FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
  Goku VS Naruto
Wersja do druku
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 31-12-2009, 01:59   Goku VS Naruto

Goku VS Naruto


Mam nadzieje, że nie skopie klimatu tej walki. Pewnie fani jednej z tych serii zabiją mnie za wynik walki, ale żeby nie było, nie faworyzuje żadnego z nich. Chciałem wam go zaprezentować, dlatego wkleiłem go na forum.


Przez drewniane drzwi na których był narysowany znak liścia przeszedł tajemniczy człowiek. Jego ubranie było koloru pomarańczowego, miał on na plecach znak żółwia. włosy na jego głowie były koloru czarnego, fryzura zaś na coś w stylu „artystycznego nieładu”. Hayate zatrzymał go i grzecznie spytał jak mu na imię i nazwisko. Osobnik odpowiedział, że nie zamierza tracić za dużo czasu w tym miejscu, na co strażnik odparł, skoro nie chce się przedstawiać, to niech się podpisze na liście, którą mu wręczył. Czarnowłosy wziął kawałek papieru i długopis do swoich umięśnionych rąk, i podpisał się na środku kartki.
KAIOKEN
Człowiek ten spytał
-Gdzie znajdę Uzumakiego Naruto.
Hayate patrzył to na kartkę, to na osobę ze znakiem żółwia na plecach. Kiedy w końcu zrozumiał, o co został zapytany, odpowiedział
-W tym wielkim, czerwonym budynku na środku wioski.
-Dziękuje.
Hayate obniżył wzrok. Chciał mu podać listę, gdzie wpisuje się nazwiska, bądź przydomki. Gdy podniósł w wzrok już go tam nie było. Spojrzał jeszcze raz na napis zamyślony. W końcu powiedział do siebie
-Pięść Kaio? Ciekawe co to znaczy?
W tym czasie Blond-włosy ninja w czapce hokage razem ze swoimi przyjaciółmi : Sakurą Haruno oraz Uchica Sasuke. Zaczynał pić ze swoim kompanem tak zwane „pępkowe” które postawił mu, ponieważ jego różowo- włosa nosiła w sobie chłopaczka od czterech miesięcy. Gdy już mieli wypić pierwszy łyk, ktoś rozwalił drzwi. Zza nich wyszedł osobnik spod bramy.
- Witaj, mój zacny przeciwniku. Chcę abyś się ze mną zmierzył.
Sasuke poderwał się od stolika.
- A co, chcesz w ucho? W ogóle to jak śmiesz rozwalać drzwi hokage?
- Zamknij się, niebieskowłosy przyjacielu, bo nie mówiłem do ciebie.
Lekko zdziwiony Uchica usiadł, ponieważ większość takich zdań było skierowanych w jego stronę, jednak był gotowy na atak bądź obronę swej żony, albo swego towarzysza, zależnie od sytuacji. Na wszelki wypadek włączył też Sharingana. Lekko zdezorientowany Naruto spytał:
- Kim jesteś, nieznajomy?
- Mówią mi Goku. Pochodzę z Planety Vegeta, ale wychowali mnie ziemianie.
- Czemu chcesz walczyć z Naruto? – spytała Sakura.
- Bo słyszałem, jak wielu ludzi miało wątpliwości co do tego, kto z nas jest lepszy. Nie zrozumcie mnie źle, ale to jedyne rozwiązanie.
Wtem do pokoju weszła dziewczyna o granatowych długich włosach, i biało-fioletowych oczach. Spojrzała na zniszczone drzwi, a następnie na człowieka stojącego obok nich.
- Naruto, kochanie, kto to?
- On chce pojedynku z Naruto, Hinata-chan.- odparł szybko Sasuke
Dziewczyna spojrzała na Goku z przerażeniem. On zaś powiedział, nawet nie patrząc oponentowi w oczy
- Uzumaki-san, za godzinę, na miejscowej Arenie. Masz- podał mu woreczek, w którym były zielone fasolki- to Senzou, fasolki, dzięki którym będziesz w stanie w jednej chwili zebrać siły.
Czarnowłosy wyszedł.
- I co zrobisz, partnerze? – spytał Sasuke
Chłopak myślał przez dłuższa chwilę, po czym zdecydowany powiedział
- Powiedz wszystkim, aby zaczęli przygotowywać Arenę na walkę. I to huczną.
- Tak jest – Uchica ruszył w drogę po wiosce.
Naruto wyszedł z biura. Hinata patrzyła na niego z niedowierzaniem. Normalnie on powstrzymywałby się od walki, ale dziś tak się nie stało.
