FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 53, 54, 55
  Mroczny Bóg (quest)
Wersja do druku
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 06-03-2005, 19:57   

- O! Cześć, co tu robicie?
- Szukamy cię, palancie, a jak myślisz==?
- Wzruszyłem się.
- My też, zaraz mi zbroja zardzewieje.

Drużynka stała naprzeciwko ustawionego w szeregu oddziału konnych. Konni mierzyli w nich kopiami, które zdawały sie świecić wewnętrznym światłem i obserwowali ich spod kapturów, okrywających głowy z hełmami.

- Mogę wiedzieć po co mnie szukacie?
- Bo nam kazali ciebie znaleźć.
- Nie możecie powiedzieć więcej?
- Nie przy twoich przyjaciołach. Wskakuj na konia i jedziemy.
- Nie cierpię takich sytuacji==.
- Cierpienie to stały element bycia rycerzem.
- Cóż, koledzy, być może sie jeszcze spotkamy. Jak na razie jak widzicie obowiązek wzywa.
- Spiesz się.
- Kazan, pieprzu ci ktoś pod ogon nasypał><!?
- Nie, cukru. I powiedział, że jak cię nie przywiozę puści tam mrówki. Twojej wybitnej inteligencji pozostawiam wydedukowania kto to zrobił.
- ... Do zobaczenia.

Oddział odjechał, rozrywając kopytami runo leśne.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 06-03-2005, 20:33   

-I co teraz?`
-Teraz trzeba znalezc boga i go ukatrupic.
-Brzmi jak plan, kuzynie.
-I to dobry^^
Powrót do góry
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 08-03-2005, 12:40   

Chimeria naciagnęła poduszkę na głowę. Od kilku godzin Madzia nie pozwalała jej zasnąć. Gdy wilkołak po raz n-ty przewracał się z boku na bok rozległ się huk i zatrzęsła się ziemia. Chimeria wyjrzała przez okno. Na niebie szybowało kilkanaście czerwonych smoków, które najwyraźniej komunikowały się z Madzią. Wieża, w której siedziała Chimeria zatrzęsła się ponownie.
-Co do...O.o''' -Chimeria dostrzegła, że łańcuch, który kończy się na obroży smoczycy a zaczyna w ścianie wieży, coraz bardziej wycodzi ze ściany. W konsekwencji, budowla powoli rozpadała się.- ^^""""


-Daleko jeszcze?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 09-03-2005, 23:29   

Atak tak zaskoczył Xellas, że upadła prosto pod jednego z krwiopuszczy, w ostatniej chwili przywołała Kose Ciszy i zasłoniła się nią, potwór rozbił się o jej ostrze niczym bańka mydlana. Kai przyglądał się temu i z rosnącą radością, siekał pozostałe potwory, które co chwila powracały.
-Kai zajmij się nimi!
-Już się zajmuje^^ Nio chodź do mnie- zawołał mazoku i przecioł na pół jednego z potworów
"Psychol" pomyślały równocześnie oba wampiry
-Alarcho spójrz na mą krew ludzkim wzrokiem>] - w ciemnym lesie nie było łatwo widzieć, ale książę zobaczył co wampirzyca miała na myśli, jej krew była prawie czarna
-Dar Kobry?!?
-Coś w tym stylu...za chwilę wypali ci wnętrzności...
Alarcha poczuł w swym ciele delikatne szczypanie, nasilające się z każdą chwilą
-Wielu z twych braci mi to wytykało, ty też, a teraz zapomniałeś o tym?
Na zdumiony wzrok wampira, Xellas uśmiechnęłaś się drapieżnie, Kai przyglądał się temu z nieukrywaną przyjemnością
-Jestem mieszańcem jak to mówicie, kontroluje całe moje ciało, a moja krew stanie siękwasem jeśli tego zapragnę>] Dość się już nasłuchałeś...giń -Xellas wbiła mu Kosę Ciszy w serce- W imię jedynej bogini tego świata, w imię jedynej prawdziwej potęgi, w imieniu LoN- Kosa lśniła niesamowitym niebieskim światłem, zbierając energię w ostrzach- odsyłam cię do ciemności, z której pochodzisz! ANIMATIO!
Alarcha czując moc skoncentrowaną w Kosie w swoim własnym ciele zrozumiał, że po raz pierwszy w swoim długim (nie)życiu, to może być koniec...prawdziwy.
Z Kosy uderzyło niebieskie światło, wampir zapalił się, czuł jak jego wnętrze jest wypalane przez połkniętą krew.
Wampir krzyczał z bólu, chciał ciąć swymi pazyrami, mieczem, chciał zrobić cokolwiek,ale nie mugł, jego ręcę były stare i starzały się coraz bardziej, nie był w stanie utrzymać miecza, padł na kolana, wampirzyca nie puszczała Kosy nadal wbitej w jego ciało wtedy, ale cofnęła się, palił się i rozsypał w pył.
Spojrzał na nią starczymi oczami, w których płonęła nienawiść i strach, jeszcze przez chwilę patrzył tak na nią. Magia kończyła rytułał ożywiania
-...wróce...
-Nie wrócisz...
Delikatny wiatr rozwiał szczątki Alarchy i jego krwiopuszczy, Xellas jeszcze chwile stała na nogach po czym osunęła się na ziemie.

