FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14, 15, 16  Następny
  Megafick
Wersja do druku
Boski Miszcz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 21 Lut 2003
Skąd: Tam, gdzie Mazoku mówi dobranoc
Status: offline
PostWysłany: 16-04-2003, 20:25   

Znowu ja

_________________
Ku chwale LON!

A la la la la LON, a la la la la LON LON li LON LON LON LOL, oo!
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Boski Miszcz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 21 Lut 2003
Skąd: Tam, gdzie Mazoku mówi dobranoc
Status: offline
PostWysłany: 16-04-2003, 20:37   

Lina: Ccco? Przecież przepołowiłam cię Ranga Blade!
Zgredzio: Ha, ja jestem odporny na takie czary, zawsze się zrastam po zniszczeniu czarną magią!
Naga: No jasne, natura musiała ci dać coś w zamian za taką mordę.
Zgredzio: Co? Taką mordę? Ja mam najpiękniejszą tważ na świecie wzrorowną na jednym z królów mocarstwa z sąsiedniego wymiaru, pani Zellas stworzyła mnie na jego podobieństwo
Lina: Morda mordą, lepiej powiedz, dlaczego Xellos wystawił cię do wiatru!
Zgredzio: Nie tylko on! Mój nowy pan także uciekł zostawiając mnie na pastwę sławnej Dra-Maty, Liny Inverse... A Xellos...
Lina: [łup]
NIE NAZYWAJ MNIE DRA-MATĄ
Nagle za Liną pojawił się Xellos
Xellos: Jak go wystawiłem do wiatru? Proste, powiedziałem, że nic nie bendę robił w jego sprawie, a doniosłem o wszystkim Zellas!
Naga: Sorry, ale ja już nic z tego nie rozumiem. Choćmy, omówimy to przy szklance dobrego wina!
Zel: Ale...
Naga: Żadnego "ale" kamienna morda! Choć, idziemy!


Mr.Bat, jako pomysłodawca pisałbyś troche więcej. :D Odsunąłem walkę w czasie, by nie było takiego zastoju :twisted: .

_________________
Ku chwale LON!

A la la la la LON, a la la la la LON LON li LON LON LON LOL, oo!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Dawar
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 17-04-2003, 12:46   

