FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony 1, 2, 3  Następny
  To co wzrusza i porusza
Wersja do druku
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 19-10-2008, 21:00   To co wzrusza i porusza

Każdy ma zapewne piosenki, które, nieważne od ilu lat by ich nie znał i nie słuchał, sprawiają, że łza w oku się kręci, a serce bije szybciej. Przywołują wspomnienia, wywołują emocje - mówiąc krótko - poruszają. W powody trudno wnikać, czasem są one głęboko osobiste, czasem dość proste. W każdym razie, o zakład idę, że nie ma osoby, która by takiego prywatnego top nie posiadała. Ja takowy mam i kilka słów o nim napiszę".

1) Queen "Who wants to live forever" - niezapomniany temat z "Nieśmiertelnego", pamiętany chyba przez każdego, kto miał przyjemność oglądać ów znakomity film. Gdy przypomina się scena, w której wiecznie młody Connor tuli swoją postarzałą ukochaną a Freddie Mercury pyta "Who wants to live forever when love must die", trudno nie uronić łzy. Rzecz angrana z wielkim patosem, z współudziałem National Philharmonic Orchesrta i czterdziestoosobowego chóru. Pięć lat później Freddie Mercury był już w lepszym świecie.

2) Pink Floyd - Great gig in the sky - przede wszystkim przejmująca wokaliza, w której Clare Torry wyraziła chyba wszystkie uczucia świata, jakie można oddać przy pomocy głosu. Niesamowite, jak wiele można przekazać bez pomocy jakichkolwiek słów. Choc utwór znalazł się na jednej z najważniejszych płyt w dziejach muzyki popularnej "Dark Side of the Moon", to jednak w żaden sposób nie został nakryty innymi kompozycjami i do dziś stanowi niedościgniony wzór tego rodzaju kompozycji. Coś w głosie Torry sprawia, że mrówki chodzą po plecach.

3) Roxette - Fading like a flower - Roxette nagrało wiele, dużo większych hitów, ale ta piosenka pozostaje do dziś moją ulubioną (a to już z 15 lat). Piękny, nastrojowy tekst i rewelacyjny wokal Marie Fredrkison, która zaśpiewała ją z werwą nieporównywalną nawet z innymi kompozycjami zespołu. Moim ukochanym fragmentem pozostaje wciąż chwila, kiedy muzyka, cichnie a Marie śpiewa "Every time you my room I'm fading like a...flower" - i nagle gitara eksploduje dźwiękiem, by całość doprowadzić do końca, z minisolówką do końca. Po latach odkryłem dla siebie ten utwór jako najbardziej utenową nie-japońską piosenkę, jaką znam.

4) Marillion Cindirella Search - miałem dylemat czy to czy "Jigsaw", ale jednak przeważyły względy osobiste i przepiękny poetycki tekst Fisha, który do dziś ujmuje literackimi metaforami i, w sumie, smutkiem. Gdy byłem młodszy, spędzałem godziny ze słownikiem, starając się poprawnie przetłumaczyć słowa tej piosenki i oddać ich sens po polsku. Ukochanym fragmentem pozostaje do dziś środkowa część, gdy przy dźwiękach fortepianu Fish śpiewa "The footman memorised the number but the prince still holds both the slippers", by zaraz potem zakończyć ten w poły romantyczny fragment gorzkim "Welcome back to the circus".

5) Fish Just good friends - chyba każdy przeżył w życiu taką sytuację, jak opisana w tej piosence. Nie byłem wyjątkiem, a przez ten czas właśnie "Just good friends" towarzyszyła mi i wciąż zachęcała do spróbowania tego, co w takich sytuacjach najtrudniejsze. Może to zabrzmi banalnie, ale uchwycenia tak delikatnej rzeczy w pozbawiony banału i patosu sposób to wielka sztuka. I to sie Fishowi udało.

6) Catatonia Dazed, Beautiful and Bruised - wstrząsający finał najlepszej płyty lat 90, przynajmniej moim zdaniem. Głos Cerys Matthews to fenomen - jest jednocześniej dorosły, zdarty a jednak nie brak w nim tej dziecięcej nuty, która sprawia, że wierzymy wokalistce w to, co śpiewa. W finale, kiedy już na samej granicy właściwie krzyczy "There's nothing...nothin' left to loose...dazed, beutifull and bruised..." słychać, że nie oszukuje głosem tylko wyśpiewuje samą siebie. A taka szczerość we współczesnej muzyce to rzadkość. Poza tym to płyta, która nieodmiennie przypomina mi jeden ze szczęśliwszych okresów życia.

