FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony 1, 2  Następny
  Początki i Końce
Wersja do druku
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 17-04-2009, 16:48   Początki i Końce

Szermierz Kare wędrował już od paru dni lesistym traktem. W kieszeni wciąż spoczywał list Patriarchy Kica.Patriarcha pisał mądrze i Karel czuł że mają coś wspólnego. Nie zgadzał się natomiast ze słowem ,,takt".
- W walce nie ma taktu,miecz to tylko broń służąca do zabijania - po czym spojrzał na przytoczoną u boku katanę - przez te wszystkie lata mój miecz nie zyskał ani trochę siły. To wciąż kawałek metalu magiczny, zaklęty...owszem ale wciąż tylko metal.
Rozmyślania te przerwał mu koniec drogi, kończyła się ona opadają stromo w dół ku wyschniętemu korytu rzeki. Po drugiej stronie mógł zobaczyć wznoszące się szczyty gór. Jego uwagę jednak samo koryto. Wygląda na to że miejscowa ludność i wędrujący kupcy wykorzystywali je jako drogę. Patrząc w lewo dostrzegł czarne dymy w miejscu gdzie wciąż podążała droga i tam niezwłocznie się udał. Na miejscu zastał widok który widział nie raz w licznych światach, a także w swoim własnym gdzie sam był takowych przyczyną. Wszędzie leżały trupy wędrowców. Po rzuceniu okiem na pobojowisko stwierdził że należeli do jednej karawany. Następnie zabrał się do oględzin zwłok. Z tego co zauważył atak nastąpił z powietrza, nie zostało zabrane również nic wartościowego.W pewnym momencie znalazł trupa innego niż inne. Mężczyzna był ubrany jak przystało na człowieka wysokiego statusu a przy nim znalazł tajemniczą paczkę. Nie było na niej adresata ale miejsce przeznaczenia już tak. Blue Heaven. Przez chwilę zastanawiał się gdzie to może być....mógłby wrócić do siedziby MACu po wskazówki ale po chwili odrzucił tą myśl, Patriarcha miał dość własnych problemów. Nie mając ni dyrektyw ni informacji Karel schował paczkę pod pachę z zamiarem jej dostarczenia o ile to możliwe. W tym momencie jego uwagę przykuła sylwetka wyverna krążącego na niebie.Jeździec bo-dosiadał takowy-i jego bestia zataczali kręgi powoli obniżając swój lot ku niemu.


Ostatnio zmieniony przez Karel dnia 18-04-2009, 09:32, w całości zmieniany 4 razy
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 17-04-2009, 17:12   

Cytat:
.Mężczyzna był ubrany jak przystało na człowieka wysokiego statusu a przy nim tajemniczą paczkę.Nie było na niej adresata ale miejsce przeznaczenia już tak.Blue Heaven.


To nazwa własna czy chodzi o naszą herbaciarnię Blue Haven?

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 17-04-2009, 17:15   

Właśnie o te Blue Haven. Koniec offtopu.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 17-04-2009, 23:19   

- Przepraszam pana - za plecami szermierza pojawiła się znikąd gorejąca światłem postać. Była z grubsza humanoidalna, jednak jej postać utkana była z dziesiątek tysięcy druczków, a w miejscu oczu i ust widniały wielkie, atramentowe pieczątki. Miast nosa miała zszywacz do papieru. Osoby biegłe w religii i mitologii bez trudu mogły rozpoznać kim jest nowo przybyły. Był to bóg O'Kar we własnej osobie, młodszy aspirant w Sztabie Biurokratycznych Nonsensów, utworzonym przy Komisji Doradczej ds. Zaginionej Korespondencji Administracyjnej działającym w Niebiańskim Biurze Nieszczęść i Katastrof. Jak wszyscy doskonale wiedzieli pełnił funkcję Drugiego Omenu Trzeciej Emanacji Szóstej Instancji Boga Sądownictwa Najwyższego w Biurze Dzieł Rąk Ludzkich oraz woźnego naczelnego ds. Drewna Drzew Ścinanych Na Papier Pod Druki Bankowe w Nadwydziale Zasobów Odnawialnych Ziemii.

Przedewszystki jednak w Boskiej Biurokracji sprawował rolę Gońca Dostarczającego Wezwania Na Kontrolę Bytom Trzeciej Kategorii.

