FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
  Avatar
Wersja do druku
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 06-01-2010, 17:13   

GoNik napisał/a:
Co łączy Avatara i Pocahontas?

Komentarz jest jeden: HA!


Mówiłem, źe brakuje tylko piosenek, zwłaszcza tej konkretnej z której Pocahontas zasłynęła;P.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Ponury Płeć:Mężczyzna
Grim Greetings


Dołączył: 27 Lip 2006
Skąd: ....diabli wiedzą
Status: offline
PostWysłany: 06-01-2010, 19:13   

Sporo starych tytułów/historii jest odgrzewanych, z różnym skutkiem. Tu, skutek jak najbardziej pozytywny.
nie, błagam, nie pytajcie jakich tytułów

_________________
Live fast, die young,
make a pretty corpses
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
6705894
Meliana Płeć:Kobieta
desert rose


Dołączyła: 22 Kwi 2008
Status: offline
PostWysłany: 06-01-2010, 22:02   

Sasayaki napisał/a:
Mnie fabuła również rozczarowała, ale cóż wiedziałam że tak będzie. Właściwie to dopowiadałam sobie: a teraz będzie to... Jak się człowiek z góry nastawi na efekty specjalne jest łatwiej przełknąć tę pigułkę.


Mitsurugi napisał/a:
moja przewaga tkwi w tym, że nawet przez chwilę nie spodziewałem się po tym filmie czegoś więcej niż olśniewającej oprawy wizualnej, doprawionej efektami 3D w kinie.


Serika napisał/a:
Oczywiście jeśli ktoś spodziewa się filmu dobrego fabularnie, to się srodze zawiedzie. Ale ja nastawiłam się na ucztę dla oczu i czuję się całkowicie usatysfakcjonowana!


Nanami napisał/a:
A że zostałam ostrzeżona, żeby nie oczekiwać zbyt dużo odkrywczości po fabule, bo to taka Pocahontas, to się nie zawiodłam.


Slova napisał/a:
Fabułę mogą wyciąć całkiem i schować mi do kieszeni, potem przejrzę, nie chcę, by coś odwracało moja uwagę od obrazu.


Crofesima napisał/a:
Dokładnie wiedziałam czego należy się spodziewać, więc się przynajmniej nie zawiodłam.


Ponury napisał/a:
Sporo starych tytułów/historii jest odgrzewanych, z różnym skutkiem. Tu, skutek jak najbardziej pozytywny.


Chyba trochę zbyt łatwo usprawiedliwiacie "Avatara". Oczywiście szanuję opinię każdego, ale czy to nie jest trochę na zasadzie takiej "płaskiej" miłości, gdzie tylko wygląd się liczy, a wnętrze już kompletnie nie ma znaczenia?
Wielu z Was pisze: "wiedziałem/am czego się spodziewać, dlatego się nie zawiodłem/am". A ja Wam powiem, że się nie spodziewałam niczego. Nie czytałam opinii, nie widziałam zwiastunów. Jedyne informacje jakie do mnie dotarły to jakieś fragmenty pierwszych recenzji, że jest widowiskowo, proekologicznie i że występują nawiązania do animacji Hayao Misayakiego. I tyle.
Kiedy zasiadłam w kinowym fotelu wypełniała mnie ciekawość. Wiedziałam, że superprodukcje rządzą się swoimi prawami, mają przyjęte pewne standardy umowności, czy też ogólników, ale oczekiwałam przy tym prawdziwego filmu, gdzie występuje należyta równowaga pomiędzy formą i treścią. I żeby nie było: nie mam nic przeciwko superprodukcjom. Z zasady nie dzielę kina na niezależne, czy też komercyjne, bo zarówno w jednym, jak i drugim przypadku zdarzają się tak gnioty, jak i perełki.

