FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 138, 139, 140  Następny
  Forgotten Realms - komentarze.

Która postać powinna dostać pokojowego Nobla?
Altruista - za głoszenie ideałów zjednoczonego świata i rozwiązanie problemów dla pokoju (np. sprawa Mishtan).
10%
 10%  [ 4 ]
Caladan - za wkład w rozwój technologii, handlu, nauk ekonomicznych oraz dialogu między nacjami (tzw. sojusz caladański).
8%
 8%  [ 3 ]
Costly - jest czarny i jest rzecznikiem pokoju.
48%
 48%  [ 18 ]
Daerian - za gloszenie ideałów zjednoczonego Faerunu i pracę nad zapewnieniem pokoju.
10%
 10%  [ 4 ]
Velg - za pracę nad pokojowym zjednoczeniem Faerunu (sprawa Nimbralu) i zakończenie udziału Bractwa w wojnie.
10%
 10%  [ 4 ]
Lazarus - za pracę na rzecz wolnej Halruy i godności Halruańczyków.
10%
 10%  [ 4 ]
Głosowań: 37
Wszystkich Głosów: 37

Wersja do druku
Sylar Płeć:Mężczyzna
Poszukujący Prawdy


Dołączył: 11 Lis 2009
Status: offline
PostWysłany: 21-01-2010, 23:20   

Bezimienny napisał/a:
Zgodnie z twoimi własnymi informacjami w mieście było 4k wojsk. Nie zdążyłeś ich wzmocnić przed moim atakiem. Wojska na zachód wysłałeś dopiero po zajęciu przeze mnie miasta.

Wspominałem już wcześniej, że armia na przełęczy nie pozwoli zająć tego miasta bez interwencji. To, że zająłeś je z postu na post, kiedy mnie nie było, nie przyjmę.

Bezimienny napisał/a:
Czyli w chwili, w której znajdował się pod atakiem moich sił? I don't think so.

Jest 1.000.000 sposobów, jak mógłbym to rozegrać. Tylko doprecyzować fakty. Tak więc proponuje to uznać, bez zmiany w poście (czyt. pozyskałem tą zdolność).


Bezimienny napisał/a:
Przypominam ci, że 45k wojsk najemnych nie kontroluje w tej chwili nikt - ponieważ były one wysyłane do Chessenty bez żadnej asysty
Przypominam też, że Chondath zostało lennem Chessenty nie z własnej woli, a tylko i wyłącznie dzięki naciskowi sił MAC. Obecni, gdy wojsk MAC nie ma, raczej nie będą chętni by dalej współpracować.
(a wojska najemne zwykle rozsypują się, gdy orientują się że są w wojnie po wyraźnie przegranej stronie. Mówiąc, że zdezerterowała ich tylko połowa, i tak byłem łagodny. Ale niech będzie, zdezerterowała tylko 1/3-cia, czyli 15k)

Czyli wyrżnęli się nawzajem? Bo wierność dla niektórych najemników jest istotna. Proponuję więc rozwiązanie tych wojsk, co będzie jeszcze łagodniejsze, ponieważ siły byłych ziem MAC tylko na tym stracą (mogłyby inaczej ich wykorzystać).

Co do kopii króla Sespech.
Przypominam, że to była właśnie kopia, że pisałem, jak dzięki niej obsadzam tam własnych ludzi. Zabójstwo króla Sespech i reszty moich krain było i tak już sporą ugodą z mojej strony. Chciałem to zostawić jak jest, jednak nie pozwoliłeś mi.

"Przejmowanie zdolności" przez Sylara rozumiem jako przejęcie umiejętności, normalnie niedostępnej dla przeciętnego człowieka. Mag musi mieć odpowiedni intelekt i moc, by wypuścić ognistą kulę. Po przejęciu zdolności od niego, mogę wypuścić taką samą ognistą kulę, bez spotkania się z wymaganiami zaklęcia. To samo tyczy się ze Slaadem. Mogę przechodzić przez ściany, czyli wywołać efekt stricte potrzebny do przejścia przez ścianę, bez pierwiastka demonologii. W skrócie wywołuję efekt paranormalny bez spełnienia żadnego z warunków danej umiejętności.

Velg napisał/a:
A na protesty wobec Krucjaty jest dużo za późno - zasada, na mocy której w zaistniałej sytuacji rusza ona na MAC i blok MACowy była wielokrotnie opisana i jakoś nie przypominam sobie jej oprotestowania.

Ale ja protestowałem i to głośno. Spójrz wstecz. Po prostu nie robiłem z tego aż takiego problemu. Chciałem to na spokojnie wytłumaczyć, jednocześnie by nie psuć zabawy, wstępnie godząc się na akcje krucjaty. Do tej pory nie zostały mi jednak przedstawione wystarczające dowody na reakcję Comryru. No chyba, że w mocy jest dalej "szaleństwo" władcy, ale to i tak mało, zważywszy że pchaliby się między dwa ognie. Zresztą uważałem, że są to niezależnym działaniem tego kraju (uniezależnionym od graczy). Na to, że przejmujesz tą krucjatę, zgodzić się nie mogę. Były to ziemie sporne i neutralne. Tak więc ja ich nie ruszałem i miałem nadzieję, że i inni po nie nie sięgną.

PS.
Zmieniłem treść ostatniego postu. Poprawiłem akcję podczas dysputy rady. Teraz to Cerno robi małe zamieszanie, zastępując nieurodzonego władcę. ;p

Do tego dodałem reakcję córki króla Sespech i jej następstwa.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bezimienny Płeć:Mężczyzna
Najmniejszy pomiot chaosu


Dołączył: 05 Sty 2005
Skąd: Z otchłani wieków dawno zapomnianych.
Status: offline
PostWysłany: 22-01-2010, 00:18   

Sylar napisał/a:
Bezimienny napisał/a:
Zgodnie z twoimi własnymi informacjami w mieście było 4k wojsk. Nie zdążyłeś ich wzmocnić przed moim atakiem. Wojska na zachód wysłałeś dopiero po zajęciu przeze mnie miasta.

Wspominałem już wcześniej, że armia na przełęczy nie pozwoli zająć tego miasta bez interwencji. To, że zająłeś je z postu na post, kiedy mnie nie było, nie przyjmę.

Jaka armia na przełęczy?
Poza tym: z 55k wojsk regionu 12k było w Westgate, 20k poszło na pomoc Westgate z teziiru (i jak myślę teraz zawróciło). Reszta wojsk z okolicy Teziiru poszła na wschód, ale dopiero PO zdobyciu przeze mnie Elversultu. 6k kawalerii pojechało na południe (i wróciło, ale znów PO zdobyciu przeze mnie Elversultu). 12k +20k+6k=38k (+ siły co poszły z Teziiru).
Zostaje 17k (z czego część w okolicach Teziiru, część w samym Teziirze, bo po ataku sahuaginów na Westgate nie zostawiłbyś miasta zupełnie niebronionego, 1k stracone w priapurl, i, jak sądzę, przynajmniej ze 2k garnizonów w pozostałych 8 miastach łącznie.
Zostaje ci 4k w Elversulcie i góra 4k wojsk do wzmocnienia go skądś.
Mogę ostatecznie uznać 8k wojsk tam, straty twoje 5k zabitych, 3k pojmanych, moje 10k zabitych.

Cytat:
Bezimienny napisał/a:
Czyli w chwili, w której znajdował się pod atakiem moich sił? I don't think so.

Jest 1.000.000 sposobów, jak mógłbym to rozegrać. Tylko doprecyzować fakty. Tak więc proponuje to uznać, bez zmiany w poście (czyt. pozyskałem tą zdolność).
Z pewnością. Tyle że: Slaady nie śpią, nie mogą zostać ogłuszone, a zabite są odsyłane. Wszystkie trzy możliwości jakie wymieniłeś jako warunki do przejmowania zdolności nie wchodzą więc w grę.

