FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
  Forumowa mafia, edycja III - Bal w Wersalu
Wersja do druku
cehijow Płeć:Mężczyzna
Sługa Miecza i Korony


Dołączył: 15 Lip 2008
Status: offline
PostWysłany: 02-09-2010, 21:48   

Cehijow pobladł. Musiał ratować swoją skórę ale miał zamiar zabawić się tylko z arystokratami. Na szybko podjął kompromisową decyzje.

Lincz - Krew na ścianie

_________________
Lecz biedny jestem: me skarby – w marzeniach,
Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy,
Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach.

William Butler Yeats.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
moshi_moshi Płeć:Kobieta
Szara Emonencja


Dołączyła: 19 Lis 2006
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
WOM
PostWysłany: 02-09-2010, 21:58   

Paź podniósł głowę znad stołu i wymamrotał:
- Ooo, czyli jest na tej sali osoba, która wypiła więcej ode mnie... Pani von Smirnov zmieniła lokum i od jakiegoś czasu gości sie w Bastylii mój Panie. - Po tych słowach, Jean ponownie zapadł w sen.

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
cehijow Płeć:Mężczyzna
Sługa Miecza i Korony


Dołączył: 15 Lip 2008
Status: offline
PostWysłany: 03-09-2010, 06:27   

- Cholera! - Cehijow wiedział że nie powinien tyle pić.
- Ale Teraz co mi tam. Niech będzie ktokolwiek byle nie ja, jeszcze tyle alkoholu do wypicia. Chwile potem zawartość jego żołądka wylądowała na jakieś hrabinie.

Lincz - Moshi_ Moshi

_________________
Lecz biedny jestem: me skarby – w marzeniach,
Więc ci rzuciłem marzenia pod stopy,
Stąpaj ostrożnie, stąpasz po marzeniach.

William Butler Yeats.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 03-09-2010, 15:06   

Tego dnia w Wersalu panowała spokojna atmosfera. Wyrok na zwykłego aktora (choćby nawet był siostrzeńcem samego Moliera!) miał dużo mniejszą wagę aniżeli aresztowanie szlachcica. Dodatkowo, okoliczności niedoszłego zabójstwa dość jednoznacznie wskazywały na Cehijowa – w końcu, któż inny mógłby mieć tyle skłonności do kiepskiego dramatyzmu...?

A jednak, choć francuska arystokracja dobrze znała cehijowowy talent do gry aktorskiej (i co za tym idzie – oszustwa), nie mogła zapomnieć jego krzyków. Zwłaszcza, że wedle napływających wiadomości, aktor nawet na torturach przyznał się do winy.

Kilka godzin później, szlachta udała się na spoczynek. Z kilkoma wyjątkami – choćby Etienne d'Auvax został w Sali Zwierciadlanej. Później mówiono, że kawaler d'Auvax popełnił zasadniczy błąd – skusiły go piękne oczy służącej jednej z zaproszonych oczu. Półsłówka z pięknych ustek i rzucane w stronę szlachcica spojrzenia miały doprowadzały go do szaleństwa – i wreszcie znaleźć nieunikniony finał w spotkaniu w jednej z bocznych sal...

Wszystkie te domysły snuto jednak dopiero po fakcie – bowiem następnego ranka znaleziono martwego Etienne. Na wpół rozebranemu szlachcicowi owinięto wokół szyi jego własną pończochę – którą najwyraźniej szlachcica po prostu... zaduszono. Wersal budził się do życia w atmosferze skandalu. Nim jednak padły pierwsze oskarżenia, z jednego z kątów sali rozległ się cichy głos.

- Lekkie jak piórko, ale nikt nie utrzyma go długo... – na sam dźwięk tak błahej zagadki książę Henryk podskoczył jak oparzony, pewien, że to Jean robi sobie z niego kawały. Skok skończył się pod stołem – Henri był ewidentnie pijany. Co więcej, mylił się – w rogu stał nie paź, a wróżbita.

- Lekka to łamigłówka – ale i wam lepiej się będzie myśleć, jeśli ją rozwiążecie. – rzucił i odszedł.


