FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
  Kroniki Ziemi
Wersja do druku
RepliForce Płeć:Mężczyzna
Vongola Boss


Dołączył: 30 Sty 2009
Skąd: Z Pustyni
Status: offline

Grupy:
Omertà
PostWysłany: 16-07-2011, 21:03   Kroniki Ziemi

<opowiadanie w formie dziennika>
XXII wiek
Z tego, co opowiadał mi tata o dniu moich narodzin… mam czasem przebłyski z tych wydarzeń. Widzę czasem, jak jakiś dwóch ludzi atakuje mamę. Potem dobierają się do ojca, jednak ktoś każe zostawić jego i mnie.
Cóż, zacząłem mówiąc o czymś od rzeczy.
Dzień, o którym mówię, to 19 dzień szóstego miesiąca. Wtedy potwierdziła się teoria Religi New age, istnieje rasa ludzi, zwana dziećmi indygo, oraz kryształowymi dziećmi. Jednak te drugie, w przeciwieństwie do ty o niebieskim kolorze aury, nie są tak pokojowe. Obecny prezydent Japonii, Fukusoma Akisaku, bo to od niego zaczęła się tzw „kryształowa rewolucja”. Uznał ludzi innych, niż dzieci indygo, czy kryształowe dzieci za podrasę, która zasługuje tylko na to, aby usługiwać „ludziom”.
Wybaczcie mój brak manier. Mam na imię Arisawa Oritatsu. Wiem, mam dziewczęce imię, ale mama do końca nie wiedziała, czy będę chłopcem, czy dziewczynką, więc chciała mi tak dać na imię. Obecnie mamy rok 2100. Po niebie nie latają gundamy, ani nie mamy mieczy świetlnych. Nam, stawiającym opór ludziom, udało się spuścić parę atomówek na główne ośrodki badawcze tych cholernych kryształowych bachorów, dzięki czemu nie znają na przykład broni palnej, jednak nie przeszkadza im to w walce. Ich mózg pozwala im kierować różnorakimi materiami, w tym np. ziemią, ogniem, czy wodą. Nie potrafią sterować materiami lotnymi na szczęście.
A teraz… może opowiem wam trochę o jednej z mych misji.

