FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 28, 29, 30, 31, 32  Następny
  Mangi (ew. komiksy) aktualnie czytane
Wersja do druku
Araragi Płeć:Mężczyzna
Void


Dołączył: 04 Maj 2013
Status: offline
PostWysłany: 04-05-2013, 01:39   

Trzeba przyznać tournament w GUNNM:LO już do szału doprowadzał, ale dla takiego słodkiego kociaczka to dało się przemęczyć. A tak na serio to LO bardzo zawodzi ogólnie i pewnie jakby nie flashbacki z przeszłością Ality to bym dawno sobie odpuścił, w zasadzie sproszczenie endingu z prequela też jest wielkim plusem seri.

Ja dzisiaj złapałem let's lagoon, takie tam niby mystery, całkiem wciągające ale ma sie wrażenie jakby się widziało to już setki razy, chodzi mi o podróże w czasię itp. Ta manga odziwo zdecydowanie ma najlbliżej do powieści Suzymiya haruhi, w zasadzie to w kilku scenach to nawet miałem mocne deżawu.
Sam nie wiem co o tym sądzić.

Bokurano też przeczytałem... wspaniałe ale... sadness level: suicide.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
C.Serafin
Gość
PostWysłany: 04-05-2013, 19:00   

Starcraft: Frontline
Czterotomowa antologia one-shotów ze świata kultowej gry Blizzarda. O dziwo nie jest aż tak wielką tragedią jak Warcraft: Trylogia Sunwell, ale szału nie ma. Głównie dlatego, że średnio jedna dobra historia na tom to ewidentnie za mało, a cała reszta tonie w przeciętności, lub zwyczajnie wkurza głupkowatym scenariuszem.

Annarasumanara
A tu mamy coś z całkowicie przeciwnej ligi, czyli inteligentne koreańskie josei o wchodzeniu w dorosłość, odpowiedzialności za siebie i innych oraz ludzkich błędach. W dodatku z bajeczną, eksperymentalną kreską, nad którą można piać z zachwytu.

Główna bohaterka - Ah-ee Yoon, po odejściu ściganego przez dłużników ojca musi samodzielnie zaopiekować się siostrą i domem. W efekcie po szkole musi dorabiać na pół etatu i nie ma czasu na niemal nic poza nauką. Pomimo to jej finanse są w opłakanym stanie i brak jej pieniędzy nawet na zakup najbardziej potrzebnych rzeczy. Jej życie zaczyna się zmieniać dopiero wraz ze spotkaniem przystojnego dziwaka mieszkającego w opuszczonym wesołym miasteczku, oferującego jej naukę magii. Ah-ee Yoon oczywiście odmawia magikowi, gdyż i tak ma zbyt mało czasu dla siebie, a głupimi sztuczkami nie zarobi ani na jedzenie, ani opłacenie rachunków. To spotkanie jest jednak tylko początkiem wielkich zmian w jej życiu, w wyniku których zacznie darzyć siebie większym szacunkiem oraz znajdzie cele do których warto dążyć.

Kokoro Connect rozdziały 1-5
Czyżbym znalazł sensowną komedyjkę szkolną z moe bohaterami i motywem zamiany ciał? Nie sądziłem że jest to możliwe, ale tytuł na razie wybija się na plus sympatycznymi, choć typowymi postaciami, logicznie podchodzącymi do swojego "problemu" i niegłupimi dialogami. Brakuje mi na razie tylko dobrze sprecyzowanego głównego wątku, ale przeczytane rozdzialiki są tylko wprowadzeniem do historii i mam nadzieję że jakoś się to rozwinie. Aczkolwiek wielkookie i kjutne pyszczki bohaterek trochę mnie przerażają.

Haisha

Jednotomowa manga ze świata Battle Angel Ality, koncentrująca się na początkującym zawodniku Motorballa, który załamał się po swoim pierwszym wyścigu z powodu rozjechanego na torze kibica. Całkiem niezła rzecz o wszystkich ciemnych stronach uprawianego w Mieście Złomu sportu, a zarazem o pragnieniu uczciwej rywalizacji i pokonywaniu własnych słabości. Przy okazji czerpiąca sporo z kryminału noir i narysowana w wyjątkowy, pełen ekspresji sposób.

