FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 72, 73, 74 ... 90, 91, 92  Następny
  Czarna Twierdza Lewitującej We Mgle
Wersja do druku
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 14-01-2008, 20:03   

-Aleeeeee...hic.....
Różowy dymek i jestem sam. Szkolić się w magii? A co mi źle? Przyzwyczajony jestem do porażek. A Mistrz mówił że mam się sam doskonalić. Muszę jej unikać na przyszłość. Avalia to jednak bardzo miła osoba <hic>. Packa ze sklepu? To potężna różdżka ze składu Mistrza.
Chociaż mógł mi dać coś bardziej normalnego.
-A mam to w d.....-> rzekłem sam do siebie i poszedłem zdaje się do wyjścia. Czując powiew świeżego powietrza doszedłem przed główne drzwi do twierdzy która unosiła się lekko nad ziemią (nie wiem jak wysoko bo ziemię zasłaniała mgła). Była piękna pełnia księżyca. Usiadłem na progu i zacząłem czyścić czubek czapy (kieliszek). Czułem takie ciepełko w środku. Wiał lekki chłodny wiatr.
-Hmmm....jak fajnie.....zzz.....zzz.....
<Pan B przechylił się na bok i z czapą w ręce rozpoczął wędrówkę po krainie snu.>

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 14-01-2008, 20:22   

Po skończonej operacji przewiozłam wiewióra do labolatorium aby tak przywrócić ja szybko do trzeźwości. Procesor działał, nie było co dotego wątpliwości. Był tam program który rozpoznawał tylko mój głos i na cąłe szczescie (lub nieszczęscie jak kto woli) mogłam nią sterować tylko ja. Przygotowąłam specyfik do błyskawicznego gojenia ran. Pokropiłam tym wiewióra... i po minutce maleństwo z dużymi brązowymi oczkami patrzylo na mnie szczerząc w uśmiechu swoje 4 śliczne ząbeczki. Wziełam maleństwo na rączki i... poczułam się jak matka. Do póki nie wypowiadałam magicznego słowa "rozkaz" wiewiór byl normlany... i tkai rpzesłodki. Postanowiłam pokazać moje arcydzieło rodiznce ale najpeirw postanowiłam wypróbować wiewióra
-Wiewiór, rozkaz: podnieś krzesło - Wiewiór zeskoczył na podłogę, podbiegł po pierwszego lepszego krzesła i podniósł je ejdną łapką - dobra a teraz rozkaz: rozwal krześło o ściane! - i łubudubu... krześła nie było... Jakież wielkie było moje szczęście - a teraz chodź maleństwo do mamusi - mruknęłam klękając iprzytulajac moją słodką, małą wiewióreczkę

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 16-01-2008, 21:58   

Miałem sen. A raczej wspomnienie. Mistrz wysłał mnie po popiół feniksa, gdyż uważał że jest niezbędny do mikstury którą tworzy. Obliczył iż stary feniks niedaleko naszego miasteczka właśnie wykitował. Ruszyłem w drogę. Znalazłem popiół. Wtedy dowiedziałem się że feniksy odradzają się z popiołów. Miałem cały tyłek w poparzeniach. Gdy wróciłem do Mistrza i opowiedziałem mu co się stało rzekł:
-No cóż...nie przejmuj się....mam tu gdzieś maść z kości mandragory.
-Pomoże na oparzenia? -> zapytałem z nadzieją.
-Nie. Ale można nią zastąpić popiół feniksa.->powiedział z uśmiechem poczciwego staruszka.
Taki właśnie był mój mistrz.
<Pan B dalej śpiąc zwinął się w kłębek łapiąc się za zadek. Po chwili podbiegło coś małego. Wzięło go na swoje łapki i niosąc go nad sobą pognało w głąb twierdzy.>

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 16-01-2008, 22:18   

Yumiko zdziwił spokój panujący w twierdzy.
- Avi. Czy nie uważasz że coś ostatnio wyjątkowo spokojnie?
- Właśnie...spokój, cisza.
- Rozumiem, też się po części cieszę, jednak jakoś mi tutaj za cicho, idziemy na zwiady? Zapytała dopijając ostatni łyk herbaty Yumiś.
- Nie uważasz że takie "podglądanie" domowników może być dość ciekawe? Dodała pocierając dłońmi.
- Poza tym, kto wie czy nie spadł na twierdzę jakiś kataklizm, a my chronione mocą tegoż miejsca przeżyłyśmy jako jedyne~!
Avi spojrzała z politowaniem na swoją siostrę.
- Poniosło mnie... Wymamrotała Yumiś.
- Jednak nie byłby to taki zły pomysł. Shini nie bywa taka spokojna...OK, można zobaczyć co kombinuje. Avi wraz z Yumiko za pomocą różowego dymku, pojawiły się obok Shinigami.
- Jaki słodki wiewiór! Yumiko podeszła i wyciągnęła rękę aby go pogłaskać.
- Nie radzę. Powiedziała Shini, jednak się spóźniła.
Avi podejrzliwie spoglądała na wiewióra.
- Czy to coś miało być podobne do krwiożerczych królików? Zapytała Yumiś dmuchając na swoją obolałą rękę.
- W każdym bądź razie, jeśli to coś ma narobić problemów potem Ty się tym zajmiesz moja damo. Dodała surowo Avi.
- Właśnie! A propo pupilków, biegnę do Drowusia. Powinnam za niedługo z nim wrócić. I Yumiko pobiegła co sił w nogach.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Hayate Płeć:Mężczyzna
Haunted Towell