Przypadek "Avatara" jest o tyle ciekawy, że wielu ludzi mówi o tym filmie "rewelacja", czy też "arcydzieło" całkowicie niemal ignorując przy tym fabułę. Pierwszy raz spotykam się z tak entuzjastycznymi recenzjami, podczas gdy warstwa fabularna jest totalnie ignorowana. Dlaczego powiedzcie mi? Czy zlepek efektownych obrazów naprawdę da się usprawiedliwić tylko spektakularnym wrażeniem wizualnym?
Nie powiem, mnie się to zdarzyło kilka razy, np. jak oglądałam pierwszą część "Transformers", czy też "Armagedeon". Ale te filmy miały gwarantować tylko i wyłącznie prostą rozrywkę dla mas i z tym nikt nie dyskutował. Tymczasem w przypadku "Avatara" następuje pomylenie pojęć, takie wrażenie odnoszę. Podnosi się go do rangi "arcydzieła" zapominając, że w warstwie fabularnej nie ma on nic oryginalnego do powiedzenia. Masa ludzi przeżywa zbiorowy orgazm tylko dlatego, że założyła trójwymiarowe okulary i miała poczucie uczestniczenia w kosmicznej przygodzie. To mi przypomina sztukę jakiejś hipnozy na globalną skalę i tym bardziej nie usprawiedliwia "Avatara" jako filmu żenująco słabego. Mówcie co chcecie, ale fabuła ma w filmie znaczenie zasadnicze. Nie musi być specjalnie odkrywcza, ale nie powinna jednocześnie obrażać inteligencji widza. No chyba że "Avatar" stworzył faktycznie nową jakość kinowego obrazu, gdzie doznania wizualne są tak wszechogarniające, że reszta faktycznie nie ma znaczenia. Widzowie chyba już jednak podjęli decyzję, bo dochody "Avatara" mówią same za siebie. Czeka nas rewolucja w kinie. Tylko czemu mnie ona nie cieszy?
Pozdrawiam

_________________
"Niebo tego świata. Odtąd każdy rok jest wygraną." Issa
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
GoNik Płeć:Kobieta
歌姫 of the universe


Dołączyła: 04 Sie 2005
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 06-01-2010, 22:31   

Meliana napisał/a:
czy to nie jest trochę na zasadzie takiej "płaskiej" miłości, gdzie tylko wygląd się liczy, a wnętrze już kompletnie nie ma znaczenia?

Będzie krótko: tak.
Widziałam dokładnie tę samą naiwną fabułę o ratowaniu świata miłością (i siłami natury) w pęczku różnych filmów, ale ani razu nie została podana w tak GENIALNEJ oprawie wizualnej.
Jak chcę filmu z sensowną fabułą, to idę na film z sensowną fabułą. Kiedy chcę pozachwycać się ślicznymi efektami - idę na film śliczny. Tyle. Całą filozofia. Owszem, bywają produkcje łączące w sobie oba te elementy, ale nie znaczy to, że z miejsca mamy dyskryminować filmy będące tylko sensowne lub tylko cukierkowo ładne.

A Avatara uważam za jeden z najbardziej epickich filmów, jakie widziałam. Kochali się, strzelali, latały po ekranie kolorowe smoki i ludziki oraz powiewały romantycznie fosforyzujące na fioletowo mackodrzewa. Epic. Moar. Komu potrzebna fabuła, kiedy jesteśmy jedwabiści?

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Vodh Płeć:Mężczyzna
Mistrz Sztuk Tajemnych.


Dołączył: 27 Sie 2006
Skąd: Edinburgh.
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
PostWysłany: 06-01-2010, 22:36   

Meliana napisał/a:
Czy zlepek efektownych obrazów naprawdę da się usprawiedliwić tylko spektakularnym wrażeniem wizualnym?


Ależ oczywiście. Ten film to bardzo ładny ruchomy obrazek, kinowy odpowiednik pokazu fajerwerków z doklejoną fabułą z Pocahontas coby się nieco lepiej wpasować w formę filmu. Jako film fabularny broni się równie słabo, co wspomniana wcześniej Pocahontas, ale jako widowisko, uczta dla oczu i uszu, jest jedną z lepszych pozycji w swojej klasie.


Meliana napisał/a:
No chyba że "Avatar" stworzył faktycznie nową jakość kinowego obrazu, gdzie doznania wizualne są tak wszechogarniające, że reszta faktycznie nie ma znaczenia.


Dokładnie tak należałoby to moim zdaniem odbierać. Zamiast martwić się przepowiadaną przez Ciebie rewolucją w kinie przywitaj stosownie nowy gatunek, którego Avatar wcale pierwszym przedstawicielem nie jest. Jeżeli oczekujesz od superprodukcji rodem z Hollywoodu wspaniałej fabuły, to nie tylko Avatar jest dla Ciebie chyba zawodem, przecież fabuła znakomitej większości z nich jest miałka i nijaka. A wątpię, by ktokolwiek inny był w stanie przestawić się na takie widowiska, zatem normalne filmy raczej nie przestaną powstawać.


