FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 54, 55, 56  Następny
  Refleksje po filmach
Wersja do druku
Udai Płeć:Mężczyzna
[N]atural [B]orn [E]goist


Dołączył: 26 Mar 2006
Skąd: Częstochowa
Status: offline
PostWysłany: 20-07-2007, 14:00   

Oczywiście z twoimi argumentami się zgadzam - uzupełniłbym je jeszcze brakiem przedstawienia w 4.0 tych wszystkich logistycznych przedsięwzięć terrorystów które tworzą swoistego rodzaju pętle wokół szyji głównego bohatera - inaczej mówiąc Ci źli zawsze potrafili przewidzieć prawdopodobne zachowanie Johna mając go przez to w nieustannym szachu.

Dembol napisał/a:
Tutaj 'zły' był nijaki


Cały czas wyglądał jakby za chwile miał się popłakać.

Dembol napisał/a:
jego kobieta-karateka była żywcem wzięta z dowolnego innego filmu


Tu się zgodzę ta zła - model zachowania zimna, bezwzględna suka.


Dembol napisał/a:
haker biegający z McLanem miał może 2 dobre sceny (i wyglądał jak młody Keanu Reeves z odrobinę mniej naćpanym wyrazem twarzy).


Mi z wyglądu strasznie przypominał JK z Jamiroquai.

Dembol napisał/a:
Poza tym gł. bohater stał się jeszcze bardziej niezniszczalny.


Co gorsza scenarzyści zrobili z niego masochistę bo większość najpoważniejszych obrażeń uzyskał w ramach swojego totalnie niewytłumaczalnego zachowania - choćby helikopter, suv w szybie od windy, przedłużona nie miłosiernie bójka z Mai - no i sposób w jaki zdjął złego bossa.

_________________
"It is a good viewpoint to see the world as a dream. When you have something like a nightmare, you will wake up and tell yourself that it was only a dream. It is said that the world we live in is not a bit different from this."
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
6346233
Dembol Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 11 Sty 2006
Skąd: Kraków
Status: offline
PostWysłany: 20-07-2007, 18:04   

Udai napisał/a:
uzupełniłbym je jeszcze brakiem przedstawienia w 4.0 tych wszystkich logistycznych przedsięwzięć terrorystów które tworzą swoistego rodzaju pętle wokół szyji głównego bohatera - inaczej mówiąc Ci źli zawsze potrafili przewidzieć prawdopodobne zachowanie Johna mając go przez to w nieustannym szachu.

Dokładnie. Możliwe, że tego brakowało tutaj najbardziej. Terroryści po prostu wykonywali swój plan i jedynym odstępstwem było
Spoiler: pokaż / ukryj
porwanie córki McLane'a, które było do przewidzenia od pierwszej sceny
i drobne korekty typu napuszczenie na Johna samolotu. Nie czuło się tego klimatu konfronatacji 2 łebskich facetów. Od początku widać było, że McLane ma przewagę nad Gabrielem. To dość zrozumiałe w końcu rozwalił już wielu terrorystów, ale jakoś nie pasowało do klimatu.

Kręcą Rambo 4 i niegdługo zaczną Mad Maxa z tym samym numerkiem (ale bez Mela Gibsona). Może będzie lepiej. Są już trailery Rambo i zapowiada się nieźle (jak na 60-latka:)

_________________
Evil Manga
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
666666
Vodh Płeć:Mężczyzna
Mistrz Sztuk Tajemnych.


Dołączył: 27 Sie 2006
Skąd: Edinburgh.
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
PostWysłany: 22-07-2007, 21:09   

MR. Brooks - jeden z bardziej zaskakujących filmów, jakie widziałem. Dodam, że było to zaskoczenie bardzo miłe. Akcja (dla mnie) pełna dobrych zwrotów i mało przewidywalna, genialny sposób pokazania głównego bohatera i naprawdę ciekawa fabuła, plus dobrze dopracowane sylwetki bohaterów i dobra gra aktorska. Jestem pod wrażeniem, zwłaszcza, że ta perełka powstała w USA. Według mnie film naprawdę warty zobaczenia.

_________________
...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Udai Płeć:Mężczyzna
[N]atural [B]orn [E]goist


Dołączył: 26 Mar 2006
Skąd: Częstochowa
Status: offline
PostWysłany: 25-07-2007, 18:45   

Zodiac Davida Finchera - film po którym obiecywałem sobie niesamowicie dużo z racji osoby reżysera który dał światu genialne "Siedem" i "Fight club" tym razem opowiada o seryjnym tytułowym mordercy. Co do moich odczuć to szczerze mówiąc nie jest dobrze - film jest przeraźliwie długi i wygląda jak fabularyzowany dokument - w którym oczywiście jest kilka świetnych momentów (jak się zsumuje to poziom trzyma tak z 30 minut tego 160 minutowego dzieła) ale nie spełnia oczekiwań i nie udziela żadnych odpowiedzi które dręczą widza - słowem kolejna próba zrobienia amerykańskiego ambitnego filmu który nie wypaliła - szkoda bo potencjał był wielki.

