Ogłoszenie |
Forum archiwalne, nie można zakładać nowych kont.
|
Black Lagoon |
Wersja do druku |
Lena100
Pani Cogito
Dołączyła: 15 Gru 2006 Skąd: Ze wsi, z dżungli, z lasu Status: offline
Grupy: Lisia Federacja
|
Wysłany: 24-02-2009, 14:46
|
|
|
Trzeci sezon ma wyjść w tym roku, takie słuchy chodzą, zdaje się, że w lecie. Osobiście, nie mogę się doczekać. |
_________________ ようやく君は気がついたのさ。。。
|
|
|
|
|
Achmed
Hurry Starfish ^.^
Dołączył: 11 Paź 2008 Skąd: Lublin Status: offline
|
Wysłany: 14-03-2009, 16:38
|
|
|
Póki co obejrzałem pierwszą część.
Wrażenia bardzo pozytywne, z tym że wypowiedź zacznę od rzeczy które mnie uderzyły.
Ta nierealność niektórych scen, powiem wręcz: amerykańskość. Było to coś co mogłem zaakceptować do czasu pojawienia się pewnej pokojówki... To właśnie wtedy okazało się, że Ci co strzelają tak świetnie mimo wszystko wcale nie mają takich dobrych umiejętności i przez godzinę seansu nikt nie potrafił trafić pewnej panienki.
Największe przegięcie to walka Revy i wspomnianej wcześniej pani, które imię można stosować zamiennie z Arnold (ew. Terminator). Dziewczyny, pewnie jedne z najlepszych na świecie stoją kilka metrów od siebie i strzelają, oczywiście nie mogąc się przy tym trafić. A potem biegają i strzelają, i skaczą i strzelają, i strzelają, i strzelają... Absurd.
Po za tym nie ma generalnie specjalnych powodów do czepiania się, chociaż jakbym czuł taką potrzebę to mógł bym jeszcze o kilku rzeczach powiedzieć.
Generalnie jak już wspomniałem na początku wrażenia ogólnie pozytywne. Postacie sympatyczne, poczułem do nich sympatię mimo ich profesji. Nic oryginalnego: Rock to taka pała (jakoś dla mnie to najlepsze słowo), którą trzeba ratować i wyciągać z opresji bo generalnie nic nie umie; Levi to typowa narwana dziewczyna topiąca swoje traumy w agresji i ukrywająca swoje uczucia; Dutch - tajemniczy, silny no i oczywiście poważny szefuniu; a znowu Benny to taki równie tajemniczy pomocnik szefunia. Najlepiej chyba wypada Levi ze względu na swój wyrazisty charakter.
W pewnym momencie przestraszyłem się, że autorzy zaserwują mi jakiś pocałunek pod koniec. Na szczęście nic podobnego nie miało miejsca. Dobrze, że nie wpadli na taki idiotyczny pomysł jak wciskanie w każdą serię wątku romantycznego.
Grafika - nic specjalnego, aczkolwiek podobały mi się postacie. Z tym, że mogli ich od czasu do czasu przebrać. W szczególności Rock'a.
O muzyce też nic szczególnego nie mam do powiedzenia. Świetny natomiast jest opening, który od razu postanowiłem sobie ściągnąć. Ciekawie zrobiony z dobrą piosenką. Ale minus za ending, jakaś smętna ścieżka i nic po za tym.
Dla wielbicieli akcji pozycja zalecana, odradzana wszystkim którzy nie lubią przemocy, a już szczególnie takiej w której trupów można naliczyć setki.
Ocena końcowa - takie 8, niespecjalnie mocne, ale z drugiej strony 7 nawet mi przez myśl nie przeszło. |
_________________ "Don't believe in you, who believes in me."
"Don't believe in me, who believes in you."
"Believe in you, who believes in yourself." |
|
|
|
|
Costly
Maleficus Maximus
Dołączył: 25 Lis 2008 Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma
|
Wysłany: 14-03-2009, 16:48
|
|
|
Druga część pod pewnymi względami jest jeszcze bardziej - jak to określiłeś - hollywoodzka. Za to wyeksponowano w niej role Hotelu Moskwa, a przede wszystkim szefowej owego, co dla mnie było sporą zaletą. W większości jednak drugi sezon wygląda jak pierwszy, to taka kontynuacja jak np. w przypadku Vandreada, równie dobrze można to połączyć i nazwać jedną serią. |
_________________ All in the golden afternoon
Full leisurely we glide... |
|
|
|
|
demiCanadian
Analogia stosowana.
