Ogłoszenie |
Forum archiwalne, nie można zakładać nowych kont.
|
Życzenie Lorda |
Wersja do druku |
Sasayaki
Dżabbersmok
Dołączyła: 22 Maj 2009 Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma WOM
|
Wysłany: 25-05-2009, 08:17 Życzenie Lorda
|
|
|
Dzwi karczmy otworzyły się z hukiem. Wszedł przez nie pewnym krokiem herold i grając na bębnie by zwrócić ogólna uwagę obwieścił:
- Wielce szanowny Lord Arsen VIII wyznacza nagrodę dla śmiałków, którzy wyruszą do jego rodzinnego grobowca w Dolinie Kurhanów by przynieść mu stamtąd ceremonialny miecz jego pradziada Arsena VI. Wyprawa to niełatwa gdyż po drodze przejść trzeba przez tereny opanowane przez ogry, zaś w samej dolinie czają się nieumarli. Ale nagroda jest warta tych trudów zapewniam. Jeśli ktoś jest na tyle odważny niech powie teraz a wtedy on i jego towarzysze otrzymają mapę i zaliczkę wysokości 10 000 sztuk srebra.
Skończywszy mówić patrzył na zgromadzonych przez dłuższą chwilę. Nikt jednak nie wykazywał chęci na wyprawę. Już miał ruszyć do następnej speluny gdy usłyszał za sobą dziewczęcy głos:
-Ja pójdę!- powiedziała Sasayaki.
Heroldowi wyraźnie ulżyło, była to już szósta z kolei karczma, którą odwiedził.
- Świetnie! Ale nie możesz iść sama...
Tajemnicza nagroda to (Spoiler):
- Spoiler: pokaż / ukryj
- 49% udział w spółce hodowlanej łysych świnek morskich
[/spoiler] |
|
|
|
|
|
Velg
Dołączył: 05 Paź 2008 Status: offline
Grupy: Tajna Loża Knujów
|
Wysłany: 25-05-2009, 09:37
|
|
|
Hodowla łysych świnek morskich? Interesujący pomysł. Fei ucieszy się z świnek eksperymentalnych. - pomyślał Velg, upijając łyk piwa w jednym z kątów gospody. Odczekał jeszcze chwilę - upewniając się, że nikt inny nie chce pomóc odciążać opiekę społeczną poprzez niedobrowolne zrezygnowanie z przyszłych świadczeń (na skutek śmierci, oczywiście).
- Ja pójdę. - ozwał się, wstając z swego krzesła.
Wstając, zmorfował się specjalnie na tą okazję. Miał teraz blond włosy, pełne zapału oczy, rysy twarzy znamionujące naiwność... Słowem, idealnie wpisywał się w ramy wizerunku typowego kandydata na zbawcę świata. Wrażenie potęgowała zbroja, którą Najwyższy Jenerał Bractwa uznał za wskazane przywdziać. Wprawdzie znawcy mieliby trudności z odnalezieniem w niej jakichkolwiek walorów ochronnych - lecz widać było, że jej posiadacz wydał istną fortunę na środki zwiększające połysk.
A w kącie kilku jego podwładnych próbowało dojść, jakie myśli opętały "młodziana" - ale zbyt dobrze znali swego dowódcę, aby ingerować jakkolwiek w przebieg jego misji. Tymczasem...
- Chciałbym tylko wiedzieć, czemuż lord chce grabić grób własnego przodka... - powiedział już mniej naiwnym tonem, wtem jednak doszedł do wniosku, że to nie pasuje do owego przebrania, więc powstrzymał dalsze rozmyślania. |
_________________
|
|
|
|
|
Sasayaki
Dżabbersmok
Dołączyła: 22 Maj 2009 Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma WOM
|
Wysłany: 25-05-2009, 19:10
|
|
|
Cytat: | - Chciałbym tylko wiedzieć, czemuż lord chce grabić grób własnego przodka... - powiedział już mniej naiwnym tonem, wtem jednak doszedł do wniosku, że to nie pasuje do owego przebrania, więc powstrzymał dalsze rozmyślania.
|
-Lord ma swoje powody młodzieńcze- odparł herold. Podszedł do obojga i wręczył Velgowi mapę, z góry zakładając iż pomimo całej naiwności w swym wyglądzie będzie on bardziej odpowiedzialny od jakiejś dziewuchy (seksista>.<).
