Ogłoszenie |
Forum archiwalne, nie można zakładać nowych kont.
|
Stare Seriale. Nowe Seriale. Dobre Seriale! |
Wersja do druku |
Vivian
La Fleur du mal
Dołączyła: 27 Lip 2009 Skąd: from Darkness Status: offline
|
Wysłany: 15-05-2011, 13:03
|
|
|
Dobra, jednak napiszę, przyznam się.
Nie lubię seriali – tasiemców, które ciągną się w nieskończoność, zatracając stopniowo jakąkolwiek spójność fabuły, logikę i świeżość pomysłu. Na początku jest niezły sezon pierwszy, więc oglądam. Oglądam, oglądam i czekam na finał, ale nagle okazuje się, że... TADAM! Nieeeeeestety akcja rozwiąże się dopiero w sezonie drugim !!!!!!!!! Zatem oglądam dalej, oglądam, oglądam a ostatecznie wychodzi na jaw, że w sumie to też nie zobaczę zakończenia, bo jeszcze powstanie sezon trzeci! Koniec końców, dorzucą 100 nowych postaci, plus jakieś traumatyczne wydarzenia z przeszłości każdego bohatera, potworzą jeszcze najbardziej absurdalne wielokąty romantyczne i powstanie misternie zagmatwana całość, której w sumie kompletnie nie będzie chciało mi się już oglądać.
Dla mnie dobra historia musi mieć zakończenie, tragiczne lub szczęśliwe, satysfakcjonujące lub nie, ale ma być to koniec z góry przewidziany przez reżysera, czy też scenarzystę. No a śmiem powątpiewać w to, że scenarzyści Mody na sukces już przy produkcji odcinka pierwszego wiedzieli, że dajmy na to cała ta historia zakończy się na... nie wiem 5999 odcinku! Podobny stosunek mam do sequeli jakichś kinowych hitów, z którymi to jest tak, mniej więcej: ,,O wow! Sprzedało się! No to kręcimy dwójkę! Mamy pomysł na kontynuację tej historii? Nie?? ( teraz czytać z entuzjazmem)To nic! Coś się doczepi!” Potem te ,,doklejanki” niweczą cały potencjał filmu nr 1, ale co tam... Tak oceniam właśnie Piratów z Karaibów, Klątwa czarnej perły z brawurowym Johnnym Deppem w roli kapitana Sparrowa była wręcz przywróceniem pirackiego kina do łask, natomiast błagam, nie pytajcie co sądzę o następnych częściach... No rzecz jasna pomysły powstają w trakcie pracy, zresztą szczególnie trudno myśleć o precyzyjnym scenariuszu wielotomowej sagi, ale nie da się tak zupełnie ad hoc! Mamy jakiś plan, zarys, to szczegóły winny powstawać w czasie! Hmm zatem rzeczywiście jako serial cenię Dynastię Tudorów, w sumie wiadomo, jaki będzie koniec, ale nie wiadomo, w jaki sposób ukażą to twórcy. Ponadto uwielbiam filmy kostiumowe i historyczne, a już zwłaszcza opowiadające historie o władcach i królewskich dynastiach, może minusem tychże produkcji są pewne odstępstwa od faktów, czy też nieścisłości historyczne, jednakże liczy się dla mnie ogólny obraz. Kurcze piszę to, a u sąsiada mam wrażenie jak gdyby ktoś właśnie rąbał drewno czy rujnował garaż czy coś. Co on tam robi? Powracając do tematu, matko w ogóle chciałam zacząć inaczej, więc teraz zmierzam do meritum.