Ran to Haiiro no Sekai tomy 1-4
Pierwsze wrażenie - mangowy odpowiednik Kyousougigi ze świetną kreską i bajecznymi okładkami. Mamy nawet powiększający się do dowolnych rozmiarów młotek do nokautowania przeciwników, choć korzysta z niego nie główna bohaterka, lecz jej ojciec. W dodatku akcja również toczy się według logiki snu, a oryginalność powszechnej w niej magii jest zachwycająca i szalona.

Niestety, im dalej tym gorzej i już w pierwszym tomie zostaje wprowadzony wyjątkowo niesmaczny wątek, który z czasem niestety jest mocno rozwijany. Otóż, główna bohaterka jest uczennicą podstawówki, lecz przy pomocy swoich za dużych o kilka rozmiarów butów transformuje się w dorosłą i wyjątkowo dobrze rozwiniętą kobietę. I niestety spotyka w tej postaci dwulicowego i potężnego mężczyznę, któremu bardzo przypada do gustu. Jakbym wiedział, że ten wątek będzie się przewijać przez całą mange, to nawet nie zabierałbym się za czytanie.
Powrót do góry
shugohakke Płeć:Mężczyzna
Najstarszy Grzyb

Dołączył: 15 Gru 2011
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 06-05-2013, 22:08   

Infinite Stratos
Jestem niesamowicie zaskoczony tą mangą. Przypominam sobie, że anime IS było bardzo przeciętną moe haremówką z mechami, którego główną cechą były nonsensy i dziury fabularne. A to to wygląda zupełnie inaczej. Ma sympatyczną, nietypową kreskę i od pierwszych stron różnie się od serialu (na przykład przedstawieniem i mechaniką mechów). Przeczytałem dopiero dwa rozdziały, więc ciężko stwierdzić czy fabułę ma równie idiotyczną jak anime, ale spodziewam się, że nie (te problemy były chyba spowodowane tym czym zwykle - próbą upakowania w 12 odcinkach czegoś, co nie ma prawa się w nich zmieścić).

Kolejny raz okazuje się, że im bliżej pierwowzoru tym lepiej. Jak mi się spodoba to może nawet sięgnę po light novel (które zgodnie z trendem powinno już być bardzo dobre ^^).

_________________
I crossed the mountain and I climbed the river...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
peregrinus Płeć:Mężczyzna
wol(no/ny) myśliciel


Dołączył: 15 Sty 2010
Status: offline
PostWysłany: 15-05-2013, 01:18   

Blade of the Immortal tom 30

W końcu koniec! Tutaj walki były chaotyczne, przez co straciły na dynamice i już tak nie zachwycały, co z drugiej strony sprawiło, że były bardziej realistyczne. Bo ile można, tak z ranami i zmęczeniem? Spora ilość trupów i to nie tylko postaci trzecioplanowych to kolejna zaleta. Co ważne nie było wskrzeszeń (na scenie przed statkiem, gdy była retrospekcja rozejścia się Rin i Kagehisy, już myślałem, że wskrzesili
Spoiler: pokaż / ukryj
Makie
- za dużo shounenów. Sama końcówka nawet może być, ja mam tylko niewielki niedosyt. Autor skrótowo, ale w miarę wyczerpująco przedstawił losy tych co przeżyli, ładnie zamykając ich wątki. Ostatnie sceny po time skipie oryginalnym zakończeniem z pewnością nie były, nawet trochę rozczarowują, ale ten ukłon w stronę większości widzów też jakoś ujdzie. Sumując już całość mangi to oceniłbym na 8/10. Bardzo dobrze się czytało (jedynie początkowe rozdziały i arc z więzieniem i eksperymentami były nudne), fabuła średnia, postaci trochę lepsze, ale jaka kreska! Jedynie ta Berserka bardziej mi się podobała. Chociaż, gdybym zamiast dwóch lat czytał Blade of the Immortall nie mniej niż 10 lat lub co gorsza od początu, to pewnie inaczej rozłożyłyby się akcenty tej oceny.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
C.Serafin
Gość
PostWysłany: 23-05-2013, 17:38   

Feng Shen Ji seria 1
Manhua znaleziona przy okazji poszukiwań innego tytułu, którym w końcu okazało się Shuto Heru (tudzież Shut Hell). Niestety, okazało się że tłumaczenie SH jednak stanęło na trzecim tomie i na razie trudno liczyć na coś więcej. Na razie dałem sobie spokój ponieważ wciąż pamiętam sytuację z trzytomowym Baroque na którego kolejne rozdziały czekałem chyba cztery lata. Za to fani FSJ idą jak burza i dzięki cotygodniowemu wypuszczaniu rozdziałów dotarli już do 1/4 drugiej serii. A ponieważ okładka i opis wyglądały niesamowicie uznałem, że warto dać mu szanse. I okazało się, że trafiłem na najciekawszego bitewniaka fantasy od czasu gdy czytałem Shin Angyo Onshi.

