FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 44, 45, 46  Następny
  Ale miałem piękny sen...
Wersja do druku
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 01-02-2010, 20:10   

Karel napisał/a:
pinkne to one nie są.

Zależy od interpretacji.

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Loko Płeć:Mężczyzna
Aspect of Insanity


Dołączył: 28 Gru 2008
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 09-02-2010, 20:41   

Trzy sny, dwa dosłownie sprzed chwili, jeden już trochę odleżał.

1. Z jakichś niewyjaśnionych przyczyn jednej mojej znajomej urwało obie ręce. W mieszkaniu w którym stałem oprócz mnie była zapłakana (i zakrwawiona) poszkodowana, dwóch policjantów i inna znajoma. Jeden z funkcjonariuszy kazał mi iść po urwane kończyny. Ruszyłem z tą zdrową znajomą, przez cały mój blok. Rączki były w foliowej torebce, na fotelu w pokoju rodziców. Wziąłem je czym prędzej i ruszyłem z powrotem, na pytanie mamy co niosę, odpowiedziałem tylko "nie chcesz wiedzieć". W korytarzu przez który trzeba przejść aby dostać się do drugiej części bloku, stała grupka dziewczyn których zbytnio nie trawimy w naszym towarzystwie, co za tym idzie postanowiliśmy przejść dworem. Schodzimy klatką schodową w dół, gdy nagle naszym oczom ukazuje się stojący za oknem Alien. Uznaliśmy że lepiej będzie jednak pójść korytarzem. To było ostatnie co pamiętam.

2. Wszystko zaczęło się od tego że Ysen wrzucił do tematu "Humor" filmik prezentujący jego ucieczkę przed potworem w grze będącej hybrydą Obliviona i Morrowinda. Nim się obejrzałem zostałem głównym bohaterem tego filmiku. Stworem tył był niebieskawy tauren, który w dodatku był nieśmiertelny. W panicznej ucieczce przez obóz pełen taurenów obok bloku w którym mieszka Ponury, wpadłem na genialny pomysł: otworzyłem konsolę i w pisałem komendę "kill". Tauren padł, po chwili podniósł się, ale przestał mnie gonić. Radość nie trwała długo, bowiem po chwili zaczął biec za mną drugi (przynajmniej nie był niebieski), jego też załatwiłem komendą "kill", którą również przeżył. Polazł pilnować jednego przejścia w lesie, ja oczywiście musiałem się przez nie przedostać. Udało mi się przedrzeć lasem nieopodal, po wejściu na małą górkę moim oczom ukazał się obóz. Był praktycznie identyczny jak ten w grze S.T.A.L.K.E.R. Czyste Niebo, z tym że jedna knajpa była wzięta z filmu Tarantino (Grindhouse: Planet Terror). W obozie łaziło pełno znajomych osób, w dzień życie płynęło sobie zwyczajnie, ale za to w nocy wszyscy zbierali się we wspomnianej knajpie i ćpali. Wstrzykiwali sobie niebieską ciecz z dziwnych strzykawek (takich jak w Bioshocku). Jeden ziomal z naszej szkoły strasznie się tym chwalił, brał też jakieś niebieskie tabletki. Wszystkie te prochy można było kupić z maszyn przypominających automaty z Colą (te z kolei były wzięte z Borderlands). Po jakimś czasie postanowiłem wyjść poza obóz do tzw. Bagien, które były przerażającym miejscem wokół którego narosło sporo legend. Wyszedłem poza siatkę, ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem tory. Po dłuższym biegu dotarłem do dziwnego, zaśnieżonego miejsca w którym siedziały sobie dwie moje koleżanki i zastanawiały się co będą robić w weekend. Nie miałem tam nic do roboty, więc zacząłem biec z powrotem do obozu, w pewnym momencie coś mnie minęło, wystraszony rzuciłem się na ziemię i zobaczyłem sporych rozmiarów wilka. W głowie odezwał się głos koleżanki mówiący, że to jej pies oraz delikatnie podkreślający fakt, że jest dużo szybszy ode mnie (koleżanka miała takiego psa, szkoda tylko że na sesji RPG). Wilczur wskoczył na druty rozciągające się nad torami i ruszył w stronę obozu, siejąc tyle iskier, że rozświetlił nocny las. Biegnąc tak za nim, usłyszałem za sobą pociąg, był bardzo daleko, ale ruszyłem szybciej. Pies zeskoczył obok mnie i zaczęliśmy się ścigać, ciągle był o krok przede mną. Po tym gdy prawie wpadliśmy na stojący na torach wagon, psiak pognał przed siebie stając się definitywnym zwycięzcom. Dotarłem do obozu, zobaczyłem faceta kierującego się do knajpy. Był to ojciec tego ziomala (co ciekawe w realnym świecie nim nie jest). Dotarłem do baru przed nim, całe towarzystwo siedziało zaćpane w różnych kątach, wraz z nimi była rudowłosa dziewczyna w zielonej sukience (nie mam pojęcia kto to mógł być), a chłopak którego ojciec właśnie przyjechał, rozpaczliwie chował tabletki i strzykawki, będą w tym wspomagany przez sklepikarkę z mojej szkoły. Na tym się skończyło.

