FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
  Onsen 2.0 - Latające Gorące Źródła
Wersja do druku
Vodh Płeć:Mężczyzna
Mistrz Sztuk Tajemnych.


Dołączył: 27 Sie 2006
Skąd: Edinburgh.
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
PostWysłany: 15-11-2008, 13:40   Onsen 2.0 - Latające Gorące Źródła

Gnom zastanawiał się, czy odpowiadać, czy nie. W końcu pewnie i tak pozostanie niezrozumiany... Ale skoro pytają...

-No po prostu! Poszedłem pogadać z Szatanem, słyszałem z niezbyt pewnego, dosyć iluzorycznego źródła, że wie coś o działaniach lokatorów tego dziwnego, otoczonego od dzisiaj rana Polem Ave budynku...
- I co, wiedział coś?
- Nie... To znaczy... To co wszyscy, czyli nic nowego. Poza tym - Gnom rzucił wymowne spojrzenie na pole ochronne, zasłaniające widoczność - to już nieaktualne. Ale przynajmniej przyjrzałem się nowym kwiatkom...
- Kwiatkom?! W piekle?! - rycerz ściągnął jedną rękawicę i dotykając czoła Gnoma sprawdził, jak dużą ów ma gorączkę. Czoło okazało się dość zimne jak na kogoś, kto właśnie wrócił z piekła.
- ... i kupiłem kilka nowych żyletek! - to ostatnie wyraźnie cieszyło Gnoma - Chcesz jedną? - po czym nie czekając na odpowiedź Gnom dodał - A no i jak już tu jesteśmy - mógłbyś mi otworzyć bramę? Tak, zdaję sobie sprawę, że śmierdzę siarką i marzę o kąpieli...

_________________
...
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Serika Płeć:Kobieta


Dołączyła: 22 Sie 2002
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 15-11-2008, 22:07   

- O buuu.. Nie ma iluzji... - zawiodła się Serika. - No i co my zrobimy bez iluzji?
- Wypijemy kakao? :> - zasugerowała GoNik.
- O! To jest myśl! Najpierw kakao, potem herbatkę, a na koniec pójdziemy się przypomnieć naszym ulubionym wrogom, bo muszą być straszliwie zdesperowani, jeśli atakują innych. Zegowi, Ysenowi, GoNi...
- Ekhm - przypomniała o sobie GoNik.
- Pij to kakao, od tej chwili jesteś jeńcem!
- GoNiiiiiiiiiś, możemy cię związać? Możemy, możemy, możeeeeemyyyy? - napaliła się Miya.
- Ale ja w takim razie poproszę ładnego pana do wachlowania i przynoszenia mi drinków z parasolką!
- Od tego są drowy :>

W ten oto sposób GoNik została związana bardzo skutecznie różową wstążką (z wielką kokardą) i perfidnie przymocowana do fotela na dobre.

- Dobra! Drogie panie, zgodnie ze szlachetną sztuką wojenną teraz najprawdopodobniej powinniśmy powiadomić szefostwo tej pani, że siedzi w fotelu w naszym towarzystwie...
- ... i to wbrew swojej woli! - ogłosiła wampirzyca podejrzliwie przyglądając się parasolce z drinka.
- Właśnie.
- I co, i co, myślisz, że przyjdą i będzie duże bum? Nie masz jakiegoś bardziej diabelskiego planu? - Miya była chyba leciutko zawiedziona.
- A może by tak ją przekupić i wysłać w charakterze podwójnego agenta?...
- Potrójnego jeśli już! Drooowy, drink się skończył!
- Poczwórnego?
- Popią... Kurka wodna, jak to będzie? No szybciej z tym drinkiem!
- Nie to nie, spadaj na drzewo! To my piszemy!

Kochani Śmiertelni Wrogowie!
W Onsenie 2.0 przetrzymujemy siłą i przemocą członkinię AntyWiPu. Jeśli chcielibyście zobaczyć ją jeszcze kiedyś trzeźwą, złóżcie broń, a następnie przybądźcie w pokoju i dobrowolnie oddajcie się w ręce...


- Yyyy... Wena się skończyła.
- Drowów?
- Punyuuu!

Poringa Astralnego, który rąk nie ma, ale to szczegół.
Z wyrazami szacunku,
członkinie WiPu


- Wysyłamy?
- E, za dużo zachodu... Yyyysen! Ysen, chodź, mamy coś dla Ciebie!

