FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następny
  Strajk!
Wersja do druku
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 13-02-2008, 15:39   

- Ja podobno ufam wszystkim, ale mam swój dystans - Mruknęła przyglądając się widmom. Dla niej to było bardzo ciekawe, nie znała tych widm, dla niej one nie miały żadnego większego znaczenia. Jednak skoro komuś na nich zależało postanowiła je schować do kieszeni bo tam były najbardziej bezpieczne ~o święta piątko dziękuje, że się znalazłam w tym doborowym gronie, mogących używać tego artefaktu~ biorąc pod uwagę doszłe towarzystwo ~stanowczo wychodzenie z ciemności jest przereklamowane i robi się już nudne~ pomyślała, zerkając jak Die bawi się rybą.
- No nie wiem, ja bym to najzwyczajniej w świecie wysłała do zakonu, bo tam nikt tego nie znajdzie.
- Wszystko się da - usłyszała męski głos ale, nawet nie była pewna do kogo on należał.
- W zakonie, to ja miesiąc swojego pokoju szukałam, to jest ogromny labirynt, najeżony pułapkami, ale przyznam, ze życie tam to było wyzwanie czasami.
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 13-02-2008, 20:42   

Zaczęło świtać. Chmury leniwie toczyły się po niebie. Słońce delikatnie ogrzewało wszystko swymi promieniami. Panbe zbudził się gdy tylko zapiał kur. 'Skąd tutaj kogut?' pomyślał.
Wyjął z kieszonki paczkę suszonego mięsa zaczął powoli przeżuwać. Żując posiłek wyszedł na zewnątrz mijając milczącego barmana, którego twarz wyrażała "Idźcie i nigdy nie wracajcie. Szczególnie ty. Ty mały #%$#^# chytrusie". Gdy Panbe stanął przed gospodą i myślał zajadając mięsko 'pewnie zaczną się pytania, trzeba będzie pogadać z Avalią czy nie da się jakoś wyciągnąć czarnoksiężnika, lepiej jak to usłyszą od niego, ja nie mam zamiaru im tego wyjawiać, na razie... '. Ktoś przerwał jego rozmyślania. Kemorios powoli lewitował w dół z dachu mówiąc:
- Dzień dobry. Czy mógłbym zamienić z tobą słówko?
- Pewnie. EJ! Wy na dachu! Poszukajcie, proszę, reszty i spotkajmy się wszyscy przed gospodą. Nowy też.
- Nowy i Yumiko są pod dużym drzewem niedaleko stąd.-> rzekł uprzejmie nekromanta.
- Że co?! (Panbe całkowicie się obudził i omal się nie zadławił kęsem mięsa) Zostawiłeś ją samą z tym nieznajomym? Przecież jeszcze go nie "wymacaliśmy".
- Nie wiedziałem że lubisz macać i to chł...
- Wiesz że nie o to mi chodzi. -> z tonu Panba widać było że nie ma ochoty do żartów.
- Nie martw się. Yumiko umie zadbać o siebie. A tak przy okazji. Avalia nie wie za bardzo co zrobić z widmami ('Oho. Zaczęło się' pomyślał Panbe). Może jakieś rady. Tyle o nich wyczytałeś. -> ostatnie słowa wymówił z uśmiechem który mógłby burzyć mury.

Dalsza rozmowa toczyła się po cichu. Między tą dwójką.
Kemorios i Panbe rozmawiali, a raczej toczyli wojnę słowną. Panbe bronił się słabą pamięcią i zaprzeczaniami. Kemorios atakował ironią i pytaniami w samo sedno. Po długiej i wyczerpując rozgrywce "the winer is...!!! Kemorios!!!". Panbe postanowił zaryzykować i opowiedział mu o historii widm pożogi.
- Widma co coś w stylu uwięzionych dusz, ale nie do końca. To tak jakby dusze były gdzieś indziej a widma czerpią z nich tylko energię. Gdy kogoś zabiją mają następną duszę z której mogą czerpać energię. I są coraz silniejsze. Ten czarnoksiężnik musiał je od kogoś dostać.
- Skąd ta pewność?
- Bo te widma zostały "aresztowane" i zamknięte w najlepszym magicznym wiezieniu stolicy. Tylko ktoś wpływowy mógł mieć do nich dostęp.
- Hmmm...fenomenem jest że tyle o tym wiesz. Ską...-> szybko mu przerwano.
- Mój brat je "aresztował" zabijając ich poprzedniego właściciela. ->wypowiedział to ze smutkiem w głosie, takim prawdziwym smutkiem od samego serca. Kemorios widział że nie należy brnąć w to dalej, lecz Panbe kontynuował:
- Ich poprzednim właścicielem była nasza matka.
To skończyło rozmowę. Stali obok siebie milcząc i czekając na resztę. Niebo zachmurzyło się. Trochę pociemniało.

