FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 59, 60, 61 ... 87, 88, 89  Następny
  O książkach... Czyli o wszystkim
Wersja do druku
Amnezjusz Płeć:Mężczyzna
Pan Patafian


Dołączył: 04 Lis 2007
Skąd: Leszno/polter
Status: offline
PostWysłany: 10-07-2009, 00:21   

3 tom przygód Jiga Smokobójcy czyli "Wojna Goblina" Jima Hinesa. No i nie mogę powiedzieć złego słowa bo wszystko stoi na najwyższym poziomie - humor, dość spora ilość nowych łatwo zapamiętywalnych bohaterów, nawiązania do częsci poprzednich, sama akcja no i... pijany Ciapek (kto czytał ten wie o co chodzi ;-)).

_________________
Moim zdaniem... cement jest o wiele... bardziej interesujący... niż to się ludziom wydaje. - RJ Patafian.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
9086435
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 10-07-2009, 07:39   

Skończyłem Mroczne Materie. Zasadniczo bez zaskoczeń.


Spoiler: pokaż / ukryj
No może poza śmiercią lorda Asriela i pani Coulter. Wszyscy przekonywali mnie od samego początku, że postaci pod koniec podzielą się na kompletnych sukinkotów i martwych, tymczasem z bohaterów pozytywnych zginęło w sumie niewielu (przeżyła większość Cyganów, Czarownic i Iorek Byrnisson, a od pierwszego tomu byłem przekonany, że zostaną wybici do nogi), a skurczybyków wytłukło wszystkich - ze szczególnym uwzględnieniem owej dwójki.

Podsumowując książki są niezłe, choć momentami się dłużą. Zwłaszcza kawałki o trąboludzikach (z jakiegoś powodu antyteizm autora lubi przekładać się na kult "szlachetnych dzikich", już któryś raz się z tym spotykam) mnie irytowały swoim lekkim odczapizmem i pseudobukolicznym nastrojem. Uniwersum jest nieźle skonstruowane, choć jednocześnie obrzydliwe - nie chciałbym tam żyć ani przed, ani po akcji książki. Sama antychrześcijańska teoria, na której zostało oparte, okazała się zresztą rozbrajająco naiwna.


Spoiler: pokaż / ukryj
Trochę mnie jednak rozczarowało, że Autorytet to rozlatujący się (dosłownie) dziadyga, fruwający w zaprzężonym w anioły papamobile, a Metatron nadęty faszysta, myślący częścią ciała której chyba nawet nie posiada. Spodziewałem się czegoś o wiele bardziej obrazoburczego i na pewno bardziej emocjonującego. Dostałem rozwiązanie które skwitowałem wzruszeniem ramion i przeszedłem nad nim do porządku dziennego.
Ciekawie natomiast wypadła sam idea aniołów - uformowanych z Pyłu, pozbawionych materialnego ciała i tęskniących do niego.


Nie ma sensu pisać czy zgadzam się z poglądami autora czy nie, bo akurat tutaj zostały one bardzo logicznie zakotwiczone w świecie przedstawionym, więc uważam szastanie nimi za w pełni usprawiedliwione (np. Sapkowski wpychał je zupełnie bez związku z fabułą, ot tak jako "ozdobnik") - choć dalej nie wiem czemu miał służyć rozdział w którym stary rosyjski ksiądz poi Willa wódką i jakby przymierzał się do molestowania - poza ukazaniem jacy to słudzy Kościoła są ciemni, zaślepieni i antypatyczni.

Niewątpliwie istotną zaletą trylogii są postaci - prawie wszystkie sympatyczne i ciekawe, nawet ojciec Willa, którego szamański duch miał tajemną moc wznoszenia się nad plotholami i przywoływania duchów deus ex machina. Trochę irytował główny bohater, a raczej zupełnie pozbawiony poczucia humoru i dystansu sposób ukazania jego "dorosłości".


Spoiler: pokaż / ukryj
Jak się nad tym zastanowić to jest to niezmiernie zabawne - despota bez ludzkich odruchów, afrykański monarcha, zadufany w sobie kurdupel i anielica od tysięcy lat manipulująca istotami rozumnymi łączą siły, by stworzyć zbuntowaną przeciw Królestwu Niebieskiemu Republikę. Nie wiem czy to cicha krytyka demokracji, czy "tak wyszło".

