FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2
  Początki i Końce
Wersja do druku
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 21-04-2009, 00:50   

Karel pokręcił pokręcił przecząco głową.
- Szanuję wasze zdanie ale on a tym bardziej jego szef, nie będą szanować przepisów. Jesteście w stanie przeciwstawić się istocie o mocy LON? Jeżeli ta inwazja ma być odparta to współpracować muszą.........wszyscy. Co do WIPu...dzięki za ostrzenie ale zaryzykuje.....choćbym miał następne sto lat chodzić w mundurku - tu się wzdrygnął ale jego oczu nie opuściła determinacja.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 21-04-2009, 13:57   

- LON? - Se-I spojrzał na Karela spode łba - ma pan na myśli Leninowską Organizację Nauczania? Rozumiem pańskie obawy, doskonale je rozumiem, ale proszę pamiętać, że my generalnie z dialektyką materialną radzimy sobie nieźle. Założenie, że cała realna rzeczywistość jest materialna i nie ma żadnego obiektywnie istniejącego bytu, którego nie dałoby się sprowadzić do jego materialnej podstawy, zostało już dawno zakwestionowane i z tego co wiem, Główny Agencja Notowania Takich Zjawisk zakwalifikowała go jako nic więcej jak tylko ciekawostkę.

- Poza tym, WIP nie jest od takich spraw - dodał po chwili namysłu - Dużo bardziej odpowiedni będą tutaj MACanci, do których nie omieszkamy cię skierować po ukończeniu szkolenia. A wracając do kwestii nauczania, chyba muszę sam się tym zająć, chodźmy - po czym kierownik Jedenastego Urzędu Rejestracji Interwymiarowej skinął ręką i cała trójka przeniosła się przed bramę Akademii Realizacji i Magazynowania Indywidualnych Teorii Eschatologicznych. Karel ze zdziwieniem zauważył, że znów ma na sobie ów szkolny mundurek. Se-I otworzył bramę i weszli do środka.

- Oneenisama! - rozległ się pisk i zaraz Karel został otoczony przez stado dziewcząt w wieku licealnym w podobnych doń mundurkach.
- Spokojnie, dziewczęta, spokojnie - Se-I dał ręką znać, aby zostawiły ich na chwilę.
- Udasz się teraz na Generalnie Ogólny Kurs Ukłonów a potem czas na Właściwy Egzamin Gotowania Ekologicznych Tacos Ananasowych. A później pogadamy o koordynatach kwatery MAC.
Powrót do góry
moshi_moshi Płeć:Kobieta
Szara Emonencja


Dołączyła: 19 Lis 2006
Skąd: Dąbrowa Górnicza
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
WOM
PostWysłany: 21-04-2009, 17:27   

- Czy kolega o czymś nie zapomniał? – zapytała niewielkiej postury osóbka, siedząca przy wejściu do Akademii.
Obaj panowie natychmiast odwrócili głowy i zobaczyli przed sobą błękitnowłosą dziewczynę, w bliżej nieokreślonym wieku. Spod koszmarnej ilości falbanek i powiewających wstążeczek trudno było dostrzec twarz, ale Se-I natychmiast rozpoznał z kim ma do czynienia. Obecność tej na pierwszy rzut oka niepozornej osóbki, tak nim wstrząsnęła, że znajdująca się w jego pięknych, jasnych włosach lilia, natychmiast zwiędła.

- Jestem Pom Pon, Drugi Zastępca Siódmego Kapitana ds. Bliżej Nieokreślonych w Ministerstwie Operacji Eklektycznych i nie powiem żeby było mi szczególnie miło pana poznać… - zwróciła się do towarzyszącego urzędnikowi mężczyzny.

