FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 77, 78, 79 ... 87, 88, 89  Następny
  O książkach... Czyli o wszystkim
Wersja do druku
Mai_chan Płeć:Kobieta
Spirit of joy


Dołączyła: 18 Maj 2004
Skąd: Bóg jeden raczy wiedzieć...
Status: offline

Grupy:
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 28-04-2012, 11:35   

GoNik napisał/a:
Poza Haymitchem, bo jednak zataczający się całkiem przystojny cham wypada na ekranie znacznie lepiej od rzygającego pod siebie chama z mięśniem piwnym...


Nawiasem mówiąc, patrząc na wydarzenia z trzeciego tomu, w szczególności na rolę Katniss, upiększenie Haymitcha na rzecz wielkiego ekranu staje się tak trochę ironiczne. Kwestia mediów w książce = pure win.

_________________
Na Wielką Encyklopedię Larousse’a w dwudziestu trzech tomach!!!
Jestem Zramolałą Biurokratką i dobrze mi z tym!

O męcę twórczej:
[23] <Mai_chan> Siedzenie poki co skończyło się na tym, że trzy razy napisałam "W ciemności" i skreśliłam i narysowałam kuleczkę XD

Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 12-05-2012, 12:39   

Mai, Gonik... nie lubię was!

Po przeczytaniu waszych wrażeń sama sięgnęłam po Igrzyska Śmierci i teraz muszę wytrzymać do poniedziałku, aż znajdę się w pobliżu sensownej księgarni by się zaopatrzyć w dalsze części (´A`。)

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Smk Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 28 Sie 2011
Status: offline

Grupy:
Syndykat
PostWysłany: 12-05-2012, 13:36   

GoNik napisał/a:
Tak wracając na moment do Hunger Games, bo właśnie doszłam do połowy drugiego tomu, a niektórzy docenią dowcip:

puchate, złociste WIEWIÓRKI DEMONY TEGO LASU, polujące stadnie.

Herp derp.
Zawyłam boleśnie i mam teraz wyraz totalnego zidiocenia na twarzy.



Oplułem monitor siedząc w knajpie uczelnianej. Lud się patrzy na mnie z wyrzutem.
Joke, on so many levels >D

_________________
There is no "good" or "bad". There is only "fun" and "boring".
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Cepelia Płeć:Kobieta


Dołączyła: 03 Mar 2012
Skąd: Kraków
Status: offline
PostWysłany: 12-05-2012, 16:03   

Skończyłam przed momentem Japoński wachlarz J. Bator.
Przed przystąpieniem do lektury naczytałam się na jednym z portali recenzenckich, że "znawcy" a zwłaszcza kadra japonistów strasznie wiesza psy na tej książce. Że niby jest wybiórcza i przekłamana, i to zupełnie nie tak jak tam napisane itd.
Szczerze mówiąc, po skończonej lekturze zupełnie nie rozumiem co konkretnego mają do zarzucenia treści.

Ok, jest wybiórcza. Ależ to jest powiedziane jasno i wyraźnie na pierwszej stronie: to ma być wizja osobista i subiektywna a autorka skupia się na tym co zwróciło jej uwagę. To, że ktoś podchodzi do tego jakby to miało być naukowe opracowanie mimo uprzedzenia na wstępie, to już wynik niezrozumienia założeń autorki.

Kolejny zarzut: wybiórczość może zafałszowuje obraz Japonii i może zniechęcić nieobytego czytelnika. Tu często przytaczany przykład fragmentu o mandze, w którym autorka pisze wyłącznie o hentaiach. No ale gdzie niby jest napisane, że to jest jedyny gatunek mangi wychodzący w Japonii. Siłą rzeczy w relacji na 350 stron Bator nie mogła opisać wszystkich gatunków, a i na hentaiach skupia się tylko z perspektywy jak taka lektura wpływa na liczbę przestępstw na tle seksualnym. A i wysnute wnioski są zdecydowanie optymistyczne.

No i na koniec: perspektywa feministyczna i język z dziedziny gender. To podejrzewam drażni bardziej męskich czytelników. I tu wracamy do podkreślonego na wstępie subiektywizmu. Dla mnie to całkiem naturalne, że antropolog, specjalistka od gender studies skupi się bardziej na bliskich jej tematach niż na życiu politycznym czy geografii kraju. Koniec końców to nie ma być przewodnik turystyczny.