Dołączył: 22 Sty 2009 Status: offline
|
Wysłany: 14-03-2009, 17:59
|
|
|
W odcinku z pokojówką pomyślałem sobie "No to zaczynamy grać bebop". W następnych odcinkach (dzieci wampiry? bar szwarc harakterów?) zacząłem sobie bebop nucić pod nosem :) |
_________________ Kolorowe groszki. |
|
|
|
|
Fei Wang Reed
Łaydak
Dołączył: 23 Lis 2008 Skąd: Polska Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma
|
Wysłany: 05-06-2009, 23:24
|
|
|
Grisznak napisał/a: |
Łotrami z krwi i kości są bandziory napadające na statki w Somalii. Załoga BL jest dokładnie po środku – autor bał się stworzyć realistycznych bandziorów, bo manga z z takimi postaciami byłaby zapewne dla większości nudna – zamiast tego wrzucono cycatą, fanserwiśną panienkę, cool i true.
|
A łotry przemierzające morza Dalekiego Wschodu już nie są takimi prawdziwymi łotrami. Gangsterzy z naszego kraju czy yakuzy z Japonii też są jacyś tacy inni. Czemu? Bo prawdziwymi łotrami z krwi i kości są tylko bandziory z Somalii...
Mniej więcej tak by wyglądała moja odpowiedź, gdybym trzymał się Twojego sposobu pisania i wyrażania myśli "jedynie prawdziwych" (kolejny absolut...).
Dobra, może mi tu wytłumaczysz, jak to według Ciebie jest, bo przyznam, że Twoje wypowiedzi na temat bohaterów "BL" wydają mi się absurdalne (biorąc pod uwagę, że, wedle tego co piszesz, czytałeś tylko pierwszy tom).
A więc... Po pierwsze w recenzji tomiku piszesz, że...
Grisznak napisał/a: |
Bohaterów Black Lagoon polubić trudno. To pospolite bandziory, którym obojętne jest, czy transportowane przez nich dziecko trafi w ręce jakiegoś pedofila czy też zostanie „pocięte” na organy. Przy tym są bardzo „cool”, co wypada groteskowo.
|
Niedługo potem natomiast Twoje zdanie wyrażane jest przez cytat z początku postu. Ja tu widzę antynomię, której nie potrafię sobie wytłumaczyć. To albo są tymi "pospolitymi bandziorami" albo nie. A może "pospolity bandzior", który nie przejmuje się losem jakiegoś chłopca jest zdecydowanie za miękka w porównaniu z "bandziorami z Somalii", którzy, jakby nie było, w końcu wszystkich wypuścili - bo wszystko rozchodzi się o pieniądze. Te bandziory z Somalii (tak, uparłem się na nich, ale sam ich przywołałeś) wcale nie są tacy twardzi i źli, bo jakby tacy byli to by "pokazali światu" i wszystkich zabili. Ja właściwie różnicy między piratami rzeczywistymi współczesności a tymi z "BL" różnicy nie widzę (w kwestii ich "pirackości"), oczywiście nie biorąc tu pod uwagę Rokuro, który jest zupełnie nowy i "zielony".
Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że Lagoon Company ma charakter "kapitalistyczny", tj. jest firmą prywatną (to nic, że niezarejestrowaną) i często jako taką należy ją odbierać. Szefem jest Dutch, a reszta to pracownicy. Nie ma przymusu wykonywania właśnie tego "zawodu", nikt do niczego nie zmusza (obecność w tym gronie Rokuro jest tego najlepszym przykładem). W związku z tym nie sposób porównywać takiej grupy do paramilitarnej, jak np. (z "BL") Hotelu Moskwa, czy (z realnego świata) piratów z Somalii (zdaję sobie sprawę, jak różnią się te dwie "organizacje"). W takich grupach wszelkie przejawy indywidualnych zachowań, inicjatywy, są niemile widziane (czego w Lagoon Company nie ma). Łatwiej tedy stracić swoją tożsamość, stać się narzędziem (np. złym, łotrem wypranym z uczuć). Pragmatyzm Dutcha, uzasadniony dbaniem o interesy, ma jednak swoje granice, a takiej Balalaiki - nie (a różnica ta jest jeszcze bardziej widoczna, gdyż Dutch pewnych rzeczy nie zrobi, jeśli jest to niezgodne z jego sumieniem, Balalaika natomiast z sumienia "zrezygnowała" - nie ma go).
Realistyczne bandziory? Wiesz, uważam że nie ma jednego czy dwóch schematów, które można określić tą nazwą - jest to zbiór mocy kontinuum (ciągły, nie dyskretny), bo człowiek od człowieka się różni. Można się rozwodzić nad granicą Twojego bycia "true bandytą" (że tak skorzystam na tę chwilę z tak przez Ciebie lubianego stylu), ale ona jednoznaczna nie jest. Akurat pod względem złożoności bohaterów "BL" bije na głowę praktycznie wszystkie tytuły oparte na akcji (w których najczęściej to właśnie akcja jest celem samym w sobie). Owszem, Ty możesz uważać ich przez to za "nierealistycznych bandziorów" - masz do tego pełne prawo, ale to i tak nie tłumaczy antynomii między Twoimi wypowiedziami.
PS. Uważasz, że tytuł z bohaterami do szpiku kości złymi (czy jakkolwiek definiujesz "bandziorów") byłby nudny? A dzieła markiza de Sade były nudne...???