To nie był najlepszy dzień dla Pom Pon: najpierw z samego rana Ping Pong, jej starsza siostra, potłukła jej ulubiony kubeczek z wiewiórką, w pracy okazało się że jakiś idiota postanowił użyć Kamery Obskurnej do nakręcenia dożynek na cześć Dziesięciu Bogów Mączki Kukurydzianej i kiedy po uprzątnięciu całego tego bajzlu, wreszcie udała się na zasłużoną przerwę, żeby móc w spokoju obejrzeć „Jak dobrze wyglądać w kokardce”, dostała telefon że musi pomóc Se-I zająć się jakimś narwanym młokosem…

- Dobrze, skończmy już z uprzejmościami i przejdźmy do rzeczy – stwierdziła nie znoszącym sprzeciwu głosem – zanim ten tu delikwent przystąpi do Właściwego Egzaminu Gotowania Ekologicznych Tacos Ananasowych, musi przejść badania na obecność pasożytów, zaszczepić się na wściekliznę (w ostatnim roku ilość osób zaatakowanych przez wściekłe ananasy krytycznie wzrosła), świnkę i nosówkę. Co więcej, aby przystąpić do egzaminu należy złożyć podanie według wzoru, który można znaleźć w piątej siedzibie MOE, w Biurze Rzeczy Ostentacyjnie Rozrzuconych, w pokoju nr 653. Do tego potrzebny jest załącznik z tejże siedziby, ale z Pokoju Miętowych Słodyczy. Oczywiście, samo złożenie podania, nie oznacza otrzymania zgody, w razie wątpliwości zarządzone zostaną dodatkowe badania, ewentualnie zostanie pan wysłany na szkolenie. Decyzję otrzyma pan na piśmie w ciągu piętnastu lat świetlnych od złożenia podania, za obsuwy w terminie nie odpowiadamy.
- Aha, Se-I, Kapitan zaprasza na herbatę i jabłecznik w następny czwartek. Gdybyś miał jeszcze jakieś problemy z tym młokosem, daj znać. I na wszystkich Bogów Chaosu, nie zapominaj więcej o podstawowych przepisach… - jęczącym głosem przypomniała boginka, po czym poprawiła kokardkę w kolorze fuksji, pozbierała wstążeczki i rozpłynęła się w powietrzu.

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 22-04-2009, 00:33   

Sen-I sprawdził kalendarzyk
- Uff na szczęście będę miał czas, a pan dlaczego tu jeszcze stoi? Nie powinien pan iść na zajęci.... - nie dokończył.Głównie z tego powodu że miecz szermierza został wbity w jego czoło aż po rękojeść. Karel wyjął ostrze i dla pewności ściął urzędnikowi głowę, która poleciała hen daleko. Zanim ciało zdążyło upaść złapał je za ramię po czym przepuścił przez nie prąd o takiej intensywności że eksplodowało. Karel stał z wzrokiem wbitym w ziemię i mówił powoli podnosząc głos.
- Próbowałem, prosiłem, nie narzekałem i byłem cierpliwy. Ale nie przepis to przepis tamto. ,,Och bohaterze uratuj mi syna za miskę ryżu bo go pożrą dzikie świnie mówili". ,,Proszę z tym dokumentem do okienka tego i tego mówili", a ja z kolei mówię DOŚĆ! KONIEC z Panem ,,Miły Gość"!!! Wyrżnę te demony co do nogi czy wam się nie podoba czy nie!!! I tych bogów którzy staną mi na drodze również! Chcieliście sobie wychować boga?! Proszę bardzo macie Boga Zniszczenia! Oświadczam wszem i wobec że DEMON MIECZA POWRÓCIŁ!!!! - mówiąc te słowa odwrócił z rządzą mordu w stronę Akademii w której barykadowali się przerażeni uczniowie i nauczyciele.


