FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 56, 57, 58 ... 68, 69, 70  Następny
  Friguoris Cordis
Wersja do druku
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 23-06-2009, 09:45   

- Działa na mnie jak kawa więc nie ma problemu... Ktoś się pomylił przy planowaniu mojego metabolizmu i upijam się aldehydami- powiedziała Sasayaki i spróbowała wina. Było aromatyczne, półsłodkie.- Czy dobrze rozumiem że świętujemy upadek rebelii w Seahaven?
- Tak, świętujemy zwycięstwo nad heretykami!- odrzekł kic i nalał wszystkim po kieliszku z innej butelki.- Spróbujcie tego! Rohańska nalewka jeżynowa!
Nagle ktoś zapukał do drzwi.

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Kitkara666 Płeć:Kobieta
Ave Demonius!


Dołączyła: 17 Lis 2008
Skąd: From Hell
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Syndykat
PostWysłany: 23-06-2009, 22:35   

Kitkara siedziała kilka godzin na dachu kościoła podziwiając niebo. Kiedy pojawiły się burzowe chmury nic sobie z tego nie zrobiła. Dopiero jak zaczęło padać wróciła do środka zastanawiając się co zrobić. Mogła w końcu odwiedzić bibliotekę w poszukiwaniu czegoś ciekawego do poczytania. Zrezygnowała jednak, kiedy przechodziła obok komnaty Altka. Zamyśliła się na chwilę po czym stanęła przed dzwiami. Zapukała cicho i weszła bez pozwolenia.

- Cześć, bracie - szepnęła na tyle głośno by ją usłyszał.

Mężczyzna leżał w łóżku przykryty po szyję kołdrą.

- Witaj Kitkaro, miło cię widzieć. Proszę wejdź. - Uśmiechnął się do dziewczyny. - Ciesze się że mnie odwiedziłaś.

- Pomyślałam że wpadne. Słyszałam od ludzi co się stało. Te twoje przemówienia stają się nie bezpieczne - zaśmiała się cicho.

- Ale dobrze wiesz że są konieczne. - Westchnął. - Co cię tu sprowadza?

- Przyszłam, bo pomyślałam, że może zrobie ci masaż? Co ty na to?

Mężczyzna rozpromienił się. Lecz po chwili popatrzył podejrzliwie na dziewczynę.

- Od kiedy jesteś taka miła?

- Od kiedy mi się podoba - zirytowała się.

Chwyciła za kołdrę odkrywając go. To było błędem. Zarumieniona odwróciła się.

- Zawsze sypiasz w majteczkach w panterkę? - Zaśmiała się czekając aż Altek nałoży coś na siebie.

- Ekhem, już.

Popatrzyła na niego. Nałożył luźny dres i koszulkę.

- Dobrze. połóż się na brzuch - poleciła.

Zrobił o co prosiła. Usiadła na skraju łóżka masując delikatnie jego ramiona i kręgosłup. Szczególnie też te miejsca, które go najbardziej bolały. Kiedy skończyła masaż w jej dłoni pojawił się olejek rozgrzewający. Natarła go nim i kazała nie wychodzić spod kołdry.

- Nie wiedziałem że znasz się na tym - popatrzył dumny na dziewczynę.

- Nie wiesz o mnie wielu rzeczy, Altruisto - rzekła poważnie. - Ale rozumiem jesteś zbyt zajęty WAŻNIEJSZYMI sprawami - prychnęła. - Wypoczywaj.

Wstała by odejść.

_________________
Don't let them ever tell you that you're too small
'Cause your fate comes from within
You are strong forever, you heard the call
In the night the crimson light is bleeding
A new life shall start with a freedom heart
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
28180514+-+jak+coś+dać+znać+jeśli+ktoś+chce+pisać+zemną+na+gg+najpierw+mailem+albo+na+pw
kic Płeć:Mężczyzna
Nieporozumienie.


Dołączył: 13 Gru 2007
Skąd: Otchłań Nicości
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 25-06-2009, 22:25   

- No ale na mnie już czas.
Patriarcha odłożył kieliszek i zbliżył się do biurka. Chwil kilka grzebał po różnych szufladach, a następnie chwycił Kulę Zmienności i schował ją do magicznej sakwy.
- Żegnam. - Było ostatnim słowem jakie przekazał, po czym pochłonął go pojawiający się za nim czarny portal.

