FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 113, 114, 115 ... 266, 267, 268  Następny
  Bardzo kulturalna rozmowa o polityce - Kraj

Masowe manifestacje polityczne to:
Zły znak (Dowód politycznego kryzysu i eskalacji konfliktu)
7%
 7%  [ 1 ]
Dobry znak (świadczą o obywatelskim przebudzeniu)
15%
 15%  [ 2 ]
Obie odpowiedzi są prawidłowe
76%
 76%  [ 10 ]
Głosowań: 13
Wszystkich Głosów: 13

Wersja do druku
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 03-06-2012, 06:32   

Widzę, że rozwinęli pomysł Kolorowej Niepodległej. Powinni teraz grzecznie podziękować Krytyce Politycznej i GW (najlepiej laurką z cwietuszkami)

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Tabris Płeć:Mężczyzna
Snowflake


Dołączył: 19 Lut 2011
Status: offline
PostWysłany: 03-06-2012, 08:19   

Urawa napisał/a:
Swoją drogą, narodowcy w tym roku strollowali ich całkiem inteligentnie.

Ale i tak przejdą inną trasą i odtrąbią sukces.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
vries Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 13 Cze 2007
Skąd: Gliwice
Status: offline
PostWysłany: 03-06-2012, 08:49   

I w końcu będziemy mieli grupy, które organizują demonstracje kontrdemonstracje blokujące i demonstracje alternatywne itd. itp. Jak dla mnie czystej wody głupota.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
alosza Płeć:Mężczyzna
green coat


Dołączył: 15 Maj 2012
Status: offline
PostWysłany: 03-06-2012, 19:22   

W kuluarach między posłami mówi się, że coraz bardziej prawdopodobne jest skrócenie kadencji Sejmu i rozpisanie wcześniejszych wyborów. Nie udało mi się już pociągnąć za język na tyle, by dowiedzieć się o co chodzi. Możliwe, że to "kontrolowana plota", ale i wówczas coś się musi za tym kryć.

Nie za bardzo chce mi się w to wierzyć, choć sam to teraz przekazuję dalej. Zacznę się przyglądać w najbliższym czasie, czy jest coś na rzeczy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Urawa Płeć:Mężczyzna
Keszysta


Dołączył: 16 Paź 2010
Status: offline
PostWysłany: 03-06-2012, 19:29   

Miałoby to taki sens, że słabnące PO mogłoby cisnąć wszystko w diabły i powiedzieć "A róbta co chceta!". Żadna z obecnych partii nie ma dość sił, by samemu rządzić, a nawet perspektyw na sensowną koalicję brak. Zrobiłby się jubel, po czym wszyscy zwróciliby się do Tuska, aby litościwie wrócił do władzy.

_________________
http://www.nationstates.net/nation=leslau
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora
vries Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 13 Cze 2007
Skąd: Gliwice
Status: offline
PostWysłany: 03-06-2012, 20:03   

alosza napisał/a:
W kuluarach między posłami mówi się, że coraz bardziej prawdopodobne jest skrócenie kadencji Sejmu i rozpisanie wcześniejszych wyborów. Nie udało mi się już pociągnąć za język na tyle, by dowiedzieć się o co chodzi. Możliwe, że to "kontrolowana plota", ale i wówczas coś się musi za tym kryć.

Tylko po co? Chyba nie ma jakichś większych zgrzytów w koalicji z PSL. Po co PO miałoby pozbawiać siebie władzy prawie absolutnej i idących za nią pieniędzy.

Urawa napisał/a:
Miałoby to taki sens, że słabnące PO mogłoby cisnąć wszystko w diabły i powiedzieć "A róbta co chceta!". Żadna z obecnych partii nie ma dość sił, by samemu rządzić, a nawet perspektyw na sensowną koalicję brak. Zrobiłby się jubel, po czym wszyscy zwróciliby się do Tuska, aby litościwie wrócił do władzy.