Dziesięć godzin później nocne niebo rozświetlały błyski ognia artyleryjskiego a ciszę przerywały huki wystrzałów i ogień broni maszynowej oraz jęki umierających. W sztabie sił obronnych boskiego miasta siedział generał Chu-Xi oraz kapitan Wii Lu.
- Jaką mamy sytuację? - zapytał wyższy stopniem.
- Straciliśmy kontakt z 3 i 7 Oddziałem Magów Niebiańskich Gór, straciliśmy też wszystkie Niebiańskie Lwy jakie były w mieście. 1 i 12 dywizja sił powietrznych ściągniętych z Walhalli wiążą go w walce w tej chwili ale ponoszą ciężkie straty. Wcześniej posłaliśmy też na niego Świętego Smoka.
- I?
- Odrzucił nam odrąbaną przednią łapę. Wygląda na to że kieruje się do zbrojowni.
Dowódca zaklął pod nosem.
- Nie dać mu się przedrzeć! Jeśli mu się uda to będzie gorzej niż jest w tej chwili. Ściągnąć Strażników Wrót Niebiańskich! Chcę widzieć każdy ognisty miecz tutaj w mieście! I dajcie na linię Quazequotala!
- Tak jest sir! - powiedziała kapitan po czym wyszła.
Generałowi trzasły się ręce. To pierwszy taki przypadek w jego karierze. Co to za facet?! Jak jakiś trzeciorzędny bóg z jakiegoś nędznego wszechświata mógł rozgromić do tej pory więcej oddziałów specjalnych niż wojska z piekieł oraz mazoku razem wzięci?
Generał wyjął cygaro i włożył je do ust by zapalić na uspokojenie. Zaczął szukać po kiszeniach zapałek gdy w tym momencie namiot zmiotła eksplozja. Powalony generał był przez chwilę ogłuszony. O dziwo cygaro utrzymało się w ustach. Gdy świat przestał wirować ujrzał nad sobą Karela.
- Ognia? - zapytał szermierz wbijając ostrze w klatkę piersiową wojskowego po czym tak długo przepuszczał przez nie elektryczność aż z tego nie zostały dymiące zwłoki. Sylwetka szermierza była cała we krwi. Jego oczy jarzyły się szkarłatnym blaskiem i takież były pioruny spacerujące po mieczu tam i z powrotem.
Karel podniósł głowę do nieba i zaniósł się szaleńczym śmiechem.Gdy się uspokoił powiedział do siebie złowieszczym szeptem.
- Czas znaleźć sobie nową zabawkę - po czym ruszył do boskiego składu broni.


Ostatnio zmieniony przez Karel dnia 22-04-2009, 16:46, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
IKa Płeć:Kobieta

Dołączyła: 02 Sty 2004
Status: offline

Grupy:
WIP
PostWysłany: 22-04-2009, 11:37   

Temat odblokowany, na prośbę zainteresowanych.

IKa
Zua Biurokratka
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bezimienny Płeć:Mężczyzna
Najmniejszy pomiot chaosu


Dołączył: 05 Sty 2005
Skąd: Z otchłani wieków dawno zapomnianych.
Status: offline
PostWysłany: 22-04-2009, 14:01   

