Ogłoszenie |
Forum archiwalne, nie można zakładać nowych kont.
|
Abstynencja jest cool |
Wersja do druku |
Xavi
Barcelona, kurtyzano!
Dołączył: 17 Maj 2012 Status: offline
|
Wysłany: 07-06-2012, 23:23
|
|
|
Eire napisał/a: | Gdzie i komu konkretnie podanie alkoholu ocaliło życie? |
Skoro jak twierdzisz od 80 lat się tego nie stosuje to gdzie Ci znajdę jakieś raporty - po coś brali i nie każdy tam umierał, więc widać pomagało. Pewnie są dużo lepsze metody, ale lepsze to niż nic. Nie moja profesja, żebym miał wylatywać, ale jakoś ludzie kiedyś nie mieli dostępu do takiej wiedzy, a tak ciągle nie umierali. A mam wrażenie, że chcesz dojść do konkluzji, że alkohol jest do dupy, bo nie jest panaceum na wszystko. |
_________________ http://www.youtube.com/watch?v=ZAxI8VkKK4k |
|
|
|
|
Loko
Aspect of Insanity
Dołączył: 28 Gru 2008 Status: offline
Grupy: Syndykat WOM
|
Wysłany: 07-06-2012, 23:50
|
|
|
Xavi napisał/a: | A mam wrażenie, że chcesz dojść do konkluzji, że alkohol jest do dupy, bo nie jest panaceum na wszystko. |
Tak, zwłaszcza jej post na trzeciej stronie o tym świadczy.
Xavi napisał/a: | po coś brali i nie każdy tam umierał, więc widać pomagało. |
Pomagało bo nie każdy umarł po podaniu? Może idź już lepiej spać, te 5 piw nie pomaga ci w myśleniu. |
_________________ That is all in your head.
I am and I are all we. |
|
|
|
|
shugohakke
Najstarszy Grzyb
Dołączył: 15 Gru 2011 Status: offline
Grupy: Samotnia złośliwych Trolli
|
Wysłany: 07-06-2012, 23:58
|
|
|
Xavi napisał/a: | Sugerujesz, że wódka ma w smaku cokolwiek wspólnego z piwem? Smak, posmak jest zupełnie inny. A gadanie, że wszystko smakuje alkoholem to zwykłe uogólnianie. Ja nie każę komuś szukać, nie chce to nie będzie, ale niech nie wrzuca wszystkich alkoholi do jednego worka, czy mówi, że smakują tak samo, bo to zwyczajnie nieprawda. Jakby piła wszystko to na pewno i by coś dla siebie znalazła, a że nie chce szukać no to tej osoby sprawa. |
Nie. Alkohol smakuje etanolem. Jak coś nie smakuje etanolem to nie jest to alkohol, gdyż definicją alkoholu w sensie potocznym jest "napój zawierający etanol", jeżeli ony etanol jest niezauważalny/pomijalny to nie mówimy o alkoholu, a o dialektycznych sztuczkach mających na celu zmylenie rozmówcy.
A tak poza głównym nurtem, Xawi imponują mi twoje działania w tym temacie ^^ |
_________________ I crossed the mountain and I climbed the river... |
|
|
|
|
Xavi
Barcelona, kurtyzano!
Dołączył: 17 Maj 2012 Status: offline
|
Wysłany: 08-06-2012, 01:27
|
|
|
Cytat: | Tak, zwłaszcza jej post na trzeciej stronie o tym świadczy. |
A, rozpędziłem się rzeczywiście, zwracam honor :P
Loko napisał/a: | Pomagało bo nie każdy umarł po podaniu? Może idź już lepiej spać, te 5 piw nie pomaga ci w myśleniu. |
Jakby nic nie dawało to też by nie dawali. Bo i po co? Logiczne to, ja się na tym nie znam, więc dalej wyrokować nie będę, ale ktoś kto za to odpowiadał, widać uznał, że się przyda i tyle. Jakieś kompetencje mieć musiał skoro chodziło o ludzkie życie.