Młody i nadzwyczaj ambitny władca potężnego cesarstwa Shang odmawia posłańcowi bogów daniny, którą miałoby być wysłanie 10.000 ludzi do gigantycznej kopalni wydobywającej kamienie krwi i inne minerały. Sprzeciwianie się władcom świata nie jest jednak dobrym pomysłem i już w kilka miesięcy później u bram stolicy staje ogromna armia innego państwa, manipulowana przez odesłanego posłańca. Bogowie jednak są wyjątkowo mściwi i w momencie, gdy ma już rozpocząć się bitwa do walki dołącza kilku najpotężniejszych bogów, mających na celu poniżenie i rozgromienie sił cesarstwa. W jednej chwili wojna zmienia się więc w rzeźnię rodem z Exalted. Cesarz ma jednak parę asów w rękawie, więc starcie nie toczy się jak chcieliby jego wrogowie i dzięki niemu legenda o zakończeniu ery bogów zaczyna się powoli spełniać. Kluczowa rolę w niej odegra jednak dopiero jego syn, który najpierw będzie musiał dojrzeć i nauczyć się wielu ważnych rzeczy.

Pierwsze wrażenie - co za kreska! Piękne tła, nadzwyczajna dynamika, klimatycznie nałożone kolory i niezłe projekty postaci zapierają dech w piersiach. O dziwo, szczególnie wybijają się projekty mężczyzn, którzy są nadzwyczaj mocno zbudowani, a jednocześnie bardzo charakterystyczni i przystojni. Nie zdziwiłby się nawet, gdyby seria bardziej przypadła do gustu paniom, bo choć mamy jakąś kapłankę trzymającą w piwnicy istny harem żigolaków i sporo charakternych bohaterek, to pierwsze skrzypce gra całkiem liczne grono nieraz niejednoznacznych facetów. Co prawda chwilami jest dziwnie pstrokato, a zbliżenia na twarze i okładki rozdziałów są kolorowane w dziwnie nienaturalny sposób, ale stopniowo to się poprawia. No i biją się!

Ale tylko do czasu, gdy bohaterem zostaje syn cesarza, który ekspresowo zmienia się z buca w odpowiedzialnego za innych i pracowitego knuja. Takiego, co robi w konia syna wrogiego generała, nadzorcę kopalni i Wielkiego Boga Plagi. I to wszystkich trzech jednocześnie, grając na ich ich dumie i uczuciach oraz łgając ile wlezie. Szkoda tylko, że z czasem mocno rośnie w siłę i zamiast knuć koncentruje się na treningach, skutkujących opanowaniu chyba najpotężniejszej defensywnej mocy w tym świecie. Na szczęście nie zostało mu już zbyt dużo power-upów i po opanowaniu pewnej ofensywnej mocy pewnie skoncentruje się na zbieraniu sojuszników i laniu pozostałych Wielkich Bogów.

Kolejnego plusa ma za dobry gust do kobiet, bo jego żoną (w zasadzie to narzeczoną, ale już od początku oboje zwracają się do siebie per: "droga żono" i "mężu") zostaje ekspresowo całkowicie zwyczajna, zakochana w nim z wzajemnością dziewczyna. W większosci fantasy jakie dotąd czytałem bohaterowie wybierali sobie przynajmniej czarodziejki lub arystokratki (o cycatych elfkach i boginiach nie wspominając), a tu figa! Na swój sposób jest to całkiem ciekawe, tym bardziej że dziewczę w pełni zdaje sobie sprawę, że niezbyt nadaje się na żonę władającego magią następcy tronu. Szkoda tylko, że dopiero pod koniec trójka autorów stara się z niej zrobić ciut niejednoznaczną osobę, co częściowo się nawet udaje.

