FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Następny
  Strajk!
Wersja do druku
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 16-02-2008, 23:27   

Avalia ze spokojem przysłuchiwała się "fascynującej" rozmowie, towarzyszy tej jakże fascynującej przygody. Na pytanie Marie o drogę mruknęła coś w stylu "obojętne", a na wspominkę o Yumiko poczuła drobny brak tej osoby. Biorąc pod uwagę fakt, ze mieli zrobić postój aby poczekać na resztę, postanowiła wybrać się do "zaginionej" pary, aby przyśpieszyć ich dojście.
- Zaraz wracam - mruknęła i wysypała jakiś czarny proszek przed siebie, wypowiedziała zaklęcie, typowo wyciągnęła swój młotek, na widok którego co poniektórzy się zlękli. W końcu to było dość dziwne, nawet jak na członków tej grupy, nie mniej uderzyła nim solidnie w podłoże i zapadła się pod ziemie.

-Kya! - usłyszała Yumiko zanim nie "położyła" się na ziemi. Avalia trochę źle wycelowała z teleportacją i przeniosła się jakieś dwa metry nad złodziejką, czego konsekwencją był upadek.
- Przepraszam - mruknęła Avalia pomagając Yumiko wstać i szybko lecząc te parę zadrapań. Zanim ktokolwiek zdążył przeanalizować sytuacje Avi przerwała tą chwilowa cisze - Nie dostałaś wiadomości, że wyruszamy? Die miał ci ją przesłać telepatycznie.
Yumiko pokręciła tylko głową, widać jeszcze była w lekkim szoku.
- Wybacz, ze cię tak zostawiliśmy, ale był przekonana, że ci to przekazał - mruknęła po czym zaczęła mamrotać coś pod nosem o karach jakie mogą spotkać pewnego biało-czerwonego kota.
- Może już chodźmy - powiedział Akira, mijając dziewczyny, na co one tylko kiwnęły głową i ruszyły za nim.
Nie szli długo, jednak w ciszy. Dotarli w końcu do reszty ekipy.
- No, w końcu jaśnie państwo doszło - mruknęła pół wilczyca.
- A no, jakoś się to udało - mruknęła różowo włosa.
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-02-2008, 16:45   

- Mhm...- zamyśliła się na moment.- Mefisto, jakby komunikacja z dzikimi smokami była tak prosta jak z hodowlanymi(tak na marginesie powiem, że hodowlane to tak zwane ogniste jaszczury, często p[rzez dzikie nie uznawane za smoki...) to bym nie pytała którędy chcecie iść. I tak, Kero, mam stereotypowe podejście. Nikt mi nie udowodnił, że jest inaczej.
Omiotła grupę wzrokiem na moment stając na dopiero co przybyłej grupce. Tak, zdecydowanie drużynie brakuje poczucia integracji...
- Mefisto. Jeszcze jedno. Mam dziwne wrażenie, że nikt nie jest do końca w tej grupie, a ty jesteś jedną z najbardziej integrujących się osób... nawet jeśli to jakieś pozory.
Duma demona urażona po wykładzie na temat smoków teraz ocknęła sie i wychyliła zza kąta węsząc kolejnej pochwały. Marie jednak nie była aż tak miła. Ponowiła monolog.
- Dla mnie przemknięcie się obok smoków ogromnym problemem nie jest, ale grupa 7- osobowa w której nie wszyscy mogą się poszczycić umiejętnością naprawdę cichego skradania się(o ciebie się Yumi nie martwię) będzie miała spory kłopot. Na magię nie warto liczyć.

