FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat :: Następny temat
  Ściana
Wersja do druku
Keii Płeć:Mężczyzna
Tsunderemo©


Dołączył: 16 Kwi 2003
Skąd: Tokio
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 16-01-2010, 01:39   Ściana

Widząc tyle tekstów pojawiających się w tym dziale, postanowiłem kopnąć wena i również coś spłodzić. Jak zwykle nie chciało mi się ruszać Karmazynowych Łez, a nastroju na kolejny rozdział (Nie) powagi nie miałem, powstało poniższe.
Konstruktywna krytyka oczywiście mile widziana.

Ściany, podłoga i sufit po raz kolejny zmieniły kolor, tym razem z białego na czarny. Stojący w kącie młodzieniec rozejrzał się, a na jego ustach wykwitł szyderczy uśmiech.
- Trochę tu dołująco, nieprawdaż? – zagaił do siedzącego przed nim po turecku chłopaka.
Wyglądali identycznie.
- Pomyśl o czymś weselszym, bo zaraz chyba się potnę – po tych słowach zachichotał, jakby powiedział coś niezmiernie zabawnego.
Odpowiedziała mu cisza, a otoczenie jakby jeszcze bardziej pociemniało.
- Nie denerwuj się na mnie. To znaczy na siebie. Nikt z nas nie jest winny temu co się stało, a że innych partnerów do rozmowy tu nie uświadczysz, muszę… Musisz sobie wystarczyć – młodzieniec znowu zaśmiał się.
Rozmówca jednak milczał jak zaklęty. Nie podniósł nawet wzroku w odpowiedzi na zaczepki.
- Jesteś do tego stopnia nijaki, że nie potrafisz nawet porządnie gadać do siebie. Mam nadzieję, że szybko się obudzę… Obudzisz… Obudzimy? Inaczej umrę tu z nudów.
Na ścianach pojawiły się krwistoczerwone róże.
- Nie obudzę się. Jestem tego pewien – gdy siedzący na środku tego dziwnego pomieszczenia chłopak w końcu się odezwał, w jego monotonnym głosie można było usłyszeć smutek.
Podobny do tego, gdy do człowieka dociera, jak bardzo długie i nerwowe oczekiwanie okazało się bezcelowe, ogromny smutek. Ale było tam coś jeszcze.
- Czerwone róże? Trochę kiczowato, ale obaj wiemy, że lubisz taki tani dramatyzm – młodzieniec znowu zaśmiał się, ale tym razem jakby mniej pewnie.
- Nigdy nie potrafiłem okłamywać siebie – chłopak powoli zaczął wstawać, ale widać było, że się trzęsie.
Strach. Ściskający trzewia, przytłaczający strach, który trzeba przeczekać, bo nie da się go przezwyciężyć. Minie sam, chyba.
- Bo przecież… Sam wiesz – te wszystkie historie o ludziach będących w śpiączce, którzy słyszeli, kiedy się do nich mówiło. Nie wierzę, że nikt mnie nie znalazł ani że cała rodzina nie zbiegła się od razu do szpitala – głos z każdym słowem drżał mu coraz bardziej.
- Może umar… - „on” z kąta nie dokończył.
- Przestań!
- A może po prostu jesteś głupi? – młodzieniec przeczesał dłonią włosy i po raz kolejny uśmiechnął się, tym razem bez drwiny. – Może po prostu zamiast zastanawiać się, jaki jesteś biedny zamknąłbyś siebie, mnie i posłuchał?
Chłopak zamknął oczy i skupił się. Jego drugie ja z kąta zniknęło, został sam. Wyciszył się i starał się wyłapać dźwięki z zewnątrz. Spoza jego małego świata, na który składały się cztery ściany, podłoga i sufit.
- …nie jest…
- …w porządku?
Głosy na początku były przytłumione, ale stopniowo zaczynał słyszeć je coraz wyraźniej.
- Zrobiliśmy co mogliśmy. Teraz wszystko zależy od niego. Nie traćmy nadziei.
Poczuł przypływ nowych sił.
W ułamku sekundy wnętrze pokryło się jednolitą bielą. Pomyślał, że nie każe im na siebie długo czekać. Skupił się na swoich dłoniach i już po chwili pewnie ściskał w nich ogromny młot. Chłopak podszedł do ściany, wziął szeroki zamach i uderzył z całej siły. Nic. Uderzył jeszcze raz. Nic. Nie poddając się raz po raz atakował białą powierzchnię, aż w końcu pojawiły się na niej rysy. Ściana pod kolejnymi ciosami w końcu ustąpiła. Oczom dyszącego ze zmęczenia młodzieńca ukazał się czarny otwór, po drugiej stornie którego zdawała się być jedynie pustka.
Przełknął ślinę, zamknął oczy i skoczył przez szczelinę.
Kiedy je otworzył, ujrzał przed sobą lekarza i płaczących rodziców.
- Wróciłem - ledwo słyszalnie wyszeptał chłopak, a na jego twarzy zagościł uśmiech.

_________________
Blah blah dreams blah.
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
2734602
Koranona Płeć:Kobieta
Wiedźma


Dołączyła: 03 Sty 2010
Skąd: Z północy
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 16-01-2010, 09:57   

ładne. Krótkie, ale ładne. Raczej nie mam żadnych zastrzeżeń. Nie jest to może odkrywczo oryginalne, ale jest świeższe

_________________
I'm sorry for the unkind words, I spoke out of hunger.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
408121
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group