_________________
"It is a good viewpoint to see the world as a dream. When you have something like a nightmare, you will wake up and tell yourself that it was only a dream. It is said that the world we live in is not a bit different from this."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
6346233
Ari Płeć:Mężczyzna
Livin' la Vida Loca


Dołączył: 26 Kwi 2007
Status: offline
PostWysłany: 29-07-2007, 09:06   

wczoraj próbowalem sprawdzić Noc w Muzeum.

Próbowałem bo do końca nie wysiedziałem, oglądając z tym okropnym uczuciem marnowania czasu. Nie wiem, chyba wyrosłem już filmów których już samo założenie, ich podstawa jest nielogiczna, infantylna i głupia
Otóż jest sobie muzeum, a w tym muzeum co noc wszystko ożywa, za sprawą jakiejś tabliczki... no i super ale czy widzieliście kiedyś ogromne amerykańskie muzeum bez kamer?
bo o tym że eksponaty ozywają wiedzą tylko nocni strażnicy, a ilu piluje tego światowego dziedzictwa? -JEDEN :| naprawdę ta myśl mnie prześladowął przez cały film i kuła w mózg- jakie to bez sensu.

A w samym muzeum to też nic szczególnie śmiesznego, szkielet tyranozura zachowujący się jak psiak (oczywiscie lata wszedzie ale nic nie niszczy i rano nikt się nie orientuje, że po panelach latał 4 metrowy szkielet). Jakieś kłutnie miniaturek indian z mini-rzymianami, jaskiniowcy, małpka (typowo dla dzieci) eh.. jedyną zabawną rzeczą jest rozmowa z posągiem z wyspy wielkanocnej ('Hey Bum-Bum, Give me a Gum-Gum', 'You Better Run-Run'), jednak tylko po angielsku, sprawdzając polski dubbing brzmi to milion razy słabiej.
Zresztą i tak dla tej chwilki nie warto zapuszczać tego filmu, chyba, że ma się wrednego dzieciaka na chacie i ochotę odpoczynku od niego na jakiś czas. Jemu się spodoba, ale wam nie polecam jak cholera.

_________________
http://peacegrenade.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
9986661
Arashino Shiro Płeć:Kobieta
władająca czasem...


Dołączyła: 28 Mar 2006
Skąd: Poznań
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 31-07-2007, 06:57   

byłam kilka dni temu z przyjaciółką na "Harry Potter i Zakon Feniksa"...
zacznę od początku:
ekranizacja miała dwa czy trzy momenty zgodne z fabułą książki. reszta filmu to totalna improwizacja reżysera. Ciekawie przedstawili Umbridige, ale tylko ją.
Bellatrix była przedstawiona jak naćpana wariatka, Luna Lovengood jako tako przypominała Lunę z książki , choć wyglądem raczej młodszą siostrę Malfoya, którego zrobili ulizanym lalusiem. Nie było ani jednego meczu, a poziom przekazania treści książki był wręcz żenujący. Film jest gniotem, a oceniam go na 2- i to tylko dzięki dwóm rudym bliźniakom ktróre pokazane były od biedy nawet dobrze (biorąc pod uwagę resztę postaci)

Niedługo wybieram się na Transformery.;)

_________________
Żyj póki możesz, bo każdy twój dzień może być twoim ostatnim...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
następne+pytanie...
cintra Płeć:Kobieta


Dołączyła: 04 Cze 2007
Status: offline
PostWysłany: 19-08-2007, 00:51   

Hm, ja może nie po wizycie w kinie, za to w końcu obejrzałam "na małym ekranie" "Billego Elliota". Nie będę się rozpisywać - film warto zobaczyć, choćby na poprawę nastroju. Historia chłopca Który-Chce-Tańczyć-Mimo-Wszystko napradę ma swój urok, choć przymiotnika "niepowtarzalny" bym nie użyła. Ponadto ładna muzyka i naprawdę urokliwe zdjęcia.
Równolegle leciało "Za wszelką cenę". Zaczęłam to oglądac, ale potem zerkałam na to tylko w przerwach "Billego". Czy ktoś może mi powiedzieć, czy ta dziewczyna przeżyła do końca filmu czy po prostu pozostała
Spoiler: pokaż / ukryj
sparaliżowana (bo cudu nie oczekuję).