Cytat:
Bezimienny napisał/a:
Przypominam ci, że 45k wojsk najemnych nie kontroluje w tej chwili nikt - ponieważ były one wysyłane do Chessenty bez żadnej asysty
Przypominam też, że Chondath zostało lennem Chessenty nie z własnej woli, a tylko i wyłącznie dzięki naciskowi sił MAC. Obecni, gdy wojsk MAC nie ma, raczej nie będą chętni by dalej współpracować.
(a wojska najemne zwykle rozsypują się, gdy orientują się że są w wojnie po wyraźnie przegranej stronie. Mówiąc, że zdezerterowała ich tylko połowa, i tak byłem łagodny. Ale niech będzie, zdezerterowała tylko 1/3-cia, czyli 15k)

Czyli wyrżnęli się nawzajem? Bo wierność dla niektórych najemników jest istotna. Proponuję więc rozwiązanie tych wojsk, co będzie jeszcze łagodniejsze, ponieważ siły byłych ziem MAC tylko na tym stracą (mogłyby inaczej ich wykorzystać).
Oh well, zgoda. Serika się ucieszy.

Cytat:
"Przejmowanie zdolności" przez Sylara rozumiem jako przejęcie umiejętności, normalnie niedostępnej dla przeciętnego człowieka. Mag musi mieć odpowiedni intelekt i moc, by wypuścić ognistą kulę. Po przejęciu zdolności od niego, mogę wypuścić taką samą ognistą kulę, bez spotkania się z wymaganiami zaklęcia. To samo tyczy się ze Slaadem. Mogę przechodzić przez ściany, czyli wywołać efekt stricte potrzebny do przejścia przez ścianę, bez pierwiastka demonologii. W skrócie wywołuję efekt paranormalny bez spełnienia żadnego z warunków danej umiejętności.
...
Skąd na to bierzesz moc? Bo nie z powietrza...
Ok, rozumiem, że kopiujesz nie zdolności, a ich efekty, i używasz ich w ramach dostępnej sobie mocy paranormalnej... (czyli słabo).
Nadal wygląda na to, że zdolności zupełnie nie przemyślałeś, ale cóż...
Wait, stop, uno momento! Prawie się nabrałem.
Po głębszym zastanowieniu, zauważyłem błąd logiczny - przecież umiejętnością maga nie jest rzucenie fireballa. umiejętnością maga jest korzystanie z magii, zgodnie z poziomem posiadanej przez niego mocy. (a twój poziom mocy magicznej wynosi 0)
Zgodnie więc z tym co mówisz, będziesz w stanie przejąć umiejętność rzucania magii odpowiednich kręgów, ale (ponieważ nie przejmujesz ani wiedzy, ani mocy) nie będziesz znał żadnych zaklęć, ani tym bardziej nie będziesz miał mocy by je rzucać (chyba, że miałeś sam jakąś na starcie - ale jakbyś miał, to już byłbyś magiem). Co więcej, rzucać musisz je tak samo jak oryginalny mag (jeśli był wizardem, to bez księgi zaklęć i memoryzacji się nie obejdzie)
To samo ze slaadem - te jego umiejętności które są czysto magiczne, i nie są warunkowane faktem bycia przez niego istotą chaosu możesz spokojnie przejmować, ale musisz skądś znaleźć moc by je aktywować. (skoro samej mocy NIE ukradłeś).

Poza tym, przy takiej interpretacji twojej mocy możesz kopiować tylko efekty magiczno-mistyczne, a zdolności fizycznych już nie.

(w skrócie: twoja zdolność kupy się nie trzyma. Wiem, że chciałbyś mieć możliwość kopiowania tylko tych części umiejętności które ci się podobają, i odrzucania wszystkich innych, ale, jak mówią nie ma nic za darmo.)

Cytat:
Do tej pory nie zostały mi jednak przedstawione wystarczające dowody na reakcję Comryru. No chyba, że w mocy jest dalej "szaleństwo" władcy, ale to i tak mało, zważywszy że pchaliby się między dwa ognie.
Jakie dwa ognie? jak myślisz, dlaczego wojska wszystkich sił walczących z MACem nazywały się "Ligą Suzailską"?
Dlatego, że większość ustaleń wojennych została podjęta w Suzail, stolicy Cormyru - zamiast konferencji pokojowej która nie zdążyła się tam odbyć.
A co do motywów Cormyru - w twoich postach wyraźnie stwierdziłeś, że władzę nad Smoczym Wybrzerzem przejęły Ostrza - w tym i pełną władzę w Westgate. Tak naprawdę to nie Westgate jako takie jest wrogiem Cormyru (choć w sumie mówimy o mieście zwanym "ściekiem Smoczego Wybrzeża" - ono nie cieszy się dobrą opinią nigdzie), a właśnie Ostrza (a przede wszystkim stojące za nimi rody Cormaeril i Bleth). To jest kwestia waśni rodowych - te zwykle są nieracjonalne. A akurat decyzja Cormyru tu NIE jest wariacka - bo on na udziale w tej wojnie tylko zyskuje.
Co do krucjaty: obecne miejsce ataku zostało ustalone zanim Turmish zadeklarował neutralność, i ze strategicznego punktu widzenia było bardzo dobre, bo wyłączało cały ten kraj z rozgrywki. Co do dalszych wydarzeń - obawiam się, że Turmishowi już nikt nie ufa za bardzo - za dużo razy zmieniał on strony i przynależność w tym queście, za każdym razem ofiarując nowemu sojusznikowi pełną lojalność. Co oznacza, że Krucjata będzie stała tam (tzn szła na stolicę) aż Turmish po raz kolejny zmieni stronę, i dołączy do naszych sił.
(historia zmian: Daerian->Caladan->Neutralni->Promacowi->po odejściu MACu pro SCFowi->neutralni). Biorąc pod uwagę, że zgodnie z postami w queście ostatni władca Turmishu był jedyną osobą w radzie rządzącej krajem posiadającą jakiś kręgosłup, a rada od czasów Caladana jeszcze to kleptokraci, nie sądzę by przejęcie państwa wymagało przelewu krwi.). A sama krucjata pewnie zatrzyma się dopiero, gdy ostatecznie upadnie Imperium Niewiernych.
Co do władz krucjaty: była to władza trzyosobowa. Główną osobą była Alusair Obarskyr, wyrywana sobie przez Caladana i Daera, potem wpadła pod wpływ Loka, który ją stamtąd zabrał - w ten sposób usuwając jej wpływ na tamtejsze wydarzenia.
Drugą osobą (i jednym z dwóch zastępców) był wstawiony przez Velga generał MACu (który, ironicznie, siedział tam z ramienia Cormyru, więc nie miał własnego, MACowego zaplecza)
trzecią (drugim z zastępców, równorzędnym władzą z poprzednim) był paladyn wstawiony tam przez Daeriana.
Tak długo, jak paladyn i jego zwolennicy oskarżali generała MACu o udział w tajemniczym zniknięciu Alusair (zresztą, nie dla MACu a dla króla Cormyru), krucjata nie mogła się ruszyć. Gdy Alusair się objawiła, zabójstwo i przyznanie się Rytgiera do winy nie było nawet potrzebne - wina MACu stała się oczywista.

_________________
We are rock stars in a freak show
loaded with steel.
We are riders, the fighters,
the renegades on wheels.

The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 22-01-2010, 13:53   

Bezimienny napisał/a:
Po głębszym zastanowieniu, zauważyłem błąd logiczny - przecież umiejętnością maga nie jest rzucenie fireballa. umiejętnością maga jest korzystanie z magii, zgodnie z poziomem posiadanej przez niego mocy. (a twój poziom mocy magicznej wynosi 0)
Zgodnie więc z tym co mówisz, będziesz w stanie przejąć umiejętność rzucania magii odpowiednich kręgów, ale (ponieważ nie przejmujesz ani wiedzy, ani mocy) nie będziesz znał żadnych zaklęć, ani tym bardziej nie będziesz miał mocy by je rzucać (chyba, że miałeś sam jakąś na starcie - ale jakbyś miał, to już byłbyś magiem). Co więcej, rzucać musisz je tak samo jak oryginalny mag (jeśli był wizardem, to bez księgi zaklęć i memoryzacji się nie obejdzie)

Jest jeszcze inna możliwość - otóż, czarodziej ma spamiętane kilkanaście czarów, które może rzucić... I przez to, kopiuje się potencjał do rzucenia owego czaru - ergo, możliwe jest jednorazowe skopiowanie przez Ciebie efektu jakiegoś zaklęcia ;)

PS. Żeby nie było - Orbakh jako vampire lord (a taki status mu się wedle wszelkich opisów należy) sparklać sobie na słoneczku w Królestwach Granicznych może. I nic poza sparklaniem teraz robić nie planuje - ze szczególnym uwzględnieniem udzielania komukolwiek pomocy... Z kolei, reszta kierownictwa Ognistych Noży (cztery wampiry) zapewne też żyje na podobnych warunkach - oczywiście akurat one nie sparklają.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Bezimienny Płeć:Mężczyzna
Najmniejszy pomiot chaosu