7) Dire Straits - Tunel of love - kolejny przebój lat wczesnostudenckich, przypominający eskapady po klubach, zwariowane noce, wariackie rzeczy i przypadkowe spotkania, które potrafiły okazywać się niezwykle zaskakujące. Ta cyrkowa melodia na organach z początku idalnie oddaje ten nastrój, zaś odprowadzająca do samego końca rozmowa gitary z resztą zespołu, cichnąca bardzo powoli, przypomina że wszystko co najlepsze też się kończy.

8) Cyndi Lauper Time after Time - ktoś mógłby powiedzieć, że to zwykły popowy przeboik, ale za każdym razem gdy go słyszę, czuję, jak serce bije szybciej. Może to kwestia wspomnień, a może naprawdę świetnego tekstu, odśpiewanego przez Cyndi z pozoroną tylko obojetnością. O takich sprawach śpiewa się lepiej bez przesadnego patosu, stąd oszczędna aranżacja uwiarygadnia tą piosenkę. No i Then you say--go slow--I fall behind--the second hand unwinds". Urocze, nieprawdaż?

9) Bathory One rode to asa bay - czyli pomnikowy utwór tego zespołu i przykład, jak śpiewać o wikingach. Rzecz surowa, nagrana bez szlifu komputerowo - studyjnego, zaśpiewana zdartym, przepitym głosem i zagrana dość nieporadnie (każdy, kto zna się na muzyce zgodzi się, że co jak co, ale talentem muzycznym Quorthon popisać się nie mógł). Ale właśnie dlatego jest w tym prawda, której nie ma w tysiącach wymuskanych pioseneczek śpiewanych przez pałermetalowych kastratów przy akompaniamencie casio. W dużej mierze temu kawałkowi jakieś 15 lat temu zacząłem słuchać metalu. Do dziś go uwielbiam, abstrahując od tego, co stało się z Bathory później.

10) Kate Bush "You're the one" kto wie, czy nie jedna z najpiękniejszych ballad, jakie kiedykolwiek powstały, na pewno zaś jedna z najbardziej poruszających. Na organach Garry Broker (Procol Harum), na gitarze Jeff Beck, zaś Kate za mikrofonem. Powstała rzecz niezwykłej urody, podczas której mrówki chodzą po plecach. Kate ma swoim głosie coś takiego, co sprawia, że wierzy się temu, co śpiewa - nie jest tylko piosenkarką odśpiewującą swój tekst, ale tą, której dotyczą słowa piosenki, tutaj - kobietą rozdartą między dwójką mężczyzn. Finałowe "sugar... honey..." przy przejmujących dźwiękach solówki gitary i majestatycznych organach to już maestria dostępna nielicznym. Sztuka najwyższych lotów.

11) Kokia "I believe" - jedyna żółtoskóra wokalistka, która mnie oczarowała, a której piosenki potrafiły mnie wzruszyć. Może "I believe" to ograny przebój, ale gdy usłyszałem go po raz pierwszy, to poczułem, że zakochałem się w tej piosence. Choć nie jest to długa miłość, to raczej prędko się nie skończy.

12) Aerosmith "Amazing" - w swoim czasie chłopaki zaczęli trzaskać ballady na pęczki, ale tylko ta jedna jedyna jest dla mnie wspaniała. Prosta, bez przeładowania studyjną produkcją, ze zdartym głosem Tylera, który świadczy dobitnie o tym, że śpiewa to, o czym naprawdę myśl (a jego życie dowodem). Pełna ciepła i optymizmu rzecz o tym, że nieważne, ile by nie wyszło, zawsze gdzieś jest światło i droga dalej, bo "Life's a journey not a destination and I just can't tell just what tomorrow brings".

13) The Doors "Soft Parade" - moja ukochana piosenka z czasów licealnych, zresztą w wykonaniu zespołu, który w tamtych latach był dla mnie bardzo ważny. Mimo, że mam na półce całą dyskografię Morissona et consortes, to jednak ten jeden utwór (może obok "Celebration of the Lizard" i "End of the Night") pozostaje dla mnie czymś unikatowym. Surrealistyczny tekst, pogodna, quasicyrkowa muzyka z dominującymi organami zaś na ich tle Jim śpiewający "Carrying babies to the river". Powoli narastająca atmosfera przywodząca na myśl jakiś pogański obrządek, z rytmiczną muzyką i okrzykami Jima. No i wspomnienie licealnych szaleństw.