- Reprezentuję Boską Biurokrację - oznajmił, a jego głos był czysty niczym świątynny dzwon. - Jest pan proszony o stawienie się w Boskim Mieście Yu Shan na wyrywkową kontrolę - oznajmił. - Został pan wylosowany przez wydział Administracji Paladynami, Kapłanami i Boskimi Czempionami celem przeprowadzenia rutynowych badań. Chcemy sprawdzić, czy pańskie moce mają ważne atesty i czy zostały przyznane zgodnie z obowiązującymi przepisami. Dodatkowo sprawdzimy też, czy ten magiczny miecz ma homologację. Ma pan 48 godzin na stawienie się na kontrolę lub przedstawienie ważnych dokumentów. Jeśli tak się nie stanie zostanie pan doprowadzony na kontrolę siłą i zostanie zastosowana kara administracyjna.
A teraz proszę pokwitować odebranie zawiadomienia za pomocą podpisu identycznego jak ten złożony w Niebiańskim Biurze Rejestracyjnym Obdarzonych Mocą Śmiertelników.

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 18-04-2009, 07:04   

-.........- Karel przez chwilę milczał. Widział już dużo ale to..... Zerknął w stronę wyverna na niebie, jeździec wciąż tam był. Po chwili zdał sobie w związku z tym z czegoś sprawę.
-Nie szukam ni wyznawców ni rozgłosu czy chwały w tym świecie, pomimo tego że śmiertelnikiem nie jestem. Biznes w siedzeniu na chmurze i ciskaniu w gawiedź piorunami to już dla nie dla mnie, pragnę tylko znaleźć osobę na której mi zależy to raz. Dwa jeśli tak rzeczywiście to takie istotne jak mówisz to dlaczego nie pojawiłeś się wcześniej po tym jak opuściłem siedzibę MACu? I po trzecie - przy tych słowach wyciągnął miecz - jak na kogoś kto jest z tych ,,na górze" brakuje ci boskiej aury - odskoczył od ,,biurokraty" 10 metrów przy czym obracając się w połowie lotu, tnąc mieczem w powietrzu wymówił pojedyncze słowo.
- Raikiri -piorun o kształcie półksiężyca pomknął tnąc i ziemię i powietrze. Pocisk uderzył w stojącą postać kończąc wędrówkę efektywnym wybuchem pozostawiając po sobie zapach ozonu. Karel pokręcił głową w rezygnacji zdając sobie sprawę że to za mało by pokonać tego kogoś.
-Dlaczego wszystko nie może być prostsze? - westchnął, po czym już głośniej dodał w stronę obcego - lepiej zrzuć to przebranie , jeżeli mamy ,,rozmawiać" to wolę tego nie robić z chodzącą makulaturą.
Gdy szermierz był wpatrzony w opadający kurz nie zobaczył że postać na wyvernie zniżyła się 200 metrów dalej poniżej linii drzew.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 18-04-2009, 18:43   

"Nic gorszego niż nerwowy petent" -mruknął mężczyzna, który pojawił się tuż za plecami szermierza. Odziany był w białe kimono, zdobione różanymi motywami, zaś w jego jasne, długie włosy wpleciony był kwiat lilli. Wyjątkowo wnikliwy obserwator dostrzegłby pewnie ukryty między połami materiału kształt kunsztownie rzeźbionego pistoletu, na którego lufie chińskimi znakami wyryto napis "demon gun", ale zaskoczone bóstwo nie miało za bardzo na to czasu. Zwłaszcza, że przybysz złapał je za ramię, odwrócił i ujął za podbródek. Wokół niego powietrze przesycone było zapachem zielonej herbaty z orzechami ginkgo.

"Zaiste, to nie było mądre. Tego rodzaju działania mogą skończyć się interwencją Instytutu nadzoru, kontroli wewnętrznej i zewnętrznej, a zaręczam, nie chciałbym się znaleźć w twojej skórze, gdy oni się tobą zajmą, petite dieu" - dodał z francuska - "Przekonasz się, że ich skrót - I.N.K.W.I.Z. nie jest przypadkowy."

Szermierz sięgnął po miecz, gotów zadać cios, ale przybysz skinął ręką. Ku swojemu zdziwieniu bóstwo zauważyło, że trzyma w dłoni lilię. Tymczasem tajemniczy mężczyzna wyjął z przepastnych połów kimona notatnik i szybko pokrył kartkę siatką wykaligrafowanym znaków.

