FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
  Victorian Romance Emma
Wersja do druku
krew_na_scianie Płeć:Kobieta
kościsty seksapil


Dołączyła: 23 Gru 2007
Skąd: Bełchatów/Łódź
Status: offline

Grupy:
House of Joy
PostWysłany: 10-03-2009, 19:03   Victorian Romance Emma

Wspaniałe anime! Aż nie wiem od czego zacząć swoje zachwyty!

Przede wszystkim dawno już nie oglądałam tak sympatycznej męskiej postaci. William Jones to młody mężczyzna, który zakochuje się bez pamięci w tytułowej Emmie. Niesamowitą radość sprawiało mi patrzenie jak próbuje zbliżyć się do swojej ukochanej, zagadnąć ją, "przypadkowo" spotkać wypatrując przez sklepowe okno. Jest pełen młodzieńczego zapału i ślepo wierzy, że dzięki swojemu uporowi uda mu się być ze swoją ukochaną. Oczywiście życie nie jest takie sielankowe, jednakże z wielkim zaciekawieniem oglądało mi się losy tego młodego panicza. Pogodny duży chłopiec, ale pozbawiony wrednych czy podstępnych emocji. Emma nie skradła jakoś za wybitnie mojego serca, nie polubiłam jej za specjalnie, ale kibicowałam strasznie by udało im się być razem!

Ah parę scen z tego anime jest po prostu cudownych, Nie jestem fanką romansów i mało kiedy romantyczne sceny trafiają w mój gust no ale...Serce mi pękło, kiedy Emma z Williamem rozstali się i miesiąc po tym wydarzeniu w tym samym momencie spojrzeli na pełnię księżyca. Zabrzmiało jak z kiczowatego serialu, ale ta scena była magiczna w swojej prostocie. Potwierdza się reguła, że nie trzeba powiedzieć milion super pięknych słów by złapać widza za serce. Ja kupuję stary patent z księżycem...czy też pierwsze spotkanie naszych zakochanych było na prawdę urocze.

Co jeszcze? Dawno tak nie pragnęłam by zobaczyć happy end! Starzeje się...Może pokazanie ich dzieci na koniec było troszkę przesadzone, no ale udało im się! Troszkę szkoda mi w tym wszystkim było Hansa (gbur z dobrym sercem, oklepany schemat postaci ale w tym anime wszystko wychodzi obronną ręką!) czy nawet Eleanory (dobre z niej było dziewczę), ale co zrobić? Eleanora zresztą zaimponowała mi. Niby taka słaba psychicznie a na prawdę z klasą podniosła się po rozstaniu z Williamem. Czy na końcu ostatniego odcinka drugiego sezonu był pokazany jej narzeczony?

Nie zrozumiałam natomiast zbytnio jednej rzeczy do końca. Czy ojciec Williama nie był z jego matką dlatego gdyż średnio się ona sprawdzała na salonach? Bo nie umiała oczarować towarzystwa? A może była tylko środkiem koniecznym do uzyskania wyższej klasy społecznej? W sumie dziwna z niej była kobieta, niby pełna uczuć ale zdołała jakos wytrzymać tą dzielącą ją odległość od własnych dzieci. Dziwne..

_________________
"Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie."
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9343376
Sola Płeć:Kobieta
ryba

Dołączyła: 28 Lis 2007
Skąd: Gdańsk
Status: offline
PostWysłany: 10-03-2009, 21:58   

Ja za to bardzo polubiłam Emmę, natomiast Willa już mniej. Emmę za ten jej spokój, ciepło i rezolutność. Nie wiem ile miała lat ale zachowywała się bardzo dojrzale. Natomiast William.....zły nie był, ale uważam, że został całkowicie przyćmiony przez świetną postać Emmy. Jak widać: co kto lubi.

Ze scen najbardziej rozczuliła mnie ta w której ona odjeżdżała pociągiem, a on gonił po peronie. Załamałam się, ale na szczęście jest drugi sezon od którego rozpaczliwie oczekiwałam szczęśliwego zakończenia. Oczywiście nie zawiodłam się. Druga moja ulubiona scena była właśnie w drugim sezonie- bal i to wszystko co się wydarzyło po nim. Po tym wiedziałam, że happy end musi być.