...no i poszli na samym końcu włóczyła się Lina kląć że musi ciągnąć za sobą nadal nieprzytomnego Gourry'ego i jego kopię (no musiała wziąć obu skoro nie wiedziała który jest prawdziwy---> Boo) Aż tu nagle ten błysk w oku... tak... tak... tak... Hikari no ken... Dwóch Gourrych=dwa Miecze Światła... odwróciła się zabrała jeden miecz... pomyślała... zabrała drugi co dwa miecze to nie jeden... a że zdobyła czego chciała zostawiła dwóch bezmózgich blondynów na pastwę losu... miał miecz światła więc po co jej dwóch tępych tępaków...
-Znajdzie nas jak się obudzi
i pobiegła za towarzyszami... czas mijał i mijał i mijał (i może jeszcze mijał ---> Boo) a deszcz padał i padał i padał... a jego krople obmywały ich twarze pobudzając ich do działania... otworzył oczy zaślepiały go łzy płaczącego nieba... wytarł twarz która na powrót stała się mokra... oparł głowę o dłoń...
-cholera dlaczego właśnie ja musze być kopią takiego bezmózga...
spojrzał na swoją oryginalną wersję leżąca obok chciał dobyć miecza by wykonać zadanie... pozbyć się swego oryginału i wrócić do swego pana po dalsze instrukcje... ale...
-gdzie u licha jest mój miecz... dlaczego życie kopi jest takie brutalne... dlaczego ten bezmózg stworzenie nie mogło nauczyć się magii jak ja mam się go teraz pozbyć... mam go udusić gołymi rękoma bbbllllllleeeeee
Ale wtedy przypomniał sobie że jest kopią ulepszoną... czyli mógł sie nauczyć magii ale wiadomo że tego nie zrobił w końcu nawet ulepszona kopia nie może mieć zniwelowanych ubytków na umyśle... (zapomniał se nie---> Boo) jeszcze raz spojrzał w stronę swego oryginału... -_-' gdzie on u licha wsiąkł... zrobił głupawą minę... rozejrzał się...
-ni ma znikła moja przepustka do zostania pupilkiem bezimiennego... a na dodatek jak go szybko nie znajdę i nie rozwalę stanę się jego podnóżkiem... Lecz nagle coś eksplodowało tu ż u jego stóp... spojrzał w górę... ku jego zdziwieniu na tle nieba ujrzał lewitującego mężczyznę odzianego w kościaną zbroję...
-to było ostrzeżenie-zaśmiała się ironiczne- następny będzie celny...
-stój-wykrzyknęła kopia-ty cholerny podły kłamco...
-cholerny podły kłamca dlaczego tak tragicznie...
wyciągnął przed siebie dłonie by stworzyć kolejnego Ducha z kości...
Kopia zamarłą w bezruchu... poczym wyszeptała wystarczająco głośno by mógł to usłyszeć...
-więc jednak nie jesteś głupcem za jakiego cię brałem... nie wiem w jakim celu ukrywasz swoją tożsamość... nie wiem w jakim celu pomagasz tej Rudej desce... ale wiem w jakim celu tutaj jestem... tym celem jest twój koniec... nic mi nie możesz zrobić bo jestem kopią lepszą niż oryginału potrafię to co ty i znacznie więcej...
Kopia uniosła się nad ziemią otoczyła ją mglista zielona poświata po chwili ukazała się w postaci podobnej oryginałowi... w identycznej kościanej zbroi... z dłońmi wyciągniętymi do przodu próbowała stworzyć ducha z kości... lecz nic z tego nie wyszło...
-dlaczego u licha bezimienny mówił ze będę potrafił znacznie więcej od ciebie...
-Tak... lecz bezimienny nie znał mojej prawdziwej tożsamości... Nie wiedział że jestem Kapłanem Rathmy... jedyne co możesz potrafić lepiej ode mnie to szermierka w co i tak wątpię... nie bawi mnie zabijanie ale twoja obecność naraża Wielki Cykl Istnienia zakłócasz jego równowagę jak inne kopie dlatego jeden z nas musi umrzeć... proponuję ci walkę na miecze nie interesuje mnie miażdżenie przeciwnika słabszego od siebie...
-Zgadzam się... ale wiec że nie masz szans w szermierce jestem lepszy...
-Mam nadzieję- zaśmiał się... uniósł dłonie i z wiązki energii stworzył dwa kościane miecze przypominające nieco półtoraroczne Claymor'y... rzucił jeden z nich do stóp swego przeciwnika...- zaczynajmy więc...
Rzucili się biegiem ku sobie... atak... zwód... cięcie... blok i kolejny atak... walka była pasjonująca widać było iż umiejętności kopi rzeczywiście są większe...
-brawo... zaskoczyłeś mnie... możliwe że lepiej władasz bronią jednak brak ci doświadczenia i to niebawem cię zgubi...
ponownie ruszyli do walki tym razem była to plątanina uników żadne cięcie nie trafiało celu... jednak ostrze trzymane przez kopie zdołało musnąć twarz Gabrieva z której natychmiast polała się stróżka krwi... Przeszedł co kontrataku... próbował zastosować podwójne cięcia jednak każde z nich zostawało odpierane przez kopię... atakował cięciem w bark jednak w ostatniej chwili zmienił kierunek tory trafiając ostrzem w klingę blisko rękojeści wroga... jego dłoń zarażała... uderzenie było wyjątkowo silne jednak kopia zdołała utrzymać miecz w dłoni... natychmiast przeszła do kontrataku... cięcia... uniki... szarża... zaatakowali jednocześnie widać kopia przemyślała działanie chciała wytrącić przeciwnika z równowagi przerywając jego atak i zmuszając do obrony... jednak nic z tego nie wyszło Gabriev pozostał przy swoim... klinga jego miecza zaświszczała zaraz przy uszach kopi pozbawiając ją głowy... miecz martwego już przeciwnika bezwładnie opadł trafiając na swej drodze w bark Gourry'ego pozostawiając okropną ranę... ale było już po wszystkim... przede wszystkim po walce która wyssała z niego mnóstwo sił... Wytarł skrwawioną klingę o płaszcz i sięgnął do pasa po miksturę leczniczą... Stanął na równe nogi pozbył się kościanej zbroi przywdziewając swoje dawne ubranie i ruszył w ślad za towarzyszami...