Minęła godzina mozolnej pracy dekoratorów. Cała wioska liścia zebrała się na arenie. Kiba oraz Shikamaru otworzyli mały zakład bukmacherski. Shino zaś pilnował im finansów. Wtem przez główne wejście wpadło kilku ludzi, noszących ubrania podobne do tych, które miał na sobie Goku. Jednak jeden, taki z czułkami, oraz taki dość podobny do przeciwnika Naruto, mieli na sobie fioletowe ubrania. Był z nimi też chłopak o fioletowych włosach, mający na sobie niebieską koszulkę i czarny kombinezon bez rękawów. Inny zaś miał na sobie biały podkoszulek i zielone spodnie, z żółtymi „dodatkami”. Na głowie nosił trzecie oko. Był z nimi też ktoś kto miał na sobie niebiesko-biały pancerz. Za rękę trzymała go kobieta o niebieskich włosach. Gdy kierowali się już w stronę trybun za nimi wbiegła kobieta zdyszana krzycząc
- Gohan-chan!!! Gohan-Chan!!!
Obrócił się chłopiec w fioletowym stroju. Podszedł do niej
- Co się stało, mamo?
- Gdzie są przebieralnie? Muszę wybić twojemu ojcu te walkę z głowy!
- Mamo, nie dasz rady. Po drugie, specjalnie Trunks sprowadził te specjalne smocze kule, abyśmy byli w stanie przyjechać tu i wrócić- odparł chłopak. Rozmawiali jeszcze przez chwilę, po czym kobieta głęboko westchnęła i powiedziała:
- To chodź, pokażesz mi gdzie siedzimy.
Chłopak kiwnął głową i całą grupą szli w stronę siedzeń. Wtem podszedł do nich Goku. Zawołał ich z daleka
-ChiChi! Gohan! Trunks! Pikkolo! Vegeta! Yamcha! Tien-kun! Kuririn! Bluma-chan!
Podbiegł i z każdym się przywitał, przy czym pocałował swoją żonę. Syn i Trunks opowiedzieli mu o tym, jak zdobyli specjalne smocze kule. Goku zaśmiał się i powiedział
-Szkoda, że nie mieliśmy tej maszyny kiedy walczyłem z Frezerem na Nameku.
Żadna osoba, która chociaż trochę ich słuchała nie zrozumiała nic ani z dziwacznej opowieści jego syna, ani z tego co on sam powiedział. Sayanin zszedł do szatni się przebrać. W tym samym czasie Naruto zbierał chakre Senina, aby mieć jej trochę więcej. „Przecież nie będę od razu używał jednego klona”- pomyślał. Wtedy weszła Hinata. Była tak cicha, że chłopak nie usłyszał. Jednak uderzyła się o ławkę, a to każdy by usłyszał. Chłopak przez to poruszył się i zaczął zamieniać się w żabę. Wystraszona dziewczyna przypomniała sobie słowa, które powiedział jej Naruto:
„Dziadek Pa kazał przekazać, że gdybym zaczął się zamieniać w żabe, masz mnie zdzielić w łeb”
Zrobiła, jak było podane w instrukcji. Poskutkowało, chłopak aż spadł z ławki.
- Dziękuje, kochanie.- powiedział blondasek, uśmiechając się od ucha do ucha
- Nie ma problemu.
Hinata opuściła głowę. Grzywka zasłaniała jej twarz. Dziewczyna zaczęła lekko łkać
- Co się stało, kotku?
- Naruto…- rzuciła mu się w Ramiona- Nie idź na tą walkę. Proszę!- Płacz ściskał jej gardło. Po jej zarumienionych policzkach leciały łzy rozpaczy. Przez chwilę było tylko słychać jej chlipanie. W końcu Naruto, przemyślawszy krótko to, co do niego powiedziała jego narzeczona, odpowiedział jej
- Hinata… Kochanie… Wybacz, ale tym razem nie mogę. Tu chodzi o mój Honor. Mój i Minato Namikaze, mojego ojca.
- Hyh?- spojrzała na niego swoimi zeszklonymi oczkami.- O czym ty mówisz? Już obroniłeś jego Honor, nieraz wygrywając z mocą Kyyubiego, który poddał się twojemu dowództwu.
- Tak, to prawda. Ale tu chodzi o Rasengana. Ten człowiek posiada pewnie jakieś techniki z tamtego świata. Wiesz, jakie zaszczyty spotkają twórcę tej techniki?
- A nie wystarczy, że pokonał to, co nosisz w sobie, i zapieczętował to w tobie dwa razy?
Chłopak spojrzał na nią trochę przestraszony. W jej tonie i oczach widać było Determinacje. Dziewczyna wtuliła się w niego. Przez chwilę tak stali, po czym ona powiedziała.
- Dobrze, puszcze cię na tą walkę. Ale wróć w jednym kawałku.
- Haha. Postaram się- Datebayo – wyszczerzyła się
- Tak, ale tym razem masz takie bojowe zadanie. Twoja córka potrzebuje ojca, który przekaże jej rasengana i zboczone Hengeny – uśmiechnęła się dziewczyna
- Hehe tak masz ra… Chwila!!! Powiedziałaś… CÓRKA?!
Dziewczyna uśmiechnęła się, położyła rękę chłopaka na swoim brzuchu i powiedziała
- Naruto, ja jestem w ciąży
- EEEEEE?!
Świeżo upieczony tatuś Popatrzył na swoją ukochaną, po czym powiedział
- Gratuluje kochanie.
Walka Miała się odbyć za 20 minut.