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 13-02-2008, 23:33   

- Jeśli o mnie chodzi to szczerze, co do moich intencji odnośnie ciebie Mephistophelesie przyda się każdy sprzymierzeniec chociażby był... taki nietypowy jak ty. - powiedział wymijająco Kemorios. - Chociaż do zaufania ci jeszcze mi daleko. - dokończył z uśmiechem. - A co do tego chłopaka... no cóż, wydaje się w porządku a to, że zaatakował nie wydaje mi się niczym dziwnym, gdy zobaczył demona. Skąd miał wiedzieć, że Marie cię tam... przetransportowała? Pewnie pomyślał sobie żeś naszym przeciwnikiem czy coś.
Mephistopheles zaśmiał się na takie słowa. - Ha, mógł sobie coś takiego pomyśleć, to prawda. Ale takie komentarze są dla mnie jak komplementy. Za które bardzo dziękuję.
- Nie ma za co. - odrzekł nekromanta z krzywym uśmiechem. Następnie zaczął obserwować kota Avalii kątem oka i coś mu się przypomniało. Mała zmiana tematu nie zaszkodzi. Choćby dla zabicia czasu.
- Wabi się Die o ile dobrze pamiętam tak? - zwrócił się do Avalii kiwnął głową na kota.
- No... tak a czemu cię to interesuje? - odparła.
- No cóż, nic takiego tylko sobie uświadomiłem, że ma identyczne imię jak jeden z członków pewnej znanej grupy bardów w stolicy. Nazywają się... chyba Dhir'ey Gren co w języku gnomów znaczy "Szara moneta" ale nie jestem na 100% pewien. Śmieszny zbieg okoliczności. Bo jest to zbieg okoliczności, prawda?
- Ech... tak, to zbieg okoliczności, w ogóle nie słyszałam o takiej grupie.
- Czy wy już nie macie o czym rozmawiać? - wtrącił się trochę zirytowany Mephistopheles.
- Ciebie się nikt o zdanie nie pytał, Mephisto. - odgryzł się nekromanta. - W tym momencie zauważył kogoś na dole. O, to Panbe. Musze zamienić z nim parę słów. Przepraszam bardzo. - rzekł i spłynął na dół. Jednak jego rozmowa z Panbe przybrała nieco inny obrót od zamierzonego.
Widma czerpiące siły z dusz? Byłoby to niezłym zbiornikiem na siły życiowe, pomyślał Kemorios słuchając tego, co mówił mu młody czarodziej.
- To coś w stylu egzystencji... licza, jak widzę. - wtrącił się w wypowiedź Panabe. Słowo "licz" powiedział z nieukrywanym smutkiem. - No, kontynuuj przepraszam, że ci przerwałem.
Panbe kontynuował opowieść jednak już po następnym zdaniu nekromanta nie wytrzymał. - Hmmm...fenomenem jest że tyle o tym wiesz. - stwierdził. - Ską... - Panbe szybko mu przerwał.
- Mój brat je "aresztował" zabijając ich poprzedniego właściciela. - wypowiedział to ze smutkiem w głosie, takim prawdziwym smutkiem od samego serca. Kemorios widział że nie należy brnąć w to dalej, lecz Panbe kontynuował:
- Ich poprzednim właścicielem była nasza matka.
Nie spodziewał się takiego wyznania ze strony chłopaka. Nie drążył już dalej tego tematu. - Bardzo mi przykro. - wybąkał tylko. Od razu porzucił swój wcześniejszy zamiar znalezienia tych dusz które zasilają widma. Czułby się... "brudny" gdyby zrobił coś takiego.
Musieli jeszcze trochę razem poczekać a cisza stawała się nieznośna. Nekromanta odchrząknął lekko. - Nie można czegoś z nimi zrobić? Zniszczyć ke nie narażając zarazem tych dusz na zniszczenie? Nie wiadomo do czego mogło by dojść gdyby taka mini armia dostała się w ręce jakiegoś durnia.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 14-02-2008, 06:58   