PS'. Wygląd Revy i sposób jej przedstawienia owszem, jest "fanserwiśny", ale to jest tylko jeden z elementów składających się na jej całość (nie jest tylko i wyłącznie "fanserwiśna", choć o tym akurat w pierwszym tomie zbyt wiele nie było, dopiero drugi tom bardziej ją "prześwietla"; hmm... z tego, co piszesz, to pewnie animowanej adaptacji także nie widziałeś). |
_________________
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imiona miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
A. Mickiewicz
|
|
|
|
|
Mitsurugi
Wieczny Marzyciel
Dołączył: 22 Sty 2009 Skąd: Wrocław Status: offline
|
Wysłany: 06-06-2009, 14:42
|
|
|
Uhhh, ale dyskusja, aż się włos jeży na głowie.
Powiem, że Black Lagoon to jedno z moich ulubionych anime. Świetna akcja, fajny, przyjemni bohaterowie i ten kompletny hollywoodzki absurd, tyle, że tym razem, pokazany absolutnie pozytywnie. Strzelanie, humor, muzyka. Black Lagoon to po prostu, kolokwialnie mówiąc "zarąbista" seria. Polecam.
Polecam czytać mangę, która jest już dość dalekooo za wydarzeniami z 2 serii i dzieją się tam bardzo ciekawe rzeczy, choć przyznam, że nowy wątek ciągnie się już tak długo, że aż boli a końca nie widać. Uspokajam o zdrowie bohaterów :).
Wielką zaletą serii anime jest to, że w 95% jest to po prostu zrobienie animacji wydarzeń z mangi. Anime jest niemal idealnym odzwierciedleniem mangi, choć twórcy nie uniknęli pokusy dodania kilku rzeczy od siebie, które jednak ogólnie wyszły ładnie i przyjemnie się wkomponowały w serię. Tutaj duuuży plusik.
Cytat: | A łotry przemierzające morza Dalekiego Wschodu już nie są takimi prawdziwymi łotrami. Gangsterzy z naszego kraju czy yakuzy z Japonii też są jacyś tacy inni. Czemu? Bo prawdziwymi łotrami z krwi i kości są tylko bandziory z Somalii...
|
Niestety, muszę się po części nie zgodzić. Owszem, Somalia to kraj dotknięty wieloma konflikatami, szczególnie na tle etnicznym i kulturowyn, jednakże stwierdzenie, że morza Dalekiego Wschodu nie są ojczyzną dla prawdziwych łotrów, jest po prostu naiwne. W właśnie tam mają miejsca operacjie handlu bronią czy kokainą, przy użyciu wielkich jednostek pływających, zaś wszelkiego rodzaju wyłączone spod jurysdykcji porty, wybrzeża, wysepki czy tzw "pirackie miasteczka" są wręcz idealną siedzibą "łotrów" (choć dla mnie to po prosty ludzie biznesu i pracownicy :) ). Morza Dalekiego Wschodu, tak samo jak mieszczące się na południu Dalekiego Wschodu państewka, Afryka (największa ilość wojen, rzeźni, handlu bronią, przewrotów) czy niektóre tereny w Południowej Ameryce (szczególnie południowy zachód), to istny raj dla najemników, handlarzy bronią (z przodującymi USA i prywatnymi koncernami), "białą śmiercią" czy okręgi działalności "potężniejszych", pewnych organizacji rządowych i pozarządowych (łopatologicznie można je nazwać mafiami, choć to naiwna nazwa) sankcjonujących różne przewroty, rewolucje i operacje na tych terenach. Nie można również zapominać o naszych Bałkanach i Bliskim Wschodzie, szczególnie o wybrzeżach, szerzącym się piractwie i bezsilności rządów. Tak więc mówienie o Somalii jest jak najbardziej trafne ale jest to jedynie wierzchołek góry lodowej. Dodać trzeba jeszcze o zarobkach jakie kraje szczególnie "demokratyczne" i silne czerpią z tych terenów, dzięki panującej tam sytuacji. No to tyle. :)
Tak więc, Black Lagoon, choć naturalnie w hollywoodzkim, lekko parodiującym stylu, w pewnej mierze (pewnej!!) pokazuje panujące tam bezprawie, i strukturę. Naturalnie ukazana nam Roanapra to miejsce fikcyjne, jednak znajdą się tego typu miasteczka żyjące z pośrednictwa, więc ogólny sens jest zachowany.