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 10-03-2005, 08:45   

-No...no... Odstawil ladna chatke...
Zamek faktycznie prezentowal sie dostojnie, nieco mrocznie, a na pewno solidnie i niedostepnie. Nie chodzilo nawet o wysokoc szklanej gory,ani nawet o szalona zabudowe na szczycie. Takze chmary drapieznych straznikow, zamieszkujacych zbocza nie byly tym czynnikiem.
To byly dodatki. To, co skutecznie odstraszalo smialkow i sprawialo, iz zamiast stawac w szranki z Czernobogiem woleli starzec sie w zaciszu wlasnego gospodarstwa agroturystycznego byla reputacja wlasciciela.
Na nieszczescie tego ostatniego pewne osoby byly niereformowalne nawet wobec luk w pamieci..
-To wszystko szklo? Dajcie mlotek >]
- Daj spokoj kuzynie, przeciez to nawe stad daje takie promieniowanie w astralu ze..po diabla rzucasz pieniedzmi?
- Cos sprawdzam >)
Wyrzucona w gore pierwsza moneta blysnela i pomknela w gore z glosnym trzaskiem (to predkosc dzwieku)i ponownym blyskiem (to warp 5). Druga zawisla, wirujac wokol wlasnej osi jak szalona. Trzecia upadla normalnie, ladujac oczywiscie na...
-Krawedz?
-^^V Dobra, trzeba wymyslec, jak tam sie dostac.
-Wspinaczka?
-Kuzynie, nie przystoi nam, magom..
-Teleportacja nie wchodzi w gre. Dearian znaczaco wskazal zloty krazek wciaz wirujacy nad ich glowami- w tych warunkach wyladujemy pewnie w gorze.
-Polecimy. To jedyne rozwiazanie.
-Ale jak?
-Daj mi momencik.
Dwie godziny pozniej.
-Dlugo jeszcze? ^^'
-Guriguri, jak cie dorwe, to ci piora z kupra powyrywam ><
Powrót do góry
Ch4os Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 30 Gru 2003
Skąd: Kiełczów
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 14-03-2005, 00:22   

Śniezynce nagle zapalila sie zarowka nad głową (metaforycznie rzecz jasna) - Zrobie schody- powiedzial...
- Schody?? Z czego... Nieee, z lodu?- Spytal Vhriz
- Masz moze jakis lepszy pomysł?
- Myśle...
- Ciut za długo... pewnie tam na gorze sie z nas juz smieja...
- Do czasu...
- No dobra masz jeszcze chwile na wymyślenie czegoś a potem ja robie te cholerne schody.. hmm moze lepiej drabine... mam nadzieje ze macie rekawiczki ^^"

_________________
"The vengeance of heaven is slow but sure!"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
9417262
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 21-03-2005, 23:06   

Vhirz tymczasem przy pomocy znalezionego na ziemi patyczka rysowal skomplikowany wzor na twardej, udeptanej sekami stop bohaterskich barbarzyncow ziemi. Wzor, skadinad znany, poki co grzecznie lezal. Jedynym szczegolem, ktory wskazywal na jego przeznaczenie, bylo czerwone swiatlo, pulsujace z jego krawedzi i przybierajace na sile. Jednak tak jakos wyszlo, iz nikt nie zwracal uwagi na niemalze ukonczony podwojny heksagram, majacy chronic wszystko co zyje, przed istotami wewnatrz wzoru. a moze odwrotnie? Vhriz zatrzymal sie an chwile, by przemyslec sprawe, po czym wzruszyl ramionami i zanucil zaslyszana gdzies melodyjke. Po czym jednym pociagnieciem zamknal wzor.
Heksametr byl wariacja na temat chronionego kregu przywolan. Gdy drow ukonczyl rysunek, magia przeplynela przez wewnetrzny wzor, otwierajac brame. To z kolei wywolalo reakcje lancuchowa, aktywujac pierwszy z heksagramow, powodujac przy okazji interesujace efekty audiowizualne.
Mowiac w skrocie: drow wezwal taanari. W liczbie mnogiej.
Z osobami towarzyszacymi.
Powrót do góry
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 22-03-2005, 13:35   

Madzia, zawiedziona odlotem innych smoków przeżywała głęboką depresję. Jednak po chwili poruszyła się niespokojnie i rozejrzała.
Tymczasem niemiłosiernie znudzona Chimeria odbijała się od ściany do ściany. Nawet niszczenie złapanych i oddanych odpowiednim władzom niewinnych dusz było nudne... Ile razy można patrzeć jak świetlista kulka płonie i z piskiem wybucha niczym fajerwerek?
-Jak długo mam tu siedzieć? ><-warknęła siadając pod okem. -Znow będą się czepiać, że nie wyrabiam normy ==''' -mruknęła na myśl o przełożonych.