* notka od autorki: na tym świecie smoki są odporne na magię, magia je drażni i ogólnie rzecz biorąc nie lubią magów. Pomijając fakt, że nie lubią ludzi, to magów już w ogóle. Druidzi mają na tyle dobrze, że mogą się zamienić w muchy, łowcy są znienawidzeni przez smoki ze względu na kłusownictwo. A walka ze smokiem nigdy nie jest równa.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 17-02-2008, 17:41   

- Ależ ja o przechodzeniu koło smoków nie mówiłem, jestem zbyt leniwy - odrzekł Mephistopheles patrząc na Marie - poza tym mogłabyś chociaż raz nie udawać Wszystkowiedzącej bo uwierz, to ja mam dziecko ze smoczycą i to ja mam znajomych wśród smoków. Widzisz może to? - mówiac to zdjął z szyji srebrny gwizdek i odsłonił jakiś dziwny wzór na szyji - Dla twojej wiadomości to ejst pakt, pakt którego ani ja ani smoki nie odważą się naruszyć. Ten pakt mówi o braku konfliktów między Smokiem lub rodami smoków a osobą lub rodem który ten znak noszą. Z racji tego że mój jak na razie jedyny potomek ejst smokiem mam oto taki znak i taki oto gwizdek. Jeżeli jakiś z czerwonych smoków jest w pobliżu a ja zagwidżdzę, owe stworzenie musi przylecieć... Co do Złotych Smoków ma się to troche inaczej, ale to na razie nie ejst w twoim interesie Panno Przemadrzała. Jeżlei chcecie się męczyć proszę bardzo. Ja tam nie mam zamiaru , wole polatać sobie na smoku. - Zakończył swój monolog patrzą na dość dziwną minę Marie. Oj tak, miał ochotę powiedzieć pannie oh i ach troche do słuchu ale tym razem się powstrzymał. Coś mniejsze od niego nie będzie nim rządzić. Po chwili rpzyłożył gwizdek do ust i dmuchnął przez niego powietrze. Było słychać coś jakby ciche skrzypienie drzwi. Po paru sekundach dało się słyszeć poteżny ryk smoka

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 17-02-2008, 19:31   

Panbe słuchał z uwagą Marie i Mefista przybliżając się do Kemoriosa. 'Jeżeli już ktoś to właśnie on, jest najbardziej opanowany' myślał. Gdy stanął obok Kemoriosa zaczął cicho:
- Co do Mefista. Na razie jestem tylko pewien że nie jest człowiekiem.
- Po tym że ma bliskie kontakty ze smokami?
- Ależ skąd. Po usłyszeniu drugiego pytania nie próbował polizać własnego łokcia. Każdy człowiek próbuje lub mówi że to zna. A niewielu słyszało to pytanie.
Kemorios popatrzył na Panba jakby był w stroju baletnicy.
- No co. Nie rób zdziwionej miny. Dotychczas zawsze się sprawdza.
- Więc kim lub czym jest?
- Czymś co może nam przysporzyć sporo kłopotów, patrz.
Mefisto dmuchnął w gwizdek. Wszyscy usłyszeli ryk.

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 17-02-2008, 20:08   

- Phi, dziecko ze smokiem też mi nowina. Bo niby tylko on ma jakieś kontakty ze smokami. Psychol jeden - Mruknęła różowo włosa, i pewno tylko Die ją usłyszał co jej wcale tak bardzo nie przeszkadzało. Słysząc jednak o czym Panbe i nekromanta rozmawiają ~ależ się stykli ze sobą~ podeszła do nich, jednak zanim zdążyła coś powiedzieć usłyszała gwizdek a jego następstwem był ryk smoka.
- On jest demonem - mruknęła cicho tak aby tylko ta dwójka panów mogła ją usłyszeć, a widzac lekko zdziwione miny zwłaszcza u Panabe kontynuowała dalej - jestem w połowie aniołem i wyczuwam anioły, demony i nieumarłych - prz tym ostatnim zerknęła na nekromante, dość przenikliwym spojrzeniem którego naszczęście Panbe nie dał rady uchwycić.
~nieumarły to nie jest u niego dobre słowo, jest czymś pomiędzy, ale jeszcze nie wiem czym~ stwierdził Die w głowie różowowłosej.
~Wiem poszperam trochę o nim w wolnym czasiecie~ odpowiedziała w mysli kotkowi.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-02-2008, 20:09   