- Dwoje to jednak za mało zwarzywszy na ogry i zombie...
- Spoiler: pokaż / ukryj
- Prawda jest taka że lord przegrał miecz w karty z wędrownym czarodziejem, ale nikt ci tego nie powie...
|
_________________ Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!
|
|
|
|
|
Karel
Latveria Ruler
Dołączył: 16 Kwi 2009 Skąd: Who cares? Status: offline
Grupy: Syndykat WOM
|
Wysłany: 25-05-2009, 19:35
|
|
|
Drzwi karczmy po raz drugi tego dnia otworzyły się z hukiem....na tyle dużym że same wrota wypadły z framugi. W wejściu stał oto Karel. Miał na sobie jak zwykle czarną skórzaną kurtkę i dżinsy. Raikomaru spoczywał na obu barkach a z jednego koncika ust do drugiego co jakiś czas wędrował papieros.
-Yo boss! - powiedział do Velga - Gdzie szef tam i ja!....Nie wspominając że forsa by się przydała....N-Jammer Cancelera za słowa nie kupię. Ze swojej strony dorzucam najlepszego szermierza w Multiświecie(czyli siebie) motocykl-sokowirówkę-latarkę i droida w jednym oraz transport ekstra bryką międzyplanetarną. |
_________________ "So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
|
|
|
|
|
Velg
Dołączył: 05 Paź 2008 Status: offline
Grupy: Tajna Loża Knujów
|
Wysłany: 25-05-2009, 20:51
|
|
|
- Kasę mieć zaraz będziemy... Teraz tylko zobaczymy, czy ten idiota zadbał o to, byśmy nie uciekli zaraz po jej otrzymaniu. - odezwał się Velg do Karela, siląc się na szept. Taki szept, aby nikt poza jego podwładnym tego nie usłyszał - aczkolwiek miał całkiem sporą pokusę ozwać się szeptem scenicznym. To jednak musiało zaczekać... Jak i rozmowa na temat technologicznych dziwactw podwładnego.
- Ależ oczywiście... Ja skromny człowiek i nie wiem, co może widzieć lord Arsen w grobowcu przodków. - powiedział głośno, z zadowoleniem przyjmując fakt, że wpasowywał się w ton ogólnej parodii. Ale gdyby to były moje czasy, za tak sformułowane ogłoszenia już bym go wybatożył... - przemknęło mu jeszcze przez myśl.
- A o zombie i ogry proszę się nie troskać. Ginąć mogą, nieprawdaż? To zginą. - nadal przywdziewając maskę, dał jednocześnie wyraz swoistej irytacji. Był jednym z największych wojowników tego świata, który mógł się mierzyć z bogami. I, na litość, MIERZYŁ się już z bogami. On miał się lękać? Niech ten hrabia czeka, kiedy tylko będzie miał czas wysłać rozkazy do dowódca, to...
- I można wiedzieć, jak ci na imię, nadobna dziewczyno? - tym stwierdzeniem w oczach herolda udowodnił, że jego okres skupienia nie przekracza sekundy. |
_________________
|
|
|
|
|
Sasayaki
Dżabbersmok
Dołączyła: 22 Maj 2009 Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma WOM
|
Wysłany: 26-05-2009, 09:37
|
|
|
-Sasayaki- odparła dziewczyna, próbując wyszukać w swojej homunkulusowej pamięci kiedy komplement jest miły, a kiedy to pijaczy podryw. Ostatecznie postanowiła założyć iż jej rozmówca jest trzeźwy. Zastanawiało ją zaś dziwne połączenie lalusiowatego wyglądu i zachowania z przebłyskami sarkastycznej arogancji i błysku irytacji w oczach. Niepokojące zdawało się też nagromadzenie nowych dla niej słów w mowie nowoprzybyłego. "W co ja się najlepszego wpakowałam" pomyślała...