chciałam jeszcze powiedzieć że jak wam to nie spasuje (no możecie wywalić wiecie ona ma nie pokolei ppppiii ppppppiiiii---> Boo) czemu mi wchodzisz w słowa Boo... no właśnie a jak wam nie spasuje to pomińcie wytwory mojego mózgu (pzrecież ty nie masz mózgu --->Boo) nie pzrejmuj się Boo ty też nie masz mózgu... dla niektórych to może jest nienormalne i wogóle nie bedzie pasowało do tego fika... a jak kroś miał lepszy pomysł na rozwinięcie fabuły po poście Boskiego Miszcza to ja zawsze moge to wywalić, zmienic i tak dalej ^_^


Ostatnio zmieniony przez Boski Miszcz dnia 17-04-2003, 16:31, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Lady Dark

Dołączył: 06 Kwi 2003
Skąd: Bytom
Status: offline
PostWysłany: 17-04-2003, 14:07   

Jak ktoś spróbuje wywalić ten fragment, który napisała Dawar, to temu ktosiowi zrobię krzywdę... (a potrafisz? - Val). Hm... Gdzie mój poradnik "Jak sprawić, by podwładny nie wchodził ci w słowo"? He, mam :twisted: .
Dawar --> Widać, że lubisz Gourry'ego, tak fajnie o nim piszesz :D . Dopiszesz kiedyś coś jeszcze, prawda? Proszę, proszę, baaardzo proszę!

Mazoku --> Ciebie też proszę, mistrzu! Wiem, że niedawno to robiłam, ale chyba nie poskutkowało :( .

_________________
Zagubiłam się w Ciemno¶ci... Chwyć moj± rękę i prowadĽ mnie do ¦wiatła.


Ostatnio zmieniony przez Lady Dark dnia 18-04-2003, 15:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Dawar
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 17-04-2003, 15:55   

hej dzięki za pozytywną opinie... (a ona myślała że ją za tego Gourry'rgo zlinczujecie---> Boo) Boo nie wchodź mi w słowo bo sie gubie... Lady jak znajdziesz gdzieś ten poradnik to chętniez niego skorzystam (nie skorzystasz --> Boo) seseeses... to był mój drugi kawałeczek dopisany do megafika... no mam nadzieję że będzie okazja do napisania nastepnych ^_^
Powrót do góry
Boski Miszcz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 21 Lut 2003
Skąd: Tam, gdzie Mazoku mówi dobranoc
Status: offline
PostWysłany: 17-04-2003, 16:40   

Bardz dobry pomysł, ale najprawdopodobniej z Gorrego zostanie znowu przy najbliższej okazji zrobiony Idiota, np. zostanie odkryta u niego zaawansowana amnezja

_________________
Ku chwale LON!

A la la la la LON, a la la la la LON LON li LON LON LON LOL, oo!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Dawar
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 17-04-2003, 17:37   

no pewnie tak ^_^ (skąd wiesz... ja ich pobije jestem kosmiczny chomik i nie zepsują fioka mojej szefowej dop.Boo) łała pierwsza mądra rzecz jaką ten chomik powiedział...
Powrót do góry
Lady Dark

Dołączył: 06 Kwi 2003
Skąd: Bytom
Status: offline
PostWysłany: 18-04-2003, 10:26   

Oki, to teraz ja! (znowu?! - Val)

_________________
Zagubiłam się w Ciemno¶ci... Chwyć moj± rękę i prowadĽ mnie do ¦wiatła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Lady Dark