A swoją drogą przyjemnie się jest napić takiego rumu jak się z zimna do domu wejdzie :P
A co do piw, to już dawno wyparowało przecież :P
shugohakke napisał/a: | Nie. Alkohol smakuje etanolem. |
Ale możliwe jest przecież "zabicie" smaku tegoż etanolu. I właśnie to jest dla osób (a takie raczej przeważają, przynajmniej w kręgu moich znajomych), które tegoż smaku nie lubią, a chcą doznać efektów. A podobieństwa w smaku różnych alkoholi są dla mnie detaliczne, więc nie mogę się zgodzić na wrzucanie do jednego wora, wszystkich alkoholi bo są różne w smaku. Masa produktów o zupełnie różnym smaku, ma gdzieś tam tą część wspólną przecież.
shugohakke napisał/a: | A tak poza głównym nurtem, Xawi imponują mi twoje działania w tym temacie ^^ |
No, po odkopaniu tematu, pojawiły się głosy, że alkohol świństwo, w ogóle debilizm pić i smakuje tym paskudnym tfu tfu etanolem, więc musiałem zainterweniować :F |
_________________ http://www.youtube.com/watch?v=ZAxI8VkKK4k |
|
|
|
|
kokodin
evilest fangirl inside
Dołączył: 25 Paź 2007 Skąd: Nałeczów Status: offline
Grupy: Samotnia złośliwych Trolli
|
Wysłany: 08-06-2012, 01:31
|
|
|
Kurcze ta dyskusja zaczyna wyglądać właśnie jak typowy front dwóch racji. Niestety wygląda to tak, jakby pewne osoby obrały za święty cel obalenie tezy z tematu. Pytanie tylko w jakim celu? Może ja jestem jakiś dziwny, ale mnie nigdy nie imponowało, jak ktoś kwitował swoją "dojrzałość" publicznym piciem lub paleniem. Rozmowy typu ile to ktoś może wypić, to już w ogóle mnie rozwalały. To jak chwalenie się: "4 promile zabijają a ja miałem 5 i żyje, ale jestem maczo". A zachęty typu "jak to się czuje po" mają na mnie odwrotny skutek. Szczerze mówiąc chwilami jak rozmawiam z takimi osobami, to albo chce ich uciszyć (lub raczej zamordować tępym przedmiotem) albo zwyczajnie zbiera mi się na mdłości. Miałem tak w gimnazjum i mam do teraz. Założę się, że istnieją również osoby, które piją mimo tego, że nie lubią z przyczyn kulturowych, towarzyskich lub strachu przed wyobcowaniem w pracy lub wśród rodziny, przyjaciół. Uważam, że wszelkie dążenie pod prąd (o ile nie jest niezgodne z prawem) można uznać za imponujące. A świadoma abstynencja jest właśnie takim zderzeniem woli i świata. I niema sensu nad tym debatować, jeśli ktoś czegoś nie lubi, nie widzę powodu by go nawracać na siłę.
W sumie temat nie jest typu alkohol dobro/zło a może to tylko ja tak myślę.
A i zanim ktoś zapyta, próbowałem ale skutki mi nie odpowiadały i nie chodzi o mdłości czy kaca. |
|
|
|
|
|
Loko
Aspect of Insanity
Dołączył: 28 Gru 2008 Status: offline
Grupy: Syndykat WOM
|
Wysłany: 08-06-2012, 01:42
|
|
|
Xavi napisał/a: | Jakby nic nie dawało to też by nie dawali. Bo i po co? Logiczne to, ja się na tym nie znam, więc dalej wyrokować nie będę, ale ktoś kto za to odpowiadał, widać uznał, że się przyda i tyle. Jakieś kompetencje mieć musiał skoro chodziło o ludzkie życie. |
Może wyszli z założenia, że skoro na domowej popijawie w bezpiecznych warunkach alkohol rozgrzewa, to podanie rumu komuś wygrzebanemu spod lawiny będzie dobrym pomysłem. Następnie 80 lat temu ktoś zagłębił się w temat bardziej i odkrył, że jednak nie pomaga, a wręcz może zaszkodzić, więc zaprzestali.
Tak czy inaczej porzuciłbym argument, że alkoholem ratowali życie. |
_________________ That is all in your head.
I am and I are all we. |
|
|
|
|
Xavi
Barcelona, kurtyzano!