Lubię historie mroczne, tajemnicze, powieści grozy i opowiadania z dreszczykiem, jednakże książki/produkcje należące do klasyki, czy też takie które potrafią z klasyki uczynić coś nowego a jednakże zachować odpowiedni klimat i nie dokonać profanacji np. na wampirze. Zmierzch i cała reszta jemu podobnych horrorowo-groteskowych romansideł jest jak dla mnie odstraszająca. Na zajęcia z aksjologii literackiej miałam przygotować jakiś przykład kiczu, wybrałam książkę o tytule bodajże ,, Jak poślubić wampira milionera?” - przeczytałam zaledwie opis na okładce - ,,Roman Draganesti jest czarujący, przystojny, bogaty... i jest wampirem. Wampirem, który stracił właśnie kieł, wgryzając się w coś, w co nie powinien. Teraz ma jedną noc na znalezienie dentysty, zanim zostanie skazany na wieczność z krzywym zgryzem. Sprawy Shanny Whelan też nie układają się za dobrze. Po tym jak była świadkiem morderstwa,jest następna do likwidacji na mafijnej liście. A jej dentystyczna kariera stoi pod znakiem zapytania, bo Shanna boi się widoku krwi. Kiedy Roman ratuje ją przed zabójcą, Shanna zastanawia się, czy znalazła mężczyznę, który sprawi, że jej życie nabierze kolorów." Czytając toto w Empiku, myślałam, że uduszę się, próbując powstrzymać wybuch śmiechu. A! Natrafiłam jeszcze na Pamiętniki wampirów sławetnej pani Smith, usiłowałam przebrnąć przez tom pierwszy, ale nie dałam rady, odstraszyło mnie wszystko: język, postaci, ich głębia a raczej jej brak, infantylizm, oś fabularna, pomysły nie wiem skąd doprawdy i tak mogłabym wymieniać. I wiecie co? Pewnego razu po moich kilkumiesięcznych zmaganiach z pracą roczną z historii literatury, postanowiłam się odmóżdżyć po wielce uczonych traktatach i opasłych księgach. Sięgnęłam po ekranizację Pamiętników wampirów, liczyłam na to, że się rozerwę, trochę pośmieję etc. No i totalny WTF, kurcze no, naprawdę nie sądziłam, że można uczynić coś z NICZEGO, za co uważam szacowaną twórczość pani Smith. Nad fabułą pracuje sztab scenarzystów, m.in. Kevin Williamson i Julie Pelc, mam wrażenie, że z książek wyrzucili absolutnie wszystko oprócz imion postaci, wampirów i tła wydarzeń a także jakichś szczątkowych elementów. Popracowali nad postaciami, ich motywami, relacjami, przeszłością i ułożyli misterną fabułę, która rzeczywiście – przyznaję, ma sens. Zaczęłam toto oglądać z zamiarem odmóżdżenia i późniejszego obsmarowania tegoż, jednakże no nie wiem jak to się stało, ale wciągnęło mnie, no przepadłam z kretesem. Dawno, dawno nie oglądałam czegoś, co byłoby komercyjną produkcją o wampirach, która trzymałaby się kupy i nie doprowadzałaby mnie nieustannie do irytacji. Ponadto to jest naprawdę przemyślane, może doczepiłabym się do pewnych rzeczy, ale jest ich niewiele. Mam wrażenie, ze scenarzyści mają jednak wszystko pod kontrolą i nie pozwalają na swobodny flow inwencji twórczej. Ponadto same postaci wampirów, kurcze, ktoś się wysilił, żeby nadać im głębi! Pozbawił je cierpiętniczej twarzy Edwarda, który chciałby, ale nie może, czy też sylwetki krwiożerczych, bezmózgich kreatur, które pojawiają się na ekranie i robią jedynie ''whrrra!!!!”, czy też hot facetów, którzy wampirami są tak no w nawiasie, bo przede wszystkim są hot. Fakt, bohaterowie serialowych „Pamiętników wampirów” miotają się od czasu do czasu to tu, to tam, ale bez tej całej egzaltacji i cierpiętnictwa, można powiedzieć, że zbyt dużo się dzieje, ażeby mogli znaleźć czas, żeby pogrzebać we własnej duszy... nie raczej głębi wampirzej i chodzić i jęczeć: ,,BLOOD! BLOOD!I AM SO MISERABLE! OHH Why me?” Do tego przyznam, że trójkąt romantyczny Damon-Elena- Stefano jest interesujący, bo też nie całkiem oczywisty, ich relacje są o wiele bardziej złożone, aniżeli w książce i o wiele bardziej hmm realne, bez tych wszystkich wzdechów. Do tego Ian Somerhalder w roli Damona - absolutnie bezbłędny, cyniczny, bezwzględny, zmysłowy o magnetycznym wejrzeniu, ale jednak tkwi w nim jakieś dobro, chociaż on sam nie chce się do tego przyznać. W przypływie gniewu bywa niesamowicie porywczy, heh dzięki niemu zawsze akcja się gmatwa. Przyznaję nieco z zażenowaniem, że stałam się jego fanką, kurcze dołączyłam do grona jego fanek, o ja nieszczęsna! Ktoś mi zrobi komplecik z jego podobizną?;P
Kurcze, no i wyszedł elaborat. |
|
|
|
|
|
fm
Okularnik
Dołączył: 12 Mar 2007 Status: offline
Grupy: Alijenoty
|
Wysłany: 18-05-2011, 17:29
|
|
|
Castle S3 24 - no i serial mam z głowy - najprawdopodobniej do jesieni. Podsumowanie sezonu było jednym z tych poważnych odcinków i miało parę zaskakujące zwroty akcji, ale z cliffhangerem na końcu twórcy trochę przegięli. W tej chwili można się zastanawiać nie tyle, co będzie dalej, a raczej, w jaki naciągany sposób zamierzają to odkręcić (ew. jak zamierzają sobie poradzić ze spadkiem oglądalności). |
