FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 50, 51, 52  Następny
  Szkola, cel istnienia i program szkolny
Wersja do druku
Bianca
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 11-10-2006, 21:20   

Smoczek, dobra, to moze powiedz co bylo jesli jestes w stanie ;)

i jesli cie ineresuje, to lokaty dlugoterminowe nie mialy sensu z 3 powodow:
1) to jest mrozenie pieniedzy na szalenie dlugi okres
2) czesc z nich mialo kapitalizacje odsetek na sam koniec, co oznacza, ze o ile w normalnej lokacie mialbyc najpierw zyski z 100% kasy, potem ze 105(powiedzmy), na koniec dochodzac odpowiednio wysoko, o tyle tam caly czas od tych 100
3) w sytuacji, kiedy rynek jest tak srednio pewny i inflacja bynajmniej nie jest stala (ani nie maleje jakos zauwazalnie), w tak dlugim okresie czasu nie sposob przewidziec, czy nie zajdzie jakas znaczaca zmiana oprocentowania (przy czym, jesli bedzie znaczaca, to raczej bedzie w gore nizeli w dol)

Nezumi napisał/a:
szkoła musi być koniecznie ale według mnie dla chętnych którzy chcą się uczyć. bo powiedzmy sobie szczerze, co dresiarz wagarujący przez pół roku i jarający marysię na przerwach wyniesie ze szkoły poza kradzionym telefonem? i co da ludziom poza przemocą i demoralizacją?

znaczy, nezumi - zakladajac, ze taki czlowiek do szkloly nie pojdzie i nie zdobedzie zawodu, ty osobiscie podejmujesz sie go przez cale zycie finansowac? bo ktos musi (socjal.....)
Przejdź na dół
Smoczek Płeć:Mężczyzna

Dołączył: 17 Kwi 2006
Status: offline
PostWysłany: 11-10-2006, 21:42   

Bianca, prócz tych ogólników, o których wspomniałem... to więcej nie powiem. Nigdy mnie te lekcje nie interesowały, a wiadomo, że rzeczy które nie są interesujące raczej nie zapadają łatwo w pamięć ^^.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
3256390
Mai_chan Płeć:Kobieta
Spirit of joy


Dołączyła: 18 Maj 2004
Skąd: Bóg jeden raczy wiedzieć...
Status: offline

Grupy:
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 11-10-2006, 21:49   

Bianca - mogę w takim razie powiedzieć, że ogólniki podane przez ciebie były na lekcjach przedsiębiorczości u mnie - druga klasa liceum ;) Jak to było z wosem w gimnazjum nie pamiętam, też było coś na ten temat - ale miałam tragiczną nauczycielkę, mówiącą tonem "niech mnie ktoś wreszcie zabiję" - niewiele pamiętam z tamtych lekcji...

_________________
Na Wielką Encyklopedię Larousse’a w dwudziestu trzech tomach!!!
Jestem Zramolałą Biurokratką i dobrze mi z tym!

O męcę twórczej:
[23] <Mai_chan> Siedzenie poki co skończyło się na tym, że trzy razy napisałam "W ciemności" i skreśliłam i narysowałam kuleczkę XD

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora
shell_ghost Płeć:Mężczyzna

Dołączył: 01 Kwi 2006
Status: offline
PostWysłany: 12-10-2006, 17:28   

Pum Pum Pum.

Fajny post :) !
A wiecie dlaczego? Hehe. "Anoboo" odzwierciedla nieźle problemy polskiego szkolnictwa. Postaram się zakończyć nawiązując do tematu żeby off-topa nie było za dużego.

Tak sobie Was czytam i sobie myślę. Jezzooooniuuuu! Nasze szkoły nie są w stanie nawet dać naszym dzieciom bladego pojęcia o tym kim chcą być w dzisiejszym świecie a co dopiero gadać o prograaaaaamie.
Nie, nie postradałem zmysłów ani nie pozjadałem rozumów. Mam wykształcenie pedagogiczne moi drodzy i wiem co nieco o obecnym systemie nauczania. I wybaczcie mi ale użyję eufemizmu (jak na moje zdanie ^^) : jest on do d**y!!! Oczywiście wytłumaczę dlaczego a robiąc to przejadę się po postach poprzednich ponieważ jak je czytałem to mi kawa poranna w rękach skakała (A piję z mleczkiem i raczej nie szatana ^^). Dodam że nie jest to krytyka waszych słów ani flame attemp :)

Bianca napisał/a:
Bo w momencie, w ktorym jakis nastolatek zaczyna skarzyc sie "a po co mi", to zwykle slyszy automatyczne "bo bedziesz nieukiem". A szczrze mowiac, ciekawi mnie do jakiego stopnia stwierdzenie to jest prawdziwe.