Meliana napisał/a:
Masa ludzi przeżywa zbiorowy orgazm tylko dlatego, że założyła trójwymiarowe okulary i miała poczucie uczestniczenia w kosmicznej przygodzie. To mi przypomina sztukę jakiejś hipnozy na globalną skalę i tym bardziej nie usprawiedliwia "Avatara" jako filmu żenująco słabego.


Odnoszę wrażenie, że aby zrównoważyć opinie pozytywne obierasz możliwie najbardziej skrajne stanowisko, które mimo wszystko jest dla Avatara krzywdzące i pozbawia Twoje, skądinąd ciekawe, argumenty siły. Owszem, bezkrytyczne wychwalanie Avatara też nie jest do końca sprawiedliwe, ale zaznaczenie tego, że pomijamy, ignorujemy, bądź przymykamy oko na warstwę fabularną (która, co chyba muszę jeszcze podkreślić, jest w najgorszym przypadku średnia, naiwna i przewidywalna. Naprawdę mile morskie dzielą ją od tragicznej klęski) wydaje mi się jak najbardziej na miejscu. Bo gdzie jak gdzie, ale tutaj chyba nikt nie pisał, że Avatar jest według niego filmem wszechczasów, albo że jest lepszym filmem niż <wstaw tytuł jakiejś produkcji ze znakomitą fabułą>. Nie, ludzie chwalący ten film piszą, że był świetną rozrywką. Bo owszem, jako film fabularny broni się stosunkowo słabo. Ale jako sposób na spędzenie paru godzin, właśnie jako bliżej niesklasyfikowana rozrywka - wypada wręcz wyśmienicie. Dla wszystkich, których efekty specjalne nie męczą (bo i takie głosy słyszałem) ani nie przeszkadza im brak wciągającej i odkrywczej fabuły.

Meliana napisał/a:
A ja Wam powiem, że się nie spodziewałam niczego.


Spodziewałaś się filmu. Avatar to widowisko. I owszem, dla wszystkich którzy pragną zjechać Avatar jako film nie jest to dobry argument (choć krytycy tego dzieła mają chyba tendencje do zaniżania oceny fabuły, bo gdyby określili ją jako typową średniawkę pozostałe elementy spokojnie wywindowałyby ocenę i nici z kompletnego zjechania Avatara nawet jako filmu), ale chyba wyjaśnia, dlaczego sporej części widowni, która od ambitniejszych i fabularnie bogatszych produkcji nie stroni, się bardzo podobał.

_________________
...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Crofesima Płeć:Kobieta
Captain Narcolepsy


Dołączyła: 25 Maj 2003
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
PostWysłany: 06-01-2010, 22:39   

Nie wiem, czy ktokolwiek udzielający się na tym forum rzeczywiście uznaje Avatara za "arcydzieło", nie przypominam sobie, żeby użyte zostały jakiekolwiek synonimy tego słowa. Nie wiem jak inni, ale osobiście kiedy stwierdzam "wiedziałam, czego należy spodziewać się po filmie" to mam na myśli raczej "poszłam na film z góry mając świadomość tego, iż majstersztykiem nie będzie". No i nie był. Ale bawić - bawiłam się świetnie, ale niczego usprawiedliwiać nie mam zamiaru.

Zresztą, jako niespełniony grafik oraz kobieta, której jedną z niewielu stereotypowych dziewczęcych cech jest słabość do rzeczy ładniutkich mam nieco specyficzne podejście do produkcji wyjątkowo ciekawych i miłych dla oka. A póki fabuła nie sprawia, że mam ochotę walić głową w ścianę (jak w przypadku Where the Wild Things Are, którą to baję rozpatruję w podobnych kategoriach co Avatar... borze gęsty, fatalny film), to jestem autentycznie usatysfakcjonowana.
Film mnie, jak to się zgrabnie ujmuje, nie skłonił do myślenia, sprawił natomiast, że tęskno spojrzałam na wschód i jęknęłam cicho "jaka szkoda, że nie urodziłam się Tomaszem Bagińskim...".