14) Procol Harum "Grand Hotel" - jedne z moich drzwi do rocka progresywnego, przepiękny patos, zaś partie skrzypiec w finale potrafią do dziś wyciskać łzy, zwłaszcza, gdy wspomni się niektóre chwile, w których ten utwór towarzyszył. Wizja roztaczana w tekście imponuje rozmachem, podobnie jak aranż, z potęgą bachowskich organów i niemal hardrockowa gitarą. Żaden zespół nie łączył tak udanie muzyki klasycznej i rocka.

15) Guns 'n' Roses November Rain - miałem dziesięć czy jedenaście lat, gdy po raz pierwszy usłyszałem ten utwór i od tego czasu towarzyszy mi on do dziś. Ostatnia wielka ballada w historii rocka w wykonaniu ostatniego wielkiego zespołu w dziejach rocka. Trzy przeszywające sola Slasha, orkiestra symfoniczna, fortepian i marsz weselny Wagnera.
Przejdź na dół
Dana-chan Płeć:Kobieta


Dołączyła: 23 Wrz 2008
Status: offline
PostWysłany: 19-10-2008, 21:54   

Czemu zakładasz, że Guns 'n' Roses są ostatnimi...? Może coś jeszcze się pojawi?

Sztuczny miód, ale tylko w wykonaniu Katarzyny Groniec i jeszcze "Karuzela z Madonnami" w jej wykonaniu.
Wersja Ewy Demarczyk jest dla mnie ciut, ciut za szybka i pani Ewa nie gestykuluje przy śpiewaniu tak jak pani Katarzyna. :)

Zagranicznie:


Aerosmith - Pink - przy tej piosence mogę się śmiać i płakać. Nie potrafię jednoznacznie określić dlaczego mnie porusza, bo może i wygląda na płytką, ale mnie każde jej słowo zachwyca i pociesza. ;d

Il est cinq heures, paris s'eveille dla mnie piosenka nie ma żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości, ale jak jeszcze nie widziałam Paryża, wzruszała mnie do głębi.

Nohavica - Mikymauz - przeraźliwie wzrusza.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 19-10-2008, 22:00   

1. Denez Prigent Gortoz a ran - J'attends - genialny utwór przewodni filmu "Black Howk Down". Doprawdy poruszajacy, nie wiem, co mogę jeszce o nim napisać. Spokojny, kojący, niczym ostatnie tchnienie żołnierza.

2. Hans Zimmer Jisas Yu Holem Hand Blom Mi - niezwykle klimatyczny motyw główny z filmu "The Thin Red Line" śpiewany przez malezyjski chór. relaksująca i podnosząca na duchu muzyka.

3. Martin O`Donnell Halo Main Theme - Kocham współczesną muzykę instrumentalną i to właśnie od czasu, gdy poznałem "Halo". O`Donnel to swietny kompozytor, genialnie i w nowoczesny sposób kieruje chórem i instrumentami, tworząc naprawdę podniosłą i przepełnioną bojowym duchem muzykę.

Nrazzie to wszystko, jutro powiększe listę.

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Amnezjusz Płeć:Mężczyzna
Pan Patafian


Dołączył: 04 Lis 2007
Skąd: Leszno/polter
Status: offline
PostWysłany: 20-10-2008, 19:58   

Bardzo, ale ot bardzo fajny temat. Z racji na ogólne rozleniwienie wspomnę tylko o kilku najważniejszych kawałkach, które są dla mnie szczególne.

1. Derek and The Dominos - Bell Bottom Blues - utwór dla mnie szczególny, bo będący jednym z pierwszych który naprawdę mnie zauroczył i pomógł wejść w muzykę słuchaną przez ojca, który w dużym stopniu ukształtował mój obecny gust. Całą płytka Layla and Other Assorted Love Song jest dla mnie kamieniem milowym, czymś do czego uwielbiam powracać wspominając pierwsze kroki w magicznym świecie muzyki.

2. Anathema - Angelica - nie lubię tego kawałka :P Zawsze jak go słucham to wpadam w taki melancholijny nastrój... Cudownie zadręczony głos Vince'a Cavanagha, powolna sekcja rytmiczna, kojące dźwięki gitary akustycznej, smutek, piękno...

