FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2
  La tâche extraordinaire pour les héros et les héroines préde
Wersja do druku
Ewald Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 16 Gru 2008
Status: offline
PostWysłany: 24-02-2009, 14:04   

O! przepraszam! – wykrzyknął nerwowo, podstarzały, lekko przy kości inspektor
- zapomniałem wyłączyć, wycedził przez zaciśnięte zęby i począł nerwowo szperać po kieszeniach. W końcu znalazłszy to czego szukał, wyciągnął mały przedmiot, podobny do tych których miała pełno Kay, wystukał coś od niechcenia i wyszeptał do siebie:
- wstąp do sklepu, zamów cos na kolacje i odbierz dzieci. Całuje.
Ach! z tymi kobietami – powiedział do Carii nieco przyjaźniej, lecz znów twarz jego wróciła do poprzedniego stanu.
- Pytam się po raz kolejny! dlaczego wyciąłeś w pień pół parku?
Caria milczał. Może dla tego że nic, co ten człowiek do niego mówił nie rozumiał, a może i dla tego, że po prostu owy gość strasznie mu począł działać na nerwy. W tej właśnie chwili do pokoju przesłuchań, gdzie Caria jak w jeziorze, mógł do woli przeglądać się w lustrze weneckim, wszedł kolejny, równie śmiesznie ubrany jak owy pan John (bo tak przedstawił się Carii jego rozmówca) młody aspirant. Proszę to dla pana – powiedział, podając grubemu inspektorowi teczkę. To są te wyniki psychologiczne o które pan prosił, by były gotowe na już. John uśmiechnął się
- co my tu mamy…możesz już odejść syknął do aspiranta, który pośpiesznie opuścił pomieszczenie. Co?! Jak to?! Twarz inspektora, aż rozpromieniała ze szczęścia! Jesteś poczytalny! Ha! Nie wywiniesz mi się kochasiu, już nie długo pochodzisz wolny, nie długo! Wykrzyknął John wychodząc pośpiesznie z ciemnego pokoiku…


Czarownica, czarownica! Wrzeszczeli wszyscy głośno tak, że Kay nie mogła usłyszeć własnych myśli. Cóż za niewdzięcznicy!.
- Widzieliście co to za cudaczka?
- Tak! Ogień w rękach trzyma!
- Ha! Potrafi czas w miejscu zatrzymać ot co!
- Ma konszachty z diabłem! Tak!
- Nie ma dla takich miejsca w naszym społeczeństwie nie ma! Spalić ją! Tylko ogień ją oczyści! Na stos!
Kay nie mogła pojąc prostoty i głupoty ludzi. Powinni mi jeszcze dziękować. Dałam im tyle potrzebnych rzeczy, czyż zapalniczka i nędzny prototyp aparatu to zbyt dużo na ich mało pojętne mózgi? Czy to coś złego ze chciałam polepszyć im życie? A ot co mnie spotyka, wloką mnie w jakiejś ciasnej klatce nie wiem ani gdzie ani zupełnie po co...


Pfu, ble, ohyda, - Trio był zniesmaczony, co to właściwie jest? Hę?, nie przywykłem do takich warunków! To nie na moje, procesory, mokro i brudno. Istotnie w około było pełno żelastwa najróżniejszych rozmiarów i kształtów. Jakaś straszna choroba! Tiro począł się nerwowo oglądać i drapać po swoim „ciele” miał pełno pomarańczowych i rudych kropek na sobie.
- To rdza, wyszeptał stary rower lezący niedaleko niego, wszyscy tu na to cierpimy nie jesteś sam.
- Gdzie ja jestem? zapytał nieśmiało Trio.
- Francja do stóp jaśnie wielmożnego pana się kłania - przemówiła dystyngowanym głosem stara, bogato zdobiona taca leżąca w pobliżu.
- Fraaa……. – trio nie zdążył dokończyć swojej kwestii gdyż jakaś nieznana siła bezceremonialnie przyciągnęła go do siebie wraz z kilkoma innymi kompanami.
- Magnes! Wykrzyknął rower.
- Gotuj się na śmierć! Jęknęła taca, spoglądając na kocioł do którego niewątpliwie się zbliżali….