3. Cała nasza szkoła została zaproszona do podstawówki, by obejrzeć jakiś mecz. Ci którzy nie byli nim zainteresowani (w tym ja) usiedli sobie na ławce z tyłu. Chwilę tam o czymś gadaliśmy, była nawet z nami jedna nauczycielka. Powiedziała mi, że hala w której się znajdujemy jest połączona ze szpitalem w którym pracuje moja mama. Skoro i tak nie interesuje mnie mecz, to mogę iść ją odwiedzić. Tak też zrobiłem, piętro niżej spotkałem kumpla który zastanawiał się kogo da na wolne miejsca w zespole, bowiem dwie osoby odeszły. Minąłem go i ruszyłem do szpitalnego tunelu, zawróciłem już na schodach, bo pomyślałem że mama może mieć pacjentów i nie wypada jej przeszkadzać. Gdy wracałem z powrotem na balkon hali, usłyszałem bardzo głośny strzał. Wbiegłem czym prędzej po to żeby zobaczyć rozłożonego ziomala, o którym wspominałem w śnie nr 2. Niektóre osoby klęczały obok jego zwłok i płakały, inne wyraźnie śmiały się i cieszyły (w tym moja wychowawczyni). Pozostała kwestia: kto zabił? Jeden chłopaczek ode mnie z klasy (niski, w ogóle się nie odzywa, cichy, przyczajony i wredny, ale ogólnie jeden z normalniejszych) zaczął przesypywać śmieci z jednego kosza do drugiego. Było to co najmniej dziwne, więc wszyscy zaczęli się na niego gapić. Ten odwraca się z pistoletem większym od dłoni dorosłego faceta i zaczyna go przeładowywać. Natychmiast wszyscy zaczęli go pytać, czemu zabił tamtego drugiego. Nie dosłyszałem odpowiedzi, gdyż jak zwykle wypowiedział się bardzo cicho. Wiem, że dostałem po niej napadu śmiechu i ległem w róg. Podbiegła do mnie jedna dziewczyna i myśląc najwyraźniej że płaczę, zaczęła mnie pocieszać. Tu właśnie sen się urwał.

Dodam jeszcze tylko że sny 2 i 3 nastąpiły praktycznie zaraz po sobie.

_________________
That is all in your head.

I am and I are all we.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 10-02-2010, 08:10   

Śniło mi się że dołączam do jakiejś multigrupy, w której członkowie posługują się nie komputerami ale pacynkami i skarpetynkami (czyli pacynkami ze skarpetek ;P). Motywem przewodnim grupy była straż miejska. Moja skarpetka była niebieska z włosami z czarnej włóczki z różowym pasemkiem. Oprócz mnie była tam też Avalia- żółta skarpetka z brązowymi kucykami i grzywką, Costly- pamiętam tylko że był ciemnoczerwony i Ysengrinn posługujący się pacynką Grovera z Ulicy Sezamkowej oraz kłócący się z nieznaną mi osobą, kierującą Misiem Fozzie.

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Tren Płeć:Kobieta
Lorelei


Dołączyła: 08 Lis 2009
Skąd: wiesz?
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 10-02-2010, 18:46   

A mnie się jakimś cudem udało dzisiaj przypomnieć kawałek snu który miałam (zwykle odchodzą one w zapomnienie natychmiast po przebudzeniu).