Dołączył: 12 Lis 2007
Skąd: Mendoberanzzan
Status: offline
PostWysłany: 17-01-2008, 14:02   

Znudziło mi sie bazgrolenie, a Shini wciąż nie było... paranoja... dyndające nogi też zrobiły sie nudne... spojrzałem na zegarek "Na miłość Lolth~!! Minęło 15 sekund, 15 sekund nic nie robienia~!! Muszę sobie zapisać to w notatniku... to będzie rekord guinessa~!!" pomyślałem notując w swoim podręcznym dzienniczku... Eh no nic, pozostało mi tylko jedno... wyciągnąłem spod płaszcza mój Młotek Nocy i przywaliłem sobie w głowę, usypiając na stole i czekając na coś ciekawego...

_________________
Z cienia na cieniu spiętrzony
Przeklęty i opuszczony
Obleczony martwymi duchami
Zamieszkany tylko echami
Dom z obłędu i jęków ściany
Zamczyskiem Drowa nazwany....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
533352
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 17-01-2008, 14:38   

- Przepraszam was ale jestem troszeczke zajęta - mruknęłam do Avi i Yumiś biorąc wiewióra na ręce - Musze skopiować moje maleństwo. Jeżlei chcecie to zapraszam ze mną. Musicie ząłozyć tlyko okulary - mówiac to rzuciłąm diwe pary czarnych jak noc obrzydliwych okularów na gumce. Otworzyłam drziw i weszłąm do pomieszczenie gdzie znajdowała się gigantyczna maszyna kopiująca - stańcie pod ścianą i nie oddychajcie - mruknęłam po czym umieściłam moje maleństwo w środku. Założyłam okulary, wcisnęłam ctrl+c, ctrl+ v i Enter! Masyzna zaczeła buczeć, taśmociag z niej wychodzący zaczął się poruszać. Oślepiajace światło biło z wejścia. Nagle zaczęły się wyłaniać malutkie, słodizutkie wiewióry. Gdy było ich około 15 wciśnęłam ejszcze raz enter. Maszyna kopiująca zatryzmała się, podełszam i wyjęłam mójego słodizutkeigo wiewióra prototypa po czym rzekłam
- Wiewióry za mną! - po czym wyszłąm z pokoju. Za mną kroczył malutki oddził złożonyz silnych wiewiórów. Będzie szoł... bedzie szoł

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-01-2008, 18:04   

Yumiko z ogromną kroplą nad głową *tak...często tak bywa* stała patrząc na Shinigami.
- Ona jest niemożliwa...
- Tak ale to czyni ją wyjątkową! Yumiko spojrzała w miejsce w którym stała Avalia uśmiechając się szczerze, jednak obok niej był tylko różowy dymek.
- Suuuuper, miło mi. I tak Cię Kocham. Wykrzyczała z myślą, aby krzyk ten jej dotarł do kochanej siostry.
- I co Drowuś? Może poszukamy Hayate? O ile też nie wyginął. Dodała ze smutkiem i westchnieniem Yumiś.
- Niesądzę.
- ty....ty...Ty mówisz??!! zapytała chowając się za stołem.
W tej że chwili koci cieniostwór - Drowuś uśmiechnął się radośnie do Yumiko.
Yumiś chwyciła za ręcznik leżący na jednej z półek, zawinęła w nim Drowusia i pobiegła szukać Hayate.
*nie wiedzieć jakim cudem* Wiedziała gdzie on jest.
Weszła do pracowni i ujrzała Hayate śpiącego na stole.
- Waaah, Jakiż On słoooodki! Wpatrywała się w niego baaardzo długo.
- Po co ja przyszłam? A wiem!
Obudziła swojego męża pocałunkiem.
- Wstawaj śpiąca królewno! Powiedziała radośnie i delikatnie śmiejąc się przy tym cichutko...ale to szybko minęło.
- Kochanie! Nie uwierzysz!
Hayate przecierał oczka.
- Jesteś w ciąży?
- Nie! Podekscytowana odwinęła Drowusia i posadziła na stole.
- No maleńki. Powiedz coś do mnie!
Drowuś jednak nie powiedział nic. Hayate był zszokowany a zarazem przerażony.
- Łoż ty mała gadzino. Nie dostaniesz dzisiaj kolacji!
Hayate nadal patrzył na Yumisie z ogromnym zdziwieniem.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Orenei Płeć:Kobieta


