FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
  Życzenie Lorda
Wersja do druku
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 27-05-2009, 15:21   

Po tym popisie karczmarz wyprosił ich na zewnątrz... miotłą. Sasayaki wobec tej nieuprzejmości zrezygnowała z bycia miłą dziewczynką i zamroziła piwo we wszystkich beczkach co spowodowało ich pęknięcie. Ogromne walce zamarzniętego piwa turlały się po spelunie wywołując chaos, zamieszanie i uśmiech na jej ustach... Odwróciła się do swoich towarzyszy i dostrzegając rozbawienie Karela i Feia oraz oburzone spojrzenie Velga odrzekła niewinnie:

-Mogłam przecież puścić to miejsce z dymem...

Z braku lepszego miejsca usiedli na stercie pni, koło warsztatu stolarskiego by odbyć naradę...

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 27-05-2009, 17:02   

Velg nawet nie ruszył się z miejsca. Patrzył tylko na powoli zbliżającą się miotłę i wyliczał najbardziej optymalny czas reakcji. W końcu, kiedy miotła zdawała się być już niespełna stopę od jego policzka, towarzysze rycerza ujrzeli jakąkolwiek akcję - nagłe poruszenie ręki. Dłoń wojownika przechwyciła kij, unieruchomiła go, a w tym czasie drugą ręką wymierzył oberżyście srogi policzek.

- Nigdy więcej... Nie waż się podnosić na mnie ręki czy miotły... - wycedził przez zęby do szynkarza, który właśnie próbował wstać. - Następnym razem cię zabiję. - dodał. Było po nim widać, że został całkowicie wyprowadzony z równowagi.

I wówczas usłyszał słowa Sasayaki. Inna sprawa, że nieco one się już zdezaktualizowały - zwłaszcza, że po upadku czarnoksiężnika z miejsca i tak niewiele już pozostało. Cóż, kiedy mówiła, jenerał miał czas na niewidoczne zmiany kształtu - choćby dodanie sobie pazura, którym momentalnie skaleczył się w nadgarstek. I który błyskawicznie zniknął.

Krew poczęła cieknąć cienkim strumieniem, jednakże jej krople wcale nie spadały na ziemię. Kilkanaście centymetrów niżej uformował się krwistoczerwony motyl - oczy Velga na niebezpieczną drogę. Sama ranka zresztą szybko zniknęła, stłumiona samą wolą Pierwszego Sekretarza.

Velg szybko odwrócił się ku pozostałym - z zadowoleniem stwierdzając, że Sasayaki jeszcze niczego nie zauważyła, i z niezadowoleniem zauważając, że zawiązała się jakaś narada. Sprawą dyskusyjną było - po cóż im ona? On i Fei i tak wiedzieli najlepiej.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 27-05-2009, 20:01   

Oberżysta uciekł do swojej prywatnej izby zasuwając zamek nie chcąc mieć do czynienia z ,,gośćmi".
- Zaraz tu będą tutejsze ,,smerfy, proponuję więc żeby zmienić lokal.....walka z gliniarzami to takie nudziarstwo - swoje słowa szermierz poparł łykiem sake z przytoczonego do pasa glinianego bukłaka. - a skoro herold jest nieprzytomny - dodał łypiąc na wciąż pijanego jak bela posłańca.
Zaczekam na zewnątrz - powiedział Karel wychodząc na zewnątrz.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 28-05-2009, 13:42   

Wymiana zdań zaczęła być naprawdę ostra gdy Velg podszedł do towarzyszy i łapiąc ich za czerepy pchnął. Czoła Sasayaki i Feia uderzyły o siebie, a potem oboje oberwali łepetyną Karela. Uspokojona gromadka patrzyła z wyrzutem na jenerała, który postanowił objąć dowodzenie. Używając pieńka jako podestu, rozpoczął organizację...