Szłam ulicą jakiegoś obcego miasta (w celu którego nie pamiętam, ale chyba je zwiedzałam). Miałam przy sobie moją szarą torbę (której przybyło parę dodatkowych kieszeni), w której miałam najpotrzebniejsze rzeczy. Tak więc szłam tą ulicą w lekko rozproszonym tłumie i nagle zobaczyłam, że jakaś postać przy pomocy nożyka ucięła ramię torebki osoby idącej przede mną. Natychmiast zdałam sobie sprawę, że to złodziej/kieszonkowiec, który zaraz ruszy na mnie w celu zdobycia torebki. Chwyciłam ją więc przed siebie, trzymając mocno rękami i gotowa bronić niczym konstytucji. Tymczasem złodziej zaczął przemieszczać się slalomem między ludźmi, którzy byli niedaleko mnie i zabierać im rzeczy. Mnie też chciał dwa razy zaatakować (co ciekawe pojawiał się wtedy tuż przede mną), ale widząc moją determinację dał sobie spokój. Następnie zniknął gdzieś. Zaczęłam latać między okradzionymi ludźmi i pytać czy nic im nie jest. Wtedy nadszedł policjant, natychmiast podbiegłam do niego i zaczęłam z zapałem wyjaśniać, że ci ludzie zostali okradzeni i że trzeba natychmiast biec za złodziejem, by odzyskać ich rzeczy. Nagle okradzeni podeszli i jeden facet zaczął wyjaśniać, że nie ma potrzeby i poradzą sobie. Byłam zszokowana tym stwierdzeniem i chciałam protestować, ale wtedy kątem oka zauważyłam, że ten mężczyzna włożył mi coś do kieszeni torby. Coś co było należącą do mnie MP3...
Później jechałam jakimś środkiem transportu, chyba pociągiem i przeglądałam swoje rzeczy. Okazało się, że są one poprzekładane jak gdyby ktoś je wyją i włożył z powrotem. I wtedy wydedukowałam co się stało. Złodziej nie mógł wyjąć tych rzeczy z mojej torby ponieważ cały czas ją trzymałam i obserwowałam zarówno ją jak i tego kieszonkowca. Jednak po jego zniknięciu przestałam zwracać uwagę na moje rzeczy. Dlatego ci ludzie korzystając z nieuwagi ukradli mi po jednym przedmiocie ze złości, że sami zostali okradzeni. Tyle, że później widząc jak przejmuję się ich losem poczuli się głupio i potajemnie włożyli te rzeczy z powrotem do mojej torby.

I chyba gdzieś po tym rozumowaniu się obudziłam. Przy czym jestem pewna, że wcześniej śniło mi się więcej i było tam między innymi wyjaśnione dlaczego odwiedzałam to miasto, ale niestety nie pamiętam tego.

_________________
"People ask me for advice all the time, and they ask me to help out. I'm always considerate of others, and I can read situations. Wait, aren't I too perfect?! Aren't I an awesome chick!?"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 17-02-2010, 17:36   

Oż... Dawno nie miałem tak złożonego i jednocześnie pogibanego snu. Generalnie wszyscy coś ode mnie chcieli - Zeg kazał mi się ubierać i przyjeżdżać, bo za chwilę zacznie się jakaś sztuka, rodzice pultali się, że coś rozwaliłem, random jenoty chciały żebym wziął udział w szkolnym przedstawieniu, rodzina wampirów (Wu? Te? Ef?) żądała, żebym zagrał główną rolę w Eugeniuszu Onieginie*. Ponieważ nie przygotowałem się ani do przedstawienia, ani do roli Oniegina (zapewne zbyt zajęty zastanawianiem które wybrać), to z pierwszego zrezygnowałem (zbierając ciężki OPR od Mai za bumelanctwo), a problem wampirzej rodziny rozwiązałem rozsuwając żaluzje i wpuszczając światło słoneczne (lamest vampire death ever). Pamiętam jeszcze, że potem członkowie SLD mieli do mnie pretensje, że zgubiłem dokumenty Angeli Merkel, która w związku z tym nie może kandydować do sejmu.

