FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
  Poradnia lekarska i apteka
Wersja do druku
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 17-05-2010, 22:09   Poradnia lekarska i apteka

Cytrusia odłożyła młotek i z dumą popatrzyła na swoje dzieło. Na mosiężnej tabliczce lśniły litery

Cytat:
Elzbieta H. Esterhazy
Podrady Lekarskie
Jeż Cytrusia
Mikstury i eliksiry

Nieco niżej
Cytat:
Uzdrowicielstwo- tylko w nagłych przypadkach!


Cały Mulitśiwat! O filharmonii pomyśleli, ale ciała grzeszne nie ma kto zadbać! Pierwszy gabinet lekarski z prawdziwego zdarzenia.
Ta przeprowadzka dobrze Pani zrobi. Może się pozbiera po tych XIX wiecznych awanturach. Cholerni królowie, ile trzeba im wyjaśniać, że hemofilia nie jest podatna na moce uzdrowicielskie i trzeba nie winić Pani, ale swoje własne geny. Pani każde niepowodzenie odchorowywała, aż w końcu zamknęła gabinet, zamknęła się w sobie i siebie w mieszkaniu. Sto lat całej rodzinie zajęło wyciągnięcie jej! Nowy świat, nowe otoczenie, musi się udać!
W zapale neofity Cytrusia wygrzebała i oprawiła wszystkie dyplomy swoje i swej pani. Poświadczenie praktyk u praskich alchemików trzymało się nieźle, ale nieco młodsze dyplomy Bolonii i Padwy kruszyły się w palcach, a atrament niemal wypłowiał.
Weszła do środka i ustawiła się za ladą. W kolejnych pokojach znajdowały się laboratorium i poradnia. Sprawdziła dzwonek i poszła na zaplecze zrobić trochę cukierków na kaszel. Miętusy Cytrusi słynęły w całym wszechświecie- nie przepuściły żadnym bakteriom, wirusom i grzybom, o śluzówce nie wspominając.

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
Norrc Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 22 Kwi 2008
Skąd: 西
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 18-05-2010, 22:00   

Chodzenie do lekarza to ostatnia rzecz, jaką Norrc przewidywał na sobotnie popołudnia. Jednak tym razem, zmuszony przez okoliczności, przemógł swoją niechęć do wszelkiego rodzaju medyków i pośpieszył do nowo otwartego, przybytku farmaceutycznego.

Stanął przed wejściem, ostatni raz przemyślał, czy dobrze robi. Taki twardy facet jak on, nie potrzebuje żadnych leków czy eliksirów. Jego zdrowie i kondycja stały na najwyższym poziomie. Jednak niebawem mają wydarzyć się wielkie rzeczy. Świat się zmieni, a życie rycerza już nigdy nie będzie takie samo. Duma dumą, lecz w ekstremalnych sytuacjach, trzeba skorzystać z pomocy. Szczególnie, że wysokie ubezpieczenie gwarantowane przez MAC marnowało się przez kila ostatnich lat. Wziął głęboki oddech i ostrożnie wszedł do środka...

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
1498253
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 18-05-2010, 23:32   