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
1051667
Bezimienny Płeć:Mężczyzna
Najmniejszy pomiot chaosu


Dołączył: 05 Sty 2005
Skąd: Z otchłani wieków dawno zapomnianych.
Status: offline
PostWysłany: 15-11-2008, 23:29   

Poring zapluł właśnie czytaną książkę herbatą (a dokładniej zrobiłby to, gdyby mu herbatę zaproponowano - a tak książka jednak ocalała)
- W czyje ręce? A co ja niby mam z nimi zrobić? Trzeba by się nad tym zastanowić... ale to później. Teraz ważniejsze sprawy.
Istota zamknęła grubą księgę którą właśnie wertowała (księgę zdobyła, gdy któraś z iluzji kica w trakcie prób wyrzucenia go z katedry rzuciła nią w stronę biednego poringa). Z lektury nie wynikło nic ciekawego, poza tym, że kic wpisywał się po kilka razy, pewnie używając iluzji do wyrabiania nadgodzin, a za Mozarusa zawsze podpisywał się ktoś inny.
- Daerianie - z bardzo poważną miną oznajmiła Istota. - mam dla ciebie wyjątkowo korzystną propozycję handlową. Przydałby mi się jeden przedmiot o specyficznych i dość interesujących właściwościach. Gdyby udało ci się go znaleźć, jestem pewny że w kwestii ceny doszlibyśmy do porozumienia.

_________________
We are rock stars in a freak show
loaded with steel.
We are riders, the fighters,
the renegades on wheels.

The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 15-11-2008, 23:42   

- Potrzebujemy nowej szatni - jeden z (eks)drowów szepnął Daerianowi na ucho.
- Co?
- Nowej szatni. W starej zabrakło miejsca.
- ... JAK mogło w niej zabraknąć miejsca?
- Mocozbroje zajmują strasznie dużo miejsca.
- ... Yseeeen...
- No co? Musiałem ich czymś udobruchać, byli mocno wkurzeni i chcieli mnie zlinczować...
- Yyyysen! Ysen, chodź, mamy coś dla Ciebie!
- ...
- ... Bój się:>.

Pełen złych przeczuć rycerz podszedł do Seriki, przejął list i zaczął czytać. Na chwilę zamarł w bezruchu, przeczytał ponownie, po czym rzucił wzrokiem na Gonik. Wampirzyca pomachała związanymi łapkami. Ponownie przeczytał wiadomość.

- Z przykrością muszę stwierdzić, że wasze warunki są nie do przyjęcia.
- Ooo? Stawiacie się:>?
- Nie. Chętnie wynegocjujemy odpowiednie warunki... Wymiany.
- ... Zaraz jakiej wymiany?

Ysengrinn nie odpowiedział, zamiast tego wyciągnął MTK (międzywymiarowy telefon komórkowy) i wykręcił numer Ponurego Zamczyska. Zaczął szybko mówić do telefonu rozkazującym tonem, a gdy Serika zorientowała się co właśnie nakazał uczynić spróbowała wyrwać mu komórkę, ale bez powodzenia - miał przynajmniej pół metra wzrostu przewagi.

* * *

Maya Łuczniczka w dalszym ciągu przebywała w Mrocznym Zamczysku, obserwując ostatnie wydarzenia przez telewizoropodobne ustrojstwo. Co prawda zabawa wyraźnie dobiegła końca, wszyscy rozchodzili się do domów, więc i ona postanowiła się ulotnić. Zeskoczyła z parapetu i wrzuciła pustą butelkę do kosza, gdy podszedł do niej przystojny kelner z tacką.

- Yyy... Ja nic nie zamawiałam!
- To na koszt firmy. Prezent od gospodarzy.
- Ooo, kochani najwięksi wrogowie! Dawaj pan!

Oczywiście na tacce była szklanka soku pomarańczowego (z delikatnymi cząstkami), którego łuczniczka nie omieszkała skosztować. Był pyszny, dokładnie taki jak lubiła. Przez chwilę rozkoszowaaałłłaaa sssiiięę sssmaaaaa...

* * *

Maya ocknęła się jakiś kwadrans później. leżała na miękkim posłaniu, w niedużej, ale nieźle urządzonej celi, która powoli przestawała wirować. Na nadgarstkach poczuła chłód kajdanek z orihalconu.

- Ożesz wy świnie niemyte..............