Ogólnie sen przeraźliwie intensywny, dziwny i randomowy, że aż niesamowity.



* Jak potem wyczytałem na wiki jest to opera. Super, nie dość, że grać, to jeszcze śpiewać miałem.....

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 17-02-2010, 20:17   

Ysengrinn napisał/a:
Pamiętam jeszcze, że potem członkowie SLD mieli do mnie pretensje, że zgubiłem dokumenty Angeli Merkel, która w związku z tym nie może kandydować do sejmu.

Śmiechłem hardo.

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Paweł Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 25 Gru 2008
Status: offline
PostWysłany: 17-02-2010, 22:18   

Wczoraj chyba była jakaś fazowa noc, bo takie głupoty mi się śniły, że szok. Bo o ile porąbane sny to raczej u mnie żadna nowość, tak wątki nadprzyrodzone i owszem.

Zaczęło się od tego, że wybraliśmy się z kumplami popływać nad jakąś wodę. Zaopatrzyliśmy się w tabun trunków, które zamierzaliśmy skonsumować pod wodą (tak, to jest głupie). Żeby nas panowie policjanci nie dorwali, przepłynęliśmy pod jakimś mostem, który znajdował się za wielgaśnymi krzakami i rozpoczęliśmy imprezę. W pewnym momencie okazało się, że ukryte bajoro wcale nie jest takie ukryte, po prostu nie było do niego prostej drogi, a jedynie jakiś spad, po którym jednak dało się zejść. W pewnym momencie przyuważyliśmy stadko emerytów, którzy odziani w stroje kąpielowe i koła do pływania, żwawo nadlatywali się wykąpać. Postanowiliśmy zmienić miejscówę - w czym pomogła nam córka właścicielki owej wody (tak, toto miało właściciela, a córka wzięło się krowie spod ogona. No ale OK, wątek z piękną dziewoją musi być). Zaprowadziła nas więc do jakiegoś składzika, gdzie mogliśmy kontynuować spożywanie wyskokowych napojów. Postawiła nam jednakże jeden warunek - nikt nie może się dowiedzieć o naszej obecności w tym miejscu. Wtem usłyszeliśmy pukanie do drzwi - okazało się, że była to właścicielka we własnej osobie. Kiedy uchyliliśmy lekko wrota, ta okazała się być wampirem. Wleciała do środka, po czym próbowała mnie ugryźć - jako że mnie tym rozzłościła, to ugryzłem ją też (w myślach się wtedy zastanawiałem, czy jak ja ją ugryzę, to czy przypadkiem też nie stanę się wampirem...). No dobra, zamknęliśmy ją w jakimś drugim pomieszczeniu, a następnie obrzuciliśmy kamieniami. Na koniec poleciały w jej stronę pięciolitrowe butelki obwiązane folią, które podpaliliśmy i które spłonęły razem z niesforną wampirzycą (sam odpalałem zapałki).

W zasadzie na tym się sen skończył i aż dziw, że tak go dobrze pamiętam... Nawet nie chcę wiedzieć, co by sobie wujek Freud pomyślał...
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Mirror Płeć:Kobieta
Santa Echoś.


Dołączyła: 16 Gru 2009
Skąd: Bo... ja... Nie pamiętam.
Status: offline
PostWysłany: 17-02-2010, 22:29   

Paweł napisał/a:
wybraliśmy się z kumplami popływać nad jakąś wodę (...) przepłynęliśmy pod jakimś mostem, który znajdował się za wielgaśnymi krzakami i rozpoczęliśmy imprezę.


Jak to powiedziała moja przyjaciółka po lekcji religii na której mowa była o Mojżeszu i "krzaku gorejącym"... Gdzie się objawia Bóg? W krzaczkach! xD
Za dużo Junjou Romantica. Za dużo yaoi. Za dużo fan book'ów Togainu no Chi.

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
7664650
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 18-02-2010, 01:10   

Ekhm. Ponieważ ostatnio mam totalną fazę na dziwne komiksowe przygody, mój najciekawszy sen musiał się wiązać z jakąś animacją. A takową było nie co innego jak Batman Beyond, jedna z moich ukochanych serii animowanych (a Terry to ciachon).