01 Gdy cień atakuje.

<Polska, 20 kwietnia 2100 godzina ok. 14:45>

Przez okna Sali sądowej przebijały się promienie słońca. Zapadła cisza. Nagle otworzyły się drzwi, zza których wyłonił się sędzia. Był to spasiony człowiek, o opadłych policzkach, na twarzy miał szyderczy uśmiech. Posadził na krześle swoje masywne cztery litery, po czym otworzył kartę oskarżenia.
- Wyrok w imieniu Rzeczypospolitej polski. Sąd najwyższy skazuje-w głosie sędziego było słychać zwątpienie-… tą oto pannę na karę śmierci.
- JAK TO KARĘ ŚMIE… – krzyknął ktoś z Sali, jednak jeden ze strażników uderzył go metalową pałką w tył głowy
Sędzia uśmiechnął się od ucha do ucha. Wszyscy dobrze wiedzieli, dlaczego pojawił się sprzeciw. Nie było żadnych dowodów na to, iż pozwana zabiła. Jednak, jak widział to sam „obrońca prawa”, jej aura nie była ani indygo, ani kryształowa.
Nagle do Sali wszedł zakapturzony mężczyzna. Oczy wszystkich zebranych na sali skierowały swe spojrzenia właśnie na niego.
- Kto śmie przerywać proces?!
- My… – powiedział cichy głos do ucha sędziego.
Odwrócił się on. Stał tam chłopak o srebrzystych włosach, ubrany w czarne ubrania, twarz miał przewiązaną chustą, zaś lewe oko było zasłonięte paskiem ciemnego materiału.
Dwóch strażników rzuciło się na zakapturzonego osobnika. Nagle w ich nogach pojawiły się noże. Gdy znów spojrzeli w stronę tegoż osobnika, w ich stronę leciały już pięści na których widniały kastety. Po tym ciosie już żaden z nich nie wstał. Wszyscy przyglądający się sprawie i ławnicy uciekli.
- Antykryształowi. Ale jakim cudem…
- Posiadam aurę kryształu?- odparował srebrnowłosy- to długa historia.
Spasiony człowiek poczuł, jak coś kuje go w brzuch. Zobaczył wbitą w swoje sadło igłę. Poczuł się senny. Spojrzał tylko na chłopaka, który mu odsalutował.
- Bissanna, Vanitas, Irvel, bierzcie dziewczynę, i zwijamy się.
- Do Sali wpadła jeszcze dwójka ludzi. Jeden z nich był kobietą, było to widać przez opięty strój, przypominający nieco kombinezon noszony przez wyścigowców. Spod maski wychodziły piękne blond włosy. Drugi z nich miał odsłoniętą twarz, przez co widać było, że ma lekko skośne oczy, jego włosy były kruczoczarne, zaś w ręce trzymał po sztuce jakieś broni palnej.
Blond włosa złapała oskarżoną za rękę.
- Spokojnie, nie zrobimy ci krzywdy.
- Ari, łap krzesło, i rozpieprz okno, już o nas wiedzą. Trzeba uciekać
Srebrnowłosy złapał krzesło i uderzył nim w witraż, układający się w kształt zapomnianej już greckiej bogini sprawiedliwości. Jednak nic się nie stało
- Kurde, już nauczyli się tworzyć mocniejsze szkło.
- Ja to załatwię – Zakapturzony podszedł do okna i uderzył w nie swoim kastetem. Posypało się niczym domek z kart
- Bissa, bierz dziewczynę, i spadamy! Nie ma czasu!
Blondynka podniosła dziewczynę. Wszyscy znaleźli się na głównym placu.
- Fart, że sprawa była na parterze.
Uratowana dziewczyna lekko otrząsnęła się z szoku, i była w stanie wykrzesać z siebie pierwsze pytanie.
- K-kim jesteście? – spytała niepewnie.
Srebrno włosy wbił jej igłę w szyję
- Nie czas na pytania, teraz śpij.
- Ari – krzyknęła blondyna – tak nie wolno.
- Nie mamy teraz na to czasu, musimy uciekać
„Tam są!!”- Usłyszeli pozostali przytomni.
- Kurde – krzyknął skośnooki, strzelając do pierwszych pięciu strażników.
- Vanitas, bierz obydwie panny i odpalajcie statek, my sobie poradzimy
- Ta jest – odpowiedział zakapturzony.
Ari złapał za trzy sztylety, którymi rzucił w stronę biegnących do niego strażników. Następnie chwycił za kolejne dwa i wsadził je w brzuch kolejnym dwóm strażnikom. Wyjął je, po czym podbiegł do swego kompana.
- Niech odpalają ten statek szybciej, wziąłem tylko cztery magazynki – oznajmił azjata z lekką pogardą w głosie
- To naucz się celować w końcu, Irvel- Odparował chłopak, broniąc się przed kolejnymi przeciwnikami. Nad plac przyleciał piękny statek powietrzny. Wyglądał trochę jak samolot, jednak posiadał silniki odrzutowe, pozwalające na pionowy start. Otworzyło się podejście. Pozostali wbiegli do wnętrza statku.

<Baza antykryształu 21 kwietnia 2100, godzina ok. 11:10>
Obudziłam się z lekkim bólem szyi. Miałam sen, że ktoś mnie uratował przed wielkim niebezpieczeństwem. Kiedy już wyszłam z transu, który powoduje sen, przypomniałam sobie wczorajszy dzień. Nagle poczułam czyjąś rękę, głaszczącą moją głowę. Odwróciłam się. Stała tam blond dziewczyna, z niezwykle pięknym uśmiechem, oraz lekko przyspanymi oczami. Gdybym była facetem, to pewnie moją uwagę przyciągnąłby jej duży biust.
- Już wstałaś? Bałam się, że coś ci się stało – powiedziała. Ja przez chwilę nie byłam w stanie nic powiedzieć, jednak po chwili zdając sobie sprawę, że nie wyduszę z siebie słowa, kiwnęłam głową twierdząco.
- Na krześle masz ciuchy. Pożyczyłam ci swoje, ja idę się przebrać do toalety.
Wyszła. Podeszłam do krzesła. Wisiały na nim obcisłe spodnie jeansowe, bluzka ze sporym dekoltem, co w moim przypadku było lekką przesadą, nie noszę przecież rozmiaru „Z” jak ona. Jednak chciałam, nie chciałam, innych ubrań nie miałam, a moje wyraźnie gdzieś zginęły. Przebrałam się. Blondynka wyszła z toalety.
- Gotowa? – spytała