Herold nieźle już poirytowany tymi pytaniami postanowił wyłożyć kawę na ławę:
- No dobra prawda jest taka że lord Arsen to tchórzliwa beka sadła, która uwielbia bohaterskie czyny i opowieści. Skoro więc nadarzyła się okazja postanowił wysłać ze czterech poszukiwaczy przygód do gniazda żywych trupów, a samemu oglądać tę akcję z bezpiecznej odległości dzięki jakiemuś wihajstrowi. Doszedł też do "przegenialnego" wniosku iż same umrzyki to za mało i skołował skądś ogry... Teraz ten popapraniec szuka ochotników na tę wycieczkę... Ale powiem wam w sekrecie że to on jest tu największym frajerem... bo zombie i ogry to cieniasy a z tej jego spółki da się wydoić 6400 sztuk srebra miesięcznie... Tak więc to łatwy zysk... Weźcie po prostu te mapę idźcie po miecz i dajcie mi spokój- oznajmił, po czym odwrócił się na pięcie i zamówił najmocniejszego drinka jaki podawali. |
_________________ Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!
|
|
|
|
|
Karel
Latveria Ruler
Dołączył: 16 Kwi 2009 Skąd: Who cares? Status: offline
Grupy: Syndykat WOM
|
Wysłany: 26-05-2009, 13:42
|
|
|
- Za łatwo - powiedział Karel do wspólników - ogry i umarlaki? W tym jest jakiś kruczek....mam złe przeczucia.....a skoro je mam to trzeba do tych przeczuć dotrzeć i poucinać co trzeba. - powiedział Karel po czym usiadł przy stoliku z zamiarem przepicia wszystkich stałych bywalców. |
_________________ "So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
|
|
|
|
|
Velg
Dołączył: 05 Paź 2008 Status: offline
Grupy: Tajna Loża Knujów
|
Wysłany: 26-05-2009, 14:34
|
|
|
- A to jest Karel. A mego imienia mówić chyba nie muszę, bowiem sławne jest w większości krain. - odpowiedział jej, siląc się na arogancję. - Pochwalić się też mogę, że biegłości w wszelkich typach walki pozazdrościć mi mogą nawet najwięksi mistrzowie, a pamiętam niezliczone kampanie wojenne... - ciągnął dalej, siląc się na to, aby to brzmiało niczym zwykłe przechwałki rozpieszczonego chłopca...
... stanowczo jednak nie brzmiało to jak przechwałki dla rycerzy Zakonu Nieba, którzy tłoczyli się w odległym zakątku karczmy. Oni jednak milczeli, pamiętając o nakazach reguły. Kiedy zaś ich Wielki Mistrz odesłał ich gestem usłuchali - świadomi, iż Najwyższemu Jenerałowi nie wchodzi się w drogę. Zresztą, nie było po co. Wydał on już stanowczy rozkaz skierowania (w ciągu najbliższego roku) dwudziestu chorągwi na władztwo Arsena VIII. Z zadaniem inkorporacji ziem władyki - i, z pomocą Inkwizycji, oddania ich pod władzę administracji patriarszej.
- A tymczasem, zastanawiam się, czy nasz drogi lord Arsen VIII kiedykolwiek widział swój rodowy miecz. Obawiam się, że w przeciwnym wypadku odbierając nowy, lśniący miecz od kowala postąpiliśmy i bardziej honorowo (bowiem kto honorowy bawi się w rabusia grobów?) i szybciej. |
_________________
|
|
|
|
|
Fei Wang Reed
Łaydak
Dołączył: 23 Lis 2008 Skąd: Polska Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma
|
Wysłany: 26-05-2009, 18:46
|
|
|
Uśmiechnął się do siebie. Lubił to robić. Przyjemne mu było ułożenie mięśni twarzy w lekko cynicznym i pewnym siebie grymasie. Niewiele widział spod schodów, lecz to było mu na rękę, gdyż to, czego chciał się dowiedzieć - usłyszał, a ci, co nie mieli go zobaczyć - nie zobaczyli.
Wieść o wyprawie Velga z nowymi towarzyszami wielce go ucieszyła. Zapowiadała się niezła rozrywka. Wprawdzie pierwotnie miał zamiar po prostu się z nim tutaj spotkać, ale takiej okazji nie mógł przegapić. To byłby grzech, a Fei strasznie nie lubił grzeszyć (przeciwko sobie).
- No, no, mój Velgu... - szepnął do siebie. - Zombie i ogry, mówisz? I to wszystko ku uciesze durnego Lorda Arsenicum? Zobaczymy, czy ten grosz będzie dla Ciebie taki łatwy...