Dołączył: 06 Kwi 2003
Skąd: Bytom
Status: offline
PostWysłany: 18-04-2003, 11:07   

Jednak zatrzymał się na chwilę i odwrócił się w stronę leżących na ziemi zwłok swojej kopii. Podszedł do nich i uklęknął przed nimi. W sumie rzeczy, to było mu żal tego faceta. Biedne, małe stworzenie, marionetka, zabawka w rękach Bezimiennego Smoka...
- Wybacz mi... – wyszeptał blondwłosy szermierz. – Ja tobie wybaczam. To nie była twoja wina...
Zanim odszedł, wykopał dół w ziemi i pochował swoją kopię. Potem wyciągnął z kieszeni spodni szklaną kulkę (bez skojarzeń! – Val) w amarantowym kolorze. Kulka zalśniła lekko w słońcu...
- Prowadź mnie do Liny. – powiedział Gourry, a kulka powiększyła się nagle do rozmiarów dłoni dorosłego człowieka. Wzbiła się w powietrze i odleciała. Blondyn poleciał za nią.
- I znów będziesz odgrywał rolę idioty... – wyszeptał. – Mówi się trudno. Oni jeszcze nie są gotowi na to, by poznać twoją prawdziwą tożsamość...

Tymczasem Lina i spółka zatrzymali się na leśnej polanie. Rudowłosa czarodziejka przyglądała się z zadowoleniem dwóm mieczom światła, myśląc jednocześnie jaka to ona jest sprytna, przebiegła, genialna, itp. Wszystko byłoby dobrze, gdyby Filia nie truła jej nad głową, że jest straszną egoistką, bo zostawiła biednego Gourry’ego na pastwę losu. Zelgadis się nie wtrącał, bo był zajęty pleceniem sobie spódniczki z trawy, Naga poszła szukać czegoś do żarcia, a Xellos już wcześniej gdzieś wsiąkł. Nagle leśny gąszcz wypełnił czyjś wrzask.
- Kurde, czemu jeden miecz światła zniknął?!! – głos ten należał do Liny. – Miałam go w dłoniach, kiedy tak po prostu sobie wyparował! Co to znaczy?!
- Obawiam się, że nic dobrego, panno Lino. – stwierdziła Filia.
- Dokładnie! – na polanie rozległ się znajomy głos.
- Zgredzio, zaś ty! – Lina wyglądała na cokolwiek znudzoną. – Więc może mi wyjaśnisz, czemu ten miecz zniknął?! Co to znaczy?!!
- Znaczy to ni mniej, ni więcej, że któryś z nich zginął! (nie wiemy, czy tak się dzieje naprawdę w przypadku kopii, bo widzieliśmy tylko serię telewizyjną. – Val) – oznajmił jej Zgredek dobitnym tonem. – I z całą pewnością ofiarą był ten wasz przygłup!
Lina spojrzała na niego z niedowierzaniem. Nie, to nieprawda! Gourry nie mógł sobie tak po prostu umrzeć!
- Gourry... – wyszeptała. – Nie, to kłamstwo! – krzyknęła, ale jednak poczuła, jak jej oczy napełniają się łzami.
- Mów i myśl sobie, co chcesz. – Zgredek wzruszył ramionami. – Ale nasza kopia była o wiele lepsza od oryginału. Nasz drogi pan...
ŁUP! Zgredek nie zdążył dokończyć, gdyż oberwał w głowę szklaną kulą w kolorze amarantowym^^. Zwalił się z hukiem na ziemię. Kiedy się z niej podniósł, pomasował bolącą głowę i spojrzał ze złością na Linę.
- A to za co było?!
- Hej, Lina! Zel! Filia! – zza ściany lasu rozległ się głos Gourry’ego.
- Heh, nasza kopia przyszła się z wami rozprawić! – zaśmiał się Zgredek i zniknął.
Na polanę wyszedł blondwłosy szermierz. Uśmiechał się z zakłopotaniem.
- Sorki, ale musiałem się zgubić po drodze... – wyznał. – A co on robi? – pokazał palcem na Zela, który niewzruszenie plótł spódniczkę z trawy^^.
- Nie pokazuj palcem na ubranego człowieka. – mruknął Zelgadis.
Gourry już chciał coś wspomnieć, że stary arras to raczej nie ubranie, i że Zel jest chimerą, a nie człowiekiem, ale zrezygnował z tego, gdyż:
1) Musiał zgrywać idiotę, a taka złośliwość raczej by takiemu do głowy nie przyszła. Więc gdyby to powiedział, natychmiast wzięliby go za kopię.
2) W sumie rzeczy, to przecież lubił Zela, a tym komentarzem na pewno zrobiłby mu przykrość.
Więc zamiast rzucać tutaj komentarzami na miarę Xellosa, zapytał Linę:
- Eee... Lina? Nie wiesz może, gdzie się podział mój miecz światła?

