FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
  Prawdziwość
Wersja do druku
Crushmaker Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 06 Kwi 2010
Status: offline
PostWysłany: 18-04-2010, 22:52   

Po pierwsze słowo "almost" oznacza "prawie :) Po drugie nie napisałem nigdzie że Techno jest nadgatunkiem muzyki elektronicznej i dltego tak się ją przyjęło nazywać ( bo w rzeczywistości jest gatunkiem muzyki elektronicznej) tylko, że masa ludzi prawie wszystko co wchodzi w muzykę muzykę elektroniczną nazywa "Techno". Czytaj ze zrozumieniem :)

_________________
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bezimienny Płeć:Mężczyzna
Najmniejszy pomiot chaosu


Dołączył: 05 Sty 2005
Skąd: Z otchłani wieków dawno zapomnianych.
Status: offline
PostWysłany: 18-04-2010, 23:28   

Crushmaker napisał/a:
Po pierwsze słowo "almost" oznacza "prawie :) Po drugie nie napisałem nigdzie że Techno jest nadgatunkiem muzyki elektronicznej i dltego tak się ją przyjęło nazywać ( bo w rzeczywistości jest gatunkiem muzyki elektronicznej) tylko, że masa ludzi prawie wszystko co wchodzi w muzykę muzykę elektroniczną nazywa "Techno". Czytaj ze zrozumieniem :)
Napisałeś, że się "przyjęło" używać nazwy Techno jako nazwy zbiorczej. Ponieważ nie spotkałem jeszcze osoby która na klasyczną muzykę elektroniczną (taką jak Jarre, Vangelis czy Tangerine Dream) mówiłaby Techno (no, chyba że ty to robisz - wtedy byłbyś pierwszą taką osobą), stwierdziłem, że użycie przez ciebie takiego sformułowania jest nadużyciem. Nie wykluczam, że "przyjęło się" wrzucać do worka Techno również i jakieś inne podgatunki muzyki elektronicznej, ale pierwszy raz słyszę by próbowano tej etykietki używać w stosunku do całości gatunku - i stąd mój sprzeciw.
Jak na kogoś, kto tak głośno sprzeciwia się stereotypom w tym przypadku, sam chyba im zbyt ulegasz.

PS: wbrew pozorom wiem, co oznacza słowo almost - co nadal nie zmienia mojej oceny twojej wypowiedzi.

_________________
We are rock stars in a freak show
loaded with steel.
We are riders, the fighters,
the renegades on wheels.

The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.


Ostatnio zmieniony przez Bezimienny dnia 18-04-2010, 23:32, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
korsarz Płeć:Mężczyzna
a taki jeden...


Dołączył: 02 Wrz 2005
Skąd: Resko
Status: offline
PostWysłany: 18-04-2010, 23:29   

Przede wszystkim - jako "techno" określane są taneczne odmiany muzyki elektronicznej. Jest jeszcze nurt "electronic listen music" (aka downtempo), obejmujący gatunki zazwyczaj bardziej melodyjne o łagodniejszym rytmie - czyli ambient, new age, worldbeat, szkoła berlińska (Klaus Schulze, Tangerine Dream - w Ishkur's Guide to Electronic Music wymienieni, jako twórcy ambient), et cetera...

A z resztą - http://techno.org/electronic-music-guide/ ;-)
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Kurt Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 27 Sty 2010
Status: offline
PostWysłany: 19-04-2010, 17:30   

korsarz napisał/a:
Przede wszystkim - jako "techno" określane są taneczne odmiany muzyki elektronicznej.

Dobra ... bo już mam wątpliwości . Co prawda nigdy nie lubiłem żadnych ortodoksyjnych podziałów, mnożenia dziwnych określeń,gatunków/podgatunków/stylów/ i innych szufladkujących muzykę (nawet "na swoim podwórku") ,ale w końcu nie rozumiem jak to jest z tym "techno" . Sam się na tym nie znam ,ale widzę że są tu ludzie którzy w tym siedzą ... więc zadam jedno proste pytanie :