Cytat: | Balalaika natomiast z sumienia "zrezygnowała" - nie ma go |
I widać kto stoi wyżej i ma większe wpływy :)
Cytat: | Łatwiej tedy stracić swoją tożsamość, stać się narzędziem (np. złym, łotrem wypranym z uczuć) |
Wybacz, ale to zakrawa o wydumany idealizm. Jeśli chodzi o najemników są to po prostu, w więkoszści wyszkoleni, świetnie wyposażeni ludzie, którzy po prostu zarabiają pieniądze, wspierając odpowiednich ludzi, robiąc za ochronę, pośredników w kontaktach z handlarzami bronią, lub otrzymując wynagrodzenia za szkolenia "milicji" i miejscowych oddziałów (patrz Afryka). Najczęściej są to byli żołnierze, czy nawet kadry dowódcze, szczególnie z rejonów dotkniętych konfliktami, gdzie albo byli po stronie przegranych albo dopuścili się dezerecji, zdrady bądź zbrodni wojennych i trzeba się ich było wyrzec (ale nie ukarać).W przypadku piratów trudno mówić o wyposażeniu, czy sprzęcie, ale tu również chodzi o pieniądze, nie o przyjemność z mordowania. Do tego trzeba wiziąść pod uwagę uwarunkowania "kulturowe" na tamtych terenach, ubóstwo, brak pojęcia własności prywatnej, niskie wykształcenie, władze wojskowych, przemoc przeludnienie. Tak więc nazywanie ich "łotrami wypranymi z uczuć", może w naszej mierze się sprawdzić, ale w tamtych stronach oni po prostu robią co robią, bo tak się tam zarabia. Nie łamią żadnych norm społecznych, bo ich tam nie ma.
Cytat: | Uważasz, że tytuł z bohaterami do szpiku kości złymi (czy jakkolwiek definiujesz "bandziorów") byłby nudny? A dzieła markiza de Sade były nudne...??? |
Cytat: | Realistyczne bandziory? |
W Black Lagoon nie ma żadnych realistycznych bandziorów.Owszem, nie nazwiemy ich postaciami pozytywnymi, ale to przede wszystkim seria akcji, a bohaterowie mają nie odrzucać widzów, tylko ich przyciągać. Choć zgodzę się, że trudno znaleźć inne anime, które było by "bliższe" ukazaniu tego typu działalności. A tak w ogóle to co to jest "realistyczny bandzior". Spotkaliście jakiegoś? Gadaliście z nim? Wiecie jak to wszystko działa w tym drugim świecie, czy tylko z filmów amerykańskich, gier i Godfathera? Więc dajcie sobie spokój z szukaniem recepty na prawdziwego bandziora (heh, śmieszne słowo)
Cytat: | W odcinku z pokojówką pomyślałem sobie "No to zaczynamy grać bebop". W następnych odcinkach (dzieci wampiry? bar szwarc harakterów?) zacząłem sobie bebop nucić pod nosem |
Hehe, ale to są świetne momenty w tym anime. Choć znów w parodiujący sposób pokazuje się realia handlu dziećmi na Wschodzie, czy np. w Kazachstanie czy terenach Mongolii, które rzeczywiście konczą jako bohaterowie filmów, za których sprzedaż, treść i nagrywanie powinno się iść na tortury :-/.
Ale motyw z pokojówką był genialny. No i te walki w Black Lagoon, po prostu świetne. Szczególnie np. walka Revy z samurajem, który przecinał kule :P :D :D. Zdolność do unikania kul w tym anime jest lepsza niż Neo w Martixie.
No i bohaterowie są przesympatyczni. Narwana Revym, spokojny, choć panikujący Rock, Dutch, zawsze opanowany i wiecznie uśmiechnięty Benny (statek z hitlerowcami był fajowy). Naprawdę można polubić te postacie.
Muzyka. Opening gra u mnie na mp3 od roku i będzie grał długo :).
Ogólnie seria godna polecenia jako akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Nie ma co się nastawiać na realizm, a mimo brutalnego świata, należy potraktować to jako jego lekko sparodiowaną i zbagatelizowaną wersję prawdziwej rzeczywistości, która jest znacznie gorsza :). |
_________________ 温故知新 - To search for the old is to understand the new
勝ちは鞘の中にあり - Victory comes while the sword is still in the scabbard
|
|
|
|
|
Fei Wang Reed
Łaydak
Dołączył: 23 Lis 2008 Skąd: Polska Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma
|
Wysłany: 06-06-2009, 18:35
|
|
|
Mitsurugi napisał/a: |
Cytat: | A łotry przemierzające morza Dalekiego Wschodu już nie są takimi prawdziwymi łotrami. Gangsterzy z naszego kraju czy yakuzy z Japonii też są jacyś tacy inni. Czemu? Bo prawdziwymi łotrami z krwi i kości są tylko bandziory z Somalii...
|
Niestety, muszę się po części nie zgodzić. |
Tylko, że ja to pisałem z "przymrużeniem oka". Bo Somalia nie ma monopolu na "łotrów z krwi i kości". ;)
Mitsurugi napisał/a: |
Cytat: | Łatwiej tedy stracić swoją tożsamość, stać się narzędziem (np. złym, łotrem wypranym z uczuć) |
Wybacz, ale to zakrawa o wydumany idealizm. Jeśli chodzi o najemników są to po prostu, w więkoszści wyszkoleni, świetnie wyposażeni ludzie, którzy po prostu zarabiają pieniądze (...) |
Idealizm, nie idealizm... Najemnicy robią to dla pieniędzy (Lagoon Company właśnie), ale już kompania Balalaiki z Hotelu Moskwa to nie zwykli najemnicy. Myślę, że zgodzisz się, iż mają w sobie coś z fanatyków. "Organizacje", które nie robią tego tylko dla pieniędzy (mówiąc dalej o paramilitarnych "organizacjach") bardzo często opierają swoją "politykę" na ideałach (czy też z nich samych się wywodzą, choć czasem wykorzystują je tylko). I szczególnie ci mniej znaczący członkowie tymi "ideałami" są bardziej przesiąknięci i wciąż bombardowani tą propagandą. Czemu? Powstają oddani wojownicy, gotowi umrzeć za "jedynie słuszną sprawę", jakże łatwo nimi manipulować i nie są tacy drodzy w utrzymaniu jak najemnicy (i gotowi są pójść na bezsensowną śmierć z uśmiechem na ustach).