Dołączył: 17 Maj 2012 Status: offline
|
Wysłany: 08-06-2012, 02:41
|
|
|
kokodin napisał/a: | Niestety wygląda to tak, jakby pewne osoby obrały za święty cel obalenie tezy z tematu. |
Ja nikogo nie namawiam do picia, tylko neguje twierdzenie, jakoby każdy alkohol smakował tak samo i niszczył życie. Swarga napisał, że pomaga mu uporać się z szarą codziennością. No i jakoś nie jest chyba totalnym menelem i przegrańcem, skoro sklecił zdanie i ma dostęp do neta. Zaraz poszło, że alkohol to świństwo.
Niektórzy (i w tym temacie, odkąd dyskusja została wskrzeszona, chyba największa grupa) alkohol odrzucają z przyczyn smakowych. Podczas gdy, tłumaczę i podkreślam cały czas, alkohol może być podany w taki sposób, że "problem" smaku znika. Bo go nie czuć, jest stłumiony, nawet może pasować do danej mieszanki - to tak jak z czosnkiem, który mnóstwo ludzi wciska do potraw, a niewielu zeżarłoby na surowo.
kokodin napisał/a: | . Założę się, że istnieją również osoby, które piją mimo tego, że nie lubią z przyczyn kulturowych, towarzyskich lub strachu przed wyobcowaniem w pracy lub wśród rodziny, przyjaciół. |
Pewnie i są. No ale właśnie chociażby te przyczyny kulturowe - jest coś takiego jak kultura picia, są pewne tradycje, np toasty, które nie są niczym złym. Na długo przed naszymi narodzinami, pili równo wszyscy - świat się nie zawalił.
kokodin napisał/a: | Uważam, że wszelkie dążenie pod prąd (o ile nie jest niezgodne z prawem) można uznać za imponujące. |
No tylko kto tu idzie pod prąd, skoro w tej dyskusji muszę bronić alkoholu jako takiego? :P
Loko napisał/a: | Może wyszli z założenia, że skoro na domowej popijawie w bezpiecznych warunkach alkohol rozgrzewa, to podanie rumu komuś wygrzebanemu spod lawiny będzie dobrym pomysłem. |
A może nie - nie wiesz tego, zwyczajnie zgadujesz i układasz sobie historyjkę tak żeby pasowała do Twojej tezy. Równie dobrze, może najtęższe umysły tamtych czasów rewolucyjnie wpadły na ten pomysł. Ale ja też tego nie wiem, dlatego nie ma sensu o tym rozprawiać.
Loko napisał/a: |
Tak czy inaczej porzuciłbym argument, że alkoholem ratowali życie. |
Nie mam pojęcia, skoro to zabierali ze sobą możliwe, że komuś kiedyś pomogło, jakby nie działało to by przestali zabierać. Pomagał za to w innych przypadkach. Zresztą to się nie ma do tematu, bo mówimy o spożyciu, nie o leczniczych właściwościach. |
_________________ http://www.youtube.com/watch?v=ZAxI8VkKK4k |
|
|
|
|
Swarga
Dołączył: 15 Maj 2012 Status: offline
|
Wysłany: 08-06-2012, 03:17
|
|
|
Przeczytałem gdzieś z 1.5 strony waszych postów i reszty mi się zupełnie odechciało i nawet nie uważam, by to było konieczne to zrozumienia waszego stanowiska.
Xavi napisał, że są różne alkohole. A ktoś na to, że się nie zna, bo wszystko to etanol. Mówił, że są różne smaki, a ktoś na to, że etanol to etanol i etanolem smakuje. To jasne, że miał na myśli alternatywy do wódki. Można pić piwo, można wino, likiery, miody, nalewki, płyn do chłodnicy. Nawet zalewają nasz rynek teraz takie boozery czy coś takiego. Taki soczek na bazie wódki, gdzieś z 2% mają i to jest popularne wśród kobiet – lekkie, przyjemne i alkoholowe.