Die zgrabnie zeskoczył na głowę nekromanty i zaczął się na niej usadawiać. Gdy ten chciał już coś powiedział usłyszał w swojej głowie męski głos ~daruj wiem, co chcesz powiedzieć, niestety Avalia jest troszkę zmęczona i na razie nie chce jej fatygować, a twoja głowa wydaje się być równie wygodna~ Po tym krótkim i bynajmniej dziwnym stwierdzeniu Kemorios zrobił trochę zdziwioną minę, bo w końcu to było dziwne. Tylko nie był pewien czy bardziej fakt iż ten kot ma telepatyczne zdolności czy to, że prawie nic nie ważył i na dobrą sprawę z bliska jeszcze bardziej przypominał pluszaka.
- I to niby ty masz mnie pilnować...wracaj i nie przeszkadzaj nikomu jeżeli to koniecznym nie jest - warknęła Avi spadając powoli w dół, widać, było, że użyła jakiegoś zaklęcia bo za nią było widać zarys białych skrzydeł - wysłałam telepatyczną wiadomość do Yumiko, żeby się pośpieszyła, a Marie może na razie nie budźmy jeżeli to nie jest bardzo konieczne - mruknęła lądując na ziemi. Podeszła do nekromanty i zdjęła kota z głowy nekromanty, mrucząc mu coś w stylu: "nie obchodzi mnie to, że jesteś jednym z piątki wybranych ja się mam tobą opiekować, ty masz robić wyłącznie za obserwatora, jasne?"
- Mia
- Wiedziałam, że się dogadamy - mruknęła z dziwnym uśmiechem różowo włosa.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 14-02-2008, 19:17   

Marie wstała za późno. Jej życie towarzyskie w tej grupie nie było zbyt bogate, gdyż nie dość, że nie uganiał się za nią tajemniczy samurajowaty siwy chłopak to jeszcze zaspała i nikt nie zauważył. Zrobiła im wielką łaskę i nie odstawiła focha o czym wszyscy znajdujący się do 500m od karczmy mogli sie przekonać.
- A niech mnie kule biją! - wrzask był równie cichy co naturalnie brzmiący, gdyż przeszedł w głośne "uaaa" kiedy Marie padała plackiem na ziemię od zbyt pospiesznego wkładania spodni oraz koszulki naraz. Uaa zakończyło sie dosć głośnym łomotem, potem nastąpił kolejny gdy wyżywała się na podłodze za własną niezdarność aby w końcu jakoś wstać, otrzepać się i ubrać do końca.
Wtedy właśnie zdano sobie sprawę, że Marie jednak nie ma i że gorszą zbrodnią od wyskoczenia na nią z nożem w nocy jest zawiązanie jej sznurówek od butów wczesnym rankiem.
Złapała za torbę, rzuciła kołdrę ułożoną w bardzo artystyczny sposób odłogiem na podłodze, złapała za torbę i wyszła z pokoju nie omieszkując omyłkowo trzasnąć za mocno drzwiami z racji przeciągu. Na dół zeszła po ludzkiemu, nie chciała się bawić w wyskakiwanie przez okno na wypadek gdyby ktoś tam jednak był.
- Nie ma to jak integracja- przywitała się co oczywista marudząc- mogliście obudzić, wyciągnąć, wyrzucić, ale dać do zrozumienia, że już a nie...
Przerwała kiedy zobaczyła kota Michela.
- On siedzi w toalecie a nie śpi.
Nie dowiedziała się niczego nowego o Panbe, ale wolała nie pytać. Usłyszała tylko jak(osz, to będą spisywać w kronikach przez następne... 3 dni!) nekromanta mówi, że mu przykro magowi, co by świadczyło o jakiejś czarnej karcie w historii rozmówcy Kero.
- Nie można czegoś z nimi zrobić? Zniszczyć ke nie narażając zarazem tych dusz na zniszczenie? Nie wiadomo do czego mogło by dojść gdyby taka mini armia dostała się w ręce jakiegoś durnia.
Avalia znów rozpoczęła dialog ze swoim kotem. Z jednej strony ciekawe zwierzę w takie prążki, co to może mówić zapewne telepatycznie, z drugiej jednak strony kiedy ona coś mówi a toto jej odmiaukiwało... Cóż. Wyglądało to tak jakby Marie widziała samą siebie "w pracy".
- Mia.
- Wiedziałam, że się dogadamy - mruknęła z dziwnym uśmiechem. Marie tak czy inaczej to musiała słyszeć, uszy stanęły jej wychodząc spomiędzy szarych włosów.
- Tak... - mruknęła Marie nie wiedząc już jak miałaby komentować- czy mogę wiedzieć, co do tej pory ustaliła... grupa?
Przed ostatnim słowem nastąpiła wyraźna przerwa. Ciężko nazwać grupą coś, co porzuca człowieka tylko dlatego, że na prawie dobę zaklinował sie w toalecie. I - co najgorsze - ciężko też nazwać grupą coś, co nie zwróciło uwagi na brak kogoś, kto tak wspaniale się rządził. Chociaż, może dlatego tak ją zignorowali? Westchnęła ciężko.
~ Oo, pani raczyła wstać.
~ Et te Rissa... Też moglaś mnie obudzić, ty ty... zemszczę się.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 14-02-2008, 19:28   

