FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 54, 55, 56  Następny
  Refleksje po filmach
Wersja do druku
Vivian Płeć:Kobieta
La Fleur du mal


Dołączyła: 27 Lip 2009
Skąd: from Darkness
Status: offline
PostWysłany: 02-04-2011, 04:20   

Red Riding Hood

Jakież to było radośnie... GŁUPIE. Werewolf WHRRRA! W ogóle złoty laur dla scenarzysty za najbardziej idiotyczne wykorzystanie baśniowego motywu w historii kinematografii (BRAWO!), a także powalającą głębię bohaterów, zaiste godną przydrożnej kałuży. Cała batalia z tym wilkiem (ba! wilkołakiem), wziąwszy pod uwagę jego hmm powiedzmy - motywację, jest niewarta świeczki, ba nawet knota. Hmm ośmielę się stwierdzić, że Czerwony Kapturek Perraulta i braci Grimm nie mógłby nawet ruszyć w konkury z tymże dziełem pod względem infantylizmu. Nie chcę spoilerować, ale historia wilka
Spoiler: pokaż / ukryj
(HAHA! WILKOŁAKA), który napada na wioskę i robi w niej rzeź, bo chce wywędrować w świat z Kapturkiem (pominę bardziej szczegółowe elementy planowanej eskapady)
no jest denna. Ok, ok było mhrocznie, wilczasto i doprawdy bajecznie, no ale mnie ta mieszanka doprowadzała do wybuchów śmiechu.
No i zimowy krajobraz stworzony jedynie po to,żeby krwistoczerwony płaszczyk Mega wyglądał na białym tle. No, ale to akurat wyszło.
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 19-04-2011, 15:22   

Zamach Stanu - o przewrocie majowym w 1926. Skrzyżowanie nudnego filmu historycznego i propagandowego "A u was Niegrow bijut".

Filipski świetnie odegrał Piłsudskiego... I w zasadzie na tym kończą się zalety filmu. Wydarzenia historycznie pokazano wiernie - aż za wiernie, bo w połączeniu z sztywniactwem większość postaci i kiepską choregrafią (żeby bicia po pysku nie potrafić wiarygodnie przedstawić, no ja przepraszam...) daje to nie film, a nudny podręcznik historii z ogromną ilością dat i nazwisk.

Ktoś napisał, że reżyser Filipski atakował Piłsudskiego, a aktor Filipski go bronił - coś w tym jest, przy czym aktor Filipski sprawił się lepiej i zdecydowanie bardziej wiedział co robi. Dość powiedzieć, że "dziadek" jest bodaj jedyną postacią, która w filmie mówi, a nie deklamuje.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
moshi_moshi Płeć:Kobieta
Szara Emonencja


Dołączyła: 19 Lis 2006
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
WOM
PostWysłany: 02-05-2011, 19:28   

Dwie kobiety poszły na Thora: Klata, goła klata i to jaka! YAY! Całe trzy ujęcia?! Co to ma być? SKANDAL! BUUUUUUUUUUUUU. Foch z przytupem! Marvela nie czytam, więc nie wiem jaki gwałt na nim popełniono i czy w ogóle. Film fazowy był, mocno. Co prawda, Thor okazał się fajnym bizonem o umyśle nastolatka: Oż jaki jestem zajedwabisty, klękajcie narody (potem miał przemianę, ale i tak...). Ale Loki! Jakie to było słodkie, chuderlawe, blade i emoooooo. AWWW! Nic, tylko wymyziać. Zasadniczo na końcu i tak wszystkim musiał ratować dupy Odyn, oh well...