Xellas zanim osunęła się na ziemię, zdążyła posłać w kierunku Chimerii wiadomość telepatyczną. Ta jednak trafiła do kogoś zupełnie innego...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Kai Płeć:Mężczyzna
the abominable one


Dołączył: 02 Paź 2004
Skąd: Z najgłębszych zakamarków podświadomości
Status: offline
PostWysłany: 22-03-2005, 17:15   

Mazoku po obejrzeniu sobie śmierci walki pomyślał, że jeszcze z chęcią coś by zrobił, bo mu się nudziło. Z zainteresowaniem więc skierował wzrok na wampirzyce. I z jeszcze większym zainteresowaniem zauważył, jak osuwa się na ziemię.
No, taka okazja nie nadarza się codziennnie, więc szkoda byłoby ją zmarnować. Szybko więc podszedł, sprawedził, czy obiekt rzeczywiście stracił przytomnośc. po czym chwycił ją w celu udania się z nią w miejsce bardziej odpowiednie do zamierzonych celów...

_________________

Zetrzyj uśmiech z twarzy...
Poddaj się uczuciu bezsilności...
Przestań walczyć...
Zrezygnuj...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5826822
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 23-03-2005, 20:50   

Demony nie byly zadowolona.Ba, watpliwe, by stloczenie na bardzo ograniczonej przestrzeni, jaka zapewnial krag, bylo przyjemnym doswiadczeniem.

To, co przyzwane bestie wywrzaskiwaly pod adresem podejrzanie milo usmiechnietego drowa nie nadaje sie do powtorzenia.
Inna sprawa, przeklinaly go w jezykach, o jakich nizej podpisany nigdy nie slyszal..
- Spokojnie chlopaki, spokojnie^^
- Uspokoimy sie, gdy wyrwiemy ci serce i podamy na tacy. Wraz z twoimi genitaliami, smiertelny glupcze.
-No, panowie, jakze to tak. Ja do was z sercem..nie doslownie^^ , z oferta pracy <z kregu wydobyl sie zgodny jek zgrozy- niechec demonow do pracy byla szeroko znana>..no, nietyle pracy, co przyslugi...
Zapadla znaczaca cisza. Najwiekszy z taanari, znajdujacy sie oczywiscie najnizej, zdolal w koncu pozyskac na tyle miejsca, by moc sie odezwac.
- Mow smiertelny glupcze.
- Widzicie ta szklana gore?
Demony zaczely sie obracac, potracajac wzajemnie, by spojrzec na wskazany obiekt.
- Widzicie zamek na szczycie? Jest wasz^^
Z kregu dobiegl zgodny okrzyk aprobaty.
- Z jednym zatrzezeniem.
-Nie lubimy...zastrzezen, czarny.
- O, to malutkie, takie tycie.. Niewiasta imieniem Chimeria. Nie moze spasc jej wlos z glowy. Ani z ogona.
-A jesli spadnie.
- Bedziecie mieli z moja Pania doczynienia.
Demon zastanowil sie chwile, po czym usmiechnal, prezentujac imponujacy garnitur pozolklych zebow.
- Zgadzamy sie, smiertelny magu.
- Wiedzialem, ze moge na was polegac chlopaki^^
Wciaz usmiechniety drow przerwal stopa heksametr, niweczac zaklecie ochronne. Demony, uwolnione, jakby chwile sie wachaly, czy jednak nie urwac glowy aroganckiemu drowowi, jednak rozsadek ich samozwanczego przywodcy zwyciezyl. Wyjaca, ujadajaca i po prostu wrzeszczaca horda demonow rzucila sie na szklana gore.
A Vhriz przysiadl na wyczarowanym krzesle i zaczal sie zastanawiac, jaka by tu herbatke przyrzadzic.
Powrót do góry
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 24-03-2005, 13:20   

W sumie ciekawa metoda na przedstawienie... ale oni raczej niewiele wskórają.
Wiem :>
Cóż, nie ma co dyskutować... idziemy za nimi :>?
Oczywiście :>

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Sm00k
-Usunięty-
Gość
PostWysłany: 31-03-2005, 23:38   

-Poczekaj kuzynie. Nie ma sie co spieszyc. Demony zrobia swoje, wtedy sie ruszymy.
-A co demony maja zrobic?
- Zapukac^^
-O.o Wredne, kuzynie, wredne.
-Staram sie ^^
Wokol krysztalowej gory rozgorzala bitwa, gdy obroncy postanowili ukrocic poczynania demonicznych najemnikow.
W efekcie krwawy deszcz szczatkow poczal spadac na nasza dzielna druzyne.
Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 55 z 55 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 53, 54, 55
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group