Doskoczyliście do tego tematu, jakby nie wiadomo jakie się tu odgrywały dewiacje. Atakujecie jakimiś naukowymi teoriami Xaviego, który tylko powiedział, że nie tylko wódkę się piję, jakbyście mieli dostać za to jakiś medal. Nie żebym oskarżał, oczerniał czy coś, ale słowo „agresja” najlepiej mi pasuje, żeby opisać to, co tu widzę. Doskakujecie do tematu chyba po to, żeby ten, kto się bawi z alkoholem się we wstydu przed wami płaszczył, gdyż on w swym pijackim amoku nie liźnie nawet tej wyższej kultury, którą zdaje się prezentujecie. Chcecie żeby tego, co pije wytykano palcami, czy co? Tak samo jak palaczy, którzy dzięki długim latom ciężkiej propagandy stali się nieodpowiedzialnymi zatruwaczami środowiska, śmieciarzami i natrętnymi śmierdzielami. Ja nad tym, że ktoś nie chce pić przechodzę do porządku dziennego. Nie chce, to niech nie pije. Natomiast wy, wydaje mi się, macie jakieś poczucie misji, a tą misją jest pokazać, jaki alkohol jest beznadziejny i w ogóle. Nie żeby nie można sobie tak uważać, ale te agresywno-sarkastyczne docinki docinki wydają mi się bardziej objawem waszej frustracji związanej z tym, że mało kto was tak naprawdę słucha.
To tyle odnośnie Xaviego i jego uwagi, że są różne alkohole.
Teraz skomentuję to, że ktoś dał tu taki diagramik czy coś tam, z którego wynika, że 4 promile to już jakaś masarnia i tylko ludzkie bydła osiągają ten stan. Dam w spoilerze, bo to może być jednak ta część, której regulamin może zabraniać, czyli przechwalanie się tym i owym.
- Spoiler: pokaż / ukryj
- Generalnie nie widzę, by był to powód do dumy, ani do wstydu. Prawdziwym alkomatem też się nigdy nie badałem, bo mnie to nie interesowało. W ostatnią niedzielę piłem wódkę, pamiętam ile, więc dałem to do wirtualnych alkomatów. I tak wyszło mi w jednym 4.12, a w drugim 4.28 w szczytowym momencie. Wg alkomatu trzeźwy byłem dopiero we wtorek rano. I to się zgadza, bo w poniedziałek obudziłem się jeszcze z kołowacizną.
To tyle, a zaraz do tego wrócę.
No i ostatnia część. Borek próbował ironizować, że wiele w życiu przegapił i nie wie o tym, że alkohol pomaga na stresy czy coś takiego. Nie wiem co wy tam sobie myślicie po tym co napisałem te 3 strony temu, ale wg mnie uważacie mnie za jakiegoś smutnego pana, któremu się powiodło w pracy, z kobietą, musi płacić alimenty, wyrzucili go z mieszkania czy coś tam i z żalu zaczął pić. No nie mogę się oprzeć temu wrażeniu.
Jak na gościa, który bez szału przeszedł lipne liceum, z trudem zdał maturę z angielskiego, rzucił studia poza krajem, rzucił potem studia w kraju to mi się całkiem dobrze powodzi. Nie zawsze mam robotę, ale głodem nie przymieram. Akurat teraz mogę więcej i częściej pić, bo pracuję w domu (po prostu robię różne rzeczy za pieniądze). Samochodu co prawda nie mam, ale nigdy mi na nim nie zależało. Wszędzie chodzę pieszo, gram w kosza, jestem w dość dobrej formie fizycznej, choć wytrzymałości mi jednak sporo brakuje. Nie umiem się zbyt dobrze bić, a jeśli już to wybrałbym zapasy, bo jako tako jest dobrze. No fizycznie nie jestem jakimś kabanem, którego wódka zniszczyła. A nawet mam umiarkowane powodzenie u kobiet, ale chyba tylko dlatego że nie jestem wybredny.
Umysłowo też czuję się dobrze. Czytam książki, gazety, jakieś artykuły w necie, czasem coś popiszę (choć po pijaku to się szybko męczę i nużę, więc wolę rozmowy). Filmów oglądam mało, anime ostatnio prawie wcale, ale chcę wrócić do jakiegoś dobrego tytułu.
