FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 24, 25, 26 ... 54, 55, 56  Następny
  Refleksje po filmach
Wersja do druku
Paweł Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 25 Gru 2008
Status: offline
PostWysłany: 04-03-2010, 14:43   

Mitsurugi napisał/a:
Główna postać to najgorszy aktor japoński jakiego widziałem. Tak bezpłciowy, bez wyrazu, że nie widziałem w ogóle sensu w zamyśle reżysera by przydzielać mu jakiekolwiek kwestie. To aktor był tak btw?

Filmu co prawda nie widziałem, ale tak gwoli ścisłości - Rain jest Koreańczykiem i owszem, jest aktorem i to nawet całkiem niezłym (patrz np. I'm a Cyborg, But That's OK), chociaż faktycznie większy z niego piosenkarz niźli aktor. Bo mówimy o filmie amerykańskim z roku 2009 prawda? Tak piszesz o tej Japonii i się zastanawiam, czy aby na pewno tę samą produkcję mamy na myśli...

_________________
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Mitsurugi Płeć:Mężczyzna
Wieczny Marzyciel


Dołączył: 22 Sty 2009
Skąd: Wrocław
Status: offline
PostWysłany: 04-03-2010, 15:20   

Wiesz, Paweł, tak patrząc po napisach, to tak japońsko-amerykańska ta produkcja (lub koreańska, nie wiem którzy to którzy) ;). A, że aktor to koreańczyk to dobre sprostowanie, domo. I z bogiem niech wraca do śpiewania. A z tą Japonią to pisałem, bo słyszałem, że podobno ten film jest tam popularny, co mnie mocno zdziwiło (delikatnie mówiąc). Ale tak czy siak, to gniot. Czy amerykański, czy japoński, koreański czy zmixowany i podany w formie koktajlu- wciąż gniot. Uhh, półtorej godziny z życia.

_________________
温故知新 - To search for the old is to understand the new
勝ちは鞘の中にあり - Victory comes while the sword is still in the scabbard
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
927825
Paweł Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 25 Gru 2008
Status: offline
PostWysłany: 04-03-2010, 15:30   

Tak dopytywałem, ponieważ wedle Wikpedii In Japan, this film opens on the 6th of March 2010 in one theatre only, poza tym trudno mi było nawet znaleźc informacje o tym, ile w tym kraju film zarobił. A popularność aktora w rodzimym kraju robi swoje, ponieważ w samej Korei film zarobił $8,752,317.

Film obejrzę zdecydowanie, może też co nieco on nim tu napiszę, szczególnie że jak czytam opinie i patrzę na średnie oceny, to przyjęto go wcale nie tak źle.

_________________


Ostatnio zmieniony przez Paweł dnia 04-03-2010, 16:08, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Mitsurugi Płeć:Mężczyzna
Wieczny Marzyciel


Dołączył: 22 Sty 2009
Skąd: Wrocław
Status: offline
PostWysłany: 04-03-2010, 15:46   

No, jak patrzyłem na średnie oceny w portalach filmowych to wychodziło plus minus 6/10 na oko. Jeżeli weźmie się pod uwagę przeciętnego widza lub pragnienie obejrzenia filmu tylko i wyłącznie dla hollywoodzkiej akcji, bullettime'a, litrów krwi i walk typu jeden na dziesięciu, osiem salt w powietrzu to ocena nie dziwi i rozumiem, że może się podobać :).

Cytat:
Korei film zarobił $8,752,317


Nie znam kosztów wyprodukowanie tego filmu, ale wydaje się to małą sumą, na moje niedoświadczone w tym względzie oczko. Choć jeśli kosztował tak z 15 do 20 mln max to pewnie się zwróci :).

_________________
温故知新 - To search for the old is to understand the new
勝ちは鞘の中にあり - Victory comes while the sword is still in the scabbard
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
927825
Paweł Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 25 Gru 2008
Status: offline
PostWysłany: 04-03-2010, 15:59   

Mitsurugi napisał/a:
No, jak patrzyłem na średnie oceny w portalach filmowych to wychodziło plus minus 6/10 na oko. Jeżeli weźmie się pod uwagę przeciętnego widza lub pragnienie obejrzenia filmu tylko i wyłącznie dla hollywoodzkiej akcji, bullettime'a, litrów krwi i walk typu jeden na dziesięciu, osiem salt w powietrzu to ocena nie dziwi i rozumiem, że może się podobać :).

Ano racja.

Mitsurugi napisał/a:
Nie znam kosztów wyprodukowanie tego filmu, ale wydaje się to małą sumą, na moje niedoświadczone w tym względzie oczko.