Teraz muszę koniecznie dorwać Narnię i dowiedzieć się o co tyle hałasu.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Krwawisz Płeć:Mężczyzna
Blood & Belief...


Dołączył: 17 Sie 2008
Skąd: Beijing
Status: offline
PostWysłany: 10-07-2009, 19:52   

Stary, ty Narni nie przeczytałeś?:) Ehh..książka mojego dzieciństwa, świetna rzecz - acz nie każdemu się podoba, bo jednak bywa nieco infantylna :)

Oprócz "Koła czasu" zabrałem się też za "Are you Morbid?" by Tom Warrior ]=} Klasyka, do tego ciężko dostępna i w Europie cholernie droga - a w Pekinie leżała w małej księgarence za niecałe 15zł :)

_________________
Our fortress is burning
Charred birds escape from the ruins and return as cascading blood
Dying bloodbirds pooling, feeding the flood
The god of man is a failure
And all of our shadows are ashes against the grain
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 15-07-2009, 16:34   

Jacek Dehnel "Rynek w Smyrnie" - "Lalę" tego faceta uważam za jedną z najlepszych polskich powieści ostatnich lat, toteż gdy pojawiła się okazja sięgnięcia po zbiorek jego wcześniejszych opowiadań, skorzystałem z niej. Wrażenia? Mieszane. Widać, że są to teksty pisarza początkującego, młodego erudyty, który posiadał wielką wiedzę i bardzo by chciał się nią pochwalić. Widać tu także zadurzenie w XIX wiecznej stylistyce, zwłaszcza w realizmie mieszczańskim, stylistyce dziś raczej martwej (choć w pewnym, dość pokrętnym sensie nawiązuje do niej Stephen King). Dehnel "babrze się" w przesadnie dokładnych i szczegółowych opisach miejsc, przez co niekiedy można mieć wrażenie, że pisze poradnik turystyczny a nie opowiadania. W tym pietyzmie opisowym ginie niekiedy fabuła, najgorzej to wypada w otwierającym całość "Patrząc na Stromboli", które zwyczajnie ciężko się czyta. Dalej jest różnie, najlepszym chyba tekstem jest "Filc", może dlatego, że kojarzy się już bardziej z "Lalą" niż z tymi pseudodziewiętnastowiecznymi pejzażami literackimi. Generalnie, zbiorek, na tle "Lali" wypada mocno przeciętnie i trudno się oprzeć wrażeniu, iż był wydany na fali popularności tamtej powieści. Mimo to Jacka jako pisarza cenię, jest jednym z niewielu chyba artystów, którzy należąc do tzw. "mniejszości seksualnych" nie wykorzystują tego w promocji swojej twórczości, pozwalając, by ta broniła się sama. Wydanej rok temu "Balzakiady" póki co nie czytałem, ale pewnie za jakiś czas się za nią wezmę.
Powrót do góry
Fei Wang Reed Płeć:Mężczyzna
Łaydak


Dołączył: 23 Lis 2008
Skąd: Polska
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 10-08-2009, 19:50   

Córka łupieżcy Dukaja, czyli niewielka i dość dziwna książeczka. Moim zdaniem autor za bardzo skupił się na wątku "przygodowym" głównej bohaterki (Zuzanny Klajn), przez co całość robi wrażenie opowieści jakich wiele. Bo, trzeba szczerze przyznać, ani specjalnie oryginalne jej "przygody" nie były (oczywiście pomijając samo "tło" czy "rekwizyty") ani specjalnie wciągające.

