FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony 1, 2  Następny
  Realizm - wróg czy przyjaciel?
Wersja do druku
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 05-01-2010, 17:24   Realizm - wróg czy przyjaciel?

Punktem wyjścia do tych rozważań są kwestie poruszony w temacie założonym przez Moshi, dotyczącym realizmu mangowych romansów. Aby nie zaśmiecać tamtego tematu zagadnieniami nader luźno z nim powiązanymi, pozwoliłem sobie założyć osobny temat, poświęcony temu, co chciałbym rozwinąć – kwestii realizmu jako takiego i jego atrakcyjności, bądź też jej brakowi.

Pominąwszy lata młodzieńcze, dość szybko zacząłem w mangach i anime szukać realizmu. Zaznaczyć jednak muszę, że wówczas realizmem dla mnie było wszystko, co nie zawierało wątków nadprzyrodzonych, technicznej fikcji itd. Stąd też bez cienia wahania klasyfikowałem jako „realistyczne” tytuły, które psychologicznie nie sposób takimi nazwać, ale jednak spełniały ww. warunek. Taką zresztą definicję realizmu, względnie bezpieczną i niekonfliktową, przyjęliśmy na Tanuki, tworząc taki wyróżnik. Jednak, czas płynie i moje postrzeganie realizmu się zmieniało. Przyczyniło się do tego walnie obrane kiedyś (początkowo nieco żartobliwie i przekornie) zainteresowanie mangami yuri i shoujo-ai. Czytając te tytuły, dopiero po pewnym czasie zauważałem, że nie brak tam tytułów, które w świetle ww. definicji byłyby „realistyczne”(vide bardzo lubiane do dziś przeze mnie „Oniisama E…” Ikedy lub „Maria Sama Ga Miteru”), jednak postawienie słowa „realizm” przy nich wywoływało automatyczne zapalenie się lampki ostrzegawczej w orkowej łepetynie. Orcze móżdżki, nawet jeśli do specjalnie lotnych nie należą, potrafią z grubsza zauważyć, że zachowanie danej postaci ma tyle wspólnego z realizmem co krowa z F-16. W tytułach yuri i shoujo-ai, zwłaszcza tych przeznaczonych dla nastolatek, jest to nagminne i nie dziwię się, że mangi te są przez panie z naszego kręgu kulturowego traktowane częstokroć jako kurioza.

Like a rolling stone, dotarłem w końcu do tego, czego wydawałem się szukać od początku – do josei. Lektura takich tytułów jak „Dynia z Majonezem” czy „Love Vibes”, albo „Between the sheets” wydawała się spełnieniem marzeń… do momentu, w którym zacząłem je czytać. Gdzie leży problem? Ano właśnie w tym nieszczęsnym realizmie. Dokładniej, w kreacjach postaci. Realizm w wersji „advanced” zakłada bowiem przedstawienie postaci poprawnych psychologicznie. Do czego to prowadzi? Do tego, że na kartach mangi snuje się banda niezbyt ciekawych i najczęściej antypatycznych jednostek, robiących rzeczy nudne i banalne, podejmujących trywialne decyzje i knujących od czasu do czasu, jakby tu innym doświnić. Coś, co doskonale znamy z codziennego życia. Czy jest to pasjonujące? Za diabła nie jest. I tu (wiem, długo mi to zajęło) dochodzimy do sedna sprawy.

Mówiąc krótko – realizm podniesiony do rangi cnoty najwyższej, mówiąc kolokwialnie, ssie. Nikt o zdrowych zmysłach nie odważyłby się tworzyć mangowej adaptacji „Komedii Ludzkiej” Balzaka, uznawanej wszak za największej dzieło wielkiej XIX wiecznej powieści realistycznej. Nie po to sięgamy bowiem po mangi i anime i nie po się je tworzy. Wyjąwszy bowiem nieznanych poza Japonią twórców komiksowego podziemia, każdy mangaka doskonale wie, że jego dzieło powinno być atrakcyjne. Jeśli realizm staje w szranki z atrakcyjnością, to ta powinna mu przywalić z glana, zak…wić z laczka i poprawić z kopyta, po czym kazać się odsunąć. Ideałem jest oczywiście sytuacja, kiedy realizm i atrakcyjność idą razem za rączkę na piwo, ale zdarza się to niewiele tylko częściej niż wizyty UFO na osiedlu Zazamcze we Włocławku.

Ponadto, fantastyka wbrew pozorom nie stoi w poprzek realizmowi. Choć brzmi to jak herezja, weźmy takie „Legend of Galactic Heroes”. Mamy tam realistycznie przedstawionych bohaterów, realistycznie pokazaną wielką politykę, wojnę – wszystko w ozdobach i kostiumach science fiction. W świetle ogólnie przyjętych kryteriów, „LoGH” na wyróżnik „realizm” nie ma szans. Nierealistyczne psychologicznie pod większością względów „Maria Sama Ga Miteru” dostanie go od ręki. I gdzie na tym świecie jest sprawiedliwość?

Ktoś tutaj spyta (o ile wcześniej nie zadał już tego pytania) „O co mu chodzi?”. Słusznie. Odpowiadam zatem, chciałbym spytać o wasze podejście do realizmu. Na ile jest dla was ważny, czy uważacie go za równie istotny co zeszłoroczny śnieg, czy może jest on dla was warunkiem sine qua non dobrej historii. Wreszcie, jak go pojmujecie i (jeśli to możliwe) podajcie przykłady tytułów, które uważacie za realistyczne. Nie, nie bronię wymieniania tytułów stojących w poprzek ww. zasadom i tanuczej definicji, pod jednym wszak warunkiem – argumentów.

(miały być dwa akapity, wyszła niemal nOteCqa na BLogaSQa…)
Przejdź na dół
Avellana Płeć:Kobieta
Lady of Autumn


Dołączyła: 22 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 05-01-2010, 17:54   

Bo z tym "realizmem" to jest tak samo jak z "oryginalnością" - to słowo-zaklęcie. Nie jestem literaturoznawcą, ale mam wrażenie, że mimo wszystko nawet jeśli rozpatrujemy powieść, rzadko kiedy "realizm" jest rozumiany tak dosłownie, że wszystko (nudne) jak w życiu... Jasne jest, że dzieło literackie (a mangi i anime takoż) musi się posługiwać pewnym skrótem, uwypukleniem odpowiednich motywów, "wypreparowaniem" jakiegoś wątku w celu jego lepszego pokazania. Moja pracująca w redakcji (w dziale reportażu) matka opowiadała mi o młodych autorach, którzy za cholerę nie potrafili zrozumieć, jaką spójnością "fabularną" powinna się literatura cechować i argumentowali, że "ale przecież to się tak zdarzyło naprawdę"...