Podsumowując
Meliana napisał/a:
Ale te filmy miały gwarantować tylko i wyłącznie prostą rozrywkę dla mas i z tym nikt nie dyskutował.

Dokładnie tego ja sama oczekiwałam również od Avatara.

Meliana napisał/a:
Czeka nas rewolucja w kinie.

Zależy co masz na myśli. Czyżby to, że teraz będzie powstawać znacznie więcej trójwymariowych produkcji wysokobudżetowych, w których cyt. "doznania wizualne będą tak wszechogarniające, że reszta faktycznie nie będzie mieć znaczenia"? Nie sądzę. Ludziom, a zwłaszcza krytykom, szybko się to znudzi i zaczną wytykać inne błędy. Bo czy po Titanicu wszystkie filmy katastroficzne z wątkiem miłosnym uznawane były za arcydzieła?

_________________
There is sorrow enough in the natural way
From men and women to fill our day;
And when we are certain of sorrow in store,
Why do we always arrange for more?
Brothers and sisters, I bid you beware
Of giving your heart to a dog to tear.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 06-01-2010, 22:52   

Cytat:
Spodziewałaś się filmu. Avatar to widowisko.

Na widowisko się idzie do cyrku. Do kina się chodzi na filmy.

W zasadzie zgodzę się z Melianą. Avatar się dłuży, nudzi, podczas oglądania kilka razy zerkałem na zegarek, zastanawiając się, ile to jeszcze potrwa, może nie aż tak, jak na Janosiku, ale jednak. Bo teledysk zwykle trwa od 3- do 5 minut. Filmik w grze - podobnie. I wtedy jest się czym pozachwycać. Ale niemal trzy godziny bajerów typu "zobaczcie, co potrafi nasz komputer" nie zachwycają. Jak Słowacki.

Gdyby ten film był śmieszny, z dystansem itd, jak taki np. Shrek - zapewne oglądałoby się go dużo lepiej, lżej i przyjemniej, bez świadomości, że trują nas kretyńską propagandą. Wspominano tu wyżej "Pocahontas". Raz, że był to film oparty na faktach (w jakim stopniu, to inna sprawa, ale jednak), dwa, że w swojej bajkowości był na swój sposób niewinny ideologicznie, w odróżneniu od "Avatara", który przypomina pod tym względem najlepsze produkcje Leni Riefenstahl.

To trochę tak, jakby kupić bombonierkę, opakowaną w bajeranckie pudełko, zachwycać się nim, po czym zajrzeć do środka i stwierdzić, że w środku mamy kupę mocno już nieświeżych krówek.
Powrót do góry
Nanami Płeć:Kobieta
Hodor.


Dołączyła: 18 Mar 2006
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
House of Joy
PostWysłany: 06-01-2010, 23:10   

Oh, ale ja poszłam na seans z pełną świadomością, że dostanę śliczne opakowanie, a zawartość będzie przeciętna.

Bo cóż, przecież fabuła nie była zła i tragiczna? Nie była też arcydziełem. Po prostu nie była ani odrobinę odkrywcza, zaskakująca czy cokolwiek innego. I powiem szczerze, że mnie to pasuje. Bo jak idę na ambitny film, to się nastawiam na ambitny. A jak idę na rozrywkowy, to chce się dobrze bawić, nie musząc za bardzo nadwyrężać szarych komórek. Wolę Avatara z prostą jak drut i oklepaną fabułą, niż jakby chcieli tu pochwalić się Tfórczością Własną [tm] i zasypać mnie pseudonaukowymi i pseudofilozoficznymi wywodami o naturze wszechświata. Mnóstwo fajerwerek plus zbyt skomplikowana fabuła mogłoby już zwyczajnie spowodować przesyt tym wszystkim. Oczywiście, mogliby również dać odrobinę bardziej przemyślaną fabułę, coś oryginalnego, niecodziennego, co miałoby szansę świetnie współgrać z całością. Ale nie dali, ale też nie obiecywali tego.

A poza tym to, że widzę wszelkie disneyowskie absurdy nie znaczy, że przestałam kochać bajki z mojego dzieciństwa. Moje wewnętrzne, troche wyrośnięte już dziecko świetnie się bawiło oglądając mocno podrasowaną bajeczkę w kinie :D
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Vodh Płeć:Mężczyzna
Mistrz Sztuk Tajemnych.