Spoiler: pokaż / ukryj
Aresztowany jest cehijow – niewinny niczemu poza swą profesją. Ginie Asthariel. Upijany jest Morg.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Serika Płeć:Kobieta


Dołączyła: 22 Sie 2002
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 04-09-2010, 17:48   

Głowa Madame Paon zdawała się pękać przy każdym, najmniejszym nawet hałasie. Oczywiście wszystkim zatroskanym o swoje zdrowie wyjaśniała, że cierpi na straszliwą migrenę - damie zwyczajnie nie wypadało mieć potwornego kaca. A taka neistety była smutna i bolesna prawda. Madame Paon cały poprzedni dzień zajęta była uspokajaniem skołatanych nerwów po tym, jak piękny, kryształowy żyrandol wylądował dwa metry przed nią. A że życzliwa służba (być może na czyjeś polecenie?) dbała, żeby kieliszek był zawsze pełny, skończyło się to piękną damą w zieleni i pioórach wypłakującą się młodemu paziowi, jakie to życie jest niebezpieczne, okrutne i trudne.

Dzisiaj jednak atmosfera w Wersalu bynajmniej nie była lepsza. Wręcz przeciwnie - po śmierci kolejnej niewinnej osoby (och! biedny kawaler d'Auvax!) i kolejnym aresztowaniu atmosfera był nad wyraz napięta. To już nie były żarty, oj nie... Dlatego lepiej było nakłonić straże do wyprowadzenia stąd kolejnej osoby - jeśli będzie winna, być może niebezpieczeństwo wreszcie minie, jeśli nie... Cóż, może przynajmniej nie stanie się ofiarąkolejnego mordu.

Lincz - Potwór Latacz (z braku lepszych pomysłów)

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
1051667
moshi_moshi Płeć:Kobieta
Szara Emonencja


Dołączyła: 19 Lis 2006
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
WOM
PostWysłany: 04-09-2010, 19:28   

To był najgorszy poranek w życiu pazia i wcale nie chodziło o pierwszego kaca w jego krótkiej, paziej karierze... Każdy mężczyzna marzy by obudzić się u boku pięknej kobiety, szkoda tylko, że to piękno jest zależne od ilości wypitego wina i to co wieczorem wydawało się być boginią, rano zamienia się w podstarzałego satyra. Widok starej jędzy vel Madame Paon uczepionej jego rękawa i strużki śliny cieknącej na tenże, skutecznie otrzeźwił chłopca. Tyle pięknych kobiet w pałacu, a jemu musiała się trafić akurat ona, zaraza by to (cóż, młody sługa nigdy nie miał szczęścia do kobiet, co było dosyć dziwne, zważywszy na jego śliczną, anielską buźkę)… Mówiąc wprost – paź czuł się zbrukany, bardzo bardzo zbrukany. Do tego stopnia, że wpadł na iście szalony pomysł wykąpania się! Boże, król wygnałby go za samą myśl! Jean długo walczył ze sobą, myć się czy wietrzyć, a może skrobać, oto jest pytanie?! Jednak szok po bliskim spotkaniu z Madame Paon okazał się silniejszy i skończyło się na wannie wypełnionej gorącą wodą i kostce mydła (na szczęście wszy nigdy nie lubiły chłopca, nieszczęsne stworzenia w tym momencie wyły by z bólu i rozpaczy). Po tym jakże strasznym przeżyciu, nieszczęśnik postanowił udać się do sali, gdzie już trwały dyskusje nad kolejnym kandydatem na wycieczkę do Bastylii. Po kilku ostatnich wieczorach dobre wychowanie i miłosierdzie postanowiły zwinąć się w kłębuszek i ukryć w najciemniejszych zakamarkach jego serca. Co prawda, zabawa w spiski i morderstwa nadal go nie bawiła, ale przynajmniej przestał się przejmować skórą inną niż własna (można by pomyśleć, że wreszcie przebudził się w nim szlachcic). Dlatego bez mrugnięcia okiem szepnął do ucha najbliżej stojącej osoby „Andre d'Alembert” (mógł wyszeptać każde inne, ale kobiet było mu szkoda, a ten żałosny pijaczyna - frondysta był zbyt bezużyteczny, żeby zainteresować kogokolwiek) i zniknął w jakimś ciemnym kącie, co by oszczędzić sobie spotkania z zeszłowieczorową towarzyszką…