Wracając jednak do anime, mam wrażenie, że dość często "realizm" w znaczeniu "jak w życiu" myli się z czymś innym - z wewnętrzną spójnością pokazanego świata oraz z wewnętrzną spójnością i kompletnością postaci. Ja wymagam dokładnie tego drugiego - nie ma znaczenia, czy po serii latają mechy, smoki, czy transformujące się magical girlsy. Oczekuję na przykład, że elementy fikcyjne zostaną jakoś osadzone w rzeczywistości. Nie mam nic do stworka z innego wymiaru dającego bohaterce magiczne cokolwiek, żeby mogła pokonywać demony, nie mam nic do bohaterki rzucającej akcesoriami ubraniowymi w celu zwalczenia ww. demona. Nie żądam tłumaczenia, jak działa magia - to magia, nie obchodzi mnie to. Mam coś natomiast do świata, w którym bohaterki nikt nie umie zidentyfikować w innych ciuchach, wyludnionego centrum Tokio w środku dnia i innych wygodnych zabiegów fabularnych. Mam coś do idealnie pozytywnych bohaterów, którzy bez cienia refleksji przechodzą do porządku dziennego nad rzeką pełną trupów po ich walce.

A skoro o tym mowa - spójność wewnętrzna postaci to dokładnie to samo. Bierz cholera, czy jest realistyczne, bo do licha - skąd mam wiedzieć, jak realistycznie wypadłaby nastolatka postawiona do walki z potworami? Rzecz nie do sprawdzenia. Natomiast jeśli postaci składają się z kompletnie losowych cech charakterów, jeśli nie raczą zadać ani jednego z nasuwających się natychmiast pytań, jak tępe krowy śledząc gwałtowny rozwój niezwykłych wydarzeń, jeśli w rozmaitych sytuacjach postępują dokładnie odwrotnie niż nakazywałaby jakakolwiek logika - to seria zaczyna być przekreślana coraz grubszą krechą. I dlatego koniec końców z moich dotychczasowych obserwacji wynika, że na przykład Mahoujin Guru Guru jest bardziej "realistycznym" fantasy niż Kiba, bo w ramach swojej konwencji ma znacznie lepiej skonstruowany świat i znacznie lepiej myślących bohaterów. Dlatego tak wysoko cenię Toaru Majutsu no Index, gdzie bohater potrafi sprawnie zadzwonić do odpowiedniej osoby, która może mu pomóc, a znajdując trupa w zaułku leci po policję. I dlatego do furii doprowadza mnie parę innych serii, których tu miłosiernie z tytułów nie wymienię...

_________________
Hey, maybe I'll dye my hair, maybe I move somewhere...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Paweł Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 25 Gru 2008
Status: offline
PostWysłany: 05-01-2010, 18:53   

Niestety, z tym realizmem to jest tak, że niby każdy to słowo rozumie, ale często odbiera je na swój własny sposób. Oczekując realizmu nie mam na myśli biegania z kamerą za ludźmi i ukazania ich z jak najbardziej naturalnej strony. Przede wszystkim mam wtedy na myśli postaci i to jak potrafią współdziałać ze światem, w którym żyją. I nawet sam gatunek nie ma znaczenia, ponieważ wszelkie wydarzenia mają jedno zadanie: wywołać dane emocje, a do tego celu trzeba zaserwować adekwatny bodziec. Tutaj właśnie jest pies pogrzebany. Bo jeżeli postać (niezależnie od gatunku) ukazana jest w sposób mało wiarygodny, o charakterze, który nie mieści się w żadnych ramach, w dodatku reagująca irracjonalnie na sytuacje, których doświadcza, to niestety, ale wtedy uważam ją (a przy okazji dany tytuł) za nierealistyczną. Innymi słowy fabuła musi być przemyślana – czyli jeżeli pojawi się przyczyna to musi też być sensowny skutek, a postaci powinny być skonstruowane solidnie. Co więcej, emocje bohaterów muszą być wyczuwalne i dobrze by było, by ich pojawienie się miało jakieś podstawy – to znaczy kiedy bohater np. doświadcza trudnej sytuacji to podejmuje decyzję: walka lub ucieczka, a nie stoi „jak te ciele”, bądź zaczyna dajmy na to czytać książkę.

Przykładem niezwykle irytująco nierealistycznego anime jest dla mnie White Album, w którym postaci nie mają w ogóle charakterów, cały odcinek miotają się, mijają się nawzajem, a przy tym żadna nie potrafi wpaść na jakiś konstruktywny pomysł. Podobnież z wszelkimi tytułami, gdzie dostrzeżenie kawałka piersi kończy się omdleniem bądź skrajnym wykrwawieniem. Przykładów jest wiele, ale nie o to tutaj przecież chodzi…

Na koniec – to nie tak, że realizm w moim ujęciu jest „przyjacielem” zawsze i wszędzie. Wiele zależy od aktualnych oczekiwań i nastawienia wobec tytułu oraz ilości durnoty i bezsensu, która ewentualnie się pojawia.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
vries Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 13 Cze 2007
Skąd: Gliwice
Status: offline
PostWysłany: 05-01-2010, 22:24   

Avellana napisał/a:
Wracając jednak do anime, mam wrażenie, że dość często "realizm" w znaczeniu "jak w życiu" myli się z czymś innym - z wewnętrzną spójnością pokazanego świata oraz z wewnętrzną spójnością i kompletnością postaci.

