FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  IRC (qchat mibbit)  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 13, 14, 15  Następny
  Wymyślcie mi... (S.A.M)
Wersja do druku
Bezimienny Płeć:Mężczyzna
Najmniejszy pomiot chaosu


Dołączył: 05 Sty 2005
Skąd: Z otchłani wieków dawno zapomnianych.
Status: offline
PostWysłany: 21-04-2006, 10:16   

Mogą być również pomocni jeśli zostaną wpuszczeni w jakiś wyłom, albo w bok/tył jakiejś formacji. Całkowicie bezużyteczni w obronie, również niezbyt nadają się do frontalnego ataku na doświadczone zwarte formacje ciężkiej piechoty. Ogólnie biorąc fajny "bajer", ale tylko jako dodatek do normalnego wojska.

_________________
We are rock stars in a freak show
loaded with steel.
We are riders, the fighters,
the renegades on wheels.

The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 07-05-2006, 20:05   

Efekt dzisiejszej rozmowy...

Orkowi Jeźdźcy Dzików lub czegoś w tym stylu...

Generalnie plan jest taki: bierze się dzika, przywiązuje mu do pleców orka i gna na wroga całym stadem. Ork jest od tego, żeby pilnować, aby dzik biegł mniej - więcej tam, gdzie chcemy...

Generalnie dziki należą do zwierząt chorobliwie agresywnych, chorobliwie niebezpiecznych, silnych, żywotnych i za diabła nie dających się kontrolować. Jest mniejszy od konia, więc jak wpadnie mu pod nogi, to je połamie. Jest ciężki, więc, jak wpadnie w szyk to go zapewne rozbije... Nawet pikinierów.

Wady - dziki nie dają się kontrolować. Jazda na nich to rodeo i zapewne skończy się śmiercią lub cięzkimi ranami większości jeźdźców. Tylko dla desperatów, szaleńców i miłośników sportów ekstremalnych.

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Maxia Płeć:Kobieta
Dark Star


Dołączyła: 13 Maj 2006
Status: offline
PostWysłany: 14-05-2006, 17:25   

A może coś w rodzaju kota kameleona? wiecie...jest sobie taki kotek (niemały) np. wielkości pumy i zmienia kolor swojej sierści...np zanurza się w gęstą, zieloną trawę to jego sierść przybiera taki kolor ^^

hmm jak cos mi wpadnie do głowy to dam pomysł ^^

_________________
Be like a Stormrage.
Mad
And without mercy
To anyone
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
7748621
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 06-06-2006, 20:00   

Dziki raczej polecom...

Dwie kwestie czysto praktyczne:
1) Ile 2-3 osobom zajmie wykopanie / zasypanie dziury o rozmiarach metra sześciennego?
2) Zna ktoś jakieś sensowne zasady rozwalania budynków (od ścian do całych zamków)?
Pamiętam, że w DeDekach były jakieś w miare sensowne, ale nie mam pod rękom podręczników.

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 06-06-2006, 20:18   

1) Zależy od podłoża. Piasek około trzydziestu minut. Glina nieco dłużej. i kilof mile widziany. Takoż kamieniste podłoże. Najbardziej upierdliwy jest jednak las - w skrajnych przypadkach dwie godziny. (dane wzięte z życia.)
A, więcej niż dwie osoby się pozabijają przy tej robocie.
Powrót do góry
BOReK Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 15 Lip 2005
Status: offline
PostWysłany: 09-06-2006, 19:43   

Co do wyburzania to zależy co może być pod ręką i w jakiej sytuacji (spokój czy podczas bitwy? :P).
Jak jest dynamit, to chyba wystarczy go poutykać tu i ówdzie, a podczas bitwy prowadzić ostrzał (obrzut?) jakimiś granatami czy czymś podobnym. Bez tego rozbiórka lub na bitwę odpowiednio duże i mocne tarany, tudzież ekipa "saperów", którzy umieją dość szybko wyszukać słabe punkty konstrukcji i ja tam osłabić.

_________________
You ask me if I've known love and what it's like to sing songs in the rain
Well, I've seen love come and I've seen it shot down, I've seen it die in vain

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 09-06-2006, 19:54   

Nie ma dynamitu obawiam się. W średniowieczu, podczas oblężeń, najskuteczniejszą metodą było zrobienie podkopu pod mur, wydziabanie tam dużej dziury, napchanie chrustu i podpalenie. Później zamiast chrustu stosowano proch.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 22-06-2006, 18:19   

1) Jak rekrutowano kuszników i łuczników w średniowieczu i starożytności? Z jakich warstw społecznych pochodzili? Jaka były ich proporcje w armii? Jakie powierzano im zadania? Jak byli ustawiani do walki: z przodu armii? Za plecami kolegów? I co robili po tym ustawieniu oprócz strzelania do wroga? Jak dokładnie walczyli?