Po obejrzeniu serii zastanawiałam się czy to u mnie nagle urodziła się fascynacja telenowelami czy seria faktycznie ma klimat. Doszłam do wniosku, że ma, choć osoba która się w anime nie "wczuje" może stwierdzić, że to kolejna "Niewolnica Isaura".
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
2804327
Meliana Płeć:Kobieta
desert rose


Dołączyła: 22 Kwi 2008
Status: offline
PostWysłany: 19-09-2009, 20:26   

krew_na_scianie napisał/a:
Wspaniałe anime! Aż nie wiem od czego zacząć swoje zachwyty!


W takim razie możemy sobie przybić piątkę! Jestem świeżo po zakończeniu całej serii i nie mogę się uwolnić od potoku myśli, sentymentalnego nastroju, a nade wszystko od muzyki, która porusza bardziej wrażliwe struny emocjonalne człowieka.

Najpierw muszę się przyznać, że jestem wielką fanką produkcji kostiumowych, rozgrywających się w bliższej, dalszej lub nieokreślonej (fantastycznej) przeszłości. I obojętnie, czy to romans, przygoda, czy wojna: tam gdzie jest kostium, tam już jest punkt dla produkcji. Mimo tego do "Emmy" podchodziłam z pewnym niepokojem. A wszystko przez tytuł serii.

"Victorian Romance Emma" - nazwa jest myląca.Ogranicza i stygmatyzuje historię opowiedzianą w anime. Brzmi trochę, jak - ciekawie zauważyła moja przedmówczyni - "Niewolnica Isaura". Takie skojarzenia nasuwają się automatycznie i nie przywodzą na myśl niczego dobrego, a już na pewno odstraszają męską część widowni.
Owszem, nie sposób zaprzeczyć, że to klasyczny romans, ale za to w jakim stylu!

Nie powiem, żeby była to super oryginalna historia, bo wytrawne oko fana "kostiumu" dopatrzy się pewnie podobieństw do "Rozważnej i romantycznej" Jane Austen, "Targowiska próżności" Williama Makepeace Thackeraya, "Sary - Małej Księżniczki", czy wreszcie klasycznego "Kopciuszka". Temat miłości pomimo bariery klasowej pojawia się w masie innych produkcji i był już wałkowany tysiące razy przez film, teatr, literaturę i sztukę. Na tym tle "Emma" i tak się wyróżnia, za co jestem ogromnie wdzięczna twórcom tego anime. Można ją śmiało zaliczyć do udanych obrazów obyczajowych epoki wiktoriańskiej.

"Emma" to ciepła opowieść o uczuciu dwojga ludzi, w której nie dominuje ckliwość i patos, ale prostota i szczerość. Miłość Emmy i Williama pokazana jest z dużym wyczuciem i klasą. Bardzo przekonała mnie przemiana Willa z gapowatego i wystraszonego podrostka, w dojrzałego i zdeterminowanego gentelmena. Emma na początku trochę mnie raziła. Raz, że jej wygląd kojarzył mi się trochę z niejaką "Brzydulą Betty", a dwa, że pomimo tego wszyscy faceci z miejsca zaczynali pałać do niej gorącymi uczuciami(Hakim i Hans), choć inne służące traktowali jak powietrze. Z czasem jednak przekonałam się do Emmy, a nawet ją polubiłam. Taka przeciwwaga do tych wszystkich panien wystrojonych, jak pawie w ogrodzie i rozczulających się nad sobą. Emma okazała się twardą babką, która swoje w życiu już widziała i nie miała większych złudzeń, ani oczekiwań wobec świata.

Cała historia świetnie wypada na tle epoki wiktoriańskiej, gdzie rewolucja przemysłowa rozkwitała pełną parą, a ludzie byli świadkami powstawania cudów ówczesnej nauki i techniki. Była to też zapowiedź nadchodzących nowych czasów, czego wyrazem stała się miłość dwojga głównych bohaterów.

Sola napisał/a:
Po obejrzeniu serii zastanawiałam się czy to u mnie nagle urodziła się fascynacja telenowelami czy seria faktycznie ma klimat. Doszłam do wniosku, że ma, choć osoba która się w anime nie "wczuje" może stwierdzić, że to kolejna "Niewolnica Isaura".