CDN niedługo.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 31-12-2009, 12:42   

Masz zamiar zamieszczać tutaj każdą swoją wariację na temat?

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
demiCanadian Płeć:Mężczyzna
Analogia stosowana.


Dołączył: 22 Sty 2009
Status: offline
PostWysłany: 31-12-2009, 12:48   

Jeśli na widowni pojawiła się cała ekipa z DBZ, to jedynym możliwym rozwiązaniem w klimatach serii jest zabicie naruto w 1 sekundzie walki, a następnie pojawienie się silniejszego przeciwnika z innego wymiaru ^^

Miałem jednak nadzieję na akcję yaoi...

_________________
Kolorowe groszki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
7040209
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 31-12-2009, 14:16   

Slova napisał/a:
Masz zamiar zamieszczać tutaj każdą swoją wariację na temat?

Nie, tylko te ważniejsze :P. A ten temat to wieczna wojna, więc chcę ją rozwiązać na swój sposób.

demiCanadian napisał/a:
Jeśli na widowni pojawiła się cała ekipa z DBZ, to jedynym możliwym rozwiązaniem w klimatach serii jest zabicie naruto w 1 sekundzie walki, a następnie pojawienie się silniejszego przeciwnika z innego wymiaru ^^

No tak, ale nie można zabić klimatu Naruto. Z resztą, zobaczysz, co było dalej.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 31-12-2009, 14:28   

No wiesz, ale wypada nieco dopracować swoje publikacje... Albo najlepiej poczekać i zdecydować, czy nadają się do pokazania komukolwiek.

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 17-02-2010, 11:31   

Wolę pisać nazwy japońskie, albo angielskie, bo z tłumaczeń to bzdury często wychodzą, albo nie pamiętam ich znaczeń, a podczas pisania tego nie miałem neta. Za pomyłki w nazwach przepraszam
To jedziem :3
PS: Jakby ktoś nie pamiętał
Kuririn = Krilan