- Wiesz... to było bardzo dojrzałe...
Ryk. Marie spojrzała w górę i zobaczyła wielki smoczy brzuch. "Zabawnie by było, gdyby pojawił się czarny", przeszło jej przez myśl.
- Rozumiem, że rodzinę wymagało to ofiar- odrzekła kąśliwie czując, że duma jej zatacza się wpół przytomna. Podeszła do Panbe i Kero i zagadnęła wesoło:
- Panbe, nie martw się. Prędzej to coś nas rozszarpie niż Mefisto sprawi, ze nam włos z głowy spadnie. Chociaż swoją drogą takie pakty... No cóż. Smoki nie zawierają ich od dawien dawna, rodziny je zdradzały, trochę nie dowierzałam po tym co mówił.
Spojrzała na dość dorodnego czerwonego smoka chylącego łeb przed demonem. "Jeszcze ciekawszy jest fakt, ze smok się brata z istotą piekielną." Zamyśliła się dość głęboko aby w końcu dojść do wniosku, ze Mefisto chyba jednak tylko udaje tak... niemądrego.
No i jeśli jako piekielny ma takie sojusze z istotami wybitnie neutralnymi(w sensie, że wszystkich nie lubi) to może mieć kontakty. Marie szczerze nienawidziła ludzi szanujących kontaktami a spodziewała się ich po większości... odliczając ją i Panbe. Rissa pewnie też miała plecy o Die nie wspominając!
Kolejny ryk. Zesztywniała. Niestety jej ostatnie wspomnienia ze smokami dały dziewczynie wybitnie do zrozumienia, że okrężne drogi są lepsze, chyba, żeby zmienić się w żywiołaka powietrza.
Uderzyło w nią po raz kolejny uczucie, że jest bezużyteczna. Usiadła na ziemi(upewniwszy się najpierw, że nie ma tam jakiś niespodzianek) i zmierzyła smoka obojętnym spojrzeniem, jakby był to zwykły pies.
~ Nie odstawiaj znowu...~ zaczęła Rissa wynurzając się z medalika i podziwiając stworzenie ale nie skończyła widząc spojrzenie swojej pani.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 17-02-2008, 20:31   

- To jest Fuso, jeden z młodszych smoków - Mruknął Mephistopheles do Podróżników - Jest młody i troche niedoświadczony ale raczej nie powinien zrobić krzywdy. Cóż, jak na swoje 400 lat i tak jest spory - mruknął sam do siebie po czym wyrysował na ziemi jakiś znak. Po chwili wypalił go... i podniósl jakąś kultkę z dłuuuuuuuugim łańcuszkiem. Zaiwesił ją smoku na szyji i coś odrzekł na ucho po czym odszedł parę kroków i pozwolił zwierzęciu unoesc się w powietrze i odlecieć. Po chwili uśmiechnął się i zwrócił się do pozostałych
- Jak widzicie tym smokiem nie poleciałem. Wole poczekać na lepszego... Powiedzmy bardziej adekwatnego do towarzyszenia mojej osobie