Jednak książeczka ta (mówię zdrobniale, bo ma raptem niewiele ponad sto stron) ma jeszcze drugie dno, dalece ciekawsze. Jest nim właśnie cała otoczka, to, w czym zanurzony jest główny wątek Zuzanny. Oczywiście nie ma co mówić o jakichkolwiek naprawdę naukowych przesłankach tego świata przyszłości, niedalekiej przecież (może nawet przesadnie, szczególnie gdy bohaterka wspomina o X Files). Multum zupełnie nowych, innych fizyk (zaczerpniętych z Miasta), dało światu niesamowite możliwości, które ten skrzętnie wykorzystywał. Ot, jednym z ciekawszych wynalazków było tzw. "przedżycie" i "pożycie" (czy jakoś tak to się nazywało), gdy człowiek mógł dowolnie długo przed swoimi narodzinami lub po swojej śmierci "żyć" (właściwie chyba dowolnie długo) w formie w pewnym sensie wirtualnej (chtonicznej, ale mniejsza o nazwę), ale jednocześnie czynnie uczestniczyć w "zwykłym" życiu (tym "rzeczywistym", trójwymiarowym). Mnogość wielorakich gadżetów (np. stymulujących odpowiednie doznania, np. rozkoszy seksualnej, ale to akurat jeden z mniej oryginalnych pomysłów, bo w obiegu od "dawien dawna"), technologie tyleż nieznane, co w mgnieniu oka zmieniające oblicze cywilizacyjno-kulturowe ludzkości zostały przez Dukaja całkiem dobrze przedstawione na planie socjologicznym społeczeństwa. Wprawdzie odnoszę wrażenie, że Dukaj w pewnym momencie sam się w tej wizji zatrzymał, trochę zbyt łatwo momentami skalując różne obecne wzorce zachowań czy relacji na ten przyszły świat o zupełnie innych realiach (które to "wzorce", przy tej skali zmian i kompletnym przewartościowaniu "stałych kulturowych", powinny być odpowiednio przekształcona w szerokim zakresie - w swoistej ewolucji kulturowej, czy nawet powstać zupełnie nowe). Nie wiem czy Dukajowi zabrakło wyobraźni, miejsca w książeczce, czy miał po prostu inne cele. Tak czy owak, ten element, dodatkowo okraszony pewną próbą futurologiczną, sprawia, że całość warta jest przeczytania. (Zwłaszcza ciekawie prezentuje się starcie ludzkiej cywilizacji z nieznaną wiedzą - technologią tyleż nieznaną, co wykorzystywaną wedle domniemanego pożytku). No, oczywiście Dukaj nie byłby sobą, gdyby zabrakło odrobiny filozofii, choć proporcjonalnie do objętości Córki łupieżcy, nie ma jej ani zbyt dużo, ani o istocie nie stanowi, ani też przesadnie skomplikowana nie jest (tj. nie jest podania w taki sposób).

Owszem, warta przeczytania jest, ale i cena jest bardzo "milutka", szczególnie, że tą cholerną farbę drukarską z łatwością można rozmazać palcem, niechcący. I, jakby nie patrzeć, do Lodu to Córce "trochę" brakuje (ale i tekst powstał kilka lat wcześniej).

PS. W pięciostopniowej skali oceniam ją na solidną tróję.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Meliana Płeć:Kobieta
desert rose


Dołączyła: 22 Kwi 2008
Status: offline
PostWysłany: 15-08-2009, 11:47   

Ostatnio po serii nieudanych literackich nabytków (m.in. "Achaja" A. Ziemiańskiego - przykro mi, ale gniot niestety...) trafiłam wreszcie na książkę, która pochłonęła mnie całkowicie. "Saga Sigrun" Elżbiety Cherezińskiej. Specjalnie podkreślam tytuł oraz godność autorki, bo ta książka weszła na rynek księgarski cichutko, prawie niezauważona. Sama kupiłam ją "na czuja" zachęcona porywającą rekomendacją Olgi Tokarczuk i zachwytem kilku literaturoznawców. Okazuje się, że wszystkie pochwały nie były bezpodstawne. Ludziska! Zapamiętajcie ten tytuł i tą autorkę! W nawałnicy marketingowych gniotów literackich, jest to prawdziwy skarb! Powiem więcej! Pani Cherezińska wyrasta mi na jeden z najlepszych debiutów literackich ostatnich lat, obok takich polskich sław jak Jacek Dehnel, czy Marek Krajewski!