W szczególności interesuje mnie rola łuczników pochodzących z poza Anglii. Angielscy akurat są bardzo dobrze opracowani.

2) Jeśli nałoże skrzydlatemu Napierśnik (tzn. sztywną blachę chroniącą tors, ale tylko od przodu) to czy on poleci? Jeśli nałoże na niego coś w rodzaju fartucha kucharskiego (tylko, że zbrobionego z drutu) to czy będzie latał? Jak ewentualnie inaczej mogłaby wyglądać zbroja dla skrzydlatych wojowników?

Przypomnijmy - skrzydlaty lata tak, jak trzmiel - kompletnie lekcewarząc prawa aerodynamiki, w sposób, nad którym nie warto się za bardzo zastanawiać.

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 22-06-2006, 19:42   

Napierśnik, jeśli lekki, to nie powinien przeszkadzać. Fartuch może, a na pewno będzie głupio wyglądał w locie.

Cytat:
1) Jak rekrutowano kuszników i łuczników w średniowieczu i starożytności? Z jakich warstw społecznych pochodzili? Jaka były ich proporcje w armii? Jakie powierzano im zadania? Jak byli ustawiani do walki: z przodu armii? Za plecami kolegów? I co robili po tym ustawieniu oprócz strzelania do wroga? Jak dokładnie walczyli?


Zacznijmy od porównania kuszy i łuku:

łuk - szybkostrzelny, na raczej krótki dystans, wymaga paru lat na wytrenowanie dobrego żołnierza, przed oddaniem strzału trzeba go napiąć, dobrze się sprawdza zarówno przy strzelaniu płaskim jak i stromotorowym; udogodnienia - pierścień do naciągania, sprawiający, że palce się nie męczą tak szybko, wynaleziony przez koczowników;

kusza - dużo mniej szybkostrzelna, za to o o wiele dłuższym zasięgu skutecznym (wczesne niewiele dłuższym od łuku refleksyjnego, późne, wałowe przebijały zbroję na 300 metrów, a skutecznie raziły na pół km), w parę miesięcy dało się nauczyć obsługi wiejskiego głupka, cały czas napięta, więc można wystrzelić natychmiast, strzelanie stromotorowe znacznie obniża siłę uderzeniową; udogodnienia - rózne rodzaje naciągów i lewarów, ułatwiających napinanie.

Z powyższego wynika oczywiście, że łucznikami byli prawie wyłącznie zawodowcy (względnie Anglicy, którym król zabronił jakichkolwiek rozrywek prócz strzelania z łuku) bądź koczownicy, zaznajomieni z nim od dziecka, kusznikami zaś mogli być tak najemnicy jak i zwykli mieszczanie. W Europie rekrutowali się początkowo wyłącznie z warstw plebejskich (ale też były to czasy, gdy tak naprawdę nie było niemal wojsk najemnych), później konni kusznicy także z biednego rycerstwa, broń zasięgowa była bowiem uważana za hańbiącą. Wyjątkiem była Dania, gdzie być może rycerstwo za któregoś króla używało łuków i kusz, ale to dość specyficzna okolica - marne konie, walka głównie na morzu.

Na Bliskim Wschodzie nie mieli takich przesądów, ale tam w sumie nie mieli też szlachty, a armie składały się z pseudoniewolników. Ciekawostka - jakkolwiek na Wschodzie prawdopodobniej znano kusze wcześniej niż w Europie (jeszcze ze starożytności), to nigdy nie zdołali tam stworzyć własnych pieszych kuszników, nie licząc chrześcijańskich renegatów. Inna rzecz, że piechotą gardzono tam nawet bardziej niż w Europie.

REKRUTACJA:

Zasadniczo było pospolite ruszenie, czyli ludność musiała mieć w pogotowiu kusze bądź łuki, choć zazwyczaj już udział w wojnie był opłacany. Opisać co to były fyrd wyższy i niższy?

Co do najemników, to o ile się nie mylę stosowano metodę Wolnego Werbla - od wsi do wsi, od miasta do miasta chodził dobosz i walił w bęben, zapewne też co nieco krzyczał, a kto chciał ten się zaciągał. Wątpię, by w piechocie stosowano System Towarzyski, polegający na tym, że dowódca oddziału namawiał znajomych. Był on specyficzny dla jazdy, rekrutowanej ze szlachty, natomiast możliwe, że konnych kuszników pozyskiwano właśnie w ten sposób. Zapewne niejednokrotnie stosowano rekrutację "marynarską" - spijamy potencjalnych rekrutów, dajemy w łeb i ciągniemy do koszar.

