
| Neon Genesis Evangelion |
| Wersja do druku |
Luik 

Dołączył: 22 Sie 2011 Skąd: Pruszków Status: offline
Grupy: Omertà
|
Wysłany: 31-10-2011, 00:35
|
|
|
| Brałem pod uwagę samą serię. |
|
|
|
|
 |
Loko 
Aspect of Insanity

Dołączył: 28 Gru 2008 Status: offline
Grupy: Syndykat WOM
|
Wysłany: 31-10-2011, 00:41
|
|
|
| A, to tutaj niestety się nie wypowiem, bo nie pamiętam dokładnie gdzie przebiega granica między wspomnianym filmem, a serią. Dla mnie stanowi to jednolitą całość, ale faktycznie nie dla każdego tak musi być. |
_________________ That is all in your head. |
|
|
|
 |
Luik 

Dołączył: 22 Sie 2011 Skąd: Pruszków Status: offline
Grupy: Omertà
|
Wysłany: 31-10-2011, 01:28
|
|
|
| Ja miałem sporą przerwę pomiędzy nimi, dlatego traktuję je oddzielnie. |
|
|
|
|
 |
shugohakke 
Najstarszy Grzyb
Dołączył: 15 Gru 2011 Status: offline
|
Wysłany: 15-12-2011, 01:39
|
|
|
Kilka godzin temu skończyłem z Evangeliona i muszę powiedzieć, że ilość nawarstwiających się u mnie przemyśleń/wrażeń/wszystkiego popchnęła mnie do powrotu na łono forumowania (co samo w sobie świadczy o niezłej mocy tego anime)...
Cóż... podobało mi się, nawet bardzo. Oczarował mnie klimat anime lat 90tych (ach dzieciństwo...), kreska (ależ to wspaniale nie-moe) i totalna niejednoznaczność czegokolwiek.
Całość pozytywnego wrażenie popsuł tylko jeden mały szczegół... Zwie się on End of Evangelion.
Czułem pewien lęk przed zakończeniem serii, bo znałem opinie, że jest kontrowersyjne i nie wszystkim się podoba, ale okazało się, że (ep. 25, 26) było wspaniałe, niesamowite, kosmiczne... Dość! No, po prostu w pełni mnie zadowalało.
A tu dowiaduje się, że złe. Że niby wątki nie pozamykane. Że jakiś mindrape. Że widzowie nic nie rozumieją.
(Ja uważam, że 25 i 26 to odcinki genialne i wspaniale wykładające ostateczny morał NGE i że ich magia utonęła w morzu krwi EoE).
Uznałem, że spoko zobaczymy, co Anno zmajstrował dla niezadowolonych fanów...
No i zobaczyłem...
Na szczęście w połowie filmu zorientowałem się, że reżyser robi nadętych fanów w balona (bo stężenie absurdu, tanich chwytów wprost z (współczesnego) Holywood i scen pasujących do znanego mi NGE sięgnęło 100%).
Uznałem EoE za parodię i nie przywiązywałem wagi do wydarzeń w nim opisanych.
A potem poczytałem parę recenzji/komentarzy i poczułem się strasznie, strasznie samotny... |
|
|
|
|
 |
616 
From GARhalla

Dołączył: 21 Kwi 2007 Status: offline
Grupy: Samotnia złośliwych Trolli
|
Wysłany: 15-12-2011, 02:16
|
|
|
| Pewnie nie wiesz jeszcze o Rebuild of Evangelion, mam rację? |
|
|
|
|
 |
Gamer2002 
Bezdennie Głupi

Dołączył: 05 Maj 2008 Status: offline
|
Wysłany: 15-12-2011, 10:52
|
|
|
| Cytat: | Uznałem, że spoko zobaczymy, co Anno zmajstrował dla niezadowolonych fanów...
No i zobaczyłem... |
Jego środkowy palec?
| Cytat: | | Na szczęście w połowie filmu zorientowałem się, że reżyser robi nadętych fanów w balona |
Już w scenie Shinjiego w szpitalu było pokazane jak Anno widzi fanów Evy ;P |
_________________ War Through the Generations...
 |
|
|
|
 |
Keii 
Tsunderemo©

Dołączył: 16 Kwi 2003 Skąd: Tokio Status: offline
Grupy: AntyWiP
|
Wysłany: 15-12-2011, 11:37
|
|
|
| Pamiętam wywiad, jeszcze w Kawaii, gdzie ekipa odpowiedzialna z EoE stwierdziła, że sama nie wie o co w tym filmie chodzi chodzi i ma nadzieję, że fani sobie to jakoś wytłumaczą. |
_________________ Blah blah dreams blah. |
|
|
|
 |
shugohakke 
Najstarszy Grzyb
Dołączył: 15 Gru 2011 Status: offline
|
Wysłany: 15-12-2011, 19:26
|
|
|
Wiem o Rebuildzie, ale nie miałem jeszcze nań czasu (chociaż jak już pisałem, ja w momencie zobaczenia gratulacji dla fanów uznałem NGE za serię zamkniętą i to zamkniętą w świetnym stylu, ale Rebuilda obejrzę, czemu nie?).
Swoją drogą to co mnie najbardziej poraża to fakt, że ludzie uznają EoE za kompatybilne zakończenie serii. Jak dla mnie jest totalnie alternatywne i stoi w jawnej sprzeczności z oryginałem, ale co tam... Niech sobie każdy uważa, co chce.
I w ogóle to miło, że ktoś jednak myśli choć trochę podobnie. Dzięki. |
_________________ Moim zdaniem przywiązujecie za dużą wagę do avatarów. |
|
|
|
 |
Keii 
Tsunderemo©

Dołączył: 16 Kwi 2003 Skąd: Tokio Status: offline
Grupy: AntyWiP
|
Wysłany: 16-12-2011, 03:17
|
|
|
| Mi tam End się podobał i nie widzę żadnego problemu żeby traktować go jako pokazanie tego, co działo się na zewnątrz (a ostatnich odcinków serii TV jako akcji "w głowie" postaci w tym samym czasie). Zresztą, odnoszę wrażenie, że jedyną wersją Evy, która naprawdę trzyma sie kupy jest manga, ale ta nie jest jeszcze skończona, więc jeszcze wszystko przed nami. |
_________________ Blah blah dreams blah. |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików Nie możesz ściągać załączników
|
Dodaj temat do Ulubionych
|
|
|
|