Kiedy Akira opowiadał Yumiko całą tą historię, złodziejka powoli zaczęła sobie wszystko przypominać. Akira nerwowo krążył to w jedną, to w drugą stronę zadając nowe pytania, kontynuując swoje opowiadanie i oczekując na odpowiedź. Yumiko ciężko było przyznać się do tego co zrobiła.
- Bo wiesz...tzn...
- ... Akira milczał wiercąc w Yumiko dziurę swym spojrzeniem.
- Oni napadli na ten dom. Najwidoczniej czegoś szukali. Po nieudanych poszukiwaniach wyszli z budynku.
- Narazie to nic nie tłumaczy. Krzyknął zdenerwowany Akira.
- NIE KRZYCZ!. Ok?...Chwileczka. Kiedy ten dziadek umierał, trzymał w ręku taki...taki przepiękny miecz! Aż pachniało od niego wielką mocą. Ciężko aby jakikolwiek złodziej, a co dopiero taki utalentowany jak ja....*tu gniewne spojrzenie Akiry* ...się na niego nie połakomił. Dziadek i tak by umarł, ale naprawdę by cierpiał, wolałam mu pomóc. I tak wiele złego przeżył tamtego dnia to na co mu to? Nieważne...wracając do miecza. Ci ludzie, którzy napadli na tamten dom dowiedzieli się o tym że miecz jest w moim posiadaniu. Oj! Ciężko wtedy było. Wolałam nie ryzykować i...
Yumiko nie mogła spojrzeć Akirze w oczy, przeszła wokół wielkiego dębu i bezradnie usiadła na ziemi.
- I? Zapytał Akira, który już najwyraźniej miał dosyć i chciał jak najszybciej dowiedzieć się co Yumiko zrobiła.
- Ja...sprzedałam go.
- CO?! Jak mogłaś sprzedać tak cenny przedmiot! Jeśli oni by go dostali!
- I co? Miałam ryzykować z powodu "rodzinnej pamiątki" zdechlaka?!
Ich kłutnie dało się słyszeć w zasięgu kilku kilometrów.
Akira dostał furii kopnął dość mocno w drzewo o które opierała się Yumiko. Był tak wściekły że najchętniej przygwoździłby ją do tegoż drzewa.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 14-02-2008, 21:18   

Panbe obejrzał grupę. Był Kemorios, Avalia i Marie. Mefisto patrzył z dachu na sytuację.
- No. Możemy chyba ruszać. Reszta dołączy po drodze. Nie mam zamiaru czekać na osoby mające problemy z wypróżnianiem. A co do widm , to niech siedzą w butelce wraz z czarnoksiężnikiem.
Marie chciała o coś spytać, ale Kemorios dał jej lekki znak dłonią i oczami aby odpuściła.

No i ruszyli. Stałym tempem. Panbe jak zwykle z kapturem na głowie. Trzymając ręce w kieszeni nucił lekko. Pogoda była piękna. Droga zaczęła być coraz bardziej stroma i kamienista. Las się przerzedzał odsłaniając już szczyty gór. Pojawił się Mefisto :
- Ładnie to tak zostawiać towarzysza? (wszyscy przeszli obok niego jakby był skałą) EJ! No co wy?! - i przyłączył się do pochodu.
Po ok 30 min wędrówki grupa stanęła przed rozwidleniem. I nic.
- Co teraz? - zapytał Kemorios?
- Kto w ogóle ma ten manuskrypt z opisem artefaktów? - spytał Panbe.
Nastała wymowna cisza.