Już zmierzam do tego, co było w spoilerze. Wróciłem w niedzielę do domu i przez jakieś 2 godziny, może trochę mniej, porozmawiałem sobie z tatą, mamą i babcią. Ja tam gadam głównie o polityce, historii, sprawach bieżących, gospodarce i takie tam. (W ogóle nawet przejawiam nadprzeciętną aktywność) I uważam, że prowadziłem dyskusję na dobrym poziomie, jak zawsze. Lubię rozmawiać o sprawach, które są dla mnie ważne, a te akurat są. Nie jestem frustratem typu: nie wyszło mi, co teraz?, kradną, zło-dzie-je, a prócz tego żadnego własnego pomyślunku. Ja mam swoje zdanie na ten temat, mam na tamten, jak czegoś nie wiem to się dowiaduję, jak nie jestem pewien to się upewniam itd. Tam gdzie polska młodzież mówi: mam w to wyklepane* - ja mam swoje zdanie, więc nie uważam bym był jakąś zapijaczoną mątwą. Jeśli miałbym wybrać „nie pić i reagować na wszystko karpiem, ratować się oportunizmem i być totalnym ignorantem, a pić i wtedy rozmawiać o Tusku i wymieniać się opiniami na temat I wojny światowej, to bym wybrał to drugie. A piję, bo gdybym nie pił, to by te wewnętrzne demony, wyrosłe na tym czy innym gruncie, sprawiły że zacząłbym głupieć z tej złości. No nie będę długo tego tłumaczył, mam nadzieję, że zrozumiecie o co mi chodzi.
A już zupełnie na koniec. Nie obchodzi mnie to, kto z was pije i ile pije. Ale ja w odróżnieniu od zdecydowanej większości ludzi w tym kraju, a nawet i nie kraju, jestem świadomy swojego istnienia i wiem, czemu jestem w tym miejscu, a nie innym. Natomiast jak reszta chce sobie tłumaczyć to wszystko tym, że ma wyklepane* to ich problem. Po wódce odbyłem masę ciekawych rozmów, poznałem dużo mądrzejszych od siebie ludzi, od których się czegoś nauczyłem i co najważniejsze po pijaku nie tracę tej ciekawości. Zaspakajam ją bardziej, dowiaduję się nowych rzeczy, jak ktoś chce to przekazuję swoją wiedzę, wymieniami się nawzajem poglądami, opiniami, wnioskami i refleksjami. I żaden zarozumiały abstynent, czy jakiś tam mało pijący, okazjonalnie pijący, mi nigdy nie powie, że jestem debilem.
Aż chciałoby się napisać, że się tą akcją zdenerwowałem*. |
|
|
|
|
|
Melmothia
Sexy Chain Smoker
Dołączyła: 09 Lut 2007 Status: offline
Grupy: Alijenoty
|
Wysłany: 08-06-2012, 05:08
|
|
|
Xavi napisał/a: |
A może nie - nie wiesz tego, zwyczajnie zgadujesz |
Nie zgaduje... Od jakiegoś czasu kilka osób próbuje Ci wytłumaczyć, że alkohol tak naprawdę WYZIĘBIA (przepraszam za uogólnienie) organizm i o wiele większe prawdopodobieństwo, że zamarzniesz na zewnątrz z alkoholem we krwi niż bez, a podawanie go lata temu jako rozgrzewacza, to była wielka pomyłka - problem w tym, że mit o jego zbawiennych działaniach w tym przypadku nadal się utrzymuje, jak nam właśnie prezentujesz. |
_________________ "Słowo ludzkie jest jak pęknięty kocioł, na którym
Wygrywamy melodie godne tańczącego niedźwiedzia,
Podczas gdy chcielibyśmy wzruszyć gwiazdy"
G.F.