_________________
"Zaczynałem jako zwykły zegarmistrz, ale zawsze pragnąłem osiągnąć coś więcej." - Lin Thorvald


Melior Absque Chrisma
Pierwszy Epizod MACu
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora
Norrc Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 22 Kwi 2008
Skąd: 西
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 25-06-2009, 22:32   

A Ty dokąd... - mruknął pod Nosem lekko podirytowany Norrc, po czym natychmiast wskoczył za znikającą postacią swojego Patriarchy, przywódcy, towarzysza broni i, co najważniejsze, przyjaciela.

- To jeszcze nie koniec - powiedział. Delikatny uśmiech zagościł na jego twarzy, gdy wspomniał początki tego wszystkiego. Wspólne radości i smutki. - Pokażę Ci, że zawsze jest coś do zrobienia na tym paskudnym świecie. Prawdziwi bohaterowi nigdy nie odpoczywają... Tylko poczekaj...

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
1498253
kic Płeć:Mężczyzna
Nieporozumienie.


Dołączył: 13 Gru 2007
Skąd: Otchłań Nicości
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 25-06-2009, 22:53   

- Norrcu, mój Ty wierny towarzyszu. Tam gdzie się udaję nie ma miejsca dla Ciebie. - Odezwał się telepatyczny głos i melancholijny ton Patriarchy. - Ja odchodzę, a Ty zostajesz. - Dodał wyładowując swą moc na nieświadomym Norrcu, odrzucając go od siebie. W sferze cienia czerń oplątała postać Patriarchy i pochłonęła go, powodując jego śmierć cielesną, dezintegrację.

_________________
"Zaczynałem jako zwykły zegarmistrz, ale zawsze pragnąłem osiągnąć coś więcej." - Lin Thorvald


Melior Absque Chrisma
Pierwszy Epizod MACu
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora
Norrc Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 22 Kwi 2008
Skąd: 西
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 25-06-2009, 23:09   

Pff, to chyba jakieś kpiny - warknął porządnie już teraz rozdrażniony Norrc - Wielki Patriarcha, Kic, chce oszukać i omamić mnie czymś tak ulotnym jak dezintegracja ciała? Przeiceż to nie w tkankach tkwi Twoja siła, tylko w duszy. Myślisz, że teraz sobie tak zwyczajnie odejdziesz? Usuniesz się w cień? Pójdę za Tobą choćby w najdalsze zakątki piekła. Cieleśnie czy duchowo.

Norrc skoncentrował się i swobodnie uwolnił się zarówno ze swojego "kontenera" jak i mocy je wiążących, którymi Kic go obłożył.

- Nie myśl sobie, że Ci tak łatwo pójdzie. Pomimo tego, iż podążyłeś inną ścieżką, nadal mamy podobny poziom sił - zawołał Norrc, po czym pomknął w stronę smugi białego światła, od którego biła potężna aura kica.

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
1498253
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 26-06-2009, 15:48   

- ...Velg z uśmiechem obserwował piwniczkę Costly’ego. Teoretycznie w tej chwili powinien szukać Mozarusa, oskarżonego przed chwilą o konszachty z WiPem, AntyWiPem, Lisią Federacją, masonami i heretykami. Praktycznie jednak mógł po prostu stać, świadom miejsca ukrycia Mozarusa. Szpieg najwyraźniej uznał, że w ćwierci wysuszona beczka gondorówki Mrocznego Kapłana będzie dobrą kryjówką. Konetabl musiał tylko stać, utkwiwszy wzrok w feralnej beczce…

… a Mozarus przeklinał swój los. Wydawało mu się, że w beczce będzie nie do odkrycia – i zapewne BYŁ niewykrywalny, skoro ten gbur jeszcze do niego nie poszedł. Prawda była jednak taka, że kiedy wszedł do beczki, poziom alkoholu sięgał mu do czoła. I tonął w wódce, którą wcześniej lubił popijać, kiedy Costly nie patrzył. Tonął długo, licząc, że oficel wreszcie sobie pójdzie. Aż wreszcie utonął w przednim trunku…
- mówił stary dziad, opowiadając dziatkom historię człowieka, który rzekomo był prawdziwym władcą Bractwa. Mówił to kilka stuleci po wydaniu na niego wyroku śmierci (sygnowanego przez Altruistę, Costly'ego i Velga) i jego rzekomej śmierci. Jak było naprawdę? Tego już nikt nie wiedział. Prawdą było tylko, że Mozarusa nigdy już w Kościele nie ujrzano.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 26-06-2009, 18:12   