Zostało jedyne pięć minut. Goku w pełni gotów do walki stał już przed kratami. Nie był pewny wygranej, i mimo swej potęgi, bał się. W końcu nie znał technik przeciwnika, a wiedział, że pewnie ma kilka asów w rękawie. Chłopak mógł być niepozorny. Nagle kraty się podniosły. Wyszedł z mrocznego przedsionka, i stanął na piaszczystej arenie, gdzie czekał na niego blondyn. Gdy owacje, oraz okrzyki opadły, Naruto powiedział:
- Nie bież tej walki do siebie. Po walce zapraszam cię i twoich przyjaciół na obalenie zawartości mojego Barku, trzecie pępkowe Sasuke, no i mojej ż
- Hehe. Z chęcią skorzystam.
Rozległ się Gong.
-Tajju Kagebunshin no jutsu. – krzyknął chłopak, krzyżując swoje palce.
Goku spojrzał na armię klonów. Uśmiechnął się pod nosem, po czym rozłożył nogi i krzyknął
- KAIOKEN!!!
Zaczęło wydzielać się od niego jaskrawe, czerwone światło. Siedzący na widowni Vegeta, włączył Skauter. Gdy zobaczył liczbę, do jakiej wzrosła siła jego przyjaciela, sam się go przestraszył. Doszła ona do około 10.000.000 jednostek, przynajmniej tyle było w połowie, puki użądzeniu nie skończyła się skala . Naruto przełknął ślinę. Nigdy nie czuł tak silnego przeciwnika, który nie posiadał chakry. Stał wryty w ziemię, nie wiedząc co zrobić. Po chwili powrócił do siebie, bo przypomniał sobie, że właśnie trwa walka. Dał klonom znak do ataku. Te rzuciły się na Goku, który nagle zniknął. Klony powpadały na siebie. Niektóre zostały zniszczone, niektóre poupadały na cztery litery. Zaczęły się rozglądać. Miotały się jak ślepe myszy, ponieważ nie mogły znaleźć oponenta. Nagle usłyszeli śmiech. Podnieśli głowy i zobaczyli Przeciwnika
- Naprawdę myśleliście, że tak szybko mnie złapiecie. Teraz pokaże wam, jedną z technik nauczonych specjalnie na tę walkę.
Goku podniósł obie ręce w stronę nieba. Nad nim zaczęła zbierać się kula niebieskiego koloru. Bardzo szybko przybrała ogromnych kształtów. Byłaby w stanie pokryć całe pole do walki. Gdy skończył technikę, po arenie rozniósł się jego krzyk
- GENKI- DAMA!!!
Wszyscy przyjaciele, którzy widzieli w swoim życiu tylko raz czy dwa widzieli tę technikę, byli lekko mówiąc, zdziwieni. Ostatnim razem czarnowłosy uczeń Kaio-sana zbierał ją pół-godziny, a teraz zrobił to w mniej niż 20 sekund. Gohan myślał przez chwilę.
- Vegeta- san, podaj mi Skauter na chwilkę.
Sayanim zrobił to, o co został poproszony przez młodzieńca. Zaczął on skanować swojego ojca. Skończyło się szybciej niż poprzednio. Gohan wyszczerzył zęby.
- Tak jak myślałem
- Ale co? Bo nie wiem o co chodzi?- spytał siedzący obok Trunks
- Tata użył Keiokena, aby ta technika szybciej wezbrała na mocy. W skrócie, dołożył do niej część swojej energii. I to sporą, bo teraz moc wynosi tylko 100.000 jednostek.
Wszyscy patrzyli na Gohana przez dłuższą chwilę, ponieważ miał nieoczekiwany zaskok mądrości. Jednak po chwili zwrócili swe spojrzenia na arenę.
- Co chcesz mi zrobić tą kuleczką- Powiedział szyderczym głosem Naruto. W gruncie rzeczy bał się jak cholera, ale nie chciał dać po sobie tego poznać. Hinata była bardzo wystraszona jeszcze bardziej. Sakura powiedziała
- Nie bój się, nie z takich opresji wychodził. Prawda Sasuke?... Sasuke? Gdzie on się podział?
Sayanin czuł już stabilność po utracie energii. Nie pozostało nic innego, jak tylko rzucić to w stronę Areny.
Genki- dama rozniosła się ona po całej jej powierzchni. Nikt nie był w stanie przeżyć tego ataku, więc wszystkie klony zniknęły.
Uśmiechnął się tylko. Narzeczona blondasa wstała i krzyknęła z rozpaczą w głosie imię swojego ukochanego.
- To było za proste. Coś mi tu nie gra.
Piasek opadał. Nagle czarnowłosy, oraz wszyscy usłyszeli stłumiony dźwięk, jakby śpiew siewek. W miarę opadania piasku stawał się coraz silniejszy. Gdy opadł całkiem, wszyscy zobaczyli stojącego przed Naruto, Sasuke, trzymającego miecz za sobą.
- Chidori Nagashi <domyślnie: potok chidori> !
Czarnowłosy osiadł na ziemi.
- Dobre to było, Sasuke, czy jak ci tam było
- Chciałeś go zabić?
- Nie, ale wydawało mi się, że to zro… - nie skończył, gdy Sasuke trzymając w ręku chidori, biegł w jego stronę z ogromną prędkością. Jak by nie spojrzeć, Goku nie zdążyłby się zasłonić, mimo, iż miał zdolność do poruszania się w grawitacji 100G+, Uchica był poprostu za blisko. Gdy chłopak już miał rzucić kolejny potok chidori, przed Sayanem stanął Tunks, z włączonym SS. „Buster Cannon”- Krzyknął. Uchica skoczył do góry, unikając lecącej w jego stronę techniki trunksa, jednak czekał tam na niego Gohan, który uderzył kilka razy oponenta i cisnął nim w stronę podłoża. Sasuke obrócił się w powietrzu, dzięki czemu stanął na obydwu nogach. Krzyknął rozwścieczony.
- Skąd się tam wziąłeś? Nie wyczułem ani twojej Chakry, ani twoich myśli.
- Haha- zaśmiał się.- Ja, Tata i Trunks, oraz reszta naszych przyjaciół nie posiada chakry. „ A więc dlatego nie mogłem czytać myśli tego całego Goku, kiedy wszedł do biura.” Pomyślał Sasuke. Na arenie pojawili się Pikkolo, Yamacha, Tien oraz Kuririn.
- Kiba, Shino, dawajcie,- zawołał Shikamaru
Zaraz po nich pojawili się też Neji, Tenten oraz Lee. Zaraz za nimi wpadł Choji oraz Ino.