|
|
|
|
|
Eire
Jeż płci żeńskiej
Dołączyła: 22 Lip 2007 Status: offline
Grupy: AntyWiP Melior Absque Chrisma
|
Wysłany: 08-06-2012, 07:01
|
|
|
Xavi napisał/a: |
Skoro jak twierdzisz od 80 lat się tego nie stosuje to gdzie Ci znajdę jakieś raporty - po coś brali i nie każdy tam umierał, więc widać pomagało. |
Wiesz, po upuszczaniu krwi (które pomaga na jedną bardzo rzadką chorobę) też nie każdy umierał- więc upuszczać na zapalenie płuc? Nic mnie tak nie wkurza jak durne "mundrości" nt. zdrowia. |
_________________ Per aspera ad astra, człowieku! |
|
|
|
|
Sasayaki
Dżabbersmok
Dołączyła: 22 Maj 2009 Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma WOM
|
Wysłany: 08-06-2012, 07:30
|
|
|
Xavi napisał/a: | Nie mam pojęcia, skoro to zabierali ze sobą możliwe, że komuś kiedyś pomogło, jakby nie działało to by przestali zabierać. |
Tak. O to właśnie chodzi. Że nie pomagało i przestali. |
_________________ Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!
|
|
|
|
|
shugohakke
Najstarszy Grzyb
Dołączył: 15 Gru 2011 Status: offline
Grupy: Samotnia złośliwych Trolli
|
Wysłany: 08-06-2012, 08:05
|
|
|
Xavi napisał/a: | Ale możliwe jest przecież "zabicie" smaku tegoż etanolu. |
No tak. Magiczny "zabijacz smaku Babuni" pomoże pozbawić smaku każdą substancję...
Nie da się pozbawić alkoholu smaku alkoholu. Można dodawać doń inne - silniejsze (ergo paskudniejsze, ale to już mi gusto...) w smaku substancje, ale to kwestia maskowania, a nie usuwania smaku. A to wszystko abstrahując od zapachu etanolu, który przebija mi z każdego alkoholu z jakim miałem styczność i służy za skuteczny faktor przy wyborze moich napojów.
Swarga napisał/a: | Xavi napisał, że są różne alkohole. A ktoś na to, że się nie zna, bo wszystko to etanol. Mówił, że są różne smaki, a ktoś na to, że etanol to etanol i etanolem smakuje. To jasne, że miał na myśli alternatywy do wódki. Można pić piwo, można wino, likiery, miody, nalewki, płyn do chłodnicy. Nawet zalewają nasz rynek teraz takie boozery czy coś takiego. Taki soczek na bazie wódki, gdzieś z 2% mają i to jest popularne wśród kobiet – lekkie, przyjemne i alkoholowe. |
Jeśli to do jest skierowane do mojego skromnego moi to opowiadam. Nie twierdzę, że każdy alkohol smakuje tak samo - każdy smakuje etanolem (tak jak, każdy stek smakuje mięsem). I nie miałem na myśli alternatyw wódki (które są praktycznie czystym etanolem z punktu widzenia homeopatii ^^), bo każde cholerne piwo śmierdzi etanolem.
Panowie wybaczą ostrytonmój, ale niepomiernie mnie irytuje jak, ktoś mnie przekonywywuje, że białe jest czarne, a czarne jest białe. |
_________________ I crossed the mountain and I climbed the river... |
|
|
|
|
BOReK
Dołączył: 15 Lip 2005 Status: offline
|
Wysłany: 08-06-2012, 08:06
|
|
|
Eire napisał/a: | Nic mnie tak nie wkurza jak durne "mundrości" nt. zdrowia. |
Zwłaszcza że potem takich ludzi musisz ratować. :D
Xavi napisał/a: | Zanegowałem tą głupotę. Można bawić się z i bez. Dla mnie np, z jest fajniej niż bez, dlatego jeśli mogę z, to wybieram tą atrakcyjniejszą opcję. Ty na siłę, próbujesz wmówić mi i innym, którzy również wolą się bawić z alkoholem, że jest to zwyczajnie niemożliwe. |
Teraz nareszcie piszesz z sensem - według Ciebie zabawa z alko jest lepsza. Ja też nie stronię od takiej, o ile to nie ja piję, zwyczajnie bardzo lubię pośmiać się z ludzi nawalonych o ile naprawdę jest coś wesołego, bo zwykle niestety nie jest (mam już przez to miejscówkę w piekle, życie pozagrobowe też musi być ciekawe >D).