Więc ideały wcale nie są tak odległe takim "organizacjom" (zresztą każdy z nas słyszał o co najmniej kilku takich z naszego świata).
Mitsurugi napisał/a: | Więc dajcie sobie spokój z szukaniem recepty na prawdziwego bandziora (heh, śmieszne słowo).
|
No właśnie. Napisałem to samo, tylko subtelnie owijając to w słowa.;) |
_________________
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imiona miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
A. Mickiewicz
|
|
|
|
|
Mitsurugi
Wieczny Marzyciel
Dołączył: 22 Sty 2009 Skąd: Wrocław Status: offline
|
Wysłany: 06-06-2009, 22:52
|
|
|
Cytat: | Idealizm, nie idealizm... Najemnicy robią to dla pieniędzy (Lagoon Company właśnie), ale już kompania Balalaiki z Hotelu Moskwa to nie zwykli najemnicy. Myślę, że zgodzisz się, iż mają w sobie coś z fanatyków. "Organizacje", które nie robią tego tylko dla pieniędzy (mówiąc dalej o paramilitarnych "organizacjach") bardzo często opierają swoją "politykę" na ideałach (czy też z nich samych się wywodzą, choć czasem wykorzystują je tylko). I szczególnie ci mniej znaczący członkowie tymi "ideałami" są bardziej przesiąknięci i wciąż bombardowani tą propagandą. Czemu? Powstają oddani wojownicy, gotowi umrzeć za "jedynie słuszną sprawę", jakże łatwo nimi manipulować i nie są tacy drodzy w utrzymaniu jak najemnicy (i gotowi są pójść na bezsensowną śmierć z uśmiechem na ustach).
Więc ideały wcale nie są tak odległe takim "organizacjom" (zresztą każdy z nas słyszał o co najmniej kilku takich z naszego świata). |
Niestety, znów muszę się "po części" nie zgodzić. Otóż Hotel Moskwa nie jest tego typu organizacją. Jest to typowa organizacja przestępcza oparta o strukturę paramilitarną, ale nie posiadają czynnika ideologicznego. Owszem, są to byli żołnierze (i nie ważne czy sowieccy czy nie) i myślą oraz funkcjonują jak żołnierze, ale ich główną funkcją jest rola orgnizacji mafijnej, czyli grupy przestępczej zoorganizowanej. Nie posiadają ideologi, gdyż nawet to, ze odwołują się czasem do systemu komunistycznego jest raczej ukazaniem ich niezbyt przyjemnego doświadczenia z ZSRR, gdy ich ukochany kraj, matuszka Rasija, wyparła się ich. Organizacja paramilitarna – organizacja mająca charakter wojskowy, ale formalnie nie wchodząca w skład wojska. Do tego Balalaika i Visotoniki (jej oddział) to tylko jedna z fili Hotelu Moskwa, który jest organizacją znacznie większą, a do tego odpowiednio zoorganizowaną i zhierarchizowaną. Tak więc nie ma mowy by w takiej organizacji znalazło się miejsce dla oddziały żołnierzy-fanatyków, gdyż równało by się to z możliwością samowoli, nie wypełniania rozkazów lub pokuszenia się o jakiś haniebny ideologiczny czyn, który położyłbym się cieniem na interesach Hotelu Moskwy. Visotoniki to po prostu bezwzględni, znakomicie wyszkoleni żołnierze-zabójcy, oddani swojemu dowódcy. Ale nie ma tym nic niezwykłego czy ideologicznego. Dyscyplina i oddanie to charakterystyczna cecha dowolnych oddziałów wojskowych, szczególnie tych elitarnych (przykładem może byś amerykańska 101 dywizja powietrzno-desantowa pod dowództwem gen. Jeffrey'a J. Schloesser). Nadal kierują się chęcią zarobku, przeżycia i przetrwania w świecie.
Przyładowe organizacje o jakich mówisz, czyli walczące o "ideały" to grupy paramilitarne takie jak (przykłady są również historyczne): faszystowskie "czarne koszule", bojówki NSDAP "SA", "IRA", "Bund der Frontsoldaten", "OUN" (Organizację Ukraińskich Nacjonalistów), syjonistyczna "Hagana" w Palestynie, fanatyczne bojówki partii Baas Saddama Husajna, czy cała rzesza protestanckich organizacji paramilitarnych (np. UDA i UVF). Od biedy można też wspomnieć o RIRA i CIRA.