Też prawda - chociaż i tak źle to napisałem. W Korei film był wyświetlany od stycznia i tyle jak dotąd zarobił. Aczkolwiek nie wiem jak to jest do końca, bo na Wiki podane są inne dane niż TU. Mniejsza o to ;)

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
de99ial Płeć:Mężczyzna
Big Bad Wolf


Dołączył: 01 Lip 2008
Skąd: Lublin
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 04-03-2010, 16:44   

A mi się podobał - banalny film o ninja, mający tylko jeden cel - pokazać jacy ninja są kozaccy.

Taki nowoczesny American Ninja :D

_________________
http://www.defectivebydesign.org/
Nienawidzę politycznej poprawności.
I feminizmu.
http://www.rebel.pl/x.php/193/Rebel-Times.html
http://de99ial.polter.pl/,blog.html?8301 - co myślę o DRMach
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 04-03-2010, 17:01   

A na koniec i tak zostają wystrzelani, ta.

Mnie się podobało. Od ambitnego kina jest Burton i anime, khe.
Powrót do góry
de99ial Płeć:Mężczyzna
Big Bad Wolf


Dołączył: 01 Lip 2008
Skąd: Lublin
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 05-03-2010, 10:21   

No ci "źli" zostają wystrzelani - jak to "źli" ninja :D

_________________
http://www.defectivebydesign.org/
Nienawidzę politycznej poprawności.
I feminizmu.
http://www.rebel.pl/x.php/193/Rebel-Times.html
http://de99ial.polter.pl/,blog.html?8301 - co myślę o DRMach
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Fei Wang Reed Płeć:Mężczyzna
Łaydak


Dołączył: 23 Lis 2008
Skąd: Polska
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 14-03-2010, 00:21   

Dystrykt 9... Niech mi ktoś jeszcze powie, że to film godny uwagi, a wcześniej znalazło się kilku takich. Poza w miarę interesującym początkiem, zaskakującym swoją "dokumentalną" formą, reszta znakomicie wpisuje się sztampowe s-f ze swoimi pseudo-problemami, na którego pierwszym planie obserwujemy jakieś durne intrygi, pogonie, strzelaniny, zabijanie i prymitywny jak świat stary podział na "nas" oraz "ich". Teoretycznie można odnosić go do "czegokolwiek", doszukiwać się jakiejś tam poruszanej problematyki - tylko po co? Jeśli przez ponad połowę filmu nie dzieje się w nim absolutnie nic (poza tym, że strzelają do siebie, zapewne z powodu nudnego scenariusza), to niby dlaczego ja to nic mam wypełniać czymś, czego absolutnie tam nie ma? Zresztą, ostatecznie to i tak kończy się na standardowej "problematyce", o której można się rozwodzić prawie tak długo, jak o "problematyce" Ósmego pasażera Nostromo.

Dla odmiany z zupełnie innego kina pochodząca Biała wstążka, również w pewnym sensie "dokumentalna" historia (aczkolwiek dla odmiany tutaj opowiedziany z dystansem, którego poprzednikowi brakuje), cofająca nas w przeddzień wybuchu I wojny światowej. Bardzo rzetelnie zostały przedstawione w niej relacje społeczne i wpływ kultury, który ostatecznie, ćwierć wieku później, przy pomocy zapłonnika w postaci Hitlera, doprowadził do wiadomo-czego. Mam pewne wątpliwości co do jej historycznych odniesień, ale akurat nie to było dla mnie najważniejsze. Film to bez "złych", bo zło jest w niej czysto bezosobowe - ba, nawet pozornej winowajczyni, kultury i norm społecznych, winić do końca nie można. (Ja mam wątpliwości o tyle, o ile nie jestem zwolennikiem "konieczności historycznej" - tj. że stało się tak, bo stać się musiało).
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 22-03-2010, 18:49   

"Beats of freedom" - wyszedłem z kina z dużym niesmakiem. Film nudny, nieprawdziwy i zmanipulowany. Zresztą, jaki film, to zwykły dokument, absolutnie nie kinowy, na dodatek słabo zrobiony. Ale nie to jest jest najgorsze. Ten film to chamska laurka nakręcona przez kilku mniej lub bardziej zdolnych muzyków samym sobie. Szczytem obłudy jest fragment o Pomarańczowej Alternatywie. Produkuje się tam Skiba, podczas gdy ANI SŁOWEM nie wspomina się o "Majorze" Frydrychu, człowieku, który był spiritus movens tego ruchu. Z filmu wynika wręcz, że to Skiba był główną osobą w Alternatywie, a był on przecież jednym z wielu. Groteskowe są żale Pierkarczyka z TSA czy Kory z Mannamu. Oboje narzekają, jak to oni, wielcy artyści, żyli w blokach. Nie wiem, czy Piekarczyk ma świadomość własnej śmieszności, gdy mówi, że bał się iść wynieść śmieci, bo go zaczepiali za długie pióra. Kora, którą zawsze szanowałem, ubolewa, że pierwszym autem jakie kupiła był kilkuletni maluch z drugiej ręki.