Jednostki najemników rekrutowano głównie terytorialnie, więc wielonarodowe się prawie nie zdarzały.

TAKTYKA UŻYCIA

Ponieważ mówimy o kilku co najmniej typach jednostek trzeba się rozpisać:

najemny kusznik pieszy - obrona i obleganie zamków, na polu bitwy zazwyczaj chronili się za pawężami, a najlepiej też za oddziałem włóczników; niestety formacja się zupełnie nie nadawała do odpierania rycerzy, gdyż strzelanie stromotorowe było mało skuteczne, a płaskie w połączeniu z kontrmarszem - za wolne; dopiero wykorzystanie taboru przez husytów nadało im jakiś sens; co innego na Wschodzie, w połączeniu z włócznikami świetnie odpierali ataki lekkiej jazdy, pozwalając własnym rycerzom się pozbierać;

stosunek liczbowy - na Wschodzi około 1:1 do włóczników, na Zachodzie trudno powiedzieć; na pewno w Niemczech istniały oddziały wynajmowane przez miasta do walki z raubritterami, w których każdy żołdak miał i lekką kuszę i bron drzewcową; w piechocie "wzoru husyckiego" stosunek był 9:1 (kusznicy i pawężnik) lub 8:2 (kusznicy, pawężnik i włócznik); we włoskiej jakoby 1:2 (kusznik, włócznik i pawężnik); ale to w oddziałach, nie całej armii

najemny łucznk pieszy - także obrona i obleganie; dzięki dobremu strzelaniu stromotorowemu dużo bardziej skuteczni w polu od kuszników, angielscy, walijscy i na krótko francuscy potrafili powstrzymać ostrzałem szarżę rycerstwa; stosunek sił u Angoli zazwyczaj 3:1, acz czasem podobno nawet 10:1.

konny łucznik - prawie na 100% siakiś koczownik albo z pogranicza; taktyka to wypady i ucieczki, krąg scytyjski, zwiad, aprowizacja;

konny kusznik - występował głównie w najemnych chorągwiach jazdy, jako wsparcie kopijnika, w stosunku 2:1 (kusznicy, kopijnik); istniały jednak chorągwie gończe, o proporcji 6:1, niezdatne do szarży, ale użyteczne w pościgu i rozpoznaniu; później także chorągwie całkowicie kusznicze, sprawne w wojnie podjazdowej.

Wszyscy powyżsi walczyli oczywiście także bronią krótką, głównie mieczami i tasakami, koczownicy często czekanami (poza tymi niemieckimi, o których wspomniałem); Późny Rzym/wczesne Bizancjum posiadało średniozbrojną kawalerię, zdolną do natychmiastowego przejścia od strzelania do szarży z włócznią. Nie wykluczam, że tureccy spahisi też to umieli, acz dowodów nie mam...

Na starożytność musisz trochę poczekać...

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 28-06-2006, 10:20   

Dwa pytania:

1) Kwestia językowa:
Czy w języku polskim występuje odpowiednik słowa Warlord (w sensie krwawy żeźnik z krajów trzeciego świata, lekceważący oficjalne i zwyczajowe prawo oraz rząd centralny. Utrzymujący się z handlu narkotykami oraz wymuszanych na ludności haraczy. Swą pozycje posiadający dzięki brutalnej sile i armii liczniejszej, niż oddziały zbrojne jego kraju)

Czy w języku polskim występuje słowo Duelist (w sensie osoba utrzymująca się ze staczania pojedynków na zlecenie).

2) Czy do światów okcydentalnych pasują ninja? I to raczej tacy w stylu filmów karate, niż znani z histori szpiedzy.

Ja wiem, że za dużo anime oglądałem, ale...

Z jednej strony są wikingowie, rycerze, zamki w wyraźnie europejskim stylu i cała reszta zachodniego tałatajstwa. Skośnoocy faceci ubrani w czarne piżamy pasują do tego jak pięść do nosa. Tym bardziej, że przecież są zwykli skrytobójcy...

Z drugiej... No cóż... Wiecie, jak to jest w tych fantaziakach. Latają po nich całe bandy typków z jakimiś amuletami ochrony, czarodzieje, zombie, wampiry, osoby obdarzone zdolnością błyskawicznej regeneracji, opętane przez demony, mające ciało z kamienia, odporne na trucizny, z przemieszczonymi organami wewnętrznymi lub w ogóle ich pozbawione - wyliczać można długo. Nie mniej jednak generalnie takie, na których pchnięcie sztyletem w serce podczas snu nie zrobi wrażenia.