Ogólnie jest więc nieźle, choć koniec serii zmienia się w jedną, wielką nawalankę z kolejnymi bogami, na której cierpi fabuła. Na szczęście nie dotyczy to jednak postaci i wciąż jestem zaskoczony jak ciekawymi osobami okazali się choćby Główna Kapłanka i Wielki Bóg Zniszczenia. Aż ciarki mi przechodzą po plecach.


Squir
Słyszałem wcześniej różne niepochlebne opinie na temat tego tytułu, ale nie sądziłem że będzie aż tak źle. A kuleje wszystko, począwszy od proporcji postaci, dynamiki, dialogów i fabuły ograniczającej się do ucieczki przed policją, przygarnięcia robopanienki, inwazji kosmitów, przygarnięcia kolejnej panienki i planu kradzieży statku kosmicznego. W połowie tomiku załapała się także jakaś wielka tragedia głównego bohatera, ale jest tak nieprzekonująca, że zęby bolą i krytykowanie tego komiksu zaczyna przypominać kopanie leżącego. Główną i jedyną zaletą wydane mi się gatunek, bo "polskie mangi" będące borderline hentaicami to prawdziwa rzadkość. Inna sprawa, że dzięki miernej kresce erotyka jest ona równie atrakcyjna jak deszczowe, jesienne popołudnie.

Ga-rei - Tsuina no Shou
Jednotomowy dodatek do mangi Ga-rei, koncentrujący się na Tsuinie. A dokładniej na jej początkach pracy w charakterze egzorcystki i groteskowej miłości do Mikado. A raczej miułoźci, bo główny przystojniak jest sztywny jak kłoda drewna i traktuje swoją wybrankę jak ścierę do podłogi. Brrrr.... przypomniało mi się Itazura na Kiss. Nie jest jednak tak tragicznie jak mogłoby się wydawać, dzięki nieźle rozładowującemu atmosferę zboczonemu egzorcyście - Izunie i w miarę sprawnemu poprowadzeniu opowieści. Choć ewidentnie przydałby się jakiś konkretny, większy wątek łączący kolejne rozdziały i bardziej sensowne zakończenie. W efekcie jest to przeciętniak, przeznaczony wyłącznie dla czytelników głównej serii.

Priest tomy 15-16
Wow! Netraphim okazuje się jeszcze ciekawsza bohaterką niż na to wyglądało i pomimo że służy głównemu Zuemu, jest chyba najbardziej ludzką osobą w całej manhwie. Na własne nieszczęście, gdyż to co serwuje jej los jest naprawdę nie w porządku. Mamy więc wyjątkowo tragiczny dramat, zakończony w końcu pełną emocji, wieloetapową bitwą w miasteczku. W dodatku autor zadbał o niezłe przedstawienie pozostałych postaci i nawet szaleni zakonnicy zaczynają budzić współczucie. A to dlatego, ze oni też byli kiedyś zwykłymi, kochającymi ludźmi i ich przemiana wynikła z powodu przeprowadzonych nad nimi eksperymentów.

Nie dało się tak wcześniej?!
Powrót do góry
peregrinus Płeć:Mężczyzna
wol(no/ny) myśliciel


Dołączył: 15 Sty 2010
Status: offline
PostWysłany: 28-05-2013, 00:09   

Gość napisał/a:
Ogólnie jest więc nieźle, choć koniec serii zmienia się w jedną, wielką nawalankę z kolejnymi bogami, na której cierpi fabuła. Na szczęście nie dotyczy to jednak postaci i wciąż jestem zaskoczony jak ciekawymi osobami okazali się choćby Główna Kapłanka i Wielki Bóg Zniszczenia. Aż ciarki mi przechodzą po plecach.

A mi tak średnio się podobało. Początek niezły, aż do końca arcu w kopalni ciekawie, ale potem fabuła coraz mniej mi się podobała. Rebelia bogo-indian zamieszkujących tipi, a tym bardziej dalsze wydarzenia, to już poziom niżej. Kreska naprawdę ładna, ale poza mimiką twarzy, której praktycznie nie ma. Ogólnie dobra manhua, szczególnie, że takich niewiele, chciało by się tylko powidziec jej autorowi i jego fbularnym zamysłom: "nie idźcie tą drogą".