- Idź bronić Pani Hyugi oraz Uchica, kochanie. – pulchny wydał rozkaz.
- Już, pączusiu.
Gohanówi to się niedobrze zrobiło, ale nie komentował zdarzenia.
- To miała być nasza walka, Naruto- powiedział jego pierwotny oponent
- Skoro już tu przybyliśmy, zobaczymy co ci ninjowie potrafią, nie Gohan? -Spytał Trunks
Chłopak kiwnął głową. Na twarzy Sasuke malował się nieciekawy wyraz twarzy.
- Gai. Powinniśmy się wtrącić?- Spytał Siedzący na trybunach Kakashi, opierając swoje nogi o siedzenie niżej, które było puste
- Nie. To ich walka. My nie możemy się wtrącać, a po drugie, sprawdzimy, czy słusznie przeszli ten sprawdzian na Jonina
Goku szczerzył zęby. Oponenci mieli przewagę liczebną, ale to nie znaczyło, że byli silniejsi. Jedynie nie był pewny blondasa, od którego biła dziwna, złowieszcza energia. Uczeń Kaio kazał cofnąć się wszystkim do tyłu. Vegeta wahał się chwilę, jednak słysząc w głowie głos towarzysza, który nakazał mu włączenie Skautera i przeskanowanie przeciwnika, cofnął się razem z resztą.
- Coś ukrywasz. Czuję to, Młody Hokage.
- To prawda. Ale nie chce tego używać niepotrzebnie. To jest zbyt… destrukcyjne.
Sayanin zastanawiał się, o co chodziło młodszemu oponentowi. Naruto opuścił głowę, po czym kontynuował swoją wypowiedz
- Chyba nie mam wyboru. Sasuke… Włącz Kekegenkai.
- Ty chyba nie chcesz…
- To jedyne rozwiązanie- wszedł mu w zdanie- Wezwać Kyyubiego.
- Dobrze w takim razie- Mangekyu Sharingan!
Tęczówki ostatniego uchicy zabarwiły się na czerwono, a jego źrenica przybrała kształt atomu. . Hokage stanął w rozkroku. Zamknął oczy. Wokół niego pojawiła Się jakaś czerwona aura. Chwilę później otworzył oczy, które były niczym oczy bestii. Aura zaczęła się formować w postać lisa, który miał kolejno jeden, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem osiem Ogonów.
- Sasuke… kontroluj go…- Wykrztusił młody Ninja
Jego przyjaciel nic nie odpowiedział, tylko bardziej się skupił. Stojący przed nim Goku przywołał swoich kompanów, którzy posiadali Super Sayana. Stanęli we czterech, przed dziwnym lisem. Każdy włączył tą niezwykłą formę, która należała się tejże rasie. Tylko mąż Chichi się powstrzymał. Obok nich asystowali Yamcha, Kuririn, oraz Tien.
Po czole Sasuke spływał pot. Wyraźnie widać było, że męczy się, i to dość szybko. No, trudno mu się dziwić, w końcu musi pilnować Kyyubiego, a na dodatek jeszcze pilnować samego siebie, aby nie zostać pobitym. Blondasek kończył przywoływać ostatni, dziewiąty ogon. Goku oraz jego przyjaciele czuli tę moc. nastała pamiędzy nimi chwila ciszy, jednak chwilkę później Gohan skomentował to mówiąc: " Tato, w sumie, to walka z nim nie będzie się niczym różniła od tych które stoczyliśmy. Ba, powiem więcej, to będzie nawet prostsze, bo on rośnie w miare używania tej techniki." I rzeczywiście, Kyyubi-Naruto wyszedł poza stadion, aby go nie zniszczyć, bo tak urósł. Vegeta i jego syn byli gotowi, aby wprowadzić pierwszego, rodzinnego Combosa, czyli wielki Buster Canon, gdy Hokage zaatakował nic nie spodziewającego się starego Sayana. Była on mniejszy, mniej więcej taki, jak podczas wezwania siódmego ogona. Wtedy Gohan i Trunks skilęli do siebie głowami, dając znak do ataku. Lecieli naprzeciw siebie, mając jeden cel po środku, mianowicie władce jinjuriki wioski liścia. Gdy już mieli wbić mu miecz w plecy i w serce, gdy ten zniknął. Tyle dobrze, że chłopcy zdążyli zmienić swój lot, aby nie poranić się nawzajem. Gdy stali już na ziemi, kururin krzyknął do nick
- Trunks, Gohan, uważajcie.
Obejżeli się za siebie, a tam naruto puszał w ich stronę Rasenshurikena. Jednak prócz kulki oraz aury na krztałt gwiazdki ninji, technika przybrała kolor czerwony, na znak połączenia z Kyyubim. Sayanie o włos, a nie zostaliby trafienia. Na szczęście Yamcha w porę zabrał ich z miejsca ostrzału. Goku był poprostu wkurzony.
- A więc to był ten As. Chyba nadszedł czas na mój ruch.
Goku zrobił wdech, dłońmi rysując okręg w powietrzu, na końcu zaciskając pięści. Wokół niego pojawiła się złota aura.Jego włosy zaczęły się barwić na ten sam kolor, ba nawet rosnąć, wydłużać się.
- To jest SuperSayanin poziomu trzeciego.-powiedział, gdy skończył- Moja technika specjalna. Vegeta, miej w pogotowiu pełnię księżyca, gdyby ten chłopak zamienił się w wielką bestie, możemy potrzebować Oozaru.
Syn Bardoka ruszył w stronę Naruto. Gdy miał mu zapalić kopniaka, ten zniknął, po czym chciał zrobić to samo oponentowi, ten jednak spokojnie zdążył się zasłonić. Zaczęli się bić na bardzo szybkim tempie. Nawet Sharingan Kakasia nie nadążał z ciosami.
Gdy Gohan i spółka już chcieli pomuc ojcu pierwszego z wymienionych, na drodze stanęli im ninja z konohy.
- Kiba, zajmij się tym w fioletowych włosach, Choji ty weś tego łysego z kropkami na dyńce, Shino, twój jest ten trzyoki, Neji, zajmij się tym całym Vegetą, Shikamaru, tobie zostawiam tego z ranami na twarzy, Lee, przekop zielonego, Ja wezme syna Goku- rozdzielił Sasuke.
- TenTen, idź bronić Sakury i mojej siostry.- rozkazał Neji
Każdy stanął naprzeciwko swego przeciwnika, w odpowiednich odstępach.