Bardzo dobre pytanie jak na początkowy post. W Polsce panuje jeszcze i NIESTETY podwójny system postrzegania człowieka. Jest on niczym innym jak tylko spuścizną po starym ustroju i zmianami po jego odejściu. Tłumaczę : albo jesteś oczytany/wykształcony (czyli przeciwieństwo nieuka) albo jesteś bogaaaaaaaty. No wybaczcie mi tak małostkowe postrzeganie rzeczywistości ale chyba jednak mam trochę racji. Pomijam obraz "wartościowego człowieka" który narzucają nam niektóre media i tym podobne czynniki (taaaaa, Paris Hilton jest dla niektórych idolem... ) ale jeżeli nie znasz X pozycji literackich/teorii/historii nabytych drogą nauczania lub jeżeli nie "kosisz kasy" jesteś w Polsce po prostu nikim. Jak to się ma do pytania Bianki? Ano tak że ten "nieuk", mam wrażenie i jest to tylko moje zdanie, odnosi się do człowieka w wieku dwudziestu paru lat (lub więcej) który nie ma NIC poza wykształceniem. Nie zrozumcie mnie źle, OCZYWIŚCIE trzeba znać pewne podstawy (literatura/historia/matematyka) inaczej faktycznie człowiek jest po prostu ograniczony (o tym później) ale na Booooogów... Ile wart jest człowiek wykuty po pachy w liceum a nie mający zielonego pojęcia co się dzieje poza nim? Ano problem w Polsce jest taki że DUUUŻO w Polskim postrzeganiu rzeczywistości. Jak "bum cyk cyk"!!!:) Podam wam przykład mojej byłej firmy. Nowa firma na rynku Polskim, kapitał i zarząd zagraniczny. Kryteria selekcji pracowników polskich : głównie język i doświadczenie. Jeden z moich kolegów na stanowisku zarządzającym, bez wykształcenia wyższego a miał jedne z najlepszych rezultatów jak i nie najlepsze pośród nas. Konsekwencje => mówiono o nim "tłuk" bo nie potrafił płynnie i zwinnie skomentować swoich miesięcznych rezultatów na zebraniach. Był szykanowany i oczywiście miał dużo szczęścia według niektórych POLSKICH pracowników bo otrzymał najlepszą placówkę pod swój zarząd. Na tych zebraniach oklaski zbierał najczęściej goguś po filologii romańskiej ze sporymi umiejętnościami aktorskimi. Potrwało to jakiś rok do kiedy w zarządzie pojawił się polak i wyp**** naszego komedianta bo już francuski nie był potrzebny. Spora cześć ludzi nie zrozumiała dlaczego... No bo przecież "JAK MOŻNA wyrzucać tak wykształconego człowieka z pracy i zastępować go "nieukiem" na takim stanowisku jak dyrektor sklepu?!!" (tak, byliśmy kierownikami placówek o budżetach po naście lub kilkadziesiąt milionów OH rocznie z liczbą pracowników od 40 do 150)
I tu zaczynają się schodki. Ta rzeczywistość sie zmienia. Oczywiście procesy rekrutacji w firmach polskich już często są adekwatne do potrzeb lecz nasze, mówię NASZE wyobrażenia o tym co będzie PO SZKOLE, PO STUDIACH jest jeszcze TOTALNIE błęęęędne.
Powracam do nastolatka Bianki który pyta się "A po co mi bla bla bla". Pomijam zblazowanego nastolatka który jeszcze nie rozumie tak naprawdę co się z nim dzieje ^^ ale często takie jego pytanie jest uzasadnione. No bo wybaczcie ale, po cholerę wałkowanie Kochanowskiego i robienie z tego nie wiadomo czego jak to się często przyda TYLKO i WYŁĄCZNIE do miłego wspominania szkoły (Kochanowski to tylko przykład nie mam nic przeciwko jego twórczości ^^)?!!
Dodam też, iż na własne oczy widziałem jak w mojej rodzinie (niestety... Jedna ze stron rozwiedzionych... aż mnie mdli...) ludzie padają wręcz na KOLANA przed typem który ma permanentnie obżygane spodnie, bełkocze jak nasz obecny Prez**** (uppssss, przepraszam ^^, zapomnijcie o tym !:)) ale konto w banku ma pokaźne. I jeszcze jeden przykład. Kiedy wróciłem do Polski po 10 latach pobytu we Francji, niestety zostałem wciągnięty jako świadek do procesu sądowego. No i stawiłem się. Biedny student starał się odpowiedzieć poprawnie na pytania sędziny. A sędzina była TYPOWYM przykładem skorupiaka prosto z ery poprzedniej (czytaj PRL'U). Po kilku typowych dla cudzoziemca błędach składni podkreślonych stresikiem towarzyszącym procesowi (zapewniam was błędy nie były aż takie straszne), zostałem skwitowany przez sędzinę jako... trzymajcie się dobrze, PRYMITYW. No wtedy aż mnie zatkało. Całe szczęście francuzi nauczyli mnie znaczenia słów "Olej palanta i rób swoje bo masz zadanie", co też uczyniłem i wyszedłem z sądu bez wyroku za obrazę sądu. Po latach wracam do tych wspomnień i uśmiecham się pobłażliwie myśląc, jak osoba na takim stanowisku mianowana przez Prezydenta RP może tak się odnosić do ludzi... Teraz juz wiem dlaczego...
Reasumując Bianko. "Nieuk" jest to ktoś, komu się w życiu nieudało zawodowo (mierne/przeciętne zarobki/status społeczny adekwatny do) i kto nie jest w stanie poszczycić się przynajmniej tym że może porozmawiać na tematy literacko/naukowo/społecznie cieeekaaaaaaawe w towarzystwie. Jakie to smutne prawda? Oczywiście nie neguję faktu iż człowiek nie mający pojęcia o tym co to jest funkcja nie będzie miał możliwości wykorzystywać chociażby Excela w życiu. Tak. Pewne minimum jest potrzebne zgadzam się z tym absolutnie!!! Pytanie co to jest to minimum? Odpowiedzi możemy chyba szukać w systemie Haaaaamerykańskim. Tak, matura jest tam w formie testu daj krzyżyk tam gdzie poprawna odpowiedź. Nie mówię ABSOLUTNIE że to jest dobrze!!! Ale zapytajmy się samych siebie ile jest potrzebne człowiekowi do poprawnego funkcjonowania w społeczeństwie po zerwaniu ze szkolnictwem po maturze. Doprawdy niewiele. Ma być sprawny matematycznie, umieć czytać i pisać bezbłędnie (nie musi być literatem) i posiadać względną wiedzę o swoim kraju i jego przeszłości aby móc być człowiekiem zdolnym do wybrania politycznego kandydata oraz bycia wrażliwym na to co się dzieje wokół niego.
A tak naprawdę... kształcimy, kształcimy i kształcimy... i tak naprawdę... nie wiadomo po co... Nie podam oficjalnych statystyk co do polonistów (nie znam dokładnych) ale współczuję aktualnie kończącym ten kierunek studiów ludziom... naprawdę współczuję... Dlaczego? Bo jak nie znajdą w sobie siły aby zmienić zawód wyuczony to skończą w 90% jako "wykształcone" kaleki zawodowe no i co za tym idzie społeczne.

Alleeeeeez!! Dalej ^^ :)!

Smoczek napisał/a:

Bianca napisał/a:
Ale, wraz z upowszechnieniem ksiazek i popularyzacja netu[...]

Spawdź ile procent rodzin w Polsce posiada internet (chodzi mi o stałe łącze). Owszem, net staje się coraz bardziej popularny, ale daaaaaleko nam do większości krajów np. Europejskich (chodzi mi o UE).


Jako były nauczyciel szkoły Państwowej, który rzucił ten zawód bo jest TOTALNIE niedochodowy (wybaczcie ale 20/30 godzin korepetycji miesięcznie jest w stanie dać tyle co pensja początkującego nauczyciela. Boooooże mój drogi, jak my chcemy kształcić w takim razie maszą młodzież !!!!!?????) zapytam wszystkich uczniów; ILE z tego co za przeproszeniem ZERŻNIECIE z netu zostaje wam w głowach? Po co i kiedy sięgacie po net hein? Dodam że widzę to na przykładzie mojego brata (lat 16) który jest typowym nastolatkiem i jego odwalania roboty domowej kiedy nie chce mu się sięgnąć po książkę i poszukać w niej (lub jej przeczytać. Streszczenia... LOOOL. Aż mnie nosi tak się śmieję :)) Nie mówię że wiedza z netu jest zła bo czasami jest dobra ale wybaczcie nie sądzę żeby sięganie po internet lub różnica między łączem 128kpbs a 2 mega bez limitów (standart Europejski ... tak jesteśmy "za murzynami" w tej dziedzinie i długo pozostaniemy dzięki TPS’a) stanowiła dużą różnicę wyjściową w kształceniu człowieka.
Dorzucę jeszcze mała przestrogę. Przesiaduję czasami na czatach francuskich i grywam sobie w MMORPG WoW na serwerach też francuskich. I powiem Wam tak; włosy sobie z głowy wyrywam jak patrzę co Internet zrobił z ortografią młodzieży francuskiej. Panuje u nich tak zwany język „sms”. Wy też go znacie tyle że Wy jako młodzież polska potraficie się wysławiać na takich forach jak to tu. 1/3, autentycznie jedna trzecia młodych francuzów (szkoła średnia) jest do zaklasyfikowania mianem „analfabeta”!!! Chroniczne „u” zamiast „ó” panny IT. na tym forum to jest PRYSZCZ (sorry IT^^)! Nie przesadzam. To wina Internetu, komórek i tym podobnych technologii. Brak obecności książki w życiu młodej osoby zabija sposób wysławiania się i pisania a co za tym idzie za jej przyszłość. Dam wam prosty przykład. Jakbyście mnie odebrali gdyby cały mój post byłby napisany takim oto językiem : Jak’scie me dbrali ‘bym sał aśnietak a nie naczej? To jest chleb powszedni w obecnych czasach we Francji na wypracowaniach. Dziękujemy Internetowi i godzinom spędzonym przed nim…

Smoczek napisał/a:
ale w mojej opini najwyklejszą głupotą jest nauka w klasie Mat-Inf Biologii, czy też Chemii

I tak i nie. Musi być minimum Smoczek. Prosty przykład kolegi mojej kobiety z liceum, powtarzam z liceum (:)). Cytuję kolegę: "Widziałem zygotę!" (gdzie?) "W gablocie!"