Lincz - Potwór Latacz

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Potwór Latacz Płeć:Mężczyzna
Czajnik w Mroku


Dołączył: 06 Lip 2010
Skąd: Kraków
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 04-09-2010, 20:07   

Andre był zirytowany. To co się zaczęło wyprawiać przechodziło ludzkie pojęcie. Oskarżać mnie? Gdy tylko usłyszał te pomówienia wstał gwałtownie z krzesła odstawiwszy uprzednio z trzaskiem na stół trzymany w ręce kielich. Zabrzęczały sztućce, zakołysały się trunki w karafkach. Ktoś przestraszony nagłym hałasem zrzucił dzban na podłogę.
Nie przejął się zamieszaniem tylko ruszył w kierunku Madame Paon.
Ukłonił się dwornie jak to miał w zwyczaju. "Damie wiele jestem w stanie wybaczyć, zwłaszcza przez wzgląd na ostatnie wydarzenia. Nie żywię więc urazy za pomówienia i jestem pewien, że gdy przyjdzie czas szlachetna pani zweryfikuje swoje poglądy. " Wyprostował się i zaczął szukać wzrokiem pazia. Ten jednak oddalił się w nieznanym kierunku i zniknął mu z oczu. "To haniebne aby zwykły paź oskarżał szlachcica. Zabawa zabawą, ale tym razem posunął się za daleko! Jestem wiernym sługą Króla i Francji od wielu lat i nie pozwolę by byle smarkacz szargał moją opinię. Ehh gdyby nie to, że nie godzi się na dworze królewskim.....wołałbym o szpady!" - dał upust swojej irytacji po czym od razu poczuł się lepiej. Wizja pojedynku z paziem była niezwykle interesująca. Szybko jednak odrzucił tą myśl. Bądźmy cywilizowanymi ludźmi, teraz spraw nie załatwia się jak za czasów mojej młodości.

Lincz - moshi_moshi

_________________
Jestem wielkim Potworem Lataczem!!! <Ö>

"Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba
Na ziemi której ja i ty
Nie zamienimy w bagno krwi "
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora
 
Numer Gadu-Gadu
25993346
moshi_moshi Płeć:Kobieta
Szara Emonencja


Dołączyła: 19 Lis 2006
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
WOM
PostWysłany: 04-09-2010, 20:29   

- Ja jestem wierniejszym! Swoją drogą, zawsze bawią mnie ludzie, którzy twierdzą że nie robią nic innego jak tylko służą królowi. W jakiż to sposób Panie, służysz Francji i Ludwikowi XIV? Być może brudząc jego posadzki, które MY, czyli służba musimy potem sprzątać, czy może wypijając jego wino, albo uganiając się za jego dwórkami? Powiesz Panie "wojna", ale czy sam machasz szpadą czy wysyłasz biednych żołdaków aby ginęli za ciebie? Żeby była jasność - nie głosowałem na ciebie, bo na pewno uważam żeś winny, ale dlatego że bardziej cenię własną skórę, a niewiast żal mi jest... No proszę cię Panie, na kobiety mam głosować, KOBIETY?! Ale obiecuję Ci, że jeżeli zginiesz bądź uwięzion zostaniesz, moja skromna osoba postara się ciebie godnie zastąpić na stanowisku sługi króla i Francji, ostatecznie dwa obowiązki w tą czy tamtą... - zakończywszy swój wywód (kolejny), paź skłonił się nisko, machnął pazim kapeluszem i zaczął uciekać, tak szybko jak nigdy w życiu. I byłby to jego ostatni bieg, gdyby nie nagłe i niespodziewane pojawienie się schodów, z których nieszczęsny Pan d'Alembert sturlał sie wprost na biust jakiejś hrabiny, ku uciesze gawiedzi.