Dołączyła: 24 Lis 2007
Status: offline
PostWysłany: 18-01-2008, 10:41   

Nudzii mi się ! I to strasznie mi się nudzi ! Potrzebuję przestrzeni (jakby w twierdzy nie było jej wystarczająco dużo..) !! Mojej "współlokatorki" praktycznie nie widzę, nie mam z nią o czym porozmawiać a na dodatek denerwuje mnie ten ostry zapach...mięty. Zaczęłam się zastanawiać, czy by nie zmienić pokoju, ale jeśli nawet to z kim bym zamieszkała?
Może Yu..mandarynka będzie miała wolne miejsce w pokoiku...
Szybciutko pobiegłam poszukać mamuchny, zaczęłam od miejsca najbardziej istotnego, czyli od kuchni. Z niecierpliwością wypatrywałam Yamci, ale niestety znalazłam tylko orzeszki...no nic będę musiała je skonsumować ! Otworzyłam małą puszkę i sięgnęłam po pierwszego orzeszka, który tak niesamowicie na mnie patrzał ! On chciał, żebym to ja go zjadła ! Wiedziałam to...rozszerzyłam szeroko usta i wsypałam do mojej jamy gębowej calutką puszkę orzeszków.
Najedzona ruszyłam do dalszego poszukiwania mojej kochanej "mamci" aby rozmyślać razem z nią o podboju naszego ogromnego i zdziczałego świata~ (może faktycznie przesadziłam).
Nagle coś niczym w jakimś kiepskim horrorze przebiegło przed moimi oczyma. Z początku myślałam, że to Shinigami, ale to było zbyt małe.

_________________
"Coś tam, coś tam number one!
Sharingan for everyone~"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 18-01-2008, 13:37   

Yumiko tak intensywnie wrzeszczała na Drowusia, iż małe biedne stworzonko przeraziło się jej wielkiej rozdartej mordy.
- Drooooowuś wracaj!!!!!. Mały wybiegł z pracowni, niczym wystrzelony z procy.
Yumiko wybiegła za nim, trzaskając mocno drzwiami.
- Drowuuuś!! Stój żeż w morde jeża!!! Przebiegła przed twarzą Orenei, która w tejże chwili się na nią rzuciła.
Yumiko próbowała się wyrwać, lecz Orenei nie chciała jej puścić, gdyż miała jej coś bardzo ważnego do powiedzenia.
- ma....Yamcia, ja. ZNALAZŁAM CIE!!!!!!!! Na twarzy Orenei pojawił się wieeeeelki szczery uśmiech.
Yumiko zaczęło powoli brakować powietrza, gdyż była przytłoczona ciężarem Orenei.
- Ja! KOCHAM CIE! Orenei ściskała mocno "Yamcie". - I...ja....chciałam zapytać czy...czy postąpiłabym bezczelnie pytając o drobny kącik w Twoim pokoiku? Orenei zrobiła prześlczną, słodziachną wręcz i jakże błagalną minkę.
- GRAWR! Mam małą prośbę...Czy mogłabyś ze mnie zejść?! Byłoby mi o wiele łatwiej rozmawiać. ^^' Jednak Yumiko bawiła cała ta sytuacja i gdy Orenei z niej zeszła wybuchła ogromnym śmiechem tarzając się po podłodze.
- Czy....Czy to oznacza że nie mogę? Zapytała zakłopotana dziewczyna.
- Ależ oczywiście że możesz, byłabym szczęśliwa i zaszczycona. Mówiąc to Yumiko wycierała łzy "szczęścia" (czy jak kto woli śmiechu).