Spojrzał na kompanów Velga w tej sławetnej wyprawie.
- Tego aroganta już gdzieś widziałem, ale Sasa... - zamyślił się. - Będę musiał się im jeszcze przyjrzeć.
Przechodzący obok z wielkim dzbanem taniego piwa kelner zerknął w niewytłumaczalnym dla siebie odruchu pod schody. Nikogo tam nie było. |
_________________
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imiona miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
A. Mickiewicz
|
|
|
|
|
Sasayaki
Dżabbersmok
Dołączyła: 22 Maj 2009 Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma WOM
|
Wysłany: 26-05-2009, 19:28
|
|
|
-Miło mi was poznać- odpowiedziała. Wtem poczuła na sobie czyjś wzrok, lecz gdy się odwróciła nie zobaczyła nikogo. Nerwowo ścisnęła halabardę.
- Wątpię jednak żeby lord uwierzył że miecz jego dziadka, który żył około wieku temu, byłby teraz lśniący i wciąż ciepły od ognia w kuźni... Może lepiej po prostu wygrzebać jakiś na złomowisku... Ale nie ma co tak stać w tym zaduchu... wyjdźmy na zewnątrz.
Spojrzała jeszcze raz na schody. Było tu zbyt dużo ludzi by mogła wyczuć czy rzeczywiście ktoś tam był i czuła się przez to nieswojo.
- I to szybko- dodała ciszej. |
_________________ Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!
|
|
|
|
|
Velg
Dołączył: 05 Paź 2008 Status: offline
Grupy: Tajna Loża Knujów
|
Wysłany: 26-05-2009, 19:42
|
|
|
- Narsila, którym próbował mnie dobić Aragorn, korozja jakoś nie ruszyła... Zresztą, jakby przetrzepać moje zbrojownie, znalazłoby się kilkanaście starych jak świat mieczy. - mruknął Velg, wyrażając jasno swój pogląd na całą sprawę. - Nieprawdaż, Fei'u? - rzucił tam, gdzie wedle wszelkich rachub jeszcze przed chwilą był czarownik.
- A mapa... - obrzucił wzrokiem owy papier i począł czytać - "Tu żyją smoki." - przeczytał napis na jej obrzeżu - Cóż, interesujące. Znów "Tu żyją smoki" - widać okolice urodzajne, skoro tyle gadów żywią. Znaczy się, dziesięć tysięcy srebrników to istne złodziejstwo... "Ogry.", "Zombie.", "Dużo ogrów", "Dużo zombie.", "Dużo ogrów i zombie". Jakby nie mieli pomysłów, co innego napisać... Zresztą, jak oni na takim terenie grzebią ludzi? I jak oddają cześć miejscom pochowku? A może... Ani nie grzebią ludzi, ani nie oddają czci? Mniejsza z tym, ale wskazuje to, że wydatki na infrastrukturę nie bolą. Dobre drogi to jednak... - tu przerwał, widząc zniecierpliwione spojrzenie Sasayaki, po czym się zreflektował - ...podstawa dla naszej orientacji w terenie. "Grobowiec", tak? Zasadniczo nic nowego. - dokończył swą analizę zadania i zaczął analizę sytuacji w gospodzie.
Ta była dużo dziwniejsza - Sasayaki jakby nigdy nic paradowała w gospodzie z... halabardą (on sam wprawdzie wytworzył swą zbroję, ale normalnie nie wpadłby na rozwiązanie godne indywiduum spod ciemnej gwiazdy). Herold zapijał się, wręczywszy im uprzednio zaliczkę. Karel zaś go przepijał. Nade wszystko zaś...
- Fei, natychmiast złaź z sufitu i się przywitaj! - zawołał czarnoksiężnika. |
_________________
|
|
|
|
|
Sasayaki
Dżabbersmok
Dołączyła: 22 Maj 2009 Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma WOM
|
Wysłany: 27-05-2009, 06:40
|
|
|
Sasayaki poczuła ulgę gdy lalusiowaty wojownik w końcu zamilkł. Dostrzegła też jego zdziwione spojrzenie na jej halabardę... cóż zwiedzanie portów i spelun uczy że dziewczyna musi mieć czym odpędzać pijaków.