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-02-2008, 17:09   

- Wiecie...- Marie przerwała w końcu pasmo milczenia które nastało w grupie. Głos miała mniej więcej taki jakby wpadł jej do głowy pomysł, ale pół wilczyca zapomniała co właściwie chciała powiedzieć i dokończyła kwestię typowym dla siebie marudliwym akcentem:
- Mogliśmy spytać w karczmie. A to podobno ja popędzam...
Panbe rzucił jej spojrzenie jakby właśnie oskarżyła go o morderstwo z premedytacją. Zignorowała go, wzruszyła ramionami i podeszła do skrzyżowania, po czym zawyła. tak po wilczemu. Odpowiedziało jej kilka przeciągłych wilczych wyć i dziewczyna odwróciła się do reszty niezbyt zadowolona z usłyszanych wiadomości.
- Na lewo są smoki. Czerwone konkretnie, z 5 sztuk w tym jedna smoczyca odsiadująca radośnie 2 jaja. Ścieżka kończy się w niewielkiej górskiej wiosce, w której mniej więcej połowa mieszkańców to łowcy polujący na te smoki już od dłuższego czasu. Dalej jest tylko ścieżka prowadząca do smoczych legowisk. Prawa strona też nie prowadzi w przyjemną okolicę, gdyż będzie to no cóż... Opuszczona warownia. Duża opuszczona warownia z wszystkim,co nekromanta mógłby sobie wymarzyć- ostatnie powiedziała dość ironicznie - żeby dostać się w same góry trzeba iść w lewo i przed wioską odbić na niewielką drożynę która, niestety, przeprowadzona jest niebezpiecznie blisko smoków. Ale przynajmniej Na początku będzie dość łagodny stok...
Westchnięcie zakończyło monolog. Marie wzięła swój bukłak i pociągnęła łyk wody, po czym zwróciła sie znów ku rozjazdowi.
- Którędy chcecie iść? W góry można dojść także odbijając od północnego traktu przecinającego praawą ścieżkę, ale wtedy nadłożymy drogi.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 15-02-2008, 18:33   

- Ja wybieram smoki - mruknął Mephisto - są miłe, niegroźne... w sumie na smoku dawno nie latałem. No i warto odświerzyć znajomości - mruknął szczerząc się na samą myśl o przejażdżce na smoku - swoją drogą łowcy to idioci... Smok nie da sie demonom a co dopeiro jakiś ludkom - burknął patrząc na Marie

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 15-02-2008, 20:24   

- Smoki...<gulp!> -> powiedział cicho Panbe.
Po wysłuchaniu Marie pomyślał 'mamy przeEKHM!'.
- Smok nie da sie demonom a co dopiero jakimś ludkom - burknął Mefisto.
- Dokładnie. (potwierdził Panbe) Jestem za drogą o której mówiła Marie. Możemy chyba nadłożyć drogi i uniknąć smoków. Ale rozbijmy obóz i zaczekajmy na dwójkę która została z tyłu. Co oni tak długo robią...
- No wiesz...(zaczął Mefisto ciepłym głosem) gdy młoda kobieta jest sama z młodym mężczyzną to normalne jest że...
Panbe lekko się zaczerwienił i przerwał mu ruchem dłoni.
- Eee...dobra. Mniejsza z tym. A tak w ogóle mam do ciebie kilka pytań Mefistofelesie.
- Ależ pytaj.
- 1. Skąd się o nas dowiedziałeś? i 2. Czy człowiek jest zdolny polizać własny łokieć?

Uprzejmie przypominam, że tu NIE wolno używać wulgaryzmów. Następnym razem będzie mniej uprzejmie.
Mara