Chociaż teoretycznie jestem Random Extra, w tym śnie miałam nawet więcej niż główną rolę. Pamiętam swój wizerunek jak wzięty żywcem z serii - czarne wdzianko, charakterystyczne gadżety, ten sam głos, podobna gadka. Mrachnie, byłam po prostu super. Nie byłam jednak sama - towarzyszyła mi (nie ja jej, no w życiu) jakaś pani szpieg, złodziejka, ogólnie dość kontrowersyjna osóbka przypominająca swoim podejściem do mnie relacje Catwoman - Batman (tyle, że ja nic nie odwzajemniałam chyba), ale wyglądała raczej jak Huntress. Cóż, fajnie. Nawet zbyt wiele o niej nie myślałam.
Pierwszym krokiem było pozbycie się strażników. Nie udało mi się ich znokautować tymi bardziej precyzyjnymi, cichymi ciosami, zrobiłam więc (czy też zrobiłem...) trochę rabanu. Chyba mnie za to próbowała Prawie Jak Huntress dyscyplinować, ale, jak to bywa w fabule komiksowej - stwierdziłam, że "on" i tak wie. "Nim" był dyrektor firmy do której w biały dzień się włamywaliśmy aby wykraść obciążające go informacje i który był ultrazły, trochę jak zderzenie Powersa i Kingpina (interesy w stylu tego pierwszego, ale wyglądał trochę jak ten drugi - tyle, że był czarny... nie jestem rasistką, żeby nie było). Podzieliliśmy się więc - ona poszła hakować komputer aby wykraść informacje, ja postanowiłam zrobić odwracający uwagę raban aby dać jej czas. Żeby było bardziej realistycznie, jako cel wyznaczyłam sobie gabinet dyrektora.
Jak to klasycznie, przyszło mi się zmierzyć z superzłymi. Było ich ładnych paru, kilku mnie walnęło, radziłam sobie raczej sposobem. W końcu doszło do gościa, który strzelał we mnie wielkimi, srebrnymi kulami, ha, odbiłam na niego i oberwał nieźle. Po drodze przewinęła się Liga Sprawiedliwych - wszyscy stwierdzili, że jestem dobra i sobie poradzę. Bezsens. Potem pojawił się taki chudopachołek wśród złych - gość, który słał na mnie... złe kółka na wózku. Jedno eksplodowało, niemalże zrobiło mi krzywdę, ale potem to on zaczął być w opresji. Nie przeze mnie, pozostali źli go wyśmiali. Wystosował więc przeciwko mnie swój ostatni i najbardziej męczący atak... pluszowe kółko na pluszowym wózku. Delikatnie stuknęło moją prawą nogę i nic. On padł nieprzytomny, ja jakoś (nawet nie pamiętam jak) pozbyłam się pozostałych.
Prawie Jak Huntress nie dawała znaku życia. Poleciałam na górę na moich wypaśnych bucikach (po drodze przez otwarte drzwi widziałam prezesa, jakoś nie skojarzyłam, że on też mnie widzi). Przez korytarz dotarłam do pokoju związanego z księgowością, gdzie stało jedno biurko, jeden komputer i siedziała jedna PJH zapatrzona jakby grała w Icy Towera. Powiedziała coś w stylu "jeszcze chwilę". Postanowiłam więc zrobić ofensywę na gabinet. Mocny rozpęd, odrzutowe buty... sru, jestem w gabinecie. A tam i prezes, i biurko zniknęło. Zrobiłam dziwną minę, pamiętam, że byłam tym nieźle zdumiona i komiksową pseudologiką dochodziłam do tego, że naturalnie tam i krzesło, i prezes powinny być. Dopiero po chwili zauważyłam kotarę, za którą ON leżał.
Był ponoć ciężko chory. Faktycznie, wyglądał gorzej niż wcześniej (zszarzały, pomarszczony) a i obok niego stała pielęgniarka. Zarzuciłam mrocznym tekstem albo o pozbywaniu się go albo wpakowaniu go za kratki, tak czy inaczej coś w stylu "dostanie to, na co zasłużył". Pielęgniarka postanowiła stanąć mi na drodze. Zamachnęłam się z pięści, zablokowała cios i walnęła mnie tak, że aż wypadłam z gabinetu. Wtedy już miała strój pokojówki. Jedyna prawdziwie nielogiczna rzecz to było jej wdzianko, przynajmniej w tej części. Na początku mnie goniła, nie wiem jak doganiała mnie zbiegając po schodach na tych obcasikach które miała na sobie... tak czy inaczej, trzymała tempo. Jak próbowałam ją wziąć i walnąć z boku i rozpędu, oddała mi tak, że ledwie wtoczyłam się pod schody. Dramatyzmu całej walce dodał fakt, że wezwała do siebie syna, który był karkiem (i miał koszulkę jak Sandman). Wtoczyłam się pod schody i włączyłam niewidzialność.
Nie zadziałała. Głupi synalek i tak mnie nie zauważył dopóki nie skopałam mu tyłka, czym zaalarmowałam matkę, która zdążała już aby mnie zniszczyć. Wiedziałam, że odkręci mi głowę. Postanowiłam zrobić strategiczny odwrót.
Jej w tym czasie zmienił się strój (tym razem przypominała trochę Ms Marvel). Kiedy jednak opuściłam jakoś budynek, ona nie mogła już wyjść dalej - zamieniła się w sekretarkę. A Batmanem okazał się być nie kto inny jak JA. Nie Terry, wiedziałam, że to ja, nawet widziałam jaką miałam na sobie spódnicę. Jakoś tak znałyśmy już swoje tożsamości, co mnie zaniepokoiło. Odeszłam i, idąc przez jakąś stację benzynową zastanawiałam się, czy kolejne moje alter ego - Hanna Montana (?!) ma zaplanowane niedługo jakieś koncerty...
Następna część snu to Terry, składana deska surfingowa i morze, na którym sobie surfował. W ten sposób dostał się do szkoły, spóźnił się, został zjechany przez nauczyciela, usiadł obok swojej dziewczyny i spojrzał na Prawie Jak Huntress, czy raczej jej alter ego. On wiedział, że ona jest PJH, ona nie znała jego batmanowej tożsamości. Buhahaha. Koniec. Obudziłam się chyba kiedy miałam (?) zapytać ją o dane z włamania.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 24-02-2010, 08:05   