Do tego dochodzi jeszcze aspekt formalny: naczytałam się sporo relacji książkowych bądź blogów na temat Japonii. I na tle, za przeproszeniem, chłamu w stylu "kyaa, automat z napojami w puszkach; OMG w Japonii są Japończycy; WTF jak można mieć więcej niż jedną linię metra", książka Bator stoi na wysokim poziomie językowym. Czy mam rozumieć, że przy polskim poziomie czytelnictwa użycie w tekście słów "dekapitacja" i "pandemonium" sprawia, że język jest niezrozumiały? Mnie osobiście styl i poczucie humoru autorki urzekły. To, po prostu, dobrze się czyta.
Oczywiście pomijając rażące literówki w stylu "Tanizaki Junichiro umieściła" (taa, to on kobietą był?), ale o to obwiniam korektę.

Ufff. Musiałam dać upust irytacji na czepialskie recenzje w internecie ;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Urawa Płeć:Mężczyzna
Keszysta


Dołączył: 16 Paź 2010
Status: offline
PostWysłany: 26-05-2012, 12:10   

Hurtem:
"Star Wars: Maska Kłamstw" - dość słabe, ale dowodzące aż nazbyt wyraźnie, jak marnym politykiem był Valorum. Nie dziwi, że Palpatine grał nim jak chciał.
"Star Wars: Darth Moul" - nigdy nie przepadałem za tym typkiem, a powieść dowodzi tylko, że to był prymitywny berserker. Na dodatek, mimo starań bohaterów, boleśnie przewidywalne zakończenie, cholernie japońskie zresztą.
"Star Wars: Planeta Życia" - ok, to mogło być nawet niezłe, bo łączy czasy starej republiki z wydarzeniami które rozgrywały się wiele, wiele lat później. Problem w tym, że książka przegadana, zaś akcja to ostatnie czterdzieści stron.
"Star Wars: Poza Galaktykę" - taaaak, to jest to. Jeden z najlepszych starwarsowych autorów - Timothy Zahn, do tego wprowadzenie na scenę bohaterów, którzy dopiero w czasach imperium mieli odegrać ważne role - Thrawna (jeden z moich starwarsowych ulubieńców) i Jorusa C'Baotha. Dla fanów najlepszej chyba książkowej opowieści z tego cyklu, czyli trylogii Thrawna, rzecz absolutnie obowiązkowa.

_________________
http://www.nationstates.net/nation=leslau
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora
vries Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 13 Cze 2007
Skąd: Gliwice
Status: offline
PostWysłany: 11-06-2012, 09:03   

Baccano: 1705 The Ironic Light Orchestra - W zasadzie moja trzecia przeczytana od początku do końca książka z serii. Japończycy mają dziwną tendencję do pisania cieniutkich broszurek, bo skończyłem w jeden wieczór. Akcja dzieje się w szkole dla alchemików jeszcze przed słynną wprawą na statku.
Dostajemy Elmera. O ile Elmer C. Albatross w "Dzieciach z butelki" był strasznym trollem, to tu jego trollowanie przechodzi wszelkie pojęcie. Huey zapewne pobierał u niego starannie lekcje. Tym czasem sam Huey jest EMO. I to bardzo. Nienawidzi świata i życzy śmierci lub co najmniej nieszczęścia wszystkim bez wyjątku. Do tego dostajemy Esperanzę C. Boroniala, który jest miłośnikiem kobiet. Kocha w kobietach wszystko i nie widzi poza nimi świata. I jest arystokratą o wyglądzie kretyna (zresztą sporo w jego zachowaniu świadczy, że nie tylko wyglądzie). No i na dokładkę dostajemy Monikę, która jest zakochana w emo-kidzie, oznajmiła mu swoją miłość (co nasz Huey uważa za dość kłopotliwe i zwleka z odpowiedzią w nieskończoność) i stalkuje go nieprzerwanie. Innymi słowy dostajemy bandę chorych na głowę wariatów. A jak wiadomo psychole to sama esencja serii i sprawiają, że książka jest dużo lepsza niż początkowe pozycje. Jeśli komuś się podobało anime powinien koniecznie sięgnąć.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
shugohakke Płeć:Mężczyzna
Najstarszy Grzyb