Czy pod "techno" załapuje się także ta najtandetniejsza "muzyka" ,która łączy wiejskie podwórka z miejskimi blokowiskami ,miejskie dyskoteki z wiejskimi remizami ... czyli ogólnie rzecz ujmując kaszaną podbijającą serca i umysły dawnych discopolowców ?
Czy też techno jest czymś innym i bliżej temu np. do Klausa Schulze niż do dyskotekowej rąbanki ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Tyczek Płeć:Mężczyzna
♩♪♫♬


Dołączył: 04 Gru 2006
Skąd: Słupca
Status: offline
PostWysłany: 19-04-2010, 17:41   

Prosty przykład - Orbital, którego genre to techno z odchyłami w stronę ambientu. Ale nijak to się ma do łupanek w stylu ekwadoru czy manieczek. Tak samo istnieje "prawdziwy" pop, jak i sztuczny pop. Ale na tym chyba polega to, żeby pośród śmieci znaleźć perełki.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8487137
korsarz Płeć:Mężczyzna
a taki jeden...


Dołączył: 02 Wrz 2005
Skąd: Resko
Status: offline
PostWysłany: 19-04-2010, 18:09   

Kurt napisał/a:
Czy też techno jest czymś innym i bliżej temu np. do Klausa Schulze niż do dyskotekowej rąbanki ?

Dokładnie, aczkolwiek inspiracje Kraftwerk są wyraźniejsze (może dlatego, że nie słuchałem za dużo Klausa Schulze...) ^^.

Z resztą - można sprawdzić na stronie, którą podałem wcześniej (są próbki do odsłuchania do każdego podgatunku). Taka dyskotekowa łupanka z remiz jest wymieniona jako odmiany house: stupid (przyjęte w Polsce, jako "wiksa"), oraz eurodance.

Mówiąc, że jako "techno" są rozumiane taneczne odmiany muzyki elektronicznej, miałem na myśli znaczenie potoczne, stereotypowe, a nie techno sensu stricte ;)
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Kurt Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 27 Sty 2010
Status: offline
PostWysłany: 19-04-2010, 19:58   

Dzięki za odpowiedzi . Fanem techno (tego prawdziwego) to ja raczej nie zostanę ,ale będę wiedział że techno przynajmniej w tym oryginalnym znaczeniu nie odnosi się do tego szajsu, którym raczą mnie nieraz sąsiedzi ^^
Interesuje mnie jeszcze jedna rzecz ,czy w innych krajach (np. na tzw"zachodzie") gatunek techno stał się niesłusznie ofiarą takiego "zrównania z najpodlejszą kaszanką" ? Czy "u nich" też wrzucą do jednego worka techno z tym stupid house ? Czy to jedynie element "naszego" folkloru ?

i jeszcze sory że odgrzebuję :

Grisznak
Cytat:
Poza tym, pojęcie prawdziwości sprawdza się nieźle w obrębie pewnych gatunków, mających bardzo ortodoksyjnie zdefiniowane granice.

Mógłbyś coś więcej napisać ? Konkretnie jakie gatunki masz na myśli ?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 19-04-2010, 20:26   

Kurt napisał/a:

Grisznak
Cytat:
Poza tym, pojęcie prawdziwości sprawdza się nieźle w obrębie pewnych gatunków, mających bardzo ortodoksyjnie zdefiniowane granice.

Mógłbyś coś więcej napisać ? Konkretnie jakie gatunki masz na myśli ?

Ot, choćby black, death czy heavy metal. W przypadku tego pierwszego "prawdziwość" ma ramy zarówno muzyczne jak i ideologiczne, w przypadku pozostałych - czysto muzyczne.
Powrót do góry
Crushmaker Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 06 Kwi 2010
Status: offline
PostWysłany: 20-04-2010, 10:52   

Cytat:
Interesuje mnie jeszcze jedna rzecz ,czy w innych krajach (np. na tzw"zachodzie") gatunek techno stał się niesłusznie ofiarą takiego "zrównania z najpodlejszą kaszanką" ? Czy "u nich" też wrzucą do jednego worka techno z tym stupid house ? Czy to jedynie element "naszego" folkloru