Śnił mi się zjazd jenoci gdzieś w górach, na który postanawiają wpaść Red i Varda. Brrrrrr...

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Mirror Płeć:Kobieta
Santa Echoś.


Dołączyła: 16 Gru 2009
Skąd: Bo... ja... Nie pamiętam.
Status: offline
PostWysłany: 28-02-2010, 18:28   

A śniło mi się, że moshi_moshi organizowała tu, na tym forum, konkurs na coś co kojarzyłoby się jej z paringiem IchiRuki. Cokolwiek. Byle by się kojarzyło.
Coś z pomarańczowym i czarnym, dała jakiś przykład, ale nie pamiętam.
I autor najciekawszej "pracy" miał iść z nią na konwent, ona organizowała dojazd, wszystko opłacała i tak dalej.
Więc ja, zachęcona wizją wybrania się z nią na konwent, zabrałam się za myślenie. Po jakimś czasie postanowiłam ugotować zupę. Pomidorówkę i wrzucić tam coś czarnego. Pierwsze na myśl przyszły mi pieczarki (czarne? czarne pieczarki? xD), ale później doszłam do wniosku, że po prostu wsypię całą paczkę pieprzu, takiego nie mielonego.

_________________
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
7664650
Sasayaki Płeć:Kobieta
Dżabbersmok


Dołączyła: 22 Maj 2009
Status: offline

Grupy:
Melior Absque Chrisma
WOM
PostWysłany: 02-03-2010, 16:36   

Śniła mi się baaaardzo romantyczna historia o Karelu i Kitkarze, co to nie mogą być ze sobą naprawdę, więc spotykają się tylko w Multiświecie. A samo Multi przeszło ewolucję i było wyjątkowo rozbudowanym MMO.

Co ja takiego wczoraj wsypałam do tej herbaty...?

_________________
Gdy w czarsmutśleniu cichym stał,
Płomiennooki Dżabbersmok
Zagrzmudnił pośród srożnych skał,
Sapgulcząc poprzez mrok!