Ma klimat - potwierdzam. ;-) Nawet japoński w ustach bądź co bądź angielskich bohaterów brzmi klimatycznie. Osobiście uwielbiam specyficzny brytyjski akcent w tego typu produkcjach, ale tym razem nawet mi go specjalnie nie brakowało.
Seria jest delikatna i urocza. Nie ma nic wspólnego z "mydlinami" brazylijskich telenowel, gdzie płytkość i naiwność wylewa się uszami i nosem. Jest świetnie dopracowana graficznie i stylowo. A że to romans? Cóż...każdy w głębi duszy nosi nuty romantyczne. Niemal każdy marzy o wielkiej i spełnionej miłości. "Emma" zawiera w sobie odbicie wszystkich tego typu pragnień, dlatego polecam ją każdemu. Nawet Panom. ;-) Jak nie będziecie mogli się przemóc, to zaproście do wspólnego oglądania drugą połówkę. Gwarantuje, że po takiej serii połowice będą Wam "jadły z ręki". ;-D
Pozdrawiam

_________________
"Niebo tego świata. Odtąd każdy rok jest wygraną." Issa
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Michiyo Płeć:Kobieta


Dołączyła: 19 Cze 2009
Status: offline
PostWysłany: 20-09-2009, 15:32   

O tak to zdecydowanie wspaniałe anime!
Meliana napisał/a:
Najpierw muszę się przyznać, że jestem wielką fanką produkcji kostiumowych, rozgrywających się w bliższej, dalszej lub nieokreślonej (fantastycznej) przeszłości. I obojętnie, czy to romans, przygoda, czy wojna: tam gdzie jest kostium, tam już jest punkt dla produkcji.

To zupełnie tak jak ja ;) i to był chyba główny powód dla, którego zaczęłam oglądać to anime a jak już zaczęłam to nie mogłam skończyć. Ten cudowny, romantyczny klimat zupełnie mnie pochłonął.
Jeśli chodzi o bohaterów to nie mam ulubionych na początku moją większą sympatie zdobył William ale potem polubiłam też bardziej Emmę
Sola napisał/a:
za ten jej spokój, ciepło i rezolutność. Nie wiem ile miała lat ale zachowywała się bardzo dojrzale.

to dobra odmiana po moe bohaterkach typowych dla wielu anime

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Saga Płeć:Kobieta
Półdiablę


Dołączyła: 01 Lut 2007
Skąd: Poznań, zasadniczo
Status: offline
PostWysłany: 03-12-2009, 08:44   

Wczoraj zakończyłam oglądanie Emmy i muszę przyznać, że dawno tak bardzo nie oczekiwałam na happy end. William i Emma to niezwykle sympatyczna para. Bardzo różnią się od standardowego zestawu głównych bohaterów anime. William nie jest ciamajdowatym chłopczykiem ani pewnym siebie macho, ale spontanicznym (jak na Anglika ;)), radosnym i trochę naiwnym na początku młodzieńcem, który podczas trwania serii dojrzewa i uczy się podejmowania decyzji. Cieszę się, że udało mu się pogodzić uczucie do Emmy z odpowiedzialnością za losy rodziny. Emma z kolei urzekła mnie swoją siłą psychiczną i dojrzałością. Wcześniej niż William dostrzegła wszystkie konsekwencje ich ewentualnego małżeństwa i ze względu na nie miała poważne wątpliwości, czy są w stanie sobie poradzić (patrząc na historię rodziców Williama nie jest to dziwne), na szczęście (dla mnie też, bo już zaczęłam się rozglądać za żyletkami) dała się przekonać.
Jeśli już jesteśmy przy bohaterach, cały drugi plan jest żywy - postacie nie stanowią tylko tła dla naszej głównej pary, ale mają wyraźnie zarysowane charaktery i potrafią wzbudzić zainteresowanie i sympatię widza (jedyną postacią, której nie polubiłam był ojciec Eleanor). Nawet Eleanor wcale nie była taką omdlewającą panienką, jakby się mogło na początku wydawać.

krew_na_scianie napisał/a:
Czy na końcu ostatniego odcinka drugiego sezonu był pokazany jej narzeczony?

Na to by wyglądało. I dobrze, dziewczyna zasługuje na swój happy end.
Trochę żałuję, że twórcy nie poświęcili większej uwagi rodzeństwu Williama - zwłaszcza postać Arthura ma spory potencjał - zaintrygował mnie chłopak. Co do Grace - czy tylko mi się kojarzy z Jane Bennett z Dumy i uprzedzenia?

Kolejną rzeczą, która mnie urzekła jest grafika. Szczegółowe tła, budynki i dokładnie odwzorowane przedmioty z epoki (włącznie z drobiazgami typu nożyk do otwierania listów) - śliczne. Jedynym mankamentem były usta postaci - jak na mój gust były trochę za nisko osadzone, ale po paru odcinkach przyzwyczaiłam się.

Polecam wszystkim lubiącym filmy kostiumowe, dobre romanse i ciekawych bohaterów. I brak fanserwisu (nareszcie)!