Dołączył: 27 Sie 2006
Skąd: Edinburgh.
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
PostWysłany: 06-01-2010, 23:14   

Grisznak napisał/a:
Na widowisko się idzie do cyrku. Do kina się chodzi na filmy.


No widzisz, a tu w kinie dostałeś znienacka widowisko. Poor you. No ale niestety - Twój problem.

Grisznak napisał/a:
W zasadzie zgodzę się z Melianą. Avatar się dłuży, nudzi, podczas oglądania kilka razy zerkałem na zegarek, zastanawiając się, ile to jeszcze potrwa, może nie aż tak, jak na Janosiku, ale jednak. Bo teledysk zwykle trwa od 3- do 5 minut. Filmik w grze - podobnie. I wtedy jest się czym pozachwycać. Ale niemal trzy godziny bajerów typu "zobaczcie, co potrafi nasz komputer" nie zachwycają. Jak Słowacki.


Może Tobie się dłużył i nudził. Może tak jak piszesz, trzy godziny bajerów ciebie nie zachwycają. Mnie się ani nie dłużył, ani nie nudził, a sześć godzin bajerów (bo bez wahania poszedłem na Avatara po raz drugi) zapewniło świetną rozrywkę i warto by było abyś, w dyskusji która w tym momencie toczy się praktycznie wyłącznie o gustach, zechciał zauważyć gust inny od własnego. Nie potrafisz się cieszyć trzygodzinnym teledyskiem? Nie mój problem, ja potrafię i nie jestem w swoim podziwie dla kunsztu grafików pracujących nad Avatarem osamotniony. Jedyną osobą która na tym traci to Ty - bo wszak za bilet już zapłaciłeś. Ile byś się nad tym nie rozwodził, zadowolenia innych widzów nie zniwelujesz. A że wszędzie widzisz lewacką propagandę to też tylko i wyłącznie Twój problem.

I że szukając bombonierki kupiłeś krówki (czy może raczej galaretkę) to też Twój problem, współczuję, ale nijak nie wpływa to na jakość galaretki, która przez niepasujące Twoim zdaniem opakowanie wydaje Ci się nieświeżymi krówkami. Miłośnicy galaretek są zachwyceni, a pozostali będą się musieli przyzwyczaić, że w sklepie z bombonierkami zaczęli sprzedawać galaretki - nikt wam galaretek lubić nie każe, a że galaretka to galaretka, a nie ekskluzywna bombonierka? No fakt, i to dosyć oczywisty, tylko co to ma do rzeczy?

_________________
...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 06-01-2010, 23:29   

A niech będą zachwyceni. Choćby i prawie wszyscy byli, zawsze znajdzie się ktoś, kto powie "Nie zachwyca". Tym razem padło akurat na mnie. Bywa.

Co do gustów, oczywiście, że dostrzegam, ba, na nikogo z tego powodu nie wsiadam ani też nie usiłuję przekonać do mojego punktu widzenia, powiedziałbym, że jest raczej odwrotnie, gdyż gdy tylko pojawia się tu jakiś głos stwierdzający, że "nie zachwyca", zaraz wskakuje tu stado i krzyczy "A jednak zachwyca". Fakt, dyskusja to czysto jałowa i raczej pozbawiona szans na konsensus - choć w zasadzie zgadzamy się wszyscy, że fabularnie było głupie, a graficznie - efektowne.
Powrót do góry
Ponury Płeć:Mężczyzna
Grim Greetings


Dołączył: 27 Lip 2006
Skąd: ....diabli wiedzą
Status: offline
PostWysłany: 06-01-2010, 23:36   

Hehe, tak czytając post GoNik rodzi mi się taka myśl że, tak jak techniki walki wymyślono by zrównoważyć niedoskonałości fizyczne, tak fabułę wymyśla się po to by równoważyć braki wizualne ^^ wiem, głupie toto jak but. Tak mi jakoś wpadło

Oż, znowu się czepiają fabuły. Przecież nie jest zła, a tylko kuleję na lewą nogę. Zresztą, papcio Cameron napisał ją w 94, to go nie usprawiedliwia, ale zestarzała się nieco. Swoją drogą że miał 15 tak na poprawki, lecz nic to.
Choroba, ale serio taki trochę bajkowy, naiwny klimat nie budzi radości? Może mój infantylizm jest większy niż się spodziewałem. Ale jest to taka bajka dla trochę większych dzieci, takich które nie zasłaniają już oczek w filmach jak kogoś zastrzelą...
...I od kiedy propaganda na temat ochrony przyrody jest kretyńska?