* * *

- Oczywiście chętnie dokonamy wymiany - stwierdził rycerz, gdy już WiPówki przestały się przekrzykiwać w groźbach i oskarżeniach. - Maya Łuczniczka za Gonika... I, powiedzmy, pół zysków z herbaciarni.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Miya-chan Płeć:Kobieta
Aoi Tabibito


Dołączyła: 08 Lip 2002
Skąd: ze światów
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 16-11-2008, 00:29   

- Po pierwsze - Miya postukała siedzącego obok GoNika w nos - tej pani jest tu wyraźnie dobrze. Ma wikt i obsługę, i dużo ruszu wkoło. Bo my traktujemy naszych gości na poziomie, o.
Nieszczęsna i zniewolona zakładniczka WiPu nie skomentowała, gdyż właśnie sączyła kolejny napój i kiwała łebkiem w rytm muzyki z przyniesionego jej uprzejmie mpczwórka.
- Po drugie - ciągnęła zatem kronikarka, dzielnie tłumiąc ziewanie - niniejszym przyznaliście, że wasza ofiara jest o wiele więcej warta niż nasza, skoro mamy jeszcze do niej dopłacać. Ja tam bym na jej miejscu teraz wstała i was udusiła... ^__^
- A wiesz? Skoro oni chcą, żeby im dopłacić, my możemy też wymóc na nich jakiś bonusik! - wpadła na pomysł Pani Chaosu, naczelna munchkinka Multiświata i mózg stowarzyszenia zwany czasem Seriką.
- Niby tak... Tylko co oni mają?
- A, racja. Tu może być problem.
Po tych słowach obie zamyśliły się głęboko...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Mai_chan Płeć:Kobieta
Spirit of joy


Dołączyła: 18 Maj 2004
Skąd: Bóg jeden raczy wiedzieć...
Status: offline

Grupy:
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 16-11-2008, 00:30   

- Masz ci los... Tak się kończy zbytnie bratanie z wrogiem... Ale cóż poradzić, jak oni są tacy uroczy... I co to właściwie są za porządki? Żeby usypiać sokiem pomarańczowym? SOKIEM POMARAŃCZOWYM? Skandal, granda i gangrena... - Maya klęła pod nosem. Oczywiście, klęła głównie po to, aby nie wyjść z roli. Bo przecież tak w ogólności, to bycie więźniem AntyWIPu mogło mieć swoje zalety... Maya przybrała wyraz twarzy nr 6. Załzawione oczy, drżące wargi, odrobina lęku w spojrzeniu, etc. itd. itp... Idealna Damsel in Distress oczekująca na swojego Rycerza w Lśniącej Zbroi (ostatecznie może być też zbroja czarna jak noc, jeśli akurat Damsel pociągają zimni dranie). Po poczynieniu niezbędnych przygotowań dziewczyna nieśmiało wyjrzała przez okienko w drzwiach celi. Jak nietrudno było się domyśleć, na korytarzu stał strażnik. Arab. Przystojny. Z arsenałem godnym największych armii tego świata. I, co istotne, chyba nowy w Zamczysku. Znaczy bojownik za wolność waszą i naszą, patrz również terrorysta. Bosko. No dobrze, na terrorystach jeszcze nie próbowaliśmy, ale jak nowy to i jeszcze się nie zna...
- Proszę panaaaaa... - Głos podniesiony o pół tonu, nutka strachu. Odmładzamy się o jakieś dwa lata. Byle nie za dużo, żeby na przesadną małolatę nie wyjść...
- Hm? - mruknął terrorysta rzucając wrogim łypem w stronę Mayi.
- Nie ma pan może czegoś do picia? Strasznie mi zaschło w gardle przez te środki nasenne...
- Hmmmm... - Terrorysta najwyraźniej nie był zbyt rozmowny. Pogrzebał przez chwilę w swoim plecaku i wyciągnął zeń butelkę wody. Następnie podał ją Mayi.
- Dziękuję... - pisnęła cichutko dziewczyna, nie wychodząc z roli. Piła przez chwilę, a skończywszy, przez moment pochylała się nad butelką, mocno ściskając ją w dłoniach. Na tyle długo, by terrorysta zaczął się zastanawiać, osochozi.
- Hmmm?
Z celi słychać było cichy szloch. Po chwili przerodził się on w głośniejszy płacz. Zaniepokojony terrorysta wydał z siebie kolejne znaczące mruknięcie i zajrzał do celi.
- Hm?
- Bo... bo... to niesprawiedliwe! Jak tak można porywać niczego niespodziewającą się dziewczynę? I zamykać ją w lochu! I kajdankami skuwać! Jest mi zimno, boję się, a kajdanki obcierają mi nadgarstki... Po co wam taka ja? I tak nic za mnie nie dostaniecie, jestem tylko zwykłą, szarą członkinią WIPu... Kto by się mną przejmował... - tutaj nastąpił kolejny atak głośnego szlochu. - Nikt mnie nie kocha, nikt mnie nie lubi!!
Strażnik, wyraźnie zmieszany, uczynił to, czego Maya się po nim spodziewała. Otworzył drzwi celi i próbował ją pocieszyć... Kiedy tylko się zbliżył, Maya błyskawicznym ruchem sprowadziła go do parteru i unieruchomiła wykręcając rękę.
- A teraz śpij, słonko. I cieszę się, że byłeś miły, nie lubię używać przemocy... - To mówiąc dziewczyna szybkim uderzeniem wysłała terrorystę do krainy snów. Krótkie grzebanie po kieszeniach zaowocowało znalezieniem kluczyków od kajdanek. Oswobodzona usadziła strażnika wygodnie na posłaniu (w końcu był miły, tak?), po czym zamknęła za sobą celę. Klucze oraz kajdanki zabrała ze sobą, na tak zwany wszelki wypadek. "No dobrze, to teraz dokąd..." - pomyślała. "Entliczek, pętliczek... w prawo".
Po kilku minutach przemykania się korytarzami Zamczyska natrafiła w końcu na kolejnego samotnego strażnika. Błyskawicznie nałożyła uśmiech nr 8 oraz właściwy głos, kreując tym samym obraz pewnej siebie kobiety znajdującej się we właściwym miejscu o właściwej porze...
- Hej przystojniaku, którędy do wyjścia?

