FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
  Rok 1984
Wersja do druku
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 23-07-2006, 13:14   Rok 1984

Jedna z wielu lektur obowiązkowych w polskich szkołach. Jak dla mnie jedna z tych, które "nie zachwycają". Już od dłuższego czasu nosiłem się z założeniem tego tematu, by sprawdzić, czy może to mi coś umknęło, te długie dwa lata temu. Na usprawiedliwienie podam, że przed tym cudem przerabiałem w liceum opowiadania Borowskiego i "Inny Świat" Herlinga-Grudzińskiego, gdzie podali to samo, czyli zło i absurdy totalitaryzmu, w o niebo lepszej formie, a potem dołożono "Małą Apokalipsę" Konwickiego, która wprowadziła ustrój na szczyty absurdu. Na tym tle jedyne, co "Rok..." miał oryginalnego to umieszczenie całego bajzlu w Anglii i nadanie jej "proroczego" brzmienia.

Teraz artykuł Kiryła Jeskowa w Fahrenheicie natchł mnie wreszcie do zrobienia tego. Ponieważ jest on długi i w zasadzie o czym innym, zacytuję tylko interesujące mnie fragmenty:

Cytat:
Zupełnie oczywiste jest, że antyutopie lat dwudziestych (w rodzaju zamiatinowskiej) tylko post factum wydają się nam „powieściami-przestrogami”. W rzeczy samej była to przeciągnięta ponad wszelką miarę polemika z technokratycznymi utopiami minionego, dziewiętnastego wieku. Ale jaki, powiedzcie sami, związek mają te zautomatyzowane, chirurgicznie sterylne światy chłodnego rozumu (w rodzaju tego, którym włada Dobroczyńca) z całą tą stalinowsko-Kim-Ir-Senowską nędzą, z pańszczyźnianymi kołchoźnikami i talonami na buty? Zamiatin i Huxley kontynuowali swoją – całkowicie wirtualną – dyskusję z Wellesem, w żaden sposób nie kojarząc jej z procesami społecznymi wokół siebie;


Cytat:
Leitmotywem kolejnej generacji antyutopii (od Orwella do Zinowiewa i Wojnowicza) stała się absolutna niezniszczalność totalitaryzmu. („But, depczący twarz człowieka, jest wieczny)”. Próby pokonania totalitaryzmu przy pomocy deus ex machina (jak w „Godzinie Byka”) wzmacniały tylko poczucie beznadziei: „Tak, kochani, to już na zawsze...” Były tu jednak istotne niuanse.

Cytat:
I tak: póki totalitaryzm (jako model społeczny) dopiero się tworzył, uparcie go nie zauważali; kiedy natomiast ukształtował się w całej swojej krasie – uznali, że jest wieczny.


Cytat:
Jednak dla sceptyków i pragmatyków mojego rodzaju oczywiste było, że homunkulus imieniem „Angsoc”, troskliwie wyhodowany przez Orwella w probówce zachodnich stereotypów, to istota absolutnie niezdolna do życia; wrzucona w brutalną rzeczywistość zdechnie dokładnie tak samo jak żałośni wellesowscy Marsjanie.


Od siebie dodam, że z autora nonstop wyłaził, choć bardziej w "Folwarku Zwierzęcym", jego ideowy socjalizm i kac moralny spowodowany tym, czym się skończył. Moje zdanie o socjalizmie jest chyba powszechnie znane ("świecka religia", gdyż oparta na wierze w Proroków i Budowę Nieba Na Ziemi, nie przyjmująca do wiadomości odkryć socjologii i psychologii mających miejsce po objawieniu Marksa).

Co Wy na to, dobrzy ludzie?

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
wa-totem Płeć:Mężczyzna
┐( ̄ー ̄)┌


Dołączył: 03 Mar 2005
Status: offline

Grupy:
Fanklub Lacus Clyne
WIP
PostWysłany: 24-07-2006, 12:11   

Ysengrinn napisał/a:
Moje zdanie o socjalizmie jest chyba powszechnie znane ("świecka religia", gdyż oparta na wierze w Proroków i Budowę Nieba Na Ziemi, nie przyjmująca do wiadomości odkryć socjologii i psychologii mających miejsce po objawieniu Marksa).

Z tym trudno się nie zgodzić.
Wszyscy socjaliści, poza tymi którzy inkorporowali anglosaski, a właściwie WASPowski kult pracy jako naczelnej wartości do systemu redystrybucji, to imo schizofrenicy - właśnie ze względu na wybiórcze przyjmowanie bądź odrzucanie faktów.