Tą właśnie historię opowiedział jej Velg gdy spacerowali po ogrodach. Była to jedna z tych rzadkich okazji kiedy to mogli ze sobą porozmawiać po prostu jak ojciec i córka. Pomimo to jednak utrzymywali do siebie pewien dystans, jakby to wyglądało gdyby Pierwszy Sekretarz tak po prostu zaczął ją łaskotać, lub Sasayaki nazwała by go po prostu "taaaaaatą" (umyślnie przedłużając tę samogłoskę). Nie przeszkadzało to jednak w jedzeniu ciastek cynamonowych, które upiekła.

- Więc według powszechnej opinii utonął w gondórówce? Niezbyt chwalebna śmierć...- zauważyła dziewczyna.
- Rzeczywiście... ale wiarygodna. Zawsze miał pociąg do kieliszka.
- Mam jedno pytanie, czyżby wszyscy w kościele "korzystali" z hojnych zasobów piwnicy Costly'ego?

Velg spojrzał na nią przybierając kolejno zaskoczony, wzburzony i w końcu zbulwersowany wyraz twarzy.

- Moja droga... ależ absolutnie że... ależ to... nooo tak, w zasadzie to tak.- przyznał i dodał szeptem- Sam czasem mu podprowadzam butelkę czy dwie, ale on ma tam tego tyle że nigdy niczego nie zauważa...

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Altruista
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 26-06-2009, 20:24   

Altruista bardzo delikatnie złapał Kitkarę za dłoń.
- Poczekaj, nie zdążyłem ci podziękować za wspaniały masaż. - Powiedział, bardzo delikatnie muskając wargami jej dłoń.

- Jestem ci za niego ogromnie wdzięczny. Czuje się lepiej. - Altruista wstał z łózka, stanął na środku pokoju i zaczął się trochę rozciągać, wykonując drobne ćwiczenia gimnastyczne.
No - Mruknął zadowolony - W ogóle już nie odczuwam bólów pleców. Dokonałaś prawdziwego cudu. - Altruista uśmiechnął się do dziewczyny.
- Powiedz mi: co ja bym bez ciebie zrobił? Jesteś prawdziwą uzdrowicielką, Kitakro.

- Bez przesady - powiedziała dziewczyna - i nie wyolbrzymiaj. Zapomniałeś, że jestem kapłanką .

- Być może, ostatnio mam tyle na głowie. - Kapłan wziął do ręki lusterko, leżące nieopodal na stole.
- Ale jestem piękny - westchnął głośno, przeglądając się w nim.
- No naprawdę mam tyle lat, a ciągle wyglądam na młodzieniaszka.
- Wyznawcy MAC muszą być zachwyceni, że mają takiego przystojniaka za Najwyższego Kapłana. Prawda Kitkaro? Kitkaro? - Altruista obrócił się, ale dziewczyny w pokoju już nie było.

- Kobiety - westchnął.

Altruista zmrużył swoje zielone oczy, zbliżało się popołudnie.
- Najwyższy czas wsiąść się za coś konstruktywnego - pomyślał po czym ściągnął z siebie majteczki w panterkę i luźny dresik
Z szafy wyciągnął swoją ulubioną biała szatę. Otrzepał ją lekko i nałożył na siebie.
- No i od razu chce mi się pracować - powiedział po czym opuścił swoja idealnie posprzątaną komnatę.
Powrót do góry
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 29-06-2009, 18:40   

Pierwszą osobą, która powitała Velga po jego powrocie z pustyni była jego córka. Co prawda Pierwszy Sekretarz śpieszył się do Najwyższego Kapłana, lecz znalazł chwilkę by zamienić z nią parę słów. Pokazał jej dziwny artefakt.

- Imaskari tak?- powiedziała zamyślona Sasayaki.- Widziałam ich ruiny w Rashemenie... były też golemy... ale nie mogłam się im przyjrzeć bo chciały mnie zabić... a potem niewiele z nich zostało...
- Więc wiesz co nieco o Imaskarich?- spytał Velg.
- Prawie nic... Rashemi są niezbyt oświeconą nacją. Nikt nie badał ruin, więc nie było ksiąg o nich.
- Więc będziesz miała okazję się dowiedzieć bo wysyłam cie do Imaskaru.