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-02-2008, 22:23   

- Chwalebne stworzenia- jęknęła Marie patrząc na obrożę- smok to nie pies. Nie mam zamiaru patrzeć na to, jak wdeptujesz w ziemię smoczą dumę.
Mówiła poważnie. Bardzo poważnie. I było to po niej widać. Pół wilczyca była zdenerwowana tym, że demon tak traktował stworzenie przez jakiś głupi akt. Jako druidka i wpół wilczyca była na to wyczulona, a jako, że jakoś tak nieco później zaczął sie u niej burzliwy okres i w jego trakcie sie zatrzymała... cóż, nerwy łatwo dziewczynie puszczały. Nie miała tej subtelności charakteryzującej druidów.
Spojrzała na Mefisto dość wyzywająco i wstała. Nie była szczególnie wysoka, w porównaniu z demonem o dość mrocznym image'u prezentowała się co najmniej skromnie ale tym razem wyprowadził ją z równowagi.
- Jestem za okrężną drogą- powiedziała w końcu a głos miała tam mroźny, że mogłaby ugasić wulkan- nie chcę Im przeszkadzać.
Odwróciła wzrok. Czuła się prawie tak, jak kiedyś gdy zobaczyła walki psów... a przynajmniej jej stan był namiastką ówczesnego. Twarz przybrała minę nic nie wyrażającą a ręce schowała do kieszeni. I zamknęła oczy. Na moment. Potem poczuła, że emocje powoli wracają do normy, kły do rozmiaru zwyczajnego, pazury także... przynajmniej częściowo.
- Mam nadzieję, że nie będzie wam przeszkadzać, jeśli pójdę się przejść- powiedziała beznamiętnie. - Mam niestety do nich pewien szacunek...
Zanim ktoś coś powiedział, poszła. A raczej zniknęła. Rozwiała się na wietrze a grupa mogła po chwili usłyszeć cichy szelest w lesie, w którym mignął ciemnoszary wilczy ogon, aby po chwili zniknąć w krzakach.
Wiedziała, że zachowuje sie bardzo niedojrzale, ale miała to w głębokim poważaniu. Teraz czuła leśne powietrze i woń mnóstwa zwierząt, roślin, ludzi, ziemi, wszystkiego. Czuła też, że niedaleko jest woda. Poszła więc w jej stronę i znalazła niewielki stawek, nad którym usiadła nadal w wilczej formie. Wpatrywała się tępo w wodną, klarowną toń usiłując nie słuchać tego co działo się w grupie.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 17-02-2008, 22:37   

- Baby - mruknął Demon i zniknął. Po chwili pojawił się za Marie. Mephisto westhnął i oparł się o drzewo po czym zaczał mówić
- To nie była obroża tylko wisior. Cenny wisior. I nie dla byle kogo. Ten młody smok miał być posłąńcem. Poza tym widocznie nie wiesz jak wygladają obroże dla smoków, na pewno nie są tak delikatne. Słyszałąś może o pewnym wygnańcu piekieł Darkenie? Znam go, dosć dobrze, ma ponad 1000 lat, jest stary ale że tka powiem jary. Ten wisior był dla niego. Wszystkie smoki są podległe jemu. Słyszałaś może taką nazwę jak "Smolisty Smok"? Nie czarny tylko smolisty. Pan panów, król nad królami czy coś takeigo. W każdym razie ten facet ma włądze nad smokami, mimo iż na początku nim nie był... Teraz ma tu przylecieć jako moje ekhm... towarzystwo - burknął po czym zbliżył się do półwilczycy oczekujac przeprosin za wczesniejsze obelgi. To małe coś śmiało mu mówić jak sie powinien zachowywać... ech te baby i ich zmiany hormonalne - pomyślał kręcąc głową

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 17-02-2008, 22:51   

Gdy Marie i Mefisto wrócili mieli nieciekawe miny.
- Mefistofelesie. Jesteś porąbany. Jeżeli masz zamiar lecieć na jakimś dmuchającym ogniem gadzie to beze mnie. Chciałem ci to już wcześniej powiedzieć. -rzekł Panbe gdy tylko zobaczył wracających.
Po słowach "dmuchającym ogniem gadzie" Marie miała ochotę rozszarpać go wzrokiem. Panbe niestety to zauważył co spowodowało jego częstsze przemyślenia o spisaniu (w najbliższym czasie) testamentu.
- I beze mnie.
- I mnie.
- I mnie.
- Ja też nie skorzystam.
Odezwały się głosy członków drużyny.
- Chciałeś być członkiem drużyny. Więc powiem tak. Ta drużyna nie lata na smokach.
- Dlaczego? -. spytał Mefisto z niewinnością w głosie.
- Bo nie można im ufać?! Lecisz sobie na takim, wszystko fajnie i ładnie, a tu nagle CIAP! i jesteś w jego paszczy , bo akurat przypomniał sobie że jesteś jadalny. - Panbe wymówił te słowa z dużą dawką ironii strojąc przy tym miny oraz odpowiednio gestykulując.
- Czy ty czasem nie przesadzasz? - spytała Yumiko.
- Nie. -> Panbe wyprostował się i w ułamku sekundy spoważniał.
Mefistofeles jakby chciał zaprotestować ale grupa skierowała się już w lewą drużkę.
Prowadziła Marie. Nowy i Yumiko trzymali się z tyłu. Tuż przed nimi Mefistofeles kopał przed sobą kamień trzymając ręce w kieszeni i mrucząc coś pod nosem. Panbe trzymał się między Mefistem a Nowym i Yumiko.
- Jak przyleci smok ty gadasz i oby cię słuchał. -> powiedział w plecy Mefista.
Po czym odwrócił się i idąc tyłem zapytał trochę zdziwioną parę wielkim uśmiechem:
- Witam. Nazywam się Panbe. Nie potrafię zbyt wiele i ogólnie tylko zawadzam. Czasami panikuję. No to już mnie znacie.
- Na....-> chciała coś powiedzieć Yumiko ale Panbe wciął się:
- A tak przy okazji. Czy człowiek potrafi polizać własny łokieć?