Efekty ładne, ale nie przesadzone. Bardzo podobała mi się wizja Asgardu, ślicznie go zrobili. Zresztą Jotunheim też niczego sobie. Za to scena pojedynku na pustyni i potem w miasteczku, z jakimś tam strażnikiem czy co to tam było, kiepściutka. Taki Bardzo Dziki Zachód do kwadratu. Humor miejscami przyciężki, ale bywały też świetne momenty (kupno konia...). Za to totalnie zawiodłam się na Natalie Portman, zagrała słabo i to bardzo. Jakby urwała się z innego filmu, za grosz nie czuć było autentyzmu. Bo ja wiem, Amidala numer dwa? Poza tym, bardzo brzydko się starzeje, syndrom Angeliny czy co? W ogóle wątek pseudo miłosny jak z serialu dla nastolatków. Ale ogólnie fajne było, głupie ale fajne.

PS Ja ostatnio bardzo mało wymagająca jestem...

PS2 Od 13 maja ponoć wchodzi Priest, na to też kcem iść, ciekawe czy będzie Bardziej od Thora...

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 07-05-2011, 15:46   

Toy Story 3- podobało mi się :D Nie wiem, czemu ponoć mojemu dzieciństwu groziła zagłada. Było trochę ckliwie, ale wszystkie części były ckliwe, całkiem zabawnie (Flamenco *v*) a przede wszystkim- ten mrok!
Spoiler: pokaż / ukryj
Małpa była naprawdę straszna...
Ale może to też kwestia tego, że nastawiłam się na kompletną chałę...

Ale co najważniejsze- Totoro!

Uwielbiam camea.

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
JJ Płeć:Mężczyzna
po prostu bisz


Dołączył: 27 Sie 2008
Skąd: Zewsząd
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
PostWysłany: 11-05-2011, 00:14   

Rubber, czyli potencjalnie kultowy film o oponie-seryjnym mordercy. O, ten: http://www.youtube.com/watch?v=6G5pyFhmAqE

Zgodnie z oczekiwaniami, zaczyna się ostrym mindscrew, a dalej jest... równie interesująco. Momentami. Film o dziwo mnie nie znudził, a naprawdę się starał, bo okazało się, że zamiast durnej parodii wyszło z tego coś mocno ahhhtystycznego... albo anty-artystycznego, jeśli spojrzeć na to z innej strony. Wychodzi na to, że głównym celem pana reżysera było wkur... ekhm, prowokowanie widza i pogrywanie z oczekującą czegoś niebanalnego publicznością. I pan reżyser robi to naprawdę bezczelnie. W sumie, mam wrażenie że Oponka bardziej niż horrory wyśmiewa "ambitne" i inteligenckie kino, w którym nikt nie rozumie o co chodzi, ale po prostu na wiarę trzeba przyjąć, że jest głębokie jak rów mariański, z ukrytym przed wszystkimi oprócz samego reżysera przesłaniem i wybitnie postmodernistyczne.

Innymi słowy - WTF DID I JUST WATCH. Popieprzony film. Jak ktoś lubi "oryginalne" produkcje, niech obejrzy dla samego dziwactwa, ale nie jest to ani obiektywnie dobre dzieło, ani wybitnie dobra rozrywka, ani nawet fazowa głupawka. Taki prztyczek w nos Ambitnych Wielbicieli Niebanalnego Kina. Przynajmniej ja tak to odbieram. Ale szanse na zostanie tytułem kultowym zdecydowanie ma.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 14-05-2011, 20:05   

Lemoniada Gada, inaczej Lemoniade Mouth- O. Kurka. Wodno-lądowa. To było niezłe! Normalnie filmy promujące gwiazdeczki Disneya to schemat na schemacie a tu? Jasne, sam pomysł na fabułę to sztampa w sosie z to-już-było, ale wykonanie i postacie robią z tego coś co naprawdę miło się ogląda. I te urocze, nie przewidziane z góry rozwiązania niektórych, pobocznych wątków! Piosenki też chwytliwe. Co prawda nie mamy tu do czynienia z rewelacją, ale film zdecydowanie odstaje od standardowej chały.

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
GoNik Płeć:Kobieta
歌姫 of the universe


Dołączyła: 04 Sie 2005
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 19-05-2011, 12:04   

Zdarzyło mi się ostatnio objerzeć dwa filmy z Jake'm-Mam-Duże-Niebieskie-Oczy-Gyllenhaalem.