Ja współczesne "główno-nurtowe" poglądy lewicowe odbieram tak:
- jeżeli ktoś jest leniwy i niedokształcony, należy go wziąć na garnuszek państwa "bo to nie jego wina";
- jeżeli sam sobie stwarza kłopoty (zwłaszcza zakładając rodzinę gdy go na to nie stać) - należy go wziąć na garnuszek państwa "bo to nie jego wina";
- jeżeli łamie prawo, to "nie jego wina" bo zapewne "wpadł/pochodzi z niewłaściwego środowiska" więc zamiast karać, należy go pogłaskać po główce i poumawiać na randki z opiekunką w (utrzymywanej przez państwo) pomocy społecznej
- jeżeli jest mordercą, dzieciobójcą, gwałcicielem - należy ogłosić że jest niepoczytalny, zamknąć w wariatkowie i wypuścić natychmiast jak sprawa przycichnie;
- jeżeli jest przedsiębiorczy i aktywny, to jest "wrogiem" bo jego praca stawia go wyżej a to niedopuszczalne, wyżej są tylko politycy lewicy, przedstawiciele których ustami klasa robotnicza je kawior. Przedsiębiorczych najlepiej zniszczyć domiarem podatkowym, oswoić koncesjami (bo będą musieli po nie przyjść... z kopertami), a najlepiej to zamknąć.

Wyobraźmy sobie, że poglądy lewicowe zastosujemy do wychowywania szczeniaczka:
- będziemy mu pozwalać na wszystko, kwitując niewłaściwe zachowanie perorowaniem i przemowami;
- podsuwać najlepsze kąski, pozwalać by nam wyjadał rzeczy z talerza kiedy zechce;
- jak narobi na łózko, wygłosimy godzinną orację o istotności czystego łóżka głaszcząc go po głowie;
- jak podrze sąsiadce sukienkę, powiemy jej że to jej wina, bo go widać zdenerwowała;
- jak zagryzie dziecko... będziemy go godzinę okładać kijem (aresztowanie i sąd) a potem zamkniemy go w klatce (więzieniu) wraz z innymi opasłymi, agresywnymi psami, gdzie albo zostanie zagryziony, albo tylko lepiej nauczy się gryźć...

Super-logiczne, prawda?

Ja utożsamiam moje poglądy z poglądami lewicy brytyjskiej, która (przynajmniej ideowo, bo wprowadzenie w życie kuleje) wiąże dostęp do tzw. "socjału" z dobrą wolą (właściwą postawą) beneficjenta, oraz pracą - przy czym nieistotne jest, JAKA to praca; jeśli nie ma pracodawcy urząd może zlecić stawienie się z grzebieniem i czesanie trawnika. Istotne jest samo podejmowanie pracy i wysiłku naprawy własnej sytuacji.
W UK funkcjonują programy rehabilitacyjne dla bezrobotnych zamieszkujących w komunałce. Widziałem kiedyś obszerny raport, w którym grupa ochotników - bezrobotnych - miała w około rok przejść szkolenia dające wybrany przez konsultantów zawód, znaleźć i podjąć pracę, oraz własnymi siłami zbudować dom dla siebie. Program finansowany oczywiście przez państwo.
Już po 8 miesiącach wszyscy uczestnicy mieli fach i pracę na tyle dobrze płatną, że do wykonywania najbardziej czasochłonnych prac wymaganych od nich na placu budowy ich osiedla zatrudniali firmę z zewnątrz! Zwyczajnie bardziej im się opłacało dłużej popracować w SWOJEJ pracy.
Oczywiście, od początku programu aż do ukończenia osiedla, ich rodziny miały zapewnione lokale komunalne, a do zakończenia szkoleń i znalezienia pracy - pod warunkiem stałego uczestnictwa w budowie - także zasiłek na utrzymanie...
Tak pojęty socjalizm, to poproszę ^__^v

Co do reszty, zwłaszcza wcześniej wymienianych utopii... cóż, brednie. Mniejsze lub większe. Świadectwo zaślepienia.

Co nie znaczy, że części pokazanych problemów nie przewidziano trafnie.