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Potwór Latacz Płeć:Mężczyzna
Czajnik w Mroku


Dołączył: 06 Lip 2010
Skąd: Kraków
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 04-09-2010, 20:44   

"Uch..." stęknął wstając i otrzepując płaszcz, jednocześnie posłał nieznanej mu hrabinie przepraszający uśmiech. Tyłek bolał ale kości były całe. "Ja ci dam!!! SZPAAADĘ!!! Dajcie mi szpadę!!!!" - krzyczał wznawiając pościg. Paź był jednak szybszy, a i strach znacznie dopomógł mu, dodając sił w nogach... Jednym słowem zniknął gdzieś szelma...
Andre biegł jeszcze przez chwilę ale zmęczył się i zasapał a i potłuczony odwłok skutecznie zniechęcał go do wzmożonej aktywności fizycznej. Powoli uspokajał oddech.
Oczywiście na szpadę też się nie doczekał. Zaklął z cicha przeklinając moment w którym musiał zdać swój rapier. Względy bezpieczeństwa....niech je...
"Dłużej byłem w linii <ufff ufff> niż ty po tym świecie chodzisz !!" - zakrzyknął z grubsza w kierunku ucieczki pazia i sam powoli zaczął przemieszczać się w tymże kierunku. Kiedyś go złapię, a wtedy to i szpada mi nie będzie potrzebna - pomyślał sobie i poczłapał dalej.

_________________
Jestem wielkim Potworem Lataczem!!! <Ö>

"Dla wszystkich starczy miejsca
Pod wielkim dachem nieba
Na ziemi której ja i ty
Nie zamienimy w bagno krwi "
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora
 
Numer Gadu-Gadu
25993346
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 04-09-2010, 21:41   

-Och naprawdę, w panie d'Alembert, w pańskim wieku powinien pan być mniej porywczy.- zganiła mężczyznę Sylvie.- Ja osobiście pozostaną przy swoich podejrzeniach względem księcia Henriego.

"Zwłaszcza, że po pijaku jest wyjątkowo odpychający!" dodała w myślach, wciąż mając w pamięci, że gdy przechodziła obok stołu książę śmiał schwytać ją za kostkę! Co za prostactwo! W dodatku jest pijany niemal do nieprzytomności.

Po raz kolejny, Sylvie błogosławiła swoją kocią maskę. Doskonale maskowała nie tylko rumieńce zauroczenia, ale i te, które są wynikiem oburzenia.

-----
Lincz- Morg

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Saga Płeć:Kobieta
Półdiablę


Dołączyła: 01 Lut 2007
Skąd: Poznań, zasadniczo
Status: offline
PostWysłany: 05-09-2010, 01:58   

Ku wielkiemu zaskoczeniu Geneviève aktor okazał się być niewinny, przynajmniej jeśli chodzi o ostatnie wydarzenia. Zgromadzeni podzielili się na kilka frakcji: Madame Paon uważała, że morderstwa są sprawką pana d'Alembert, który z kolei obwiniał Jeana, Sylvie za to twardo obstawiała, że winnym jest książę Henri.
Geneviève wychowana w przekonaniu, że arystokracji pewne rzeczy po prostu nie przystoją nie wierzyła, żeby książę zniżał się do manipulacji z żyrandolem, za to pan d'Alembert bał się nie tylko wiszących kandelabrów - nie zbliżał się nawet do stojących z boku świeczników. Ciekawe, czy wszyscy starzy żołnierze mają takie fobie... Damy raczej nie miały tyle sił, żeby poradzić sobie z uduszeniem tak silnego mężczyzny jak Etienne d'Avaux . Pozostawał paź, który mimo delikatnych rysów wyglądał na silnego i zdecydowanego.

[lincz - moshi_moshi]

_________________
Ci, którzy śnią za dnia widzą wiele rzeczy niedostępnych tym, co śnią nocą.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Agon Płeć:Kobieta


Dołączyła: 05 Maj 2008
Status: offline
PostWysłany: 06-09-2010, 11:02   

Charlotte było niezmiernie wstyd, że przyczyniła się do pojmania kolejnej niewinnej osoby, a myśl o tym, że wciąż ginie niewinna szlachta, doprowadzała ją do szewskiej pasji.
- My tu łamiemy sobie głowę i drżymy o swoje życie, a tymczasem ten łotr pewnie już planuje kolejne morderstwo. Tak nie może być! - zakrzyknęła w oburzeniu hrabina.