Love and Other Drugs jest romantycznym i poruszającym filmem o dojrzewaniu emocjonalnym playboya bojącego się związków oraz przełamywaniu strachu przez dotkniętą nieuleczalną chorobą kobietę... NOT.
Hathaway ma Parkinsona, Gyllenhaal sprzedaje viagrę, a w przerwach parzą się jak króliki. Tudzież Dochodzą Do Wniosku. W sumie sympatyczny romans podszyty lekką traumą, ale nic specjalnego. Chociaż...
OMFGGOŁYTYŁEKGYLLENHAALAPRZEZPÓŁFILMU.


Z okazji na to, że polski dystrybutor Thora pięknie nas wszystkich wyciućkał i rzucił TYLKO wersję 3D, niekompatybilną z Maieczkami, poszłyśmy na Source Code - czyli film drugi.
Jeżeli olać technobełkot, to zostałam bardzo przyjemnie zaskoczona. Spodziewałam się standardowego kina akcji, a dostałam Dzień Świstaka z efektownym wybuchem w tle :D
Chociaż Irian miała dużo racji, twierdząc, że bez ostatnich pięciu minut standardowego Hollywoodu całość byłaby znacznie lepsza. Serwują widzowi dobitne "służba Stanom Zjednoczonym Ameryki jest najważniejsza i nadrzędna, bądź patriotą!", rozmemłując scenę, która mogła być bardzo ładnym zakończeniem. Meh.

Damn you, Princu. Damn you.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 22-05-2011, 19:03   

Fantasia Disneya - hmm, mam mieszane uczucia. Na pewno robi wrażenie jak na coś wyprodukowane w 1940 r., większość interpretacji jest też co najmniej ciekawa, z drugiej strony jednak konwencja, z konferansjerem i wszystkim, jest cokolwiek dziwna i źle wpływa na tempo.

Generalnie podobało mi się, z wyjątkiem ilustracji VI Symfonii Beethovena - raz, że przesłodzone i kiczowate, dwa, że nie cierpię tego rodzaju wypomadowanych i upudrowanych interpretacji mitologii klasycznej. W zasadzie tylko bogowie niebiańscy - Zeus, Iris, Noc - wypadli nieźle, cała reszta ulukrowana do obrzydliwości. Za to ciekawostka - "centauretki" taplają się z gołymi cyckami, rzecz w późniejszych Disneyach niespotykana. To, że większość z nich wygląda jak mocno nielegalne lolitki to insza inszość >___>.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Crofesima Płeć:Kobieta
Captain Narcolepsy


Dołączyła: 25 Maj 2003
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
PostWysłany: 22-05-2011, 19:27   

GoNik napisał/a:
OMFGGOŁYTYŁEKGYLLENHAALAPRZEZPÓŁFILMU

O, to koniecznie, powtarzam KONIECZNIE trzeba ten film obczaić.

A "Source Code" też mnie pozytywnie zaskoczył. Nawet udało im się uciec od standardowych dziur fabularnych, które prawie zawsze pojawiają się przy produkcjach opowiadających o podróżach w czasie etc. Nie był też tak spektakularny i 'trzymający w napięciu' jak te wszystkie filmy akcji powstające w dzisiejszych czasach, zgodnie stwierdziliśmy nawet, że bardziej przypomina trochę starsze produkcje. Ot całkiem niezłe kino.

_________________
There is sorrow enough in the natural way
From men and women to fill our day;
And when we are certain of sorrow in store,
Why do we always arrange for more?
Brothers and sisters, I bid you beware
Of giving your heart to a dog to tear.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 04-06-2011, 22:15   

Machete - podejrzewam, że w wieku 13, jakbym się przyłożył, napisałbym bardziej sensowny i dojrzały scenariusz, ale cóż... Film głupi, co tu dużo mówić. Krew, flaki, cycki i morda głównego bohatera, którą możnaby straszyć niedźwiedzie. Tak czy siak oglądało się fajnie, odłożywszy musk do słoika.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Vodh Płeć:Mężczyzna
Mistrz Sztuk Tajemnych.