Zwłaszcza korupcyjny wpływ korporacyjnego lobbingu na kształt stanowionego prawa, sprzecznego z wolą społeczeństwa - jak DMCA, proponowany obecnie DMCA-2 (który przewiduje karę już nie za czyn, ale nawet za MYŚL lub nieudany zamiar. Lub za działanie którego oskarżony sam zaprzestał, jak np. zripowanie CDka, po czym usunięcie zrobionych mp3). Że nie wspomnę o Patriot Act.
Tu europejskie społeczeństwa odniosły spektakularny sukces, jakim jest wykolejenie forsowanego przez uniolobbystów pomysł o patentach na oprogramowanie... Pytanie, czy na długo...
Przy takiej separacji elit politycznych od społeczeństwa, to się skończy kolejną rewolucją. We Francji - choć na innym, rasowym tle - takie zaklinanie problemu ("nie widzę, nie widzę, więc problemu nie ma!") już de facto doprowadziło do pełzającej rewolty...

_________________
笑い男: 歌、酒、女の子                DRM: terror talibów kapitalizmu
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
3869750
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 24-07-2006, 12:48   

Weźcie poprawkę, że Orwell był w Hiszpanii i widział jak socjaliści budują "powszechną szczęśliwość i dobrobyt". Ledwo stamtąd uszedł z życiem i z człowieka wierzącego w Marksa stał się realistą.
Rok 1984 powinien zostać w lekturze właśnie z tego powodu.
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 24-07-2006, 13:32   

Mam wrażenie, że istnieją lepsze przykłady "literatury przestrzegającej", jak choćby wymieniony przeze mnie "Inny Świat". W ogóle trochę za wiele tego:

Inny Świat - opowieść o obozach sowieckiego totalitaryzmu;
Pożegnanie z Marią - opowieść o obozach nazistowskiego totalitaryzmu;
Rok 1984 - ostrzeżenie przed totalitaryzmem typu sowieckiego;
Folwark Zwierzęcy - alegoryczna, nieśmieszna satyra na rewolucję w Rosji;
Mała Apokalipsa - absurdalna satyra na rzeczywistość komuny;
Szewcy - dziwne cuś o rewolucji;
Dżuma - metaforyczna opowieść o zarażaniu się psychozą i ludobójstwem;
Mistrz i Małgorzata - diabeł robi diable figle w totalitarnym ustroju;
Proces - nocne majaczenia chorego człowieka, podobno o ustroju totalitarnym (choć osobiście bym polemizował);

Wiem, że w XX wieku ludzie przeszli samych siebie, ale chyba jednak powstawały książki o czym innym niż nasze "największe osiągnięcia". I na pewno nie jest to jedyna rzecz, o jakiej się powinno uczyć młodzież licealną.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 24-07-2006, 14:31   

W sumie słuszna uwaga, ale jaka epoka taka twórczość..
Jeden Orwell by w sumie wystarczył, jedna powieść obozowa również, do tego Mała Apokalipsa, bo po po prostu dobra powieść. To samo a'propos "Mistrza i Małgorzaty", zgodzisz się chyba, nie ?
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 24-07-2006, 15:07   

Zaiste, chyba nie znam nikogo, komu MiM by się nie spodobało. Mała Apokalipsa natomiast wzbudza skrajnie różne emocje, mi podobała się strasznie, ale wielu nie mogło jej przebrnąć.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
achiever
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 24-07-2006, 16:48   

U mnie w szkole nie było "Roku 1984". Sam jednak jeszcze na początku gimnazjum, kiedy nie miałem jakiejś specjalnej wiedzy o totalitarnych, sowieckich systemach, przeczytałem ją, bo słyszałem od kolegi i paru innych źródeł, że dobra to książka. I szczerze mówiąc nie zawiodłem się. Jak dla mnie jest lepsza od Innego świata (pod względem realności góruje jednak "Inny Świat") bo po prostu ciekawiej mi się ją czytało, wg mnie lepiej też pokazywała do jakich absurdów może doprowadzić polityka totalitaryzmu socjalistycznego (nie wiem czy dobrze ten ustrój nazywam:), mimo że rzeczywiście mało możliwe by aż do takiej wielkości absurdów doszło.

A co do uwagi na temat ilości lektury XX w. o tej tematyce to mi się podoba, że tyle jej jest. Z XX w. totalitaryzm nazistowski i sowiecki to dla mnie najciekawsza tematyka z jaką miałem do czynienia w tym okresie (choć może też dlatego, że nie było jakiegoś wyboru z czegoś innego, ale też wydaje mi się, że ludzie nie mieli zbyt ochoty i nastroju by tworzyć o czymś innym)
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 24-07-2006, 17:52   

Cytat:
mimo że rzeczywiście mało możliwe by aż do takiej wielkości absurdów doszło.