Dlatego właśnie Visotoniki nie są organizacją ideową, a najemnym oddziałem wojskowym na usługach organizacji mafijnej. Robią to co umieją najlepiej, a to że pragną walczyć no cóż. Piłkarz też nie po to całe życie uczył się piłki kopać, robiąc to co kocha, by nie tęsknić do grania :).
A żeby nie było offtopu, to nadmienię jeszcze, że w mandzie pojawia się oddział amerykańskich żołnierzy, który mimo niezbyt chwalebnych czynów i dość brudnej przeszłości zostaje oczywiście pokazana jako ci "dobrzy" i "spoko" :D. Ech, Ameryka, tam wszyscy są cacy dobrzy.
A tak w ogóle to nie zapominajmy o Changu i Yakuzie w Black Lagoon. Lubię Changa bo to postać rozważna i wyrachowana.
Tak w ogóle to mam nadzieję, że prędzej czy później Revy i Rock wylądują razem w łóżku albo chociaż podzielą się wydychanym z ust powietrzem :D :P. Pasują do siebie, no i ich ku sobie ciągnie. Są ku temu drobne przesłanki, choć trudniej je odnaleźć w anime niż w mandze. Ale drobne akcenty, jak martwienie się o siebie, ryzykowanie przez Revy konfrontacji z Hotel Moskwa, ich wspólny czas w Japonii, czy wyraźnie sugestie Edy co to mięty między Revy a Rockiem, no i subtelnie ukazana zazdrość Revy o Edę, kiedy ta adoruje Rock'a, akcja ratunkowa Revy by uratować Rocka, troszczenie się o jego zdrowie podczas wymiany ognia, no i moja ulubione kwestie, kiedy Rock rozmawiał z Revy i powiedział jej, że on jest jej srebrnym pociskiem,a Revy mu powiedziała że jest jego bronią (I'am your Gun). Pewnie jeszcze sporo wody się przeleje, ale i tak czekam z niecierpliwością. :D
Tak w ogóle, już kończąc, to w Black Lagoon, mimo całego ponurego świata, na razie ani nikt "ważny" nie ginie, ani brak jakiś traumatycznych rzeczy. Liczę na to, że będzie to po prostu seria mocnej akcji i nie zmieni się w przyszłości w jakiś masakryczny dramat. To tyle :) |
_________________ 温故知新 - To search for the old is to understand the new
勝ちは鞘の中にあり - Victory comes while the sword is still in the scabbard
|
|
|
|
|
Shadow Dancer
Dołączyła: 26 Sty 2009 Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma
|
Wysłany: 07-06-2009, 00:10
|
|
|
Cytat: | Trzeci sezon ma wyjść w tym roku, takie słuchy chodzą, zdaje się, że w lecie. |
Pomijając otrzymanie promocji do 3 klasy, przeczytanie tego tekstu buło najlepszą chwilą tego tygodnia :D Bosko ;)
Achmed napisał/a: | Świetny natomiast jest opening, który od razu postanowiłem sobie ściągnąć. |
Święta prawda, zrobiłam to samo.
Black Lagoon to zdecydowanie jedno z moich ulubiony anime, które zawsze, wszędzie i wszystkim polecam. Może i jest absurdalna:
Mitsurugi napisał/a: | motyw z pokojówką |
Mitsurugi napisał/a: | walka Revy z samurajem, który przecinał kule |
hollywoodzka i pojechana, ale chyba właśnie za to ja kocham ;) |
_________________
|
|
|
|
|
Fei Wang Reed
Łaydak
Dołączył: 23 Lis 2008 Skąd: Polska Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma
|
Wysłany: 07-06-2009, 12:59
|
|
|
Hmm... Zgadzam się, co do tej strukturalnej budowy Hotelu Moskwa, ale... odnoszę nieodparte wrażenie, że Visotoniki (zawsze zapominam tej nazwy) poszłyby na samobójczą akcję, nawet przeciwko reszcie Hotelu Moskwa, nawet pewni, że zginą, ale za Balalaiką by poszli. Pomimo tego, że stanowią część większej struktury mafijnej "nie sposób" nie zauważyć pewnej ich odrębności, spowodowanej m.in. dawną kampanią w Afganistanie, która tak ich zjednoczyła, w czasie której tak "pokochali" Balalaikę. Jednocześnie nauczyli się wtedy, że ufać mogą tylko sobie. Gdyby Hotel Moskwa pozbył się Balalaiki i chciał zastąpić ją kimś innym, to czy Visotoniki by na to "poszli"? Nie wierzę. Bo oni są za Balalaiką a nie za Hotelem Moskwa (tzn. najważniejsza jest właśnie pani kapitan i właśni kamraci, a nie mafia czy pieniądze).
No, a przynajmniej takie odnoszę wrażenie. Kto wie - może się o tym sami przekonamy w przyszłości...?