_________________
Ci, którzy śnią za dnia widzą wiele rzeczy niedostępnych tym, co śnią nocą.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
pietajasia1
Gość
PostWysłany: 04-06-2010, 20:35   

krew_na_scianie napisał/a:
Przede wszystkim dawno już nie oglądałam tak sympatycznej męskiej postaci. William Jones to młody mężczyzna, który zakochuje się bez pamięci w tytułowej Emmie. Niesamowitą radość sprawiało mi patrzenie jak próbuje zbliżyć się do swojej ukochanej, zagadnąć ją, "przypadkowo" spotkać wypatrując przez sklepowe okno. Jest pełen młodzieńczego zapału i ślepo wierzy, że dzięki swojemu uporowi uda mu się być ze swoją ukochaną.


Tak William również zaskarbił sobie moją sympatię, był taki naturalny i prawdziwy. Motyw ze sklepowym oknem, sprawiał, że nieświadomie uśmiechałem się, dopiero gdy ktoś wszedł do mojego pokoju pytając " z czego się cieszysz?", zdałem sobie z tego sprawę.


krew_na_scianie napisał/a:
Co jeszcze? Dawno tak nie pragnęłam by zobaczyć happy end! Starzeje się...Może pokazanie ich dzieci na koniec było troszkę przesadzone, no ale udało im się!


Ja akurat jestem troszkę zawiedziony szczęśliwym zakończeniem, raz, że pokazali ich dzieci, dwa, że tak naprawdę coś takiego nie mogło się wydarzyć, bo tamte czasy rządziły się swoimi zasadami, trzy, nie ma szans aby kolejna seria ujrzała światło dzienne.
Jeśli tak bardzo zależało "komuś" na takim a nie innym zakończeniu, to mógłby przynajmniej bardziej to rozwinąć, poświęcić cały jeden odcinek i pokazać jak przyjęto Emme do rodziny. Poszli na łatwiznę i tyle, dlatego jestem temu przeciwny.

krew_na_scianie napisał/a:
Nie zrozumiałam natomiast zbytnio jednej rzeczy do końca. Czy ojciec Williama nie był z jego matką dlatego gdyż średnio się ona sprawdzała na salonach? Bo nie umiała oczarować towarzystwa? A może była tylko środkiem koniecznym do uzyskania wyższej klasy społecznej? W sumie dziwna z niej była kobieta, niby pełna uczuć ale zdołała jakoś wytrzymać tą dzielącą ją odległość od własnych dzieci. Dziwne..


Z tego co wiadomo, to ona z własnej woli opuściła dzieci i męża. Nie lubiła swojego otoczenia. Miała dość takiego życia, w którym musisz robić wszystko co ci każą albo staniesz się obiektem plotek. już wcześniej narobiła problemów, bo prawie zasnęła na jednym ze spotkań. Moim zdaniem zrobiła to dla dzieci, nie chciała być ciężarem. Ojciec Williama z pewnością ją kochał. W anime widać jak w przeszłości troszczył się o nią.

Meliana napisał/a:
W takim razie możemy sobie przybić piątkę! Jestem świeżo po zakończeniu całej serii i nie mogę się uwolnić od potoku myśli, sentymentalnego nastroju, a nade wszystko od muzyki, która porusza bardziej wrażliwe struny emocjonalne człowieka.


Muzyka jest niesamowita. Opening od pierwszego odcinka wpadł mi w ucho, za każdym razem gdy oglądałem kolejny epizod, musiałem go posłuchać. Pokazuje też jak żyją biedni i bogaci. Ci pierwsi walczą o przetrwanie, sprzedając za marne grosze towary. Brudni, wyczerpani, gdzie ci bogaci patrzą na nich z góry, jak na robaków. Potem są ujęcia z balu, piękne, bogate towarzystwo. Wszyscy tańczą. Ludzie, którzy Dbają tylko o własne imię. Naprawdę to robi wrażenie i pokazuje jak duża przepaść jest między tymi dwoma grupami. Mówię oczywiście o openingu z pierwszej serii. Wspaniałe.

Meliana napisał/a:
"Victorian Romance Emma" - nazwa jest myląca.Ogranicza i stygmatyzuje historię opowiedzianą w anime. Brzmi trochę, jak - ciekawie zauważyła moja przedmówczyni - "Niewolnica Isaura". Takie skojarzenia nasuwają się automatycznie i nie przywodzą na myśl niczego dobrego, a już na pewno odstraszają męską część widowni.