Billy Bat do 79 rozdziału - to już poziom wyżej, przynajmniej bardzo dobra manga, co oczywiście biorąc pod uwagę autorów nie dziwi. Fabuła jak na razie jest świetna, a jeśli dobrze ją pociągną, to może być nawet lepsza niż ta z 20th Century Boys. Autorzy stworzyli teorie spiskowe godne dobrej powieści i widać, że dobrze wczuli się w opisywaną epokę. Zresztą Billy Bat ze znanych mi mang ma chyba najciekawiej osadzoną akcje na tle wydarzeń i postaci historycznych. Do minusów narazie zaliczyłbym zbyt wiele podobienstw do 20th Century Boys (w wielu wypadkach to trochę gorsze wersje oryginałów, choć może się jeszcze rozwiną).
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
C.Serafin
Gość
PostWysłany: 28-05-2013, 17:52   

Cytat:
A mi tak średnio się podobało. Początek niezły, aż do końca arcu w kopalni ciekawie, ale potem fabuła coraz mniej mi się podobała. Rebelia bogo-indian zamieszkujących tipi, a tym bardziej dalsze wydarzenia, to już poziom niżej. Kreska naprawdę ładna, ale poza mimiką twarzy, której praktycznie nie ma. Ogólnie dobra manhua, szczególnie, że takich niewiele, chciało by się tylko powiedzieć jej autorowi i jego fabularnym zamysłom: "nie idźcie tą drogą".

Osobiście miałem nadzieję, ze po prostu trójka autorów nie miała pomysłu jak ubarwić koniec serii i stąd też różne głupawe pomysły. Niestety pomyliłem się i drugi sezon jest jeszcze głupszy, a pomysł z rozdziału 45 polegający na wciśnięciu do i tak chaotycznej bitwy kolejnej piątki nowych postaci rujnuje jeden z największych plusów tytułu, jakim były udane kreacje postaci. Pomimo zachęcającego początku seria jest więc ewidentnie jedynie dobrym bitewniakiem. Ale i tak wrócę do jej czytania, gdy tylko przetłumaczony zostanie cały drugi sezon, czyli za okrągły rok. Przecież nie mogą się lać bez końca, tym bardziej że bohatera czekają próby dotarcia do świata bogów i odbicia własnego królestwa.

Green Blood do rozdziału 27
Czyli mangowy western z wybitnie dołującym i brutalnym klimatem, którego akcja toczy się po wojnie secesyjnej w Nowym Yorku. A dokładnie w dzielnicy Five Points, będącej schronieniem dla najgorszych typów. Główny bohater jest mordercą pracującym dla gangu Grave Diggers, uzbrojonym w rewolwer z fikuśnym bagnetem. Ze względu na swoją bezwzględność, skuteczność i lojalność zyskał sporą sławę w mieście, zyskując pseudonim Grim Reapera. Stara się jednak utrzymywać swoja tożsamość w tajemnicy, ze względu na młodszego brata będącego jedyną ważną dla niego osobą. Problem tylko w tym, że jego umiejętności są sola w oku syna przywódcy Grave Diggers, który postanawia wykorzystać braci do we własnej grze.

Manga ewidentnie jedzie na dwóch, mocnych zaletach - wyjątkowo szczegółowej kresce i odrażająco brutalnym nastroju. Kłopot tylko w tym, że to na dłuższą metę za mało i irytuje mnie sporo rzeczy, na czele z oboma głównymi bohaterami. Pomysł by Brad przez długi czas wypowiadał do prawie każdego zamordowanego człowieka frazę "nie miej mi tego za złe" jest niemal tak wkurzający jak jego życiowy cel, którym jest zabicie własnego ojca. Dla odmiany, jego młodszy brat jest niewiarygodnie naiwnym chłopakiem o dobrym sercu, pragnącym zarobić na życie uczciwą i ciężką pracą, przez co nijak nie pasuje do klimatu mangi.

Szkoda też, że autor nie ma pomysłu na dłuższe walki, czego skutkiem są dziwaczne starcia na noże oraz absurdalna kuloodporność i błyskawiczne leczenie się głównego bohatera. Moment gdy przeżywa ostrzał z działa gatlinga odnosząc zaledwie parę ran, choć wokół leży kilkadziesiąt trupów jest tego dobrym przykładem. Na pewno nie jest źle, ale jednak mogło być zdecydowanie lepiej.