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
9349483
Tyczek Płeć:Mężczyzna
♩♪♫♬


Dołączył: 04 Gru 2006
Skąd: Słupca
Status: offline
PostWysłany: 06-03-2010, 19:08   

Drugi już raz śniła mi się bitwa Jedi, w tym ja grałem główną postać. Tylko nie wiem czemu zamiast Darth Vadera wystąpił Shredder. Chyba długie godziny spędzane kilka lat temu przy Jedi Academy wyszły. :)

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8487137
Loko Płeć:Mężczyzna
Aspect of Insanity


Dołączył: 28 Gru 2008
Status: offline

Grupy:
Syndykat
WOM
PostWysłany: 06-03-2010, 20:02   

Śniło mi się że siedzę sobie w moim pokoju z Ponurym. W pewnym momencie wyjrzałem za okno, na gałęzi która szła dokładnie na moją głową był ptak (podobny do małego kurczaka). Leżał na grzbiecie (?) i miał ludzkie oczy. Ponury stwierdził że wygląda jak litera M, choć zupełnie jej nie przypominał. Gapił się na nas przez jakiś czas, po czym przewrócił się łapy i wszedł przez okno do środka. Przelazł na swoich (kaczych) łapach do przedpokoju i zaczął kierować się w stronę kuchni, gdy znalazł się przy drzwiach, mój tata (który zajął miejsce Ponurego) zawołał mamę, żeby go zobaczyła. Mama wyleciała z kuchni, złapała ptaka i wystawiła go za okno. Na nasze zapytanie dlaczego to zrobiła, odparła że właśnie robi naleśniki, a ten ptak dzień wcześniej ukradł takowe sąsiadce z dołu i nie będzie jej się chciało drugi raz smażyć. To tyle...

_________________
That is all in your head.

I am and I are all we.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
GoNik Płeć:Kobieta
歌姫 of the universe


Dołączyła: 04 Sie 2005
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Fanklub Lacus Clyne
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 11-03-2010, 10:07   

Otóż wybierałyśmy się z Mai do Poznania na jakieś targi, wystawy, czy inszy pies. Ciapągiem. Zaczęło się od tego, że wylądowałyśmy na dworcu Gdańsko-Wileńskim i zwiały nam chyba ze trzy kolejne pociągi, bo pani z okienka poszła rwać chwasty i nie dało się kupić biletu. Kawałek, w którym jednak dostajemy się do miasta i człapiemy gdzie miałyśmy, jest nieważny, ale w drodze powrotnej tłumaczę komuś, jak wyjątkowo fazowe było parę lat wcześniej wjeżdżanie do miasta autokarem po nowej autostradzie, kiedy obok pociąg musiał wlec się baaaaaardzo ostrożnie na słynnym Czarnym Moście.

Bo tak, otóż w bezpośredniej okolicy Poznania zbudowano niegdyś, prawdopodobnie przy użyciu dużej dawki złego wudu, Czarny Most - nie dość, że mający złą sławę z powodu masy wypadków i samobójców, to jeszcze w tej chwili rozpadający się w losowych miejscach i zapadający w grunt, bo stoi na podmokłych łączkach. A władze miasta mają z mostem dodatkowy problem, bo nikt nie jest w stanie go wyremontować, a ta ruina jest głównym wjazdem do miasta. W dodatku szpeci krajobraz: widać go z daleka jak złowieszczy cień zwiastujący mrok i zagładę. Mgły, dymy i martwe krówki pod spodem.

Kiedy tak radośnie snułam swoją wizję, nasz pociąg wjechał w jakieś górki i maszynista zauważył inny skład - w połowie zamarznięty - i postanowił pomóc w rozbijaniu lodu. Zasadniczo w górach Beskidach to całkowicie normalne, że pociągi spontanicznie zamarzają, wiec nikt się nie zdziwił. (Oraz całkowicie normalny jest powrót z Poznania do Warszawy przez Beskidy)
Cały sen skończył się, kiedy Irin, Mai i ja wspólnymi siłami starałyśmy się nie dopuścić do zamarznięcia NASZEGO pociągu.

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 31 z 46 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 30, 31, 32 ... 44, 45, 46  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group