Zmierzałyśmy do jadalni, Po drodze dowiedziałam się nieco o niej. Na przykład tego, że ma na imię Anna. Spytałam kim są. Wytłumaczyła mi, że są organizacją walczącą z kryształowymi dziećmi, aby przywrócić równość. Spytała mnie, jak mam na imię.
- Kasia Ratej. – odpowiedziałam.
- Ładnie brzmi.
Przechodziłyśmy obok jakieś Sali, z której dobiegały odgłosy walki. Nagle usłyszałam przeszywający głos kobiety
- Mocniej do cholery, Mocniej Arisawa!
- Łatwo ci mówić- Ktoś odparował.
Blondynka weszła do Sali. Niepewnie zrobiłam to samo. Był to pokój wyłożony metalem. Na ścianach widać było liczne zacięcia, bądź miejsca wbitych kul z broni palnej. Na środku stała pięknie zbudowana kobieta, o czekoladowych włosach. Obok niej stał chłopak który wczoraj wbił mi igłę w szyję.
- Arisawa, Fallen-sama, śniadanie.
- Już idziemy, Bisa- odpowiedział chłopak
- I kiedy niby zamierzasz to skończyć?
- Jak zjem, i trochę odpoczniemy, oczywiście.
- Potem może mi się już nie chcieć.
- Ech, Papaia, daj spokój- z cienia wyszedł dziwny chłopak. Myślałam, że mam zwidy, ale to była prawda. Miał on niebieski kolor skóry i włosów. Miał takie dobrotliwe spojrzenie. – I tak nie masz nic lepszego do roboty, a jesteś jedyną osobą, która może trenować z Arisawą.
- Kategorycznie odmawiam treningu po obiedzie – odparowała kobieta, dodając mocy swej wypowiedzi stosownym prychnięciem.
- No proszę, Papaia.
Nastała chwila ciszy. Kobieta odwróciła się i powiedziała.
- Robię to tylko dla ciebie Kurth. Arisawa, przyjdź, kiedy skończysz jeść.

_________________
"Bo to właśnie niebo pozwala fruwać chmurom po swoim bezkresie"
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
4841576
Koranona Płeć:Kobieta
Morning Glory


Dołączyła: 03 Sty 2010
Skąd: Z północy
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 26-07-2011, 02:17   

Powtórzenia, powtórzenia, powtórzenia. To gryzie, boli, rzuca się w oczy. Warto przewertować tekst i wyszukać momenty z powtórkami, zajrzeć, ja wiem, do słownika synonimów, a tam, gdzie sensowna zamiana nie będzie możliwa to przekształcić całe zdanie.
To po pierwsze. Po drugie.
RepliForce napisał/a:
Cóż, zacząłem mówiąc o czymś od rzeczy.

O, hej! Sama racja! To znaczy, zaczynasz opowiadać o okolicznościach w których narodził się główny (?) bohater, po czym przechodzisz na tematy ogólnoopisowe. To nie jest złe, oczywiście, ale że pierwszy fragment jest dość niedorozwinięty (może i celowo) to nijak nie spaja się ładnie w jakąś logiczną całość z drugim i trzecim akapitem. Może warto by nieco więcej napisać, bo to na razie wygląda tak, jakbyś, z całym szacunkiem, bezmyślnie wyrzucił czytelnikom kilka pozornie wiążących się ze sobą faktów. Nie chcesz opowiedzieć, chcesz poinformować (w dodatku nie w pełni, ho!).

RepliForce napisał/a:
Przez okna Sali sądowej przebijały się promienie słońca. Zapadła cisza. Nagle otworzyły się drzwi


To. Nie wiem czy podpada pod błąd logistyczny, ale mamy dwie szybkie zmiany dźwiękowe. Zapadłą cisza, więc wcześniej musiał tam być gwar, ale nic nam o tym nie wiadomo. Lepiej by brzmiało, że panującą cisze i spokój przerwało nagłe otworzenie drzwi (bo jak wiadomo, każdy szanujący się sędzia otwiera drzwi kopniakiem ;D). Jeśli cisza rzeczywiście zapadła, to wypadałoby o tyn wspomnieć, chociażby bo będzie to lepiej wyglądało (np.: rozmowy ludzi zebranych w sali przerwało nagłe otworzenie drzwi <?> ...etc).