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-02-2008, 23:30   

- Nie pojmujesz- warknęła wściekle ukazując demonowi białe kły- jesteś demonem. Jak myślisz, dlaczego smoki dzikie nie nazywają zazwyczaj smoków hodowlanych smokami? Bo tamte dają sie ujeżdżać. A ty nie dość, że dzikie smoki niemal zniewalasz, to jeszcze... I zostaw mnie z łaski własnej w spokoju.
Wstała i podreptała w stronę stawku. Chód przeszedł w bieg i w końcu odbiła się i skoczyła ku wodzie. W połowie drogi przemieniła się w jastrzębia, zamachała skrzydłami i poleciała ponad tonią wody aby wylądować po drugiej stronie. Kiedy stanęła na ziemi, znów była wilczycą. Rzuciła mu krótkie spojrzenie mówiące, żeby się nie zbliżał i na moment otworzyła pysk tak jakby chciała szczeknąć lub zawyć. Zrezygnowała.
Demony nie mają sumienia jako istoty piekielne.
Marie je ma.
- I do twojej wiadomości- powiedziała cicho, on jednak to słyszał- nie ma żadnej grupy, do której byś mógł należeć.
Brzmiało to dość dwuznacznie i różnie można było to stwierdzenie interpretować. Dziewczyna Położyła się na trawie i zanurzyła pysk w zielsku. W nozdrza uderzył ją mocny zapach trawy.
Mefisto stał. Dziewczyna się już go nie bała. Życzyła tylko smokom, żeby się zbuntowały.
W końcu też powstała z trawy i powiedziała do siebie:
- Nie mogę ich opóźniać.
Przebiegła wokół stawu nadal w wilczej formie i rzuciła tylko:
- Jak chcesz należeć do tego zbiorowiska koniecznie, to się streszczaj.
Po chwili jej nie było.
Wywiązał się dialog świadczący o pewnej solidarności. Ona nadal jednak sprawiała wrażenie delikatnie rzecz biorąc naburmuszonej, a jego tłumaczenie o medalikach nie przemawiało zbytnio do Marie. Teraz widziała go jako ciemiężyciela, ale wiedziała, że jako druidka jest zbyt subiektywna. Jego przynależność do grupy zależała więc od natręctwa delikwenta i opinii pozostałych.
Ruszyła jako pierwsza mrucząc coś o nie spowalnianiu już, przemknęło nawet "przepraszam" za zawracanie głowy bezsensami. Bezsensy wyszły trochę wymuszone.
Uszy miała tak lekko oklapnięte pomimo okolic i mimo że wiedziała, iż dialog ze smokami nie jest łatwy. Ogon zwieszony całkiem. Rzadko jej się zdarzało, żeby zwiesić go całkiem, zazwyczaj był chociaż lekko uniesiony do góry. To świadczyło o jednym- pół wilczyca wybitnie nie chciała, żeby ktokolwiek się do niej odzywał. Zazwyczaj była otwarta na konwersacje.
Ścieżyna w prawo była jeszcze gorsza niż dróżka którą wcześniej szli. Nierówno, grunt niezbyt stabilny, na dodatek po chwili zaczęli iść ostro w górę. Marie w pewnym momencie zwolniła, ba, w końcu całkiem się zatrzymała.
~ Nie wiem, co teraz chcecie robić, ale zbliżamy się do smoków. Osobiście mogę się zamienić w jakiegoś ptaka i mnie zignoruje. Przekształcić potrafię 2 osoby. Teleportacji nie polecam, ale możecie...
Nie dokończyła w obawie, że wyjdzie jej zbyt kąśliwie. Nawet w myślach nie mogła się powstrzymać od krytyki.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 18-02-2008, 00:43   