Smoczek napisał/a:
Bianca napisał/a:
czy wiesz (albo masz w notatkach) jak wyglada ZUS (procentowo) w przypadku umowy zlecenia i umowy o dzielo


Tego akurat nie przerabialiśmy, ale w tym roku mamy między innymi uczyć się wypełniania PITów, jak i rzeczy związanych z zakładaniem firmy (a także inwestowanie na giełdzie).
W zeszłym roku zajmowaliśmy się między innymi rodzajami podatków (i z tym związanymi sprawami), rodzajami spółek (również w jaki sposób się je zakłada), zasadami rynku, itp.

Mahahahahhahaahah!!!! ROTFL&LOL:D ***właśnie się zwinąłem ze śmiechu i poturlałem po dywanie aż po WC bo dostałem rozwolnienia emocjonalnego*** Bianca i Smoczek. To nie z Was się śmieję ale na Booooooga!!! Jeżeli to prawda to mamy poważny problem, naprawdę POWAŻNY, problem w szkolnictwie. Już tłumaczę. O ile nie zaszkodzi Wam spojrzeć na PIT i zrozumieć co to są koszta uzyskania przychodu, składki ZUSowskie (trzymajcie mnie bo zaraz zacznę gryźć ^^) i tego typu duperele, to o tyle namawiam Was szczerze na wagary w godzinach kiedy będziecie to wypełniać. Idźta przeczytać jakąś książkę pod drzewo albo obejrzyjcie sobie anime bo więcej z tego uzyskacie. Dlaczego? Z PiT'em i tak się spotkacie w życiu jak komar z rzeczywistością pędzącego TiR'a lecz:
1) W 80% nie musicie wiedzieć jak to robić. Programy was wyręczą a jeżeli chcecie "mykać między ustawami" i mniej dać Państwu to od tego są biura rachunkowe. Za 20/40 złoty możecie zaoszczędzić dużo czasu a i przedewszystkim pieniędzy.
2) Ryzykuję stwierdzenie NIE WOLNO wam się tego uczyć bo:
a) Zmienianie się sposobu wypełniania PiT'u z roku na rok jest wręcz proporcjonalnie adekwatne do poziomu drwiny nowych ustaw o podatkach w Państwie najbardziej chyba już opodatkowanym w Europie (i nie zanosi się na ulgi^^) => czysta strata czasu.
b) Chyba nie ryzykuję dużo mówiąc że może i PiT przestanie niedługo istnieć w raz z nowym rządem i wejdzie coś innego. Wcale by mnie to już nie zdziwiło...
Wracam to mojego stwierdzenia "Mamy poważny problem". Słuchajcie, jeżeli uczą Was wypełniać PiT'y (a nie ich treści jak już mówiłem) to za przeproszeniem KUŹWA ile czasu marnujecie jeszcze na pierdoły tego typu?!! Nie wspomnę już o czasie nauczyciela i pieniądzach budżetu oświaty. No sprawa jest prosta moi mili. Powiedzmy że jest to no, pi razy oko 3 godziny lekcyjne plus jedna potrzebna na weryfikację waszej wiedzy. Te cztery godziny PiT'owe może by tak poświęcić na zaprezentowanie w sposób RZETELNY i przez osoby do tego wyszkolone choroby weneryczne (łącznie z AIDS) i uboczne skutki picia wódki oraz palenia tytoniu? Sorry że takie "pierdoły" wam tu serwuję jako naszej "latorośli" ale jak słyszę że ludzie w naszych szkołach nauczający edukacji seksualnej (o ile taka wogóle istnieje w programie... pfff) używają słowa "siusiak" zamiast penis to mnie autentycznie "TRAFIA"!!! Nie wierzę żeby to co uczniowie nazywają czasami (z góry wybaczcie) "pierdoleniem kota przy pomocy młota" nie było niezbędnym. No soooorrry, ale ile z Was wie DOKŁADNIE jak można zostać zainfekowanym wirusem HIV i jak funkcjonuje ten wirus? Nie unoście się, wiem że dużo z Was wie ale też wiem że spora część nie jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie w sposób pewny siebie bo to co wie jest właśnie wyuczone w takich śmiesznych miejscach jak internet albo "telefon arabski". Co do wódy i tytoniu to wiem też że to co można by nazwać propagandą anty-tytoniową MA pozytywne skutki. I proszę mi nie mówić że to kwestia wolnego wyboru. Wiem PERTYNENTNIE że jeżeli niektórzy z Was nigdy by nie sięgnęli po tytoń po takiej propagandzie. Bez niej może i sięgną. To tak jak z reklamą. Nie obronisz się przed nią i kupisz X bo Y nie było reklamowane. I tyle na ten temat.

Zegarmistrz napisał/a:

Streszczając doświadczenie praktyczne:
- Wszystko to, to pobożne życzenia.
- Długo jeszcze takimi zostaną.

Powiem jedno: *klap klap klap i bis*. Nie bedę się rozwodził dlaczego Zegar ma rację, bo to temat na 25 stron.

Bianca napisał/a:
Zegarmistrz napisał/a:
- Program nie istnieje

zaraz, to jeśli program nie istnieje, to co to jest lista lektur?

Bianca, bo się zmienia jak w kalejdoskopie (jak nasze rządy) z roku na rok i lista też. Co najgorsze mam wrażenie, i chyba to nie jest tylko wrażenie, że ten program jest mocno zawiewany pobożnymi życzeniami Ministerstwa Oświaty a co z tym idzie często ich mizerną wizją kształcenia młodych pokoleń i dostosowywania ich do TERAŹNIEJSZEJ rzeczywistości. Oczywiście zgadzam się z Tobą Bianka że lista lektur posiada pewne stałe typu literatura Polska czyli klasyka. Ale kurcze aż mnie ściska żeby powiedzieć: A kiedy LPR przejdzie do władzy to Krzyżacy przejdą do programu jako pozycja "Anty-Europejska?" Ok, wyolbrzymiam i niech tak pozostanie. Oj tak, niech tak pozostanie...

Zegarmistrz napisał/a:

Poprzedni system polegał głównie na wtłaczaniu odgórnie przygotowanego materiału wedle odgórnie wyznaczonych metod. Skutkowało to tym, że nie uczył niczego - może poza rozwiązywaniem krzyżówek.

Obecny system pozwala na swobodny dobór metod nauczania i treści. Pytanie brzmi: jak wybrać, nie myśląc zbyt intensywnie?

Zdecydować się na sposoby, którymi posługiwaliśmy się przez ostatnie 20 lat naszej kariery!