No tak, amerykańskich żołnierzy przedstawiono jako tych, którzy przybyli "zrobić porządek", pozbyć się tych złych i "w ogóle". I są tymi, na których "zły świat" zrobił zasadzkę w tym "przeklętym miejscu". Jacyż oni prawi, że biednego, niewinnego chłopca chronią przed śmiercią. Choć i to jest pokazane przez perspektywę wcześniejszych wydarzeń, w których zginął ojciec Garcii. Z drugiej strony jest też CIA (reprezentowane m.in. przez Edę), poprzez jej członków pokazane wcale w nie najlepszych barwach - tak, że w zasadzie niczym się nie różnią od przestępców, z którymi się zadają (poza tym, że nimi gardzą - rozmowa Edy i Changa).
Rock i Revy w łóżku? Wcale to nie jest wykluczone (a raczej bardzo prawdopodobne, tj. niekoniecznie zostaną ukazane te konkretne sceny, ale w ogóle). No, ale na to muszą mieć czas, a jak na razie to czasu za bardzo nie mają. ;)
Tak jak niezbyt mile widziane byłoby "zabijanie kolejnych bohaterów" tylko dlatego, by uzyskać bardziej dramatyczny, lokalny efekt, tak przejście w drugą "skrajność" byłoby tak samo "niedobre". |
|
|
|
|
|
Mitsurugi
Wieczny Marzyciel
Dołączył: 22 Sty 2009 Skąd: Wrocław Status: offline
|
Wysłany: 07-06-2009, 16:43
|
|
|
Cytat: | pewnej ich odrębności, spowodowanej m.in. dawną kampanią w Afganistanie, która tak ich zjednoczyła, w czasie której tak "pokochali" Balalaikę. Jednocześnie nauczyli się wtedy, że ufać mogą tylko sobie. |
Jak już mówiłem, świadczy to o oddaniu oddziału dowódcy i wojskowej jedności, która jest absolutnie normalna dla wyspecjalizowanych, elitarnych jednostek wojskowych, szczególnie jeśli ich członkowie przeszli razem piekło. Mając ograniczoną liczebnie i zamkniętą strukturę członkowie tego typu jednostek stają się dla siebie swoistą rodziną, połączona relacjami przyjaźni. W końcu to są ludzie na których musisz polegać kiedy w grę wchodzi twoje życie. Więzi między żołnierzami z jednostek tego typu są niezwykle silne i polegają na wierności i zaufaniu. A na wojnie ciężko komuś ufać. Ale nie jest to organizacja ideowa. Również to, że gdyby trzeba było to skoczyli by za dowódcą w ognień, jest rzeczą normalną, jeśli brać pod uwagę dyscyplinę, wyuczenie w wypełnianiu rozkazów plus w.w relacje. Dlatego Hotel Moskwa nie musi się obawiać w owej fili wewnętrznych walk o władzę, albowiem w wojsku hierarchia jest jasna. Po drugie w takim wypadku wystarcza kompetentny i godny "zaufania" dowódca i nie ma problemu. Gdyby zaś Balalaika była jakąś fanatyczką czy bojownikiem o różnie pierdoły, to wtedy można by liczyć, że cały oddział będzie walczył o jakąś "sprawę". Na szczęście tak nie jest.
Cytat: | Jacyż oni prawi, że biednego, niewinnego chłopca chronią przed śmiercią. |
No biorąc pod uwagę, że to oni
- Spoiler: pokaż / ukryj
- zabili mu ojca plus wielu niewinnych w wyniki działania bomby
to rzeczywiście mają prawo czuć się tymi dobrymi. Pfff.....hipokryci. Podobały mi się retrospekcje Majora z Wietnamu, ładnie tam ukazano co tak naprawdę amerykańscy żołnierze robili z ludnością cywilną (choć każda armia tak robi na wojnie, nie ma złych i dobrych). No ale oczywiście Major okazał się cowboyem i uratował dziewczynkę.
Cytat: | Z drugiej strony jest też CIA (reprezentowane m.in. przez Edę), poprzez jej członków pokazane wcale w nie najlepszych barwach - tak, że w zasadzie niczym się nie różnią od przestępców, z którymi się zadają (poza tym, że nimi gardzą - rozmowa Edy i Changa). |
Bo tak jest naprawdę. CIA to tak naprawdę niezależna organizacja wywiadowcza, która ma wystarczające wpływy by wywierać naciski na sam rząd USA. Posiada przy tym wprost nieprawdopodobną siłę informacji i możliwości (pieniądze, satelity, kontakty itp). Do tego wiele przewrotów i rewolucji dyktatorskich było i jest inspirowanych przez CIA. To ona w znacznym stopniu umożliwia handel bronią prywatnym koncernom i rządowi USA, gdyż mógliby z łatwością temu przeciwdziałać. Teoretycznie podlegają jurysdykcji USA, ale praktycznie każdy nowy dyrektor CIA jest promowany przez poprzednika i jest po prostu aprobowany przez rząd. Zresztą to nie tak, że CIA nie liczy się z rządem. Oni po prostu są na zasadzie partnerstwa.