Cokolwiek przywiodło młodego Rycerza do pachnącego lekarstwami przybytku nigdy nie opuściło jego ścian zamknięte w dwóch dyskretnych kresomózgowiach i strzeżonej magią i szyframi kartotece. Grube ściany tłumiły ciche głosy porad, ale Lex nie mogła pozbyć się starego nawyku szeptania do ucha pacjenta.
-Rozumiem pana sytuację i obiecuję, że może pan na mnie liczyć... w każdym wypadku. Wie pan jak mnie wezwać, ale proszę być ostrożnym, pamiętać o zaleceniach i nie ryzykować niepotrzebnie. Uzdrawianie to nie jest dar bezpieczny, ani stabilny, a sam proces jest niesłychanie ryzykowny, zarówno dla pana jak i dla mnie. Miejmy nadzieję, że nie będzie nam jednak potrzebny. Chce pan na pamiątkę zdjęcie swojej wątroby?- Powiedziała już normalnie, zaczynając szyfrowanie kartoteki.
Rycerz wyszedł z gabinetu jakby odbył właśnie miłą rozmowę o niczym. Jeż podał mu rachunek i szarą torbę z lekarstwami. Było w niej wszystko co potrzebne, plus parę leków mogących okazać się potrzebnymi, parę wymyślnych butelek z sokiem i pudełko pastylek pudrowych dla kamuflażu oraz paczkę silnie pachnących pastylek na kaszel gratis.
Lex doprowadziła pacjenta do drzwi i patrzyła za nim długo.
-Takich pacjentów to ja mogę mieć codziennie. Ech, osłuchiwać takie klaty to marzenie każdej absolwentki. Czysty, pachnący i jaki grzeczny. Kresa biała jak ze snu Graya! Kultura, a nie jakieś Wersale pełne niedomytych syfilityków!
Choć stan zdrowia pacjenta nie wzbudzał obaw pod szklaną maską Lex buzowały emocje. Ledwo się tu sprowadziła a już kroi się awantura. Jako lekarz ma być bezstronna, co w tym złego, że obiecała pomoc? Miejmy nadzieję, że nie będzie jej potrzebował. Nikomu nie życzyła korzystać ze swojego daru. Dobra, dość rozmyślań. Lekarskim nawykiem usunęła je w tajemniczy rejon mózgowia, a sama siadła do wypełniania ewidencji.

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 22-05-2010, 09:04   

-Ojejka,jejka ghahhhgghhh - Arcymag w czerwonej szacie zachrypiał. Nie mógł nawet już sobie ojejkować. Nie mówiąc o czarach. teleportacja udała się tylko dlatego że jest niewerbalna.
Lucian - bo to był on - zapukał i nie czekając na odpowiedź wszedł do środka. Na szczęście gabinet był pusty. Mag w tym momencie zaczął straszliwie kasłać. Wyciągnął chusteczkę i wypluł w nią wydzielinę. Lex przez biały papier dostrzegła że była niebieska.
- Dzień dobry pani doktor,ghhhhtfu. - wychrypiał i postawił na stolę pudło - trzypiętrowe - czekoladek. Lucian oparł laskę o fotel i chrypiąc opowiedział co mu się przytrafiło.
- Więc zbierałem zioła pani doktor. Do zaklęć i eliksirów rozumie pani,ghhhghtfu. I wtedy spod tymianku wyskoczyło takie małe coś i mnie ugryzło. - Arcymag podwinął rękaw szaty. Było to bardzo dziwnie wyglądające ugryzienie. Następnie postawił na biurku butelkę rodem z myślodsiewni. Niewątpliwie zawierała wspomnienia z tego dnia.
- Rozumie pani doktor, sam bym sobie pomógł ghhhhhtfu. Ale przez tą chrypę. Ghhhtfu.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 22-05-2010, 10:11   