_________________
Na Wielką Encyklopedię Larousse’a w dwudziestu trzech tomach!!!
Jestem Zramolałą Biurokratką i dobrze mi z tym!

O męcę twórczej:
[23] <Mai_chan> Siedzenie poki co skończyło się na tym, że trzy razy napisałam "W ciemności" i skreśliłam i narysowałam kuleczkę XD

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 17-11-2008, 16:43   

Drowy, pomijając zajmowanie się obsługą klienteli z wyraźnym zainteresowaniem obserwowały przebieg wydarzeń... A te rozwijały się w błyskawicznym tempie i w sposób tak chaotyczny, że aż piękny. W pokoju obserwacyjnym ustawiały się kolejki do odbiorników z narzędzi nasłuchowych i obserwacyjnych, ukrytych w strategicznych punktach siedzib innych organizacji... (drowy są dżentelmenami! nie zakładano ich w żadnych podejrzanych miejscach! Ani w Onsenie... Endarion ku niepocieszeniu wielu drowów sprawdził przed otwarciem każdy cal kompleksu części żeńskiej, a ku niepocieszeniu płci piękniejszej - każdy cal przeznaczony dla mężczyzn...)
Warto także zauważyć, że ku zdumieniu każdego, kto miał kontakt z tą dumną (łyp), honorową (Kto się krztusi?) i uczciwą (Prosimy nie tarzać się po trawie, świeżo wyrosła) rasą, że poziom obsługi był bardzo profesjonalny... m.in. nic nie stało się zbrojom rycerzy, wliczając w to nawet nie potraktowanie ich proszkiem na swędzenie... Coś wyjątkowego. Tego dnia udało się uczynić pierwszy krok w stronę pokoju między oboma organizacjami... chyba.
Wracając jednak do naszych bohaterów...
Oczywiście, że da się załatwić, jeden taki dynks mam nawet ze sobą - powiedział Daerian, podając pudełko Astralnemu Poringowi. Ten szybkim ruchem wzięł je w... coś i jeszcze szybciej schował... gdzieś.
-Zapłata tak jak się umawiliśmy :> Do aktywacji wystarczy otworzyć skrzynkę...
Istota uśmiechnęłą się. Transakcja została dokonana.
Daerian nie mógł się zdecydować, którą ze stron zająć w nadciagającym konflikcie... obie oferowały tyle chaosu i rozrywki...

Tymczasem Endarion kontynuował przygotowania złego planu...
-Ruszać się tam! Żwawo! Strzelnica się sama nie zbuduje!
-Byłeś już w Biedronce? Potrzebne nam materiały, pod ten, jak mu tam, ponury kościół? Nie zaraz... a niech to, wiesz o co chodzi!
-Postawiłeś już parkan wokół terenu pod Tunel Zabójców?
-Co z tym magiem Roller Casterem? Miał pomóc zbudować kolejkę górską!
-I gdzie jest moja kawa i obwarzanek?!?