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 29-05-2009, 11:17   

- Jak mówiłem zaraz tu przybędą tutejsi stróże ładu i porządku - powiedział szermierz rozcierając głowę.
- Już tu jesteśmy odpowiedział głos spod karczmy Karel wyjrzał przez okno. Budynek był otoczony przez uzbrojonych ludzi i bojowe golemy.
- Jesteście otoczeni.....wyjdźcie z rękami założonymi za głowę i połóżcie broń na ziemi po czym....-przywódca straży nie dokończył bo bez widocznej przyczyny padł nieprzytomny na ziemię. To samo stało się z resztą strażników aczkolwiek golemy zostały na posterunku.
-.....Wygląda na to że mamy nieoczekiwanego sojusznika.....-powiedział Karel odwracając się od okna i patrząc na resztę - więc co robimy?

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 29-05-2009, 11:36   

- Ja mówię: W nogi!!!- odparła Sasayaki i razem z resztą pechowej ferajny rzuciła się do ucieczki. Nie wynikało to bynajmniej z tchórzostwa, lecz zdrowego rozsądku, który mówił wyraźnie że ze strażą nie ma dyskusji, a bicie ich w grę nie wchodzi.

Gdy tylko opuścili bramy miasta Velg zatrzymał ich i nakazał pozostać w danym miejscu na tę nieszczęsną naradę. Było to szczytem chamstwa wobec straż miejskiej gdyż stali teraz dokładnie pół metra za bramą grodu, gdzie byli doskonale widoczni, lecz prawo ich się nie imało i mogli rozmawiać spokojnie o czekającej ich misji, tajemniczym sojuszniku oraz ewentualnym podpaleniu miejskich koszar.

Jenerał jednak nie był w stanie zorganizować swojej grupy. Fei Wang Reed zamiast go słuchać kombinował ze strzępami mapy, zaś Karel i Sasayaki naigrawali się z bezsilnych stróżów prawa pokazując im języki.

Wtem stało się coś dziwnego...

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 31-05-2009, 17:18   

... bowiem jenerał znudził się czekaniem na pierwsze przebłyski rozsądku grupy.

- CISZA! - zakrzyknął do nich, uciszając ich momentalnie. Za czem zwrócił się do przedstawicieli porządku publicznego, którym widocznie przeszkadzała dziwna narada. Cóż, ich sprawa. Jednak Pierwszy Sekretarz Bractwa nie miał wątpliwości, że nerwy szkodzą zdrowiu - zwłaszcza, jeśli jest się zdenerwowany na osobę, która mogłaby zniszczyć miasto jednym skinieniem głowy. A on mógł (choć, jakby się uprzeć, do dzieła zniszczenia potrzeba było trochę więcej).

- Daję wam ostatnią szansę poddania się. Was jest pięćdziesięciu, a nas jest czterech. I niniejszym zaczynamy oblężenie tego miasta - żądając jego poddania na nasze ręce. - po tych słowach towarzysze zdębieli. Straż miejska też zdębiała. Jej kapitan też zdębiał, lecz szybko odzyskał tupet i uniósł rękę w geście nakazującym oddanie salwy...

...za czym spadł z muru, śmiertelnie rażony sztyletem niezidentyfikowanego zabójcy. Ku uciesze Velga, który przekonał się, że ludzie Moliny nie próżnowali.

Jak w kiepskich powieściach na uniwersum Ziemią się mieniącym...