Dołączył: 15 Gru 2011
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 23-06-2012, 15:12   

Co idzie pierwsze to odkryłem, że mając przed sobą coś wielkiego do przeczytania, a nie będąc w pełni sił i chęci warto wrzucić coś na "rozgrzewkę".
"Grę o tron" zaczynałem od kwietnia i jakoś zacząć nie mogłem, a wystarczyło spędzić wieczór z Agathą i kieszeniami pełnymi pewnego zboża i już wciągnąłem połowę Martina (który notabene poważnie mnie rozczarowuje, ale skończę pierwszy tom i wtedy ocenię całość).
No, ale nie o tym miałem. Mój drogi brat czytuje ostatnio wspominane "Igrzyska Śmierci". Może i się za nie zabiorę (choć podchodzę jak do jeża), ale w międzyczasie podróżując siedem godzin samochodem znalazłem w GW pewien "artykuł" na ich temat. W sumie powinien być w dziale Humor, ale polecam, bo, mimo pobieżnej znajomości lektury, ubawiłem się tęgo.
Proszę.

_________________
I crossed the mountain and I climbed the river...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Smk Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 28 Sie 2011
Status: offline

Grupy:
Syndykat
PostWysłany: 23-06-2012, 18:16   

<sesja> W ramach prokrastynacji przeczytałem prequele do Diuny.

Wszystkie.

Ciurkiem.

Nastawiony na totalne dno, muł i skałę macierzystą trafiłem na solidnie odwalony kawał literackiej roboty - ot, rzemiosło.
Traktując całość jak expanded universe gwiezdnowojenne nawet fakty odbiegające od kanonu były do strawienia.

Fajny fanfik, tego.
</sesja>

_________________
There is no "good" or "bad". There is only "fun" and "boring".
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Urawa Płeć:Mężczyzna
Keszysta


Dołączył: 16 Paź 2010
Status: offline
PostWysłany: 23-06-2012, 18:29   

Dragon Age: Utracony Tron - łojojojoj... akcja jak w grze komputerowej. Idziemy tu, robimy quest, zdobywamy kolejnego członka drużyny, pokonujemy bossa, idziemy tam... Najgorsza jest metafora głównego bohatera. Maric przez 2/3 knigi to btjt, a nagle pod koniec transformuje się w badassa. Jego kumpel, Loghain, wyciągnięty z lasu brudas ma takiego power upa, że niemal błyskawicznie zostaje dowódcą armii. I jeszcze spotkana za zakrętem armia krasnoludów, która przypadkiem przyłącza się do bohaterów. Cała książka pachnie serem, bo tłumacz niedojda pozostawił wszędzie w języku polskim angielskie "sir", aj waj!

_________________
http://www.nationstates.net/nation=leslau
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora
Asthariel Płeć:Mężczyzna
Lis


Dołączył: 10 Kwi 2008
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 23-06-2012, 18:46   

Nie czyta się książek na podstawie komputerowych erpegów. Nigdy.

A żeby nie offtopować, czytam drugi tom Pana Lodowego Ogrodu, i podoba mi się równie mocno, jak kilka lat temu - nie jest genialny jak tom pierwszy, ale wciąż jest bardzo dobry, nie rozumiem, czemu ludzie tak jeżdżą po tej książce... Znaczy wiem - Cyfral, ale to nie jest aż tak wielki problem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Urawa Płeć:Mężczyzna
Keszysta


Dołączył: 16 Paź 2010
Status: offline
PostWysłany: 23-06-2012, 19:33   

Asthariel napisał/a:
Nie czyta się książek na podstawie komputerowych erpegów. Nigdy.

Nie tylko komputerowych, książki dopisywane do zwyłych RPGów też niezmiernie rzadko pretendują do miana literatury wielkiej.
Ale po ten tytuł sięgnąłem z bardzo konkretnych powodów - w grę nie grałem i zapewne w przewidywalnej przyszłości nie zagram, ciekaw zaś byłem realów świata, które miał być rzekomo inspirowane martinowym podejściem do fantasy. To jednak, co dostałem, równie dobrze mogłoby pojawić się w bajkach o Drizzcie.