Dołączył: 05 Sty 2005
Skąd: Z otchłani wieków dawno zapomnianych.
Status: offline
PostWysłany: 22-01-2010, 17:36   

Sylar napisał/a:
PS. Bezimienny, mógłbyś spisać swoich NPC idących z armią w Kagarr, tych ze świata stricte, jak i przez ciebie stworzonych?
Postacie niekanoniczne (czyli wymyślone przeze mnie):
Janal yn Rassid el Khimran, Wielki Generał Zawsze Zwycięskiej Armii Calimu. Przedstawiciel młodego pokolenia, świetny taktyk, strateg gorszy (tu pomocą służy mu sztab innych wysokich oficerów). Nie jest dowódcą CAŁEJ armii Calimshanu, dowodzi jedynie inwazją - a konkretnie główną linią ataku (oddziały które poszły przez Yhep mają innego dowódcę).
Abdul yn Alhazred, wysoce wykwalifikowany ochroniarz, zwany Szalonym Caliszytą.
Jhyaron, druid Malara, sługa Kazgorotha.

Postać kanoniczna:
Rhangaun - licz-arcymag Pogiętej Runy, w obozie pod innym imieniem, nieoficjalny przywódca Caliszyckich magów w obozie.

Wydaje mi się, że to wszyscy enpece jakich tam umieściłem.

Co do "więzienia wymiarowego" - jesteśmy teraz w półplanie który stanowi odbicie planu normalnego. Jest on zamknięty przed wszystkimi próbami opuszczenia go (czy dostania się do środka) - każda taka próba musi uzyskać aprobatę Istoty.
Zaklęcie przestanie działać gdy moja postać opuści tamten półplan lub zostanie pokonana. Mogłoby też teoretycznie zostać przełamane przez kogoś dysponującego odpowiednio dużą mocą, ale w okolicy taką osobą jest tylko Serika. Dodatkowo, efekty uboczne użycia tak wielkiej ilości mocy byłyby...katastroficzne dla środowiska (a dokładniej dla całej materii zamkniętej w sferze więziennej)
Półplan ma rozmiar sfery (o geografii identycznej do miejsca na podstawie którego powstał) o promieniu jakichś stu metrów. Nie da się wyjść poza jej granice (można próbować - będzie się wtedy szło, szło i szło, ale odległość od centrum sfery się nie zwiększy - granica nie jest fizycznym obiektem, od którego można by się np. odbić.)

PS:
Cytat:
- Elementarna transfuzja (pozwala przekształcać otaczającą bohatera materię na poziomie atomowym znajdującą się w odległości koła o promieniu nie większym niż 10m);
- Prekognicja (zdolność posiadania wiedzy na temat przyszłych zdarzeń);
- Regeneracja (zdolność leczenia nawet śmiertelnych ran wciągu krótkiej chwili bez żadnej pomocy);
- Pamięć ejdetyczna (fotograficzna pamięć, czyli możliwość odtworzenia ze szczegółami widzianych obrazów);
- Udoskonalone zmysły (specjalna umiejętność pozwalająca wyostrzyć zmysły);
- Zmiennokształtność (umiejętność powierzchownej zmiany wyglądu i kształtu poszczególnych części ciała).
Skąd właściwie te zdolności? bo co prawda nie mogę tego potwierdzić, ale mam wrażenie że sporej części z nich nie było wcześniej. Zostały po prostu dopisane, czy zdobyte w queście?

_________________
We are rock stars in a freak show
loaded with steel.
We are riders, the fighters,
the renegades on wheels.

The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sylar Płeć:Mężczyzna
Poszukujący Prawdy


Dołączył: 11 Lis 2009
Status: offline
PostWysłany: 23-01-2010, 02:20   

Zbyt niejasno wyraziłem się co do mojej zdolności. Poprawiam swój błąd:
Cytat:
zasadniczo każda "zdolność" składa się z mieszaniny kilku komponentów, w różnych proporcjach (nie zawsze występują wszystkie): komponenty te to:
komponent fizyczny (np. by walczyć wielkimi mieczami dwuręcznymi, musisz mieć odpowiednią siłę i wytrzymałość)
wiedza (by rzucić zaklęcie, musisz je znać)
moc (by rzucić zaklęcie, musisz być magiem o odpowiednio dużej mocy).

Nawiązując jeszcze do tego:
Zdolność walki mieczem dwuręcznym pozwala ci nim skutecznie walczyć, a dzięki sprawności fizycznej jesteś wstanie skutecznie to wprowadzić w życie.
W tym wypadku Sylar będzie wstanie nauczyć się manualnych zdolności i taktyk, natomiast siły mu nie przybędzie.

Wiedzę do wywołania ognistej kuli również przejmuję od dawcy. Dzięki temu w głowie mam odpowiednią znajomość treści zaklęcia. Jest to coś, co nie wywołuje gwałtownych zmian w ciele bohatera.

W przypadku "mocy" celu, to dziki analizie źródła jego mocy i sposobie jego pobierania uczę się wskrzeszać ją w sobie. Jeżeli jego "moc" pochodzi tylko od wyćwiczenie ciała, to nie przejmę takiej zdolności. Jednak magia tu opiera się wyłącznie na wiedzy i jej wykorzystaniu.

Bezimienny napisał/a:
(możesz nauczyć się czytania w obcych językach, ale nic ci to nie da jeśli jesteś ślepy. Możesz nauczyć się szermierki, ale jeśli nie trenowałeś swojego ciała, to mimo najlepszych zdolności teoretycznych nadal będziesz słabszy, wolniejszy i mniej wytrzymały od przeciętnego wojaka, który pokroi cię bez trudu).

Jestem wstanie nauczyć się czytać dzięki wiedzy innych.
Mogę nauczyć się szermierki, zdolności manualnych i przyśpieszyć swoją szybkość reakcji, ale nie przybrać na sile w sposób naturalny (chyba, że postać ta ma zdolność nadnaturalnego wzmagania siły dzięki jakiejś zdolności).

Bezimienny napisał/a:
(np, gdybyś przejął moc slaada - to stałbyś się zauważalny przez każdego kapłana i maga w okolicy, bo "zaciągałoby od ciebie" silną aurą chaosu.)

Nie przejmuje jego mocy stricte. Uczę się wyłącznie sposobu w jaki wpływa na swoje ciało, aby stało się niematerialne. Jeżeli nie odwołuje się w ten sposób do czegoś zewnętrznego, to przejmę tą zdolność, nauczę się zniekształcić swoje komórki, tak jak on to robi i dokonam tego co on. Jeżeli ich budowa ciała pozwalałaby na to, to każdy Slaad byłby wstanie tego dokonać, a najwyraźniej tak nie jest.

Natomiast jeżeli chodzi o druidów, czy kapłanów, to ich zdolnością jest komunikacja i zwracanie się z prośbą do bogów. Tą zdolność też mogę przejąć od nich. Przy czym część sporna jest możliwość korzystania z mocy. Przynajmniej jak na razie nie mam zamiaru czegoś takiego robić.

Tak więc moja zdolność polega na tworzeniu we własnym mózgu tych samych połączeń, które pozwalają mojemu celowi korzystać z własnych zdolności oraz modyfikacji własnego dna, tak aby móc władać tą zdolnością.

Bezimienny napisał/a:
każda taka próba musi uzyskać aprobatę Istoty.

Wierz mi, dla chcącego nic trudnego. ;)

Bezimienny napisał/a:
Postacie niekanoniczne (czyli wymyślone przeze mnie):

No to już przynajmniej wiem ile z tych wojaków nie jest z "tego" świata.

Bezimienny napisał/a:
Rhangaun - licz-arcymag Pogiętej Runy

Czy on czasami nie był dracolichem?

Bezimienny napisał/a:
Skąd właściwie te zdolności? bo co prawda nie mogę tego potwierdzić, ale mam wrażenie że sporej części z nich nie było wcześniej. Zostały po prostu dopisane, czy zdobyte w queście?

Mylne masz wrażenie. Z tymi zdolnościami startowałem i istniały one od początku. Jedyne zmiany jakie uległy w opisie mojej postaci to nabyte zdolności podczas questu.