- Tak więc... Czy zdecydowaliście się ocalić swe nic nie warte życia przez poddanie? - powiedział wyniośle, patrząc na coraz bardziej zdezorientowanych strażników.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 31-05-2009, 18:59   

- Ehhh długo będziecie się z nimi bawić? Czas zakończyć to spotkanie - dobiegł skądś nieznany głos - Heat Wave.
Po tych słowach plac na którym stali gliniarze i golemy.....nie zmienił się. Nie licząc ,,smerfów" którzy spłonęli żywcem aż do kości ( a potem i one zwęglały na proszek) oraz golemów które stopiły się od temperatury. Kamienie tworzące bruk również zaczęły pękać.
- Chyba trochę przesadziłem....spałem trochę za długo i wyszyłem z wprawy - dobiegł ponownie głos tym razem za naszym teamem. Wszyscy odwrócili się i ujrzeli.....właściwie to ujrzeli tylko ubranie i ręce przybysza. Kolor jego szat bił szkarłatem i fioletem. W jednej z rąk ubranych w stylowe rękawice spoczywała laska wyłożona kamieniami szlachetnymi i półszlachetnymi wielkości gołębich jajek. Po chwili postać podeszła wychodząc z cienia.
Wszyscy ujrzeli młodą twarz którą okalały srebrne faliste włosy sięgające do ramion. Na nosie spoczywały owalne okulary o fioletowych szkłach które zasłaniały zielone oczy.
- No,no,no pozwolę się przedstawić....jestem Lucian. Dawno się nie widzieliśmy....Fei.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Fei Wang Reed Płeć:Mężczyzna
Łaydak


Dołączył: 23 Lis 2008
Skąd: Polska
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
PostWysłany: 31-05-2009, 20:31   

Fei podniósł wzrok znad niepasujących do siebie strzępów mapy. Mrugnął. Po chwili znowu mrugnął. Zdjął monokl, przetarł chusteczką i ponownie nałożył na oko. Trzeci raz mrugnął

- Lu... Lucek? - zapytał z nutką niedowierzania.

- "Zanim mnie poznasz, trzy razy mrugniesz" - odrzekł Lucian. - Nie przypominasz sobie?

- Ha! To naprawdę Ty! Lucek, niech Cię uściskam. Nic się nie zmieniłeś!

- No, no, spokojnie, Feiu. Jak widzę macie tu oblężenie i nieźle się bawicie. Mogę się przyłączyć, co?

- Nie tak szybko, ptaszku! - Velg zamachał ręką, by Lucian wreszcie spojrzał na niego. - Ja tam Feiowi u... chrr! - odkaszlnął - ...fam, ale podejrzanie mi wyglądasz. Na dodatek masz niebezpieczne skłonności do monoteizmu, ale tutaj panuje tylko jeden monoteizm - kicjaństwo, więc uważaj - za herezję stracisz głowę. No! - zaakcentował.

- Hmm... Lucek, - wtrącił się Fei - a właściwie to co Ty tu robisz? Przecież wtedy... pamiętasz... no... wtedy, kiedy... dałem dyla...

_________________

Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imiona miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.

A. Mickiewicz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 31-05-2009, 22:57   

-Dyla? Zaraz, zaraz ale o który raz ci chodzi? Ten w Oschenburg? Nie moment to było wcześniej, zaraz zaraz....hmmm- podrapał się po głowie.
- Możesz trochę szybciej? - zapytał Karel - czy będziemy stać całą noc? - po czym szermierz konspiracyjnie szepnął do Velga - Naprawdę dziwny gość szefie, przerobił ich na grzanki a ma straszną sklerozę.....a ty co o nim myślisz? - w tym momencie Lucian stwierdził triumfalnie.
- Aaaa już wiem! Chodzi ci o Bitwę o Reiki prawda? Coż to że zrobisz eeeee taktyczny odwrót było wliczone wtedy w kalkulacje. Zresztą przecież to były dwa lodowe smoki nic szczególnego więc zapomnij o sprawie.......swoją drogą zniknąłeś wtedy tak szybko że nie zabrałeś swojej cześci za tą hmmmm robotę? W każdym mąć razie masz. - srebrnowłosy wręczył Feiowi pierścień.
-To jest?
- Och przestań nie ów że teraz ty masz sklerozę przecież dobrze wiesz co to jest - w tym momencie przypomniał sobie o reszcie.
- Ach tak ehem jak już mówiłem nazywam się Lucian Dunkelschwert dla przyjaciół Lucek i jestem ehem starym kumplem Feia. Tak starym że widzieliśmy jak ludzie rzucali się bananami na drzewach - zachichotał - Jestem hmm z braku wyższego określenia powiedzmy że Arcymagiem. Z założenia do wynajęcia o ile robota będzie ciekawa. Miło was poznać.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 01-06-2009, 07:07   