Zegar, i powiem Ci że niewiele się zmieniło. Ile wiedzy wyuczonej aż po maturę nadaje się tak naprawdę do czegoś bardziej praktycznego niż do rozwiązywania krzyżówek? Prosty przykład. Ile z liceów Polskich nadaje obowiązek odbycia stażu w firmie przed maturą? No ile? Na "zachodzie" to chleb powszedni.
Co do samego programu, i tej kariery Zegar, masz absolutna rację ale niestety nasz system nauczania powiela pewną swoja wadę dosłownie jak komórka nowotworowa. I powiem to z całym szacunkiem dla pracowników oświaty. Kształcimy nauczycieli często nie mających zielonego pojęcia jak to jest naprawdę robić karierę/pracować w FIRMIE, którzy kształcą następnych takich samych itp. itd. Jeśli macie nauczycieli w swoim otoczeniu to zapytajcie ich ile, kurcze ILE szkoleń dokształcających mieli oni w ostatnich pięciu latach!!!???? MO w za przeproszeniem w 4 literach naszych nauczycieli.
To tylko moje zdanie ale Polski system szkolnictwa potrzebuje naprawdę POTĘŻNEJ CZYSTKI anty-wapiennej. Wybaczcie ale jak widzę że ktoś typu Pani Gienia lat 55 (nic innego nie robiąca niż nauczanie historii podczas swojej kariery i doglądanie swojej działki pracowniczej), naucza jak pisać ofertę pracy (o ile wogóle taki punkt gdzieś tam się przemknie w "programie") to przepraszam jak mamy "Stosować sposoby nauczania/kształcenia poznane w ostanich 20 latach?"

Smoczek napisał/a:

Hmmm... to zależy od przedmiotu (co oczywiste), ale matura z języka polskiego (bo o tej chyba pisałeś) faktycznie ma sprawdzać umiejętność czytania ze zrozumieniem (na co składa się między innymi wyszukiwanie informacji w tekście), jednakże przede wszystkim sprawdza umiejetność tworzenia własnego tekstu (czyli pisanie wypracowania, znajomość lektur), o czym zresztą świadczy fakt, iż za tą część uczeń może otrzymać najwięcej punktów na poziomie podstawowym i wszystkie punkty na poziomie rozszerzonym.
A tak bajdełej, jak to wyglądało dawniej? ^^

Co do nowej matury. Też się jej nie przyglądałem. Ale mam wrażenie że nic się nie zmieniło pozo dodatkową dawką bałaganu.
Teraz powiem Wam jaką ja maturę zdawałem we Francji. Zanim zacznę powiem Wam ile osób procentowo zdaje maturę we Francji. Ano mniej niż 65% na niektórych kierunkach i nie chwalę się tylko próbuję uzmysłowić że kształcenie na siłę nie ma sensu.
WSZYSTKO, zdawałem wszystko. Od WF'u (tak tak, człowiek powinien być sprawny według francuzów) aż po podtsawy filozofii (tak francuzi uznają że człowiek powinien wiedzieć przynajmniej co to Platon i Arystoteles w wieku 18/19 lat). A wiecie co jest w tej maturze najmocniejsze? A to że musiałem się wykuć wszystkiego ale NIGDY na maturze nie zadano mi pytania typu odtwórczego. Tłumaczę. Wiedza nabyta według francuzów jest TYLKO i WYŁĄCZNIE narzędziem do poparcia swojej opinii. Nigdy maturzysta nie zostanie poproszony o opisanie np ekonomii Japonii z lat 1950 1999 ale bardziej o coś innego typu "Opisać i przedstawić swoje zdanie o ekonomii bla bla bla "
Japonii z tych lat" Tak, zostanie zapytane gdzie zostały popełnione błędy lub dobre decyzje i JEGO, powtarzam jego zdanie czyli ucznia zostanie ocenione według argumentacji (plus oczywiście wiedza ale oni to uznają za minimum a my chyba za tylko minimum).
I mają rację moi drodzy. Jeszcze raz użyję wulgaryzmu ale po ch*** (przepraszam jest to drażliwy temat dla mnie) mojemu dziecku będą wtłaczać do głowy tony materiału skoro i tak nie będzie miał on o tym swojego zdania?!!! Dobrym przykładem jest jedna rzecz która mnie strasznie wkurza w Polsce, mianowicie ściągi. Ściągi są niemal, a może faktycznie, częścią naszej kultury edukacyjnej. We Francji za ściągę to 5 LAT ODSUNIĘCIA OD EGZAMINÓW PAŃSTWOWYCH ŁĄCZNIE Z PRAWEM JAZDY!!! I dobrze. Bo jak się uczymy to powinniśmy mieć świadomość że mierzymy się z wyzwaniem które sobie stawiamy w jakimś celu i najlepiej zawodowym, a nie uczymy się żeby za przeproszeniem "się nauczyć". Teraz postawcie się w roli pacjenta na stole chirurgicznym Pana Profesora który studiował ściągając. Hehe. No dobra przesadzam ale czy aż tak bardzo? Dalej, ściąga nie ma najmniejszego sensu w momencie kiedy pytanie egzaminacyjne jest zadane w taki sposób że wymusza myślenie/opinię egzaminowanego. Niestety tak moi drodzy, ściąga w takim przypadku wam nie pomoże bo w dwie godziny egzaminu nie wyrobicie sobie opinii o tym czy tamtym. Niestety w polskim szkolnictwie nadal pokutuje ten system nauczania i jest to POTWORNA strata czasu/pieniędzy/młodych ludzi. Oczywiście nie generalizuję i wiem że nie jest tak zawsze i pewne rzeczy się zmieniają, ale nadal mam wrażenie że ciuta zbyt wolno.

Nezumi napisał/a:

szkoła musi być koniecznie ale według mnie dla chętnych którzy chcą się uczyć. [...] dlatego też szkoła powinna być tylko dla ludzi chcących zdobyć wykształcenie

No i tu muszę się zgodzić z Nezumi. Coraz bardziej jestem zwolennikiem systemu Edukacji Narodowej TOTALNIE opartej na szkołach wyższych prywatnych gdzie rola oświaty byłaby tylko przy dofinansowaniu ludzi nie mających możliwości zaoferować sobie wykształcenia. Ten system jakby nie krzywdzący by nie był, eliminuje kształcenie mas "wyedukowanych inwalidów społecznych". Moim zdaniem kształcenie ogólne powinno się kończyć w wieku 16/18 lat i potem "Rób co chcesz, daliśmy Ci narzędzia, zrobiliśmy z Ciebie myślącego człowieka, teraz decyduj kim chcesz być". Nie ulega wątpliwości Nezumi że jeżeli Ci chodzi a nauczanie powiedzmy przedmaturalne, zakładając że pytamy nastolatków czy chcą się uczyć, mamy przed sobą wizję upadku Państwa. Tyle Nezumi. Oświecenie mas podstawowe jest rzecz niezbędną, no chyba że chcesz wrócić do ciemnoty średniowiecznej.

Mai_chan napisał/a:
Chodzić do szkoły zaczyna się w wieku lat 7, jeśli doliczyć przedszkole to i wcześniej. Czy NAPRAWDĘ sądzisz, że dzieci w tym wieku są w stanie odróżnić, co jest dla nich dobre, a co złe?