Koalicja PO-PSL przy obecnej ocenie tych partii nie wystarczyłaby, by sprawować rządy. Potrzebne byłoby nowe rozdanie. Niektórzy twierdzą, że PO trzyma w garści Palikota i może rządzić wraz z RPP. jak dla mnei to bzdura. Posłowie RPP są słabo związani z partią i częściowo trzeba by wypełniać program partii. A to z kolei jest nie do zaakceptowania przez konserwatystów z PO. Koalicja bez PO jest niemożliwa, ale koalicja z PO nie będzie łatwa.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
alosza Płeć:Mężczyzna
green coat


Dołączył: 15 Maj 2012
Status: offline
PostWysłany: 03-06-2012, 20:14   

vries napisał/a:
Tylko po co? Chyba nie ma jakichś większych zgrzytów w koalicji z PSL. Po co PO miałoby pozbawiać siebie władzy prawie absolutnej i idących za nią pieniędzy.

Podziały wewnątrz PO, które ponoć już są, ale za specjalnie nieuzewnętrznianie i niepowodujące otwartych konflików. Niby coś tam Schetynę przeczołgiwano, ale raczej faktycznie wydaje się być za słaby, by podskoczyć. Ciekawe natomiast, dlaczego w ostatnich 2 tygodniach sobie przypomniano o nim i zaczęto go bardziej eksponować.

Coś tam mi się obiło o uszy, ale nie wiem, czy właśnie o to chodzi. Zresztą w ogóle może o nic nie chodzić. Jak to w plotkach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Urawa Płeć:Mężczyzna
Keszysta


Dołączył: 16 Paź 2010
Status: offline
PostWysłany: 03-06-2012, 20:42   

Cytat:
Posłowie RPP są słabo związani z partią i częściowo trzeba by wypełniać program partii.

Dałoby się po stołku, zrobiło jakiś pozbawiony znaczenia gest i tyle. Palikot by pyskował, ale nic by za tym nie szło. Dokładnie tak, jak teraz. Krzyczy, krytykuje PO, ale w kluczowych momentach zawsze je wspiera.
Cytat:
Koalicja PO-PSL przy obecnej ocenie tych partii nie wystarczyłaby, by sprawować rządy. Potrzebne byłoby nowe rozdanie.

Oczywiście. Dlatego w zakładanym scenariuszu PO przegrywa wybory albo wygrywa je minimalnie, nie tworząc rządu. Przez pół roku lub ciut krócej żrą się pozostałe partie, próbując tworzyć rządy mniejszościowe, eksperckie itd, ale wszystko się sypie. Mija pół roku, lud ma dość, mamy nowe wybory, które tym razem wygrywa zdecydowanie PO, możliwe że nawet 50% większością.

_________________
http://www.nationstates.net/nation=leslau
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora
Urawa Płeć:Mężczyzna
Keszysta


Dołączył: 16 Paź 2010
Status: offline
PostWysłany: 06-06-2012, 19:44   

Janek Pospieszalski o tym, czemu nikt się u jego kolegów nie reklamuje. Wot, spisek.

_________________
http://www.nationstates.net/nation=leslau
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora
alosza Płeć:Mężczyzna
green coat


Dołączył: 15 Maj 2012
Status: offline
PostWysłany: 07-06-2012, 00:39   

Nie no, sama prawda. Ja też se mogę narzekać, że nie biorą mnie teraz do żadnych rad nadzorczych spółek państwowych (albo że nie mam żadnej fajnej obsługi czy fuchy w spółce), bo nie jestem zwąchany z PO, ale co mi z tego. Wiadomo, że ciału bliższa koszula i lepiej brać gdziekolwiek swoich, aniżeli nie-swoich. To samo z prasą. Jakby PiSiorki były w rządzie, to obsadzaliby spółki swoimi ludźmi i media swoimi ludźmi. Tak było w latach 2005-07. Gdyby to trwało dłużej, to też pojawiałoby się dookoła więcej reklam.