Na tym rozmowa się skończyła. Dotarli pod komnaty Altruisty.
{Edit: mała zmiana...}

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 30-06-2009, 07:47   

W swoim pokoju Sasayaki pakowała właśnie wszystkie swoje pasiaste swetry. Jedno było pewne, w Imaskarze jest zimno. Gdy skończyła, ruszyła w stronę kuchni po prowiant na drogę. Przygotowała lembasy, suszone mięso, kilka konserw i wodę. Kiedy wszystko było gotowe zabrała też wcześniej przygotowany pakunek specjalny. Mogła ruszać.

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 30-06-2009, 17:15   

- Najwyższy Kapłanie, studia nad artefaktem wskazują, że spuścizna ta może mieć pewne znaczenie podczas naszej wojny z her… – tak Velg relacjonował swój pobyt w Faerunie, jednakże kiedy począł wymieniać nazwę zaprzysięgłych wrogów Kościoła, Altruista momentalnie przerwał jego raport.
- Z heretykami?! Oznacza to tylko jedno – musimy je odnaleźć! Ku większej chwale kica, jako i Bractwa! – wykrzyknął Najwyższy Kapłan.
- Niemniej, wracając do Faerunu – odwiedziłem teokratyczne państwo Mulhorandu, rządzone pospołu przez faraona i kapłanów…
- Teo-co?-tyczne?! W każdym razie, jak teo-, to nie kico-! Zniszczymy je!
– uniósł się wiarą przywódca kapłaństwa Bractwa, zdecydowany już nieść wiarę i zniszczenie (bądź też „wiarę poprzez zniszczenie”) spokojnym ludom Zapomnianych Krain. – Musimy tylko zanieść wiadomość Jego Wysokości Najjaśniej Kicającemu Patriarsze! – rzekł i pociągnął Velga w stronę Komnat Boga Najwyższego. W międzyczasie, ów ciągle tłumacyzł coś swemu przełożonemu - i wtrącił też, że swej nakazał już przygotowywać się do wyruszenia do Imaskaru, skoro zaciekawił go jeden z ichnich artefaktów.

***


Komnaty Boga Najwyższego – jak nazywano teraz „obszar zakazany”, wydzielony przez Patriarchę po atakach skrytobójców i strzeżony z zewnątrz przez kordon straży, a od wewnątrz – przez przyzwane z niemałą trudnością duchy strażnicze – nie zajęły Velgowi i Altruiście dużo czasu. Po prawdzie, pewno było to zasługą faktu, że kic zazwyczaj miał zły humor, a wewnątrz Komnat nikt nie mógł ich zaczepić i błagać o łaskę lub miłosierdzie. Choćby z tego powodu, że dostęp do Patriarchy mieli tylko: Altruista, Costly i Velg z racji pełnionych funkcji oraz Avalia z racji swego statusu. Zabezpieczenie, choć wymierzone głównie przeciwko wszelakim intrygantom, całkiem skutecznie eliminowało też wszelakich pochlebców.

W każdym razie – wyszli z mocnym postanowieniem inwazji. U Altruisty spowodowane to było głównie chwilowym kaprysem, jednakże konetabl miał zgoła inne powody do radości. Państwo, które obrali sobie na cel, leżało wręcz na obrzeżach Faerunu. Co więcej, było od większości państw tego kontynentu kulturowo inne, co wiązało się np. z własnym panteonem. Zdawało się wręcz, że z użyciem magii Imaskarich będzie można odizolować to państwo i stworzyć przyczółek pośród bogatych ziem Torilu, połączony z Kościołem Praworządności za pomocą portalu.

W każdym razie, takie były przyszłe plany : na chwilę aktualną bowiem znacznie ważniejsze było doprowadzenie Tego, Który Tańczy Nago do przyzwoitego stanu. Fanatyk ten, zdaje się, zignorował sugestię Velga, ażeby wezwać lingwistę – co wynikało z charakterystyki artefaktu, dokonanej przez (już martwego) mędrca – i zwyczajnie nakazał magicznej koronie wyjawić wszystko co wie. Efekty były widoczne – Altruista wpatrywał się w grunt swym wszelaką inteligencją wzrokiem i wygłosił wiekopomną kwestię „Guuuu?!”.