No ja bym, się spierał ^^. Nie mówię że wiedzą bo oczywiście nie. Ale zauważyłem że w naszym społeczeństwie jest takie dziwne zjawisko. Dzieci traktujemy cholernie przedmiotowo. Przeczytajcie sobie Konwencję Praw Dziecka. Bardzo ciekawy traktat. Otóż twierdzi on iż dziecko jest człowiekiem. Na ile my traktujemy nasze dzieci jako ludzi posiadające myśli, uczucia, aspiracje, nawet w wieku 7 lat? Kto z was rozmawia serio z dzieckiem które ma lat siedem a nie odpowiada "Taaak, oczywiście..." Ok zbaczam z tematu wiem ale ten fakt przedłuża się aż po wiek nastoletni naszej młodzieży. "Jesteś młody więc głupi". Powiedzcie mi ile z Was miało spotkanie z czymś w rodzaju pedagoga który by naprawdę i serio rozmawiał z Wami o waszej przyszłości zawodowej i to w wieku nastu lat? No serio, jest wogóle coś takiego w Polsce jak "Orientacja zawodowa?". Nie mówię tutaj o przypadku : "Nie zdasz matury to pójdziesz na budowę" tylko o przypadku. "Możesz wybrać dobrą szkołę budowlaną i zostać specjalistą". Wiecie ile zarabia murarz fachowiec na zachodzie?!! Dom może sobie za to wybudować i bynajmniej nie samemu sobie, tylko trudniąc do tego firmę.

Bianca napisał/a:

Nezumi napisał/a:
szkoła musi być koniecznie ale według mnie dla chętnych którzy chcą się uczyć. bo powiedzmy sobie szczerze, co dresiarz wagarujący przez pół roku i jarający marysię na przerwach wyniesie ze szkoły poza kradzionym telefonem? i co da ludziom poza przemocą i demoralizacją?

znaczy, nezumi - zakladajac, ze taki czlowiek do szkloly nie pojdzie i nie zdobedzie zawodu, ty osobiscie podejmujesz sie go przez cale zycie finansowac? bo ktos musi (socjal.....)

Ohooo:) ! A kto powiedział że takiego trzeba utrzymywać O_o? A może właśnie nasz system ma ten cholerny błąd że stwierdzenie "Czy się stoi czy się leży dwa tysiące się należy" nadal obowiązuje? Serio mam wrażenie że sami sobie gotujemy piekło właśnie takim systemem a jak powiecie że to nieprawda to popatrzcie się po robotach drogowych lub ziemnych na waszym osiedlu. Obrazek "pięciu leży jeden kopie" jest jak najbardziej aktualny. Jesteśmy krajem Europejskim w którym wydajność pracownika jest niestety najniższa. Nie umiemy pracować bo nikt nas tego nie uczy. A Nezumi, co do dresiarzy wagarujących przez pół roku i palących trawkę itp. itd. Wybacz ale nie wierzę że jest to ich wina. Problem jest głębszy bo zatacza kręgi aż po edukację w rodzinie ale NIE MA LUDZI straconych na starcie. To że kryminalicha zostaje recydywistą jest winą TYLKO I WYŁĄCZNIE systemu więziennictwa który NIC MU nie daje do roboty a co gorsza NICZYM nie potrafi go zainteresować. Nasz system resocjalizacji nie istnieje a przykładając to do naszego systemu szkolnictwa mam wrażenie że wogóle nie ma jakiejkolwiek "socializacji". Nawet dziecko autystyczne można czymś zainteresować więc proszę mi nie gadać tu że dresiarza/złodzieja/krajalnika komórek nie. Tyle ze trzeba chcieć. Nie nie jestem zwolennikiem niańczenia społeczeństwa i stawiania za każdym żulem resocjalizatora ale na Boga przejdźmy ze stanowiska "Dresiarze zawszę będą" do stanowiska "Dlaczego dresiarze istnieją?". Nie bedę kontynuował tego tematu bo zejdziemy na problemy tożsamości młodzieży w kulturze która oferuje jako stałe walory pop-corn i breję McDonald'sa, ale problem właśnie zahacza o szkolnictwo i to co Wam do głów tłoczą i jakim sposobem.

Mai_chan napisał/a:
Bianca - mogę w takim razie powiedzieć, że ogólniki podane przez ciebie były na lekcjach przedsiębiorczości u mnie - druga klasa liceum ;) Jak to było z wosem w gimnazjum nie pamiętam, też było coś na ten temat - ale miałam tragiczną nauczycielkę, mówiącą tonem "niech mnie ktoś wreszcie zabiję" - niewiele pamiętam z tamtych lekcji...

No właśnie właśnie. Już o tym wspominałem wcześniej. Ile jest takich "tragizmów chodzących po kuluarach szkolnych"? I czy to że Pani nauczyciel była/jest na skraju samobójstwa bo edukacja nie oferuje jej ŻADNYCH perspektyw nie jest przypadkiem sednem problemu? Naprawdę życzę wam żebyście nie musieli się użerać kiedykolwiek z bandą 35 nastolatków kiedy zarabiacie 1000 zł miesięcznie (nawet za cenę 3 miesięcy urlopu w roku…). Próbowałem, nie udało mi się… przyznaję się do słabości ale z drugiej strony mam czynsz do płacenia i mam cholera ochotę na zakup np. czegoś innego niż żarcia w życiu. Uwierzcie mi, za parę dni jadę na targi w Paryżu i nie chcę się chwalić (szczerze) ale przez pięć dni zarobię jakieś 2000zł jako głupi tłumacz. Jak mi Ministerstwo Oświaty zaserwuje zdanie typu "Wasze dzieło jest piękne bo kształcicie przyszłość narodu i wiąże się z tym wielka odpowiedzialność", to ja, jako człowiek kształcony do zawodu nauczyciela powiem tak : "Pi**** się ch*** bo jak słyszę twoją propagandę to mam ochotę w mor*** ci strzelić tłuku rządowy". Naprawdę z ręką na sercu wybaczcie te wszystkie wulgaryzmy ale miara cierpliwości w szkolnictwie dawno już się wyczerpała. Popytajcie się znajomych nauczycieli i co sądzą o swoim zawodzie i o szkole polskiej. Nie mówię że wszyscy odpowiedzą że jest źle, i całe szczęście bo ktoś musi uczyć, MUSI!!! Lecz pewien niesmak istnieje i nasze Państwo NIC nie robi w kierunku żeby było lepiej, no przynajmniej nie widzę znaczących zmian.



Podsumowując moje wypociny.
Tak naprawdę szkoła musi być. Była, jest i będzie gwarantem dobra całego narodu. Im lepiej wykształcimy naszą młodzież tym lepiej nam wszystkim będzie. Problem jest w tym "lepiej". Czy tak naprawdę potrafimy kształcić? Moim zdaniem po prawie 20 latach demokracji wciąż pudłujemy. Nie dosyć że pudłujemy to jeszcze próbujemy dostosować się z marnym skutkiem do realiów panujących w Europie (nowa matura). Reformy naszego szkolnictwa bardzo ładnie przypominają burdel (sorry..) panujący w naszym rządzie od kilkunastu lat (to oczywiście moje zdanie i tylko moje). Problem w tym że czas płynie szybko a Europa i świat wymagają od nas coraz więcej (normy, wydajność, specjalizacja ludzi itp.). Jeżeli szybko Polska nie zrobi coś ze swoim systemem szkolnictwa to to, co mamy stracimy!!! Mianowicie jeden z najwyższych poziomów nauczania w Europie przed maturą. Tak, lubię Polskę mimo wszystkich rzeczy jakie napisałem o Francji. Mamy poziom tylko nie wiemy jak go wykorzystać. Chciałbym żeby kiedyś nareszcie zdanie "Polacy mają dobre pomysły ale to my je realizujemy" (autentyczne zdanie cudzoziemca) się zmieniło. Kształcimy najlepszych naukowców na świecie (i najtańszych) razem z naszymi wschodnimi sąsiadami i to nie bynajmniej tylko dzięki uczelniom wyższym lecz także i PRZEDEWSZYSTKIM dzięki nauczaniu przedmaturalnemu.