RepliForce napisał/a:
Rzeczypospolitej polski


Idź najlepiej z własnej woli stań pod murkiem :P

RepliForce napisał/a:
Sali sądowej


Generalnie jednak "sali sądowej". No, chyba, że to taka super ważna i z nazwą własną. Ale to wtedy "Sala Sądowa".

RepliForce napisał/a:
Oczy wszystkich zebranych na sali skierowały swe spojrzenia właśnie na niego.


masło maślane. Czy oczy mogą kierować coś innego niż spojrzenia? Po prostu skierowały się. Słowa są fajne, ale nie w nadmiarze w niepotrzebnych miejscach (choć jak wiadomo, nawet w wyższych kręgach literackich są specjaliści od masłologii).

RepliForce napisał/a:
Odwrócił się on


On? tam był ktoś o imieniu on? Ni z gruszki ni z pietruszki tam wcisnąłeś to "on". Lepiej po prostu "obrócił się" a jeśli masz imperatyw kategoryczny uściślenia kto, to można napisać "urzędnik obrócił się", albo już "on się obrócił", choć na boga, mowa już nawet nie tyle Jody co braku logiki przemawia przez to zdanie xD

Dobra, koniec ze szczegółowymi opisami błędów. Generalnie pomijam interpunkcje, która leży i kwiczy, ale pomóc Ci nie mogę.

RepliForce napisał/a:
<opowiadanie w formie dziennika>

Przeczysz troszkę sam sobie. Daty, miejsca, super, tak , to cechy dziennika! Natomiast widziałeś kiedyś u kogoś w dzienniku dialogi? >P
A pal licho dialogi. Właściwie lepiej się czyta dzienniki prowadzone z jednej konkretnej perspektywy - albo osoby pierwszej albo nie.

Jeśli prowadzisz już opowiadanie w osobie pierwszej, to miło by było opisać trochę więcej - co dana osoba widzi, co myśli, co czuje, jak odbiera otoczenie. Jeśli chcesz już prowadzić opowiadanie z dwóch perspektyw, ok, super sprawa, ale skontrastuj te części, bo inaczej zrobi Ci się z tego nieciekawa papka.

Nagadała co wiedziała, więc czas na podsumowanie.
Jakiś pomysł jest. Mamy dyskryminacje tych "gorszych ludzi", mamy grupę zwalczającą... hm... może trochę więcej opisów na dobry początek? Żeby wdrożyć się w system? Nie jest może szczególnie oryginalny, ale jeśli dobrze go opiszesz, to nawet mało oryginalnym schematem możesz zaciekawić. Na razie zostawiasz dużo nie wiadomych. Niewiadome są fajne, ale jeśli ich nie rozwiejesz to w końcu zginiesz. Ludzie nie lubią niewiadomego na dłuższą metę.

Pisanie jest trudne. Wymaga doświadczenia, warsztatu. Dużo czytaj, jak chcesz pisać. Pomijam takie kwestie jak inspiracja...
...poprawny język wchodzi do głowy >D
No, ale ja generalnie się nie znam. Tak tylko kilka wskazówek. Ostatni tekst pisałam z rok temu _^_

_________________
"I like my men like I like my tea - weak and green."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
408121
Morg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 15 Wrz 2008
Skąd: SKW
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 26-07-2011, 02:44   

Przede wszystkim - jak o czymś piszesz, to się zorientuj. Sąd Najwyższy nie skazuje – i to nie tylko w Polsce, a generalnie w żadnym mi znanym systemie prawnym. Coś takiego, jak "karta oskarżenia" nie istnieje. Opis procesu jest ni z gruszki, ni z pietruszki. Ja rozumiem, że przyszłość, że świat alternatywny, itd., ale to nie ma sensu nawet biorąc to pod uwagę. Serio. Jeśli zamierzałeś opisywać proces, to powinienneś wpierw choć trochę zorientować się w temacie. I naprawdę mam na myśli trochę. Jeśli z kolei wprowadzasz zmiany w świecie, to dobrze jest to opisać i wyjaśnić (a zorientować i tak – po to, żeby zmiany miały sens).