W diabła jest w tym filmie pospolitych kłamstw. Polski rock, wedle jego autorów, zaczyna się od koncertu Rolling Stones w 1967. W latach 70 w Polskim rocku nie dzieje się nic. Potem nagle pojawia się punk rock i hurra, objawienie. Na litość, znam doskonale nagrania z tamtych lat i powiedzmy sobie szczerze, muzycznie pierwsze nagrania Kryzysu et consortes były marniutkie. Ale to jeszcze nic...

Nie wiadomo, czy śmiesznym czy strasznie głupim nazwać należy sposób pokazania lat 80. Wynika z niego bowiem, że to polski punk rock obalił komunizm. Kuriozalne stwierdzenia typu "miesiąc po Jarocinie wybuchł strajk w stoczni gdańskiej". No na litość, ktoś mi chce wmówić, że robotnicy ze stoczni, z Wałęsą i Walentynowicz byli gremialnie na Jarocinie? Ani słowa o papieżu i roli kościoła. Całe lata 80 to, jak wynika z filmu, na przemian, manifestacje, koncerty, manifestacje, koncerty. Wielkim panom punkowcom trudno przyznać, że esbecja traktowała ich ruch jako wentyl bezpieczeństwa.

W finale zaś megalomania i zadęcie do sześcianu. Upadek komuny, okrągły stół i na tle tego wszystkiego Lipa mówi, że muzyka może zmienić świat. Nie wytrzymałem i buchnąłem śmiechem na całe kino. Żenua. Kolejny dowód na to, że polskie filmy nie naddają się do niczego.
Powrót do góry
JJ Płeć:Mężczyzna
po prostu bisz


Dołączył: 27 Sie 2008
Skąd: Zewsząd
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
PostWysłany: 27-03-2010, 20:09   

Talking Head, trzeci aktorski film Mamoru Oshiiego, prawdopodobnie najbardziej porąbane dzieło w jego karierze.

Oemgie.

Film w filmie o filmie, postmodernizm po (minimum) półlitrówce. Reżyser specjalizujący się w kończeniu anime, z którymi autorzy nie potrafią sobie poradzić, choć zbliża się deadline, zaczyna pracować przy animacji tworzonej przez bandę nieudaczników i wariatów (jeden z pracowników - były zapaśnik - zajmuje się wyłącznie podnoszeniem ciężarów w tle, a wśród animatorów mamy między innymi człowieka, którego nikt nigdy nie widział). Szuka koncepcji poprzedniego, zaginionego w niewyjaśnionych okolicznościach reżysera, choć ten nawet nie zaczął pracy nad swoim dziełem. Lekko nie będzie, bo ktoś zaczyna mordować członków zespołu... A w tle wciąż przewija się postać bladej, długowłosej dziewczyny, którą wszyscy zdają się ignorować.

Rzecz mocno umowna (za studio animacji robi małe kino, a większość scen w pomieszczeniach odgrywana jest na stojącym na środku sali drewnianym podeście... tia, ten ahhhtyzm), zacierająca granicę między rzeczywistością a fikcją, krótko mówiąc - nieźle pokręcona. Scenarzysta podczas rozmowy z głównym bohaterem otwiera swój brzuch, z którego wysypują się imitujące wnętrzności kiełbaski, a potem odrywa sobie głowę. Cięcie taśmy filmowej odbywa się na stole operacyjnym, zajmujący się tym pan jest przebrany za chirurga. Kiedy kolejni bohaterowie drugoplanowi giną, para głównych postanawia sobie zrobić przerwę - zaczyna się parodia reklamy kawy, zachwalanej: "Jeśli jesteś zmęczony niezrozumiałą, bezsensowną fabułą, postawi cię na nogi!". Przegadane monologi o tym, czym właściwie jest film, jak współdziałają ze sobą jego poszczególne składniki i jak oddziałują na widza, mieszają się z totalnym absurdem i idiotycznymi gagami.