Voila Voila. To taki mój wkładzik w dyskusję.
Uczcie się bo robicie to dla siebie! A szkoła jest fajna, tylko NIGDY nie traktujcie jej jako panaceum na wasze przyszłe problemy życiowe, bo w tym świecie w jakim żyjemy to już niestety nieprawda.

Shellik
Miłego dnia.

EDYCJA: Wybaczcie błędy i raz jeszcze czasami mój wulgarny i rozjuszony ton. Nie skorygowałem się po napisaniu. Pa
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
BOReK Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 15 Lip 2005
Status: offline
PostWysłany: 12-10-2006, 18:52   

Monstrum, jak Boga kocham, ale ciekawe. Musi Cię to bardzo boleć, jeżeli chciało Ci się tyle pisać :>. IMO ciekawy punkt widzenia, jednak nie poprę go ani nie zaprzeczę. Po prostu mnie to za bardzo nie martwi - matura za mną, realia przede mną, wszystko zależy ode mnie.
Boli mnie tylko fakt, że przez obecny stan rzeczy powiększa się rzesza pasożytów (tych prawdziwych, nie tych pechowych) i ja na tym tracę i pewnie będę tracił. Egozim przemawia przeze mnie, ale jak sam się o siebie nie zatroszczę, to przecież nie mogę się spodziewać, że ktos to zrobi za mnie, a wegetować przez x-dziesiąt lat nie mam zamiaru.
Szkoda, że cały ten system nie jest jak Windows - zrobiłoby się formatowanie i zaczęło od nowa. Niestety, smród będzie się ciągnął jeszcze przez dekady, nawet pomimo hipotetycznej poprawy, której na razie na horyzoncie nie widzę.

_________________
You ask me if I've known love and what it's like to sing songs in the rain
Well, I've seen love come and I've seen it shot down, I've seen it die in vain

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
shell_ghost Płeć:Mężczyzna

Dołączył: 01 Kwi 2006
Status: offline
PostWysłany: 12-10-2006, 20:56   

Oj boli Borek boli. Żebyś wiedział...

1) Dlatego że faktycznie jestem z wyuczenia nauczycielem i jak widzę co nam (mnie i mój rocznik) Państwo dało po tych latach spędzonych na studiach to mi się płakać chce. Tak sami sobie jesteśmy winni że to studiowaliśmy a nie co innego, ale kurcze... to po cholerę... sami wiecie co... :)

2) Bo jak patrzę na mojego brata nastolatka to aż mnie trzęsie żeby iść do MO i rzucić granatem. Tak Panie Panowie z MO. Jest to METAFORA, nie pójdę i nie rzucę bo mi przyzwoitość i edukacja nie pozwalają ale serio,.. wiedziałem że można być ślepym bedąc w rządzie ale aż taaaak?!
Tu przykład mojego brata. Człowiek w sposób naturalny zaczął się zastanawiać co by tu robić po maturze w wieku lat szesnastu. Normalne, to ten wiek i powinno się zacząć a tym myśleć właśnie gdzieś w tym momencie. Patrzyłem jak się mota biedak i wywija i nie wie co ze sobą zrobić, jaki kierunek matury wybrać itp itd. A NAJGORSZE jest to, że patrzył na to przez takie pryzmaty jak "Bo ta zdzira od matmy mi nie da zdać" albo "Kuźwa chciałbym coś z informatyką robić... " ale nic dalej. Akurat się tak składało że miałem urlop dwu tygodniowy i się za niego wziąłem. Gadałem z nim przez całe dwa tygodnie na zasadzie "co tak naprawdę chciałbyś robić i w czym jesteś dobry i się dobrze czujesz". No i chłopak wyrobił sobie zdanie. Po tym moim "ukrytym seansie" wie mniej więcej że czegoś chce. To już coś!!! I tak może mu się zmieni ale przynajmniej chce i leje za przeproszeniem prostym sikiem na elementy typu "Zdzira z matmy" i dąży do swojego (Oczywiście mając świadomość że będzie musiał walczyć ze Zdzirą od matmy). Szkoda tylko że ja musiałem coś takiego robić a nie zrobiła to szkoła. Jest to przecież placówka oświatowa i może mieć TYSIĄC razy lepsze narzędzia do pokierowania zawodowo/oświatowo moim bratem niż ja. W końcu to JEJ zasr**** obawiązek też, a nie tylko wtłaczać do łbów "prooooogram", pffff.
Serio w jego wieku nie miałem takich dylematów. Przepraszam muszę dać swój przykład bo jest on bardzo typowy. Poleję więc trochę o sobie i nie jest to próba katarsis. Znowu Francja: odbyłem seans z takim "Zawodowym pedagogiem szkolnym" w wieku lat 16. Popatrzył się na wyniki, spytał czy ekonomia mnie pociąga. pogadalismy tak parę razy w ciągu roku. W końcu powiedziałem tak i tyle!!! Zostałem ukierunkowany na maturę ekonomiczną (francuzi mają kilka rodzajów matur. Jak ktoś chce to mogę rozpisać). Wcale mi to na złe nie wyszło bo zdałem z wyróżnieniem. Gdybym poszedł na nauki ścisłe albo literacki kierunek to patrząc na moje rezultaty powtórzył bym rok. Studia same się nasuneły po tej maturze i zacząłem tak zwane GEA (Coś a la zarządzanie i marketing tylko stosowane baaaaardzo pod firmy i administracje). Studiów nie ukończyłem bo musiałem wrócić do Polski z powodu "Pusto w garnku". Tu załapałem się na łatwiznę filologia romańska i pracowałem na indywidualnym trybie nauczania.
Tyle.

Borek pisze że wszystko "przed nim". Mam takie straaaaszne wrażenie. Nasza młodzież polska czuje się samotna w tych chwilach jak palec. A tak nie powinno być bo od wyborów jakich dokonujemy w tych momentahc naszego życia zależy BARDZO dużo. Zamiast więc wydawać pieniądze na "Edukację w rodzinie" (z której nota bene chyab większość z was śmieje się ostrawo) może MO powinno się zastanowić czy tych pieniedzy nie wydac na inne rzeczy. Bardziej praktyczne. No ale czego to ja nie wymagam prawda?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
achiever
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 12-10-2006, 21:16   

Swoje zdanie na temat szkoły przedstawiłem mniej więcej w temacie "złowroga instytucja", a że w zasadzie się nie zmieniło to nie napiszę nic nowego:) (poza tym nie uważam bym był na tyle kompetentny w tej dziedzinie wy wnosić coś więcej niż parę osobistych refleksji wyniesionych bez doświadczenia w dziedzinie)

Natomiast akurat tak się składa, że na wykładach profesor podał właśnie wg niego bardzo ciekawą książke na temat pracy Alexandra Sutherlanda Neill'a (wydaje mi się, że będzie ciekawa:) poza tym już o nim i jego dziele życia gdzieniegdzie wzmianki czytałem). I A. S. Neill jest twórca zupełnie odmiennego sposobu nauczania w swojej niezależnej szkole. Jest to nauczanie z uwzględnieniem życia w sposób bardziej obszerny aniżeli tylko na zdobycie informacji. Jako że w szkole spędzamy taką ilość czasu i sporą część swojego bycia, warto byśmy mogli w niej także świadomie kształtować charakter i podejście do życia, nie tylko na zasadzie, że Jarek mnie kopnął, wychowawczyni olała, więc muszę coś sprytnego wymyślić. A poza tym liczą się tylko oceny.