Póki co establishment nie jest ani czarny (klerykalno-katolski), ani czerwony (zlewaczały) tylko właśnie różowy (prl-owskie elity, które chciały się dogadać z UD-ecką opozycją). I tak to idzie. Władza dlatego, że przejęli kapitał i prasę. Przejęli kapitał i prasę dlatego, że mają władzę. Nie da się tak tego obrócić w 1 kadencję Sejmu ani tym bardziej w pół. Czy jest sens się na to obrażać? No cóż... ktoś musiał przejąć.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 07-06-2012, 01:07   

Jedynym aspektem przesadzającym o tym, gdzie firma się zareklamuje, są koszta i potencjalna trafność reklamy w odpowiednią grupę. Jakiekolwiek wiązanie biznesu, który często nie ma w naszym kraju nic poza filią, to pisanie bajek i szukanie usprawiedliwienia na własną nieudolność i niekonkurencyjność w oczach potencjalnych reklamodawców.

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
alosza Płeć:Mężczyzna
green coat


Dołączył: 15 Maj 2012
Status: offline
PostWysłany: 07-06-2012, 01:50   

Też mi się kiedyś tak wydawało. Że np. aresztowanie Kluski to to jakaś pomyłka była itd. Dopóki tego i owego nie zobaczyłem na własne oczy.

Pospieszalski mówi o sytuacji, w której GP ma takie same wyniki sprzedaży, a zyski z reklam 114 razy mniejsze.

Anyway, przypomniał mi się Ziemkiewicz:


Spoiler: pokaż / ukryj
Żeby założyć gazetę, skoro sprawy mediów elektronicznych już wyjaśniliśmy, trzeba ogromnych pieniędzy, ale żeby gazeta przetrwała - nawet to nie wystarczy. Trzeba jeszcze zdobywać reklamy.

Wspomniany już krakowski „Czas", dzięki zastrzykowi gotówki, zainwestowanej przez Szwedów - reklamom, zdrapkom i ogólnemu uatrakcyjnieniu pisma -zdołał na czas dłuższy osiągnąć pierwsze miejsce pod względem zasięgu w swoim regionie. Był najchętniej czytaną i najchętniej kupowaną gazetą w Małopolsce. I - zbankrutował. Przedziwne, prawda? Ktoś by powiedział, że gazeta bankrutuje, kiedy traci czytelników, ale kiedy właśnie ma ich więcej niż konkurencja, to powinna prosperować.

Ale zagadka wyjaśnia się, gdy przejrzymy w bibliotece roczniki gazety. Żadnych reklam! Najbardziej poczytna gazeta w regionie w ogóle nie interesowała reklamodawców. Ot, dał ogłoszenie jakiś cukiernik czy szewc, który się pewnie identyfikował z konserwatywną tradycją, do której gazeta nawiązała. Ale przecież wiadomo, że nie z tego gazety żyją.

Wiadomo też, że nie żyją ze sprzedaży. Trudno dokładnie powiedzieć, jaką część wpływów może ona zapewnić - Związek Reklamy chwalił się kiedyś, że gdyby nie reklamy, to przeciętna gazeta musiałaby kosztować dziesięć razy więcej. To by znaczyło, że od reklamodawców zależy dziewięć dziesiątych dochodu gazety. Może to przesada, może nie.