Buahahaha! Ależ doszło do znacznie większych, tylko w czasach pana Blaira alias Orwella nikt tego jeszcze nie wiedział, bądź miały miejsce trochę później. Natomiast raczej niemożliwe jest, by coś takiego miało miejsce w Wielkiej Brytanii, oni ostatnią rewolucję mieli w XVII wieku i od tamtego czasu żadne radykalne zmainy ustrojowe nie były potrzebne.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
achiever
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 25-07-2006, 00:30   

Ysengrinn:


Cytat:
Ależ doszło do znacznie większych



Nie no, bez przesady. Nigdzie nie powstały telewizory obserwujące Twoje życie, 3 minuty (czy wiecej lub mniej, bo dokładnie nie pamiętam) agresji, ewaporowanie za spiskowanie przes sen, postać Wielkeigo Brata lub ekwiwalent. O takie absurdy rzecz jasna mi chodziło. Jeśli coś takiego się gdzieś pojawiło lub nawet znacznie większego to musiało mnie coś porządnie ominąć, i wtedy zwracam honor:D
Powrót do góry
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 25-07-2006, 00:42   

Postać wielkiego brata to powtarzała się wielokrotnie, najbardziej znany był Stalin. Co do kamer to owszem, nigdzie tego nie wprowadzono, ze względu na opisaną w cytowanym przeze mnie artykule fizyczną niemożliwość. Choćby tylko dlatego, że nawet w miarę wydajny gospodarczo totalitaryzm wszystko wydaje na zbrojenia.

Ale miały miejsce absurdy podobnej skali. Jak choćby plantacje kukurydzy w Nowosybirsku, wysuszenie Morza Aralskiego i całego regionu przez plantacje bawełny (jak i plany naprawy tego stanu), chiński plan osiągnięcia najwyższej produkcji stali za pomocą wiejskich dymarek, kambodżański pomysł cofnięcia się do neolitu...

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Bezimienny Płeć:Mężczyzna
Najmniejszy pomiot chaosu


Dołączył: 05 Sty 2005
Skąd: Z otchłani wieków dawno zapomnianych.
Status: offline
PostWysłany: 25-07-2006, 09:28   

Kamer może nie było, ale np w takiej Rumunii wszystkie aparaty telefoniczne (fakt, nie było ich aż tak dużo) miały fabrycznie montowany podsłuch. Podobnież duża część innych urządzeń domowych (jak np. lampy). A do więzienia można tam było trafić w niektórych okresach np za posiadanie żarówki 60-watowej (o mocniejszych nie mówiąc).

_________________
We are rock stars in a freak show
loaded with steel.
We are riders, the fighters,
the renegades on wheels.

The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 25-07-2006, 11:17   

Ysengrinn napisał/a:
chiński plan osiągnięcia najwyższej produkcji stali za pomocą wiejskich dymarek,


Przybliże, bo to pomysł, który - gdybym spotkał się z nim w książce Science - Fiction - wyśmiałbym.

W czasie owym za czynnik, który opisuje najlepiej wydajność gospodarki uważano produkcje stali. Mao - by podnieść rolę Chin na światowej arenie - zarządził więc masowy wytop stali. Każdy mieszkaniec Chin - niezależnie od zamożności, wieku, regionu zamieszkania - miał obowiązkowo dostarczyć określoną ilość surowca. Efekty były dwa:
1) Powstanie gór nienadającego się na nic żeliwa, które do tej pory zalegają w niektórych regionach Chin (kumpel był, kumpel widział, kumpel opowiadał).
2) Jako, że w owym czasie Chiny nie wydobywały tyle rudy, by każdemu nastarczyć przetopiono wszystko: gwoździe, druty, ozdoby, garnki, przedmioty wykonane z cyny, ołowiu i innych metali nieżelaznych, narzędzia rolnicze.

Jak pozbyto się narzędzi rolniczych, to nagle okazało się, że nie ma czym uprawiać pól. Mimo to próbowano, choć skutek był mizerny... Miliony zmarły z głodu.

Klęskę głodu należało czymś wyjaśnić, a przecież nie tym, że partia składa się z samych zbrodniczo głupich kretynów. Wymyślono więc, że to wróble zjadły zborze. W efekcie więc zarządzono wielkie łowy na wróble. Efekty:
1) Wróbel chiński do dziś jest gatunkiem wymierającym, kilka innych gatunków małych ptaków udało się zlikwidować.
2) Jak się okazało drobne ptactwo ma niesamowicie ważną rolę w ekosystemie, gdyż tępi szkodniki. Bez wróbli tak się namnożyło różnego draństwa, że doszło do kolejnej, jeszcze większej klęski głodu. Zmarły kolejne miliony.