Tytuł utworu jest nawiązaniem do staroskandynawskich sag o bohaterach, rodach i wyprawach Wikingów. Rzecz dzieje się w X wieku w północnej Norwegii. Opowiada losy dziewczyny imieniem Sigrun, córki Apalvaldra, której przeznaczeniem było zostać żoną wielkiego Jarla i prowadzić życie Pani Namsen (potężnego grodu i wielkiej siedziby szlachetnie urodzonych Wikingów).
Życie Sigrun - wbrew pozorom - układa się pomyślnie i szczęśliwie. Od pierwszej chwili zakochuje się w Jarlu Reginie, którego ojciec wybrał jej na małżonka. Mimo to jej życie nie przypomina sielanki. Naznaczone jest ciągłym lękiem o męża, nieustannym oczekiwaniem na jego powroty z dalekich wypraw i strachem o los swój i dzieci. Autorka zdecydowała się na dość ryzykowny zabieg, a mianowicie opisania miłości w jej naprawdę głębokim wymiarze. Cóż nowego można powiedzieć o tak delikatnej materii, żeby nie popaść w banał, albo (co gorsza) w kicz? Okazuje się, że wiele. Miłość Regina i Sigrun jest trwała i namiętna pomimo upływającego czasu. Oboje nieustannie siebie pragną i wciąż podsycają w sobie płomień ognistej namiętności. Każdą noc w alkowie traktują jakby była ich ostatnią,a każdy szczęśliwy powrót Jarla z wyprawy kończy się odkrywaniem swoich ciał i dusz na nowo. I tu autorka daje popis niesamowitej erudycji. Sceny erotyzmu są tak wysmakowane, że z jednej strony działają na wyobraźnię, a z drugiej są pięknym przykładem literackiej wzniosłości i apoteozą miłości w jej fizycznej postaci. To jednak tylko jedna z warstw opowieści. A książka - jak przystało na Sagę - ma ich wiele.
Kolejną rzeczą, która tworzy niesamowity klimat jest dokładne odtworzenie realiów średniowiecznego świata i zasad w nim panujących. Wszystko odbywa się zgodnie z harmonią natury, zegarem cyklów przyrody. Każde wydarzenie wpisane jest w harmonię świata. Ludzie żyją i umierają, składają ofiary Bogom, radzą się wyroczni, odczytują znaki, są przesądni, ale nie głupi. Żyją "bardziej i głębiej" niż ludzie współcześni. Chronią swój świat przed zmianami, przed wyznawcami nowej wiary w Chrystusa, która puka do ich drzwi. Są wierni dawnym Bogom - Odynowi, Freyi i Baldurowi. Z ich imieniem na ustach walczą, dla nich umierają.
Elżbieta Cherezińska wplotła w swoja powieść warstwę sensualną. Wszystkie wrażenia, jakie doznaje czytelnik przy lekturze, mają charakter czysto zmysłowy. Kiedy czytamy o trzaskającym mrozie na zewnątrz, to wewnątrz grodu czujemy zapach domowego ogniska, widzimy zmysłami jagody i jabłka, które suszą się na lnianych płótnach, wdychamy zapach pieczeni, która dusi się na kominkowym ogniu. Mamy przed oczami widok wnętrza sieni, w której wiszą warkocze czosnku i cebuli, a kobiety siedzą ze sobą na krzesłach i haftują koszule dla swoich mężów, którzy wyruszyli na daleką wyprawę i wrócą z niej dopiero wiosną.

Podsumowując: książka jest magiczna! I choć to nie fantastyka, to wrażenia są równie mocne, jak w dobrej powieści fantasy. Dawno temu, zanim jeszcze na dobre pokochałam fantastykę, zetknęłam się z twórczością norweskiej Noblistki Sigrid Undset. Jej książki "Krystyna, córka Lavransa" i "Olaf, syn Auduna" zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Elżbieta Cherezińska wyraźnie nawiązuje do twórczości Undset. Tworzy równie naturalistyczny i głęboko psychologiczny świat, utkany z magii nordyckich fiordów, dawno zapomnianych Bogów i dalekich wypraw Wikingów.
W podobnym klimacie, tyle, że już stricte fantastycznym napisana jest "Ostatnia Saga" autorstwa świetnego młodego autora fantasy Marcina Mortki. Jako skandynawista z wykształcenia, Mortka równie barwnie i plastycznie opisuje świat skandynawskiego Średniowiecza, z tą tylko różnicą, że ożywia w nim Bogów, którzy uczestniczą w ziemskich wydarzeniach i mają na nie realny wpływ.
Cherezińska spina ze sobą dwa światy: realistyczny i duchowy. I robi to w tak genialny, szczegółowo dopracowany i prawdziwie magiczny sposób, że nie sposób się nie zachwycić. Bardzo, ale to bardzo polecam!