_________________ Kryska: Weaponized diplomacy was successful!
|
|
|
|
|
Asthariel
Lis
Dołączył: 10 Kwi 2008 Skąd: Warszawa Status: offline
Grupy: Tajna Loża Knujów
|
Wysłany: 24-06-2011, 13:42
|
|
|
Uwielbiam kryminały. Kiedyś uwielbiałem seriale kryminalne. Dlatego też czytając o The Killing pomyślałem - tego właśnie mi brakowało! 13 odcinków na temat jednego śledztwa, każdy jest podejrzany, mroczna atmosfera... A informacja, że to amerykańska wersja duńskiego serialu dodatkowo poprawiła mi humor - bo po pierwsze, oryginałem wszyscy się zachwycali, a po drugie, usłyszałem, że w The Killing będzie inny morderca, wiec można obejrzeć obie wersje dla porównania.
Boże mój, jak ja się zawiodłem. Uwaga, spoilery dotyczące całego sezonu.
- Spoiler: pokaż / ukryj
- Pierwsze dwie godziny były świetne - intrygująca fabuła, intrygujący bohaterowie, dobre aktorstwo, ponury klimat... Pod koniec 4 odcinka podejrzenie zostaje rzucone na pewnego bohatera. Aha, myślą zorientowani w gatunku widzowie - oczywisty fałszywy trop, morderca nie zostanie ujawniony tak wcześnie.
To oczywiste - w większości seriali i książek kryminalnych podejrzenie pada z jednego bohatera na drugiego, a oczekiwania czytelnika cały czas się zmieniają. Niestety, w tym serialu ten sam gość jest podejrzany przez 5 odcinków. 5 odcinków zostało zmarnowanych na bohatera, w którego winę niemal nikt nie wierzył, a fabuła niemal stanęła w miejscu.
Nic to, 10 odcinek przywraca fabułę na właściwe tory. Później mamy 11... który jest absolutnym, totalnym, kompletnym fillerem. 3 odcinki do końca sezonu, z czego jeden poświęcono na filler. Przebolałem to, ostatecznie odcinek pozwala pogłębić relacje między dwojgiem głównych bohaterów, z których policjant - był tajniak pracujący w wydziale narkotykowym jest moim ulubionym bohaterem z serialu.
12 odcinek - szokujący twist na końcu! Nie, tak naprawdę nie, ale widz nie ma pewności, czy to morderca, czy kolejna zmyłka, więc zasiadłem do finału.
Finał był równie nudny jak reszta sezonu, a ostatnie 5 minut odwróciło sytuację o 180 stopni. Właśnie tego oczekuje się od dobrego serialu, nie? Niestety zaskoczeniem w finale sezonu jest fakt, ze nie dostajemy żadnej odpowiedzi. Właśnie tak, twórcy obiecali, że poznamy odpowiedź na główną zagadkę w tym sezonie, a tymczasem sezon skończył się niczym, nie poznaliśmy tożsamości mordercy, ta zostanie ujawniona w drugiej serii, a widz ostał porzucony w samych slipkach na krze dryfującej na Morzu Arktycznym.