A najlepsi reklamodawcy to oczywiście firmy wielkie. Banki, fundusze ubezpieczeniowe, dilerzy samochodowi. Problem w tym, że wielkie firmy, nawet prywatne, międzynarodowe koncerny, są zarazem najbardziej podatne na polityczne sugestie. Bo interesy idą lepiej, jeśli ma się dobrze z władzą. Zwłaszcza w kraju, gdzie gospodarka wciąż jest w ogromnym stopniu zależna od kaprysów administracji. Żeby te interesy szły jeszcze lepiej, dobrze jest w lokalnym oddziale swej firmy mieć ludzi w danym kraju ustosunkowanych, znających posłów, ministrów, mających przechodzone dojścia, najlepiej takich, którzy sami byli kiedyś ministrami lub sekretarzami. Zatrudnia się ich zwłaszcza w działach pijaru i reklamy. Na prywatny użytek obserwuję od lat te działy w wielkich firmach, krajowych i zagranicznych, i uważam ich politykę personalną za wskaźnik układu sił na scenie politycznej znacznie lepszy od prasowych sondaży. Jeśli nagle koncerny zwalniają ludzi związanych z jednym środowiskiem, a zatrudniają ludzi z drugiego, to znak, że idzie u władzy zmiana. Nie muszę mówić, że w okresie, w którym budowany był na wiele lat polski ład medialny, ze świecą szukać by w tych gremiach człowieka, który by nie miał jednoznacznych konotacji po stronie SLD albo UD i KLD. Dopiero sukces AWS wprowadził tam nieco inne towarzystwo, rodem głównie ze struktur związkowych, które w ułomnym opisie polskiej sceny politycznej przywykło się nazywać prawicą, choć trafniejsze było wymyślone przez Kaczyńskiego określenie „TKM" (czyli, jak wszyscy pamiętają, „Teraz, kobiecina lekkich obyczajów, My").

Skoro nie zdołał zdobyć reklam lider w swym regionie, jakim był „Czas", cóż mówić o „Spotkaniach", o obłożonym środowiskową anatemą „Tysolu" czy o dzienniku „Nowy Świat". Cóż się dziwić upadkowi „Życia" po wydrukowaniu przez nie tekstu „Wakacje z agentem", oskarżającego samego Aleksandra Kwaśniewskiego o to, że w trakcie wypoczynku w rządowym ośrodku w Cetniewie spędzał czas razem z rosyjskim szpionem, Ałganowem. Jeśli wierzyć podanym wyżej danym, to żeby po takiej publikacji gazeta wyszła na swoje, jej nakład musiałby wzrosnąć dziesięciokrotnie - trudna sprawa.

Skoro przy tym jesteśmy - materiał „Życia" o wakacjach z Ałganowem przygotowany był wspólnie z „Dziennikiem Bałtyckim", należącym już wtedy do wydawcy niemieckiego, i opublikowany jednocześnie w obu gazetach. Niemiecki właściciel „Dziennika" natychmiast pofatygował się do Polski, wylał naczelnego i dziennikarza, który tekst napisał, złożył wizytę Kwaśniewskiemu z solennymi przeprosinami, i „Dziennik", w przeciwieństwie do „Życia", z reklamami nie miał kłopotów.

Oczywiście, nigdy też nie miała z nimi kłopotu „Gazeta Wyborcza".

Gdybym to napisał jeszcze kilka lat temu, zanim sytuacja na naszym rynku mediów wreszcie się powoli zmieniła, i gdyby któryś z szanownych pióropałkarzy Michnika raczył wtedy zwrócić na mój tekst uwagę, to wiem doskonale, w jaki sposób by to zrobił. Na użytek swoich paru setek tysięcy czytelników, którzy - mógłby tego być pewien - moich słów nie czytali i na pewno po nie nie sięgną, bo nigdzie nie przeczytają, że warto, zakpiłby: no proszę, Ziemkiewicz (nawet by może napisał „Rafałek", żeby czytelnik nie miał wątpliwości, że mowa o jakimś pętaku) łka - albo raczej by napisał - skamle, jakich to rzekomo krzywd doznała prawica, płacze, trzymając się za obitą pupę, jakie to rzekomo straszny Michnik jemu i jego kolegom zrobił kuku, odcinając im przez swe masońskie kontakty pieniążki z reklam! (Nie mam racji? Jeśli ktoś nie wierzy, niech przejrzy parę numerów „Wyborczej", czy taki mendowski styl, wzorowany na mowie literata Przymanowskiego wyśmiewającego w peerelowskim Sejmie internowanych kolegów po piórze nie jest ulubioną formą „polemik" michnikowszczyzny.) Ale przecież wszyscy wiedzą, napisałby, że reklamodawcy nie chcieli marnować swoich pieniędzy na dofinansowywanie marnych prawicowych pisemek, bo były cieniutkie, nudne, bo nikt ich nie chciał kupować!