_________________
"Niebo tego świata. Odtąd każdy rok jest wygraną." Issa
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Asthariel Płeć:Mężczyzna
Lis


Dołączył: 10 Kwi 2008
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 15-08-2009, 16:24   

A ja przeczytałem "Lwy Al-Rassanu" Gavriel Kay. Zero fantasy, ale akcja dzieje się w fikcyjnym państwie wzorowanym na Hiszpanii, gdzie dochodzi do walk między ludami uosabiającymi chrześcijan, muzułmanów i żydów. W wojennym rozgardiaszu śledzimy losy Dżehany, żydowskiej lekarki, Ammara, poety, dyplomaty i skrytobójcy, i Rodriga, dowódcy oddziału najemników.
Główna zaleta to klimat średniowiecznego półwyspu Iberyjskiego, tych trzech, rożnych kultur, i dwie ostatnie postacie, które można nazwać "jednostkami wybitnymi" w odniesieniu do świata przedstawionego. Reszcie postaci nic nie można zarzucić, a najbardziej polubiłem Alvara.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 16-08-2009, 11:33   

Cytat:
i Rodriga, dowódcy oddziału najemników.


Bardzo silnie wzorowanym na Cydzie, najświetniejszym hiszpańskim rycerzu i bohaterze narodowym.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
JJ Płeć:Mężczyzna
po prostu bisz


Dołączył: 27 Sie 2008
Skąd: Zewsząd
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
PostWysłany: 29-08-2009, 12:44   

Anioły i Demony Browna. Borze szumiący, jakie to durne było. Zacząłem jeszcze na zjeździe, ale odrzuciło mnie do tego stopnia, że ponownie sięgnąłem po książę i skończyłem ją dopiero dwa tygodnie później.

Pierwsze ~100 stron to jakaś pomyłka, którą podsumowuje najlepiej cytat ze Shreka:
Cytat:
Myślisz że facet ma jakiś kompleks czy coś?

Kompleksy w tej książce mają chyba wszyscy, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że dobre kilka rozdziałów spędzają na demonstrowaniu czytelnikowi i sobie nawzajem, jacy to oni wspaniali i męscy? Ktoś dzwoni do Langdona - "Internet. To my go wymyśliliśmy", czyli, kurczę, serious business. Po chwili odrzutowiec X-Cośtam, podłużny, wielki, pędzący pocisk z niewiarygodną szybkością przenosi go do CERNu. A CERN... Jest tak "awesome!" że aż śmieszny, jak wszystko w tej powieści i rozumiem, że chodzi o to, żeby czytelnik zrobił "wow!", ale z biednego instytutu robi się jakiś idiotyczny jarmark, który powstał jeno po to, żeby profesorom symboliki religijnej prezentować osobliwości nauki.

Intryga przewidywalna okrutnie, choć w środku nawet nie nudziła. Ale im bliżej do zakończenia i im bardziej odwleka się Ta Wielka Tajemnica (tak, właśnie ta, której domyślamy się już od połowy!), tym gorzej się czyta.

Podsumowując - myślałem, że będzie lekkie i głupie. Faktycznie, takie właśnie jest, ale z naciskiem na to drugie.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Shizuku Płeć:Kobieta
Trochę poza sobą


Dołączyła: 15 Lis 2006
Skąd: Z pogranicza światów
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 30-08-2009, 12:28   

Cytat:
Intryga przewidywalna okrutnie, choć w środku nawet nie nudziła. Ale im bliżej do zakończenia i im bardziej odwleka się Ta Wielka Tajemnica (tak, właśnie ta, której domyślamy się już od połowy!), tym gorzej się czyta.



Spoiler: pokaż / ukryj
już na początku modliłam się, żeby to Kamerling nie był Głównym Sprawcą. Bardzo sympatyczne wrażenie sprawiał i nie chciałam by zrobili z niego jakiegoś psychopatycznego wariata. No i niestety zrobili,
a żywiłam nadzieję, że Brown jednak nie pójdzie po namniejszej lini oporu...

Od początku irytowała mnie ta książka ze względu na swoje wrzuty na religie i Kościół. Chrześcijanie są be bo palili ludzi na stosach, a teraz się szarogęszą, do tego nic nie wiemy o swojej religi i jesteśmy nieorginalni. Najbardziej chyba rozwalił mnie fakt, jak główny bohater wspomina, że ukrzyżowanie Jezusa nie jest orginalne, bo gdzieś to już było... Taaak Chrystus był ciotą, bo nie wybrał sobie bardziej orginalnej śmierci, przepraszamy panie Brown, że nie sprostaliśmy pańskim wymaganiom.