PS. Mam nadzieję, że się spodoba. Jak nie, to mogę to: wywalić/ zmienić/napisać na nowo (ma ktoś jeszcze jakiś pomysł, co można z tym zrobić? - Val).

_________________
Zagubiłam się w Ciemno¶ci... Chwyć moj± rękę i prowadĽ mnie do ¦wiatła.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Seymour Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 02 Sie 2002
Skąd: White Purgatory
Status: offline
PostWysłany: 18-04-2003, 15:20   

Moim zdaniem troche za czesto uzywany jest Ragna Blade przez Line. W serialu po tak czestym rzucaniu tego zaklecia Lina by po prostu padla i juz sie nie podniosla^^

_________________

You can't change it. There's only one future...

- - -

NAFOL walczy!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
4643422
Dawar
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 18-04-2003, 18:58   

Lady to było eeeeeeeeeehhhhhhhh... Świetne... prawda Boo (no masz ci los pierwszy raz muszę jej przyznać rację... Val kiedy im palimy te podręczniki--> Boo)
Powrót do góry
Serika Płeć:Kobieta


Dołączyła: 22 Sie 2002
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 19-04-2003, 20:50   

To teraz ja! (wow, już drugi raz... Co za zabójcza frekwencja...^^") I gdzie, u licha, jest Mazoku - on tak FANTASTYCZNIE pisze... *_*

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
1051667
Serika Płeć:Kobieta


Dołączyła: 22 Sie 2002
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 19-04-2003, 21:49   

Lina spojrzała podejrzliwie na Gourriego. Kopia?... Nie kopia?... Kopia?... Nie...?
- Eeee... Lina, ja ZNOWU zgubiłem miecz światła! - szermierz wyglądał, jakby się zaraz miał rozpłakać. Cóż, aktorstwo miał opanowane do perfekcji...
- Gourry, ty idioto!!! - w głosie Liny wyczytać można było wściekłość... i ulgę? - Gdzieś ty się podziewał?! Przez ciebie musiałam SAMA złowić ryby na obiad! Żadnej pomocy! Co z ciebie za ochroniarz, tak sobie zniknąć nie wiadomo gdzie...
Zel, zerkając znad trawiastej "robótki", nie mógł uwierzyć własnym oczom, że Lina, ta sama Lina, która tyle razy zdzielała Gourriego za byle uwagę, rzuciła się mu na szyję, ze łzami w oczach...
- Lina?...
- Gdzie z łapami, zboczeńcu!?
Chimera uśmiechnęła sie pod nosem... No, już jej przeszło! Nie łatwo wyprowadzić z równowagi czarodziejke na dłuższy czas... Swoją drogą ciekawe, kiedy ona sobie wreszcie uświadomi...

- Przepraszam, że przeszkadzam w tak romantycznym momencie, ale czy wy przypadkiem O KIMŚ NIE ZAPOMNIELIŚCIE?! - Zgredzio prawdopodobnie najchętniej wyszedłby z siebie i stanął obok, gdyby tylko potrafił dokonać tej trudnej sztuki...
- Ukradliście MÓJ ARRAS! Mój jedyny, najpiękniejszy, najdroższy... Zapłacicie za to, choćbym miał...
- Mówiłeś o tym? - Lina uśmiechnęła się bezczelnie, chwytając za skraj nowej "szaty" Zelgadissa i ciągnąc ją do siebie.
- Lina, co ty ro...!? - biedna chimerka przez moment stała zdezorientowana, a potem szybko chwyciła niedokończoną, zieloną spódniczkę, zasłaniając to, co zdecydowanie przestało być zasłonięte w momencie, gdy Lina zerwała z niej arras. I robiąc się przy tym bardzo, bardzo fioletowa (ciekawy efekt połączenia buraczkowego rumieńca z niebieską skórą ^^).
- No, chodź, Zgredziu... Przyjdź i weź sobie swój cenny ssssskarb... - Lina zachichotała złosliwie. Taaak, ona też czytała kilka dziwnych manuskryptów, które podobno nie pochodziły z tego świata...