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Serika Płeć:Kobieta


Dołączyła: 22 Sie 2002
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 18-11-2008, 23:49   

- Oż kurka... Oni faktycznie nic nie mają... zasępiła się Serika.
- Seriiiiiiik.. A może po prostu chodźmy tam, uwolnimy Majeczkę, a potem zaszantażujemy ich na dobre? :3 - Miya spojrzała na nią porozumiewawczo i uśmiechnęła się jakoś dziwnie...
- O, to by była myśl!
- To ja lecę! - kronikarka otworzyła portal pod sobą, wydała z siebie zduszony okrzyk i zniknęła w czeluściach miedzywymiarowego przejścia.
GoNik podniosła wzrok znad drinka:
- A ta znowu chce wylądować na tyłku?... Ysen, łapy precz, ja z Tobą nigdzie nie idę!
- Ale... dlaczego? - uczynnemu rycerzowi, który zamierzał właśnie bohatersko uwolnić z więzów bezbronną damę opadła nieco szczęka.
- Bo tu karmią! :3

Tymczasem Serika uznała najwyraźniej, że nie zamierza podróżować metodą Miyaka ("łaaaaaaa.. BUM! ała...") i wyciągnęła rękę, aby otworzyć przyzwoite, pionowe przejście międzymiarowe.
Ysen wezwał swojego boga, aby pomógł mu uspokoić skołatane nerwy ("z takimi współpracownikami jak ona to...").
Gnom znalazł taki przytulny kącik...
Gdzieś daleko Mai sięgała do swoich mocy, aby przebić przez przez pancerną (co z tego, że tekturową) bramę Ponurego Zamczyska.

A Poring Astralny Kichnął.

Było to Kichnięcie, które wstrząsnęło strukturą wszechświata. Kichnięcie, które wprawiło magiczne molekuły w drgania, których te nigdy nie powinny osiągnąć. Kichnięcie, które sprawiło, że szansa jedna na milion sprawdziła się w dziewięciu przypadkach na dziesięć.

Kichnięcie, które obudziło uśpioną moc Chaosu tkwiącą w Serice i sprawiło, że ta postanowiła pograć z mocą Murphiego w berka. A następnie zatańczyć kankana z przytupem, iść się uchlać w rowie i skoczyć z mostu śpiewając "Szła dzieweczka do laseczka".

Świeżutko otworzony portal w mgnieniu oka przekształcił się w szalejącą burzę mocy. Czarna dziura pochłonęła część obecnych, z niewiadomych przyczyn omijając delikatnym łukiem pozostałych, a następnie świat postanowił udać, że nic się nie stało.
Nic.
Po prostu czyjaś obecność przestała stanowić element rzeczywistości...

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
1051667
IKa Płeć:Kobieta

Dołączyła: 02 Sty 2004
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 20-11-2008, 17:57   

Po kolei, w opustoszałych siedzibach, materializowała się niska kobieta, ubrana w długą, zieloną suknię. Powoli obeszła je wszystkie i, stwierdzając jedynie nikły ślad wybuchu mocy, pozostawiony przez ich mieszkańców stwierdziła:
- Ojej... towarzystwo wcięło, chyba do równoległego świata. Mam nadzieję, że się dobrze bawią i wrócą niedługo - z westchnieniem podniosła porzuconą na ziemi poduszkę i położyła ją na sofie. Zerknęła na drowy, które trochę zdezorientowane wałęsały się i próbowały doprowadzić siedzibę do porządku. - Dobra. Mam nadzieję, że jakoś wam się uda to posprzątać. - Popatrzyła groźnie na drowy, które nerwowo się wzdrygnęły i jakby dostały lekkiego przyspieszenia. - Życzę wam powodzenia, gdziekolwiek was zagnało - mruknęła, uśmiechając się pod nosem.
A potem uśmiechnęła się ponownie, tym razem wyjątkowo nieprzyjemnie.
- Żeby nikomu nie wpadło do głowy zrobienie czegoś głupiego pod nieobecność gospodarzy... - podniosła dłoń, z której wystrzeliła zielona poświata. Kolczyki w kształcie zielonozłotych węży i wisior lśniły mocnym, pulsującym światłem, które pojawiało się w miarę rzucania zaklęcia zabezpieczającego opuszczone siedziby przed nieproszonymi gośćmi.
- Bariera ustawiona - stwierdziła zadowolona i spojrzała w górę, podziwiając lśniącą kopułę. - A wy - odwróciła się do stada łypiących podejrzliwie drowów - dajcie mi może jakiegoś egzotycznego drinka. Chwilowo się tu zainstaluję.

I rozsiadła się wygodnie na miękkiej sofie z drinkiem w ręku, podziwiając w rozstawione nad siedzibami lśniąco zielone bariery, które tylko ona mogła zdjąć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group