Co do reszty odniosę się później.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 23-01-2010, 11:00   

Cytat:
Nie przejmuje jego mocy stricte. Uczę się wyłącznie sposobu w jaki wpływa na swoje ciało, aby stało się niematerialne. Jeżeli nie odwołuje się w ten sposób do czegoś zewnętrznego, to przejmę tą zdolność, nauczę się zniekształcić swoje komórki


Slaad w ogóle ma komórki?

Cytat:
Jeżeli nie odwołuje się w ten sposób do czegoś zewnętrznego, to przejmę tą zdolność, nauczę się zniekształcić swoje komórki, tak jak on to robi i dokonam tego co on. Jeżeli ich budowa ciała pozwalałaby na to, to każdy Slaad byłby wstanie tego dokonać, a najwyraźniej tak nie jest.


Budowa ciała człowieka pozwala na holowanie samochodu zębami - co nie zmienia faktu, że bez długoletniego treningu możesz o tym co najwyżej pomarzyć.
Cytat:

Natomiast jeżeli chodzi o druidów, czy kapłanów, to ich zdolnością jest komunikacja i zwracanie się z prośbą do bogów. Tą zdolność też mogę przejąć od nich. Przy czym część sporna jest możliwość korzystania z mocy.


Ja tu nie widzę części spornej - jeżeli będziesz miał szczęście bogowie Cię po prostu oleją. Jeżeli pecha - mogą Ci na przykład wykiełkować oczy.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Bezimienny Płeć:Mężczyzna
Najmniejszy pomiot chaosu


Dołączył: 05 Sty 2005
Skąd: Z otchłani wieków dawno zapomnianych.
Status: offline
PostWysłany: 23-01-2010, 13:43   

Sylar napisał/a:
W przypadku "mocy" celu, to dziki analizie źródła jego mocy i sposobie jego pobierania uczę się wskrzeszać ją w sobie. Jeżeli jego "moc" pochodzi tylko od wyćwiczenie ciała, to nie przejmę takiej zdolności. Jednak magia tu opiera się wyłącznie na wiedzy i jej wykorzystaniu.
Nie jest to prawdą. magia to, owszem, umiejętność manipulowania siłami zewnętrznymi, ale za pośrednictwem własnej mocy - nie każdy może się tego nauczyć. wizardem faktycznie może zostać większość ludzkich mieszkańców faerunu (wśród las nieludzkich bywa różnie), ale istnieją osoby które na to nie mają szans, niezależnie od tego jak długo i jak mocno się będą uczyć. Dodatkowo wrodzony talent magiczny określa, jak daleko można jako czarodziej zajść. Z kolei, jeśli spojrzymy na sorcererów, to jest to rodzaj magii którego nauczyć się nie da - sorcererem trzeba się urodzić.
Co więcej, w obydwu powyższych przypadkach moc można stracić. Będzie się wtedy nadal miało starą, teoretyczną wiedzę magiczną, ale bez możliwości jej wykorzystania.

Magia demonów, smoków i podobnych również jest magią wrodzoną, wynikającą z tego że istoty te same są po części (lub całkowicie) magiczne.
Automatyczne zdolności magiczne ("Innates") również sięgają do mocy leżących wewnątrz postaci.

Cytat:
Bezimienny napisał/a:
(np, gdybyś przejął moc slaada - to stałbyś się zauważalny przez każdego kapłana i maga w okolicy, bo "zaciągałoby od ciebie" silną aurą chaosu.)

Nie przejmuje jego mocy stricte. Uczę się wyłącznie sposobu w jaki wpływa na swoje ciało, aby stało się niematerialne.
Jest to automatyczna moc magiczna - ciało slaada się nie zmienia, używa on swojej mocy by wywołać efekt magiczny.


Cytat:
Natomiast jeżeli chodzi o druidów, czy kapłanów, to ich zdolnością jest komunikacja i zwracanie się z prośbą do bogów. Tą zdolność też mogę przejąć od nich. Przy czym część sporna jest możliwość korzystania z mocy. Przynajmniej jak na razie nie mam zamiaru czegoś takiego robić.
Taką zdolność określa się powszechnie nazwą modlitwy: "zaklęcia" kapłanów i druidów to modlitwy. Jedyna różnica pomiędzy nimi a normalnymi ludźmi polega na tym, że te czaro-modlitwy kapłanów są wysłuchiwane.

ysengrinn napisał/a:
Slaad w ogóle ma komórki?
jakby ci to powiedzieć...

Cytat:
In the D&D game slaadi are native to the Outer Plane of Limbo. As such they are of the outsider type, being composed of the essence of their home plane
Nie, nie mają komórek. Ich ciała są stworzone z magii i materii Limbo (czyli ze zestalonego i/lub półpłynnego chaosu)

Cytat:
Bezimienny napisał/a:
Rhangaun - licz-arcymag Pogiętej Runy

Czy on czasami nie był dracolichem?
Nie, drakolicz jest w innej grupie wojska (tej przy Nagaflow, idącej na Sespech razem z wojskami Ysena)

Cytat:
Bezimienny napisał/a:
każda taka próba musi uzyskać aprobatę Istoty.

Wierz mi, dla chcącego nic trudnego. ;)
Biorąc pod uwagę moc twojej postaci, w tym wypadku chcieć nie oznacza móc.
BTW: możesz uznać, że wszelkie próby użycia telekinezy i magii (magii, co do której nadal nie jest jasne czy ją posiadasz) przeciw Abdulowi są od tej chwili natychmiast kontrowane przez identyczne, ale silniejsze zdolności mojej postaci. Właściwie powinienem zrobić retcona by uwzględnić to od początku, ale mi się nie chce, będą więc tylko drobne zmiany.
Nie wiem jak z mieczem Janala, ale miecz Abdula jest odporny na "roztapianie" i podobne efekty (oraz, na podobnej zasadzie co właściciel, odporny na telekinezę i magię).

PS: tak właściwie, to chciałbym zwrócić uwagę, że twoja postać w tej walce (i w queście) żyje jeszcze wyłącznie dzięki plot armor - bo od momentu w którym zdecydowałeś się tak drastycznie zwrócić na siebie naszą uwagę, nie powinieneś był przeżyć dnia...

_________________
We are rock stars in a freak show
loaded with steel.
We are riders, the fighters,
the renegades on wheels.

The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sylar Płeć:Mężczyzna
Poszukujący Prawdy


Dołączył: 11 Lis 2009
Status: offline
PostWysłany: 23-01-2010, 21:43   

Ysengrinn napisał/a:
Budowa ciała człowieka pozwala na holowanie samochodu zębami - co nie zmienia faktu, że bez długoletniego treningu możesz o tym co najwyżej pomarzyć.

Nie zmieniam możliwości fizycznych mojego ciała. Korzystam z umiejętność ich modyfikacji, która pozwala w sposób jednoznacznie paranormalny manipulować organizmem.


Bezimienny, nie będę zbytnio wdawał się w pseudofilozoficzne wywody dotyczących owych "mocy". Zgodnie z teorią mojej pseudonaukowej zdolności każda istota może dojść do tych samych osiągnięć. Jeżeli jakiś człowiek potrafi korzystać ze swych "wewnętrznych mocy", to dzięki pobraniu tej mocy i ja będę wstanie sięgać do tych samych, ale własnych "wewnętrznych mocy". Jest to też czynnik nieokreślony i nie mający materii jako takiej, więc wiedza jaką osiągnę w ten sposób pozwoli mi skorzystać w takim samym stopniu z mocy, jak mojemu celowi.

Bezimienny napisał/a:
Jest to automatyczna moc magiczna - ciało slaada się nie zmienia, używa on swojej mocy by wywołać efekt magiczny.

Skoro jest mocą, czyli zdolnością, to ową powinienem być wstanie zrozumieć. Poznać sposób jej funkcjonowania i korzystania z niej.

Bezimienny napisał/a:
Biorąc pod uwagę moc twojej postaci, w tym wypadku chcieć nie oznacza móc.