Bezimienny Smok roześmiał się pod nosem, obserwując w kuli zapowiadającą się walkę.
- Spójrz, jacy zajęci... Chyba zupełnie zapomnieli o pewnej swojej milutkiej koleżance, która tylko czeka na randkę z nami...
- To może ruszyłbyś tyłek i skończył przygotowania do rytuału, ZANIM poradzą sobie z moją kopią!? - Zgredzio po raz kolejny zaczynał dochodzić do wniosku, że smoki nadają się wyłącznie na potrawkę w sosie własnym. Nawet te smoki, które są na tyle głupie, żeby uwierzyć mu, że pomoże im podbić świat. Załatwi się tego idiotę w odpowiednim momencie, kiedy już Lustro osiągnie maksimum swoich możliwości w tworzeniu idealnie posłusznych kopii... Świat będzie należeć do niego!
- A swoja drogą, tobie też zależy tak na tej płachcie materiału?
- Zamknij...
- I co z tą książką? Gdybym nie wymazał z jej stron liter, żebyś wreszcie wrócił do siebie, siedziałbyś tam pół wieku, czytając ją po raz setny z rzędu...
W oczach Mazoku zabłysły ogniki nienawiści... To on... JEGO KSIĄŻKĘ... Ten smok bedzie umierał bardzo, bardzo długo... I bardzo, bardzo bolesnie... Jeszcze tylko godzina, może dwie, a rytuał dopełni się, a wtedy wreszcie...
- Gdzie, do licha, położyłeś moja świeczki!? - głos B.S. wyrwał go z krainy słodkch, niewinnych marzeń...
- Po jaką cholerę ci świeczki?
- Jak to po co? Jak sobie wyobrażasz rytuał bez świeczek? Może jeszcze bez gwiazdy wyrysownej na podłodze kredą przeklętą trzy razy przez siódmą część Shabranigdo, bez oka nietoperza suszonego w bezksiężycową noc nad ogniskiem z drewna świętego dębu i bez ZDECHŁEJ ŻABY?! - smok był wyraźnie oburzony... Chyba ktoś własnie zburzył jego dobrze pojęty porządek świata... ^^"
- Czy ty mnie w ogóle słuchasz?!
Zgredzio gdzieś zniknął... Chce zaczynać bez niego?! Bezimienny Smok teleportował się do Komnaty Mocy. Pierwszą rzeczą, którą ujrzał, był Zgredzio kulący sie na podłodze i...

- Podły potworze! Wróg prawa, który porywa moją ukochaną córeczkę, ulegnie Pięści Sprawiedliwości! Miłość rodzicielska zmiażdży twoje plugawe plany i przerobi je na miłującą Ład jajecznicę, którą wepchnę ci do ust...
O czym ten przerosniety krasnolud mówi? Przeciez to zupełnie nie ma sensu!
- ... a wtedy dodam do niej Bekonu Przyjaźni i Soli Sprawedliwości...
- Oh, tatusiu, zawsze świetnie gotowałeś... - kto uwolnił tę nawiedzoną smarkulę? Równie nawiedzony, wąsaty zbój? Przrażające, ze coś takiego jest dziedziczne... ^^"
- Córeczko!
- Tatusiu!
- Córeczko!
- TATUSIU!
W momencie, gdy wyraźnie cierpiąca na kompleks Elektry księżniczka rzuciła się w objęcia ojcu, w dłoni Zgredzia zmaterializował się pocisk...

[beznadziejne >< I jak zwykle nie wnoszę nic nowego >< Jakby cos, zawsze moge wykasować...]

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
1051667
Serika Płeć:Kobieta


Dołączyła: 22 Sie 2002
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 22-04-2003, 19:45   

Czy ja naprawdę AŻ TAK fatalnie piszę, ze po mnie nie da się niczego dopisać? T_T Zawsze mogę skasować...

