FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
  Kontynuacje najróżniejsze
Wersja do druku
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 25-08-2010, 08:58   Kontynuacje najróżniejsze

Prośby o kontynuacje to integralna część zakończenia każdego popularnego cyklu literackiego czy filmowego. Widząc napis KONIEC serce fana łka domagając się dalszego ciągu, podczas gdy rozsądek...

Rozsądny Autor niczym w piosence "wie kiedy ze sceny zejść". Kiedy wypali się pomysł "ciągnięcie trupa" to chyba najgorsze co może spotkać ulubioną serię. Nie mówię tu o rzeczach zaplanowanych jako długie cykle- skupmy się na tych kontynuacjach wymyślonych na poczekaniu.
Skupmy się tutaj na kontynuacjach sensu stricte- nie ma miejsca na omówienie popularnych "expanded universe" typu "Gwiezdne Wojny", Marvel, filmy "Dragon Ball"- twory rozwijając wątki poboczne, tłumaczące świat, losy drugoplanowych (a popularnych) postaci (i wzajemnie sobie zaprzeczające)- raz są gorsze, raz lepsze, ale zazwyczaj zjadliwe.
Literatura- literackich "kontynuacji" nie tykam z zasady. Czytałam "W ręku Boga"(Trylogia) i "Scarlett" (Przeminęło z Wiatrem) i cały czas miałam wrażenie, że gdyby nie usilne próby naśladowania stylu oryginału działają na niekorzyść książki. Zwłaszcza widoczne było to przy "Scarlett"- opisy, które w oryginale działały na wyobraźnię tutaj zwyczajnie nudziły.
Seriale- Obecnie w zachodnich serialach ten problem już prawie nie istnieje. Nie ma już prawie seriali zaplanowanych jako zamknięta historia, większość ciągnie się póki można i zamyka byle jak. Doskonale zilustowano to tutaj
Cykl życiowy serialu
Z pamiętnych kontynuacji można wymienić "Dylematu 5" zdjęte po kilku odcinkach.
-Anime- zazwyczaj oglądam, zazwyczaj czekam, czasem się cieszę (DBZ) częściej płaczę (Slayers). Pół biedy, kiedy nowa seria wymuszona jest podziałem materiału (Czarodziejka), ale gdy powstaje na poczekaniu to można nastawić się na katastrofę (Haruka)

Filmy Matrix... rewolucja, reaktywacja, reanimacja. Cykle filmowe, niegdyś popularne (Żandarm, Markiza Angelika, Gwiezdne Wojny, Obcy, Terminator)) są na wymarciu, dlatego trudno mi coś powiedzieć. Wszystko zależy nie tyle od pozycji w cyklu co od reżysera, przy czym nie jest wcale powiedziane, że zmiana obsady zapowiada katastrofę.

-Animacje- tutaj cykle mają się świetnie i ogólnie bywa nawet dobrze. Złota zasada- weź to co podoba się w poprzedniej historii i zrób to bardziej. Dobrze wychodzi na tym Shrek. Disney leży na całej linii- drugie części mają zazwyczaj skromniejszy budżet, co przy animacjach tej klasy jest zazwyczaj widoczne w jakości. "Król Lew" dał radę, sequele "Pocahontas" i "Dzwonnika" wyleciały za okno lotem koszącym, a ja natychmiast wymazałam je z pamięci. To co Disneyowi wychodzi to spin-offy, które gdy trawa była bardziej zielona zajmowały betonowe miejsce w sobotniej ramówce TVP

A Wy co sądzicie o kontynuacjach? Czekacie na jakąś? Zawiedliście się na którejś? Coś pozytywnie zaskoczyło?

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 25-08-2010, 09:11   

"W ręku Boga" było straszne, zero oryginalnego klimatu, dożynanie bohaterów, często w sposób wręcz groteskowy. Ani kszty sienkiewiczowskiego rozmachu. Generalnie, pomyłka, bez pomysłu na dodatek, bo gdyby autor miał jakoś własny, ciekawy pomysł, to dałoby się może powyższe wybaczyć.
"Ostatni Władca Pierścienia" Yeskowa, dla odmiany mi się podobał. Autor nie usiłował ślepo naśladować Tolkiena, miał własny pomysł, w dodatku udany. Miło się to czytało.
"Pierścień Mroku" Perunova - tu dla odmiany odpadłem już na początku pierwszego tomu, bo miałem wrażenie, czytania czegoś ocierającego się o plagiat "Hobbita" i "Władcy...". Na dodatek czytało się zwyczajnie słabo. Może dalej jest lepiej, więc z oceną się wstrzymam.
"Dom Atrydów", "Dom Harkonnenów" Herberta jr. i Andersona - koszmarki, których zwyczajnie nie da się czytać. Nudne, napisane paskudnym stylem i zwyczajnie słabe. Czytałem tych panów jeszcze "Dżihad Butleriańską" i była już ciut lepsza. Ale sił i pieniędzy mi nie stało, żeby sięgać po kolejne gwałty na twórczości autora "Diuny".
"Tehanu" LeGuin, sięgałem po tą książkę trzy czy cztery razy, próbując ją przeczytać. Nigdy nie dotarłem nawet do połowy tej kontynuacji "Ziemiomorza". Prawdą jest, że Le Guin się skończyła już dawno, ale tak żenująco nieudanych prób nawet w jej twórczości niewiele. "Opowieści z Ziemiomorza", choć dość nierówne, wyszły jej już (fragmentami) lepiej. Po "Inny Wiatr" bałem się sięgać.

Po tym powyżej dochodzę do wniosku, że chyba jednak nie chciałbym widzieć kontynuacji lubianych książek. Już oczami wyobraźni widzę ciąg dalszy "Biesów", w których Stawrogin zakłada sierociniec i lokalną mutację Caritasu w carskiej Rosji...

"Star Wars" - bluźniąc strasznie powiem, że nowa trylogia, summa summarum, nie była taka zła. Oglądało mi się ją dobrze i choć sto razy bardziej wolałbym zobaczyć w kinie historię Ulica Quel Dromy i Exar Kuna albo Trylogię Thrawna, to jednak z filmu na film było coraz lepiej.

"Planeta Małp" - śmiejcie się, ale ja widziałem cały pierwotny cykl. I to, co nakręcono jakiś czas temu, woła o pomstę do nieba. Nawet Burton, Elfman i Helenka nie pomogli. Strasznie to wyszło.

Podobnie "Rambo" - stary był jaki był, ale miał swój klimat. Miał też Stallone. Nowy miał tylko to ostatnie. Zabrakło Sylwkowi dystansu do samego siebie. Ponoć w "Niezniszczalnych" jest lepiej.

"Drużyna A"
- skandal. Film, mimo kilku niezłych scen, odleciał w zupełnie inne rejony co serial. Humor wziął i się... schował, bohaterowie byli drewniani, a fabuła się nie kleiła. Generalnie, nudne i mierne.

Dla odmiany, chętnie zobaczyłbym kilka kontynuacji lubianych anime. "Sailor Moon", przy dzisiejszych możliwościach graficznych, choć problemem byłaby fabuła (skoro Usagi pod koniec miała moc ostateczną...). Na polskich i zagranicznych forach często powtarzany jest postulat tytułu, który pokazywałby bohaterki po upływie kilku lat, ale dla Japończyków to chyba zbyt duża egzotyka. Zadowolony jestem z kolejnych kontynuacji "Saint Seiya", może dlatego, że oryginał nie był czymś wybitnym, więc i dogonienie go nie jest rzeczą trudną.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group