Fajnie jest być tym wielkim i tym potężnym? ;)
No cóż, ja tam oprotestuję to i zdecydowanie nie pozwolę na wpływanie na moje działania w tak bezpośredni sposób. Jak potężnym nie jesteś, to przecież słaba woda w skałach drąży dziury. W skrócie mam kilka sposobów wyjścia z tej sytuacji. Póki co jednak siedzę tam, a jak mi się zechcę, to nie omieszkam uciec. To tylko taka adnotacja. :)

Bezimienny napisał/a:
(magii, co do której nadal nie jest jasne czy ją posiadasz)

Posiadam i to nie podlega wątpliwości. Korzystam tu z prawa "przyklepania".

Bezimienny napisał/a:
PS: tak właściwie, to chciałbym zwrócić uwagę, że twoja postać w tej walce (i w queście) żyje jeszcze wyłącznie dzięki plot armor - bo od momentu w którym zdecydowałeś się tak drastycznie zwrócić na siebie naszą uwagę, nie powinieneś był przeżyć dnia...

Chyba trochę przesadzacie z tą "boskością", zamiast po prostu dobrze się bawić. Szczerze mówiąc nie widzę racjonalnego powodu, dlaczego moja postać miałaby nie równać się z waszymi postaciami. Bezimienny, ja tam w twoim opisie nie zauważyłem, żeś bóg jakiś. To samo tyczy sie Velga. Zresztą sam też nie ustaliłem nigdy limitów swoich zdolności. Tak więc równie dobrze w każdej chwili mogę skorzystać z tak przedstawionego "boskiego" pierwiastka.

Teraz nawiązanie do wcześniejszych wpisów:
Ysengrinn, chyba niezbyt wziąłeś sobie do serca moje wszystkie uwagi, które do tej pory napisałem. Byłe ziemie MAC nie polecą po kolejną wiarę z tak wielką łaską, a wizerunek nie doda ci wielotysięcznego poparcia. Przez ten cały czas chciałem podkreślić tą subtelną niesubordynacje tych ludów. Sam nie zyskasz takiego poparcia od tak. Chcesz - wejdź tam cała armią, urządź rzeźnie głównych sił obronnych miasta i zajmij je siłą, zrzucając poprzedniego władcę. Inaczej on zdejmie ciebie.

Cały fragment o Chessenckich najemnikach też został wyjaśniony. Nie ma tam zawieruch, a MAC opłacił ich już odpowiednio. Tak więc na tle finansowym nie będzie buntów.

Bezimienny napisał/a:
Jaka armia na przełęczy?

Główna armia pomiędzy Pross i Tezzirą. Z tamtych oddziałów 20k ruszyło wesprzeć obronę w Elversult, co daje łącznie 24k garnizon.

Bezimienny napisał/a:
Jakie dwa ognie? jak myślisz, dlaczego wojska wszystkich sił walczących z MACem nazywały się "Ligą Suzailską"?<ciach>

Ta nazwa pojawiła się znikąd i naglę zaczęła funkcjonować. Nie wnikam jak nazywacie swoje sojusze. Jednak to było nieco na wyrost. To, że spotkaliście się tam i prowadziliście rozmowy (swoją drogą sądziłem, że to zostało anulowane), nie znaczy, że Cormyr rzuci swoje sprawy i poleci wam na pomoc.

Kolejna sprawa to, to że ani MAC, ani SCF nie dostały żadnego zaproszenia. Tak więc chcąc, nie chcąc nie mogliśmy się tam od tak wprosić.

Bezimienny napisał/a:
A co do motywów Cormyru - w twoich postach wyraźnie stwierdziłeś, że władzę nad Smoczym Wybrzerzem przejęły Ostrza - w tym i pełną władzę w Westgate.<ciach>
(choć w sumie mówimy o mieście zwanym "ściekiem Smoczego Wybrzeża" - ono nie cieszy się dobrą opinią nigdzie)<ciach>

Wspomniałem też i to nie raz, że obecna polityka Noży jest całkowicie inna i nie rzutuje w żaden sposób negatywnie na nich. Dla mnie niegroźny wzrost siły powodu "maniactwa" władcy Comryr nie jest dostatecznym powodem. Oczywiście Comryr może przyłączyć się do wojny pod pretekstem wzmocnienia pozycji i łapanie co dusza zapragnie, ale co się stało z tą praworządnością i dobrem ich, jak i innych narodów?

Bezimienny napisał/a:
(historia zmian: Daerian->Caladan->Neutralni->Promacowi->po odejściu MACu pro SCFowi->neutralni)

Pierwsze dwóch przemian nie znam i wnikać nie będę. Reszta mija się z rzeczywistością. Z tego co wiem MAC naciskał na te ziemie, aż w końcu władca Turmish podpisał sojusz, co było mądrym wyjściem (czyt. nie musiał walczyć w przegranej z góry potyczce z nimi, nie tracił ziem a i mógł też coś na tym zyskać).
Później, czyli po odejściu MAC powrócił do stanu neutralnego.

Tak więc:
(historia zmian: Daerian->Caladan->Sojusz->neutralni)

Naturalnym był fakt, że poszli wspomóc sojusznika, który miał szansę na realne zwycięstwo przed odejściem MAC. Wraz z ich zniknięciem, umowa Sojuszu została zerwana. Tak więc zmienność Turmish nie jest aż tak znacząca.

Bezimienny napisał/a:
Gdy Alusair się objawiła

Powtarzam, że jej objawienie nic nie zmienia. Zdrada stanu? Postanowiła przejść do MAC. Wszystko jest możliwe, a wątpliwość tej akcji jest znacząca. Może stanowić podporę, ale nie jak główny powód rozpoczęcia wojny.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 23-01-2010, 22:39   

Sylar napisał/a:
Skoro jest mocą, czyli zdolnością [...]


Logika wzięła i umarła. Razem z moją chęcią do prowadzenia dyskusji o czymkolwiek.
Sylar napisał/a:

Chyba trochę przesadzacie z tą "boskością", zamiast po prostu dobrze się bawić. Szczerze mówiąc nie widzę racjonalnego powodu, dlaczego moja postać miałaby nie równać się z waszymi postaciami. Bezimienny, ja tam w twoim opisie nie zauważyłem, żeś bóg jakiś.


To cholernie nieuważnie czytałeś - Serika i Bezimienny dysponują mocą porównywalną z Wielkimi Przedwiecznymi Lovecrafta i żadna inna postać z MŚ nie może się z nimi równać. Ba, z Seriką nie może się równać nawet Swarog, do którego może odwoływać się moja postać, a który jest pełnoprawnym bogiem. Ty nic takiego sobie nie opisałeś.

Sylar napisał/a:

Ysengrinn, chyba niezbyt wziąłeś sobie do serca moje wszystkie uwagi, które do tej pory napisałem.


Ty z kolei niezbyt wziąłeś sobie do serca nasze po wielekroć powtarzane odpowiedzi na Twoje uwagi. W skrócie zatem - były całkowicie pozbawione uzasadnienia i opierały się wyłącznie na Twoim braku wiedzy i/lub powtarzaniu nonsensów w które sam nie wierzysz. Uważam sprawę za zamkniętą.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 23-01-2010, 22:51   

Aha, jeszcze jedno:
Cytat:

Tymczasem główne oddziały przy Nagawater dostrzegły dziwną, na pewno nie Calimshański oddział. Szybko ruszył tam oddziały do szybkiej reakcji. Wróg dostrzegając przeciwnika spłoszył się i zaczął uciekać z powrotem przez rzekę. Jednak mag tworzący krę umknął pierwszy, łamiąc prostą strukturę prowizorycznego przejścia przez rzekę. Siły Sespech tylko umierały ze śmiechu patrząc się jak w parodyjny sposób nikłe oddziały wroga wpław uciekały przed armią.


Ile wojska liczą "główne siły Sespech"?

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 23-01-2010, 22:54   

Sylar napisał/a:
Wady:
(…)
2) Brak zdolności i doświadczenia w walce bronią białą oraz dystansową;
(...)
4) Nieznajomość żadnego stylu walki, bezbronność w walce wręcz.
Nadzwyczaj dobry żart...

Sylar napisał/a:
Tymczasem Janala dopadły pierwsze wątpliwości.

Panie, umysłowość Janala w tej chwili to pic na wodę. Jest Woland, a ten wątpliwości mieć nie będzie. Choćby dlatego, że możesz mu naskoczyć – gdybyś przez pięć tysięcy lat zabijał mi kolejne ciała, to z Twoimi zdolnościami to by mnie nie zabolało...