Swarga napisał/a: | Borek próbował ironizować, że wiele w życiu przegapił i nie wie o tym, że alkohol pomaga na stresy czy coś takiego. Nie wiem co wy tam sobie myślicie po tym co napisałem te 3 strony temu, ale wg mnie uważacie mnie za jakiegoś smutnego pana, któremu się powiodło w pracy, z kobietą, musi płacić alimenty, wyrzucili go z mieszkania czy coś tam i z żalu zaczął pić. No nie mogę się oprzeć temu wrażeniu. |
O, to mnie zawsze najbardziej rozwala - nie pił i nie wie co stracił. :D
Przyjacielu, już wcześniej wspominałem że piłem, nie regularnie rozmawiając z Szuwarkiem co niedziela ale jak były jakieś dobre okazje. Nie odstresowało mnie to nigdy i może jest to właściwe zważywszy na fakt, że etanol jest depresantem - a może to przez to, że mnie mało co stresuje. Na szczęście pod jego wpływem nie zmienia mi się zanadto stan świadomości, więc ludzi postrzegam tak samo jak na trzeźwo i niestety nie znaleźli się tacy, którzy by mądrze i ciekawie gadali na bańce, a nawet zawsze jest (było) dokładnie odwrotnie.
Nie wiem też w czym tak właściwie alkohol miałby pomóc, bo może i nietrzeźwy nie czuje takiej presji świata, ale też niewiele może realnie zdziałać i na pewno nic mądrego nie wymyśli.
Jak też wcześniej już pisałem, zdarzały się i nieoczekiwanie pozytywne efekty, ale ze względu na niewielką dawkę alkoholu i moją słabą na niego reakcję nie jestem pewien, czy można to przypisać działaniu alkoholu czy raczej ogólnej aurze danego dnia. Nie wykluczam, że taka dawka (jedno piwo?) może mi już nieco osłabić samokrytykę i "dodać odwagi", ale mimo wszystko takie efekty wolę obserwować u innych. No zwyczajnie nie trafia do mnie idea wydawania kasy na zakup trucizny i aplikowanie jej sobie. :D |
_________________ You ask me if I've known love and what it's like to sing songs in the rain
Well, I've seen love come and I've seen it shot down, I've seen it die in vain
|
|
|
|
|
alosza
green coat
Dołączył: 15 Maj 2012 Status: offline
|
Wysłany: 08-06-2012, 09:23
|
|
|
O kurde. Przyznam, że jako abstynent - nie ogarniam.
Pisałem se na innych forach, np. lex.edu.pl czy forum.senpuu.net, to był lans na alkohol, bycie Amy Winehouse i Kurtem Cobainem. Mówiłem, że IMO to słabe, wzruszałem następnie ramionami, po czym dalej se srałem o prawie cywilnym, karny czy Naruto lub Bleachu.
Tutaj natomiast, na kotatsu, jest lans na abstynencję. No na pewno się z tego powodu żachnie jedna osobą z drugą, ale coś chyba jest na rzeczy, skoro takie emocje w temacie, gdy się próbuje podważać zastaną tutaj "ideologię".
Całość sprawy też mi przypomina podejście do ubioru na studiach. Śmiano się u nas z ludzi, którzy chodzą w garniakach, płaszczach, marynarkach, bo że "wielcy panowie mecenasi". Cóż... ja uważam, że tak jak ktoś se chodzi jak panzur i nic mie do tego, widać tak lubi, tak też nic mi do tego, że ktoś lubi tak kwadratowo, ale i schludnie w garniaku. W sumie sam często chodziłem w marynarce. To samo teraz, kiedy raczej by mi wypadało ubierać cały garniak, ale chodzę w - jak to się mówi - smart casual, bo się tak dobrze czuję. Niemniej rzeczywiście zacznę uwzględniać oczekiwania ludzi, którzy postrzegają to jako brak szacunku. Jednak to na przyszłość.