O ile przez rok się nie uspokoję, to do drugiego sezonu nie zasiądę. Już wolę obejrzeć oryginalną serię, która podobno jest znacznie lepsza, miejsce akcji znacznie lepiej pasuje do całości fabuły, a tempo jest znacznie lepiej utrzymane. Po obejrzeniu The Killing zwyczajnie czuję się oszukany - zmarnowałem na oglądanie 10h życia, i zostałem pozostawiony z niczym. AMC - schrzaniliście sprawę. |
|
|
|
|
|
Amarth
Dołączyła: 05 Maj 2007 Status: offline
Grupy: Alijenoty
|
Wysłany: 13-09-2011, 19:10
|
|
|
Jak z zasady nie oglądam polskich seriali, bo te wszystkie nowe niby-komedie, niby-telenowele i niby-sensacje zwyczajnie mnie drażnią, tak cuś mnie tknęło i zerknęłam sobie na jesienną nowość: Wiadomości z drugiej ręki. Wytrzymałam jeden cały odcinek (zapewne z powodu jego maratonowej wręcz długości około dwudziestu minut) i losowe wyrywki z trzech kolejnych (zalety nagrywania na starą dobra kasetę).
Sam serial traktuje o parze prezenterów telewizyjnych, którzy z jakichś niezrozumiałych dla mnie powodów są w całym kraju tak popularni, że największe sławy Hollywoodu mogą się przy nich schować. Pan zwie się zacnie Marcin Wilk, a jego partnerka (nie tylko w życiu zawodowym)... cholera ją wie - i tak jest tylko tak zwaną brodą, czyli przykrywką dla Marcina, która ma udawać jego kobietę, podczas gdy on swawolić będzie ze swoim kochankiem, Tomkiem. I zapewne nie zdziwi was fakt, że tylko dlatego zabrałam się za ten serial, by zobaczyć jak sobie Polacy poradzą z głównym bohaterem gejem. Otóż sobie nie radzą. Nie radzą sobie tak bardzo, ze już na początku pierwszego odcinka załatwiają mu 'mały wypadek' skutkujący śpiączką. Żeby jednak świat się nie dowiedział, co spotkało uwielbianego przez masy Wilka, szef stacji, dla której on pracuje wynajmuje Piotra, bezrobotnego aktora klasy „łomatko, toż to sobowtór”, który ma Marcina udawać. I próbuje taki Piotrek odnaleźć się w zupełnie obcym mu świecie, wśród ludzi, którzy szczerze go nie znoszą i jeszcze z kochankiem, który nie ma cycków, ma za to, jak mniemam, sporo do zaoferowania w rejonach nieco bardziej, że tak powiem, tropikalnych.
Przyznaję, że nie mam najbledszego pojęcia, jak wyglądają kulisy pracy w stacji telewizyjnej, albowiem raz jeden, jeszcze jako istota mała i smarkata, miałam okazję zobaczyć wnętrze osławionej wówczas Woronicza 17, ale nie było czasu na wielkie zwiedzanie lub/i zaczepianie pracowników, bo musieliśmy nagrać ten numer do Ziarna, czy inszego programu katolickiego. Tak więc moja wiedza na ten temat jest praktycznie nieistniejąca i wypowiadać się na temat wiernego odwzorowania rzeczywistości nie będę.
Na grze aktorskiej również się nie znam, ale przynajmniej nie są to Trudne sprawy. Humor dość przeciętny, ale raz czy dwa udało mi się pośmiać (choć raz, przyznać muszę, tylko dlatego, że oglądając równolegle parodiowałam sobie widziane sytuacje).
No to powiem słówko o bohaterach. Znakomitej większości nie da się lubić. Wiem, nie powinnam tak po jednym odcinku oceniać, bo 20 minut to za mało, żeby mi się postacie w pełni zaprezentowały. Pozwolę sobie jednak na komentarz odnośnie powodu mojego wpatrywania się w ekran, czyli osób Marcina i Tomka. Ekhem. Ludzie! Serio?
Okej, no więc tak: Marcin to skończony dupek, zapatrzony w siebie, bezczelny, arogancki, wiecznie patrzący z góry i strzepujący resztę ludzkości z podeszwy buta, bo przecież tam jest jej miejsce. Generalnie nie wypadałby źle jako typ wrednego i pełnego pogardy dla świata faceta, gdyby nie to, że ewidentnie ktoś (i raczej nie Tomek) mu wsadził kij od miotły w tyłek. Przez to Marcin jest sztywnym gościem, nieznoszącym gdy ktoś z niego żartuje i, nie daj Boże, przyniesie mu złą markę wody mineralnej. Aha, a w niektórych ujęciach, dzięki magii kamery zapewne, wygląda jak Bóbr Srający Na Pustyni*. Z kolei z Tomka twórcy serialu zrobili, jakby nie patrzeć, typową stereotypową pińdzię. Owszem, jest sympatyczny i miły, ale z tym swoim głosem, trzepotaniem rzęsami i gestykulacją aż się prosi o nazywanie go pedałem. Ja naprawdę nie wiem, czemu ludzie od seriali upierają się, żeby w kreowanych na potrzeby swoich produkcji postaciach-gejach stosować te stereotypowe manieryzmy, które może i są prawdziwe, ale tylko dla niewielkiej grupy. Jakby wszyscy geje zachowywali się jak znane z kabaretów pińdzie, to byśmy codziennie mieli tęczowe parady na co drugiej ulicy.