Mapa wydawała się być dziwna, a sama misja ździebko podejrzana. Zastanawiało ją też jak mają zamiar wyruszyć skoro Karel wypił już ze dwie beczki mocnego piwa... |
_________________ Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!
|
|
|
|
|
Karel
Latveria Ruler
Dołączył: 16 Kwi 2009 Skąd: Who cares? Status: offline
Grupy: Syndykat WOM
|
Wysłany: 27-05-2009, 08:17
|
|
|
Wszyscy usłyszeli jęk. To ostatni ,,przeciwnik" Karela zwalił się wreszcie pod stół. Na meblu przed szermierzem leżała pokaźna kupka pieniędzy które ten zaczął spokojnie wsypywać do swojej sakiewki. Gdy już monety zniknęły w czeluściach schowka Karel wstał....i poszedł prosto, nie było na nim widać nawet śladów wypitych trunków. Jeden z miejscowych bywalców pokiwał z uznaniem głową.
- Ho,ho z takim nie wstyd przegrać. - szermierz tym czasem podszedł przypatrzeć się mapie.
- Hmmm umarlaki wszędzie tak? Ale to dość szeroka grupa czyż nie? Kto powiedział że tylko zombie będą się tam snuć? Może lich albo jakiś potężny wampir? Jeżeli tak to będzie ciekawie - po tych słowach oparł się o filar podtrzymujący dach i zapalił papierosa. |
_________________ "So come forth, Avenger. It is time to put our lingering dispute... to an end!"
|
|
|
|
|
Sasayaki
Dżabbersmok
Dołączyła: 22 Maj 2009 Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma WOM
|
Wysłany: 27-05-2009, 14:53
|
|
|
- Miejscowi omijają Dolinę szerokim łukiem i żegnają się przy tym, może więc rzeczywiście- odparła Sasayaki, patrząc na Karela z podziwem. Mocne głowy zawsze jej imponowały, a on nawet nie miał problemów z mówieniem...
Wtem sufit się zawalił
[EDIT] Kawałek zmieniony by pasował do tego co napisał Fei |
_________________ Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!
Ostatnio zmieniony przez Sasayaki dnia 27-05-2009, 15:04, w całości zmieniany 2 razy |
|
|
|
|
Fei Wang Reed
Łaydak
Dołączył: 23 Lis 2008 Skąd: Polska Status: offline
Grupy: Melior Absque Chrisma
|
Wysłany: 27-05-2009, 14:54
|
|
|
Niedługo jednak było mu się nacieszyć rozluźniającym papierosem - znad jego głowy zaczęły dobiegać niepokojące odgłosy, jakby pękającego drewna. Karel spojrzał w górę akurat na czas, by zobaczyć, jak łamie się deska, na której zwisała z wysokiego sufitu na czarno ubrana postać. Tajemniczy "zwisielec" zrobił jeszcze szalony zryw i chwycił się pobliskiego żyrandola. W tarzanim ruchu przehuśtał się aż do momentu zerowej energii kinetycznej, po czym coś trzasnęło i Fei zwalił się z hukiem (i żyrandolem) wprost na rozłożoną mapę. Otrzepał się oszczędnym ruchem i spojrzał na Velga.
- Czołem, waszmości - zaczął. - Wygląda na to, że ta mapa jest już do niczego.
Faktycznie uległa dewastacji. Na jedynym większym kawałku, obok trójkąta zapewne przedstawiającego górę, widniał napis: W tym miejscu zombie i ogry robią zasadzkę. Fei obrócił się do Sasayaki.
- Witaj, Sas. Ee... Od oparów alkoholu zbroja szybciej rdzewieje. To znaczy... yy... Ta mapa i tak jest do niczego.
W tych kawałkach na pewno - dodał w myślach.
- W tych kawałkach na pewno - odrzekła Sasayaki przestępując z nogi na nogę niezmiernie przy tym hałasując.
- Spoiler: pokaż / ukryj
- Aaa... Sas, aleś mnie uprzedziłaaa... Najwyżej później zmienię. Heh. ;)
|
_________________
Ręce za lud walczące sam lud poobcina.
Imiona miłych ludowi lud pozapomina.
Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzie
Wezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie.
A. Mickiewicz
|
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików Możesz ściągać załączniki
|
Dodaj temat do Ulubionych
|
|
|
|