Na zakończenie warto powiedzieć, że w Chinach to jest akurat normalka... Średnio co 50 lat rozmaitym władcom strzelały podobne pomysły... (np. w XVII wieku jeden z Cesarzy postanowił powrócić do systemu upraw Studnia - Pole, który został zarzucony mniej - więcej w okresie naszych Wojen Peloponeskich.

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 25-07-2006, 12:27   

I to jest główna wada książki - jej największą siłą było szokowanie, obliczone na Angoli z lat 40. zeszłego wieku. Polaka XIX wieku, nawet takiego, który z komuny sam pamięta tylko samą końcówkę, nic nie szokuje, bo słyszał o dużo bardziej chorych rzeczach, często od rodziców. Jak choćby te opisy wojen gdzieś na końcu świata, w które bohater książki nie bardzo wierzył, a zainteresował się dopiero po praniu mózgu. Ojciec z całkowicie poważną miną opowiadał mi o starciu w latach 60., gdy radzieckie lasery rozwalały chińskie czołgi, dopóki Chińczycy nie przymocowali do czołgów luster. Pisało o tym podobno w gazecie. Starcia graniczne owszem miały wtedy miejsce, ale...

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
achiever
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 25-07-2006, 15:36   

Nie posiadam więc w tym zakresie wystarczającej wiedzy by porządnie się udzielać w dyskusji. Nie zmienia to jednak faktu, że Rok 1984 najbardziej mi się podobał, mimo że nie był tak realistyczny w opisywaniu i przestrzeganiu przed pomysłami socjalistycznych dyktatorów jak lektury typu "Inny Świat" (który nie wciągał mnie zbyt bardzo, choć faktem jest, że zawierał mnóstwo poruszających scen).
Powrót do góry
Udai Płeć:Mężczyzna
[N]atural [B]orn [E]goist


Dołączył: 26 Mar 2006
Skąd: Częstochowa
Status: offline
PostWysłany: 08-08-2006, 20:06   

Ysengrinn napisał/a:
Na tym tle jedyne, co "Rok..." miał oryginalnego to umieszczenie całego bajzlu w Anglii i nadanie jej "proroczego" brzmienia.


Mnie rok 1984 bardzo się podobał, dla mnie jest wnikliwym i mrocznym proroctwem na temat antyewolucjonizmu komunizmu np. myśloszlaban, dwójmyślenie i celowe wyjaławianie jezyka który w ostatecznosci ma doprowadzić do tego że przeciewnicy sytemu i partii nie będą mogli nawet sformułować negatywnych osądów czy opnini - dla mnie to naprawde genialny wątek. Książke cenię też za niezwykle ciężki klimat - przejawiający się bezsensem i zakłamaniem rzeczywistości w jakiej przyszło żyć Winstonowi Smithowi - te ciągle zmieniające się fakty przedrukowywanie gazet i plakatów jeśli nie zgadzają się z wersją rzeczywistości akceptowaną przez partię, wyniszczenie zaufania i innych zdrowych emocji które powinny mieć miejsce w relacjach między ludzkich - jednostki skupione wg. administarcyjnego i wykonawczego aparatu państwowego cały czas przed sobą grają - trzeba uważać na swoje opinie, gesty, tembr głosu by nie zostać podejrzanym o reakcjonizm. A tak wogóle książka jest dobrze i ciekawie napisana - mnie osobiście nieźle wciągnęło - nie zgorszy jest też wątek miłosny - chociaż nie wykluczone że podobał mi się dlatego że miłość w tej książce została w pewnym momencie poprostu zanegowana - to kultowe "zróbcie to jej" przy okazji przystawienia Winstonowi klatki ze szczurem do twarzy - czyli strach o władne życie wygrywa z miłością, tymbardziej że nikt nie zmusza naszego głównego bohatera do tego właśnie wyznania.

Cytat:
Jednak dla sceptyków i pragmatyków mojego rodzaju oczywiste było, że homunkulus imieniem „Angsoc”, troskliwie wyhodowany przez Orwella w probówce zachodnich stereotypów, to istota absolutnie niezdolna do życia; wrzucona w brutalną rzeczywistość zdechnie dokładnie tak samo jak żałośni wellesowscy Marsjanie.