Cóż, skoro ten biedny aktor okazał się niewinny, to pierwszym podejrzanym stawał się paź, jednak Charlotte miała taki mętlik w głowie, że niczego nie była już pewna. To, że głosy były niemal równo podzielone między Jeanem a panem d'Alembert, wcale nie pomagało jej w podjęciu decyzji (hrabina dobrze wiedziała, że jej głos zapewne okaże się decydujący dla ostatecznego wskazania winnego).

W końcu Charlotte, solidaryzując się z większością szlachty, głos swój oddała na młodego sługę:
- To bardzo miło z jego strony, że postanowił oszczędzić damy, ale fakty są faktami - ze wszystkich tu obecnych to on miał najdogodniejsze warunki do popełnienia tych zbrodni - zakończyła swój wywód hrabina, po czym skierowała się w stronę stołów z przekąskami.

Lincz - Moshi
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 06-09-2010, 21:26   

Coraz więcej osób sprzysięgało się przeciw Jeanowi. Bezczelność pazia musiała zrobić całkiem spore wrażenie – choć przecież niewinne paziowe serce wiedziało, że tylko zdrajcy (i stare jędze) mogą nie ulec jego urokowi...! Jednak, widać jeno zdrajcy zasługujący na Bastylię się ostali przy życiu – bo godzinę później większa część arystokracji była przekonana o jego winie. Próżne były zabiegi jego obrońców – do chłopca przyprowadzono d'Alemberta, który ku publicznej uciesze wyzwał chłopczynę na pojedynek.

Postawiony przed ultimatum – śmierć w pojedynku albo bycie zasieczonym poza pojedynkiem, paź dokonał jedynego słusznego wyboru... Otóż, Jean chwycił za zawartość półmisków z wersalskiego stołu, a po chwili jego oponent dusił się w wielgachnej chmurze pieprzu i zmazywał z twarzy resztki mięsiwa w galarecie. Paź zaś skoczył na parapet okna, widać zamierzając skoczyć na stojący pod nim wóz z sianem. Później zaś... przebić się do króla – a przynajmniej takie wrażenia można było odnieść z ostatniego okrzyku pazia „I Ludwiczek was, jako moje serce niewinne, do Bastylii wyśle!”. Potem chłopczyna skoczył. Niestety, wóz właśnie zaczął odjeżdżać...

Tymczasem, w innym miejscu, upadek pazia obserwowała madame Paon. Wprawdzie nie była związana emocjonalnie z chłopcem, lecz jego upadek przeżyła mocno. Ta scena była... prawie jak z jednej z przedramatyzowanych oper – a madame była przecież kobietą światową i musiała wykazać się pewną wrażliwością! Niestety, kosztowało ją to jej życie – tak, że zrzucająca ją z balkonu osoba oberwała jedynie paznokciem.

Nazajutrz zaś, atmosfera była zdecydowanie parszywa. Kwiat szlachty (oraz jeden kwiat paziowstwa) ginął, a spiskowcy wciąż szaleli. Mówiono, że królewscy muszkieterowie są zbyt nieskuteczni. Mówiono, że król nie żyje... Przede wszystkim zaś mówiono, że szlachta sama musi uporać się z kryzysem.


Spoiler: pokaż / ukryj
Zlinczowana zostaje moshi_moshi. Paź jest niewinny jako ta nagrobna lelyja. Zamordowana zaś zostaje Serika.

Zaś moshi_moshi ma moje nadzwyczajne pozwolenie na straszenie w Wersalu. Bójcie siem.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
moshi_moshi Płeć:Kobieta
Szara Emonencja


Dołączyła: 19 Lis 2006
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
WOM
PostWysłany: 06-09-2010, 22:44   