I dokładnie to samo z alko. Jak ktoś pije - niech se pije. Jak ktoś nie pije - niech se nie pije. Naturalnie źle, jeśli się przesadza z alko, bo niszczy się siebie, rodzinę, pasożytuje na państwowym socjalu. W ogóle zresztą może warto też poruszyć ten wątek ogólnospołeczny i ekonomiczny. Mianowicie dobra zabawa i życie każdym dniem na maksa nie jest celem samym w sobie ludzi, którzy chcą coś osiągnąć i mają taki potencjał, by coś osiągnąć. No sorry, ale jeśli chce się inwestować i w siebie, i w przysłowiową "firmę", to trzeba zapierdzielać po godzinach, zarywać noce, odmówić sobie imprezy, meczyku, piwka w pubie. Coś za coś. Jeśli wszyscy pracują tak samo, to wszyscy osiągną tyle samo. Jakoś to musi się różnicować, a sam talent to za mało.
Inna sprawa, że ktoś może nie mieć takich ambicji albo też może go nie być na to zwyczajnie stać, bo pracuje fizycznie, a smykałki do handlu i biznesu nie ma. Wówczas co... no wówczas faktycznie pozostaje mu cieszyć się tym co jest, po godzinach może się opieprzać. Może zbyt wiele nie osiągnie, ale znowu zasada "coś za coś" - ma więcej przyziemnego funu.
Powyższe to na temat alternatywy: imprezowanie albo nieimprezowanie. Wiadomo, że nawet nie ma o czym mówić, jeśli picie alkoholu sprowadza się do lampki wina przy obiedzie. |
|
|
|
|
|
Mai_chan
Spirit of joy
Dołączyła: 18 Maj 2004 Skąd: Bóg jeden raczy wiedzieć... Status: offline
Grupy: Fanklub Lacus Clyne Tajna Loża Knujów WIP
|
Wysłany: 08-06-2012, 10:37
|
|
|
Wyluzujcie. Ja wprawdzie w zasadzie nie piję, ot, sporadycznie jakiś drink czy inny brizzer, w którym smak alkoholu jest ledwo wyczuwalny (twierdzę, że nie da się zupełnie zamaskować), niemniej jednak twierdzenie z kolei, że alkohol to całe zło i jak ktoś pije to od razu do porzygania jest... cóż, zaklinaniem rzeczywistości. Taki manewr psychologiczny, żeby potwierdzać samemu sobie, jacy to jesteśmy dobrzy i moralni. No come on. Sam fakt, że ktoś pije piwko co wieczór (mój ojciec na przykład) nie czyni z człowieka degenerata, tak samo jak nie czyni z niego świętego odżegnywanie się od alkoholu.
Równocześnie wmawianie komukolwiek, że jego wizja świata jest lepsza, uważam za karygodne i bardzo proszę o zaprzestanie. Umówmy się:
1. niektórym ludziom przeszkadza smak alkoholu, bez względu na jego rodzaj. Zamaskowanie innymi smakami może częściowo działać, ale nie musi.
2. niektórzy ludzie uważają, że zabawa z alko jest lepsza. Inni nie widzą różnicy, lub wolą zabawę bez alko. I święte prawo jednych i drugich, niech się bawią jak chcą.
3. oczywiście, picie alkoholu w nadmiarze może mieć wiele nieprzyjemnych i szkodliwych skutków. Nie jest natomiast tak, że każdy regularnie pijący od razu będzie degeneratem.
Równocześnie argument, że "smak można zamaskować" jest o tyle chybiony, że w pewnym sensie sugeruje, że osoba nielubiąca alkoholu koniecznie musi go pić. Bo tak. Nie lubi? Nie szkodzi, zamaskujemy smak. Ja wiem, że to nie do końca tak, ale wiercenie niepijącym-nielubiącym dziury w brzuchu drinkami może sprawiać takie wrażenie i - przede wszystkim - jest straszliwie irytujące.
W skrócie: wszystko jest dla ludzi, zarówno alko jak i soczki i abstynencja. |
_________________ Na Wielką Encyklopedię Larousse’a w dwudziestu trzech tomach!!!
Jestem Zramolałą Biurokratką i dobrze mi z tym!
O męcę twórczej:
[23] <Mai_chan> Siedzenie poki co skończyło się na tym, że trzy razy napisałam "W ciemności" i skreśliłam i narysowałam kuleczkę XD
|
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików Możesz ściągać załączniki
|
Dodaj temat do Ulubionych
|
|
|
|