Pierwszy Sekretarz westchnął – i zdecydował, że przed wszelakimi uroczystościami, niezbędne będzie, aby kościelni magowie odtworzyli umysł pierwszego z wiernych Kościoła Bractwa Melior Absque Chrisma.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Costly Płeć:Mężczyzna
Maleficus Maximus


Dołączył: 25 Lis 2008
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 30-06-2009, 22:30   

Costly opadł zmęczony na fotel.

Ostatnie dwie godziny były dla Mrocznego Kapłana istną gehenną. Kilkunastu ludzi musiało zostać przesłuchanych, kolejnych kilku musiało zostać wysłanych na przymusowe wakacje. Bezterminowo.

Wszystko to w celu utrzymania tajemnicy.

Przed dwoma godzinami w kościelnych podziemiach odnaleziono w beczce spirytusu ciało Akolity Mozarusa.

Sprawca nie jest znany, ale Costly błyskawicznie podjął kroki w celu wyciszenia całej sprawy. Z dwóch powodów: dla dobra śledztwa, a także dla dobra Kościoła. Mozarus był postacią o roli istotnej, choć nieznanej większości wiernych. Tym niemniej wszyscy wiedzieli, że był on bliski głowie Kościoła.

Molina podniósł się niespiesznie. Pozostało mu jeszcze powiadomić o sytuacji Pierwszego Sekretarza, co Kapłan zostawił na koniec.

_________________
All in the golden afternoon
Full leisurely we glide...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Norrc Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 22 Kwi 2008
Skąd: 西
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 02-07-2009, 03:19   

Norrc nie lubi czekać, szczególnie na niższych rangą. Tymczasem Karel ewidentnie się spóźniał. "Ten więźień jest bardzo ważny dla prawidłowego przebiegu naszego planu. Musisz zadbać o to, żeby nic mu sie nie stało i zapobiec wszelkim akcjom ratunkowym..." te słowa Moliny nadal rozbrzmiewały w umyśle ubranego dziś wyjątkowo paradnie generała. Było dziś zdecydowanie zbyt gorąco, co tylko potęgowało rozgryczenie Norrca.

Rozmyślania o naganie jaką miał zamiar udzielić Karelowi przerwało pojawienie się w oddali Espadona. Zirytowany przyglądał się jak statek podchodzi do lądowania i poczekał aż załoga zacznie opuszczać pokład. Pierwszy wyszedł Karel w towarzystwie małego oddziału straży i różowowłosej dziewczyny niezwykłej urody, która z pewnością była Lacus Clyne, naszym "szczególny więzień".

- Generale, powiedziano mi, że mam przekazać ją Tobie. Zostałeś podobno poinformowany o celi, która została przygotowana przez Jego Eminencję... - oznajmił kapitan Espadona salutując.

- To, o czym ja i Molina rozmawiamy, to sprawa między nami. Lepiej wytłumacz mi, dlaczego musiałem tyle czekać - przerwał mu Norrc dając upust swojemu rozgoryczeniu - Zresztą, dość już się tu nastałem, nie chcę teraz nieczego wysłuchiwać. Porozmawiamy przy innej okazji. Ty jesteś Lacus Clyne, tak? - Zwrócił się do stojącej dumnie za Karelem dziewczyny.

- Tak. Rozumiem, że jestem tu do czegoś potrzebna? - Odpowiedziała z podniesioną głową, patrząc się generałowi prosto w oczy.

- Dowiesz się wszystkiego w swoim czasie, albo i nie... - Mruknął Norrc - Tymczasem choć za mną, zaprowadzę Cię do miejsca specjalnie dla Ciebie przeznaczonego. A Ty Karelu możesz oddalić się lub wracać do wykonywania innych rozkazów, jeśli masz takowe - rzucił na odchodne do wyraźnie niezadowolonego z zaistniałej sytuacji kapitana.