Lex dla pewności jeszcze raz przejrzała wyciąg myślodsiewni. Mimo setek lat doświadczenia zawodowego nie udał się jej ukryć podniecenia.
-Oczywiście, mogę panu pomóc, ale ma pan sakramenckie szczęście!
Arcymagiem wstrząsnął dreszcz. Spojrzał na nią nieprzytomnie. Lex zreflektowała się. Nie może spłoszyć ani Maga ni tego co przyniósł
-Cytrusiu, daj miskę mleka z miodem na podłogę i nalewkę doustnie! Cytrynową czy wiśniówkę z kardamonem? Niestety, skoro dostały się do płuc nie mogę bardziej znieczulić. W odruchu obronnym wydzieliłyby więcej śluzu i zatruły niechybnie.
Arcymag przełknął palący płyn. Ognisko bólu tkwiło teraz w gardle. Po chwili głowa rozbolała go tak, że jedynym wyjściem wydawało się ucięcie jej tuz przy szyi.
-Kuźwa, wycwaniły się!- Lekarka ścisnęła go za gardło, puściła, pacnęła ręką nieco z boku- Nie, cofają się, są między mięśniami pochyłymi, teraz nam nie uciekną! Cytrusia, trzymaj go!
Nigdy nie przypuszczał, ze w tak niewielkim zwierzęciu może kryć się tyle siły. Kątek oka uchwycił błysk skalpela. Stracił przytomność.
Kiedy się obudził szyję miał zabandażowaną, ale nic go nie bolało. W sumie to czuł się lepiej niż kiedykolwiek.
Na biurku przyuważył małą, wypełnioną ziołami klatkę. W środku, w misce z mlekiem pływały trzy złociste jaszczurki z długimi wąsami. Jedna wyszła na brzeg, otrzepała się, syknęła, rozpostarła błoniaste skrzydełka, po czym zniknęła śród tymianku.
-Wschodnie smoki? Myślałem, że to legenda.
-O smokach niewiele wiem, ale trzeba wielkiego szczęścia, by spotkać dziś żmija górskiego.
-Pani raczy żartować! Wszyscy wiedzą, że one...
-Ostatni raz widziałam takiego na targu w Konstantynopolu, ale był chory i szybko zdechł-w zamyśleniu bębniła palcami po biurku.-Mówiło się wtedy jeszcze o pojedynczych ostojach gatunków rzecznych i nizinnych, ale kiedy za Włada Palownika moja siostra szukała ich na całej Wołoszczyźnie znaleziono tylko stare gniazda. Nie jestem specjalistką, ale łączyły się z nimi różne dziwne legendy.
-Nieśmiertelność żmijowej krwi, nieprzebijane pancerze z ich skóry.
-Głupie, prawda? A jednak doprowadziły do wytępienia niegdyś licznego gatunku. Ostatniego naprawdę dużego żmija miał chyba Mehmed ...Zdobywca, ale chyba tylko się chwalił. Jeśli pan pozwoli, dam znać mojej siostrze, niech zbada teren. Te tutaj wydają się żywe i zdrowe. Samiczka też musiała być w dobrej kondycji, że wydała dzieci, a na nich nosiciela wybrała sporo większe stworzenie.- uśmiechnęła się. Z klatki dobiegły piski.-Ten największy chyba pana lubi.
Wyjęła złocistą istotkę. Sześc łap, cztery pary skrzydełek, wąsy jak u suma. Arcymag wzdrygnął się, gdy położyła mu go na ramieniu, ale dotyk okazał się przyjemny. Zwierzątko rozejrzało się uważnie i ukryło go w ucho. Lex woza rękę do klatki, drugi z nich zatopił w niej zęby. Trzeciego Cytrusia doiła niczym węża.
-Zazwyczaj są cholernie jadowite poza okresem rozrodu i paroma godzinami po urodzeniu. Samica składa jaja w żywicielu, a ten jeśli przeżyje to po wykluciu młodych otrzymuje potężne antidotum na najbliższy rok.
Kiedy po kilku godzinach Arcymag wyszedł z ledwie widocznym śladem szwów i torebką miętusów klatka stała pusta. Potomkowie gatunku zunanego za wymarły wyfrunęli, niosąc w ciałach miniaturowe nadajniki.
Lex zajrzała do pudełka czekoladek.
-Ani jednej kawowej! Ręcznie robione, z gorzkiej czekolady! To jest mag jak się patrzy. W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku zrobiła sobie i Cytrusi gorące mleko i zasiadła do czytania "Gastrologii Magicznej".

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
Caladan Płeć:Mężczyzna
Chaos is Behind you


Dołączył: 04 Lut 2007
Skąd: Gdynia Smocza Góra
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
Omertà
Syndykat
WOM
PostWysłany: 09-07-2010, 17:28   

Jutro wrzucam tu posta, który będzie nawiązywał do zakończenia imprezki w Macowym temacie przez ze mnie i Eire. Daje się jej przygotować psychicznie xD.

_________________
It gets so lonely being evil

What I'd do to see a smile

Even for a little while

And no one loves you when you're evil

I'm lying through my teeth!