Generalnie czytało się nieźle trzeba przyznać, szybko i bezmózgowo, że tak powiem. Obawiam się jednak, że książki Browna mimo, że liczą sobie zaledwie kilka lat, przedawniły się. Kiedyś być może były bardziej ciekawe i można było dowiedzieć się kilku rzeczy, teraz już niczym nie zaskakują.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
636349
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 30-08-2009, 12:40   

Cytat:
Najbardziej chyba rozwalił mnie fakt, jak główny bohater wspomina, że ukrzyżowanie Jezusa nie jest orginalne, bo gdzieś to już było... Taaak Chrystus był ciotą, bo nie wybrał sobie bardziej orginalnej śmierci, przepraszamy panie Brown, że nie sprostaliśmy pańskim wymaganiom.


W "Kodzie..." było jeszcze zabawniej, bo stwierdził, że "większość chrześcijan nawet nie wie, że krzyż, któremu oddają cześć, wziął swą nazwę od łacińskiego słowa oznaczającego cierpienie". Zaiste, większość chrześcijan nie wie, że Chrystus zginął śmiercią męczeńską. Zawsze wydawało się, że wszedł tam, bo przegrał zakład ze św. Piotrem.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Shizuku Płeć:Kobieta
Trochę poza sobą


Dołączyła: 15 Lis 2006
Skąd: Z pogranicza światów
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 30-08-2009, 19:34   

Ysengrinn napisał/a:
W "Kodzie..." było jeszcze zabawniej, bo stwierdził, że "większość chrześcijan nawet nie wie, że krzyż, któremu oddają cześć, wziął swą nazwę od łacińskiego słowa oznaczającego cierpienie". Zaiste, większość chrześcijan nie wie, że Chrystus zginął śmiercią męczeńską. Zawsze wydawało się, że wszedł tam, bo przegrał zakład ze św. Piotrem.


O to mnie też tam rozwaliło. Myślałam, że padnę, jak to czytałam. I jeszcze nie zdajemy sobie sprawy, że to ludzie go ukrzyżowali.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
636349
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 03-10-2009, 14:24   

C.C Humphreys
"Wład Palownik"
Oj, dużo mam do powiedzenia
http://www.biblionetka.pl/art.aspx?id=94122

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
Asthariel Płeć:Mężczyzna
Lis


Dołączył: 10 Kwi 2008
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 07-10-2009, 17:08   

Feliks Kres - "Król Bezmiarów"

MAG zaczął wznawiać wszystkie jego powieści, zachęcony kupiłem wszystkie, które dotychczas się ukazały - i się nie zawiodłem. Nie jest to wprawdzie poziom Sapkowskiego (IMHO), ale niewiele brakuje, zwłaszcza w przypadku Króla, bo Północna Granica jest jednak miłym bo miłym, ale jednak czytadełkiem, i to krótkim. Mniejsza o to.
Mamy uniwersum zamieszkane standardowo przez ludzi, i iest standardowo przez inteligentne koty i sępy stworzone przez "boską siłę" zwaną Szernią, i Złotych i Srebrnych Alerów stworzonych przez Aler. Te dwa stronnictwa toczą z soba nieustanną wojnę, o czym opowiada Granica.
Akcja Króla rozgrywa się jednak daleko od tych zdarzeń: na Bezmiarach szaleje najgroźniejszy pirat świata, Rapis, zwany też Demonem Walki. Nie on jest jednak głównym bohaterem, a jego sternik Raladan, który stara się, z mniejszym lub większym skutkiem chronic jego córkę, Ridaretę, przez zagrożeniami świata.
brzmi enigmatycznie, ale więcej napisać nie mogę, chyba, że zacznę spoilerować. Wierzcie jednak na słowo - postacie są w większości ciekawe, intryga dość nieprzewidywalna, a klimat pierwszorzędny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Mitsurugi Płeć:Mężczyzna
Wieczny Marzyciel


Dołączył: 22 Sty 2009
Skąd: Wrocław
Status: offline
PostWysłany: 09-10-2009, 22:27   

Ja czytam Stanisława Lema, Opowiści o Pilocie Pirxie, Eden, Powrót z Gwiazd, Cyberiada i może dopadnę od kumpla Niezwyciężonego. Na razie Pirx jest świetny, Eden przeczytałem 3-ci raz, a Cyberiadę dopiero zacząłem. Ale Lem jest naprawdę znakomity :).

_________________
温故知新 - To search for the old is to understand the new
勝ちは鞘の中にあり - Victory comes while the sword is still in the scabbard
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
927825
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 60 z 89 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 59, 60, 61 ... 87, 88, 89  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group