"Atak na urzędnika na służbie" - powiedział, wręczając swojemu interlokutorowi kartkę - "Do tego nieważna winieta na podróże międzywymiarowe, brak licencji na przemysłową produkcję lodu, pretendowanie do zajmowania miejsca w teogonii bez wcześniejszego przedłożenia wniosku w Agencji Boskiego Wyznaczania, niedopełnienie obowiązków rodzicielskich wobec zaginionej córki i kiepski gust w doborze ciuchów. Porozmawiamy o tym w biurze. A właśnie, zapomniałem się przedstawić. Se-I, bóg piątego stopnia w Jedenastym Urzędzie Rejestracji Interwymiarowej. Do usług."

Wszystko wokół zafalowało i po chwili oboje znajdowali się w wypełnionym po sufit regałami ze zwojami pomieszczeniu.Se-I zasiadł za biurkiem i wręczył gościowi kolejny plik papierów.

"Proszę tutaj wpisać teologiczne uzasadnienie swojego bytu, pryncypia wiary, system kar i nagród, opisać ważniejsze chramy, przedstawić swój stosunek do pozostałych bóstw. Gdy pan już skończy, oddamy broń,która czasowo zostanie oddana na przechowanie Chi You. Zgłosi się pan do niego po wypełnieniu tych dokumentów a także odebraniu licencji na legalne używanie lodu. Wydaje je Hai Re w pokoju 1156. Aby umówić się z nim na spotkanie, należy pobrać i wypełnić kwit u Feng Bo w pokoju 876, ale do niego zwykle jest kolejka, więc radzę załatwić to szybciej i dogadać się z Kam Fa z ministerstwa gospodarki lodem, on to jakoś przepchnie. Potem już tylko winieta na podróże, to powinno być proste, wydaje je Kua Fu. Wnioski można pobrać tutaj, ale chwilowo nie mam żadnego, więc niech pan skoczy do pokoju 27, jakieś powinny im tam zostać. Po załatwieniu wszystkie proszę się zgłosić ponownie do mnie, pokwitujemy wszystko i po problemie. Proszę się wziąć do pracy, ja jestem umówiony na herbatę".
Powrót do góry
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 18-04-2009, 20:21   

Po tygodniu czasu w boskim mieście Karel był najszczęśliwszym ex-bóstwem w Multiświecie. Głównie z tego powodu że skończył wreszcie problemy papierkowe. Urzędnik poinstruował go że może zostać w mieście dowolną ilość czasu lub od razu udać się do Niebiańskiej Bramy Ośmiu Feniksów. Karel po namyśle udał się do miasta. Tam wykonał transakcję w sklepie, która ku jego zdziwieniu była pierwszą czynnością w tym świecie podczas której nie wyskoczył na niego urzędnik, rycerz, kapłan czy cokolwiek innego(prawie się popłakał ze szczęścia). Zakup był niepozorny bo był to krótki pas materiału który poza niezniszczalnością nie przejawiał jakiś specjalnych właściwości. Ale nie wymagał tego od niego nowy właściciel gdy wiązał go na włosach splatając je w koński ogon. Stwierdzając że nie ma tu czego na razie szukać udał się do wyżej wspomnianej bramy (gubiąc się po drodze 4 razy) gdy stanął wreszcie przed bramą a konkretnie gdy czytał postawioną obok niej tabliczkę z jej historią i sposobem działania(widocznie dla turystów) dopadły go ONE. Dwie kawaii dziewczyny jedna w mundurku szkolnym a druga w stroju pokojówki i zaczęły go piskliwie informować że jest 9999999999 bogiem mającym przejść przez bramę. Jego brwi uniosły się w zdziwieniu ale one nie czekając na niego niemal zawlekły go pod koło żywcem wyjęte z strzelnic w wesołych miasteczkach. Jedna wcisnęła mu w dłonie pistolet na strzałki. Druga słodkim głosikiem poinformowała go że ma szanse na wygranie atrakcyjnej nagrody bla, bla, bla. Po chwili ta druga podeszła do koła(na którym widniały tak atrakcyjne pola jak: dekapitacja, tysiącletnie uwięzienie , ślepota czy miesięczny kac) po czym nim zakręciła. Karel któremu było już wszystko jedno strzelił niespecjalnie się przymierzając strzelił w stronę koła. Szermierz zamykając oczy oczekiwał spadających na niego 1001 nieszczęść. Gdy po 5 sekundach nic się nie stało odważył się odemknąć jedno z oczu. Strzałka którą przed chwilą wystrzelił utkwiła w polu z napisem ,,Niespodzianka"
Dziewczyny wymieniając spojrzenia i chichocząc zaczęły mu gratulować. W tym momęcie pojawiła się trzecia dziewczyna( w stroju tancerki egzotycznej) prowadząc czarny motocykl. Brwi szermierza po raz kolejny uniosły się ze zdziwienia. Ta która przyprowadziła wehikuł zaczęła zachwalać jego osiągi że jeździ po wszystkim tylko nie po powietrzu, że tylko on będzie mógł go odpalić, że nie potrzebuje paliwa, absolutna odporność na stłuczki, niezepsuwalność ogółnie cud,miód i orzeszki. Pierwsza dziewczyna wcisnęła mu w ręce stertę dokumentów każąc podpisać tu i tu( w tym gwarancję na 100 lat czyli dla boga tyle co nic). Po załatwieniu wszelkich formalności (i okazaniu przepustki strażnikowi bramy), przeszedł przez nią prowadząc swój nowy nabytek. Gdy kolory przestały mu wirować zorientował się że jest w miejscu z którego zabrał go urzędnik. Po krótkich obserwacjach wyliczył z położenia słońca, kierunku wiatru i stukaniu idącego o lasce kulawego chrząszcza na pobliskim konarze że nie minęło nawet pięć minut od chwili gdy został przeniesiony do Boskiego Miasta. Nie wiedząc gdzie się udać postanowił jechać w kierunku do którego najwidoczniej zmierzała karawana. Zapuścił więc silnik maszyny, która odpowiedziała mu silnym pomrukiem silnika po czym mknąc ruszył w dalszą drogę.
Tymczasem z lasu za którym wylądował wyvern przyglądał się mu jego jeździec. Ten z kolei nie wiedział że sam jest obserwowany.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Morg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 15 Wrz 2008
Skąd: SKW
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 19-04-2009, 18:20   