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 15-02-2008, 22:43   

Kemorios dziwnie spoglądał na kota którego ściągnęła mu z głowy Avalia. Kot-telepata? Oj, rzeczywiście, różne dziwy istnieją na tym świecie. No cóż, będzie trzeba dokończyć konwersację z Panbe na później, pomyślał trochę zirytowany nekromanta. Przed wyruszeniem w dalszą drogę zdążyła się jeszcze przebudzić i dołączyć do nich Marie i wyruszyli. Po drodze do grupki poszukiwaczy przygód dołączył Mephitopheles. Pomińmy fakt, że został zignorowany jednak demon i tak przyczepił się grupy jak rzep psiego ogona.
Po jakimś czasie stało się to co w końcu musiało się stać: drużyna stanęła przed rozstajami. Jak dowiedziała się Marie z rozmwoy z wilkami jeśli pójdą na lewo to dojdą do smoków a na prawo jest opuszczona warownia "idealnie nadająca dla nekromanty".
- Twoje podejście do nekromantów jest bardzo stereotypowe moja droga. - mruknął Kemorios z głębi kaptura rozbawiony jej światopoglądem. Czy wkurzanie ludzi... i nieumarłych sprawia jej jakąś perwersyjną przyjemność? pomyślał nekromanta. Półwilczyca miała zripostować, gdy głos zabrał Mephisto.
- Ja wybieram smoki - mruknął - są miłe, niegroźne... w sumie na smoku dawno nie latałem. No i warto odświeżyć znajomości - mruknął szczerząc się na samą myśl o przejażdżce na smoku - swoją drogą łowcy to idioci... Smok nie da sie demonom a co dopiero jakiś ludkom - burknął patrząc na Marie.
- Co racja to racja. Jeśli o mnie chodzi to jestem za opcją o której wspominała Marie. Wolę uniknąć spotkania ze smokami. To nie ta liga. - odpowiedział Kemorios.
- Dokładnie. - potwierdził Panbe - Jestem za drogą o której mówiła Marie. Możemy chyba nadłożyć drogi i uniknąć smoków. Ale rozbijmy obóz i zaczekajmy na dwójkę która została z tyłu. Co oni tak długo robią...
- No wiesz... - zaczął Mephisto ciepłym głosem. - gdy młoda kobieta jest sama z młodym mężczyzną to normalne jest że...
Panbe szybko mu przerwał ruchem dłoni a nekromanta tylko chrząknął. - Jak ostatni raz ich widziałem to raczej się ze sobą sprzeczali. Mało prawdopodobne, że do czegoś doszło między nimi. Choć przeciwieństwa się przyciągają jak to mawiają... - urwał gdy zobaczył zażenowaną minę Panabe.
- Eee...dobra. Mniejsza z tym. A tak w ogóle mam do ciebie kilka pytań Mefistofelesie.
- Ależ pytaj.
- 1. Skąd się o nas dowiedziałeś? i 2. Czy człowiek jest zdolny polizać własny łokieć?
Drugie pytanie wydawało się nekromancie nieco... dziwne, ale przemilczał tą kwestię. A co do pierwszego... aż sam się zdziwił, że wcześniej sam o to nie zapytał.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 15-02-2008, 22:56   

Yumiko zdenerwowana wstała i ruszyła w kierunku noclegu.
- A idź ty żeż do diabła! Krzyknęła odwracając się na chwilę w stronę Akiry.
- Może i dam Ci spokój, ale powiedz....komu go oddałaś?
Wtedy Yumiko zwolniła. Szła wolnym krokiem jak na skazanie.
- No! Słucham? Akira na moment się uspokoił w tej chwili mówił do niej "ironicznym tonem".
Yumiko stanęła, jednak wolała nie patrzeć białowłosemu w oczy.
- Ten człowiek..mogę powiedzieć że wręcz go pragnął. Nie powiedział mi jaki on jest cenny. Oszukał mnie... To ostatnie zdanie mówiła bardziej do siebie.
- Nie miałam pojęcia! ~zabiję...
- Super! Nie pomyślałaś że skoro go tak pożąda, może być jednym z nich?
Wtedy Yumiko ruszyła przed siebie. Akira szedł za nią.
- Nie wiesz kim był? Żadnych znaków szczególnych? Ton jego zamienił się w bardziej, przerażony.
- Kiedy to było?!
- Nie tak dawno. Zastanów się. Yumiko otworzyła drzwi od budynku.
- Nie wiem...czy przypadkiem nie miał takiego...dziwnego tatuażu na twarzy.
Po tych słowach Akira stanął w miejscu. Na jego twarzy pojawił się strach, zdziwienie oraz zamyślenie za razem.
- Hej! ale przecież tutaj nikogo nie ma...Rozumiem..może i nie jestem wrzechmocna ale to było naprawdę chamskie.
- Akira, śpisz? Spojrzała na białowłosego, który wyraźnie nad czymś się zastanawiał.
- Eh... Yumiko pobiegła na górę i zaczęła szukać reszty drużyny.
Akira został na dole. "Mogli zostawić chociaż jakąś kartkę..." To zdanie krzyczane z góry wyrwało go z zamyślenia.
Yumiko zeszła na dół.
- Myślisz że daleko poszli? ~Nie oszukuj się, to byłoby niemożliwe~ Pomyślała.
- Idziesz? Zapytała.
Akira niechętnie ruszył w stronę dziewczyny. Oboje wyszli z budynku. Yumiko wskoczyła na pobliskie drzewo, wierząc iż dojrzy swych towarzyszy.
~ Hmmm...te całe góry nieskaliste, to było południe? ~