Zależy gdzie. W Niemczech i Holandii nie natomiast w Anglii jak najbardziej. Im więcej dany kraj organizuje festiwali/eventów tematycznych tym bardziej dany naród się uświadamia bo chcąc/niechcąc ludziom obije siędana muzyka o uszy :] U nas podobnie jest teraz z Trance-em. Jako, że organizujemy coraz więcej tego typu eventów coraz więcej ludzi potrafi odróznić trance (o podgatunkach nie wspominając) od np. house-u.

btw: coraz lepiej sie to czyta :D

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kapplakk Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 12 Gru 2009
Status: offline
PostWysłany: 20-04-2010, 15:23   

Kurt napisał/a:
będę wiedział że techno przynajmniej w tym oryginalnym znaczeniu nie odnosi się do tego szajsu, którym raczą mnie nieraz sąsiedzi ^^

Sąsiedzi jak sąsiedzi, największą zmorą są kolesie w samochodach z otwartą szybą + zimne łokcie + muzyka z subwoofera na maksa, bujający sie po mieście - ludzie potem kojarzą techno z bałwanami, którzy słuchając manieczek potrafią zimą otworzyć okno żeby tylko inni słyszeli, że "fajnej" muzyki słuchają. Dlatego jak słyszę, że ktoś słucha "prawdziwej" muzy, a tym bardziej "prawdziwego" techno, podchodzę do tego ze zrozumieniem, bo szczerze mówiąc nie wiem jak inaczej określić fakt słuchania porządnej muzyki, a do tego jak sięgnę pamięcią to sam chyba nie raz tak mówiłem ludziom w dyskotekach ("to co teraz leci to nie jest techno", "nie słyszałeś prawdziwego techno i pewnie nie dałbyś rady go słuchać"). Niestety tandeta zawsze przeważa nad dobrą muzyką, bo większość ludzi woli proste i lekkie rzeczy, niezależnie od gatunku. Zresztą, jak ktoś idzie do klubu nie po to, żeby pobawić się przy konkretnej muzyce, tylko "powyrywać panienki", to wiadomo, że będzie tańczył nawet przy największym, do bólu kiczowatym badziewiu.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Kyon Płeć:Mężczyzna
Jean Arthur Rimbaud


Dołączył: 18 Sie 2010
Status: offline
PostWysłany: 27-08-2010, 22:04   

Mój gust muzyczny jest bardzo eklektyczny, osobiście nie utożsamiam się z żadną subkulturą, dla mnie to w pewnym sensie zabijanie indywidualności, tworzenie kącika wzajemnej adoracji, brak jakiegokolwiek krytycyzmu w stosunku do swoich idoli, chociaż obiektywnie rzecz ujmując najbliżej mi do grunge'owca i gdybym musiał się do którejś z subkultur przypisać, wybrałbym właśnie tę. Grunge'owcy wbrew pozorom jeszcze istnieją, chociaż jest ich bardzo niewielu. Charakteryzują się noszeniem flanelowych koszul (rozciągnięty sweter też się nadaje), trampków albo glanów, podartych jeansów i długich włosów, w miarę możliwości także "cobainowskiego" zarostu. Słowem styl a la Cobain czy Mark Arm. Właściwie grunge'em jestem "od święta", głównie z okazji jakiegoś koncertu czy "tr00" wypadu z kumplami w celu konsumpcji wyrobów winopodobnych. Tak btw. był ktoś na październikowym koncercie Mudhoneya w Warszawie? To było moje osobiste spełnienie etosu grunge'owego bruda, miałem nawet okazje uścisnąć dłoń wokaliście i gitarzyście i zdobyć ich autografy! Zdecydowanie najlepszy koncert na jakim byłem, koncerty w klubach mają swoją niesamowitą atmosferę.