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
1051667
Mazoku Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 20 Lut 2003
Skąd: znienacka ;)
Status: offline
PostWysłany: 25-04-2003, 00:41   

- Dobra! Koniec zabawy w rycerzy sprawiedliwości! - krzyknął Zgredzio celując w nich magicznym pociskiem.
- JAK ŚMIESZ PRZERYWAĆ NAM W TAKIEJ CHWILI! - wydarł się Phil. - WSZYSTKO PSUJESZ, TY NIEGODNA STĄPANIA PO TYM PADOLE GNIDO, KTÓRA SPRZENIEWIERZA SIĘ WSZECHPANUJĄCEJ SPRAWIEDLIWOŚCI!
- Ja? ^^" - skrzat zmieszał się i opuścił rękę, w której trzymał pocisk.
- DOKŁADNIE TAK! - zawtórowała Amelia. - MASZ SIĘ NATYCHMIAST PODDAĆ ALBO...
- Albo?
- Albo... PACIFIST CRUSH!
Oboje rzucili się na zdezorientowanego mazoku, który, trafiony podwójnym ciosem sprawiedliwości, przeleciał przez salę i rąbnął w ścianę obok smoka.
- Ach, tatusiu! To było piękne!
- Tak, córeczko! Zrobiliśmy razem coś, co przyczyni się szerzeniu SPRAWIEDLIWOŚCI!
- Ach! Tatusiu!
- Córeczko!
- Tatusiu!
- Co do... - wykrztusił z siebie smok. - Nie zapominajcie, że jeszcze ja tu jestem!
- TY! - zapiszczała księżniczka Saillune, wyrywając się z ramion ojca. - TO TY MNIE WIĘZIŁEŚ W TYM OKROPNYM LOCHU! ZMIAŻDŻY CIĘ ZA TO KRUSZĄCY ZŁOCZYŃCÓW PALEC SPRAWIEDLIWOŚCI!
- Dobrze mu przygadałaś, Amelio. Tak cię wychowałem. Hahahaha!
- Ach, tatusiu!
- Córeczko, pójdź w me ramiona!
- Tatusiu!
- Córeczko!
Sielankę przerwał głos smoka, który wypowiadał jakieś zaklęcie. Nagle Phil i Amelia znaleźli się w świecącej kuli.
- Mam was dość... - westchnął, a książę i księżniczka Saillune poderwali się z ziemii razem z kulą i polecieli w bliżej nie znanym kierunku.
- Nareszcie spokój... - stwierdził Zgredzio, otrzepując się.
- Mogłeś mi wcześniej pomóc.
- Nieważne... Lepiej przygotuj się do rytuału.

***

BUM! Lina z trudem uniknęła pocisku, który zmierzał w jej stronę. Siła eksplozji przewróciła ją. Poczuła w ustach smak piasku. Nie będzie łatwo - pomyślała.
- Macie już dość? - zaśmiała się kopia skrzata.
- Chciałbyś... - krzyknęła Lina i, wykorzystując ukrywający ją obłok dymu, przeczołgała się za pagórek, chroniący od pocisków mazoku.
- Teraz mam szansę - szepnęła cicho do siebie i zaczęła inkantować cudownie wzmocnioną mocą amuletów kulę smoka.
- Co ty tam mamroczesz? - rechotał wciąż Zgredzio, a raczej jego kopia. - Dragon Slave? Nic mi nie zrobisz!
Czarodziejka wyskoczyła zza wzniesienia kończąc zaklęcie.
- Zobaczymy! - wrzasnęła. - DRAGON SLAVE!
- Gourry! Padnij! - ostrzegł towarzysza Zelgadiss, który trafiony czarem mazoku znajdował się po drugiej stronie przeciwnika.
Chwycił zdezorientowanego (a przynajmniej udającego zdezorientowanego ^^) blondasa i razem z nim stoczył się do prowizorycznego schronu, który w istocie był po prostu lejem w ziemii powstałym podczas walki.
Potężny wybuch wstrząsnął gruntem, przysypując ich obu ziemią. Kopia zniknęła w gigantycznej kuli ognia. Piach, poderwany w powietrze, utworzył coś w kształcie atomowego grzyba rzucającego cień na okolicę.