Yamcha i Shikamaru zaczęli pierwsi. Syn Shikaku zaczął łapać oponenta w cień, jednak ten niespodziewanie, stał spokojnie. Młody Nara pewien zwycięstwa, wyciągnął shurikena z kieszonki, po czym rzucił nim w stronę przeciwnika, a ten... poprostu zszedł z toru lotu, po czym przyklęknął, jakby wycieńczony. Był to męczący ruch, z którego Yamucha mógł skorzystać tylko raz, jednak w takim momencie był jak najleprzy. Ex Blumy podleciał, kilka razy uderzył przeciwnika w twarz i kopnął brzuch. Ten leciał około kilka metrów, upadł, i już nie wstał. Wygrany uśmiechał się przez chwilę, po czym sam upadł, ciężko oddychając.

Kiba i Trunks zaczęli walkę na całego. Gatsuga, Buster Cannon, Gatsuga, Buster Cannon, Gatsuga, Buster Cannon, Gatsuga, Buster Cannon i tak kilka kolejek. Potem, aby odpocząć zaczęli pojedynek szermierczy, no może z tym, że Izinuka dzierżył Kunaia, którym o dziwo wybił miecz z ręki oponenta. Bili się na ręce. Kilka Cisów i zasłon ze strony Trunksa i na opak ze strony pana Akamaru. Później syn Vegety stał pomiędzy młotem a kowadłem, czyli Kibą i jego psem. Zaczęli lecieć w jego stronę. Byli już blisko, gdy ten poprostu podskoczył do góry. Przeciwnicy zderzyli się. Chłopak, z rodziny w której chodowano psy, trzymał się za obolałą głowę. Gdy ją uniusł, zdążył zobaczyć lecącego w jego stronę Trunka. Kilka ciosów, kopniak na koniec, i Buster Canon, aby dokończyć dzieło. Syn Vegety został zwycięzcą.

Shino i Tien zaczęli pojedynek. Aburame pokazał niezły styl, którego nigdy do tąd nie widzał żaden z bohaterów. Tien rzucał dużymi ilościami energi Solarnej, męcząc się przy tym. Shino wypuszczał mało robaków. Wyglądało nawet, jakby robił to specjalnie. Shainin nic nie podejżewał, a co gorsza zurzywał coraz więcej Energii. W końcu już całkowicie wycieńczony atakami, zaczął walkę wręcz. Cichy oponent wpuścił kilka robaków pod jego ubranie. Osłabiły go one do niemal śmiertelnego poziomu. Kilka combosów Aburame i Tien padł na ziemię, na wpół przytomny. Jego przyjaciele dziwili się, że poszło z nim tak łatwo.