Dlatego polecam "Nowa Summerhill" Alexandra Sutherlanda Neill'a i sam też się jak najszybciej do niej zabiorę:D


EDIT/

Hoho nie spojrzałem na nowe posty a tu kolega shell_ghost napisał chyba najdłuższy post jaki widziałem gdziekolwiek kiedykolwiek:D Szacuken shell rispekt:D Przypominają mi się czasy, kiedy z kolegą pisaliśmy wypracowania z hasłem: "liczy się ilość a nie jakość":) Oczywiście to ostatnie zdanie bez nawiązania do tego co napisałeś, bo dopiero zabiorę się za czytanie.

EDIT2/

No shell, przeczytałem i powiem, że jakość jest wprost proporcjonalna do ilości [może nie gramatyka czy styl(choć też ekspertem w tym nie jestem), ale przesłanie się liczy, poza tym masz wciągający sposób pisania, jest klima:)] Twoja wypowiedź jest dla mnie poniekąd tym czego nie zawarłem w swoich poprzednich postach a miałem w myślach, lecz jak Hrabia z Nie-boskiej Komedii wyrazić rady nie dałem (no takich rzeczy jak doświadczenie z Francji to już inna sprawa, ale z większością Twoich przemyśleń jestem za pan brat czy jak to się mówi) Jeśli nie czytałeś tej książki, o której piszę powyżej to pomimo, że jeszcze jej nie czytałem, to wg mnie spodoba Ci się (bo jednak co o nieco o jej autorze wiem i o tym czego dokonał).


Ostatnio zmieniony przez shell_ghost dnia 12-10-2006, 22:03, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Smoczek Płeć:Mężczyzna

Dołączył: 17 Kwi 2006
Status: offline
PostWysłany: 12-10-2006, 21:19   

Cytat:
I tak i nie. Musi być minimum Smoczek.


Minimum - nie przeczę, ale owo "minimum" skutecznie nam dostarcza podstawówka jak i gimnazjum, wytłumaczy mi ktoś np. po co mi informacja o tym jak nazywa się każda kosteczka w organiźmie człowieka? I tak 95% z tego zapomnę, a ponad połowa osób będzie pisała ze ściąg... i co to za nauka? Zwykłe marnowanie czasu, tyle.

Shell_ghost... powiem jedno, Twój post mnie rozniósł po podłodze, dawno nie widziałem takiego potwora (chodzi mi o wielkość), sam może raz w życiu coś tego typu napisałem, że też Ci się chciało xD.
Odnośnie jeszcze byków w tekście pisanym - cóż, ja swego czasu miałem tu pewną małą kłótnię na ten temat, sam niby również popełniam błędy, ale jak widzę takie potworki jak np. "wieźć", to mną nosi ^^', ale powiem Ci, że kiedyś sam robiłem błędy w co 5 słowie (zdiagnozowana dysortografia), a dzięki... uwaga, uwaga... FORUM (nie temu akurat) znacząco się to poprawiło. Jak czytam swoje stare posty w niektórych miejscach, to aż się czerwienię ze wstydu ^^'.

edit: jak człowieka boli głowa, to niech się nie bierze za pisanie postów... co widać na przykładzie mojego potworka xD.


Ostatnio zmieniony przez Smoczek dnia 12-10-2006, 22:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
3256390
shell_ghost Płeć:Mężczyzna

Dołączył: 01 Kwi 2006
Status: offline
PostWysłany: 12-10-2006, 22:48   

Smoczek napisał/a:


Shell_ghost... powiem jedno, Twój post mnie rozniósł po podłodze, dawno nie widziałem takiego potwora (chodzi mi o wielkość), sam może raz w życiu coś tego typu widziałem, że też Ci się chciało xD.


Pisałem to w przerwach w tłumaczeniu tekstu prezentacji dla zarządu dość sporawej firmy. taka mała odskocznia ^^

Dobra. EOT for me. No chyba że coś mnie tam znowu pociągnie za ucho ;)

-----

Smoczek napisał/a:

Odnośnie jeszcze byków w tekście pisanym - cóż, ja swego czasu miałem tu pewną małą kłótnię na ten temat, sam niby również popełniam błędy, ale jak widzę takie potworki jak np. "wieźć", to mną nosi ^^', ale powiem Ci, że kiedyś sam robiłem błędy w co 5 słowie (zdiagnozowana dysortografia), a dzięki... uwaga, uwaga... FORUM (nie temu akurat) znacząco się to poprawiło. Jak czytam swoje stare posty w niektórych miejscach, to aż się czerwienię ze wstydu ^^'.


Nie nie EOT. To mi przypomina raz jeszcze mojego brata. Miał autentycznie pałkę z polskiego. Średnia podskoczyła mu do czterech po 6 miesiącach grania w NWN (RPG on-line dla niewiedzących). Morał z tego taki że wystarczy czymś zainteresować i katować grzecznie żeby był resultat. Gracze go katowali. Jak czasami widziałem jak go w błocie topili na priwie podczas rozgrywki RPG to autentycznie zwijałem się ze śmiechu :) No i musiał się dostosować i używać poprawnego słownictwa bo jak to wygląda "Mag Gnom Epiczny który nie zna ortografii " ^^
Dla informacji mój brat ma ten.. no... syndrom... no ten tego... nadpobudliwości czy tam jakoś tego tam no ^^. Nie potrafi się skupić nad czymś ponad 10 minut jeżeli to go nie interesuje.

Shellik

-----


achiever napisał/a:
to wg mnie spodoba Ci się (bo jednak co o nieco o jej autorze wiem i o tym czego dokonał).


Postaram się Achiever. Bo świat nauczania mnie interesuje. Dlatego też taka ilość moich wypocin. Taka nostalgia z przeszłością mimo tego że już w zawodzie nie jestem. No ale dzieci może mieć bedę więc...
Tyle.

Do usłyszenia

Posty powtarzające się scalono. Funkcja "edytuj" istnieje. <grozi palcem> Mai
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Alira14 Płeć:Kobieta
Wielkie Prych


Dołączyła: 13 Lip 2002
Skąd: Draminion gdzie normalnym wstęp wzbroniony!;)
Status: offline

Grupy:
House of Joy
WIP
PostWysłany: 13-10-2006, 09:51   

Shell_Ghost- ty chyba musisz kochać pisać;). Szanuję za to. Twój brat ma ADHD czy to po prostu zwykła nadpobudliwość? Mój brat miał tak do 12 roku życia. Wg światków z tamtego okresu teraz jest strasznie flegmatyczny (jeżeli facet którego trzeba gonić po całym domu z wrzaskiem "Oddawaj mój piórnik!" jest flegmatyczny, to nie chcę wiedzieć jaki był za młodu... ). Podobno potrafił wyjść z klasy do toalety- i szedł wysikać się do domu (jakieś pół godziny drogi tam i z powrotem...). Widziałam jego świadectwa, po prostu cudo. Z wszystkich przedmiotów- celujący, a z zachowania najgorsza ocena w całej klasie...