Generalnie mamy tu taką Modę na Sukces w świecie wielkich telewizji. Raczej nie zdzierżę do końca, ale po kilku następnych odcinkach pewnie poskaczę, żeby zobaczyć ku czemu to dąży i jak się skończy.
*Dla tych, co się nie orientują: to nie jest wcale jakaś straszna obelga, lecz miano, które dzięki Crof w pewnych kręgach stało się synonimem dla nazwiska pewnego aktora (znanego niektórym jako Nicolas Cage).
EDIT:
Komentarz rysunkowy nabazgrany na szybko w przerwie pracy. |
|
|
|
|
|
Ysengrinn
Alan Tudyk Droid
Dołączył: 11 Maj 2003 Skąd: дикая охота Status: offline
Grupy: AntyWiP Tajna Loża Knujów WOM
|
|
|
|
|
ola
Gość
|
Wysłany: 16-09-2011, 14:56 serial
|
|
|
Od roku próbuję sobie przypomnieć pewien serial. Leciał na TVP1 albo w 1998 albo 1999. To serial prod. angielskiej o młodzieży, ich problemach, itd. Znalazłam kiedyś na youtube ramówkę i wydaje mi się, że był tam ten serial - "Niewidzialni" -serial prod. angielskiej - tak było napisane. Szukałam w internecie i zero. Nie znam niestety oryginalnego tytułu a polski nic nie daje bo zero informacji o nim. Podobała mi się piosenka na samym końcu.
Kojarzy ktoś ten serial? Leciał albo po albo przed Rowerem Błażeja??
Męczy mnie to już przeszło rok... pomóżcie... |
|
|
|
|
|
GoNik
歌姫 of the universe
Dołączyła: 04 Sie 2005 Status: offline
Grupy: AntyWiP Fanklub Lacus Clyne Tajna Loża Knujów
|
Wysłany: 16-09-2011, 15:36
|
|
|
Jak Podasz więcej konkretnych informacji (w sensie: jakiś opis bohaterów, może kawałek fabuły czy ), to może komuś się przypomni - seriali o problemach młodzieży to od metra i ciut naprodukowali. |
_________________
|
|
|
|
|
ola
Gość
|
Wysłany: 16-09-2011, 16:54 serial
|
|
|
Ok, więc serial był z lat 80tych i wydaję mi się, że raczej z początku 80tych ze względu na stroje bohaterów.
To był serial angielski (angielskich chyba nie było aż tak dużo, a może się mylę?) w stylu teen drama, żaden tam komediowy. Były w nim poruszane poważne problemy, np. ciąża nieletnich i wydźwięk serialu był raczej smutny...
Akcja działa się głównie w szkole (średniej)...
Odcinki były krótkie, może 20 minut. Były emitowane albo po, albo w trakcie albo przed Rowerem Błażeja.
Przewertowałam Wikipedię i nic nie pasuje. W ogóle niewiele było tam seriali angielskich.
Polski tytuł to "niewidzialni"...
Nic więcej nie mogę sobie przypomnieć :(
Jak sobie coś przypomnę to napiszę... |
|
|
|
|
|
Dembol
Dołączył: 11 Sty 2006 Skąd: Kraków Status: offline
|
Wysłany: 16-09-2011, 21:15
|
|
|
The skins? |
_________________ Evil Manga |
|
|
|
|
Keii
Hasemo
Dołączył: 16 Kwi 2003 Skąd: Tokio Status: offline
Grupy: AntyWiP
|
Wysłany: 16-09-2011, 21:42
|
|
|
Dembol napisał/a: | The skins? |
Przecież to z 2007 roku jest. |
_________________ FFXIV: Vern Dae - Durandal
PSO2: ハセモ - Ship 01
|
|
|
|
|
Dembol
Dołączył: 11 Sty 2006 Skąd: Kraków Status: offline
|
|
|
|
|
Ola
Gość
|
Wysłany: 17-09-2011, 10:07
|
|
|
Skins jest nowy,ale ten Byker Grove to coś w tym stylu, ale mój serial był trochę starszy... i charakterystyczna była piosenka koncowa...