Po wejściu do kościoła Norrc odwołał eskortę i skierował się wraz z towarzyszącą mu dziewczyną do swoich prywatnych komnat. Gdy dotarli do drzwi, nagle zdał sobie sprawę, że zapomniał o czymś bardzo ważnym. Odwrócił się i przemówił;

- Ekheem, jestem Norrc Vingzomoni de Sannat, generał bractwa Melior Absque Chrisma i od dziś będę Twoim strażnikiem, jakkolwiek to zinterpretujesz. Od tej chwili będziesz mieszkała w jednej z moich komnat. Molina przygotował dla Ciebie specjalnie zabezpieczoną celę, jednak uważam, że nie godzi się kobiety przetrzymywać w takich warunkach. Z tego pokoju są dwa wyjścia; Jedno prowadzi na korytarz, a drugie wprost do komnaty w którą obecnie zamieszkuję. Próba ucieczki jest bezcelowa, jeśli będziesz czegokolwiek potrzebowała, zastukaj w moje drzwi. Mam nadzieję, że się rozumiemy, gdyż chcę uniknąć wszelkich nieprzyjemności, które mogą wyniknąć z Twojej niesubordynacji. - Zakończył swoją krótką przemowę i uśmiechnął się lekko na widok kiwającej twierdząco głową dziewczyny. A uśmiech na twarzy Norrca to niezwykły widok. Naprawde nie chciał aby stało się jej coś złego i wolał nie myśleć o tym, co się możę wydarzyć jak wpadnie w łapska Moliny. Jednak tej nocy będzie bezpieczna, a problemy zacznie się rozwiązywać dopiero po tym, jak się pojawią.

- Proszę, wstrzymaj się z pytaniami do rana. Tej nocy odpocznij, weź kąpiel. Musisz być zmęczona i z oczywistych powodów niezadowolona tym całym zamieszaniem. Niebawem zostanie Ci dostarczona kolacja. Tymczasem, będę w mojej komnacie. Tutaj nic Ci nie grozi, możesz spać bezpiecznie, i choć wiem, że brzmi to dość niedorzecznie w tych okolicznościach, spróbuj się choć odrobinę zrelaksować - Powiedział generał, choć sam nie wierzył swoje słowa.

Nie dając dziewczynie okazji do odpowiedzi, odwrócił się i udał się do swojego pokoju. Czekała go noc intensywnego myślenia. Jak sam stwierdził, problemy zacznie rozwiązywać po tym, jak one wystąpią. Jeden wielki, choć uroczy, problem już przebywał za ścianą. Oddanie Lacus w ręce Moliny było ostatnią rzeczą, jakiej Norrc sobie życzył. Znał Costa dostatecznie dobrze, i wiedział do czego jest zdolny, gdy ma przed sobą wizję realnego zysku. Znał również jego upór, siłę i oddanie Bractwu, co wcale nie ułatwiało mu zadania.

- Ojj tak, z pewnością kilka następnych dni nie będzie należało do nudnych - westchnął, po czym zmienił ubrania na coś wygodniejszego, usiadł przy swoim biurku i pogrążył się w zadumie...

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
1498253
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 02-07-2009, 10:03   

Tymczasem wyżej wspomniany kapitan siedział na mostku swojego statku. Wykorzystywał Espadona jako miejsce odosobnienia biorąc po uwagę że większość członków MACu a drobną awersję do maszyn tak więc zdecydują się wejść na pokład tylko w wybitnie ważnych sprawach. Właśnie obmyślał plany dozbrojenia oraz przyjmował informację od swoich ludzi rozmieszczonych w przed chwilą umieszczonym świecie. Wcześniejszą opryskliwość generała zignorował, właściwie już o niej nie pamiętał. Może dlatego że jeśli chodzi o doświadczenia i przeżycia ten był przy nim jak dziecko. W każdym mąć razie nie zaprzątało to jego myśli. W tym momencie odezwał się komunikat.
- Połączyć - rozkazał Karel. W wizjerze pokazał się jeden z członków załogi który zasalutował.
- Spocznij....jak idą poszukiwania.
- Znaleźliśmy jego części. Reaktor jest uszkodzony ale nie Neutron Jammer Canceller, podobnie uzbrojenie. Wydobycie ich z dna oceanu może jednak trochę zabrać.
- Rozumiem. Kontynuujcie. - po czym szermierz się rozłączył. Następnie wstał i udał się do hangaru.
- Jak idą przygotowania pod specjalny ,,pack"?
- Doskonale. Użyjemy silników wibracyjnych bazowanych na ,,Armor Schneiderach" w ostrzach.- Karel przytaknął i opuścił kokpit. Następnie udał się do Kościoła do swojego gabinetu.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 57 z 70 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 56, 57, 58 ... 68, 69, 70  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group