Nie wiem jak to jest w innych szkołach, ale mnie zawsze irytowało, że my wręcz nie mamy prawa do własnego zdania. Wszystkie opinie i poglądy podają nam na tacy.
Gdybym powiedziała polonistce dlaczego nie znoszę Słowackiego i bym powołała się na jego biografię (czytałam tego potworka gdy zostałam wrobiona w konkurs o Słowackim- don't ask... Osobiście wolę Mickiewicza. Facet przynajmniej nie wymyślał własnej religii...), nie dałaby mi żyć do końca mych dni.
Jak miałam religię z księdzem w gimnazjum, na sprawdzianie, zamiast napisać tak jak inni wszystko z podręcznika, napisałam co naprawdę myślę i uważam o danym temacie. Nie napisałam nic złego, po prostu w to co wierz ę- że Bóg jest miłosierdziem i jesteśmy najbliżej niego, kiedy działamy zgodnie ze swoją moralnością. Efekt? Ksiądz nie chciał dopuścić mnie do bierzmowania, bo "za dużo filozofuję".
Większość osób w mojej klasie jak się nie zgadza z nauczycielem, ma inną interpretację danego tematu, to milczą bo chcą mieć dobrą ocenę. Bleh, jak tutaj człowiek ma się nauczyć jakiejkolwiek argumentacji?

_________________
"Lepszy jest brak weny niż bycie Chuckiem Austenem"


Daria - Czy kiedykolwiek nasz wygląd nie wpływa na to jak nas oceniają?
Jane - Kiedy oddajesz organy do przeszczepu, no chyba, że to oczy

Daria, 2x06 -"Monster"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
3270122
Bianca
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 13-10-2006, 09:59   

Alira14 napisał/a:
Nie wiem jak to jest w innych szkołach, ale mnie zawsze irytowało, że my wręcz nie mamy prawa do własnego zdania. Wszystkie opinie i poglądy podają nam na tacy.

zalezy od nauczycieli..... ja mialam takich i takich. a, i jeszcze takich od "no ok, masz wlasne poglady ale na egzaminie masz napisac wersje oficjalna albo zapomnij o dobrej ocenie"
Powrót do góry
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 13-10-2006, 10:09   

Cytat:
Nie wiem jak to jest w innych szkołach, ale mnie zawsze irytowało, że my wręcz nie mamy prawa do własnego zdania. Wszystkie opinie i poglądy podają nam na tacy.


Teraz powinno być inaczej (ale jest jak było).

Miałem nauczycieli, którzy stosowali obydwa sposoby.

Niestety, jest to wynik starego systemu nauczania, który przedstawiał pewne treści, które uczniowie powinni przyswoić. Skupiały się one na tym, że Słowacki wielkim poetom był. Z edukacją miało to niewiele wspólnego, z indoktrynacją owszem.

Dlatego dziś mamy tak wielu półanalfabetów, którzy na pytanie "ulubiona książka z dzieciństwa" krzykną: Janko Muzykant.

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 13-10-2006, 11:54   

Cytat:

Widziałam jego świadectwa, po prostu cudo. Z wszystkich przedmiotów- celujący, a z zachowania najgorsza ocena w całej klasie...


A to dziwne, znane mi dwa przypadki ADHD miały we łbie nadgniłą sieczkę. Ale z drugiej strony mają tak do dzisiaj...

Cytat:
Bleh, jak tutaj człowiek ma się nauczyć jakiejkolwiek argumentacji?


Heh... Ja w liceum byłem w klasie humanistycznej, sześciu brzydali na dwadzieścia parę płci pięknych. Na palcach jednej ręki żółwia ninja mógłbym policzyć osoby zainteresowane lekcją na tyle, by mieć własne poglądy. Większość wykorzystywała absolutnie KAŻDĄ okazję by się nie uczyć, olewać, wagarować, grać w karty. Interpretacje w ich wykonaniu brzmiały "to jest głupie i nudne, nie ma sensu się tego uczyć, możemy już iść do domu?". Jedna nawet na ustnej maturze z polskiego na pytanie "co ci się nie podoba w lekturze?", na którą przygotowała się z "Chłopów", odpowiedziała, że są nudni, bo za wiele opisów prac i zwyczajów. A na lekcjach, jeśli nauczyciel zarządził dyskusję, nawet nie udawali, że nie zależy im tylko na kupieniu maksymalnej ilości czasu, żeby nie notować i nie robić sprawdzianu.

Autentyczną inwencją wykazywali się za to na historii, gdzie można było usłyszeć dzieje Zygmunta Wygnańca (mój idol po prostu).

Wnioski? Popuszczenie smyczy zostałoby docenione przez kilka osób na całą klasę, reszta wykorzystałaby to jako pretekst do bumelanctwa i nie miałoby to sensu. Mało tego, dziewczyna, która marzyła o zostaniu w przyszłości polonistką i uczeniu dzieci nie interesowała się absolutnie niczym spoza przepisowego zakresu materiału, a wszystkie interpretacje miała identyczne, jak lekcyjne. Nie muszę tłumaczyć, jaką będzie nauczycielką...

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Alira14 Płeć:Kobieta
Wielkie Prych


Dołączyła: 13 Lip 2002
Skąd: Draminion gdzie normalnym wstęp wzbroniony!;)
Status: offline

Grupy:
House of Joy
WIP
PostWysłany: 13-10-2006, 13:43   

Ysen- źle się wyraziłam. Mój brat nie miał ADHD, tylko podejrzenia ADHD. On miał takie oceny, ponieważ patrząc na rodziców moich znajomych, moi są najwidoczniej nienormalni. Z opowieści wiem, że jak byli na wczasach, jedzenie posiłków polegało na tym, że Tomek biegał po całej sali a matka za nim z kromką w ręku, żeby dzieciak zjadł chociaż kawałeczek. To, że inni ludzie na matkę fukali, czemu nie przyłoży dzieciakowi to inna sprawa... Pilnowali żeby się uczył, jak czegoś nie rozumiał to mu się tłumaczyło... No i wyrósł inteligentny facet z dziwnym poczuciem humoru. Jak ja się urodziłam , rodzice uznali to za błogosławieństwo. Małe to, ciche i spokojne. W ogóle nie biegałam, grzecznie słuchałam matki, można mnie było zostawić w jednym miejscu i nie bać się, że za chwilę zwieję pobawić się kuchenką albo coś w tym stylu. A szkoda, miałabym ciekawsze historie z dzieciństwaXD

Czyli nic się nie zmieniło od czasów "Ferdydurki"... Słyszał ktoś może o ocenie matury rozszerzonej z polskiego? Z tego co mówiła polonistka, to jest istny koszmar. Wypracowanie ocenia się wg konspektu, który pisał, cytuję "ktoś kto bardzo nienawidzi swojej pracy", tzn. jest tylko jedna interpretacja. Zinterpretujesz inaczej- do kosza. Może cię jeszcze ratować bogactwo słownictwa i styl wypowiedzi, nauczycielka oceniająca może jakoś bronić pracy, ale to się rzadko zdarza. Buu...

_________________
"Lepszy jest brak weny niż bycie Chuckiem Austenem"


Daria - Czy kiedykolwiek nasz wygląd nie wpływa na to jak nas oceniają?
Jane - Kiedy oddajesz organy do przeszczepu, no chyba, że to oczy

Daria, 2x06 -"Monster"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
3270122
Bianca
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 13-10-2006, 14:38   

ciekawostka: http://education.guardian.co.uk/higher/news/story/0,,1921241,00.html
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 2 z 52 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 50, 51, 52  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group