- Na Świętych Ojców Dialektyzmu! Co to za bałagan? Nie widziałem czegoś równie żałosnego od czasu Rewolucji Kulturalnej - rozległ się zirytowany głos za plecami szermierza. - Swoim zachowaniem przynosicie wstyd pełnionej przez was funkcji.
Nowoprzybyły wyglądał zupełnie przeciętnie. Właściwie, to nawet dzięki swojemu zgrzebnemu, szaremu strojowi o lekko mundurowym kroju wyróżniał się wśród pozostałych bóstw Wyższych Niebios.
- A ten tu co? - pomyślał Karel, szybko oceniając przybysza. Brak widocznej broni, i dobrotliwe zatroskanie bijące z pucołowatej twarzy nie sugerowały żadnego zagrożenia, ale mimo to było w nim coś... niepokojącego.
Po chwili wzruszył jednak ramionami - Jeden trup więcej nie zrobi różnicy - i przypuścił atak frontalny na przeciwnika.
Kilkanaście minut później, lekko zdyszany od ciągłego machania mieczem, Karel patrzył przez zmrużone oczy w nietkniętą sylwetkę wrogiego boga. Zaatakowany przeciwnik przez cały czas nie wykonał ani jednego kroku - ba, w ogóle się nie poruszył, a mimo to żaden z ataków Karela nie sięgnął celu - ani Denjin, ani Raikousen, ani nawet Raikiri - tak jakby szermierz za każdym razem źle ocenił odległość (co, zwłaszcza w tym ostatnim przypadku, wydawało się absurdalne). Pomimo wszelkich prób skrócenia dystansu, nie zmieniła się też odległość pomiędzy walczącymi.
- Kim jesteś? - wyszeptał Karel
- Ze Dong, Ministerstwo Aktywów Operacyjnych, do usług - głęboko ukłonił się jego oponent. - Obawiam się, że uzbieraliście już powyżej 21 punktów i konieczna stała się interwencja Biura Akcji Natychmiastowych. - tu Ze Dong ze smutkiem pokiwał głową
- kolejny dowód na to, że obdarzanie mocami boskimi śmiertelników do niczego dobrego nie prowadzi. Powtarzam to od tysięcy lat, ale czy ktoś mnie słucha? "wszystko będzie dobrze, Ze Dong", "Co się może stać, Ze Dong?", "Wybraliśmy odpowiedzialną osobę, Ze Dong", "Ups, Ze Dong", "Mógłbyś pomóc, Ze Dong?". Zawsze kończy się tak samo, wybiorą jakiegoś narwańca który będzie miał w nosie Wielki Porządek, i potem trzeba będzie po nim sprzątać. "Niech zakwitnie sto kwiatów" mówią, i mają rację - ale chwasty, chwasty trzeba wyplenić. - dodał, po czym klasnął w dłonie.
błysk
Słońce wznosiło się nad równiną, na środku której samotna postać z mieczem stała i rozglądała się dookoła.
- Co u licha? - pomyślał Karel, po czym z niezawodnym refleksem wojownika złapał spadający z nieba przedmiot - zapisaną misternym pismem Bogów kartkę papieru, na której napisano:
"Wynik podania o przepisanie licencji boskiej kategorii trzeciej na teren Multiświata
Rezultat: wniosek odrzucony, aktualna licencja zawieszona do odwołania.

Uwagi dodatkowe: Osobnik Karel decyzją Centralnej Instytucji Administracyjnej zostaje pozbawiony prawa pobytu w sferach boskich ze skutkiem natychmiastowym."
Cisze wokoło przerywały tylko odgłosy cykających świerszczy.

_________________
We are rock stars in a freak show
loaded with steel.
We are riders, the fighters,
the renegades on wheels.

The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 22-04-2009, 15:32   

Karel bardzo ale to bardzo się ucieszył.
- Nareszcie! Miałem dość tego świętego domu wariatów. Niebiańskie chóry mogą doprowadzić każdego do szału. A ten urzędas cieszę się że go załatw....- tu sobie coś przypomniał, owszem przerobił jego fizyczne ciało na tatar ale nie zniszczył jego esencji - hyym trudno, może się czegoś nauczył - wzruszył ramionami. W tym momencie usłyszał za sobą pyknięcie jakby zabrakło nagle powietrza i coś wypełniło jego miejsce. Odwrócił się by ujrzeć swój smoliście czarny motocykl, na siodełku leżała zapomniana już przez niego paczka z adresem. Karel podrapał się po podbródku. Wciąż miał zamiar ją oddać ale ciągle nie miał informacji o tym miejscu. W niebiańskich archiwach wyczytał tylko że to herbaciarnia i nic więcej....tak jakby kronikarz bał się napisać za dużo. Podobnie sprawa z Uturu i bliżej nieokreśloną inwazją.
- Jak go dorwę to....- ale znów przyłapał się na tym że zwykła śmierć nie była rozwiązaniem. Mógł po prostu wrócić znów tak jak teraz. A kolejne uganianie się za nim po to żeby go utłuc by było irytujące. Najlepiej by było go zapieczętować, ale od tego potrzebny jest specjalista.
Poza tym przydałaby się jakaś baza wypadowa. Z tymi myślami szermierz wsiadł na swoją maszynę kierując się położeniem słońca pojechał na wschód.