Ot właśnie. Tu się zgodzę. Ale nie zawsze jestem w stanie powiedzieć "realizm". Mamy tu np. taką mangę Dorohodoro. W tej oto mandze świat jest spójny. Ale mamy magię, która praktycznie potrafi robić wszystko (tylko że trzeba znaleźć odpowiednią osobę). Po świecie latają sobie demony i mordują ludzi i magów. Magowie (którzy nie są tutaj ludźmi) też mordują ludzi testując na nich swoją magię. Zresztą siebie nawzajem też mordują. Ludzie starają się mordować magów i czasem im wychodzi. Ogólnie mamy tu do czynienia z filozofią "Dobrze, wypruliśmy z nich flaki, może masz ochotę na herbatkę?". I o dziwo w świecie, gdy bardzo potężne istotny (magowie, diabły) nie są w stanie być ograniczane przez jakąkolwiek władzę ta filozofia pasuje. Ale za żadne skarby nie nazwałbym tego realizmem.
Realizmem dla mnie jest spójność w dowolnym świecie, który tworzony jest z ograniczoną i zdefiniowaną na początku ilością wątków ponadnaturalnych. W Dorohodoro może wydarzyć się dosłownie wszystko (tak zbudowany jest świat) dlatego realistyczne nie jest.

Mimo to nie przekonują mnie nastolatki strzelające super-giwerami czy innymi mechami lepiej niż zawodowi żołnierze. Bo tego w założeń świata nie da się wstawić.

Avellana napisał/a:
Dlatego tak wysoko cenię Toaru Majutsu no Index, gdzie bohater potrafi sprawnie zadzwonić do odpowiedniej osoby, która może mu pomóc, a znajdując trupa w zaułku leci po policję.

No nie wiem, akurat to anime wydawało mi się wewnętrznie niespójne. Główny bohater był ok, ale świat przedstawiony był naciągany.

Avellana napisał/a:
Mam coś do idealnie pozytywnych bohaterów, którzy bez cienia refleksji przechodzą do porządku dziennego nad rzeką pełną trupów po ich walce.

Wytknęli ten element tylko i wyłącznie w Gundam Z. W filmach zresztą wycieli tą scenę, bo była zbyt drastyczna (jak można uświadamiać głównemu bohaterowi, że jest maszynką do zabijania?).
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Avellana Płeć:Kobieta
Lady of Autumn


Dołączyła: 22 Kwi 2003
Status: offline
PostWysłany: 05-01-2010, 22:48   

A nie, ja miałam akurat na myśli takie cudo, jak Trinity Blood, gdzie co chwila pół jakiegoś miasta wywalano w powietrze/szło z dymem razem z zawartością i nikt się tym przesadnie nie przejmował, z pozytywnymi bohaterami na czele. Inny śliczny przykład był w Project Blue. Zacytuję własną recenzję:
Cytat:
Oto w pewnym momencie jeden z głównych bohaterów doprowadza swoimi nieprzemyślanymi działaniami do śmierci niewinnych ludzi. Akurat w tym momencie jego upór przy przeprowadzeniu planu, o którym w zasadzie wiadomo, że nie może się udać, jest usprawiedliwiony silnym wzburzeniem i względami osobistymi. Jednakże nikt nie umie go skutecznie powstrzymać, a ww. przyjaciel po kłótni odchodzi, wzruszając ramionami i mówiąc coś w rodzaju „rób, jak uważasz”, co wydaje się reakcją (łagodnie mówiąc) trochę nieadekwatną do sytuacji. Najlepsze jednak są dwie sceny, stanowiące puentę tego epizodu. W pierwszej syn jednej z ofiar (Amerykanin, rzecz jasna) potrząsa bohaterem jak szczurem, wygłaszając płomienną przemowę, zakończoną „ale nie możesz się teraz poddawać, ponieważ śmierć mojego ojca nie może iść na marne”. W kolejnej oglądamy pojednanie obu chłopców, zakończone wspólnym śmiechem nad błędami przeszłości i spuentowane jakimś akcentem komediowym.


Spójności świata w Toaru... to ja bronić nie zmierzam, bo się rozłaził w szwach, aż miło (można próbować się bronić tym, że ten świat widzimy tylko "oczami bohaterów", po kawałku, cholera wie, jak tam całość idzie, ale chyba się nie wybronimy). Natomiast nie było tam tego, co mnie wkurza (to właśnie coś, co uznaję za brak realizmu): problemów z komunikacją. Zawsze i nieodmiennie mnie dobija to, że postaci nie są w stanie przekazywać sobie prostych informacji w odpowiednim czasie i miejscu, dlatego tylko, że za szybko by wnioski się dało wyciągnąć. Że żadne wnioski nie są wyciągane. Że bohater/ka na samym początku nie zapyta "Co tu się, (...), dzieje?", że poszczególne postaci nie siądą razem na tyłkach i nie porównają posiadanej wiedzy.

_________________
Hey, maybe I'll dye my hair, maybe I move somewhere...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
ghoast Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Sty 2010
Status: offline
PostWysłany: 05-01-2010, 23:33   

Co do Indexa to muszę przyznać że główny bohater zachowuje się logicznie i tak jak wypada i ma niezwykłą zdolność jak na bohaterów a&m myślenia. Co nie zmienia faktu że jakoś nie mogę go polubić, nie wiem dlaczego.

A wracając do tematu. Chyba w japońskiej animacji i komiksie takie coś istnieć nie może i nie istnieje, albo ja po prostu do tej pory nie spotkałem się z takim dziełem. Wątpię czy czytanie bądź oglądanie wiernie, aż do bólu oddanych realiów będzie przyjemne.
Chyba że za "realizm" weźmiemy po prostu dobre oddanie postaci, niech zachowują się w miarę logicznie i niech ich decyzje są powodowane jakimiś przesłankami a nie nie wiadomo czym. Za takim czymś jestem jak najbardziej ZA. I mogą tam nawet pojawiać się smoki, magia, mechy czy inne magical girls.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Mitsurugi Płeć:Mężczyzna
Wieczny Marzyciel


Dołączył: 22 Sty 2009
Skąd: Wrocław
Status: offline
PostWysłany: 05-01-2010, 23:43   

Po pierwsze definicji realizmu, jako takiego nie ma. Idąc z niedawną wypowiedzą Pawła, "normalność", i tu pozwolę sobie podciągnąć realizm, w pewnym stopniu zależy od doświadczeń człowieka, jego wieku (bardzo ważna kwestia, jak zauważył Grisz), osobowości, obranych ścieżek i porównań. Ale pomińmy moje nieudolne próby klasyfikacji.