To tak na szybko - bo niestety zbyyyyyt dużo tego, żeby zawrzeć pretensje w jednym poście.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Serika Płeć:Kobieta


Dołączyła: 22 Sie 2002
Skąd: Warszawa
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
WIP
PostWysłany: 23-01-2010, 23:01   

Sylar, nigdzie nie jest powiedziane, że postacie w Multiświecie mają równe moce. NIE mają. Są takie, które są zdolnymi ludźmi (jak Ysengrinn), są takie, które są bardzo potężnymi bóstwami (jak ja i Bezimienny). To nigdy nikomu nie przeszkadzało w zabawie i to nie dlatego, że Ysen może mnie pokonać w walce wręcz. Nie może, to se ne da, przykro mi. Może mi natomiast zrobić parę innych paskudnych rzeczy - jak choćby postawić przez wybuchającą rewolucją i powiedzieć "radź sobie" :) Albo znaleźć sojusznika, który byłby w stanie coś bardziej konkretnego zrobić.

Krótko mówiąc - to nie moc jest kluczowa, tylko kombinowanie w odpowiednią stronę. I, przede wszystkim, zdrowy rozsądek - nigdy nikogo nie pokonałam w walce na forum, ponieważ nigdy nie walczyłam. A nigdy nie walczyłam, bo jako GRACZ prowadzę postać tak, żeby nigdy nie została do walki zmuszona - dlatego np. omijam z daleka MAC. Nie miałabym dobrego wytłumaczenia, dlaczego nie został zatopiony w bajorku pierwotnego chaosu :) Stara, dobra reguła uprzejmości - gramy tak, żeby się dobrze bawić, nie żeby pokazać, kto jest najlepszy.

Tobie zdaje się już zarzucano, że pomimo próśb, żebyś się ograniczył, bo wykraczasz poza uznane przez wszystkich "normy" w tym queście, przeginasz z mocą. Nie zastosowałeś się tłumacząc, że Twoja postać to może. Postać Bezimiennego może Cię przerobić pierwiastki. Może, a nie zrobiła tego wcześniej ze względu na wyżej wspomnianą regułę uprzejmości. Jeśli gramy na Twoich zasadach, to nie żyjesz (a właściwie żyjesz wciąż WYŁĄCZNIE dlatego, że chroni Cię zasada o niezabijaniu postaci).

Mocą nie wygrasz, nie wygrasz też z doświadczonymi wojownikami w walce wręcz. Miałeś szanse kombinować na rozmaite inne sposoby (wojsko!), chociaż po odejściu MACu dyplomacja naprawdę była najrozsądniejszym wyjściem. To naprawdę niczyja wina, że chciałeś się zmierzyć akurat w dziedzinie, w której nie masz szans.

Jakby ktoś się pytał - to jest stanowisko moderatorki.

(Notabene - ja bym pewnie trzymała chłopaków w ryzach, gdyby Twój bohater nie rzucił tak absurdalnego kłamstwa w rozmowie... Ostrzegałam, że ona wyczuje. Dyplomacja, dyplomacja...).

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora
 
Numer Gadu-Gadu
1051667
Bezimienny Płeć:Mężczyzna
Najmniejszy pomiot chaosu


Dołączył: 05 Sty 2005
Skąd: Z otchłani wieków dawno zapomnianych.
Status: offline
PostWysłany: 23-01-2010, 23:12   

Sylar napisał/a:
Bezimienny, nie będę zbytnio wdawał się w pseudofilozoficzne wywody dotyczących owych "mocy". Zgodnie z teorią mojej pseudonaukowej zdolności każda istota może dojść do tych samych osiągnięć. Jeżeli jakiś człowiek potrafi korzystać ze swych "wewnętrznych mocy", to dzięki pobraniu tej mocy i ja będę wstanie sięgać do tych samych, ale własnych "wewnętrznych mocy".
Błędnie zakładasz, że każdy człowiek posiada takie same "wewnętrzne moce" a problemem jest tylko nauka ich wykorzystania. Nie jest to prawda. Posiadanie "wewnętrznych mocy" magicznych zależy od wielu czynników - indywidualnych, rasy, pochodzenia, świata z którego się pochodzi itepe.
Np. istoty pochodzące ze światów technicznych zazwyczaj mają tej mocy bardzo niski poziom, albo brak, elfy mają jej więcej niż krasnoludy i tak dalej.

Sylar napisał/a:
Jest to też czynnik nieokreślony i nie mający materii jako takiej, więc wiedza jaką osiągnę w ten sposób pozwoli mi skorzystać w takim samym stopniu z mocy, jak mojemu celowi.
Tylko, jeśli taką moc posiadasz.

Cytat:
Bezimienny napisał/a:
Jest to automatyczna moc magiczna - ciało slaada się nie zmienia, używa on swojej mocy by wywołać efekt magiczny.

Skoro jest mocą, czyli zdolnością, to ową powinienem być wstanie zrozumieć. Poznać sposób jej funkcjonowania i korzystania z niej.
Poznać sposób funkcjonowania możesz - ale jeśli nie dysponujesz samą mocą (która NIE jest zdolnością), to nic nie zrobisz. Możesz rozumieć działanie silnika elektrycznego, ale jeśli nie masz prądu, to nic z tego. Moc to taki specjalny "prąd" który wytwarzają niektóre istoty.

Cytat:
Bezimienny napisał/a:
PS: tak właściwie, to chciałbym zwrócić uwagę, że twoja postać w tej walce (i w queście) żyje jeszcze wyłącznie dzięki plot armor - bo od momentu w którym zdecydowałeś się tak drastycznie zwrócić na siebie naszą uwagę, nie powinieneś był przeżyć dnia...

Chyba trochę przesadzacie z tą "boskością", zamiast po prostu dobrze się bawić.

Cóż, skoro chciałeś zmienić questa, który do tej pory był głównie polityczno-strategicznym (z okazjonalnymi pojedynkami dla zabawy - każdy z których był wcześniej osobno umawiany) w skakanie po okolicy i epatowanie mocą, to naprawdę nie wiem dlaczego się dziwisz, gdy się dostosowaliśmy - a że prowokowałeś nas będąc jednocześnie najsłabszą postacią w okolicy, to już twój problem.

Dla porównania: ty jesteś 39 letnim, w miarę normalny człowiekiem bez jakichś wybitnych mocy specjalnych. Moja postać człowiekiem nie jest i nigdy nie była - a co do "przesadzania" z boskością, to moja postać to coś klasy Lord of Nightmares ze Slayers (niezupełnie to, ale jeśli przyjmiesz takie założenie to wiele się nie pomylisz). Przypisywanie sobie klasy boskiej nie jest u mnie przesadą, a raczej niedopowiedzeniem.
Dla mnie twoja postać lokuje się gdzieś w okolicach jętki-jednodniówki.

Cytat:
Szczerze mówiąc nie widzę racjonalnego powodu, dlaczego moja postać miałaby nie równać się z waszymi postaciami.
Cóż, zasadniczo w tym że ktoś jest słabszy, a ktoś inny jest silniejszy nie ma nic racjonalnego - tak po prostu jest.

Cytat:
Kolejna sprawa to, to że ani MAC, ani SCF nie dostały żadnego zaproszenia. Tak więc chcąc, nie chcąc nie mogliśmy się tam od tak wprosić.
Ależ dostaliście - Costly się nawet tam wybierał gdy wyszła sprawa Durparu.
Cytat:

Bezimienny napisał/a:
A co do motywów Cormyru - w twoich postach wyraźnie stwierdziłeś, że władzę nad Smoczym Wybrzerzem przejęły Ostrza - w tym i pełną władzę w Westgate.<ciach>
(choć w sumie mówimy o mieście zwanym "ściekiem Smoczego Wybrzeża" - ono nie cieszy się dobrą opinią nigdzie)<ciach>

Wspomniałem też i to nie raz, że obecna polityka Noży jest całkowicie inna i nie rzutuje w żaden sposób negatywnie na nich.
Czy przez "inna" masz na myśli używanie ekonomicznego szantażu na miastach s Shining Plains by przyłączyły się do sojuszu, czy zamachy w Westgate na Nocne Maski, by ich skłonić do współpracy? Zasadniczo metody Ostrz się wcale tak bardzo nie zmieniły, a to, że ich przywódcą był nadal ten sam człowiek który nie tak dawno groził zagładą całemu rodowi Obarskyr... (nie wiem czy zwróciłeś uwagę, że ogniste ostrza to nie jest zwykła gildia zabójców, a gildia założona i kierowana przez Cormyrskich arystokratów którzy założyli ją wyłącznie w celu zdobycia korony Cormyru...). nawet jeśli rody Cormaeril i Blyth obecnie twierdziły co innego, to nie było powodów by im ufać, byli to przecież dokładnie ci sami ludzie - którzy na dodatek, sądząc z ich działań, wcale się nie zmienili. Jedyne co uległo zmianie to to, że zagrożenie (a przynajmniej postrzegane zagrożenie) z ich strony wobec Cormyru gwałtownie się zwiększyło.