_________________
Live fast, die young,
make a pretty corpses
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
6705894
Meliana Płeć:Kobieta
desert rose


Dołączyła: 22 Kwi 2008
Status: offline
PostWysłany: 07-01-2010, 10:23   

Vodh napisał/a:
Jeżeli oczekujesz od superprodukcji rodem z Hollywoodu wspaniałej fabuły, to nie tylko Avatar jest dla Ciebie chyba zawodem, przecież fabuła znakomitej większości z nich jest miałka i nijaka.


Widziałam w swoim życiu kilka tzw. superprodukcji, gdzie fabuła (pomimo swojego prostego przekazu) zahaczała o doskonałość. Tak jak wspomniałam wcześniej: nie dzielę kina na ambitne i mniej ambitne. Film jest dla mnie albo dobry, albo zły bez względu na to, czy wydano na niego grube miliony, czy zaledwie kilka tysięcy. "Avatara" się czepiam, bo stworzył go Cameron. Ten sam Cameron, który nakręcił chociażby "Terminatora", która to superprodukcja (mówię o tej z roku 1991) była czymś więcej niż tylko widowiskowym fajerwerkiem. Oprócz efektów specjalnych (które wtedy stanowiły kamień milowy w historii kina) miała do zaoferowania wizjonerską fabułę, która w sposób prosty, ale nowatorski zarazem uwypuklała wszystkie lęki zachodniego świata dot. chociażby wyścigu zbrojeń, czy przyszłej zagłady nuklearnej świata. Nawet "Titanic", który w warstwie fabularnej może nie był specjalnie odkrywczy, ale jako melodramat bronił się znakomicie. W każdym razie na pewno nie był scenariuszową kalką.

Vodh napisał/a:
Odnoszę wrażenie, że aby zrównoważyć opinie pozytywne obierasz możliwie najbardziej skrajne stanowisko, które mimo wszystko jest dla Avatara krzywdzące i pozbawia Twoje, skądinąd ciekawe, argumenty siły. Owszem, bezkrytyczne wychwalanie Avatara też nie jest do końca sprawiedliwe, ale zaznaczenie tego, że pomijamy, ignorujemy, bądź przymykamy oko na warstwę fabularną (która, co chyba muszę jeszcze podkreślić, jest w najgorszym przypadku średnia, naiwna i przewidywalna. Naprawdę mile morskie dzielą ją od tragicznej klęski)


A moim zdaniem sama oś fabularna "Avatara" jest klęską. Już sam fakt, że da się ją przyłożyć niczym szablon do takiej "Pocahontas" jest dla mnie wystarczającym argumentem na obranie tego - jak to określasz - najbardziej skrajnego stanowiska. Dawno nie spotkałam się z filmem, który byłby czystą kalką, czy też szablonem tak bezpardonowo ściągniętym z innej opowieści. To już nawet "Transformersi" wypadają na tle "Avatara" jak niesamowicie oryginalna historia. Może bym się tak bardzo nie czepiała, gdyby za piórem i kamerą stał taki Michael Bay na przykład, ale od Camerona oczekiwałam zaskoczenia! Bo kto jak kto, ale ten reżyser ma talent wizjonerski i dziwi mnie, że przez taki szmat czasu nie potrafił wymyśleć czegoś więcej, niż tylko banalnej, setki razy wyeksploatowanej historyjki.