Your tears are all the company I need
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
4934952
Koranona Płeć:Kobieta
Morning Glory


Dołączyła: 03 Sty 2010
Skąd: Z północy
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 24-09-2010, 17:25   

- Dziękuję, panie Topaz, bez pana bym się tu nie dostała - powiedziała Koranona podpierając się o ramie generała.
- Mam Cię dostarczyć do króla, nic nie było mowy o dodatkowych wypadach - poinformował czysto formalnie, gdyż wiedział, że i tak wiedźma zrobi co jej się podoba.
- Tak, tak. ale muszę. Moje eliksiry tu nic nie zdziałają, potrzebujemy prawdziwego lekarza.

Stanęli i spojrzeli na tablice.

- No to tutaj - generał spojrzał niepewnie na niewielką chatkę.
- No to wchodzimy.
Gdy otworzyli drzwi dzwoneczek zadźwięczał cichutko. Uderzył ich intensywny zapach ziół, który idealnie komponował się z wielkością apteki, z drewnianą podłogą i z wpadającym przez okno słońcem. Bardzo spokojne miejsce, pomyślała wiedźma.

- Należy grzecznie poczekać na doktora - szepnęła Nona i razem z Topazem usiedli na ustawionych wzdłuż ściany krzesłach.

_________________
"I like my men like I like my tea - weak and green."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
408121
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 25-09-2010, 17:58   

Drzwi otwarły się z trzaskiem i zataczając się wpadła do środka młoda niewiasta z jeżem na głowie.W ręce miała dziwaczną strzelbę, na głowie hełm korkowy, twarz na ukos zdobiła jej długa, krwawa pręga. Z obłędem w oczach dopadła lustra.
-Cholerne LARPy, po raz ostatni dałam się namówić na "Dzień Tryfidów"!
Tak, ciesz się, że żyjesz kobieto.-pomyślała Cytrusia-na szczęście miałaś dość gadane, żeby przekonać MG, że jeż to item dający +10k odporności.
Dopiero teraz wewnętrzny lekarz Lex zawył ostrzegawczo
-Witam państwa, co dolega?

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
Koranona Płeć:Kobieta
Morning Glory


Dołączyła: 03 Sty 2010
Skąd: Z północy
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 25-09-2010, 18:32   

- Um, pani Esterhazy - wiedźma stanęła gwałtownie wyrwana z myśli - tsssssss - syknęła stając na chorej nodze, Topaz podtrzymał ją - Właśnie, mam nadzieje, że mi pani pomoże. Generalnie skręciłam kostkę, to akurat nie trudno zdiagnozowałam, nawet jeśli nie jestem zielarską wiedźmą. Użyłam jednej z moich maści rozgrzewająco-przeciwbólowych i kontynuowałam wędrówkę. Kontuzje złapałam w przesiąkniętej nieznaną mi magią jaskini, lecz mam wrażenie, że wdało się coś jeszcze, bo - tutaj Kora usiadła, zdjęła but i wyeksponowała nogę - jak widać opuchlizna mi zzieleniała. co gorsza popękała też skóra, a z ranek wypływa dziwna wydzielina. I tu żadne moje eliksiry ani maści nie działają. Czy mogłaby mi pani jakoś pomóc? - Nona spojrzała błagalnie na Lex.

_________________
"I like my men like I like my tea - weak and green."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
408121
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 25-09-2010, 21:39   

-Tak, chyba załatwić miejsce na cmentarzu.-mruknęła oglądając nogę-Cytrusia do jasnej anielki, sprawdź rezerwy.
-Nie ma-dobiegło zza drzwi
Lex szybkim ruchem pacnęła pacjentkę w potylicę
-To nam da parę godzin-syknęła w stronę Topaza-No co pan tak stoi, AB RH- potrzebne mi zaraz! Nikt tu prawie krwi nie oddaje, leć i przyprowadź ilu dawców się znajdzie, bo stracicie filar orkiestry.