Kemorios uśmiechnął się tylko lekko zauważając spojrzenie Avalii. No proszę, czyżby zaczęła coś podejrzewać? przeszło mu przez głowę. Muszę bardziej uważać, może być niezły raban jeśli wyjdzie na jaw kim jestem naprawdę. Chociaż z drugiej strony... kto wie, jak reszta drużyny zareaguje większość tu jest, że tak powiem "nienormalna".
- Dziewczyna jest zbyt impulsywna. - stwierdził Kemorios zwracając się do Panabe i patrząc w ślad za Marie. - Zbyt ulega emocjom zamiast poddać sytuację gruntownej analizie. Przecież to rzucało się w oczy. To nie mogła być zwykła obroża. Gdyby tak było ten smok nie przyjąłby jej od tak. No, ale cóż... hormony robią swoje. Zaraz za półwilczycą podążył Mephisto. - I nie tylko ona jest tak impulsywna. - dodał.
Zaraz jednak i półwilczyca i demon wrócili i jak się okazało Mephistopheles był w mniejszości odnośnie chęci latania na smoku. W czasie wędrówki Panbe zaczął integrować się z co po niektórymi członkami nietypowej zbieraniny.
- Witam. Nazywam się Panbe. Nie potrafię zbyt wiele i ogólnie tylko zawadzam. Czasami panikuję. No to już mnie znacie. - zwrócił się do Yumiko.
- Na.... - chciała coś powiedzieć Yumiko ale Panbe wciął się:
- A tak przy okazji. Czy człowiek potrafi polizać własny łokieć?
Teraz za to wtrącił się nekromanta. - Tak, jest to możliwe, zwłaszcza jeśli owy człowiek straci tą rękę to nie będzie mieć problemu z polizaniem jej łokcia. - stwierdził rzeczowym tonem nie zauważając najwyraźniej jak twarz Panba lekko zielenieje. - No i nie oceniaj się tak nisko, to ty powstrzymałeś tą ciemność w stajniach wtedy. - dodał wspominając ten wcześniejszy incydent z czarownikiem.
Po jakimś czasie Marie zatrzymała się i oznajmiła, że zbliżają się do smoków.
- No cóż, ja mogę przybrać postać eteryczną i przejść nad tudzież pod smokami i też mogę zrobić to samo z dwiema dodatkowymi osobami, jeśli kogoś to zainteresuje. - powiedział nekromanta.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 18-02-2008, 16:23   