3. Clannad - Robin (The Hooded Man) - piękny kawałek z genialnej serii o Robinie (najlepszej serii ever :-). Maire na wokalu (wspierana przez cały zespół), harfa, gitary, pewien mistycyzm i magia ponad wszystkim. Za każdym razem jak puszczam Robina, wracam myślami do wspaniałego serialu i czasu pełnego beztroski, kiedy człowiek nie miał na głowie jeszcze tylu problemów...

4. ZZ Top - Jesus Just Left Chicago - jeśli Derek and The Dominos wprowadzili mnie do blues rocka to ZZ Top i szczególnie ten jeden kawałek umocnili mnie w przekonaniu, że jest to muzyka dla mnie! Wyluzowani brodacze z Południa powołali do życia jeden z największych standardów powielanych później wielokrotnie jednak to ich wersja buja najlepiej ;) Pozytywny tekst i bezpośredniość Gibbonsów są dobre i idelane na rozproszenie zuyego nastroju.

5. Gov't Mule - Towering Fool (niestety nie znalazłem pełnej wersji na necie) - jest to jeden z tych utworów, w czasie których wszystko znika i pozostaje tylko muzyka (tak więc lepiej nie rozmawiać ze mną przy jej dźwiękach, bo koniec końców spytam: a co mówiłeś? :P). Smutny głos Warrena Haynesa, smutna gitara, piękne solo, niesamowity nastrój... Nie potrafię raczej opisać ego co czuje kiedy słucham tego kawałka, ale jest to coś magicznego, coś co porusza do głębi, daje powody do zadumy. Dla mnie jeden z najlepszych utworów ever.

6. Metallica - Fade to Black - kolejny utwór o zabarwieniu sentymentalnym :) Kawałek który utwierdził mnie w przekonaniu, że metal jest warty poznania (hell yeah że jest! ;)). Świetny instrumentalnie jak i wokalnie po prostu miażdży i do dziś pozostaje jednym z moich faworytów, songów poprawiających nastrój i dających powera!

7. Iced Earth - Watching Over Me - jedna z najpiękniejszych ballad mojego ukochanego zespołu! Barlow, Schaffer i spółka stworzyli coś co w każdej sekundzie swego trwania powoduje u mnie gęsią skórkę. Prosty ale świetny tekst dodaje wszystkiemu uroku... Jeden z kawałków który chciałbym aby został puszczony na moim pogrzebie :-)

8. Death - Voice of the Soul - piękny instrumental z ostatniej płyty Death, ostatniej płyty Schuldinera... Akustyk wespół z elektrykiem współgrają i tworzą wspaniałą całość, dla mnie mogłoby to trwać w nieskończoność. Głos Duszy może i nie oddaje tego co do zaprezentowania miało Death, ale bez wątpienia jest to utwór który działa na mnie jak uspokajacz i idealnie pasuje do ukojenia duszy po ciężkim dniu...

9. Lynyrd Skynyrd - The Last Rebel - najbardziej autentyczny i najlepszy utwór Skynyrdów z Johnnym na wokalu. Rzecz niebanalna, traktująca o ważnych rzeczach(tym ważniejszych dla amerykanów) okraszona wspaniałymi dźwiękami gitary Gary'ego Rossingtona. Kurde, kolejna melancholijna rzecz :P

10. Blind Boys of Alabama - Amazing Grace - klasyk, pieśń która doczekała się już wielu wcieleń z których każda jest niezwykła i poruszająca. Ta jednak, zagrana na nutę Domu Wschodzącego Słońca jest czymś niezwykłym. Niezwykłym nie tylko ze względu na muzykę, ale również dlatego, że pokazuje mi ona (jak i każda pieśń Ślepców) jak mimo przeciwności losu można cieszyć się życiem i mieć energię na robienie tego co się kocha...