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
Koranona Płeć:Kobieta
Morning Glory


Dołączyła: 03 Sty 2010
Skąd: Z północy
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 26-09-2010, 21:12   

- Ja mam przecież taką grupę krwi - zakrzyknął triumfalnie Parus, który na oczach lekarki zamienił się z sikorki w małego chłopca.
- Skąd ty tu...
- Jestem jej Towarzyszem i jestem w stanie oddać dużo krwi!
- To miłe, ze się o nią martwisz, ale jesteś tylko dzieckiem, nie możesz oddawać krwi.
- Może, w dodatku nie jest tylko dzieckiem. Jest Towarzyszem, nie towarzyszem. To znaczy, że tak jak ja jest tworem magicznym - tym razem oczom Lex ukazał się kot, który przemienił się z sykiem w mężczyznę - na wiedźmy szczęście ja też mam tę grupę krwi.
- No, nie będzie - mruknęła Lex, podczas gdy Cytrusia piorunowała Filipa, niedawnego kota, nienawistnym wzrokiem - można by spróbować.
- A właściwie to co jej jest? - spytał Parus podwijając rękaw koszuli.

_________________
"I like my men like I like my tea - weak and green."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
408121
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 26-09-2010, 21:47   

-Lepiej zapytaj się co będzie. Będzie duży upływ krwi. -Lexz upuściła jej chyba trochę za dużo
Zaniosła przestraszoną muzyczkę do sali operacyjnej. Znieczulenie i można przystępować do dzieła.
-Oooo, jakie spasione! Dawno nie widziałam takich dorodnych. Cytrusiu, podaj słoik, dostanie na pamiątkę.
-Wydłubałam większość okazów-powiedziała, gdy Nona wróciła do przytomności-Niestety larw wyjąć się nie da i trzeba zaaplikować chemioterapię. Parszywe gnojki, jakieś zmutowane tęgoryjce, dwunastnica im nie wystarcza. Musi pani zostać tu jakiś czas.

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
Shadow Dancer Płeć:Kobieta


Dołączyła: 26 Sty 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 29-09-2010, 23:54   

Raven powoli podeszła pod drzwi budynku na którym dało się przeczytać:
Cytat:
Elzbieta H. Esterhazy
Podrady Lekarskie
Jeż Cytrusia
Mikstury i eliksiry
Uzdrowicielstwo- tylko w nagłych przypadkach!

Zastanowiła się przez chwilę czy jej przypadek jest nagły. Stwierdziła, że nie wiele ją to obchodzi. Pchnęła drzwi i weszła do środka. Białe ściany było... No cóż białe. Podeszła do lady rozejrzała się nikogo nie widząc.
- Nie ma dzwoneczka. - Pomyślała patrząc na pustą ladę. - Raz jeden jedyny w życiu jest w miejscu, gdzie można kogoś wezwać dzwoneczkiem, a dzwoneczka nie ma. Życie ssie - stwierdziła filozoficznie. Cisza była przytłaczająca. Przeszło jej przez myśl czy czasem Eire również nie zniknęła w niewyjaśnionych okolicznościach, ale absurd tej sytuacji zbyt ją przeraził by się nad tym dalej zastanawiała.
Wtem usłyszała chrobot i zza rogu wyłonił się jeż.
- Dzięki bogom za jakąś znajomą twarz. Przysięgam jeszcze chwila i straciłabym rozum - pomyślała rozpaczliwie.
Jeż zatrzymała się, spojrzała na nią, po czy znów skierowała się w jej kierunku. Raven stała nieruchomo przyglądając mu się.
Jeż zatrzymała się przed Shadow i zapytała:
- Czy mogę jakoś pomóc?
Z braku pomysłu na odpowiedz Raven stwierdziła:
- Zdaje się, że potrzebuję antydepresantów.
Jeż pokiwała głową i poleciła Raven pójść za sobą do gabinetu lekarskiego.