Gin no Saji (aka Silver Spoon) tom 1
Najnowsza manga autorki Fullmetal Alchemist, której akcja toczy się w... szkole rolniczej. Tytuł ma więc już na starcie ogromny plus za nietypowe podejście do oklepanego tematu komedii szkolnych, a dzięki zwariowanemu humorowi (fanklub krów mlecznych przeglądający wyniki zawodów na najpiękniejsza jałówkę rządzi) i boleśnie wiarygodnemu podejściu do zajęć praktycznych w stylu sprzątania stajni, czyta się rewelacyjnie.

One-punch man do rozdziału 24
Zaskakująco dobra komedia o superbohaterach, ze świetnym głównym herosem. Saitama jest znudzonym życiem, łysym facetem, przebierającym się co jakiś czas w strój wyglądający jak pidżama z płaszczykiem. Jest też najpotężniejszym superbohaterem na Ziemi, zdolnym do pokonania każdego wroga i rozbicia asteroidy jednym ciosem. Nie jest jednak z tego powodu szczęśliwy, gdyż każda jego walka kończy się błyskawicznie, a ze względu na nieszczególny wygląd i brak parcia na szkło nie jest zbyt dobrze znany nawet we własnym mieście.

Powiem wprost - autor to najprawdziwszy troll, zaśmiewający się do rozpuchu z własnych pomysłów. Taki, który po całym miesiącu czekania na nowy rozdział serwuje czytelnikom tylko 8 nowych stron, obiecując że w kolejnym będzie ich 10 razy więcej. Żeby nie było - słowa później dotrzymał. Poza tym miło patrzeć jak kolejne groteskowe łotry i potwory starają się ile mogą, transformują się, rosną w siłę i wpadają w berserk oraz w kółko gadają o własnej sile i konieczności stawania się coraz silniejszym tylko po to, by zostać pokonanym jednym ciosem przez mocno znudzonego Saitamę.
Powrót do góry
shugohakke Płeć:Mężczyzna
Najstarszy Grzyb

Dołączył: 15 Gru 2011
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 05-06-2013, 00:04   

Shingeki no Kyojin
Postanowiłem poczytać, po zajrzeniu przez ramie oglądającemu anime bratu. Co prawda dalsze zerkanie przez ramie generowało raczej niemiłe przeżycia, bo serial jest przeraźliwie brutalny, przepełniony patosem i, co najgorsze... przeraźliwie nudny. Krwawa jatka i pompatyczne przemowy nie są same w sobie niczym złym, ale to nie one zajmują większość czasu. Ponad połowę widzianych przez mua odcinków wypełniała tania dhama. Ohy i ahy jak to jest beznadziejnie, jak cierpimy, jak giną wierni towarzysze i nieprzeliczalne zawołania "Dlaczego ja?!". Meh.

Ale, co ja się o bzdurach rozpisuję, przecież manga jest ok ^^ To, co w ekranizacji rozdęte poza granice absurdu irytuje i mdli w mandze jest przedstawione w sposób raczej stonowany, a przede wszystkim oszczędniej. Akcja rozpędza się, co raz prędzej (d^2A/dt^2 > 0 , jak nie bardziej) i choć są elementy przewidywalne
Spoiler: pokaż / ukryj
Jak tożsamość kobiety-tytana czy wyniki niektórych starć.
to zdarzają się momenty kiedy dosłownie kapcie człowiekowi spadają
Spoiler: pokaż / ukryj
Jak przy odpadającym kawałku muru.
A pędząca do przodu akcja nie daje bohaterom czasu na odpoczynek.
Zaletą, choć trochę perwersyjną, jest dla mnie niesamowicie brzydka kreska. Momentami zdeformowane ciała postaci (już nawet nie tytanów tylko zwyczajnych ludzi
Spoiler: pokaż / ukryj
choć z takimi stwierdzeniami to trzeba w Shingeki no Kyojin uważać ^^
) wyglądają jak gimbazjalna amatorszczyzna, to idzie się do tego przyzwyczaić, a nawet polubić. Przynajmniej nie uświadczysz tu fanserviceu i jakichkolwiek moeryzmów (choć nie przeczę, moje skromne mangowe doświadczenie pokazuje, że jest to osiągalne również przy ładnej kresce).