Dziwny film. Trudno ocenić, czy to silący się na artyzm wymysł pseudofilozofa, czy popis (chyba nie do końca zdrowej...) wyobraźni i autoironii. Momentami zdaje się, że scenariusz powstaje na bieżąco, czysty spontan, bez żadnego planu. A jednak z drugiej strony intryga jest niezła, nie tak do końca przewidywalna (choć przynajmniej jeden z jej elementów to oczywista oczywistość). Surrealistyczny klimat przypadł mi do gustu, choć przegadanie monologów momentami dorównywało GitS Innocence. Anyway, warto obejrzeć.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Nanami Płeć:Kobieta
Hodor.


Dołączyła: 18 Mar 2006
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
House of Joy
PostWysłany: 10-04-2010, 23:12   

300
Ot, potrzebowałam czegoś nie wymagającego zbytnio myslenia i spektakularnego. I się nie zawiodłam, bo imho było epickie. Trochę krwi, latających głów, cycków i innych gratisów. Fajna opraca graficzna, jak się już do tego renderu przyzwyczai widz. No i świetna muzyka, podkreślająca nastrój. Nie spodziewałam się za wiele i też seans był dla mnie niezwykle miły na tyle, że udało mu się mnie nawet trochę poruszyć. Wiedziałam, że ich w końcu wybiją, ale cóż... W sumie mogę podsumować jednym słowem: epickie.

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 20-04-2010, 11:33   

Gettysburgh - świetny film, zwłaszcza jeśli się wie o czym jest - gdy oglądałem go po raz pierwszy dawno temu wiedziałem tylko, że ci niebiescy są dobrzy i im mam kibicować, a szarzy mają niewolników i są z Ameryki Południowej (or something like that...). Miałem wtedy z... 10 lat? Chciałem zrobić sobie powtórkę odkąd trochę poczytałem o tej bitwie i wojnie secesyjnej, a teraz mogę stwierdzić, że generałów Lee i Longstreeta oddano po prostu genialnie. Mimo iż film trwa ponad 4 godziny przedstawia tylko kilka epizodów 3-dniowej bitwy - z jednej strony trudno się dziwić, z drugiej trochę mi szkoda kilku innych (nie żeby idiotyczne starcie kawaleryjskie Custera i Stuarta pasowało do nastroju filmu - ale kogo to obchodzi, było jedwabiste!).

Cykl Wyzwolenie - radziecka definicja słowa "epickie". Muszę przyznać, że sceny batalistyczne robią wrażenie, zwłaszcza, że niemieckie czołgi wyglądają jak niemieckie czołgi, a nie pomalowane na szaro IS-2 czy inne Pershingi. I nie znam historii wojny ojczyźnianej, ale jestem gotów uwierzyć, że faktycznie Rosjanie wpadli na genialny pomysł nocnego ataku czołgów z włączonymi reflektorami i syrenami - taki atak psychologiczny kosztem Bóg wie jakich strat jest bardzo w ich stylu (tym bardziej, że bawią się w takie szopki, bo Stalin ogłosił, że muszą odbić Kijów przed obchodami wielkiej rewolucji). Niestety lwia część tych filmów to czarnobiałe wstawki przedstawiające polityków i wysokich dowódców omawiających ważkie wydarzenia i plany operacyjne, co niewątpliwie jest równie pouczające jak nudne.

Jarzębina Czerwona - polski film o bitwie o Wał Pomorski. Tu już niestety budżet trudno nazwać epickim, więc znowu mamy ruskie czołgi odgrywające pantery i tygrysy. Nie obejrzałem jeszcze do końca - przyznam szczerze, że odstraszył mnie zgrzytliwy głos obligatoryjnej sowieckiej sanitariuszki-love interestu głównego bohatera.

Waterloo - obejrzałem tylko fragmenty, bo bitwa mnie szczerze mówiąc mało interesuje. Wygląda to poprawnie, ma jedną uroczą pomyłkę - francuscy lansjerzy mają mundury polskich lansjerów.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 20-04-2010, 14:42   

Cytat:
, ale jestem gotów uwierzyć, że faktycznie Rosjanie wpadli na genialny pomysł nocnego ataku czołgów z włączonymi reflektorami i syrenami

Owszem, robili tak, choć nie zawsze to wychodziło, bo podczas ataku na wzgórza Seelowskie takie oświetlenie (plus puszczone za czołgami reflektory przeciwlotnicze) pozwoliły niemieckim przeciwczołgistom dosłownie zmasakrować sowieckich tankistów i niemal nie doprowadziły do tego, że to Koniew zająłby pierwszy Berlin.
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 20-04-2010, 15:03   

Cytat:
Owszem, robili tak, choć nie zawsze to wychodziło


A-ha, czyli to nie był jednorazowy odpał, tylko regularnie stosowana taktyka. Jeszcze pikniej.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 25 z 56 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 24, 25, 26 ... 54, 55, 56  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group