Teraz inna kwestia. Do czego odnosi się ten realizm? Do świata i zasad nim rządzących, czy bohaterów? Bo jeśli szukamy realizmu w konstrukcji i przedstawieniu świata to możemy spokojnie odrzucić w 95% wszelkie gatunki, jak SF, Fantasy, Horrory, o Mangach i Anime nie wspominając. Bo pomijając fakt "nie istnienia" tych światów i ich elementów, to nikt nie wie, jak by on wyglądał i jak funkcjonował, gdybyśmy nagle zasiedlali galaktyki, na Ziemi było by więcej ras, a ludzie zostali by skonfrontowani z rzeczami paranormalnymi i nadprzyrodzonymi. Szukając realizmu świata, trzeba by było chyba, jak zaznaczył Grisz, sięgnąć po XIX wieczną literaturę realistyczną, pamiętniki czy nie liczne, nie będące "life storys" i Młotami na Sukces, książki pisane przez zasłużonych autorów. Dla mnie taką książką była na przykład "Księżyc Yakuzy", ale tego nie czyta się dla rozrywki. No właśnie, i tu kolejny myk, kłoda, przeszkoda. Rozrywka. Bo ilu ludzi sięgających po pozycje rozrywkowe, czy to M&A, filmy czy literatura, poszukuje w nich realizmu psychologicznego bohaterów i świata przedstawionego. Dla ilu z was czytanie o tym, co widzicie i znacie z rzeczywistości, jest rozrywką? W jakimś stopniu jest. Ale na dłuższą metę pewnie wkradła by się nuda.

Oczywiście miło jest obejrzeć bohaterów, którzy uciekają, gdy na przeciw niego stoi więcej niż troje opryszków, i świat w którym kula dosięga człowieka szybciej, niż ten zdąży mrugnąć. Widzieć poprawnie działającą fizykę, statki gwiezdne bez szyb, ludzi nie pilotujących ręcznie czegoś (np. absurdalnych myśliwców) co porusza się 400 000 km/s, czy wielotonowych mechów szybszych od człowieka. Ale ile w tym, byłoby, jak napisał Grisz, atrakcyjności? Albo rozrywki. Co jakiś czas miło jest coś takiego przebadać. Ale po kilku takich pozycjach pod rząd, ja osobiście bym się zanudził.

W kwestii bohaterów. Powiedzmy sobie szczerze. Kto dla kogo jest realistycznym bohaterem i komu to oceniać? Jasne, jeżeli 14 letni chłopak nagle dostaje super moc i leci walczyć ze smokami, a potem wraca do domu na obiad i myśli sobie "cool". to nie trzeba się wysilać przy analizie, żeby stwierdzić, że do realizmowi temu tak daleko, jak mnie do magisterki. Ale dobry przykład podała Avellana. Kto wie jak zachowałby się człowiek, gdyby przyszli do niego do domu i powiedzieli mu, że ma super moc albo dano mu magiczny miecz itd. Pewnie psycholog mógłby tutaj się mądrzyć, ale czy ktoś kiedyś coś takiego zbadał? Nie. Do tego realistyczni bohaterowie bywali by w większości przypadków nudni (w kontekście naszej rzeczywistości). Bo co sobą reprezentuje realistyczny, przeciętny człowiek? Raczej unika kłopotów, robi swoje dla społeczeństwa, tu się wydurni, tam odniesie sukces, martwi się co włożyć do garnka itd. To duże uproszczenie, ale ile rozrywki może wam dać realny świat, który tak dobrze (mniej lub bardziej) od XX lat widzicie i znacie? Bo dać może, ale na jak długo?

Ale wracając do anime i mang, bo też się rozpisuję. Realizm w anime to dla mnie przede wszystkim logika i ludzka natura. Jeżeli bohaterowie zachowują się logicznie, to można uznać, że mają w sobie coś z realizmu. Kalkulują, myślą, czasem wykażą się egoizmem, a czasami szukają pomocy. Przykład Avellany, czyli Toaru Majutsu no Index, może być przykładem o co mi chodzi, ale tylko po części, no bo bohater to wciąż przerysowany protagonista shounena. Jeżeli, ze swej strony, chciałbym podać jakiś przykład anime w dużą dawką realizmu to byłby to np. Grobowiec Świetlików. Ludzkie zachowania, desperacja, okrucieństwo, zaślepienie, arogancja itd. Wciąż można się czegoś przyczepić, ale ludzkie odruchy są tutaj dobrze ukazane. Realizm jest często utożsamiany z "Slince of Life", bo ukazuje codzienne problemy, spokojne, leniwie upływające dni itd. Czy to jest realizm? Tutaj nie poważę się na odpowiedź, bo nie wiem. Bo skąd pewność, czy ludzie gdzieś tam, w małych miasteczkach i na prowincji, tak właśnie nie żyją. Ale w anime musi być pewna doza wyidealizowania/przerysowania by pokazać choć minimalny dynamizm w rozwoju bohaterów i fabuły.

Nigdy nie chciałem dostać w Anime i mangach realizmu z naszej rzeczywistości, bo oprócz animacji to tak jakbym patrzył przez okno (przesadzam, ale wiecie o czym mówię). Rozrywka i atrkacyjność musi być poparta pewną dozą fikcji, przerysowania i "rodzielenia" czerni od bieli. Nie chciałbym osobiście by całkowity realizm wkroczył do M&A. Chętnie pooglądam anime z myślącymi logicznie bohaterami, ludźmi, którzy mdleją jak im rękę utną itd. Ale wciąż oczekuję, że będzie do oprawione fikcyjnością. Bo po to po to wszystko sięgam.

Odpowiadając na pytanie w temacie. Wróg czy przyjaciel? Przyjaciel, jeśli przystopuje i zastosuje politykę liberalną, ale stanowczo wypierającą bzdury, durnotę i kompletny bezsens. Wróg, jeśli w czystej postaci. Bo coś od siebie może dać, ale niech mi nie burzy i nie depcze mojego świata wyobraźni i uśmiechu, który zawsze gości u mnie, gdy pomyślę o moich kochanych hobby.

Nie mogę się posilić o podsumowanie, bo nie potrafię wyjaśnić aspektu "realizmu". Głowy sobie nad tym filozofowie i mądrzejsi od nas łamali i muru nie przebili. Realizm w M&A (i innych rzeczach) jest po części subiektywny, mimo pewnych obiektywnych cech i elementów. I stąd chociażby podobne, ale jednak różne wypowiedzi w temacie. Próba zdefiniowania i scharakteryzowania jest z góry skazana na niepowodzenie, podobnie jak w temacie "Miłość- czym dla was jest?".