Na koniec chcę podkreślić, że nie zależało mi na odbieraniu komukolwiek wspaniałej rozrywki, czy też niesamowitych doznań wizualnych. Nie neguję tych niewątpliwie pozytywnych przymiotów "Avatara". Dziwi mnie tylko fakt, że pomimo widocznych niedoskonałości, tak wielu ludzi zaangażowało się w ten obraz emocjonalnie. I nie mówią konkretnie o ludziach akurat z tego forum. Obserwowałam wiele wypowiedzi na temat "Avatara" na różnych portalach i wszędzie przewija się ten sam motyw bezgranicznego uwielbienia dla doznań wizualnych. A jeśli ktoś próbuje ocenić "Avatara" jako całość jest natychmiast deprecjonowany. Cokolwiek by nie powiedzieć o Cameronie, chyba jest jednak magikiem, skoro tylu ludzi dało się zaczarować jego prostej historii. To naprawdę duża sztuka.
Pozdrawiam

_________________
"Niebo tego świata. Odtąd każdy rok jest wygraną." Issa
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Vodh Płeć:Mężczyzna
Mistrz Sztuk Tajemnych.


Dołączył: 27 Sie 2006
Skąd: Edinburgh.
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
PostWysłany: 07-01-2010, 12:23   

Zastanówmy się przez moment, co tak naprawdę oznacza "średnia" fabuła. Jeżeli fakt, że fabuła jest przewidywalną kalką byłby wystarczającym argumentem, by zaklasyfikować fabułę jako klęskę, to dorzuciwszy klapy oryginalne otrzymalibyśmy grubo ponad połowę wszystkich filmów. To zaś, do określenia "średniej" jako jakości wyższej od owych klęsk wymagałoby przypisania irracjonalnie dużej wagi do fabuł "wybitnych".

Co więcej, mówiąc o Avatarze, że to "fabularny średniak" mam bardziej na myśli medianę niż średnią - ot, wiele jest filmów gorszych, ale i wiele jest filmów lepszych. Już bardziej byłbym w stanie zgodzić się z opinią, że to klęska jak na Camerona - ale w przeciwieństwie do Ciebie po pierwsze nie mam wobec niego zbyt wysokich oczekiwań, a po drugie cóż - oprócz pierwszego Terminatora popełnił również scenariusze do dwóch kolejnych, Titanic broni się jako dramat, ale nie z powodu oryginalnej fabuły, Prawdziwe Kłamstwa były całkiem zgrabną komedią, ale nic ponad to, a że nie jestem fanem Obcego - Decydujące Starcie nie jest według mnie osiągnięciem szczególnie wybitnym. Dlatego nawet jak na Camerona uważam, że Avatar to w najgorszym razie średniak - ot, niczym nie zaskoczył, mogło być lepiej.

_________________
...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 07-01-2010, 12:28   

Meliana napisał/a:
Cokolwiek by nie powiedzieć o Cameronie, chyba jest jednak magikiem, skoro tylu ludzi dało się zaczarować jego prostej historii.

O, i to nie pierwszy raz.
Fabuła zerżnięta z filmu propagandowego rodem z III Rzeszy.
Masa scen z fabularyzowanego dokumentu.
Zaporowe efekty.
To nie film, to Titanic.

Mam bilety na sobotę, to wtedy skrobnę swoją opinię.

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
Meliana Płeć:Kobieta
desert rose


Dołączyła: 22 Kwi 2008
Status: offline
PostWysłany: 07-01-2010, 13:39   

Vodh napisał/a:
Dlatego nawet jak na Camerona uważam, że Avatar to w najgorszym razie średniak - ot, niczym nie zaskoczył, mogło być lepiej.


I na tym chyba poprzestaniemy. Nie chcę już się znęcać nad "Avatarem", bo nie znajduję w tym szczególnej przyjemności. Szanuję też odczucia ludzi, którym film się podobał, bo przecież mógł się podobać. Ja tylko chciałam zwrócić baczniejszą uwagę na treść filmu, która w mojej skromnej opinii ma znaczenie zasadnicze. Niemniej jednak Twoje powyższe słowa stanowią chyba dobry consensus całej powyższej dyskusji.

Eire napisał/a:
Mam bilety na sobotę, to wtedy skrobnę swoją opinię.


W takim razie niecierpliwie czekam na recenzję. Mam tylko jedną prośbę: nie sugeruj się tą, czy innymi dyskusjami, bo idąc do kina zawsze warto być otwartym na własne wrażenia i doznania. Jak już takowe będziesz miała wyklarowane, wtedy będziemy mogli podjąć dalszą polemikę.
Pozdrawiam

_________________
"Niebo tego świata. Odtąd każdy rok jest wygraną." Issa
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 3 z 4 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group