Ostatnio zmieniony przez Shadow Dancer dnia 06-12-2010, 08:54, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 30-09-2010, 09:10   

-Precz!-jęknęła Lex. Leżała na fotelu z okładem na poparzonej twarzy.-Aha, przepraszam. Cholerne LARPy. Źle się dzieje w Multiświecie skoro ja uciekam się do takich rozrywek. W sumie możemy pogocić się razem. Życie jest do dupy. Mam tu pacjentkę na chemii, założymy się kiedy i jak wyłysieje? A może od razu co pierwsze padnie- ona czy choroba?
Cytrusia przyniosła z kuchni herbatę.
-Co się patrzysz jeżu? Tobie nic nie trzeba- pełna micha, drewnojady raz na tydzień i pan jeż od czasu do czasu. My mamy inne potrzeby. Pusto tu i zimno i życie jest do niczego.
Ktoś chyba był w aptece. Poi chwili drzwi się otworzyły i do środka zajrzał niewysoki facet o spiczastej fryzurze.
-Spadaj, ty nie z tej bajki. Cholera, ile razy mówiłam, idź w stronę światła, potem siądź na dupie i czekaj aż zbiorą smocze kule. To tak dużo?-gość wycofał się pospiesznie-Pani też mąż polazł w cholerę? Może pójdziemy za tamtym i w ostatnim anime, gdzie facet wyglądał jak facet nawiążemy sobie romans? Ja z Freezerem, pani z jego ojcem i robimy zakłady, która swojego szybciej puści z torbami. Dlaczego? Dlaczego nie? Antydepresantów nie ma, sama zjadłam.

Cytrusia patrzyła na obie panie z rosnącym przerażeniem. Z wyrazem determinacji na pyszczku podeszła do półki z książkami i wyjęła jedne tom. Polała go dziwnym eliksirem i całą siłą dzielnych łapek rzuciła w ich stronę.
ŁUP!

-Pani Raven? Gdzie my do ciężkiej anielki jesteśmy? Cytrusiu? Cytrusia? JEEEEEEŻUUUUUU!

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
Shadow Dancer Płeć:Kobieta


Dołączyła: 26 Sty 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 02-10-2010, 17:42   

Ból głowy był lekko powiedziawszy uciążliwy. Nie ma to jak zarobić starym tomiszczem w czerep, jeszcze jej się mózg po czaszce obijał. Otrząsnąwszy się z zamroczenia Raven rozejrzała się wokoło i dostrzegła leżącą na ziemi Eire. Powstrzymując mdłości i zawroty głowy wstała, podeszła do nieprzytomnej i potrząsnęła jej ramieniem.
- So? So szie szstało...? - Wymamrotała, nie do końca przytomna Eire.
- No kto jak kto, ale to chyba raczej Ty powinnaś wiedzieć, gdzie nas Twój pokręcony jeż wysłał. - Odpowiedziała lekko zdenerwowana Shadow.
Eire wstała ostrożnie podtrzymywana przez drugą kobietę i rozejrzała się. A było na co patrzeć. Z lewej strony zielony, gęsty las z palmami i paprociami, z prawej zaś jak okiem sięgnąć woda. Raven poczuła, że zaczyna jej się robić ciepło co było zaskakująco przyjemne zważając na to, że przez ostatnie dwa dni była ciągle zmarznięta. Zrzuciła więc z siebie płaszcz i przerzuciła go sobie przez ramię. Obejrzała się za siebie na lekarkę, która wyglądała jakby doszła już do siebie, a przynajmniej przestała wodzić nieprzytomnie oczami wokoło.
- Cieszę się, że doszłaś do siebie, pani doktor. Z nas dwóch to ty jesteś pomocą medyczną w tym miejscu, gdzie jak na razie nie widzę śladu cywilizacji.
Eire odchrząknęła, spojrzała jeszcze raz do tyłu na las i do przodu na wodę i stwierdziła.
- Wesz... Mam takie nie jasne wrażenie, że już tu byłam.


Ostatnio zmieniony przez Shadow Dancer dnia 06-12-2010, 08:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 3 Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group