EDIT: A jeszcze tak odnośnie przykładów i tego co Grisz napisał poniżej. Bo rzeczywiście łatwiej o realizm w mandze, ale tam również raczej obrazu rzeczywistości, lustra naszego świata, nikt nie znajdzie. Ale odbiegam od tego co chciałem napisać. A co powiecie o realności (ja na razie nie zajmuję stanowiska) np. Genshikena, Honey & Clover albo Kino's Jourey? Nie są to przykłady "realnych" anime, bo moje pytanie dotyczy tego, czy uważanie, że te anime mają w sobie ukazaną, w jakimś stopniu realność. Bo przestawiona jest nader nietuzinkowo.

_________________
温故知新 - To search for the old is to understand the new
勝ちは鞘の中にあり - Victory comes while the sword is still in the scabbard


Ostatnio zmieniony przez Mitsurugi dnia 06-01-2010, 01:45, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
927825
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 05-01-2010, 23:53   

ghoast napisał/a:
A wracając do tematu. Chyba w japońskiej animacji i komiksie takie coś istnieć nie może i nie istnieje, albo ja po prostu do tej pory nie spotkałem się z takim dziełem. Wątpię czy czytanie bądź oglądanie wiernie, aż do bólu oddanych realiów będzie przyjemne.


Istnieje, istnieje. Trochę ze sklerozy pominąłem w pierwszym poście tytuł, który po trochu wyłamuje się z ww. schematów - jest realistyczny i atrakcyjny zarazem - "Lady Oscar". Również Ikeda, również realizm (i to ten trudniejszy - bo historyczny), a do tego postaci skonstruowane z dużą dbałością o realizm, ba, nawet o zachowania względnie typowe dla epoki, w której żyją. Do tego tytuł bardzo atrakcyjny fabularnie, nie przypadkowo do chwili pojawienia się Sailor Moon było to najpopularniejsze shojo na świecie.

Dodajmy, że zbudowane wedle podobnych zasad i wydane w Polsce "Aż do Nieba" tej samej autorki nie broni się równie dobrze. Trudno mi jednoznacznie określić, co nawaliło - średniej klasy (i przewidywalna w końcu) fabuła, kiepska kreacja postaci, skoki historyczne? Nie wiem, dość jednak dodać, że komiks ten dziś wypada bardziej archaicznie niż starsza o niemal 20 lat "Róża Wersalu".

Problem mam z "Claudine" Ikedy. Czemu? Bo nigdy w życiu nie spotkałem się z przypadkiem osoby transseksualnej. Trudno mi po prostu uczciwie powiedzieć, czy i do jakiego stopnia ta manga jest (lub nie) przeangstowana. Nie wykluczam, że nie jest wcale i życie kogoś takiego w czasach belle epoque mogło tak właśnie wyglądać. Nie wykluczam także przesadnej dramy.

Generalnie, łatwiej o realizm w mandze. Anime, siłą rzeczy trafiające do większego grona odbiorców, musi być bardziej "sformatowane" pod kątem odbiorcy, ergo, realistyczne duperele idą się kochać kosztem atrakcyjności. To nawet nie jest zarzut (patrz pierwszy post) ale raczej stwierdzenie faktu.
Powrót do góry
Fei Wang Reed Płeć:Mężczyzna
Łaydak


Dołączył: 23 Lis 2008
Skąd: Polska
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 06-01-2010, 00:18   

Ja także z wiekiem uciekam pomału od tytułu, które są "nierealistyczne przede wszystkim". Wyjątkiem są tytuły nierealistyczne powierzchownie, a w zasadzie będące metaforą, odnośnikiem do pewnych "porządków" (oczywiście najłatwiej dostrzec te, w których tylko porządek świata jest przeinaczony, ale nierealistyczne może być w nim w zasadzie wszystko - a i tak jest to "nierealistyczność powierzchowna", przynajmniej dla mnie). Szczególnie mam oko na tytuły fantastyczne, przede wszystkim science-fiction. Jak już pisał Grisznak, odmawianie wyróżnika "realistyczny" takim tytułom tylko z powodu przynależności gatunkowej, jest naiwne. Aczkolwiek z tym realizmem bywa w nich różniej - często nie ma go wcale (ani w porządku świata, ani w logice wydarzeń, ani w postaciach i ich poczynaniach). Bardzo rzadko też się zdarza, by wszystkie te elementy na raz można by nazwać realistycznymi. Najczęściej, jeśli można się go doszukać, to tylko w pewnych jego elementach. Ale, moim zdaniem, i to nie przekreśla tytułu w walce o otrzymanie miana "realistycznego". Ciekawym przykładem jest tu Planetes (aczkolwiek bardziej manga, niż anime, przynajmniej na tyle, na ile mogę wywnioskować z recenzji anime i swojej wiedzy o mandze). Postaci prawie całkowicie pozbawione "zmysłu kreacji" (ich psychologii i wzajemnych relacji - może nie aż wszystkie, ale zdecydowana większość) i które najchętniej rozgoniłbym we wszystkie strony świata. Natomiast świat przyszłości zbudowany jest z wielką dbałością o szczegóły, konsekwencje poszczególnych decyzji oraz z uwagą na wszelkie ograniczoności świata (i pal licho kilka błędów, jakie autor popełnił). Dla mnie ten jeden aspekt, tak wyeksponowany, jest wystarczający, by nadać tytułowi znamiona realizmu.