Wydaje mi się, że z tego typu tałatajstwem lepiej poradziłby sobie jakiś wojownik nocy (z naciskiem na wojownik) uzbrojony w solidny, ostry miecz powodujący dość rozległe obrażenia i szereg specjalistycznego ekwipunku do likwidacji Zombie, Mutantów i Wiedźm niż klasyczny skrytobójca.

Tylko, czy on pasuje?

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
BOReK Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 15 Lip 2005
Status: offline
PostWysłany: 28-06-2006, 12:23   

1) Z Warlordem ciężka sprawa... stawiałbym na herszta, nic innego do głowy mi nie przychodzi. Co prawda "herszt" brzmi jak przywódca jakiejś małej, lokalnej bandy, ale za to oddaje charakter działalności. Król zbójców z kolei brzmi jak tytuł jednej tylko osoby, a nie okreźlenie pozycji "społecznej". Może poszukaj gdzieś tłumaczeń do "druglord", działają bardzo podobnie :].

Odnośnie Duelista - pojedynkowicz brzmi cokolwiek głupio, ale na razie nie ma innego wyjścia. Poza tym to jednak tłumaczenie słownikowe. harcownik chyba raczej z miejsca odpada.


2) Ninja jako ninja nie pasują do takiego świata. A skrytobójcy mają tylko część tych zadań, co ninja (chyba że chcesz ich zawęzić tylko do zabijania, to wtedy wyjdzie na jedno, albo do szpiegowania, ale szpiedzy juz są). Jak więc chcesz mieć tajnych agentów od wszelkiej brudnej roboty, to wtedy owszem, mogliby być - łączyliby zawód szpiega i skrytobójcy. A ci w stylu "kopanie bez myślenia" to raczej nadaja się na bardzo liczną straż przyboczną.

Co do zwalczania wszelkiego plugastwa - można biednych shinobi przerobić i dorzucić im jeszcze takie obowiązki :P. Wtedy zajmowaliby się już wszystkim tym, czego nikt inny nie chce robić (oprócz sprzątania i wywalania śmieci, oczywiście :]).

_________________
You ask me if I've known love and what it's like to sing songs in the rain
Well, I've seen love come and I've seen it shot down, I've seen it die in vain

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 28-06-2006, 20:27   

1. A dnd.pl tego problemu nie rozstrząsało już dogłębnie parę lat temu?

2. zakładająć iż ninja to człowiek z krwi i kości - nie. Rozszerzając definicję ninjy na istotę odpowiednio wyszkoloną - tak, w ograniczonym zakresie. Rozsądnym przy tym założenie iż poszczególne klany zajmują się wąską specjalizacją: Klan tygrysa specjalizuje się w brudnej robocie, a Klan Kruka to wyrafinowani truciciele, z kolei Klan Modliszki to banda psychopatów, acz odpornych na magię..
Powrót do góry
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 09-07-2006, 11:58   

Trzeciorzędna kwestia metodologiczna:

Podczas opisywania artefaktow magicznych przyjąłem, że opisuje zawsze najpierw historie, potem moce przedmiotu. Czy myślicie, że w wypadku czarodziejskich tatuarzy mogę zrezygnować z ich historii? Wydaje mi się, że w wypadku tak nietrwałych rzeczy nie ma ona sensu.

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Bezimienny Płeć:Mężczyzna
Najmniejszy pomiot chaosu


Dołączył: 05 Sty 2005
Skąd: Z otchłani wieków dawno zapomnianych.
Status: offline
PostWysłany: 09-07-2006, 14:29   

Tatuaży nie można traktować tak jak normalnych przedmiotów magicznych - powstają dla konkretnej osoby i tracą moc wraz z jej śmiercią. Dodatkowo, mimo tego, że (prawdopodobnie - zwykle tak jest to w systemach rpg traktowane) istnieją ich pewne stałe wzory (z przyporządkowanymi efektami), to są one (a zwłaszcza te potężniejsze) w pewnym sensie unikalne. Historia takiego tatuażu byłaby więc tak naprawdę tożsama z historią osoby go noszącej.

_________________
We are rock stars in a freak show
loaded with steel.
We are riders, the fighters,
the renegades on wheels.

The difference between fiction and reality? Fiction has to make sense.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 09-07-2006, 19:09   

I brzmiała "tego dnia byłem bardzo pijany". Natomiast można wspomnieć o historii mistrza tatuażu, który dany typ wypocił.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 9 z 15 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10 ... 13, 14, 15  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group