Neji i Vegeta byli na siebie już bardzo zdenerwowani. Hyuga, bo nie mógł używać oczu jak należy, Vegeta dlatego, że często nie trafiał. Posiadacz Byakugana nałożył pieczęć 64 udeżeń. Atakował. Osobnik z odnogi znamienitego klanu konohy, na koniec odepchnął przeciwnika. Sayanin leżał na ziemi i wyglądał na pokonenego. Hyuga cieszył się już ze zwycięstwa, kiedy na czole oponenta pojawił się znaczek Majina. Sayanin walczył dalej. Combosy były świetne, więkrzość z nich trafiło Jonina. Vegeta zadał jeszcze kilka ciosów po czym odbił się od klatki piersiowej oponenta, i cisnął w nim buter Canonem. Neji myślał, że się zasłoni, jednak trochę przecenił swoje umiejętności. Wyglądał na zabitego, jednak jego dziewczyna odetchnęła z ulgą, gdy ten powstał. Na koniec obydwaj zebrali całą swą moc która im została do jednej ręki i w tej samej sekundzie uderzyli się nawzajem. Vegeta, jak i jego przeciwnik poczuł kłucie w brzuchu. Obydwoje upadli, zwijając się z bólu. Chcieli się podnieść i bić dalej, ale nie dali rady . Równało się to z remisem, chociaż można było uznać tę walkę na korzyść. Bluma oraz TenTen byłby bardzo przestraszone. Trunks Zabrał ojca z pola walki, i zaniusł do swojej matki. Potem bez słowa odniusł Hyugę pod opiekę kobiet z konohy. Ino zaczęła leczenie. Sakura, mimo powstrzymywań Kurenai i Karin, pomogła blondynce.

Choji atakował mięsnym czołgiem. Kuririn tylko uciekał przed nim, czasem prubując atakować, jednak bezskutecznie. Oddalił się od przeciwnika, i skomponował technikę Solar Disc. Rzucił nią w grubaska, ten wykonał unik i już miał łapać oponenta wielką ręką, gdy ten wpuścił w jego uścisk solar ball, który jak wiadomo wybuchał. Zdezorientowany Akamichi zebrał kilka combosów, po czym dostał jednym z leprzych ataków Kuririna, mianowicie cios z dyńki. Człowiek z wyczuciem dobrego smaku upadł na ziemię... kilka metrów dalej. Tę walkę wygrał nie nikt inny jak uczeń kame-senina.

Lee już dawno włączył technikę lotosu, więc Pikolo zrywał baty. Puszczał w jego stronę jakieś pospolite strzały, albo wykonywał swoje ataki osobiste. Jednak potęga Lotosu była zbyt wielka. Nameczanin bronił się jeszcze chwilę, ale upadł w końcu. Lee wygrał. ta walka była najszybsza.

Gohan i Sasuke atakowali siebie nawzajem. Był to bardzo wysoki poziom walki. Uchica używał swego hebi którego wykradł od orochimaru, więc młody pół-sayanin musiał się strzec ukąszeń. Wieloktornie chidori nagashi leciały w stronę oponenta, jednak on odpowiadał na krzykiem "Kame-Hame-HA!" i odpowiednią do nich techniką. Posiadacz Sharingana zebrał w swojej ręce tyle mocy "tysiąca siewek", że zdołał puścić nią falę podobną do techniki kame-senina. Syn Goku odpowiedział ciosem wyrzej wymienionego pustelnika. Mocowali się z dobrą minute. Tracili powoli zasoby energii. Gohan skończył pierwszy, a ninja trochę mniej zmęczony, zaraz za nim. Odskoczył w tył, dzięki czemu Uchica go nie trafił falą chiodori, która została przez niego wypuszczona chwilkę potem. Chociaż nie wiele to dało, bo i tak zebrał od niego kilka ciosów, ponieważ chidori nagashi było przykrywką, aby zbliżyć się do przeciwnika. Oponent wykręcił śrubkę w powietrzu, stanął na nogi i ruszył w stronę Sasuke. Kilka ciosów w twarz, w brzuch, a następnie mocny kopniak. Na koniec mały Buster Canon, bo nie zostało mu już za dużo sił. "Ruch który trenowałem z Trunksem się sprawdza" pomyślał. Posiadacz sharingana miał walczyć dalej i wezwać prawdziwe moce zła, ale z drugiej strony myślał o Sakurze. A co, jeśli nie przeżyje, albo zapadnie w śpiączkę? Albo moc wydostanie się spod mojej kontroli? Myśląc tak przez chwilę, niezauwarzył, jak w jego stronę idzie Gohan. Wyciągnął do niego rękę, aby pomuc mu wstać.
- szkoda by było cię zabijać... Jesteś dobrym wojownikiem, ale jak widać, ja byłem leprzy!