Można powiedzieć, że po przeciwnej stronie terenu realizmu stoją okruchy życia, czyli coś, co ma być realistyczne w każdym calu (a przynajmniej w większości tych "cali"). Powoduje to, że tytuły tego gatunku często przechodzą na "szarą stronę życia", ukazując zwykłe perypetie, zwykłych ludzi, z przeciętnymi statystycznie ich decyzjami, itd. W dyskusji powyżej pojawił się w ich kierunku zarzut nudy. Częściowo się z tym zgadzam, nawet jako osoba, która chętnie sięga po tytuły z tej półki. Jednak ja zaznaczyłbym, że to nie jest taka zwykła zależność: zwykłość = nuda. Zmodyfikowałbym to równanie do postaci: zwykłość + przesadna długość + nic ponad realizm = nuda (nawet totalna). Im tytuł bardziej codzienny i bardziej "o niczym", tym bardziej jego lektura wydaje się stratą czasu. A gdy szarość dnia codziennego przemnożymy przez niekończące się strony tytułu, to już w ogóle śpi się przy nim dobrze. Realizm, kiedyś "modny", w swej ekstremalnej postaci mówił o takich banałach, których czytanie jest czymś więcej niż stratą czasu. Nie jest tak, że jak autor ukaże w swoim dziele, jak bohater wynosi śmieci, w jaki sposób wiąże sznurówki, czy jak przewraca się z boku na bok, nie mogąc zasnąć, to od razu jest to nic nie warte, ale gdy śmieci wynosi kilka stron, a zasnąć nie może kilka godzin, a czytelnik/widz skazany jest na tego nieszczęsnego bohatera z jego nic nie znaczącymi problemami sennymi, to wartość tytułu zbliża się w stronę zera i zatrzymuje się na stwierdzeniu - "coś takiego mogło/może się wydarzyć, jest to empirycznie dowodliwe i intuicyjne". Więc jeśli nie jest on jakoś w sposób artystycznie cenny napisany/narysowany, to jest do niczego. Okruchy życia owszem, z założenia powinny się skupiać na rzeczach, które mogą się zdarzyć i się zdarzają często i łatwo (czyli są stosunkowo wysoko prawdopodobne), o tyle przedstawiona treść winna być "innowacyjna", czy też sposób jej przedstawienia powinien odbiorcy "dać coś więcej niż tylko paletę możliwości". A więc chętnie sięga się po wydarzenia w jakimś sensie ważkie - np. rodząca się miłość i jej perypetie (w opozycji do wynoszenia śmieci w deszczowy wieczór jako czynności samej dla siebie). Przynajmniej w przypadku tytułów "dłuższych" (sposobem względnym, co innego znaczącym dla każdego). Jednak osobiście upodobałem sobie migawki, pojedyncze sceny (lub kilka scenek), czyli dzieła króciutki. Ich zaletą jest to, że mogą przedstawiać w zasadzie nawet największe "banały" (te szarocodzienne), a więc np. przywoływane wcześnie wynoszenie śmieci w deszczu, a jednocześnie ich wartość nie tyle z tego powodu maleje, co nawet rośnie (tak, bo ten powyższy wzór nie jest taki sobie liniowy). Nietrudno, nawet nie posiadając wielkiego arsenału wiedzy, nadać takiemu dziełu pewnej "magiczności chwili", która posiadać może urok, mimo iż jest szara. (Stąd też moje zachwyty nad mangą taką jak Kiiroi Hon).
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Morg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 15 Wrz 2008
Skąd: SKW
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 06-01-2010, 01:00   

Mitsurugi, w skrócie, bo szkoda mi na to czasu: bredzisz.

A co do tematu - realizmu jako takiego nie trawię i nie ma to znaczenia gdzie. Flaubert, de Balzac, czy tym bardziej Zola nigdy do mnie nie przemawiali. Właściwie jedynym dziełem pisarza realistycznego, które sobie cenię jest Rodzina Thibault. Codzienność mam ciągle za oknem - po sztukę sięgam po to, żeby się od tego stuprocentowego realizmu oderwać. Nieco inaczej sprawa wygląda, jeśli akcja jest osadzona w przeszłości, ale i tu po realizm nie sięgnę - to, czego oczekuję, to zgodność z historicznymi realiami wyłącznie na zasadzie braku zgrzytów.

Co do anime, to jakkolwiek pod względem gatunków oglądam rzeczy wiele, tak jednak wciąż pewne odrealnienie jest mi potrzebne. Przy czym to odrealnienie ma oczywiście swoje granice, a największą z nich jest mój hak do zawieszania niewiary. Nie mam nic przeciwko mechom latającym po świecie, pojazdom na wróżkowy pyłek, magii, dzieciakom ratującym świat, jedynowładztwu samorządów uczniowskich, czy czemukolwiek innemu tak długo, jak wszystko razem trzyma się kupy. Zwykle jednak się nie trzyma, więc część rzeczy mogę przeboleć i odwiesić na hak. Hak oczywiście ma swoją wytrzymałość, więc po przekroczeniu pewnej masy krytycznej seria staje się dla mnie nieoglądalna.

Trochę osobno traktuję postacie, które są dla mnie chyba najważniejszym elementem - dobre postacie mogą uratować chałę, postaci kiepskich nie uratuje w moich oczach nic. Tutaj właśnie wymagam, nie tyle realizmu, co prawdopodobieństwa i spójności charakterów. W zdecydowanej większości przypadków nie jestem w stanie ocenić jak zachowałby się prawdziwy człowiek postawiony w takiej sytuacji jak bohater, ale nie przeszkadza mi to zżymać się na Bohaterów Takich Jak Ty, tsundere, yandere, czy inne typy osobowości dające się zawrzeć w jednym słowie (ewentualnie zdaniu) - zwyczanie dlatego, że doskonale zdaję sobie sprawę, że ludzi tak określić się nie da. Nie szukam przy tym bynajmniej niczego, co zasługiwałoby na miano psychologicznego - anime to dla mnie głównie rozrywka, a takie dzieła są dla mnie zwykle ciężkie w odbiorze.

Czy nazwałbym jakieś anime realistycznym? Raczej nie, jeszcze na takie nie trafiłem, a jeśli trafię, to pewnie szybko od niego z gwizdem odlecę.

_________________
Świadka w sądzie należy znienacka pałą przez łeb zdzielić, od czego ów zdziwiony wielce, a i do zeznań skłonniejszy bywa.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
8137449
Mitsurugi Płeć:Mężczyzna
Wieczny Marzyciel


Dołączył: 22 Sty 2009
Skąd: Wrocław
Status: offline
PostWysłany: 06-01-2010, 01:11   

Cytat:
Mitsurugi, w skrócie, bo szkoda mi na to czasu: bredzisz


E, no dzięki, Morg. Wybacz, że ośmieliłem się napisać coś w temacie. Naprawdę.

Co mogę powiedzieć: Przykro mi. Zapomniałem, że jestem poniżej Twojego poziomu.