- Ehh... zaiste, wyjątkowo ciężki przypadek. Chyba będę musiał sam się tym zająć - ci z centrali jak zwykle zostawiają wszystko na mojej głowie... - westchnął stojący obok wiwerny mężczyzna, po czym zrzucił z siebie czarną pelerynę. Ubrany był we wzorzyste, czerwone kimono, zaś jego twarz znana była wszystkim w okolicy. Był to bowiem nikt inny, jak Xa'mir, Empereur au petit pied reprezentujący Boską Biurokrację.
- Za to ten stwór może mi się przydać - powiedział patrząc na zarekwirowaną w twierdzy AntyWiPu wiwernę i wyraźnie układając sobie w głowie jakiś plan.
Urzędnik przez chwilę przyglądał się uważnie jadącemu kawałek dalej podróżnikowi, po czym wymówił dwa słowa i parę centymetrów przed jadącym na jakimś dziwnym pojeździe Karelem otworzył się portal prowadzący do wyjścia z lasu przed którym się znajdował tajemniczy do niedawna jeździec. Gdy zaskoczony szermierz wyjechał z otworzonego przejścia, wiwerna złapała go pyskiem za szyję i rzuciła na ziemię. Podejrzane ustrojstwo za pomocą którego nielicencjonowany bóg przemieszczał się jeszcze przed chwilą, odjechało w siną dal.

- Witam pana - zabrzmiał głos nad Karelem - nazywam się Xa'mir i w tym rejonie pełnię funkcję Prefekta Jedenastego Departamentu oraz reprezentuję w randze bóstwa siódmego stopnia Sekcję ds. Eliminacji Materiału Ekstremistycznego. Na mocy uprawnień nadanych mi przez Ustawę z dnia 28 Pluviôse'a roku VIII o Reorganizacji Systemu Administracyjnego jest pan aresztowany pod zarzutem czynnej napaści na urzędnika na służbie, fałszowania dokumentów oraz próby ucieczki. W trybie nadzwyczajnym zostanie pan jednak przekazany nie Instytutowi Nadzoru, Kontroli Wenętrznej I Zewnętrznej, a przedstawicielowi Jedenastego Urzędu Rejestracji Interwymiarowej w randze bóstwa piątego stopnia.

Mężczyzna klasnął i obaj znaleźli się w biurze Se-I.

_________________
Świadka w sądzie należy znienacka pałą przez łeb zdzielić, od czego ów zdziwiony wielce, a i do zeznań skłonniejszy bywa.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
8137449
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 19-04-2009, 19:42   

Se-I miał na głowie ważniejsze problemy. Wydelegowany przez Boską Biurokrację, a dokładniej przez Urząd Kontroli Ekumenizmu, na spotkanie panelowe Wielkich Przedwiecznych, zastanawiał się, jak opisać to wszystko w raporcie.