Sasayaki patrzyła tylko na tę scenę całkiem skołowana... Jej nowi towarzysze byli dość ekscentryczni, a w dodatku wciąż ich przybywało. Teraz w drużynie było trzech czarodziei, szermierz i Velg, którego zdolności, choć niewątpliwie potężne, nie zostały jeszcze ujawnione...

Lucek okazał się być lepiej wychowany od pozostałych. Witając się podszedł najpierw do czarodziejki i ucałował jej rękę, prawiąc niejasne komplementy na temat jej włosów. Później oddał szacunek Velgowi jako Pierwszemu Sekretarzowi jakiegoś MAC-u, uścisnął dłoń Karela i w końcu klepną Faia w plecy. O dziwo pomimo swojej sklerozy świetnie pamiętał drogę do nieszczęsnej Doliny Kurhanów. Ruszyli we wskazanym przez niego kierunku.

Szli długo wzdłuż rzeki Ivis, brukowanym gościńcem, który powoli zmieniał się w bitą drogę i w końcu w ścieżkę wśród wysokiej trawy. W końcu zapadł zmrok. Postanowili rozbić obóz przy zatoce nad rzeką. Karel miał pierwszą wartę.

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 01-06-2009, 13:14   

Która okazała się wyjątkowo nudna. Zapalił więc papierosa zaciągnął się z lubością po czym ciął mieczem na prawo. Ork numer 12 złapał się za pierś po czym padł koło pozostałych jedenastu którzy leżeli tuż obok.
- Nudy - stwierdził szermierz. Tymczasem przy ognisku....
- Mówię wam to była naprawdę dziwna robota. jakiś książę chciał żebyśmy wyciągnęli z jeziora miecz....jak mu było Fei? Excalibur? Nieważne....więc w jeziorze siedziały trytony. Więc magia odpada, nurkowanie jeszcze bardziej a negocjacje stanęły na tym że my rzuciliśmy parę fireballi oni parę trójzębów i tyle.
- I co dalej?
- Och znaleźliśmy sposób - kontynuował Lucian - przywlekliśmy elektromagnes i było po problemie.....innym razem - w tym momencie zgasło ognisko....wokół zapanowała nieprzenikniona ciemność.
- Hmmmm biorą pod uwagę koniunkcje mocy i preferencje gatunkowe to musi być wampir - wydedukował srebrnowłosy -.....pytanie tylko czy królewski czy cesarski jak myślisz Fei?

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Velg Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 05 Paź 2008
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 01-06-2009, 13:34   

- Heretycy zawsze zapominają o wszystkim. Zwłaszcza o podatkach. – podsumował karelową uwagę o sklerozie, za czym umilkł.

Po kilku godzinach podróży, Velg wreszcie został doprowadzony do szewskiej pasji. Poruszali się ślamazarnym tempem. W dodatku, Karel próbował wstępować do każdej napotkanej karczmy (napotkali cztery) na minimum dwie godziny – a jednocześnie dojść na miejsce w ciągu godzin trzech. Ale ten problem został szybko rozwiązany. Pierwszy Sekretarz własnoręcznie wywalał Karela z każdej karczmy. Po czym wywalał z nich jeszcze Sasayaki i Lucienia. A później – znów swego podwładnego, który najwyraźniej próbował korzystać z chwili nieuwagi zwierzchnika.