Spór nie jest nowy i argumentacja michnikowszczyzny jest mi doskonale znana. Odnieśliśmy w rywalizacji na wolnym rynku sukces, bo widać potrafimy, a wy, prawicowi nieudacznicy, nie potrafiliście, to teraz siedźcie cicho!

Ani myślę. Po pierwsze - nie było żadnej rywalizacji, nie było żadnego wolnego rynku. Po prostu jedni, z woli Wałęsy i na mocy politycznego kontraktu, jaki zawarł on z czerwoną mafią, dostali za darmo, bez wyłożenia ani jednego grosza, wszystko, co było niezbędne do stworzenia wysokonakładowej gazety, papier, lokal, kredyty, dystrybucję i tak dalej, plus mający wtedy wielkie znaczenie znaczek „Solidarności" (co to jest „wartość brendu" zapytajcie pierwszego z brzegu przedstawiciela tak licznie rozmnożonej w ostatnich latach populacji specjalistów od marketingu), plus, jako gazeta „Solidarności", liczne prezenty, na czele z całą kompletną drukarnią od jednej z gazet francuskich. Owszem, potrafili to dobrze wykorzystać, bo przecież mogli zmarnować - więc nie myślę odmawiać im zawodowych umiejętności. Tylko że po prostu nikt inny takiej szansy nie miał.

Po drugie, milczące założenie, zgodnie z którym pismo ma pieniądze i dobrze się sprzedaje, bo jest dobre, to odwrócenie skutku i przyczyny. Pismo, żeby być dobre, musi mieć kasę – najpierw. Jeśli jej nie ma, nie może zainwestować w kolor, w bajery, w dodatki, które decydują o sprzedaży. Bez pieniędzy będzie szarą, nieefektowna broszurka i nie podbije rynku nigdy, choćby pracowali w nim sami geniusze. Adam Michnik to było wtedy wielkie nazwisko, także w sensie rynkowym, zgoda, ale przecież nie te nazwiska, nie treść artykułów wywindowała „Wyborczą” na pozycję najlepiej się sprzedającej gazety w Polsce („Tygodnik Powszechny” miał nie gorsze, i jak wygląda? Co prawda, jego upadek wynikł trochę z faktu, ze jak się już czyta „Wyborczą”, to tygodnika jakby nie ma po co). Pociągnęły te sprzedaż wszystkie jej dodatki, lokalne, branżowe, kobiece, motoryzacyjne, z ogłoszeniami o pracy, i tak dalej.

Po trzecie, sam próbowałem wydawać w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych pismo, nic zresztą mniemające wspólnego z polityką, i stąd wiem, że największym problemem prasy owego czasu nie był papier, druk i nawet nie reklama - ale dystrybucja. Przez wiele lat jedyną firmą, przez którą można było sprzedawać gazetę czy czasopismo, był odziedziczony przez III RP po peerelu „Ruch”. Nieruchawy, państwowy gigant, przyzwyczajony właśnie do „dystrybuowania” prasy, a nie do jej sprzedawania, za absurdalnym sposobem ustalania „nadziałów", sprawiającym, że zawsze dziesiątki tysięcy egzemplarzy szły „na rozkurz", zwracający pieniądze ze sprzedaży z dwu-, trzymiesięcznym opóźnieniem. No i przede wszystkim - nie do ominięcia, monopolista całkowity, nie spodobasz się tam komuś z jakichkolwiek przyczyn, to spadaj.

Poza kioskami, przez prenumeratę, stoliki czy gazeciarzy pisma nie sprzedasz.

Po czwarte, kredyty... No, o kredytach to już chyba wspomniałem.