Zresztą relacje Changa z Edą to właśnie dobry przykład. Nie zwalczają przestępczości, co raczej starają się by nie rozwinęli się zbytnio, a jednocześnie czerpią z tego korzyści. Do tego wiedzą, ze walka z nimi to jak walka z wiatrakami więc pozostają w stosunkach wzajemnej, choć generalnie wrogiej, zależności. Ale to tylko laickie wytłumaczenie, ponieważ poziom skomplikowania działania, zasięgu, możliwości, relacji CIA ze światem przestępczym, z rządami, wojskiem, czy poziom kontaktów organizacji przestępczych z rządami, organizacjami międzynarodowymi czy wywiadami jest tak złożony, tak skomplikowany i szary, że nie da się tego ani zbadać, ani opisać, ani mówić kto jest dobry a kto zły.
Cytat: | Rock i Revy w łóżku? Wcale to nie jest wykluczone (a raczej bardzo prawdopodobne, tj. niekoniecznie zostaną ukazane te konkretne sceny, ale w ogóle). No, ale na to muszą mieć czas, a jak na razie to czasu za bardzo nie mają. ;) |
Racja, ciężko o coś takiego przy sytuacji gdy cała Ruanapra może się pogrążyć w konflikcie zbrojnym. Ale mam nadzieję, że będzie w tym wszystkim jakiś zwrot akcji który umożliwi nam doczekanie się owego niezwykłego parringu :) . W razie czego polecam doujinshi z Black Lagoon odnośnie tego.
Do tego ciekawi mnie ten plan Rocka, na który wpadł, w w którego realizacji ma mu pomóc Eda. Interesujące. No i zobaczymy czy nasza pokojówka-bestia zginie, popadnie w szaleństwo, zaćpa się czy co. Bo ona już kompletnie jest szalona (choć zęby ma mocne :P ).
Cytat: | lokalny efekt, tak przejście w drugą "skrajność" byłoby tak samo "niedobre". |
Dokładnie, dlatego mocno wierzę i ufam, że tak się nie stanie. No ale nie jedne już serie i mangni takie były, że najpierw jest tak, potem siup 180 stopni wzrok, ty tylko gały w ekran i "wtf?" a potem szok i zgrzytanie zębów. :D Oby tu tak nie było. |
_________________ 温故知新 - To search for the old is to understand the new
勝ちは鞘の中にあり - Victory comes while the sword is still in the scabbard
|
|
|
|
|
Sola
ryba
Dołączyła: 28 Lis 2007 Skąd: Gdańsk Status: offline
|
Wysłany: 17-07-2009, 22:34
|
|
|
Cytat: | Details of the long awaited continuation of pirate oppai anime Black Lagoon have been revealed.
Rather than being another 13 episode TV anime, it appears the season will take the form of an OVA, for release in 2010.
The choice of an OVA is slightly unexpected, but seems to be increasingly common, and seems especially suited to titles with sexual or violent content likely to be problematic where at times TV stations are concerned.
Thus we might think the distinctly toned down TV series might move closer to the manga… |
Czyli co seksu, krwi więcej będzie? Poza tym szkoda, że OVA, bo pewnie krótsze będzie a mi 13 odcinków pasowało. Zresztą z tego co pamiętam to mangi do zekranizowania sporo zostało. |
|
|
|
|
|
wa-totem
┐( ̄ー ̄)┌
Dołączył: 03 Mar 2005 Status: offline
Grupy: Fanklub Lacus Clyne WIP
|
Wysłany: 18-07-2009, 15:22
|
|
|
Sola napisał/a: | Czyli co seksu, krwi więcej będzie? |
Najpewniej.
Będzie też fanserwiśne meido z wielkimi ...giwerami.
A co do ilości, nie stawiałbym zakładów, czasowo "materiału" może być nawet tyle samo. |
_________________ 笑い男: 歌、酒、女の子 DRM: terror talibów kapitalizmu
|
|
|
|
|
Draggy
Dołączył: 09 Lip 2009 Status: offline
|
Wysłany: 27-07-2009, 15:51
|
|
|
To jak się w końcu nazywała ta nasza dwuręka,jednoosobowa armia Revy czy Levi,niech ktoś mnie oświeci bo już zgłupiałem,teoretycznie powinno byc Revy bo ona miała na imię Rebecca? czyż nie? |
|
|
|
|
|
wa-totem
┐( ̄ー ̄)┌
Dołączył: 03 Mar 2005 Status: offline
Grupy: Fanklub Lacus Clyne WIP
|
Wysłany: 27-07-2009, 17:02
|
|
|
Draggy napisał/a: | teoretycznie powinno byc Revy bo ona miała na imię Rebecca? czyż nie? | Revy albo Revvy. |
_________________ 笑い男: 歌、酒、女の子 DRM: terror talibów kapitalizmu
|
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików Możesz ściągać załączniki
|
Dodaj temat do Ulubionych
|
|
|
|