Tak czy wspak dodaję tytanów to aktualnie czytanych mang, bo są tego warci. A anime polecam oglądać od początku do końca openingu i ani minuty dłużej ;D

_________________
I crossed the mountain and I climbed the river...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
wa-totem Płeć:Mężczyzna
┐( ̄ー ̄)┌


Dołączył: 03 Mar 2005
Status: offline

Grupy:
Fanklub Lacus Clyne
WIP
PostWysłany: 05-06-2013, 12:21   

A ja przypadkiem nadziałem się na coś, co się zowie "Oukoku Game".

Są tego ledwie 2 rozdziały, ale setting jest niezły, a kreska, jak na temat, zwodniczo kjutna.

Idea jest prosta: każdego dnia o północy, w grupie bohaterów losowo rozdzielane są role - cesarza (sztuk 1), szlachty (może być 1, może być więcej) i plebsu (cała reszta). Wraz z tytułem otrzymuje się geass... errm, prawo wydawania absolutnych rozkazów osobom o niższym statusie... jednak gdy trzech plebejuszy będzie miało dość, mogą ogłosić rewolucję...

Jaki jest cel zabawy? Czym kończy się rewolucja? Co się stanie jeśli nagle twój kolega/koleżanka dostanie nad tobą władzę absolutną? Ahahahha. Possibilities! Proszę, pięknie proszę, niech oni nie zepsują tego settingu...

_________________
笑い男: 歌、酒、女の子                DRM: terror talibów kapitalizmu
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
3869750
Sebaar Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 12 Lip 2012
Skąd: Somewhere in time...
Status: offline
PostWysłany: 20-06-2013, 19:34   

Akumetsu - czyli zamaskowany bohater ratujący Japonię poprzez morderstwa skorumpowanych polityków i bankierów.... przy każdej z okazji sam widowiskowo wysadza swoją głowę. Jakoś nie dziwie się że jeszcze nie powstało anime na podstawie tej mangi, co prawda jest to brutalny tytuł (ale widziałem bardziej gore tytuły), jednak anime w którym przedstawiciele "elit" giną w dużych ilościach nawet jak na Japonię byłoby zbyt kontrowersyjne.

_________________
...a poza tym uważam że Toaru Majutsu no Index powinno dostać kolejny sezon.

The goddess of victory is waving her underwear in your faces!
Fritz Josef Bittenfield
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
C.Serafin
Gość
PostWysłany: 24-06-2013, 21:53   

Ghost in the Shell: Arise rozdziały 1-3
Ups! To miała być odświeżona wersja uniwersum z serialu i trzeciego filmu, ale ewidentnie nie wypalił scenariusz. W efekcie manga wynosi do kwadratu naczelną wadę pierwszej serii telewizyjnej, jaką było nazbyt szybkie poprowadzenie śledztw Sekcji, a pierwszy wątek kryminalny zamyka się w zaledwie jednym rozdziale. Co gorsza ogranicza się do wprowadzenia postaci terrorysty organizującego, w ciągu jednego dnia po przyjeździe do Japonii, trzy ataki bombowe, w tym jeden budzący skojarzenie z tragedią 11 września. Oraz do odprawy i skopania mu tyłka przez jednego z bohaterów, który odszukał go samodzielnie z palcem w nosie. Na kuriozalną walkę finałową nawet nie chce mi się już narzekać, bo nie przypominam sobie, by jakaś odsłona tego cyklu, no może poza drugim tomem komiksowego Ghosta, próbowała wcisnąć aż taki kit czytelnikom lub widzom.

Kolejne dwa rozdzialiki to retrospekcja z czasów, gdy Badou wciąż należał do Rangersów obejmująca misję odbicia jakiegoś polityka, przypominająca raczej filmy kinowe z serii Resident Evil, niż starego Ghosta. Bohaterowie zachowują się bardziej jak bojówkarze, a nie elitarni komandosi, zaś widok Mokoto w obcisłym wdzianku z pępkiem na wierzchu, jakiejś szmacie na głowie i z pistoletami maszynowymi w obu rękach wypada tak absurdalnie i fanserwiśnie, że aż zabawnie. Jeśli seria OAV też będzie trzymać taki poziom, to ja dziękuję.