Hm, tak to chyba dziesiątka takich utworów... choć są dziesiątki innych niezwykle ważnych kawałków ;)

_________________
Moim zdaniem... cement jest o wiele... bardziej interesujący... niż to się ludziom wydaje. - RJ Patafian.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
9086435
Eire Płeć:Kobieta
Jeż płci żeńskiej


Dołączyła: 22 Lip 2007
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 20-10-2008, 20:49   

Wuthering Heights -Hitcliff, It's me Kathy! -okropny teledysk, a w głosie rozpacz, miłość i nadzieja chwytają mnie za gardło

Wiązanka Star wars

Across the stars
Duel of the fates
Każdy kojarzy pewnie napisy początkowe i marsz imperialny, ale mnie do serca najbardziej przypadła końcowa scena ROTJ
Return of the Jedi- victory theme -słychać ok. 1.30. Zwycięstwo świętują nawet Starzy Mistrzowie, ale Leia już ich nie widzi. Luke patrzy na nich tylko chwilę, ale i on odwraca się, by dołączyć do przyjaciół. Uroczysty, pełen Mocy akord idealnie zamyka Sagę, która odmieniła oblicze kina.

hallalujah -Patrcia O'Callagan Odkąd usłyszałam ja na Discovery nie spoczęłam, póki nie dostałam. Dla tej piosenki sprowadzałam płytę przez pół świata. Niech się schowają inne wykonania.

_________________
Per aspera ad astra, człowieku!
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1018596
 
Numer ICQ
Ari Płeć:Mężczyzna
Livin' la Vida Loca


Dołączył: 26 Kwi 2007
Status: offline
PostWysłany: 20-10-2008, 20:52   

Może to dość trywilne ale: Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości Pidżamy Porno (link do wersji Gutka, z koncertu, wykonał to chyba jeszcze lepiej niż Grabaż), to piosenka przy której najtwardsi miękną. Wielki klasyk, wielka moc. Jak kogoś nie ruszy to znaczy, że ma pompe nie serce.

Żeby nie było mało, Grabaż ostatnio odkopał genialny wiersz i go zaaranżował na potrzeby nowej płyty, sprawdźcie: Kazimierz Wierzyński, słucham i pękam ('jesli ofiara to wiatru i fal...' arghhh). Dosłownie.

_________________
http://peacegrenade.wordpress.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
9986661
miniu Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 14 Lip 2008
Status: offline
PostWysłany: 20-10-2008, 21:41   

Yuki Kajiura - Fake wings Piękna piosenka pochodząca z osta którejś części .hack-a

Nightwish - Sleeping sun zwlaszcza wersja live z dvd End of hope

Nightwish - Walking in the air nie ma co pisać poprostu piękna piosenka z cudowną solówką na gitarze ;)

Pantera - Cemetery Gates Nie jest to jakoś bardzo spokojna piosenka ale ma piękne slowa

Within Temptation - Memories to szczególnie w amv z kanona a dokladnie z tym : http://www.youtube.com/watch?v=SPdElMtEZkI

I muzyka z halo cudowna muzyka z cudownej gry szczególnie utwory main theme i peril

EDIT:

Zapomnialem dodac jeszcze:
Yoko Kanno - Shiro, Long Tails i Steve Conte - Heaven's Not Enough z Wolfs Rain
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
JahJah Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 30 Wrz 2008
Status: offline
PostWysłany: 22-10-2008, 21:08   

Dzięki temu tematowi przypomniałem i wygrzebałem sobie stare nostalgiczne kawałki o których już trochę po zapomniałem, dlatego ukłon w strone autora.

Kolejność przypadkowa

Mozart - Requiem - Lacrimosa Chyba mój ulubiony kawałek z muzyki klasycznej, Mozart ogolnie jest genialny, ale w tym utworze, ahh po prostu zachwyt

Akurat - Do prostego człowieka - Kwestia sentymentu do piosenki, Akurat moze i nie jest zespołem który posiada wielki talent muzyczny ale trzeba im przyznać, że udało im się oddać emocje drzemiące w tym wierszu Tuwima

Republika - Śmierć na pięc - Jeden z lepszych Polskich zespołów rockowych jaki istniał przez ostatnie 20 lat. Zawsze mam dreszcze jak słyszę ten utwór istne dance macabre

Theatre of Tragedy - A distance there is - Piękna piosenka, Anielski głos (co z tego ze po liftingu) skrzypce, pianino , burza w tle, czy może istnieć lepsze połączenie ?