Film i tak obejrzę, ale po prostu ciekawa jestem (bo film naprawdę, naprawdę wciągał). :)

Ach, jeszcze jedno pytanie - czy warto iść do kina na "Miłość i inne nieszczęścia"? Od razu zaznaczam, że od komedii romantycznej oczekuję głównie dowcipu, przystojnego/czarująco brzydkiego bohatera i dobrego zakończenia (na takie komedie idę się (z zasady) zrelaksować, więc nie wymagam oryginalności (choć miło widziana) tylko dobrego wydania. ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
ghostface Płeć:Kobieta


Dołączyła: 06 Paź 2006
Status: offline
PostWysłany: 19-08-2007, 09:05   

cintra napisał/a:
Równolegle leciało "Za wszelką cenę". Czy ktoś może mi powiedzieć, czy ta dziewczyna przeżyła do końca filmu


Spoiler: pokaż / ukryj
Eastwood odłączył ją od aparatury podtrzymującej życie (a może podał jej jakiś środek, nie pamiętam), żeby mogła umrzeć w spokoju.


Oba filmy bardzo mi się podobały, chociaż do Billy'ego Elliota mam większy sentyment, widziałam kilka razy :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
moshi_moshi Płeć:Kobieta
Szara Emonencja


Dołączyła: 19 Lis 2006
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
WOM
PostWysłany: 19-08-2007, 10:29   

Wczoraj byłam w kinie na filmie "Mój najlepszy przyjaciel" - typowa francuska komedia, którą gorąco polecam. Główny bohater, popisowo zagrany przez Daniela Auteuil, jest zamożnym marszandem, obraca się wśród śmietanki intelektualnej Paryża. Pogrzeb jednego z klientów uświadamia mu, że tak na prawdę nie ma przyjaciół, mimo to stara zachować pozory i zakłada się z wspólniczką że przedstawi jej swojego najlepszego przyjaciela. W ciągu kilku dni musi go oczywiście znaleźć, los podsuwa mu sympatycznego, oczytanego taksówkarza nieudacznika...
Nie jest to komedia na której można śmiać się do rozpuku, ot historia człowieka który nie potrafi rozdzielić życia zawodowego od prywatnego - tego drugiego właściwie nie posiada, jest typem skrajnie antypatycznym, przeświadczonym że w życiu najważniejsze są pieniądze. Powoli zmienia się pod wpływem taksówkarza, ale długa droga zanim zrozumie czym jest prawdziwa przyjaźń...
W kinie bawiłam się świetnie, bardzo ludzka historia opowiedziana z humorem, aktorzy spisali się koncertowo, może film nie powala, jest "klasyczną" komedią francuską, ale warto go zobaczyć.

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
cintra Płeć:Kobieta


Dołączyła: 04 Cze 2007
Status: offline
PostWysłany: 19-08-2007, 13:31   

Dzięki za odpowiedź. :)
ghostface napisał/a:
chociaż do Billy'ego Elliota mam większy sentyment, widziałam kilka razy :)

ta opowieść ma dużo z bajki, no i podnosi na duchu... "Za wszelką cenę" jest słodko-gorzkie, ma dużo więcej goryczy.
Choć teoretycznie oba opowiadają o spełnianiu własnych marzeń.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Nabu Płeć:Mężczyzna

Dołączył: 25 Mar 2007
Status: offline
PostWysłany: 20-08-2007, 20:25   

Arashino Shiro napisał/a:
byłam kilka dni temu z przyjaciółką na "Harry Potter i Zakon Feniksa"...
zacznę od początku:
ekranizacja miała dwa czy trzy momenty zgodne z fabułą książki. reszta filmu to totalna improwizacja reżysera.

Od dawna nie traktuję adaptacji jako idealnego przełożenie książki na film, bo to jest niemożliwe. Czasami pewne fragmenty z książki muszą zostać zmodyfikowane bądź usunięte dla potrzeb filmu, bo inaczej trudno coś takiego oglądać, chyba, że należy się do fanów danego dzieła. Co do Pottera, to piątka była sporą książką więc logicznym jest, że musieli wykorzystać nożyczki i zrobić z tego coś strawnego w 180 min. (bo tyle chyba liczył sobie film?).
Cytat:
Ciekawie przedstawili Umbridige, ale tylko ją.