Ogólnie mówiąc – podróż minęła mu pod znakiem nerwów. A zapowiadała się taka piękna imitacja urlopu… Sfrustrowany, na końcu zrezygnował nawet z przebywania incognito – momentalnie przyjmując swą prawdziwą postać. W miejsce złotowłosego podrostka, jakim się uprzednio mienił, pojawił się wysoki, czarnowłosy rycerz odziany w czarny płaszcz zakonny z wyhaftowanym srebrnym jastrzębiem, herbem rodu królewskiego Saerii. Dziwiło tylko, że nie nosił przy sobie żadnej broni…

Kiedy wreszcie zatrzymali się i zapadła ciemność (dwie minuty później), do jenerała powrócił wysłany uprzednio motyl. Istota, utworzona z velgowej krwi, zaczęła przekazywać swemu twórcy uzyskane informacje. A robiła to nie inaczej, jak alfabetem Morse’a – zastępując krótkie sygnały śpiesznymi uderzeniami skrzydeł, a długie – powolnymi machnięciami.

W…A…M…P…I…R…Y… … … D…U…Ż…O… … W…A…M…P…I…R…Ó…W…” – przyswoił sobie przekazane mu informacje

- Gdzie? – zapytał zwiadowcę. I wówczas, jakby na komendę, jakaś siła zgasiła ognisko.

- Phi… Głupcy. – stwierdził, przemieniając się po raz kolejny. Tym razem jednak nie przybrał żadnej normalnej postaci, lecz stał się czymś w rodzaju manifestacji potęgi ognia. Ognista sylwetka, wysokości około dwóch metrów, dostarczyło dostatecznie dużo światła, aby oświetlić całe obozowisko. W szczególności zaś dostarczyła dostatecznie dużo światła, żeby oświetlić sylwetki tuzina wampirów wkradających się do obozu…

Velg z quasirykiem odgonił jednego z nich od szyi Sas…

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Karel Płeć:Mężczyzna
Latveria Ruler


Dołączył: 16 Kwi 2009
Skąd: Who cares?
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 01-06-2009, 21:59   

-Hmmm imć generał ma rację zawsze można się przyjrzeć szczątkom i ocenić jaki to gatunek......poza tym wnioskuję że imć Velgu masz preferencje co do ognia? Więc to ci się spodoba - po czym zaczął inkantację.
- Subete no chikara no minamoto yo
Kagayaki moeru akaki honoo yo
Waga te ni tsudoite rengoku to nase! Baasuto Furea!
- po czym pojawiła się kula światła która sekundę później wybuchła biało~błękitnym płomieniem. Las na obszarze kilku kilometrów kwadratowych stanął w płomieniach. Jednak Lucian i jego towarzysze pozostali nietknięci....widocznie za sprawą olbrzymiej kontroli jaką przejawiał nad zaklęciem srebrnowłosy.
- Ojej chyba znowu przesadziłem.
- Rozumiem że to koniec warty? - powiedział pojawiający się obok Karel. W reku trzymał za gardło wampira. Który był całkiem żywy nie licząc tego że połamano mu chyba ze 40 kości. - chyba warto go przesłuchać - powiedział rzucając krwiopijcę na ziemię.

_________________
"So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 02-06-2009, 07:30   

Sasayaki zrobiła krok nad hałdami popiołów, będących kiedyś atakującymi ją wampirami. Była zła na siebie że dała się zaskoczyć, na szczęście Velg jej pomógł. Jednak i tak udało jej się spopielić dwóch i pół wampira.

Schwytana pokraka, pomimo początkowych trudności (rozwianych przy pomocy subtelnych gróźb), wyjawiła że atak zarządził ich dowódca... jednak nie dało się wydusić z niego kim jest. Wampir rozwiał się, gdy tylko musnęły go pierwsze promienie słońca.

- Chyba nic tu po nas- powiedział Lucian.
- No to ruszajmy- pośpieszył wszystkich Karel, nie mogąc się doczekać pozostałych wampirów do obicia.

Po jakiejś godzinie marszu wkroczyli do Doliny.

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 2 z 4 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group