- I ja wam mówię, nie będzie niczego! - Azatoth, sułtan demonów ryknął z mównicy, po czym opuścił ją, żegnany oklaskami członków swego dworu. Se-I spojrzał na harmonogram armaggedonów, który otrzymał z Centrum Informacji Apokaliptycznej, po czym wstał i zabrał głos.
- Pragnąłbym poinformować wielce szanowną Istotę Ostatecznego Chaosu, że w kwestii końca świata ten wymiar ma przed sobą jeszcze co najmniej tysiąc lat.
- Że niby co? - siedzący niedaleko Cthulu załamał macki z rozpaczy - Mam jeszcze tysiąc lat siedzieć po wodą? Wam się wydaje, że to niby przyjemne? A mój reumatyzm to co?
- Meee! - przytaknęła mu Czarna Koza, a zawtórował jej donośnie Tysiąc młodych.
- Zasadniczo, jeśli kierownictwo wyraz zgodę, mogę przydzielić skierowanie na wczasy w Ciechocinku - próbował ugłaskać rozgniewanego Wielkiego Przedwiecznego bóg z Jedenastego Urzędu Rejestracji Interwymiarowej.
- Ciechocinku? Cóż za bluźnierrrrcza nazwa... - Cthulu zafurkotały macki z podniecenia.
- Nie ma mowy! - krzyknął z drugoego końca sali Nyarlathotep - A kto będzie swoimi snami doprowadzał swych wyznawców do szaleństwa?
- Doda Elektroda! - rzucił wściekły Cthulu, kręcąc głową i machając mackami na wszystkie strony po czym zaraz dodał - Spadaj, czarnuchu!
- Cza...czarnuchu? - wysłannik przedwiecznych, który akurat występował w aspekcie Czarnego Człowieka, zmierzył Przedwiecznego wzrokiem, po czym lekko się zdziwił brakiem poparcia. Spojrzał za siebie, gdzie na licznych ławach powinien zasiadać Milion Umiłowanych Bóstw. Niestety, leżała tam tylko kartka, na której w języku Starszych Bogów ktoś napisał "Jesteśmy w salonie Renault".
- Ty, tu po drugiej stronie coś jest napisane - zwrócił mu uwagę siedzący niedaleko Yog Sogoth.
- Co takiego? - spytał rozkojarzony wszystkim Nyarlathotep.
- Hastur, Hastur, Hastu...

Se-I nie miał zamiaru czekać tylko błyskawicznie wrócił do swojego biura, zdecydowany, że raport napisze się sam, dziś wieczorem przy herbacie. Ku swojemu zdziwieniu zastał tam Xa Mira i swojego niedawnego petenta.
- A panowie tu po co? - spytał, siadając za biurkiem - Ach tak, pamiętam - zwrócił się do przyprowadzonego na miejsce bóstwa - czy wszystko już załatwione? Nie było rozsądnym oddalać się bez mojej zgody. Jeszcze by wysłali za tobą Militarne Oddziały Honorowej Eskorty Rejestratorów i by się porobiło...
Powrót do góry
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 19-04-2009, 22:28   

- A tak, została jeszcze kwestia magicznego pojazdu silnikowego - tu pokazał na czarny motocykl - i aktualnego prawa jazdy, rozumiem że pan takowego nie ma? Będzie mandacik.... - na szczęście tym razem Karel był przygotowany, wyciągnął z poły płaszcza wyrobione jeszcze w poprzednim uniwersum prawko. Na widok blasku bijącego z plastikowego prostąkącika obaj urzędnicy padli do tyłu jak prażeni. Było bowiem to prawo jazdy klasy Super S++ Delux z pieczątką LON, jedyny dokument dający pozwolenie na prowadzenie pojazdu będącego jednocześnie bronią masowej zagłady, Różową Wygrywającą Motyw Z Teletubisiów Przez Megafon Furgonetką Z Lodami. Blask artefaktu był tak oślepiający że wypadał przez okno przez co był zauważalny z sąsiedniego budynku. Jedynym który go jednak zauważył był urzędnik pochrapujący na biurku, sennie odemknął jedno oko zerknął w stronę blasku po czym mrucząc - Znowu w Rejestracji Interwymiarowej zabawiają się lewatywą z uranu - po czym znów głębiej zapadł w sen. Tymczasem szermierz po takiej demonstracji boskiej mocy zerknął z satysfakcją na leżących na ziemi urzędasów, po czym przymilnym głosem zapytał
- Czy to wystarczy?