To tak słowem wstępu, właściwie nadal nie napisałem nic odnośnie tematu. Przepraszam za te dygresje, ale jakoś przez lata wyrobił mi się taki gawędziarski sposób pisania :/ Muszę zacząć z tym walczyć. Do rzeczy, bycie tr00 i untr00 to tematy stare jak świat, dotyczące IMO głównie muzyki metalowej. Na czym właściwie polega ten mechanizm poniżania untr00 przez tr00 ? Według mnie wiążę się to z popularyzacją tej muzyki i powstawaniem wielu komercyjnych kapel typu Linkin Park (i ogólnie nu-metalowej papki), która na przestrzeni lat zdołała już znacznie zwulgaryzować pojęcie "metal". Dla starych metali to z pewnością była wielka profanacja i w tym momencie doszło do większego zradykalizowania grupy starej wyjadaczy. Wiadomo, nikt nie lubi być w odstawce, dlatego untr00 marzyli o przedostaniu się do tej jakże elitarnej grupy tr00. I tutaj zaczyna się zabawa i przezabawny proces przemiany pozera w radykalnego metala, im ten proces przechodził szybciej, im był gwałtowniejszy tym większy ubaw mieli "starzy". I tutaj untr00 stawia kolejny krok, mianowicie, zaczyna interesować się najbardziej ekstremalnymi odmianami metalu, radykalizuje się, staje się dzieckiem mhroku, obsesyjnym wielbicielem Nergala i wszystkiego co czarne i szatańskie. Teraz ten młodziutki adept black metalu zaczyna poniżać młodszych od siebie, w dodatku obraca się przeciwko fanom heavy metalu, oskarżając ich o "nie znanie się" i "komercję".

Oczywiście, bardzo w tym momencie generalizuje, ale wiele razy obserwowałem na przykładzie moich kolegów podobny schemat zachowań. Zaczynali w większości od jakiś Slipknotów, a kończyli na Behemocie, stając się jedynymi, słusznymi głosicielami Prawdy o Dobrej Muzyce. Zapewne w czasach "przed-linkinparkowskich" bywało podobnie, ale nie mnie o tym mówić, za młody jestem.

Do subkultury metalowej mam stosunek obojętny, zdecydowanie bardziej wolę punkowców i wspomnianych wcześniej grunge'owców. Metal dla mnie jest muzyką dość monotonną, szczególnie takie gatunki jak heavy czy black, miejscami kiczowatą. I nie piszę tego z pozycji całkowitego laika, kiedyś zasłuchiwałem się w hard rocku i metalu właśnie, do dzisiaj sympatią darzę niewiele zespołów. Jeżeli istnieje jeszcze jakiś gatunek metalu, który lubię, jest to z pewnością progressive. Powiecie, ten twój punk to granie na jedno kopyto itd. Stosunkowo, zgodzę się z wami, punk to muzyka spontaniczna, ekspresyjna, w której to tekst, a nie super-mega-szybka solówka gitarzysty gra główną rolę. Poza tym sam punk ma wiele gatunków, spośród których najbliższy jest mi post-punk, granie melancholijne, wręcz depresyjne, o niepowtarzalnym klimacie. Dodatkowo hardcore punk, szczególnie ten z lat 80., za klasycznym punkiem raczej nie przepadam. Poza tym styl życia gwiazd hard rocka, takich jak Axl Rose osobiście mnie odpycha. Zdecydowanie bardziej wolę smutnego, refleksyjnego Kurta od wyuzdanych, marketingowo "zrobionych" gwiazd w stylu Axla. Wśród punków na całe szczęście jest mniej pozerów, chociaż coraz więcej fanów Green Daya zowie się punkowcami i rysuje "A w kółeczku" w każdym możliwym miejscu. Problem ten ma, na całe szczęście, mniejszą skalę od problemu kindermetali. Barierą nie do przejścia dla kinderpunkowców jest z reguły irokez lub ogolenie głowy na łyso (hc punk), dlatego, mimo iż sam delikwent nazywa siebie punkiem, jego wygląd o tym nie świadczy.



Jeszcze jedna kwestia, poruszono tutaj temat prawdziwej muzyki elektronicznej i jej współczesnej pseudoodmiany. Nie znam się zbytnio na elektronice, lubię kilka zespołów trip-hopowych i ambientowych, to wszystko. Temat o tr00 elektronice natchnął mnie do poruszenia tematu tr00 emo i tr00 screamo. Emo to jeden z gatunków, które najbardziej lubię, screamo podobnie. Pisząc emo mam na myśli pierwszą i drugą falę tego gatunku muzycznego, to co współcześnie nazywane jest emo w żadnym stopniu nie wiążę się z początkami tego gatunku. Wielu z nas, tr00 fanów screamo i emo, aby uniknąć kompromitującego skojarzenia z zespołami współczesnymi, używa pewnego charakterystycznego szyfru, mówiąc np. "Ja jestem fanem real emo/screamo" albo "Słucham post-indie-emo z lat 90." itd. Jeżeli kiedykolwiek usłyszycie takie słowa, waszemu interlokutorowi będzie chodziło prawdopodobnie o takie zespoły jak:
I fala emo - Rites of Spring, Embrace, One Last Wish, The Nation of Ulysses etc. - I fala emo nazywana jest także emotional hardcore'em
II fala emo - Sunny Day Real Estate, Mineral, Knapsack, Empire!Empire!(I Was a Lonely Estate), Christie Front Drive, Cap'n Jazz, Braid, American Football etc. - II fala emo to połączenie post-punku z indie rockiem