Cytat:
Bezimienny napisał/a:
Gdy Alusair się objawiła

Powtarzam, że jej objawienie nic nie zmienia. Zdrada stanu? Postanowiła przejść do MAC. Wszystko jest możliwe, a wątpliwość tej akcji jest znacząca. Może stanowić podporę, ale nie jak główny powód rozpoczęcia wojny.
Główny powód nie - ale główny pretekst owszem. Powodów było też kilka innych... i wszystkie były podane w queście.

A co do twojego posta...
Cytat:
Na jego nieszczęście, nie miał tu nic do powiedzenia, gdy naglę ugrzązł w ziemi.
Nie ugrzązł. Mówiłem, że kontruję wszystko co robisz. W zasadzie jedyną możliwością z twojej listy zdolności której nie posiadam jest kopiowanie zdolności. Co do pozostałych - większość mogę łatwo skontrować, z innymi mi nieco trudniej.
...nie wspominając już co dzieje się z tobą gdy próbujesz coś robić będąc pod efektem klątwy Murphy'rego... Zasadniczo w tej chwili NIC ci nie wychodzi.

Cytat:
Udałoby mu się, gdyby nie to, że całe jego ciało, wraz z ekwipunkiem rozpadło się, a resztki tego człowieka zwyczajnie zwaliły się na ziemie. Będą musieli długo składać go do kupy.
Jak wyżej.

Cytat:
Stanął na przeciw Janala i uśmiechnął się, czekając na reakcje wojownika. Ten uderzył płasko, na wysokość pasa. Sylar zgiął się i uniknął ciosu.
Jak na osobę, która (zgodnie z własnymi twoimi słowami) jest beznadziejna w walce wręcz uniki wychodzą ci zadziwiająco dobrze...

BTW: rany zadane przez miecz Abdula się NIE regenerują. Co już pisałem.

_________________
We are rock stars in a freak show
loaded with steel.
We are riders, the fighters,
the renegades on wheels.

The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.


Ostatnio zmieniony przez Bezimienny dnia 24-01-2010, 01:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sylar Płeć:Mężczyzna
Poszukujący Prawdy


Dołączył: 11 Lis 2009
Status: offline
PostWysłany: 24-01-2010, 01:25   

Ysengrinn napisał/a:
w które sam nie wierzysz.

Kiedy tak napisałem, że nie wierze? - Proszę o cytat...

Na początku optowałem za brutalną anarchią i nieładem nie do zniesienia. Po wysłuchaniu innych zszedłem z tego i zakończyłem na poziomie zwykłego burzącego się już systemu totalitarnego po władzy MACu. Natomiast ty bezproblemowo ustabilizowałeś tam sytuacje i wprowadziłeś nową wiarę. Prędkość i prostota z jaką to zrobiłeś mi nie pasuje.

Velg napisał/a:
Nadzwyczaj dobry żart...

Uniknąłem przy pomocy wzmocnionych zmysłów i prekognicji.
Proszę nie pisać, o zaburzeniu mojej zdolności prekognicji. Wolałbym tego uniknąć i to nie z przyczyn fabularnych.

Velg napisał/a:
Panie, umysłowość Janala w tej chwili to pic na wodę. Jest Woland, a ten wątpliwości mieć nie będzie. Choćby dlatego, że możesz mu naskoczyć – gdybyś przez pięć tysięcy lat zabijał mi kolejne ciała, to z Twoimi zdolnościami to by mnie nie zabolało...

Ładnie przepraszam i zwracam uwagę na podobny twój błąd:
Velg napisał/a:
Jego ochroniarz właśnie upadał, przewrócony przez telekinetyczne uderzenie przeciwnika.

Co jest nieprawdą, bo powaliłem go kopnięciem. Nie będę jednak z tego tytułu robił problemów. "Naskoczyć" jednak mu mogę, kiedy wytępię jego wszystkich szkodników jeden za drugim.

Bezimienny napisał/a:
Ależ dostaliście - Costly się nawet tam wybierał gdy wyszła sprawa Durparu.

Wspomnę. Ani MAC, ani SCF nie dostał zaproszenia. Te dostały natomiast państwa podlegające pod MAC oraz Sespech.
Co do mojej reakcji, to miałem zamiar napisać, że prośba z przyczyn dyplomatycznych została odrzucona, ponieważ sprawami międzynarodowymi tego kraju zajmuje się stricte Sojusz. Niestety nie zdążyłem tego uczynić, bo wtedy to quest został po prostu zamknięty, a potem całkowicie o tym zapomniałem.
Chciałem to wyjaśnić. Trudno, przepadło. Jednak powtarzam i nie mylę się, SCF nie dostało zaproszenia.

Bezimienny napisał/a:
Nie ugrzązł. Mówiłem, że kontruję wszystko co robisz. W zasadzie jedyną możliwością z twojej listy zdolności której nie posiadam jest kopiowanie zdolności. Co do pozostałych - większość mogę łatwo skontrować, z innymi mi nieco trudniej.
...nie wspominając już co dzieje się z tobą gdy próbujesz coś robić będąc pod efektem klątwy Murphy'rego... Zasadniczo w tej chwili NIC ci nie wychodzi.

Wymieniłeś li tylko czary oraz telekinezę. Skoro jednak te warunki są dla mnie aż tak niekorzystne... Mam zmienić post i naprostować "błędny"?
Abdul to Istota we własnej osoby, czy też ta aura działa jak chcesz bo to twój półplan? Jeżeli jedno z tych się zgadza, to rozumiem działanie tej aury.

Bezimienny napisał/a:
Czy przez "inna" masz na myśli<ciach>

Inna mam na myśli, że nie działali w żaden sposób łamiący jakieś "normy" międzynarodowe. Embargo międzypaństwowe nałożyć może każdy i nie jest to równoznaczne z rozpoczęciem wojny. Jaką sławę by nie mieli, politycznych powodów nie było (nie wliczając MACu, bo z nimi to całkiem inna brożka).

Bezimienny napisał/a:
BTW: rany zadane przez miecz Abdula się NIE regenerują. Co już pisałem.

Znaczy się "regenerację magiczną/mocy". Moje ciało regeneruje się w sposób atomowy i nie powstrzymasz tego przy pomocy magicznych cacuszek.

Bezimienny napisał/a:
Cóż, skoro chciałeś zmienić questa, który do tej pory był głównie polityczno-strategicznym (z okazjonalnymi pojedynkami dla zabawy - każdy z których był wcześniej osobno umawiany) w skakanie po okolicy i epatowanie mocą, to naprawdę nie wiem dlaczego się dziwisz, gdy się dostosowaliśmy - a że prowokowałeś nas będąc jednocześnie najsłabszą postacią w okolicy, to już twój problem.

Nigdy nie mierzyłem swojej mocy. W tym queście jednak poszły w ruch siły, które mnie przebiły. Masowe zabijanie kluczowych postaci, skrytobójcze pucze, sojusze z potworami w głębin, erupcje, powodzie, itp. Nie zdziałałem nic straszniejszego ponad to. Natomiast akcja z przyzwaniem Slaadów, była jednocześnie moją jedyną akcją, która w ogóle mogła kogokolwiek co najwyżej zdziwić. Tymczasem widzę niesamowitą falę pretensji skierowaną w moją stronę. Ja się pytam. Dlaczego?

Sprawą nie cieszącą się akceptacją większości z was jest chyba moja zdolność i sposoby jej działania. Nachodzi tutaj temat całkowicie abstrakcyjny oraz pseudonaukowy, pseudomagiczny i pseudofilozoficzny. Wytłumaczę więc to w ten sposób:

Jeżeli złapie elfa (infrawizja):
To poznam strukturę jego oczu i dostosuje swoje.