Zresztą - po co w ogóle proces? To tak jakby naziści robili procesy znalezionym Żydom... Jeśli chce się kogoś udupić, mimo braku dowodów, to się nie sadza go na sali sądowej, a załatwia w więzieniu/na komendzie/w piwnicy. No i pałami w łeb na salach sądowych, to nawet za głębokiej komuny nie dawali.

Ogólnie jednak rzecz biorąc, to są niestety uwagi relatywnie drobne, w tym sensie, że to nie to co wskazałem jest największym problemem tego tekstu. Problemem jest Twój brak warsztatu (przejawiający się m.in. w koszmarnej stylistyce), językowa niepoprawność i to, że w tym tekście za Chiny Ludowe nie idzie się zorientować o co chodzi – pamiętaj, że czytelnik nie siedzi w Twojej głowie. Musisz napisać i wyłożyć to co wymyśliłeś, żeby zrozumiał – inaczej podrapie się po głowie i pójdzie czytać coś innego.

Koranona napisał/a:
No, ale ja generalnie się nie znam.

<ŁUP!>

_________________
Świadka w sądzie należy znienacka pałą przez łeb zdzielić, od czego ów zdziwiony wielce, a i do zeznań skłonniejszy bywa.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
8137449
Tren Płeć:Kobieta
Lorelei


Dołączyła: 08 Lis 2009
Skąd: wiesz?
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 26-07-2011, 12:13   

Koranona napisał/a:
No, ale ja generalnie się nie znam.

(paper fan attack!)

Właściwie Kora opisała już większość niedociągnięć stylistycznych to ja w takim razie może skoncentruję się nad całokształtem.

Po pierwsze, twoje opowiadanie rozpoczyna się TYM:
RepliForce napisał/a:
< opowiadanie w formie dziennika >


Pomijając fakt, że z wstępu raczej wynika, że to pamiętnik (co jednak nie jest takim dużym błędem bo mało osób zna różnicę między tymi dwoma) to takie postawienie sprawy jest dla ciebie tragiczne. Zmusza bowiem do pewnej spójności formy, której nie przestrzegasz.

Fragment dzieli się na trzy część, które wyglądają tak:
1. Wstęp, narracja pierwszoosobowa, chłopaka
2. Pierwsza część, narracja trzecioosobowa
3. Druga część, narracja pierwszosobowa, dziewczyna

Niestety, żeby bawić się w takie nagłe zmiany narracji trzeba mieć naprawdę dobry warsztat i jakiś zamysł. Narracja służy jakiemuś konkretnemu celowi, a u ciebie wygląda ona absolutnie losowo (chyba, że chłopak i dziewczyna to właściwie ta sama osoba, ale nie podejrzewam cię o tworzenie drugiej Shiki). Poza tym naprawdę tworzy to paskudne uczucie dyskordu u czytelnika.

Druga bolączka - postacie. Wprowadzanie całej masy bohaterów na raz sprawia, że naprawdę łatwo się w nich pogubić i niestety tak się dzieje. Co więcej nie jesteś w stanie zainteresować czytelnika swoimi bohaterami, gdyż są oni fatalnie zarysowani. Jedyną w miarę interesującą postacią jest de facto sędzia...

A teraz do paru rzeczy logicznych.

Zauważyłam, że postacie mają cokolwiek... mało polskie imiona i wygląd. W związku z tym pytanie: oni wszyscy mówią po polsku? Bo zauważyłam, że postacie porozumiewają się bez problemu, a nigdzie nie jest wyjaśnione czemu.

RepliForce napisał/a:
Z tego, co opowiadał mi tata o dniu moich narodzin… mam czasem przebłyski z tych wydarzeń. Widzę czasem, jak jakiś dwóch ludzi atakuje mamę. Potem dobierają się do ojca, jednak ktoś każe zostawić jego i mnie.

Tutaj z kolei twój narrator jest jakimś mutantem, który w dniu swoich narodzin doskonale rozumie język... Obawiam się jednak, że fizycznie niemożliwe, gdyż nawet jeśli uznamy istnienie Uniwersalnej Gramatyki to dziecko w ciągu jednego dnia nie nauczy się znaczenia słów na tyle, by móc zrozumieć co się przy nim mówi.

_________________
"People ask me for advice all the time, and they ask me to help out. I'm always considerate of others, and I can read situations. Wait, aren't I too perfect?! Aren't I an awesome chick!?"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group