Oto I fala emo i jej najwybitniejszy przedstawiciel
Rites of Spring - For Want Of

A to II fala emo
Sunny Day Real Estate - Seven

Sprawa screamo wygląda podobnie, gatunek ten powstał w latach 90., za twórców uznaje się zespoły takie jak Saetia i Orchid. Współczesne screamo niewiele ma wspólnego ze swoimi,jakże szlachetnymi, korzeniami. Na całe szczęście istnieją jeszcze kapele nawiązujące do początków gatunku, popularność zyskuje francuskie screamo oraz połączenie screamo z post rockiem (nazywane post-rock-screamo. Jednym z najważniejszych przedstawicieli tego gatunku jest japońska kapela Envy).

Tak brzmi Saetia, mój ulubiony zespół screamo. Ostrzegam - tylko dla osób, którym krzyk jakoś szczególnie nie przeszkadza. Piosenka aż kipi od emocji, jak wszystkie Saetii zresztą.

Saetia - Venus and Bacchus

I coś z screamo francuskiego, zespół Sed Non Satiata(nazwa zaczerpnięta od jednego z wierszy Baudelaire'a)

Sed Non Satiata - Les hommes sans visage

PS. Ten post nie jest formą wypowiedzenia wojny metalom, aby wszystko było jasne. Szanuje tę subkulturę, lubię nadal posłuchać sobie np. Slayera, jednakowoż od jakiegoś czasu ta muzyka niezbyt mnie kręci. Nie należy tego postu traktować także w kategorii próby wywyższania się i uznania siebie za alfę i omegę : ) Niech pointą tego postu będą mądre słowa starożytnych Rzymian: "De gustibus non est disputandum" : )
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
4208911
zombie_kitten Płeć:Mężczyzna
o.O


Dołączył: 13 Lip 2010
Skąd: Lublin
Status: offline
PostWysłany: 31-08-2010, 12:26   

Pamiętam jak kiedyś czytałem tekst jakiegoś metalowca, o tym jak bardzo black i death metal są "prawdziwe" a osoby słuchające np. Linkin Park to "pozerzy". Byłoby to nawet zabawne, gdyby nie to że on to pisał zupełnie na serio. o.O

A tak bardziej ogólnie, to jest niestety taka tendencja do czegoś co ja nazywam muzycznym nazizmem... czyli atakowanie wykonawców i słuchaczy muzyki innej niż się komuś podoba. Osobiście interesuję się wykonawcami, których lubię, a muzyka której nie lubię mnie zwyczajnie nie obchodzi. A jest dużo osób co mają chyba większą obsesję na punkcie wykonawców, których nie lubią, niż na punkcie tych, których lubią. Wszędzie muszą się wyzewnętrzniać jak to oni bardzo nie lubią np. Tokio Hotel, Justina Biebera, czy na kogo to jest aktualnie największa nagonka. Tak samo z black metalowcami najeżdżającymi na Linkin Park, i pewnie sporo innych podobnych przykładów... taki muzyczny nazista im bardziej nienawidzi wykonawców i słuchaczy muzyki której nie słucha, tym bardziej jest "tr00 i w ogóle". A według mnie to jest kompletnie bez sensu.

_________________
"(...) And when men become free then mankind will be free.
May you be free of The Curse of Greyface.
May the Goddess put twinkles in your eyes.
May you have the knowledge of a sage,
and the wisdom of a child. Hail Eris."