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 16-02-2008, 10:18   

Mephisto spojrzał się na Pana B z dziwną miną po czym zaczął się śmiać. Po chwili spowarzniał i postanowił odpowiedzieć na pytanie
- A więc skąd się o was dowiedziałęm... Hmmm... Puki nie ejstem oficjalnie w grupie nie mam powodu by odpowiedzieć na takie pytanie. Przyjmijcie a się dowiecie. A co do drugiego... Tak, niektórzy są w stanie polizać własny łokieć. A teraz ja mam pytanie. Kto chce sobie na smoku polatać? - mruknął szczerząc się na samą myśl - Znam parę, międyz innymi z Rodu Czerwonych i Złotych smoków. Jako jedne z wybitniejszych ras mają zdolność ekhm... Zamiany w cżłowieka... No i musze przyznać że są strasznie przystojni jako "ludzie". Z Rodem Czerwonych smoków mam najwięcej wspólnego... No co się tak patrzycie - burknął widząc miny pozostałych - To już dzieci ze smokiem nie można mieć?!

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Orenei Płeć:Kobieta


Dołączyła: 24 Lis 2007
Status: offline
PostWysłany: 16-02-2008, 10:56   

- Co masz zamiar zrobić? - zapytał znudzony tym wszystkim.
Yumiko wciąż nerwowo wypatrywała swoich towarzyszy, którzy jak widać zniknęli.
- Gdzie oni są? Jak mogli mnie zostawić! - krzyczała "zrozpaczona".
Akira spojrzał na nią ze zdziwieniem, ona naprawdę się denerwowała. Z tego całego zamieszania cicho się zaśmiał.
- I z czego się śmiejesz? To wszystko twoja wina!! - krzyczała coraz głośniej.
Chłopak spoważniał. Poszedł do niej i powiedział - Gdyby nie to, że ukradłaś (a potem sprzedałaś) coś bardzo cennego, to by mnie tu w ogóle nie było.
Yumiko zrobiło sie trochę przykro. Czasem żałuję tego co robi, ale to jej praca i z tego żyje.
Nigdy nie zastanawiała się nad swoimi czynami, nigdy też nie miała wyrzutów sumienia.
A tu proszę - powróciła myślami do przeszłości.
Do głowy trafiła jej też inna myśl, a mianowicie : gdyby nie sprzedała tego miecza miała by niewyobrażalnie silną moc.
Yumiko zaczęła obrazować sobie to wszystko, zobaczyła siebie na tle jej poddanych, stojącą na szczycie schodów. Padało na nią jasne światło a w ręku trzymała jakże potężny miecz.
- Tak, to byłoby wspaniałe. - powiedziała marząc.
- Co powiedziałaś? - zapytał zdezorientowany Akira.
- ! ... nic nic...

_________________
"Coś tam, coś tam number one!
Sharingan for everyone~"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 16-02-2008, 21:44   

- Ok...Niech będzie...pójdziemy sami! Stajemy po stronie dobra, czy mogłabym ich za to zbluzgać? Wydawało się że Akirze pasował układ "Staniemy po stronie zła".
- Jeszcze nie wiem co zrobię jak ich spotkam. Pogłowie chodziły jej dwie wizje. ~ zaabić, lub sprzątnąć sprzed nosa Czarę Rozpaczy. Jednak była do nich bardzo przywiązana. Stała i mówiła coś do siebie.
- Hej! Poczekaj! Krzyknęła biegnąc za Akirą, który wolnym krokiem ruszył w stronę lasu.

- Nie sądzisz że to jest wspaniała przygoda? Yumiko zabrała ze sobą bukłaczek wypełniony czerwonym winem. Maszerując, powoli "spożywała" jego zawartość.
Akira milczał kiedy Yumiko starała się nawiązać z nim jakikolwiek kontakt.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 8 z 11 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group