_________________
温故知新 - To search for the old is to understand the new
勝ちは鞘の中にあり - Victory comes while the sword is still in the scabbard


Ostatnio zmieniony przez Mitsurugi dnia 06-01-2010, 01:11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
927825
vries Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 13 Cze 2007
Skąd: Gliwice
Status: offline
PostWysłany: 06-01-2010, 01:11   

Widzę u was pewną niekonsekwencję. Mówicie "Życie jest nudne" i realizm też taki musi być. A co jeśli osadzimy akcję w erze konfliktu zbrojnego? Zapewne będzie ciekawie. Dlaczego od razu pchać się w dramat czy inny slice of life.
Dalej, czy przerysowanie oznacza odejście od realizmu? Dajmy na to, czy żołnierz wermachtu mógłby mieć romans z córką komendanta radzieckiego obozu? jak dla mnie tak. Ale co za kuriozum! Realizm też nie zawsze wiąże się z racjonalnymi wyborami bohaterów. Ludzie mogą postępować głupio (aczkolwiek są pewne granice).

Jak dla mnie nadmierne wymuszanie naszej codziennej normalności nie jest wymagane, by utrzymać realizm nawet w rzeczywistym świecie. Trzeba tylko odpowiednio dobrać czas i miejsce.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Vodh Płeć:Mężczyzna
Mistrz Sztuk Tajemnych.


Dołączył: 27 Sie 2006
Skąd: Edinburgh.
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
PostWysłany: 06-01-2010, 02:10   

vries napisał/a:
Ludzie mogą postępować głupio (aczkolwiek są pewne granice).

Mając za sobą autorytet Einsteina pozwolę sobie wyrazić sprzeciw. Ludzie mogą postępować głupio i granic jak dotąd nie stwierdzono, a prawdopodobieństwo ich istnienia jest pomijalnie małe.

Co do samego realizmu - jeżeli chodzi o realizm w rozumieniu wyróżnika, to jest mi on radośnie obojętny. To, czy dany tytuł dzieje się w naszym, z grubsza wiernie oddanym świecie, czy bohaterowie skaczą w mechach i ciskają w siebie nawzajem galaktyki ma dla mnie bardzo małe znaczenie, tak długo jak tytuł jest mnie w stanie zaciekawić.

Realizm rozumiany jako wewnętrzna spójność jest w zasadzie wszystkim czego oczekuję i już samo jego istnienie jest według mnie dużą zaletą. W przypadku świata chodzi mi o logiczne konsekwencje wydarzeń - Jeżeli wybucha wielka bomba i burzy pół miasta, miło jest zobaczyć jakieś rodziny opłakujące zmarłych - chociaż jeżeli wątek ten zostanie w ogóle pominięty, a bohaterowie nie będą dyskutować o biednych ofiarach cywilnych to jeszcze nie oznacza według mnie braku owej spójności - można o nim mówić moim zdaniem wtedy, kiedy widzimy konsekwencje jakiegoś zdarzenia - czyli autorzy pomyśleli, by je nam pokazać - i są one idiotycznie nielogiczne. Tak jak na przykład w Demonbane - w wyniku walki doszczętnie zrujnowany zostaje obszar kilku przecznic? Spoko, ktoś tam ma wtyki w mediach i zatuszował informację. WTF?! Właśnie w takich przypadkach irytuje mnie brak realizmu - kiedy już coś tłumaczą, to niech robią to z sensem. Zdecydowanie łatwiej byłoby mi przełknąć taką sytuację bez żadnego wyjaśnienia - ot, stało się, chrzanić co o tym myślą szarzy statyści.

Tak naprawdę najistotniejsza jest dla mnie wewnętrzna spójność bohaterów. Lubię, kiedy postaci są konsekwentne, a przy tym niejednowymiarowe. Bo fakt, tsundere która za każdym razem kiedy ktoś się odezwie wali go młotkiem w głowę to postać bardzo konsekwentna, ale niekoniecznie ciekawa. Choć też nie skreślam jej z góry, możliwe że i taką postać bym polubił - ale to dość mało prawdopodbne.

Rozwijając jeszcze temat bohaterów - w żadnym razie nie wymagam od nich podejmowania racjonalnych decyzji. Wbrew temu, co wydawałoby się logiczne, ludzie *nie* zachowują się racjonalnie - życie dostarcza mi codziennie wielu przykładów na poparcie tej tezy. Zatem wymaganie racjonalnego zachowania od bohaterów anime byłoby nieco okrutne. Co więcej, ludzie też nie zachowują się zawsze konsekwentnie - i nie mówię tu o dorastaniu, czy powolnej (albo, w obliczu odpowiednio dramatycznego wydarzenia, momentalnej) zmianie charakteru. Po prostu czasem ludziom coś odwala i robią coś, o co byśmy ich nie podejrzewali. Zatem tego też nie wymagam od bohaterów anime. Czego zatem wymagam? Wiarygodności. Jeżeli bohater swoim działaniem jest mnie w stanie przekonać, że tak właśnie by postąpił, to czego by nie robił i nie mówił, jestem mu to w stanie wybaczyć i uznać za naprawdę dobrą postać.

Z powyższych powodów znakomita większość bohaterów anime jest według mnie całkiem niezła. Postaci naprawdę tragiczne, albo naprawdę świetne stanowią rzadkość. I zaznaczam, że sam fakt że kogoś nie lubię nie oznacza jeszcze, że uważam go za postać nierealistyczną - to by przecież oznaczało, że muszę lubić wszystkich ludzi (prawdziwych, nie z anime ^^).

Szczerze przyznam się, że nie widziałem żadnego tytułu w którym realizm byłby tak realistyczny (czyli nasz świat, szara codzienność, szarzy, prawdopodobni i co za tym idzie przewidywalni bohaterowie) żeby mnie to jakoś odrzuciło, więc nie wiem czy z tej strony jest jakaś granica, po której przekroczeniu bez względu na wszystko inne anime by mi się nie spodobało.

Zbliżając się powoli do końca tego wywodu, który dość szybko odbił nieco od tematu realizmu w stronę wspomnianej przez Avellanę wewnętrznej spójności chciałem na początku rzucić paroma tytułami, jednak szybko zorientowałem się przeglądając listę obejrzanych anime, że tak naprawdę wiele by to nie dało. Otóż - są przypadki, w których realizm uznaję za jedną z zalet danego anime. Są przypadki, w których trudno mówić o realizmie, ale jak najbardziej można mówić o wewnętrznej spójności i takie też mi się podobały. Są wreszcie takie, które uwielbiam mimo braku realizmu i poważnych problemów ze spójnością.

Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak tylko stwierdzić w odpowiedzi na pytanie z ostatniego akapitu - realizm jest dla mnie kompletnie bez znaczenia. Definiować realizm chyba najjaśniej byłoby tak, jak chyba definiuje się wyróżnik - brak elementów nadnaturalnych. Do określenia pozostałych zjawisk poruszonych przez Grisza w pierwszym poście lepiej nadają się określenia takie jak konsekwencja, logika, czy wewnętrzna spójność.

_________________
...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Melmothia Płeć:Kobieta
Sexy Chain Smoker


Dołączyła: 09 Lut 2007
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
PostWysłany: 06-01-2010, 15:59   

Ja widzę zbyt wyraźne rozgraniczenie między realizmem a tym, o czym cały czas piszecie, a co jest zwane realizmem psychologicznym oraz spójnością świata przedstawionego, które nie równają się realizmowi, a przynajmniej realizmowi w moim pojmowaniu. W sumie pisała też o tym Ave w swoim pierwszym poście w tym temacie.

Realizm psychologiczny nie równa się realizmowi. Jednak oba mogą występować razem. Żadne science fiction ani żadne fantasy nigdy nie będzie realistyczne. Może występować realizm psychologiczny, mogą być szczegółowo oddane realia przyszłości wzorowane pilnie na czymś ze współczesności, może to być spójne. Ale to jeszcze nie świadczy o realizmie. Nie wiemy, co będzie w przyszłości, więc nie możemy powiedzieć, że respektowane są prawa świata z czasów, w których dzieje się akcja. Nie ma (a przynajmniej nie znamy) światów fantasy, więc nie możemy oceniać ich realności. Toaru nie jest realistyczne, ale owszem, można mówić o realizmie psychologicznym i dopiero w tym momencie rozwodzić się nad tym, czy jesteśmy w stanie w miarę dokładnie określić, jak będzie się zachowywał człowiek postawiony w takiej a takiej sytuacji, bo komuś ten realizm psychologiczny też może jednak zgrzytać. Ale na pewno nie jest to realizm. Powiedziałabym, że po moim zimnym trupie, ale skoro granice definicji aż tak się już zacierają, to nie będę się upierać przy tym jednym rozumieniu, tym bardziej że widzę dość sensownie opisywane wyznaczniki realizmu według innych. Istnieją jednak pewne prawa, które rządzą rzeczywistością (chociaż to też podlega dyskusji, ja się jednak będę trzymać tego podstawowego rozumienia realizmu z tymi prawami jako jego głównymi wyznacznikami). Są to prawa, które rządzą naszym światem. Nie światem przyszłości czy alternatywną jego wersją. Dla mnie dany twór może być realistyczny tylko w momencie, w którym są one przestrzegane. Żadnych magów, latających po ulicach esperów, ganiających się mechów, wampirów czy kosmitów. Przy czym mówię tu o realizmie w tym starym, szkolnym rozumieniu, gdzie nie istnieje takie coś jak „okruchy życia”, więc nie ma jeszcze tego wewnętrznego podziału, a sam realizm jest dość łatwy do określenia.

Tak więc: realizm psychologiczny =/= realizm =/= spójność świata przedstawionego (Juuni Kokki <3).

Pierwsze i ostatnie może się w zupełności obyć bez środkowego, a środkowe może zawierać i pierwsze, i drugie. Chociaż musiałabym się poważnie zastanowić, czy chciałabym się natknąć na tę ostatnią opcję w przypadku anime. Wrogiem bym realizmu nie nazwała, ale co za dużo, to niezdrowo. Ale tak naprawdę realizm w żadnym wypadku nie jest wyznacznikiem jakości anime, przedostatni akapit posta Vodha doskonale to podsumowuje.

Tak więc ja oczekuję od serii, chyba tak jak większość, spójnego świata i w miarę logicznie postępujących bohaterów, nie na zasadzie, że nie może im odbić i nie mogą się zachowywać nieprzewidywalnie, ale nawet szaleństwo nie powinno wyskakiwać ni z gruszki, ni z pietruszki...

Tak troszkę mi się zjechało z tematu...

_________________
"Słowo ludzkie jest jak pęknięty kocioł, na którym
Wygrywamy melodie godne tańczącego niedźwiedzia,
Podczas gdy chcielibyśmy wzruszyć gwiazdy"
G.F.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 06-01-2010, 17:00   

Miałem ochotę przeczytać w całości wszystkie wasze wypowiedzi, ale jednak stwierdziłem, że w wigilię nie będę miał tyle czasu. Natomiast z tego, co się orientuję, pójdę w inną stronę, niż cała reszta dyskutantów, może nawet banalną, ale kto ze mną więcej rozmawiał ten już pewnie wie, o czym napiszę.

Otóż realizm. Ciężko coś o nim napisać w kontekście anime, właściwie to osobiście nawet nie oglądam japońskiej animacji po to, by ujrzeć obraz naszego świata. Nie. Ja chcę czegoś ciekawego, odmiennego od powszechnie znanych zjawisk. Mechy, Super-sentai etc. są ciekawe, o ile nie przegina się z nimi.
Ostatnio odświeżam sobie Code Geass R2 w poszukiwaniu weny do pisania fanfiction. Wiadomo powszechnie, że nie jest to idealne anime, moim zdaniem wręcz to czysty zmarnowany potencjał. O ile w pierwszej serii mechy były tu do zniesienia, o tyle w R2 co odcinek mamy sytuację, że jeden mech zatrzymuje całe uderzenie (i nie przesadzam, w odcinku 18 Knight of One po przybyciu na pole bitwy zmasakrował szeregi wroga, na ekranach taktycznych było to ukazane jako momentalne "lost" w miejscu jednostek). Ha, żeby było zabawniej, to Knight of Ten przy pomocy mecha HOLOWAŁ OLBRZYMICH ROZMIARÓW LATAJĄCĄ FORTECĘ, Z ZAMIAREM CIŚNIĘCIA JEJ W INNY WROGI OBIEKT. To już nawet przestaje być zabawne, nuda i żenua. Dlaczego w takim Full Metal Panic! pomimo obecności mechów jest jakiś realizm? Bohaterom nawet kończy się amunicja(!), oraz potrafią działać zespołowo (!). I jest równie efektownie, a przy okazji ciekawie.
Realizm to nie jest odwzorowanie realnego świata, to po prostu czysty rozsądek, którego, niestety, twórcom anime brakuje.

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 2 Idź do strony 1, 2  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group