Pod wieczór dotarł do wioski na rozstaju dróg,a zła strona jego Ja ponownie zasnęła.Wioska była na tyle spora że znajdowała się tu karczma. Chłopi wracali właśnie do domów po całodziennej pracy w polu. Samodzielne jednostki, widocznie kawalerzy albo wdowcy udawali się do wyżej wspomnianego przybytku. O dziwo nikt nie zwrócił uwagi na jego pojazd, widocznie byli zbyt zmęczeni albo widzieli już dziwniejsze rzeczy. Szermierz podjechał pod budynek rzucił złotą monetę stajennemu(przy złapaniu której ten zapiszczał z radości) po czym podszedł do wejścia. Karczma nosiła nazwę ,,Pod Pluszowym Królikiem" co go zaskoczyło. Nie stracił jednak rezonu, więc śmiało otworzył drzwi i przestąpił przez próg. Rzucił okiem po izbie. Karczma jak na taką zapadłą dziurę prezentowała się niezwykle bogato i okazale. Widocznie musiały biec przez wieś niezwykle ważne szlaki handlowe. Po przyjrzeniu się ścianom i oknom Karel spojrzał na gości. Nic czego wcześniej nie widział,elf,lich,pół-ork hmmm cyborg? nieważne. Podszedł do karczmarza z pytaniem:
-Jakieś wolne stoliki?
-O tamten w rogu, zazwyczaj siada tam taki jeden gość Aregan.... nie Aserga..też nie O! Aragorn. Ale dawno go nie było panie, wcześniej dość regularnie tu przychodził.
Szermierz pokiwał głową po czym usiadł przy stole. Powoli i metodycznie popijał małymi łykami sake zamówionym u tegoż. Po 20 kolejce odszedł od stolika i poprosił o pokój. Nie żeby potrzebował snu ale nie chciał się odróżniać. Poszedł do wyznaczonej izby, a gdy karczmarz zostawił go w niej samego,zabarykadował wejście po czym za pomocą mocy miecza usmażył prądem wszelkie pasożyty co mogły się kryć w wyrze. Dopiero tak zabezpieczony dopiero na nie opadł. Miał wyrzuty sumienia z powodu rzezi w boskim mieście, po raz pierwszy od 5 tysięcy lat nie zapanował nad swoją krwiożerczością. Ale poprzedni raz był na polu bitwy. Tym razem również tylko że teraz ON sam był jej przyczyną. Nie mogąc znaleźć dla siebie usprawiedliwienia postanowił zasnąć by chociaż w objęciach Morfeusza odpędzić od siebie poczucie winy. Tymczasem gdy Karel zasnął okno w jego izbie pozostało otwarte.......
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 26-04-2009, 00:16   

Szermierza obudził ziąb wiejący przez niedomknięta okno. Z ociąganiem wstał z łoza i się przeciągnął. Skoro miał się z nią spotkać w Chinach to musi być tam pierwszy i urządzić sobie siedzibę. W wiosce kupił narzędzia od przejeżdżającego kupca następnie wsiadł na motocykl i wbił koordynaty na Ziemię 8 , wersję planety gdzie człowieka nigdy nie było. Gdy znalazł się w krainie rzek i zgórz poszukał odpowiedniego na swą kryjówkę miejsca
(zdecydował że mieszkanie wbudowane w klif będzie idealne) po czym zabrał się do pracy.
Uwinął się w iście boskim tempie po czym pozostało mu czekać.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 2 z 2 Idź do strony Poprzedni  1, 2
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group