Dzięki za sugestie! :) |
|
|
|
|
|
Ysengrinn
Alan Tudyk Droid
Dołączył: 11 Maj 2003 Skąd: дикая охота Status: offline
Grupy: AntyWiP Tajna Loża Knujów WOM
|
Wysłany: 04-10-2011, 16:47
|
|
|
Thundercats 2011 - fajna seryjka. Głupia niemiłosiernie, naiwna i pełna niekonsekwencji, ale umówmy się - postaciami i fabułą i tak miażdży większość anime, a zachodnich serii tego typu od przynajmniej dekady praktycznie nie robią.
Jest to remake serii z lat 80., której nie widziałem i nie zamierzam, bo bez zastrzyku nostalgii raczej bym nie wytrzymał. Mamy więc porządny oldschool ze świetną grafiką i silnym wzorowaniem na stylistyce jRPG - po prostu bomba. Jakby jeszcze pogłębili postacie i prowadzili je bardziej logicznie... |
_________________ I can survive in the vacuum of Space
|
|
|
|
|
JJ
po prostu bisz
Dołączył: 27 Sie 2008 Skąd: Zewsząd Status: offline
Grupy: Alijenoty Fanklub Lacus Clyne
|
Wysłany: 25-10-2011, 21:20
|
|
|
Ha, znalazłem wreszcie jakiś fajny nowy i wciąż lecący serial.
American Horror Story, czyli coś-jak-horror (nikt się nie skapnął po tytule, parwda?) twórców Glee! Ponieważ Glee w życiu na oczy nie widziałem, nie wiem nawet czy to dobra rekomendacja ;) Anyway, straszne toto nie jest, ale mnie generalnie trudno filmem wystraszyć i w sumie twórcy chyba łapią, że tak samo ma większość młodej publiczności - toteż zamiast na potwory wyskakujące z szafy stawiają na wykręcony, lekko schizowy klimat. I nieźle im to wychodzi! Świetnie wypada zwłaszcza galeria postaci pobocznych związanych z domem (nawiedzonym, oczywiście) wokół którego kręci się cała historia - szajbnięta sąsiadka, podstarzała pokojówka którą faceci widzą jako super laskę, uroczy nastoletni socjopata i do kompletu były lokator z poparzoną twarzą - który odsiedział już wyrok za potrójne zabójstwo. Parafrazując Rebbecę Black - fun, fun, fun, fun, looking forward to next murder!
Sporym plusem jest też to, że historia nie ma potencjału do rozciągnięcia na kolejne sezony. Jest więc spora szansa, że będzie to konkretna, zamknięta historia, bez dokręcanego na siłę dalszego ciągu. |
_________________
|
|
|
|
|
GoNik
歌姫 of the universe
Dołączyła: 04 Sie 2005 Status: offline
Grupy: AntyWiP Fanklub Lacus Clyne Tajna Loża Knujów
|
Wysłany: 25-10-2011, 22:16
|
|
|
JJ napisał/a: | American Horror Story |
TAK!
Zainteresowałam się po tym, jak Łukasz, Czwarta Oficjalna Głowa Hydry, przyszedł z uśmiechem od ucha do ucha i zaczął opowiadać o pieczeniu muffinów z niespodzianką. Odpowiednio ustawione ciastko uratuje ci życie (chwilowo), oh yeah.
Seria klimatem przypomina mi Kingdom Hospital, a przynajmniej jego pierwsze odcinki, kiedy jeszcze nie został wyjaśniony mrówkojad i dziewczynka, trupy biegały po korytarzach za uciekającymi głowami i w zakamarkach czaiły się potwory - tutaj od początku mniej jest groteski, a zdecydowanie więcej paranoi, ale całość prezentuje się w podobnym tonie.
I dom, jestem fanką domu. Gigantyczne witrażowe okna plus urokliwe murale pod tapetą, win. |
_________________
|
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików Możesz ściągać załączniki
|
Dodaj temat do Ulubionych
|
|
|
|