Tak, Imelda fantastycznie zagrała. I dobrze, że dobra aktorka zagrała ciekawie nakreśloną (acz czasami przypominającą bardziej karykaturę) postać, która miała czas, by zabłysnąć w filmie. Dla mnie Potter aktorsko to tylko drugi plan.
Cytat:
Bellatrix była przedstawiona jak naćpana wariatka, Luna Lovengood jako tako przypominała Lunę z książki , choć wyglądem raczej młodszą siostrę Malfoya, którego zrobili ulizanym lalusiem. Nie było ani jednego meczu, a poziom przekazania treści książki był wręcz żenujący. Film jest gniotem, a oceniam go na 2- i to tylko dzięki dwóm rudym bliźniakom ktróre pokazane były od biedy nawet dobrze (biorąc pod uwagę resztę postaci)

Mecze w sumie nie były potrzebne dla dwóch głównych wątków książki (Voldemort i walka z Umbridge) więc jego brak bardziej zaliczam w poczet wad tylko dla fanów, nie zaś wad ogólnych (jeśli rozumiesz o co mi chodzi). Żeby nie było - sam film oceniam średnio. Przydługi, właściwie cała akcja (i potencjał) upchany w ostatnich minutach filmu. Zdecydowanie gorszy od trójki (mój faworyt) i na takim samym poziomie co czwórka, czyli 6/10

A z Transformerami wciąż się gryzę. Czy ktoś może mi powiedzieć, czy okropny patos jest tam stężony w dużych, trudnych do przełknięcia ilości czy może dawkach umiarkowanych?

_________________
there's no map and
a compass
wouldn't help at all
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 01-09-2007, 09:25   

Lord of War po polsku Pan Życia i Śmierci, film, na który od dłuższego czasu miałem ochotę.

Ciesze się, że to nie jest anime, bo gdyby było, to musiałbym pisać recenzje i nie wybroniłbym się z oceny końcowej. Naczelnym problemem tytułu jet to, że autorzy nie za bardzo wiedzieli, co chcą osiągnąć. Generalnie udało im się stworzyć: a) Film przygodowy opowiadający o niezwykłych przypadkach handlarza bronią Juriego Orlova b) Paradokument o owym handlarzu c) Komedie gangsterską o sympatycznym i w sumie dobrym bandziorze d) Manifest przeciwko broni palnej z licznymi scenami umoralniającymi (rozstrzelanie, posiekanie maczetami - co ciekawe odbywające się bez udziału krwi).

Efektem tego połączenia jest niestety film cierpiący na schizofrenię. Połączenie wyraźnie nie wypaliło. Jurii Orlov i jego sympatyczna osobowość oraz dość holywoodzkie przygody sprawiają, że oglądając film też chcialoby się być odważnym przemytnikiem broni, załatwić transport kałaszy i jechać do Afryki sprzedać je jakiemuś, krwawemu watażce. Mordują za to przesłanie filmu.

Natomiast ciągłe ględzenie o tym, jaka to przemoc jest zła, ile to ludzi ginie od broni Juriego etc. sprawia, że film jest nudny. Twórcy dużo by skorzystali, gdyby zdecydowali się kręcić albo film gangsterski w stylu "Przekrętu" albo umoralniający paradokument w stylu "Zabawy z bronią".

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
moshi_moshi Płeć:Kobieta
Szara Emonencja


Dołączyła: 19 Lis 2006
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
WOM
PostWysłany: 19-09-2007, 20:30   

"Kontrolerzy" - film wciska w fotel, dawno nie widziałam nic tak fantastycznego. Okazuje się że kontrolerzy to też ludzie, na dodatek potrafią być niesamowicie sympatyczni. Reżyser zgrabnie połączył komedię, kryminał, thriller, wszystko podszyte jest symboliką, film można interpretować na wiele sposobów. Stacja metra jest pokazana jako zupełnie inny świat, niby widzimy go codziennie, ale nie zwracamy uwagi na jego "drugie życie", nawet nie przypuszczałam że metro może być tak baśniowe... Gorąco polecam każdemu ten film, w sumie znana historia, opowiedziana w zupełnie nowy sposób.

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
longerowa Płeć:Kobieta
bogini w koronie


Dołączyła: 22 Cze 2007
Status: offline
PostWysłany: 19-09-2007, 20:35   

Tak, "Kontrolerzy" to bardzo dobry film. Wbija w fotel zawartą w nim brutalną rzeczywistością. Choć oglądałam go dość dawno, pamiętam, że wywarł na mnie niemałe wrażenie :)
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
moshi_moshi Płeć:Kobieta
Szara Emonencja


Dołączyła: 19 Lis 2006
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
WOM
PostWysłany: 19-09-2007, 20:55   

Jakoś dla mnie ta brutalność nie rzucała się tak bardzo w oczy, to nie jest rodzaj brutalnej rzeczywistości jaki pokazuje np. Stone. Natomiast cała stacja metra i panujące na niej zasady to taka karykatura rzeczywistego świata, przerysowana i jednocześnie bardzo baśniowa. Metro jest tu zupełnie odrębnym światem, nie ma pokazanego tego co jest na górze, za to cały czas schodzimy bardziej w dół, ten film ma tyle znaczeń... Nadal nie mogę wyjść z podziwu...

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 11 z 56 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 10, 11, 12 ... 54, 55, 56  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group