Tę noc mieli zapamiętać wszyscy zgromadzeni w Wersalu goście. I nie, wcale nie chodziło o straszną burzę z piorunami, pożar, czy inny kataklizm (a przynajmniej nie naturalny). Oto bowiem powrócił z krótkiej wyprawy w zaświaty (o ile w ogóle się tam udał) Jean – najwierniejszy sługa Ludwika XIV. I był zły, bardzo zły, za to że stracił swe młodzieńcze życie przez bandę darmozjadów i utracjuszy. Duch pazia (śliczny jak zawsze, proszę sobie nawet nie wyobrażać krwi i fragmentów mózgu przyklejonych w różnych dziwnych miejscach) postanowił się okrutnie zemścić na przebywającej w pałacu szlachcie, a zacząć miał od pana d'Alemberta…
- Już ja cię dopadnę ty dziadzie niemyty! Żadna szpada ani rapier ci nie pomogą! Cały Wersal dowie się jak to szlachetny sługa króla i Francji sikał do kominka w Pokoju Wojny, o! – wykrzykiwał żądny zemsty duszek, wypisując te rewelacje na świeżutkich stiukach.
Po czym nadal pełny gniewu ruszył na poszukiwania swojego prześladowcy. Nie musiał długo błądzić po pustych korytarzach, szybko trafił na rzeczonego pana, który tym razem udał się za potrzebą do innej pałacowej sali. Jean długo się nie namyślając, chwycił brudną szmatę do podłogi i zaczął nią okładać po twarzy zaskoczonego mężczyznę. Trzeba przyznać, że d'Alembert stanowił wielce pocieszny widok, uciekając co sił w nogach, w opuszczonych portkach. Nazajutrz cały Wersal miał sobie opowiadać tę historię, ale nie tylko tę.

Otóż panią Geneviève musiał odwiedzić medyk, po tym jak ktoś natarł jej perukę pokrzywami. Może cała sprawa zakończyłaby się bez szumu, gdyby nie fakt, że nasza urocza hrabina maskowała tą peruczką właśnie, bardzo poważne braki w owłosieniu. Zresztą nasz nieboszczyk nie obszedł się lepiej z pozostałymi gośćmi. Po śniadaniu zanotowano dużą ilość osób uskarżających się na bóle brzucha i rozwolnienie, ponoć nawet zabrakło nocników! Przy takiej skali wypadków, mało kto zauważył efektowny upadek madame Charlotty, która pokazała całemu oddziałowi gwardzistów swoje pantalony. A to i tak był tylko początek zabawy… Jean na sam koniec zostawił sobie wspaniałego asa w rękawie. Tak, wszyscy mieli gorzko pożałować swoich kiepskich zdolności intelektualnych…

PS I tylko biedny hrabia, a może książę (kogo tak naprawdę to obchodziło) Henry został pominięty, gdyż paź uznał, że jest zbyt żałosny aby jeszcze dodatkowo go męczyć. Ostatecznie jakieś resztki ludzkich uczuć mu zostały…

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Agon Płeć:Kobieta


Dołączyła: 05 Maj 2008
Status: offline
PostWysłany: 07-09-2010, 21:21   

Dość niezwykłe wydarzenia ubiegłej nocy sprawiły, że nikt nie przejął się zbytnio tragicznym losem madame Paon. Wszyscy rozprawiali teraz o skandalicznych napisach, które pojawiły się na ścianach (trzeba przyznać, że sprzątaczki nie mogą narzekać na nudę), oraz tajemniczych bólach żołądka i biegunce... Nikt do końca nie wiedział, co było przyczyną tych dziwacznych zdarzeń - jedni mówili, że to zemsta pazia, drudzy, że to kolejny wynik działań spiskowców. Jedno było jednak pewne - uczestnicy balu wersalskiego pogrążali się w coraz większym strachu i chaosie...

Madame Charlotte aż kipiała z gniewu i oburzenia:
- Jeśli to duch tego biednego chłopca się na nas mści, żeśmy go niesprawiedliwie osądzili, to możemy być pewni, że jeszcze długo nie zaznamy spokoju. Argh, to wszystko wina d'Alemberta! To on jako pierwszy rzucił oskarżenie na Jeana, a pozostali podążyli za jego przykładem! - dlatego żądna mordu na panu d'Alembert hrabina oddała swój głos właśnie na niego.

Lincz - Potwór Latacz (jak mi przyjdzie do głowy jakiś inny ”argument”, to może zmienię głos :P)
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 5 z 7 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group