Dołączył: 27 Sie 2006
Skąd: Edinburgh.
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
PostWysłany: 05-06-2011, 16:23   

Ysengrinn napisał/a:
wieku 13, jakbym się przyłożył, napisałbym bardziej sensowny i dojrzały scenariusz


Piszesz jakby to była wada filmu, który w całkowicie oczywisty sposób jest radosnym pastiszem gatunku ;D

_________________
...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Crofesima Płeć:Kobieta
Captain Narcolepsy


Dołączyła: 25 Maj 2003
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
PostWysłany: 08-06-2011, 21:23   

X-men: Pierwsza Klasa
Nie mogę uwierzyć, to rzeczywiście było... dobre. Może nie tyle dobre (daleko mi do moczenia majtek i nazywania tego filmem oscarowym, w przeciwieństwie do niektórych), ale oglądało się niezwykle przyjemnie. Skąd ten szok? A bo parę tygodni wcześniej zobaczyłam filmiki promocyjne, w których przedstawiano poszczególnych młodych mutantów i po ujrzeniu Banshee doszłam do wniosku, że nigdy, ale to NIGDY nie wybiorę się na to do kina. Zmiana zdania spowodowana była bardzo dobrymi opiniami i brakiem innych interesujących tytułów w kinach, bo za Hangover 2: Dokładnie To Samo, Co Jedynka, Tylko... NA INNYM KONTYNENCIE! podziękuję.

Przede wszystkim film się nie dłużył, a trwał ponad dwie (!) godziny. Wplątanie mutantów w kryzys kubański było oczywiście mocno wydumane, ale tak to już bywa w tego typu produkcjach. Swoją drogą zdążyłam się dowiedzieć, że twórcy baaaardzo popuścili wodze fantazji i tak naprawdę niewiele elementów zgadza się z komiksami. Dodatkowa zaleta to zaskakująco dobra gra aktorska - a wiec jednak SĄ młodzi i zdolni aktorzy! Szczególnie spodobał mi się Michael Fassbender w roli Magneto, ale James McAvoy radził sobie również całkiem nieźle.

Niestety wady też można znaleźć i to bez większego problemu. Przede wszystkim dosyć słabe efekty specjalne (uhhh skóra Mystique wyglądająca jak plastik?). A po drugie - gdyby tak wywalić z tego filmu Angel i Banshee, to oceniłabym go wyżej, serio. Nic nie zmieni faktu, że ich moce wyglądały po prostu idiotycznie, a same postaci nie wnosiły do filmu absolutnie nic. Ponadto hełm Magneto.......... psuł każdą, dosłownie każdą 'dramatyczną' scenę. Umierałam za każdym razem, kiedy Shaw nakładał go na głowę.

A moc Azazela była imho nieco przegięta.

Wątek przyjaźni Charlesa z Erikiem bardzo mi się spodobał, uważam wręcz, że film powinien być zatytułowany X-men: Magneto, jak to zresztą było chyba kiedyś w planach.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Zangetsu Płeć:Mężczyzna
Lady of mercy


Dołączył: 13 Maj 2005
Skąd: jenotolandia
Status: offline
PostWysłany: 08-06-2011, 23:22   

Crofesima napisał/a:
X-men: Pierwsza Klasa
Nie mogę uwierzyć, to rzeczywiście było... dobre. Może nie tyle dobre (daleko mi do moczenia majtek i nazywania tego filmem oscarowym, w przeciwieństwie do niektórych), ale oglądało się niezwykle przyjemnie. Skąd ten szok? A bo parę tygodni wcześniej zobaczyłam filmiki promocyjne, w których przedstawiano poszczególnych młodych mutantów i po ujrzeniu Banshee doszłam do wniosku, że nigdy, ale to NIGDY nie wybiorę się na to do kina. Zmiana zdania spowodowana była bardzo dobrymi opiniami i brakiem innych interesujących tytułów w kinach, bo za Hangover 2: Dokładnie To Samo, Co Jedynka, Tylko... NA INNYM KONTYNENCIE! podziękuję.