Zaiste ciekawe dlaczego ?? Autor tego artykułu podaje jakiś żenujący wywód na temat tych monitorów którymi byli inwigilowani ci którzy pracowali w wspomninymj przezemnie członie administarcyjno-wykonawczym około 10 % ogółu mieszkańcow (do których należał Winston Smith) - prole byli poza zainteresowaniem partii - nie kształceni, pozabweni na skutek ciągłego stanu wojny zdobyczy cywilizacyjnych nie mogli zagrozić systemowie - byli ambicjonalinie wyłaczeni. A wracając do tych monitorów zacytuje argumenty autora artykułu do którego link w pierwszym swoim poście dał Ysen.

Cytat:
Przecież tylko człowiek z zachodu mógł przeoczyć, że „teleekrany” – fundamentalny element systemu totalitarnej kontroli – będą się bezustannie psuły; i kupić ich za naftę na „zgniłym Zachodzie” też się nie da – z powodu braku takowych, ot, w czym problem... Jak będzie pracowała w warunkach socjalizmu (choćby angielskiego, choćby jakiego bądź) służba „telenaprawy”, tłumaczyć – mam nadzieję – nie trzeba: przyjadą do awarii, rozwalą ścianę – a potem szukaj wiatru w polu. Oczywiście, normalny obywatel chętnie da im w łapę, żeby przepalony teleekran w jego mieszkaniu odhaczyli w rozpisce jako naprawiony; a ponieważ części zamiennych i tak nie ma, a z roboty sprawozdanie napisać trzeba – będą brali, ku obopólnemu pożytkowi; no, a złote rączki z właściwego resortu zaczną za dostępną opłatą podłączać chętnych do zamkniętych sieci telescreenowych dla kierownictwa, po których nocami krążą pornuchy produkcji malabarskiej (czy gdzie tam oni wojują).


Dla mnie świat przedstawiny w książce był bardzo spójny - więc nie wiem jaki sens jest w tym by tworzyć sytuacje które nie miały by w nim racji bytu - autor artykułu mówi o zachowaniach które mogły by miec miejsce w realiach np. socjalistycznej Polski w której wszyscy wiedzieli że cały komunizm to jedna wielka ściema i w praktyce nie istnieje nic takiego jak "wspólna właśność kopalni i fabryk" - komunizm w rzeczywistości upadł bo nie doceniał człowieka jako jednostki - jego wiary, przekory i emocji które w nim siedzą - w świecie Orwella partia zaatakała te regiony czlowieczeństwa i nie ma takiej opcji żeby dać w łapę ekipie naprawczej.

Dziwne że autor tego artykułu skupia się na takim szczególe zarzucając mu brak autentyzmu nie interesując sie np. tym jakim cudem doszło do tego że cały świat został podzielony na 3 równe części toczące między sobą wirtulną wojne o nic - i najważniejsza moja wątpliowsc jakim cudem świat stał się ideologicznie jednobiegunowym tworem.


Ysengrinn napisał/a:
Od siebie dodam, że z autora nonstop wyłaził, choć bardziej w "Folwarku Zwierzęcym", jego ideowy socjalizm i kac moralny spowodowany tym, czym się skończył.


W którym fragmencie roku 1984 ma to miejsce - wielu przeciwnków prozy Orwella wspomina o tym ale jest to mocno nad wyraz bo nie poparte tekstem literackim. Co do Folwarku Zwierzęcego to tam Orwell zauważa że realny socjalizm (komunim) nie sprowadzi raju na ziemię bo władza jest za wielka pokusą dla rządzących którzy zawsze będa się alienować od rządząnych - wskrócie Ci przy władzy chcą profitów - w folwarku zaczyna się to w momencie gdzie w świnie chcą więcej jabłek za to że ich intelektualna działalność poprostu tego wymaga - i co ważne dostają na to przyzwolenie innych zwierząt potem jak wiemy jest tylko gorzej - wg. mnie Orwell szuka odpowiedzi na to czemu zwierzęta pozwoliły sobie na to pierwsze złamamanie zasad - widząc w tym jednocześnie niemożliwość zrealizowania w praktyce idei socjalizmu utopijnego.

Okey na razie wystarczy :) chociaz uwierzcie że mgłbym pisać godzinami czekam na wasze stanowiska.

_________________
"It is a good viewpoint to see the world as a dream. When you have something like a nightmare, you will wake up and tell yourself that it was only a dream. It is said that the world we live in is not a bit different from this."


Ostatnio zmieniony przez Udai dnia 10-08-2006, 13:14, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
6346233
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 3 Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group