- Niech was piekło pochłonie i ślepy... - burknął Mephistopheles - Poczekajmy pare minut. Przyleci.... smok i nas przeprowadzi. Proste i logiczne. Nic nam się nie stanie, a będziemy stąpać bezpiecznie po ziemi. Tylko przestańcie panikowac jak małe dzieci - burknął. P chwili dało się słyszeć potężny ryk który zatrząsł lekko ziemoą. Mephisto spojrzał w niebo i uśmiechnął sie po czym powiedział - O wilku mowa...
Ku grupie zbliżało się wielkie cielsko zwierzęcia. Jego kły było widać z daleka, a smolistoczarne łuski świeciły w nikłym blasku słońca. Wietra zwalił podrózników z nóg, w tym Demona. Nie przejął się on jednak tym zbytnio. Po chwili dało się słyszeć donoscie łup! i poruszenie ziemi... A sam Mephisto klęczał z pochyloną głową przed czymś co włąśnie zmieniało kształt. Po chwili na ziemi stał przystojny, czarnowłosy mężczyzna odziany w strój z czarnej skóry. Był wyższy o głowę od Mephistophelesa a z ust widać mu było kły.
- No no... ja nie widzę powodu aby odgrywać te szopkę - odrzekł donośnym głosem mężczyzna
- I kto to mówi - odrzekł Mephistopheles po czym wstał i podszedł do pryzbysza. Odsłonił poły jego czarnej koszuli i wyjął srebrną kulkę na łańcuszku - a więc jednak ją pryzjąłeś - mruknął uśmiechając cię pod nosem. Po chwili odwrócił się do dziwnie i ekhm nieufnie patrzęcych posuzkiwaczy i odrzekł - To jest Darken, przeprowadzi nas obok smoków

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 18-02-2008, 18:57   

- Witam. Nazywam się Panbe. Nie potrafię zbyt wiele i ogólnie tylko zawadzam. Czasami panikuję. No to już mnie znacie.
- Na....-> chciała coś powiedzieć Yumiko ale Panbe wciął się:
- A tak przy okazji. Czy człowiek potrafi polizać własny łokieć?
Po tych słowach Yumiko stanęła na chwilę w miejscu. Długo się nad tym zastanawiała.

~ Nie wiem, co teraz chcecie robić, ale zbliżamy się do smoków. Osobiście mogę się zamienić w jakiegoś ptaka i mnie zignoruje. Przekształcić potrafię 2 osoby. Teleportacji nie polecam, ale możecie...
Takie słowa usłyszała z daleka. ~ Wierzę w siebie, poradzę sobie z całą pewnością, w prawdzie nigdy nie przemykałam się smoku z pod łap, ale i tak uważam to za swoją specjalność ~ Pomyślała. Stała dalej w miejscu myśląc i próbując polizać swój łokieć, gdy nagle jej oczom ukazał się ogromny smok, ryczący w locie. Dźwięk ten brzmiał dla Yumiko jak najwspanialsza pieśń. Gdy smok wylądował Yumiko przybiegła do drużyny. Przyglądała się smoku z zachwytem. Smok okazał się być przystojnym, czarnowłosym mężczyzną. Mephistopheles rozmawiał ze smoko-ludkiem o wisiorku.
- To jest Darken, przeprowadzi nas obok smoków. Powiedział Mephisto. Wtedy Yumiko jako pierwsza wyrwała się ku mężczyźnie.
- Smocza forma bardziej mi się podobała. Palnęła, oglądając go od stóp do głów. Nadal była zachwycona widokiem okazałego smoka. Jednak całkiem obojętnym był jej wybór drogi przez resztę członków drużyny. ~ Wprawdzie znalazłam się tutaj całkiem przypadkowo, ale nie żałuję...niech sobie wybierają...nie mam najmniejszego zamiaru się z nimi skłucać. Mephisto...czy można mu zaufać? Smoki... nie każdy potrafiłby się chyba przemknąć...Ciężki wybór. ~ Myśląc o tym Yumiko próbowała polizać swój łokieć, co powoli jej się udawało.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 18-02-2008, 19:26   

- Czy ja wygladam na idiote? A może mam to napisane na cozle? - burknął obrażony Mephisto. - To jest Darken. Mój... - w tym momencie zawachał się i spojrzał wymownie na przybysza- ... tak jakby przyjaciel. Przeprowadzi nas bezpiecznie. W końcu jakby nie patrzeć to jemu rody są posłuszne... Ech no nie ważne, nie chce mi się tego tłumaczyć. Smoki nie powinny nam nic zrobić. Chyba że jakimś trafem trafimy na kogoś z Zielonego rodu - odrzekł głośno przełykając ślinę i patrząc na Darkena z niemym błaganiem w oczach.

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 9 z 11 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group