Przede wszystkim film się nie dłużył, a trwał ponad dwie (!) godziny. Wplątanie mutantów w kryzys kubański było oczywiście mocno wydumane, ale tak to już bywa w tego typu produkcjach. Swoją drogą zdążyłam się dowiedzieć, że twórcy baaaardzo popuścili wodze fantazji i tak naprawdę niewiele elementów zgadza się z komiksami. Dodatkowa zaleta to zaskakująco dobra gra aktorska - a wiec jednak SĄ młodzi i zdolni aktorzy! Szczególnie spodobał mi się Michael Fassbender w roli Magneto, ale James McAvoy radził sobie również całkiem nieźle.

Niestety wady też można znaleźć i to bez większego problemu. Przede wszystkim dosyć słabe efekty specjalne (uhhh skóra Mystique wyglądająca jak plastik?). A po drugie - gdyby tak wywalić z tego filmu Angel i Banshee, to oceniłabym go wyżej, serio. Nic nie zmieni faktu, że ich moce wyglądały po prostu idiotycznie, a same postaci nie wnosiły do filmu absolutnie nic. Ponadto hełm Magneto.......... psuł każdą, dosłownie każdą 'dramatyczną' scenę. Umierałam za każdym razem, kiedy Shaw nakładał go na głowę.

A moc Azazela była imho nieco przegięta.

Wątek przyjaźni Charlesa z Erikiem bardzo mi się spodobał, uważam wręcz, że film powinien być zatytułowany X-men: Magneto, jak to zresztą było chyba kiedyś w planach.

Ad. 1 Azazel jest przepakiem kanonicznie. Bardzo. Okroili go szczerze mówiąc.
Ad. 2 Sam Shaw stwierdza w pewnym momencie iż może zdjąć "ten durny garnek, tylko przeszkadza" - czy coś w tym rodzaju. W ogóle, szkoda mi go. Genialny zły z motywacją. Z drugiej strony, kanonicznie jemu się ze dwa razy ginęło i tak. So, yeah..

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Crofesima Płeć:Kobieta
Captain Narcolepsy


Dołączyła: 25 Maj 2003
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
PostWysłany: 10-06-2011, 19:56   

Taaa, słyszałam o Azazelu. Chociaż on chyba to i tak nic w porównaniu do np. takich omega mutantów jak Franklin Richards.

Kanonicznie to Shaw chyba nic nie miał z przeszłością Magneto wspólnego? Sprawdzać mi się nie chce, już samo kliknięcie na tego wspomnianego Franklina na wiki sprawiło, że mnie głowa rozbolała.

Zapomniałam jeszcze jedno o filmie napisać - Magneto przez większość czasu pasował do reszty towarzystwa jak pięść do nosa, co było wręcz przezabawne. Jak z innego filmu wyciągnięty. Oni niczym Akademia Pana Kleksa, on - wypadkowa Jamesa Bonda i Lectera z Hannibal Rising. Przy X-men:Pierwsza Klasa trudno zachować powagę.

Jeszcze jedno - to zabawne jak dużo lepszy był ten film od na przykład najnowszych Piratów. Im więcej Jacka Sparrowa tym gorzej.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
wukuwu Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 20 Maj 2011
Status: offline
PostWysłany: 10-06-2011, 20:06   

Ostatnimi czasy popełniłem film
Martwica mózgu 2
Jako, że jestem fanem takich starych gore horrorów spodziewałem się niesamowicie śmiesznej horrorowej komedii. Przeliczyłem się. Film skalał dobre imie części pierwszej. Nie ma nic wspólnego z 1. Przemiana w trupy była inna i w 2 części trupy nie przejawiały najmniejszej ilości śladu inteligencji.
Dość porównań. Miało być gore nie było. Myślałem zombie, znalazło się słownie kilka. Mało dennie i do du. Tyle o Martwicy Mózgu 2
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 31 z 56 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 54, 55, 56  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group