- Principia Discordia
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 31-08-2010, 12:41   

Zastanawia mnie, jak fan black metalu może generalnie zwracać uwagę na coś takiego jak Lipny Park, który w zasadzie powinien być poza jego sferą pojmowania muzyki. Chyba, że to taki metalowiec jak ten pan: http://www.youtube.com/watch?v=yCk3VXyTLN4
Powrót do góry
Dżul Płeć:Kobieta
Człowiek Autodemolka


Dołączyła: 16 Lis 2009
Skąd: Poznań
Status: offline
PostWysłany: 09-01-2011, 23:17   

Odświeżam temat, bowiem zastanowiła mnie ostatnio jedna rzecz, która tutaj też została pobieżnie poruszona: podział na gatunki. Chcę zaznaczyć, że piszę to z punktu widzenia ignoranta muzycznego, więc jeśli ktoś chce mnie uświadomić- proszę bardzo.

Otóż ostatnio kumpel podrzucił mi płyty Archive i UNKLE, mówiąc, że to one go zainteresowały trip-hopem i że są świetne. Odsłuchałam. Spodobało mi się. Postanowiłam się więc dowiedzieć, ki pies, ten trip-hop, bo jak dla mnie oba zespoły grają zupełnie inną muzykę. Przeczytałam Wikipedię, po polsku, angielsku i francusku. Nic mi to nie powiedziało, co więcej, charakterystyka nie pasuje moim zdaniem ani do UNKLE, ani Archive (ani do Portishead, które znałam wcześniej). Weszłam więc na stronę triphop-music.com i zapoznałam się z listą zespołów trip-hopowych. I rzuciła mi się z oczy... Bjork. E? Eeee?

No i teraz pytam: jaki jest tego sens? Z pewnością stwierdzenie "słucham trip-hopu" brzmi szalenie inteligentnie i och-tak-alternatywnie, ale co to oznacza? Że słucha się czegoś tylko dlatego, że zostało zakwalifikowane do danego gatunku? Biorąc pod uwagę, jak różnorodne muzycznie są to zespoły, wydaje mi się to dziwne...

Moje pytanie nie odnosi się tylko do do trip-hopu, ale ogólnie do zwyczaju klasyfikacji muzyki, która często kończy się utworzeniem wieloczłonowych nazw (typu neoprogresywny-folkrock-psychodeliczny), które u mnie wywołują zdziwiony uśmiech...

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5184977
JJ Płeć:Mężczyzna
po prostu bisz


Dołączył: 27 Sie 2008
Skąd: Zewsząd
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
Fanklub Lacus Clyne
PostWysłany: 11-01-2011, 00:25   

To ja będę uświadamiał, jako że "słucham trip-hopu" ;) Choć nie uważam, żeby samo w sobie to jakoś specjalnie inteligentnie i alternatywnie brzmiało. Znaczy, jako że właśnie ja to piszę, to na pewno jest w tym coś inteligentnego, ale raczej tylko dlatego że tak ogólnie jestem boski i zajedwabisty.

Definicji nie rzucę, bo jak dla mnie to i tak zawsze było "Portishead, Massive Attack i jeszcze te inne co podobnie grają", ale jako że google naszym przyjacielem jest - łapaj artykuł: http://electronicmusic.pl/content/artykul_trip-hop.html
Przystępnie wyjaśnia co i jak, dlaczego tak a nie inaczej oraz kilka innych kwestii (nadużywanie nazwy gatunku), więc ja już nie będę się rozpisywał. Swoją drogą, Archive i UNKLE nie za dobrze znam, ale tak wrzucając pierwszą lepszą piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=meITNWkTmDU i klikając gdzieś w środek.... No triphop, jak nie jak tak?

Co do sensu istnienia gatunków... Okej, zdarzają się dziwne pomysły (moja ulubiona "alternatywa", z której mogę wywnioskować tyle, że fani danego muzyka/zespołu chcieli go uznać za alternatywnego - co o samej muzyce nic nie mówi) , ale nie przesadzajmy. A przesłuchując utwory różnych wykonawców "tylko dlatego, że zostały zakwalifikowane do danego gatunku" udało mi się akurat trafić na całkiem sporo ciekawych rzeczy ;)

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 5 z 6 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group