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 20-04-2009, 10:38   

- Tak, powinno - Se-I na wszelki wypadek założył okulary przeciwsłoneczne - Zapomniał pan jednak o najważniejszym - tu wyciągnąłem ze stosu okólników, załączników i kwitów dużą kartkę, na której u góry znajdował się napis: "Eschatologia". Resztę kartki zajmowało nakreślone niewprawną ręką wypełniającego wielkie "XD".

- To po prostu nie do pomyślenia. Nawet jeśli jest się jednym z tych bóstw, które swoich wyznawców po śmierci zawijają w naleśniki z marmoladą i składują przez 666 lat w lodowcu to o tym też trzeba napisać. Nie może tak abyś, aby jakikolwiek bóg nie miał rozwiniętego lub przynajmniej szczątkowego systemu eschatologicznego.

Patrząc na szerokie ze zdzwienia oczy petenta, Se-I westchnął.

- Niech no zgadnę, zapomniał pan o tym? No nic, musimy się wszystkim zająć od początku. Xa'mir - dał znać astystentowi - Idziemy do Międzywymiarowej Akademii Realizacji i Magazynowania Indywidualnych Teorii Eschatologicznych.

- Ale on... - prefekt jedenastego departamentu wyraźnie sobie o czymś przypomniał.
- Oczywiście! Co za sklerotyk ze mnie - Se-I podrapał się głowę - W Międzywymiarowej Akademii Realizacji i Magazynowania Indywidualnych Teorii Eschatologicznych wymagany jest odpowiedni strój, inaczej tam pana nie wpuszczą. Zaraz się tym zajmiemy!

YamaYuriKai! - Se-I wypowiedział zaklęcie i przez chwilę w pokoju zrobiło się wręcz nieprzyjemnie duszno od zapachu lilii. Karel nie wiedział za bartdzo co się dzieje, by po chwili dostrzec że ma na sobie jednoczęściowy, ciemnozielony szkolny mundurek z plisowaną suknią do kostek, marynarskim kołnierzem i trzewikami. Jego włosy zaplecione były w dwa wijące się niczym świderki, warkocze.
- Znakomicie - Se-I przyjrzał się swojemu dziełu. Zaprowadź pana gdzie trzeba - zwrócił się do Xa'mira - Ja dołączę do was później.
- Ale co... - Karel patrzyła na siebie, a jego oczy wydawały się mówić "WTF?"?
- Międzywymiarowa Akademia Realizacji i Magazynowania Indywidualnych Teorii Eschatologicznych to, proszę pana, najsłynniejsza z niebiańskich wszechnic, miejsce końca i początku, klucz i brama. Jej adeptki i adepci to osoby niesłychanej czystości i niewinności, to ogród wiedzy i piękna, miejsce, w którym każdy może posiąść siłę! Siłą zdolną wywołać rewol...
- Chodźmy już - Xa'mir chwycił Karela za ramię i wyciągnął z pokoju, po czym przezornie zamknął za sobą drzwi.
Powrót do góry
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 20-04-2009, 14:01   

Ten rok był dla szermierza mordęgą. Znosił ją cierpliwie bo Se-I nie kłamał jeśli chodzi o siłę. W drugim półroczu mógł wybrać sobie specjalizacje. Po zajęciach, pilnie je ćwiczył nie tylko na egzaminy ale głownie dla siebie. Czynił to jednak w bardziej odpowiednim dla siebie stroju który w mieście zakupił. Czarna skórzana kurtka z napisem ,,Lightning" na plecach, (na wszelki wypadek zaniesiona do urzędu by upewnić się czy ma atest, na szczęście miała) spodnie a konkretnie jeansy (te atestów nie miały i musiał kupić drugie na pozór identyczne)oraz buty skórzane(jak jego stare do łydek{tu sprawdził czy skóra pochodziła od legalnego zwierza}). Poza tym czas spędzał na tuningu motocykla(tu urządzenie teleportacyjne z licencją na podróże międzywymiarowe), i pobytach w bibliotece w celu samokształcenia. Gdy wreszcie jego czas pobytu w akademii dobiegł końca, udał się ponownie do urzędu w celu przedstawienia mu świadectwa. Na papierku z góry na dół widniały oceny S i A+. Urzędnik tym razem nie sprawiał mu problemów, podbił i podpisał wymagane dokumenty, po czym oprał się na krześle a na jego twarzy wykwitł uśmiech satysfakcji z powodu dobrze wykonanego obowiązku. Szermierz dostał (w końcu) pozwolenie na opuszczeniu boskiego miasta. Gdy już miał wychodzić światło bijące za oknem uległo zmianie. Niebo zrobiło się krwistoczerwone i zaczęły spadać meteory. Zkraterów po nich wyłaniały się 10 metrowe płonące demonicznym ogniem golemy.
Oburzony urzędnik wykrzyknął:
- Skandal! Pobyt w Mieście bez zezwoleń jest karalny.
- Emmm nie sądzę żeby to był zwykły pobyt. Mi to raczej wygląda na inwazję.-odpowiedział Karel w myślach dodając do siebie ,,Yes! Yes! Yes!
- Inwazja? A mają zezwolenie? Jeśli nie trzeba natychmiast ich postawić przed.....
- Nie sądzę żeby się tym przejmowali - powiedział Karel pokazując na Boskiego Lwa którego dwa golemy rozerwały na pół niczym pinatę.
- Ale....
- Myślę że dacie sobie radę, w końcu macie przepisy prawda? - po czym szermierz skierował się do wyjścia pogwizdując cicho. Zanim jednak do niego dotarł zatrzymał się w pół kroku i wyjrzał przeciwne okno gdzie ujrzał widok którego nie miał zamiary więcej oglądać, na horyzoncie rysował się lodowiec który stale się rozrastał. Na jego szczycie stał zamek zbudowany z tak samo zimnego materiału. Karel nie czekając ani chwili dłużej wyskoczył przez okno na chodnik po czym dosiadł swojego jednośladu i pomknął w kierunku lodowca.