Dobrze, zgodzę się - w „prawicowych" pismach nie pracowali najlepsi dziennikarze, nie mówiąc o menedżerach. Sam fakt, że były one „prawicowe", że swe istnienie okupywały odwoływaniem się do jakiejś części Polaków identyfikującej się ze słowem „prawica", spychał je na margines, nie mówiąc o marnych możliwościach płatniczych. W prawicowym piśmie zawsze najłatwiej było o wstępniak, o komentarz, felieton, ludzi do zwykłej roboty dziennikarskiej brakowało, dopiero się przyuczali, a który się przyuczył, szedł do konkurencji, bo przecież trzeba z czegoś żyć i jakoś utrzymać rodzinę. W przeciwieństwie do ludzi lewicy, którzy w peerelu mieli możliwości zawodowego rozwoju, nawet wyjazdów na zachodnie stypendia, prawica była skoszona równo z glebą, musiała zaczynać od zera, nie tylko zresztą w dziedzinie mediów.

Ale droga do świata mediów naprawdę rzadko wiodła z tamtej strony. Tego, że „Gazeta Wyborcza" ma być czymś znacznie więcej niż gazetą, swoistym bractwem idei („grupą etosową", jak to nazwał jeden z jej szefów) nigdy jej założyciele nie ukrywali. Pewne redakcyjne rytuały - bardzo tania i dobra stołówka dostępna tylko dla członków redakcji, to, że każdy, nawet najniższy rangą pracownik był z naczelnym per „Adam" etc. -służyły wyraźnie budowaniu zwartości tej grupy. „My, ludzie »Gazety Wyborczej«", pisał nieraz Michnik, wyznaczając przy wielu okazjach, wokół czego, a przede wszystkim przeciwko czemu jest ta wspólnota tworzona. Wiele przykładów pokazuje, że „człowiekiem gazety" było się także po odejściu z niej. Że, krótko mówiąc, w zamyśle swych twórców gazeta miała stać się kuźnią kadr dla wolnej Polski, a zwłaszcza jej mediów - tych tworzonych przez rozwijającą się „Agorę", i tych, które prędzej czy później musiały się pojawić wskutek aktywności zachodnich inwestorów. Jeśli istniał taki zamiar (mnie wydaje się to pewne), to powiódł się tylko częściowo. Media tworzone w opozycji do michnikowszczyzny nie były w stanie jej bezpośrednio zagrozić, ale były w stanie stać się alternatywną wobec niej szkołą, a zachodni inwestorzy, wchodząc w konkurencję z „Wyborczą", szukali dziennikarzy, na których zbudować mogli właśnie wyrazistą alternatywę dla niej.

Mimo iż wspomniane wyżej pisemka nazywały się prawicowymi, politycy, też nazywani prawicowymi, bynajmniej nie starali się ich wspierać. Wręcz przeciwnie. Oczywiście mówili dużo o potrzebie istnienia niezależnych mediów, i nawet niekiedy próbowali wyszarpać na takowe jakąś państwową kasę - wtedy media już zasiedziałe na rynku, na czele z tymi, które same w ten czy inny sposób skorzystały na starcie z majątku państwa, czy to, jak „Wyborcza", przez przydziały, czy jak „Polityka", przejmując pismo na rzecz spółdzielni dziennikarskich, oczywiście wsiadały na nich z jazgotem, wywodząc, jak głęboko niesłuszne jest wykorzystywanie publicznego majątku do budowania wspierających władzę mediów. Ale dla orłów naszej prawicy niezależne znaczyły takie, które by dały się ustawiać w szykach prowadzonych przez nich bitew i posyłać do boju na rozkaz. Odniosłem wręcz wrażenie, że pismo „prawicowe" było dla większości polityków „prawicy" wrogiem znacznie większym, niż wspomniane tytuły, czy nawet Urbanowe „Nie", bo nasi, pożal się Boże, prawicowcy kombinowali tak, że tamte pisma czyta elektorat lewicowy, więc co sobie o nich ten elektorat myśli, to im to rybka, natomiast pismo, które adresowane jest do elektoratu prawicowego może ten elektorat przekabacać na rzecz konkurencyjnego lidera prawicy - ergo, jeśli nie trzymam na takim piśmie niepodzielnie łapy, to lepiej je zniszczyć. Z takiej właśnie przyczyny wśród serdecznych przyjaciół, jak w znanej bajce, psi zjedli „Nowy Świat", jedyną gazetę próbującą do ostatka bronić rządu Olszewskiego. Ale to tworzyło tylko dodatkowy koloryt prawicowej bidy, nie było jej przyczyną.