Lao che - Czerniaków - Piosenka z płyty o powstaniu warszawskim, chyba najbardziej poruszająca. Tekst do całego utworu został znaleziony w jednym z pamiętników poległego powstańca. Wszystkich z zacięciem patriotycznym, czy zainteresowanym historia mogę polecić cała płytę, naprawdę warto. / nie znalazłem na YouTubie

Higurashi no Naku Koro Ni - You (piano cover) - Cały soundtrack był dość dobry, lecz ta wersja "You" jest rewelacyjna. Moja ostatnia zdobycz z pod szyldu "poruszające"

Pain Of Salvation - Pluvius Aestivus - najpiękniejszy utwór muzyczny, bez wokalu jaki słyszałem
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Overture Płeć:Mężczyzna
The luck of the draw


Dołączył: 09 Paź 2008
Skąd: Oświęcim
Status: offline
PostWysłany: 23-10-2008, 01:10   

1) Staind - Epiphany (al. Break the Cycle) - coś wspaniałego imo, wspaniała gitarka, wspaniały wokal i ten klimacik. Na pewno większość z was kojarzy filmik Forever Strong (DBZ - Future Trunks side story compilation), ta piosenka zawsze mi się kojarzy właśnie z dziełem Toriyamy. Przy tym wymiękną najtwardsi.

2) Iron Maiden - Journeyman (al. Dance of Death) - From the red sky of the East... czyli wędrówka muzyka. Bardzo relaksująca piosenka. Bruce Dickinson (wokal) to jednak jest gość nieprzeciętny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
szybki
Gość
PostWysłany: 16-12-2008, 05:42   

sorax ale dla mnie wymiata Forever young
Powrót do góry
Dred Płeć:Mężczyzna
Policenaut


Dołączył: 07 Lis 2008
Status: offline
PostWysłany: 16-12-2008, 10:57   

Już w innym temacie napisałem o "Starless" King Crimson. Ale jest jeszcze parę ich kawałków, które po prostu chwytają za gardło i nie chcę puścić.
1. Fallen Angel - w momencie, gdy wchodzi trąbka czuję, jakby rozdzierała od wewnątrz.
2. Epitaph - nie raz naleciały mi łzy do oczu, gdy słyszałem głos Grega Lake'a, opowiadający, co też takiego nas spotka w przyszłości.
Wymienię oczywiście kawałki moich ulubieńców, zacznijmy od Żelaznej Dziewicy:

1. Hallowed Be Thy Name - usłyszałem go w wieku 12 lat. W tym czasie zafascynowany byłem nu-metalowymi produktami, takimi jak Korn czy Linkin Park. Z tamtego już wyrosłem, ale pieśń o skazańcu pozostała u mnie i pozostanie jeszcze dłuuugo. Tyle, ile uczucia włożył Dickinson w zaśpiewanie tego utworu, pozazdrościć może nie jeden "metalowy rycerzyk".
2. Rhime Of Ancident Mariner - dialog Murray'a i Smitha tuż po przyspieszeniu w środkowej części robi ogromne wrażenie.

Iced Earth. Tutaj nie będę wymieniał kwałków. W każdym momencie, gdy Matt Barlow śpiewa tym spokojnym głosem ma się wrażenie, jakby był bliskim przyjacielem i chce coś bardzo ważnego nam powiedzieć. Wydaje się, jakby nie mógłby powiedzieć czegoś błachego. Nie muszę mówić, jak dobrze dopasowano "Pasję" Mela Gibsona z Tekstem Melancholy (Holy Martyr) w tym fanowskim teledysku?
Kod:
http://pl.youtube.com/watch?v=j7TaA-qn4nU
Uwaga! Drastyczne sceny!


Helloween - Longing. Wszyscy ich znamy, jako ojców power metalu. Na płycie "Chameleon" kompletnie odeszli od tej stylistyki, co wielu tró fanów uznało za zdradę. Jest to ballada, w której uświadczymy tylko wokalu Kiskego, dwóch gitar i klawiszy. Z pozoru prosta i banalna. Ale powiedzcie mi, czy którakolwiek ballada Rhapsody ma tyle szczerości, co wymieniona przeze mnie kompzycja?