A gdzież to mnie nieszczęsny los przywiódł? Wsiewołod zadawał sobie to pytanie, nie mogąc znaleźć nań odpowiedzi. Chyba jestem wśród swoich, wykrzyknął uradowany, dostrzegając w oddali ogromny, czerwony bilbord. Tylko co oznacza ten obco brzmiący napis „Coca-Cola”? hmm… może to jakieś nowe zawołanie, bądź też nazwa piastującej tu władzę partii.
Znalazł się na ruchliwej ulicy, gdzie tabuny ludzi w pośpiechu ganiały za szarą codziennością. I tak przyglądając się otaczającej go potędze „komunistycznych rządów”, natrafił na plakat z ciemnoskórą postacią.
- Któż to?, wykrzyknął zdezorientowany. Kandydat na prezydenta odpowiedział mu głos zza pleców, gdy się obrócił ujrzał poszarpanego nędzarza siedzącego na ławce.
- Prezydent!? Wsiewołod nie mógł uwierzyć,
- no tak, powtórzył raz jeszcze rozmówca, prezydent, takie są następstwa ustroju demokratycznego. O nie, tego już było za wiele dla naszego socjalisty! Pobiegł nie wiedzieć gdzie, jak oparzony w nieznanym kierunku, i nim się ocknął znalazł się nad ujściem rzeki Hudson. Tu już wszystko wydało mu się jasne, przed jego oczyma jak ogromny potwór wyrosła potężna statua wolności!
- Nie! Nie! To jest jakiś koszmar! Jestem w USA!...


Norrc czuł się jak w niebie! Japonia! To o tej krainie tak wiele słyszał i tak bardzo pragnął ją zobaczyć. Trafił do jakiegoś Mabalacat, ale czy to było ważne? Była to jakaś jednostka wojskowa, używająca żelaznych maszyn, które Norrc widział pierwszy raz w życiu. Kraj ten był obecnie w stanie wojny, co podobało mu się nawet, gdyż dawno już nie walczył z nikim, a jego broń zaśniedziała z braku walki. Postanowił, że pomoże tutejszym w dochodzeniu swoich praw. Był właśnie poranek, wręczono mu ceremonialnie najlepszy mundur, który przepięknie lśnił w porannym słońcu. Jego jak i jeszcze kilkunastu towarzyszy spotkał dziś zaszczyt wystawnego śniadania wraz z oficerem prowadzącym, czego nie wszyscy mogli doświadczyć w tym oddziale. Nalano sake, i podano wszystkim ucztującym. po czym wzniesiono toast.
- Już czas!, zagrzmiał głośno oficer. Wszyscy jak jeden mąż wstali, i przepasali sobie głowy hachimaki.
- Do maszyn!
Wtedy rozległy się przepiękne patriotyczne pieśni opowiadające o dzielnych losach samurajów, którymi niewątpliwie i oni byli. Norrc wyszedł na płytę lotniska i spojrzał w niebo.
- Do dzieła, szepnął…


Z kolei tylko Ewald nie odczuł zupełnie żadnej zmiany, która dookoła niego zaistniała. - Gdzie się wszyscy podziali? Hę? A z resztą, czy to ważne?
Miał przecież przed sobą ogromny niekończący się las, który przecież tak bardzo kochał. Coś jednak szybko wyrwało go z tych nadzwyczajnych rozmyślań. Dziwny odgłos dobiegający jakby z wnętrza lasu. Zerwał się jak niespokojny wicher i pognał ku nieznanemu. Po chwili dotarł do miejsca, gdzie las sukcesywnie się przejaśniał, aż w końcu uległ przecięty szerokim pasem drogi. Ewald wyszedł na sam jej środek i począł wąchać, próbując poprzez zapach odgadnąć historię tego miejsca. Lecz nagle, za swoim grzbietem usłyszał jednostajny odgłos i nim się zdążył odskoczyć, para potężnych ostro świecących ślepi była już zbyt blisko...


I tak historia wielkiej 7 dobiega końca. Carria trafił przed sąd najwyższy i został skazany na poczwórne dożywocie za serię zabójstw, której się dopuścił. Wcielony do więzienia, został zastrzelony podczas pierwszej w historii próby ucieczki z Alcatraz, tak przynajmniej oficjalnie ogłoszono. Kay nie przyszło żyć w odpowiednich dla niej czasach, uznana za czarownicę i posądzona o bratanie się z diabłem, była ostatnią kobietą, którą spalono na stosie. Tiro trafił do Francji w najmniej odpowiednim momencie. Został przetopiony i wykorzystany do budowy wieży Eiffla. Serce Wsiewołoda nie wytrzymało tak ogromnego obciążenia, dostał ataku serca, i zginął u stóp symbolu Stanów Zjednoczonych. Norrc wystartował z lotniska dla młodych, walecznych kamikadze, jednak do końca nie wiadomo jak potoczyły się jego losy. Długo jeszcze klął, kierowca Scanii, który dopiero co rozpoczął swój kurs i musiał, ścierać ze lśniącego lakieru, krew zabitego Ewalda.
Na to wszystko z ciężkim i rozdartym sercem spoglądała Anoushka, przytłoczona, topniejącymi lodowcami, wiszącą w powietrzu wojną nuklearną, kurczącymi się zasobami wody pitnej i wycinanymi lasami tropikalnymi. Otumaniona trującymi wydobywającymi się z wnętrza ogromnych fabryk dymami, skierowała swoje lica ku ziemi, z nadzieją że gdy kiedyś otworzy oczy i znów przywróci wszystko do dawnego ładu i porządku.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
617202
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 2 z 2 Idź do strony Poprzedni  1, 2
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group