https://sites.google.com/site/michnikowszczyzna/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
vries Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 13 Cze 2007
Skąd: Gliwice
Status: offline
PostWysłany: 07-06-2012, 07:21   

Tyle że dystrybucja nie jest już problemem, bo GP jest w każdym kiosku. Rzepa chyba nie ma aż takich problemów z reklamami (mają kompetentny dział gospodarczo-prawny i można im wiele wybaczyć).
A GaPol... No cóż, konserwatyzm nie pasuje do dużych koncernów. Prawicowcy nienawidzą zagranicznych korporacji, banków, funduszy ubezpieczeniowych i dają temu upust na łamach swoich gazet (chyba, że rednacz zabroni). A przedsiębiorcy głosują portfelami i bynajmniej nie są masochistami.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Urawa Płeć:Mężczyzna
Keszysta


Dołączył: 16 Paź 2010
Status: offline
PostWysłany: 07-06-2012, 08:12   

Cytat:
A GaPol... No cóż, konserwatyzm nie pasuje do dużych koncernów. Prawicowcy nienawidzą zagranicznych korporacji, banków, funduszy ubezpieczeniowych i dają temu upust na łamach swoich gazet (chyba, że rednacz zabroni). A przedsiębiorcy głosują portfelami i bynajmniej nie są masochistami.

Tu bym się spierał, bo np. Uważam Rze ma masę reklam (co zresztą pokazuje, że Janko Muzykant się myli). Powiedziałbym raczej, że problemem są czytelnicy. Czytelnicy GP czy Naszego Dziennika, to ludzie starsi, z mniejszych miast, nie nastawieni specjalnie na konsumpcję (taki też obraz swoich czytelników kreują owe media). Po co wydawać tysiące złotych na reklamę nowego modelu samochodu, kiedy wiadomo, że i tak będzie on poza zasięgiem czytelników tej gazety. I tu jest pies pogrzebany.

_________________
http://www.nationstates.net/nation=leslau
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 07-06-2012, 10:33   

Ano. Pisma Presspubliki są klasycznie konserwatywno-liberalne. GPol jest fundamentalistyczno-izolacjonistyczno-antysystemowy. Trudno wymagać od przedsiębiorców by chcieli wspierać gazetę ludzi, których największym marzeniem jest zdestabilizowanie sytuacji w kraju i ukaranie "winnych" - bo jest niemała szansa, że bogaci zostaną uznani za "winnych" w pierwszej kolejności. [miasteczkowa mentalność mode on] Wszak wiadomo powszechnie, że nikt uczciwy majątku się nigdy nie dorobi [miasteczkowa mentalność mode off]*.

Inna rzecz, że nawet gdyby wśród czytelników GPol była jakaś godna uwagi nisza, to korporacje mają spore szanse je po prostu nie zauważyć przez stereotypy. Jeśli czegoś nas nauczył obecny kryzys, to tego, że koncernami też zarządzają ludzie, często omylni, uprzedzeni bądź zwyczajnie ograniczeni.


* i nie, jestem wprawdzie młody i wykształcony, ale z małych miast. Problem znam z autopsji, nie z "wydajemisia".

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 114 z 268 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 113, 114, 115 ... 266, 267, 268  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group