Goku i Naruto atakowali siebie przez cały ten czas. Nie-ninjowa widownia dziwiła się, że hokage posiada taki zasób chakry. Reszta która walczyła przed chwilę, a przynajmniej ta reszta, która była w miarę przytomna, pochwili zasiadła na w/w trybunach i oglądała zakończenie walki. Super Sayanin zbierał ciężkie ciosy kyyubiego, ale nie robiły na nim żadnego wrażenia, a nawet po chwili odpowiadał tym samym poziomem siły. W pewnym momencie nawet Sasuke nienadążał z liczeniem siły ciosów ciosów, nie mówiąc już o widzeniu czegokolwiek, gohan . Syn Bardoka miał ciężkie zadanie. Musiał bronic się przed rękami i nogami, a na dodatek jeszcze 9 ogonami przeciwnika. Chociaż to, że jeszcze żył, i zadawał ciosy, a na dodatek lekko kopie tyły Naruto, świadczyło, że jakoś daje rade. Nastał Finał. Goku i Blondasek stali naprzeciw siebie. Uczeń Kaio zbierał Kamehameha takie, jak przystało na SS3. Ninja zaś, szykował kyyubi Rasenshurikena. Chwila dłużyła się, mieszkańcy wioski czuli tą wiolką chakre, jaką wydziela jinjuriki, a towarzysze goku tę wielką Ki, jaka emanowała od sympatycznego kosmity. W końcu nastało to, co wszyscy oczekiwali,
-KAME-HAME-HAAA! / KYYUBI: RASEN-SHURIKEN!
Obydwie moce leciały do siebie. Ułamki sekund które dzieliły do roztrzygnięcia były jak minuty, godziny. W końcu nastąpiło oczekiwane zderzenie. Wielkie, oślepiające światło zaczęło bić z areny. Gdy flesz już opadł Uzumaki Naruto bez kyyubiego oraz Goku z wyłączonym Sayanem stali naprzeciw siebie. Chwila niepewności."Kto wygrał ?" Trwało to tak około minuty. Na stadionie zapadła cisza
- Wygrałeś!- Powiedział... Naruto, który upadł na ziemię.
Wszystko jasne. Pojedynek przeciwko Seninowi żab Uzumakim Naruto, wygrał Legendarny Super Sayanin Goku z Planety Vegeta.

Nazajutrz, po zjedzeniu potrawki z Senzou, cała grupa balowała , z okazji umówionej wcześniej imprezy. Gohan i Trunks wiele razy tańczyli z Ino, z Hinatą i resztą panien które przybyły. Vegeta około godziny 3 nad ranem leżał zapity pod stołem, a Bluma prubowała go wybudzić. Naruciak i Goku zrobili sobie konkurs "kto ma twardszą głowę?", co dało efekt tego, że byli mocno pod wpływem. Lee opijał rany Pikolo, razem z nim, Kiba parę razy pozwolił sobie na taniec z panią ChiChi, a następnie poszedł coś zjeść w towarzystwie Shino, któremu po alkocholu buzia się niezamykała oraz chojego, który pierwszy raz w życiu czuł się nasycony. Kuririn kończył obalać trzeci liter razem z Tienem i Yamchą, przy okazji flirtując z dziewczynami, które akurat nie były zajęte przez nikogo, a z tymi, z którymi mu nie wyszło, zaczynał pocięty na twarzy. No Tien akurat nie musiał nic robić, kobiety same się do niego kleiły. Shikamaru gdzieś wybył razem z Temari, plotki niosły, aby miał w końcu się jej oświadczyć. Sasuke
Goku wyszedł na chwilę. Patrzył na rozgwieżdżone niebo. Było ono takie same jak w ich świacie. A jednak Sayanin zadawał sobie pytanie, kto będzie następny, bo wiedział, że jeszcze nie jest najpotęrzniejszy we wszechświecie. Stał tak, rozmyślając, gdy zawołała go jego żona. Leciała akórat spokojna muzyka, więc mogli zatańczyć jakiś romantyczny taniec. Zabawa trwała do białego rana

Koniec

Po końcu: No, a Rano to wszyscy mieli "lekki" ból głowy, więc Ninja z

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Archie96
Gość
PostWysłany: 09-04-2011, 15:01   

Walka skończyła by się po kilku setnych sekundy, Goku pod postacią SSJ3 bez wątpienia poradził by sobie ze wszystkimi Ninja razem wziętymi , poza tym jest zbyt szybki by Naruto zdążył wykonać jakieś Jutsu .
Powrót do góry
NecroMac Płeć:Mężczyzna
Biri biri!


Dołączył: 16 Maj 2010
Status: offline
PostWysłany: 09-04-2011, 23:24   

Archie96 napisał/a:
Walka skończyła by się po kilku setnych sekundy, Goku pod postacią SSJ3 bez wątpienia poradził by sobie ze wszystkimi Ninja razem wziętymi , poza tym jest zbyt szybki by Naruto zdążył wykonać jakieś Jutsu .


oj się czepiasz, może Naruta i spółkę na sterydach troszkę po hodowali? poza tym moc sajanów jest wprost proporcjonalna do przeciwników z jakimi walczą, wiec gdzie problem? :P.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 10-04-2011, 09:02   

Skąd tyś to wytrzasnął?

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
przemo1810
Gość
PostWysłany: 19-06-2014, 17:39   

tak btw Goku nie jest Legendarnym Super Sayaninem ;) a po za tym fajna historyjka, jeżeli sam ją wymyśliłeś to powinieneś pisać mangi :D
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group