No popatrz ja jestem mężczyzną i jakoś nie uciekłem od tytułu. Uwielbiam epokę wiktoriańską i głównie z tego powodu obejrzałem anime. Mimo wszystko, masz chyba rację, bo w Polsce ten tytuł naprawdę jest niedoceniany. Praktycznie nigdzie nie można porozmawiać na temat Emmy. Próbowałem już na dwóch forach, bez skutku.

krew_na_scianie napisał/a:
Emma nie skradła jakoś za wybitnie mojego serca, nie polubiłam jej za specjalnie...


Ja przeciwnie, dawno nie widziałem tak wspaniałej postaci. Nie jest głupiutką, naiwną lalunią, a stanowczą i mądrą kobietą. Trzeba też zaznaczyć, że ma zaledwie 20 lat. Tajemnicza, nigdy nie wiadomo co jej po głowie chodzi, o czym myśli. Nie dziwię się, że William był zakochany. Na swojej drodze trafiał na kobiety, które dbały aż nadto o swój wygląd- Makijaż, drogie suknie. Nie było w nich szczerości.
Emma mówiła to co myśli. Zawsze była skromna, do szczęścia nie potrzebowała wiele. Pamiętacie jak Williama zaskoczyło to, że Emma nie przyjęła parasolki. Ona lubiła go za to jaki jest, a nie kim jest. Nie obchodziły ją prezenty, zwyczajnie przyjemność sprawiało jej samo przebywanie z nim.

W tej chwili to wszystko.
Powrót do góry
Saga Płeć:Kobieta
Półdiablę


Dołączyła: 01 Lut 2007
Skąd: Poznań, zasadniczo
Status: offline
PostWysłany: 10-06-2010, 19:30   

Gość napisał/a:
mógłby przynajmniej bardziej to rozwinąć, poświęcić cały jeden odcinek i pokazać jak przyjęto Emmę do rodziny.

O, to bym chętnie obejrzała. Zwłaszcza, że relacje Emmy z rodziną Williama aż się prosiły o rozwinięcie.

Gość napisał/a:
Emma nie przyjęła parasolki.

Przypomniałam sobie właśnie scenę, w której William wręcza parasolkę starszej pani i kolejną, gdy ona wychodzi na spacer - całkiem ładnie się prezentowała z różową parasolką. Natomiast scena w sklepie z parasolami, gdy William radzi się Eleanor, co mógłby kupić pokazywała wyraźnie, że młody Jones nie ma pojęcia o kobietach - na miejscu Eleanor pewnie każda pomyślałaby, że to prezent dla niej. Ale to właśnie czyni Williama bardzo ludzkim; kto z nas nie znalazł się kiedyś w podobnie kłopotliwej sytuacji?

_________________
Ci, którzy śnią za dnia widzą wiele rzeczy niedostępnych tym, co śnią nocą.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
pietajasia Płeć:Mężczyzna
Zagubiony

Dołączył: 04 Sty 2009
Status: offline
PostWysłany: 13-06-2010, 22:44   

Szkoda mi jeszcze tej guwernantki. Bardzo polubiłem tą staruszkę i jakoś smutno zrobiło mi się, kiedy umarła. Przez wszystkie pozostałe odcinki brakowało mi jej.

Zawiodłem się, że William i Emma ani razu nie tańczyli. Po openingu 2 serii czekałem na ten moment, jednak nic takiego się nie zdarzyło. Jak można było do tego dopuścić? xD

William obiecał Emmie, iż będzie ją chronił, lecz tylko na słowach się skończyło, nie raczyli pokazać w jaki sposób dotrzymał danego słowa.

Po dłuższym namyśle mam wrażenie, jakby Victorian Romance Emma, nie było pełne. Takie jakieś niedokończone.
Tak bardzo chciałem zobaczyć jak Emma zmaga się z rodziną Wiliama, jak walczy o akceptację z ich strony. Niestety resztę musimy dopowiedzieć sobie sami.

Mimo wszystko to jeden z najlepszych romansów:)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Saga Płeć:Kobieta
Półdiablę


Dołączyła: 01 Lut 2007
Skąd: Poznań, zasadniczo
Status: offline
PostWysłany: 23-08-2010, 15:50   

pietajasia napisał/a:
Po dłuższym namyśle mam wrażenie, jakby Victorian Romance Emma, nie było pełne. Takie jakieś niedokończone.

Nie czytałam mangi, ale może tam jest coś na ten temat? W końcu przez dziesięć tomów powinno się sporo dziać.

_________________
Ci, którzy śnią za dnia widzą wiele rzeczy niedostępnych tym, co śnią nocą.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group