Gdy dotarł na miejsce przywitała go znajoma sylwetka. Sześciometrowy demon w zbroi którą zdobił szron patrzał na stojące po jego lewej i prawej stronie i szykujące się do skoku Boskie Lwy. Jego spojrzenie zdradzało irytację. Lwy skoczyły natomiast demon zgrabnie uskoczył po czym klasnął w dłonie. Oba święte drapieżniki zamieniły się w lodowe rzeźby w pół skoku po czym zderzyły się czołowo co sprawił że został z nich proszek. Demon zachichotał z satysfakcją, w tym momencie wyczuł przybysza i zwrócił swoją uwagę na niego, w oczach ukazała mu się wściekłość gdy patrzał na szermierza. Ten nie pozostał mu dłużny i odpowiedział spojrzeniem zdradzającym nie mniejszą nienawiść.
Mierzyli się tak chwilę wzrokiem po czym demon przemówił basowym głosem w którym było słychać świst arktycznego wichru.
- Ach, Karel....dawno się nie widzieliśmy. Nie jesteś zdziwiony że stoję przed tobą i żyję?
- Nie bardzo Uturu, po prostu zabiję cię drugi raz. - demon zaśmiał się po czym odpowiedział.
- Nic się nie zmieniłeś. W związku z tym że zaraz umrzesz zdradzę ci mały sekret - mina szermierza przybrała wyraz ,,badguye to debile" ale Uturu tego nie zauważył - widzisz mój pan pragnie zdetronizować Lord of Nightmares i zająć jej miejsce. Ale to nie takie proste. Po pierwsze trzeba zniszczyć świat, ale na drodze stoją mu różne organizacje: WIP, AntyWIP, MAC itp. trzeba je usunąć. Gdy skończymy tutaj zabierzemy się za siedzibę tego pierwszego.
- Być może, ale ciebie tam nie będzie - odpowiedział Karel i wyjął swój miecz. Demon również spręży się w sobie. Rozmowa była skończona.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Morg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 15 Wrz 2008
Skąd: SKW
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 20-04-2009, 17:09   