Kyousougiga rozdziały 1-4
Niesamowite! W przeciwieństwie do anime fabuła toczy się prosto i chronologicznie, co samo w sobie jest nadzwyczajne. Wreszcie odpada konieczność domyślania się kto, kogo, dlaczego i co się właściwie dzieje. Szału jednak nie ma, bo związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy kolejnymi wydarzeniami kuleje i trójka bohaterów jest bez większego sensu przerzucana z kąta w kąt. Kreska jednak niemal nie ustępuje OAV'kom i szczegółowość teł oraz liczba zawartych na nich smaczków wypada nadzwyczajnie. Zauważalnie poprawiono też projekty postaci. Problem tylko w tym, że tłumaczenie stoi od roku w miejscu i sporo czasu minie zanim znowu ktoś się za nie zabierze.
Powrót do góry
Sebaar Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 12 Lip 2012
Skąd: Somewhere in time...
Status: offline
PostWysłany: 24-08-2013, 23:00   

Gunka no Baltzar- manga jest osadzona w świecie stylizowanym na Europę II połowy XIX wieku. Major Balzer robiący szybką karierę w najsilniejszej z armii regionu (wzorowanej na pruskiej), zostaje wysłany jako instruktor do nieco zacofanego państwa sojuszniczego. Oczywiście nasz bohater łatwo ze swojej kariery nie zrezygnuje. Oczywiście najpierw musi poradzić sobie ze swoimi kadetami, nieprzychylnymi mieszkańcami oraz politycznym spiskom. Trzeba przyznać że autor tej mangi odrobił lekcje, jeżeli chodzi o kwestie militarne.

_________________
...a poza tym uważam że Toaru Majutsu no Index powinno dostać kolejny sezon.

The goddess of victory is waving her underwear in your faces!
Fritz Josef Bittenfield
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
kokodin Płeć:Mężczyzna
evilest fangirl inside


Dołączył: 25 Paź 2007
Skąd: Nałeczów
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 26-03-2014, 01:05   

Nadrobiłem Gumnma Last Order i to się dzieje, Final arc rozpoczęty i ogłoszony na kwiecień :]
Generalnie w rozdziałach z serii "Alita Quest" W bardzo ciekawy sposób obserwujemy jak wszystkie poboczne postaci z poprzednich i tej serii, osiąganą jakieś swoje cele względem Ality (lub Novy, to zależy) W każdym razie rajd Figury i Doktora Ido był całkiem fany, nawet Koyomi po drodze pochwycili. I w sumie każdy dostał kawałek tego czego szukał. Figura zamienił rękę na 100% mięsną wersję Ality,ciekawe co panzer-kunster na mięsne ciało. Ogólnie cały hub mózgowy otrzymał mięsne zamienniki. Ido odzyskał starego siebie, razem z dwoma hunterowskimi atrybutami :] Koyomi ... kupę zdjęć. I tylko 100% niemięsna Alita pozostała na szlaku do odnalezienia korzeni na Marsie.
Wydaje mi się, że seria wróciła na te lepsze tory, po całej awanturze z Mbadim i teraz , po kilku ładnych rozdziałach bez głównej bohaterki, zobaczymy najwięcej Ality w Alicie, najwięcej Yoko i last order i tym sposobem remake ostatniego tomu pierwszej mangi dobiegnie końca.

;3
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
vries Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 13 Cze 2007
Skąd: Gliwice
Status: offline
PostWysłany: 28-03-2014, 14:22   

Sabu to Ichi Torimonohikae - mamy kryminał spod znaku katany i kimona. Młody funkcjonariusz Sabu i jego kolega Ichi rozwiązują zagadki kryminalne i najczęściej mordują przestępców.
Jako że Ichi jest ślepym masażystą z mieczem ukrytym w lasce, nietrudno się domyśleć, że chodzi o TEGO Ichiego. Kreska stara, opowieści takie sobie. Czyta się całkiem przyjemnie.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Raul Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 17 Maj 2005
Status: offline
PostWysłany: 13-04-2014, 17:45   

Długo wyczekiwany chapter Berserka, tym razem dzieje się w Falconii.
Naprawdę jestem ciekaw co autor planuje, jak na razie nie widać jak ta manga ma się skończyć.
Następny będzie 23 maja. Mam nadzieję, że tego roku.

_________________
“Why is it," he said, one time, at the subway entrance, "I feel I've known you so many years?"
"Because I like you," she said, "and I don't want anything from you.”
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 29 z 32 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 28, 29, 30, 31, 32  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group