Rhapsody - kicz, kicz i jeszcze raz kicz. Aczkolwiek mający swój urok.
Gargoyles, Angels of Darkness: Angeli Di Pietra Mistica/Warlords' Last. Jest jeden moment, który chwycił mnie za gardło. A mianowicie ten, w którym gitara Trullego zostaje sama na polu bitwy razem ze skrzypcami i innymi orkiestrowymi dodatkami (mniej więcej dziesiąta munuta). O reszcie można by nawet zapomnieć. :P

_________________
Znajdźcie sobie świry uczciwą pracę zamiast przebierać się w czyjeś stare łachy i powtarzać w kółko: "Patrzcie jestem głupim średniowiecznym bucem i mam make up i obcisłe rajtuzy"


Ostatnio zmieniony przez Dred dnia 16-12-2008, 11:04, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Grisznak
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 16-12-2008, 11:02   

Cytat:
Rhime Of Accident Mariner

Chyba raczej Rhyme of the Ancient Mariner nie?
Powrót do góry
Dred Płeć:Mężczyzna
Policenaut


Dołączył: 07 Lis 2008
Status: offline
PostWysłany: 16-12-2008, 11:04   

Z pośpiechu się pomyliłem, wybacz.
BTW
Cytat:
Wuthering Heights -Hitcliff, It's me Kathy! -okropny teledysk, a w głosie rozpacz, miłość i nadzieja chwytają mnie za gardło

Boże! Miny Kasii Buszowej mnie przeraziły! :P

_________________
Znajdźcie sobie świry uczciwą pracę zamiast przebierać się w czyjeś stare łachy i powtarzać w kółko: "Patrzcie jestem głupim średniowiecznym bucem i mam make up i obcisłe rajtuzy"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Krwawisz Płeć:Mężczyzna
Blood & Belief...


Dołączył: 17 Sie 2008
Skąd: Beijing
Status: offline
PostWysłany: 11-01-2009, 23:16   

No to mój zestaw absolutnie przegenialnych i poruszających utworów (kolejność dowolna):

1. Anathema - One Last Goodbye
Jak dotąd jedyny utwór, przy którym kiedykolwiek się popłakałem. A było to na koncercie w Bydgoszczy. Absolutny klasyk, utwór poruszający, wstrząsający i niezwykle prawdziwy. A do tego świetna, emocjonalna solówka na koniec.

2. Anathema - A Dying Wish
Tym razem piękno, acz w bardziej brutalnej postaci. Zdecydowanie najlepszy utwór Anglików. Świetny tekst, genialny riff ( choć niemal identyczny z "Alma Mater" Moonspell - ale jako całość utwór Portugalczyków jednak ustępuje miejsca Brytolom) i EMOCJE jakich trudno się doszukiwać u innych wykonawców. Fan metalu nie może nie znać.

3. My Dying Bride - The Cry Of Mankind
Najlepszy utwór MDB i jednocześnie jeden z najlepszych doomowych kawałków ever. Doskonała atmosfera, smutek cieknący z głośników. Klasyk.

4. Pink Floyd - Comfortably Numb
Najlepsza solówka gitarowa wszech czasów. I na tym mogę zakończyć.

5. Iron Maiden - Hallowed Be Thy Name
Od tego wszystko się zaczęło...

6. Portishead - Roads
Jeden z najpiękniejszych utworów jakie kiedykolwiek powstały, zdecydowanie...

7. King Crimson - Epitaph
Po prostu cudowny, poruszający, smutny kawałek - mógłbym go słuchać całymi dniami. Kult.

8. Satyricon - Mother North
Po prostu - prawdziwy i jedyny black metalowy hymn! Od tego utworu zaczęła się moja fascynacja mroczniejszą stroną muzyki. Ciarki na plecach. (sorry za jakość video ale wkleiłem klip z koncertu, na którym akurat byłem ;) )

9. TSA - 51
Jedyny polski utwór w tym zestawieniu. Po prostu genialny. Mam do niego bardzo osobiste podejście. Dużo wspomnień.

10. Black Sabbath - Children of the Grave
Klasyk. Najlepszy riff jaki kiedykolwiek stworzono. Zresztą Iommi jest twórca wielu genialnych riffów. Choć ten zdecydowanie najbardziej mi się podoba.

_________________
Our fortress is burning
Charred birds escape from the ruins and return as cascading blood
Dying bloodbirds pooling, feeding the flood
The god of man is a failure
And all of our shadows are ashes against the grain
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Lokstar Płeć:Mężczyzna
Wiejski Głupek


Dołączył: 06 Sty 2009
Skąd: Legnica
Status: offline
PostWysłany: 12-01-2009, 00:16   

Eric Clapton - Tears In Heaven....

_________________
And you will know, My name is The Lord , when i lay my vengance upon them!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
2539221
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 1 z 3 Idź do strony 1, 2, 3  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group