Co tu się dzieje!? - rozmowa była skończona, na miejsce dotarł Xa'Mir - Marsz na ćwiczenia, nie obijać się! - krzyknął w stronę golemów i niewprawnie wyrzeźbionych jeszcze Niebiańskich Lwów, po czym popatrzył na Karela - Ledwo ukończył pan Międzywymiarową Akademię Realizacji i Magazynowania Indywidualnych Teorii Eschatologicznych, a już znowu są z panem problemy... a co do pana - zwrócił się w stronę demona - czy posiada pan zezwolenie na pojedynki wydane przez Organizację Honorowych Towarzyszy Orderu Rejestru Immanentnego i potwierdzone przez Arbitra Kreującego Impas Ofensywy? Proszę mi pokazać też dowód osobisty z wpisanym Uniwersalnym Taoistycznym Elitarnym Numerem Administracyjnym, zgodę na posiadanie zbroi z Ministerstwa Indywidualnego Kształcenia przy Akademii Generalicji Egzaminowanej oraz raport z comiesięcznej kontroli demonicznych mocy z pieczątką Ministerstwa Ewidencji Cyrografów, Homologacji i Atestów. Jeśli nie posiada pan dokumentów przy sobie, jest pan obowiązany dostarczyć je do odpowiednich władz w ciągu 18 godzin, w innym przypadku zostanie nałożona grzywna. Nie radzę też stawiać czynnego, ani biernego oporu, gdyż w pobliżu stacjonują dowodzone przeze mnie połączone oddziały Prefektury Jedenastej i Sekcji ds. Eliminacji Materiału Ekstremistycznego - wyglądało jednak na to, że petent nie miał zamiaru słuchać, gdyż od razu po udzieleniu mu pouczenia rozpłynął się w powietrzu.
- A niech to dunder świśnie - warknął Xa'Mir - zwiał mi... będę musiał posłać notatkę do O'Kara, Xu Shi, zajmij się tym w trybie natychmiastowym. A, przekaż też lokalnym szpiegom wizerunek zbiega i każ im raportować co sześć godzin oraz w nagłych wypadkach... A co do pana, panie Karel, przypominam, że jako obywatel Yu Shan podlegający pod Prefekturę Jedenastą może pan w każdej chwili zostać przeze mnie powołany w stan czynnej służby wojskowej. Nie, proszę się nie troskać, na razie nie brakuje mi wojaków i wątpię, żeby kiedykolwiek zabrakło mi ich aż do takiego stopnia - uśmiechnął się złośliwie - tymczasem chciałbym usłyszeć co tu się właśnie stało, hm? Tylko szybko i treściwie proszę, za pół godziny mam przerwę na herbatę...

_________________
Świadka w sądzie należy znienacka pałą przez łeb zdzielić, od czego ów zdziwiony wielce, a i do zeznań skłonniejszy bywa.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
8137449
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 20-04-2009, 19:05   

Karel zaczął mówić. Wyjaśnił o pochodzeniu demona, jego śmierci, o planowanej inwazji.
- Żaden szpieg czy siły wojskowe go nie zatrzymają, sam widziałeś jak przejął kontrole na golemami.Każdego wysłanego w pościg za nim zamieni je po prostu w sopelki.
W moim uniwersum był jednym z tych na topie. Jeżeli teraz komuś służy to znaczy że ten ktoś jest niesamowicie potężny. Mówił że sprowadzi armie - tu szermierz wsiadł na swój motocykl - nie wiem jak wy ale ja mam zamiar stawić demonom opór.....i ostrzec innych. Następnym razem nie przyjdzie sam, defensywa przeciw mrozowi może nie pomóc na przyszłość bo on wie że ja wiem przez co wy wiecie, więć sprowadzi niespodzianki. Czy nie byłoby to kłopotliwe gdybym mógł prosić o koordynaty siedziby WIPu? Rozumiem że macie dobre chęci ale przepisy wiążą wam ręce natomiast ja jestem wolny od tego problemu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 20-04-2009, 22:25   

- Przepisy, proszę pana - Se-I, który zmaterializował się tuż obok, wraz ze stolikiem i serwisem do herbaty, sięgnął po ozdobioną czerwonymi różami filiżankę - służą temu, aby żyło się lepiej. Wszystkim. Nie wiążą nam żadnych rąk ani niczego innego, widzi pan, my tu generalnie jesteśmy obyczajowo dość liberalni, ale zabaw ze sznurkami nie lubimy. A co do demona - kierownik Jedenastego Urzędu Rejestracji Interwymiarowej pociągnął łyk herbaty - to nie z takimi dawaliśmy sobie radę. Znajdziemy coś na niego, widzi pan, jest takie powiedzenie "Dajcie mi demona, a znajdę na niego kwit" czy jakoś tak. Po to mamy Instytut Prześladowania Nadnaturali, aby się takimi sprawami zajmował. Wystawią mu rachunek za to czy tamto, dokopią niedomiarem a na końcu wyciągną nieważne pozwolenie lub podrobiony podpis. Spokojnie, to fachowcy.

- Jeśli zaś chodzi o WIP, to będę szczery - Se-I ściszył głos - Wolę mieć do czynienia z Milionem Umiłowanych Bóstw lub Tysiącem młodych Shub Niggurath, Czarnej Kozy z Lasów niż z nimi. Najwyższy Urząd Kataklizmów zawsze stanowczo ostrzega przed mieszaniem WIPu w cokolwiek. By się w ogóle żyło.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 2 Idź do strony 1, 2  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group