***

- Znalazłeś? - spytał się smoka Zgredzio, zrzucając z siebie jakieś stare łachmany, które przypadkiem na nim wylądowały.
- Już prawie...
Smok przerzucał sterty śmieci w poszukiwaniu składników potrzebnych do rytuału.
- Pospieszył byś się.
- Mam! Mam! - ucieszył się B.S., wyciągając jakieś stare pudło.
- Co to? - skrzat podszedł do znaleziska. - Hmm... "Zestaw małego okultysty. Odprawiaj tajemnicze rytuały, przyzywaj demony, rzucaj klątwy na przyjaciół i wrogów. Nie dawać dzieciom poniżej 3 roku życia, z uwagi na małe elementy. Producent: Sekta czcicieli Zoamelgustava. Made in Xoana" - przeczytał. - Tego szukałeś?
- Tak! Teraz możemy zaczynać... - smok wygrzebał z pudła instrukcję i zaczął ją wertować. - Popatrzmy... "Jak przyzwać Krwawego Demona Lorda Zomelgustava?", "Jak rzucić Straszną Klątwę Zoamelgustava?", "Jak unicestwić upierdliwych mazoku używając mocy Lorda Zoamelgustava?"... O, to coś dla ciebie!
- Spadaj...
- Hehehe... Jest! "Jak przekazać całą moc oryginału kopii stworzonej przez Zwierciadło metodą Lorda Zoamelgustava? Krok pierwszy: Narysuj trzykrotnie błogosławioną przez Shabranigdo kredą pentagram, przedstawiony na załączonej ilustracji."
- O w mordę! - zakrzyknął Zgredzio zaglądając smokowi przez ramię. - Takiego pokręconego magicznego kręgu to ja w życiu nie widziałem! Jak to narysować?!
- Nie łam się... Jakoś sobie poradzimy!
Smok z wrodzonym optymizmem zabrał się do pracy.

***

Całun dymu opadł, odsłaniając wielką dziurę w ziemii, nad którą, ku przerażeniu Liny, nadal unosił się mazoku. Na jego ciele nie było widać żadnych uszkodzeń.
- I co? Mówiłem, że nie zadziała! Buahahahaha!
- Cholera... - zaklęła pod nosem Lina. - LEVITATION!
Przeleciała dookoła Zgredzia i wylądowała obok Zela i Gourrego.
- Słuchajcie, zmiana planów... - szepnęła do nich Lina i zaczęła pośpiesznie wyjaśniać "plan".
- Gotowi? - zarechotał skrzat.
- TAK! DARK MIST!
Całą drużynę okryła czarna mgła.
- Uoo... Ukrywanie się nic nie da - stwierdził skrzat, celując magicznym pociskiem w drużynę...

***

- Znać rękę Picassa... - westchnął Zgredzio (prawdziwy) obserwując narysowane przez smoka jajo, które bardziej przypominało udziwnioną pisankę, niż "magiczny krąg"
- Odchrzań się! Jakoś będzie - bronił swojego "dzieła" smok. - Najważniejsze, że jest. Możemy przejść do punktu drugiego...

***

Spodziewał się wszystkiego... Ale nie tego. Nie zdążył nawet rzucić zaklęcia, kiedy Lina wleciała na niego impetem, powalając go na ziemię i unieruchamiając.
- TERAZ, ZEL! - wydarła się do Zelgadissa.
Zelgadiss złożył ręce i wycelował w nich.
- RA-TILT! - krzyknął.
Fala białej energii przeszła przez Linę, nie czyniąc jej najmniejszej krzywdy i uderzyła z całą mocą w nie mogącego się bronić Zgredzia. Ale przeżyłby ten atak, gdyby nie Gourry, który pojawił się nad nim nie wiadomo kiedy i dobił go mieczem światła.
Teraz to już był naprawdę jego koniec...

[Dłuuuuugie, o wiele za długie ^^" Ale się jakoś nie mogłem powstrzymać, szczególnie, że ostatnio mogę pisać coraz rzadziej z uwagi na moje "cudofne" łącze (pozdrowienia dla TPSA -_-") Aha, no i oczywiście przepraszam za jakość ^^"]

_________________
You should never challenge mazoku for battle. There's nothing more reckless than trying to beat one ^-^


Ostatnio zmieniony przez Mazoku dnia 28-04-2003, 13:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5003069
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 13 z 16 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 12, 13, 14, 15, 16  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group