Jeżeli złapie krasnoluda (siła):
To uświadomię sobie działanie ich nadludzko silnych mięśni przy tak niskiej masie i ulepszę budowę własnych.

Jeżeli złapie kapłana (magia):
To zrozumiem w jaki sposób czerpie wewnętrzną energię i skorzystam z własnej dzięki analizie jego.

Jeżeli spotkam Slaada (niematerialność):
To pojmę w jaki sposób korzysta z mocy. Niestety jego siła wewnętrzna różni się od ludzkiej, więc nie będę mógł skorzystać z jego mocy (potwierdzam - ignoruję zdolność Śladzią).

Podsumowując, pozyskiwanie zdolności z humanoidów nie powinno stanowić tu żadnego sporu. Jedynie jeżeli moc pobierana jest z innego źródła, to wtedy mogą wystąpić komplikację.

Pojemność "wewnętrznej mocy" jest sprawą całkowicie hipotetyczną. Jednak dla spokoju załóżmy, że ową posiadam w skali nieokreślonej i nie do określenia (czyt. zablokowana). Kiedy zapoznałem się z mocami maga, wtedy odpowiedni jej rąbek uchylił się przede mną. To powinno rozwiązać problem.

Serika napisał/a:
reguła uprzejmości

Reguła uprzejmości. Drogi Bezimienny i Velgu, ładnie proszę o nie pozostawianie mojej postaci po każdym z waszych postów na wpół żywej, z oderwanymi kończynami, z zmasakrowanym brzuchem, z wydłubanymi oczami itp. tylko dlatego, że posiada zdolność regeneracji (bo gdyby nie posiadała nie zrobilibyście tego ponieważ zmarłaby). Jest to lekką przesadą.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Bezimienny Płeć:Mężczyzna
Najmniejszy pomiot chaosu


Dołączył: 05 Sty 2005
Skąd: Z otchłani wieków dawno zapomnianych.
Status: offline
PostWysłany: 24-01-2010, 02:04   

Sylar napisał/a:
Bezimienny napisał/a:
Nie ugrzązł. Mówiłem, że kontruję wszystko co robisz. W zasadzie jedyną możliwością z twojej listy zdolności której nie posiadam jest kopiowanie zdolności. Co do pozostałych - większość mogę łatwo skontrować, z innymi mi nieco trudniej.
...nie wspominając już co dzieje się z tobą gdy próbujesz coś robić będąc pod efektem klątwy Murphy'rego... Zasadniczo w tej chwili NIC ci nie wychodzi.

Wymieniłeś li tylko czary oraz telekinezę. Skoro jednak te warunki są dla mnie aż tak niekorzystne... Mam zmienić post i naprostować "błędny"?
Już nie musisz, w najbliższym poście wykopię cię z tego świata. Sam ten post w swoim naprostuję.

Sylar napisał/a:
Abdul to Istota we własnej osoby, czy też ta aura działa jak chcesz bo to twój półplan? Jeżeli jedno z tych się zgadza, to rozumiem działanie tej aury.
Aura działa tak bo:
a) jestem obecny w obrębie planu
b) zasięg aury w warunkach normalnych (nie wzmacnianych i nie osłabianych) mierzy się w kilometrach
c) mogę cały ten efekt skoncentrować na jednej osobie - w tym wypadku tobie.
Podobnie jeśli chodzi o kontrowanie zdolności - gdziekolwiek na planie byś nie był, jesteś w moim zasięgu)

Cytat:
Bezimienny napisał/a:
Czy przez "inna" masz na myśli<ciach>

Inna mam na myśli, że nie działali w żaden sposób łamiący jakieś "normy" międzynarodowe. Embargo międzypaństwowe nałożyć może każdy i nie jest to równoznaczne z rozpoczęciem wojny. Jaką sławę by nie mieli, politycznych powodów nie było (nie wliczając MACu, bo z nimi to całkiem inna brożka).
Wiesz, że wszyscy członkowie Ostrz już przed rozpoczęciem questa mieli w Cormyrze wyroki śmierci? (za zamach stanu, btw). Cormyr nie widział SCF jako państwa, tylko jako przybudówkę Ostrz.
To jest taki odpowiednik interwencji amerykańskiej w Afganistanie. Ostrza to tacy terroryści.

Cytat:
Bezimienny napisał/a:
BTW: rany zadane przez miecz Abdula się NIE regenerują. Co już pisałem.
Znaczy się "regenerację magiczną/mocy". Moje ciało regeneruje się w sposób atomowy i nie powstrzymasz tego przy pomocy magicznych cacuszek.
Jeśli chcesz dokładniejsze wyjaśnienie: miecz nie tylko rozcina ciało i powstrzymuje normalną regenerację, ale też rani na poziomie duchowym, oraz wymazuje informacje z "mapy ciała". Da się to wyleczyć, ale duuużo wolniej. A co do regeneracji atomowej - naprawdę chcesz odtwarzać swoje ciało po atomie "z pamięci" będąc pod efektem klątwy Murphy'ego?

Cytat:
Bezimienny napisał/a:
Cóż, skoro chciałeś zmienić questa, który do tej pory był głównie polityczno-strategicznym (z okazjonalnymi pojedynkami dla zabawy - każdy z których był wcześniej osobno umawiany) w skakanie po okolicy i epatowanie mocą, to naprawdę nie wiem dlaczego się dziwisz, gdy się dostosowaliśmy - a że prowokowałeś nas będąc jednocześnie najsłabszą postacią w okolicy, to już twój problem.

Nigdy nie mierzyłem swojej mocy. W tym queście jednak poszły w ruch siły, które mnie przebiły. Masowe zabijanie kluczowych postaci, skrytobójcze pucze, sojusze z potworami w głębin, erupcje, powodzie, itp. Nie zdziałałem nic straszniejszego ponad to. Natomiast akcja z przyzwaniem Slaadów, była jednocześnie moją jedyną akcją, która w ogóle mogła kogokolwiek co najwyżej zdziwić. Tymczasem widzę niesamowitą falę pretensji skierowaną w moją stronę. Ja się pytam. Dlaczego?
Cóż, cała tamta twoja akcja, nie dość że przesadzona (sprawdziłem zdolności Mintassana - sorry, miałby problemy ze sprowadzeniem kilkunastu slaadów w konkretne miejsce), to jeszcze militarnie i strategicznie nie miała sensu - mogła co najwyżej zepsuć nam humor (zarówno graczom jak i postaciom). Potraktowana konsekwentnie fabularnie mogła być tylko na jeden sposób - rzucałeś nam wyzwanie. Wyzwanie przyjęliśmy, i konsekwencją jego będzie wyrzucenie twojej postaci poza obręb świata questa.

Cytat:
Jeżeli złapie kapłana (magia):
To zrozumiem w jaki sposób czerpie wewnętrzną energię i skorzystam z własnej dzięki analizie jego.
Kapłani nie czerpią wewnętrznych energii - oni tylko się modlą. Całą brudną robotę odwalają bogowie.

Cytat:
Serika napisał/a:
reguła uprzejmości

Reguła uprzejmości. Drogi Bezimienny i Velgu, ładnie proszę o nie pozostawianie mojej postaci po każdym z waszych postów na wpół żywej, z oderwanymi kończynami, z zmasakrowanym brzuchem, z wydłubanymi oczami itp. tylko dlatego, że posiada zdolność regeneracji (bo gdyby nie posiadała nie zrobilibyście tego ponieważ zmarłaby). Jest to lekką przesadą.
Dostosowujemy swój styl gry do twojego. Po prostu subtelnie (khy) dajemy ci do zrozumienia, że twoja postać żyje wyłącznie dzięki temu, że w złym tonie jest zabijanie innym postaci. Jeśli ty każde działanie swoje uzasadniasz, że "twoja postać tak się zachowuje" i że posiadasz odpowiednie możliwości, to zgodnie z tą samą zasadą moja postać powinna już dawno rozerwać na strzępy twoją duszę i ciało (bo jest to zgodne z jej charakterem, i ma ku temu możliwości).

A w skrócie - skoro ty wykonujesz akcje mające na celu wyłącznie psucie zabawy wszystkim innym (i okazujesz się wybitnie odporny na sugestie), to nie widzimy powodu by nie popsuć zabawy i tobie.

_________________
We are rock stars in a freak show
loaded with steel.
We are riders, the fighters,
the renegades on wheels.

The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 139 z 140 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... , 138, 139, 140  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group