_________________
http://www.nationstates.net/nation=leslau
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora
GoNik Płeć:Kobieta
歌姫 of the universe


Dołączyła: 04 Sie 2005
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 23-06-2012, 19:53   

Asthariel napisał/a:
Nie czyta się książek na podstawie komputerowych erpegów. Nigdy.

Źle.
Książki na podstawie komputerowych erpegów czyta się dla fluffu.

Jeśli ktokolwiek oczekiwał po tej powieści czegoś więcej niż radośnie durnej retrospekcji i pożywki dla fangirli, to szczerze i z całego serca mu współczuję, bo zawiódł się mniej więcej tak, jak Grisz :D

Za to traktowana właśnie jako uzupełnienie lore i bonus do fangirlowania sprawdza się świetnie - tak, pod względem językowym jest biedna okropnie, fabularnie gorsza chyba nawet od samej gry... Ale czytała mi się gładko, poza tym ładnie pokazuje, że Maric był pierwszej wody skurwielem.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Cepelia Płeć:Kobieta


Dołączyła: 03 Mar 2012
Skąd: Kraków
Status: offline
PostWysłany: 30-06-2012, 17:19   

Post z cyklu "Fajną książkę przeczytałam. Chyba fajną..."

Ogień i krew: Historia Ameryki Łacińskiej J. Ch. Chasteen - siłą rzeczy bardzo skrótowe (ok 250 stron) opracowanie dziejów Ameryki Południowej od Kolumba do współczesności, przy czym nacisk położony jest na okres po uzyskaniu niepodległości.
Książka lekko i zrozumiale napisana, może być przyjemną lekturą dla osób które mało lub wcale nie orientują się w temacie, a chcą się dowiedzieć jak doszło do tego, co się tam dzieje obecnie.
Jedno "ale": brak obiektywizmu. Książka ma odchyły ideologiczne: jest wyraźnie antyamerykańska. Co prawda USA wyjątkowo napaskudziły w tamtych rejonach, ale problemom wewnętrznym autor poświęca nieproporcjonalnie mało uwagi.
Choć mi akurat taka perspektywa przypadła do gustu :)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Silla Płeć:Kobieta
małe i wredne


Dołączyła: 22 Cze 2012
Status: offline
PostWysłany: 01-07-2012, 13:58   

Wczoraj skończyłam Dobry, zły i nieumarły K. Harrison. Jeśli nie ma się wygórowanych wymagań i nastawia się na czystą rozrywkę, to książka sprawdza się znakomicie. Ot, takie całkiem fajne czytadło urban fantasy, idealne, żeby się odmóżdżyć po męczącym dniu. Obawiałam się trochę, że wątek miłosny się rozlezie na 90% powieści i będzie z tego jakieś paranormalne romansidło, ale na całe szczęście autorka ograniczyła go do minimum, a i to minimum jest całkiem zjadliwe. Koncepcja świata całkiem fajna, bohaterowie (z jednym wyjątkiem), sympatyczni, akcja nie stoi w miejscu i ciągle coś się dzieje. W moim osobistym rankingu daję 6/10.

Jedyny minus to to, ze tomów jest ogólnie z 10, a na polskim rynku wyszły zaledwie 3 -_- I oczywiście tego 3 nie ma w bibliotece, smuteczek :<

_________________
Dziwactwo rzecz względna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
6409692
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 07-07-2012, 17:04   

W sumie nie opisałem wrażeń z Krakena Chiny Mieville'a.

Książka jest świetna, klimatyczna i wciąga jak ruchome piaski... do momentu, w którym autor powie co miał powiedzenia, czyli gdzieś w 1/5 długości. Potem zostaje już tylko parada mniej lub bardziej psychodelicznych pomysłów i opisywanie świata, owszem, szalonego i momentami pomysłowego, oraz dzikie szamotanie fabuły, która grzęźnie w tym całym bagnie i przez kilkaset stron nie rusza do przodu ani o krok.

Krótko mówiąc - taki lewacki Dukaj, tylko z tentaklami.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 78 z 89 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 77, 78, 79 ... 87, 88, 89  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group