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Orenei Płeć:Kobieta


Dołączyła: 24 Lis 2007
Status: offline
PostWysłany: 18-01-2008, 17:39   

Uśmiechnęłam się. Byłam jak zwykle szczęśliwa, choć w tej chwili byłam jeszcze bardziej.
Czułam, że będzie ciekawie, w końcu jesteśmy trochę do siebie podobne!
- Dlaczego tak skaczesz? - zapytała Yamcia patrząc na mnie jak na osobę nadpobudliwą.
- To takie ekscytujące! Będziemy się razem wydurniać i panować nad całą Twierdzą! Bwahahahahahahhahahahahahahahahahhahahahahahahahahahhahahaha...ahahahha!
- Uspokój się i idź po swoje rzeczy. Mam nadzieję, że nie masz ich zbyt wiele, pokój jest już wystarczająco zasypany moimi rupieciami...
- Spokojnie...najwyżej coś wyrzucę. - odparłam, po czym szybko pobiegłam do pokoju Leny po mój bagaż.
Weszłam, niestety Leny nie było w środku. Zabrałam pamiętnik i szczotkę do włosów, na łóżku zostawiłam kartkę dla Leny o treści :
Droga Leno~!
Przepraszam, ale musiałam opuścić Twój pokój ze względu na to, iż nie mogłam dłużej znieść tego zapachu... tej jakże wkurzającej mięty.
To pewnie dlatego nigdy nie żułam gum orbit.
Zamieszkam teraz z moją mamą. Pomyślałam, że będzie nam razem dobrze gdyż jesteśmy do siebie niesamowicie podobne.
Nie martw się, to, że się wyprowadziłam wcale nie znaczy że Cię nie lubię, po prostu wkurza mnie ten zapach...a poza tym jakoś dziwnie się czuję. Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewasz.
- Orenei


Chwyciłam w ręce te dwie jakże ciężkie i ważne przedmioty i wyszłam, pozostawiając za sobą ład i porządek.

_________________
"Coś tam, coś tam number one!
Sharingan for everyone~"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 18-01-2008, 19:10   

Obudziłem się jak zwykle na korytarzu. Coś niebywale grzało mnie w nogi. Patrzę a pupilek Yumiko przeciąga się lekko pomrukując. Oczy mi się poszerzyły usta uformowały wyraźne O
Chyba śpi - pomyślałem. Delikatnie wsunąłem rękę pod niego aby go zdjąć i wtedy:
-Nie każ mi wracać. ->powiedział.
Zesztywniałem. Po prostu cała krew odpłynęła z głowy. Z jedną ręką w powietrzu siedziałem z małym cieniostworem na kolanach. Myślałem - skąd u licha on umie mówić?!
I czy właściciel o tym wie?!
Dało się słyszeć ciche mruczenie.Chyba śpi.
Pewnie coś złego mu się stało. Kto mógł skrzywdzić takie miłe zwierzątko (moje własne myśli mnie zaskoczyły). Okropne.
-Mo...możesz ...zostać...
-Zzzzzz....
-P...pomogę...ci....->rzekłem niepewnie.(niby jak ja mogę pomóc?)

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 18-01-2008, 20:40   

Avalia ni stąd ni zowąd, spadła z sufitu lądując koło Be. Jak to on trochę zdziwił się na jej widok.
-Mogę wiedzieć co Drowuś u ciebie robi?
-No...w sumie był tu....
-Dobra. Ja go wezmę, to dość delikatne stworzenie...I nie to, żebyś sobie nie poradził, nie mniej, jemu przyda się trochę mroku...ehh...szkoda gadać - to ostatnie powiedziała jakby do siebie. zamykając stworzonko Yumiś trochę bez jego woli w klatce - spokojnie, nie trafisz obrazu do Yumiko - powiedziała cicho do drowusia i zniknęła w nim w czarnym *dla odmiany dymie*
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 18-01-2008, 22:08   

Łaziłam po twierdzy z moją małą armią. Strasnzie mi się nudziło. Postanowiłam wydać mały rozkaz i pobawić się z domownikami
-Pozawiazzywac wszytskim sznurówki od butów oprócz mnie, Rozkaz!
po cyzm moje maleństwa rozpeirzchły się po twierdyz w poszukiwaniu sznurówek które warto zawiązać

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 18-01-2008, 22:30   

-Mężu, muszę ci coś powiedzieć- rzekłam nieco dziwnym tonem jak na siebie, w którym cicho przebrzmiewał smutek. Moje szczęście, że mąż na tyle mnie znał aby to wychwycić i tonacja nieco wyrwała go z lekkiego przymulenia wywołanego ogólnie senną atmosferą panującą w moim pokoju.
-Tak?- spytał nieco zaniepokojony, na co ja westchnęłam ciężko i rzuciłam:
-Wyprowadzam się.
To go otrzeźwiło zupełnie.
-Że... jak?!- spytał z lekkim niedowierzaniem, na co ja tylko spojrzałam na niego i wstała, ociężale.
-Można by to nazwać raczej wyjazdem. Nałożyło się kilka przyczyn.
-To znaczy?
-Jest dziwnie. Poza tym znów przeskoczyłam z nastrojem, tym razem naprawdę mi smutno przez te negatywne wibracje wokół...- zrobiłam pozę "bezbronna i pokrzywdzona" w zasadzie mimowolnie- trochę się ostatnio nie odnajduję.
-A od czego masz męża?- uśmiechnął się w swoim radgersowym uśmiechem, co trochę poprawiło mi humor, aczkolwiek tylko na moment, zaraz wrócił żal.
-Wybacz mi, ale chce sie od Twierdzy odciąć zupełnie.
Ten tajemniczy tekst zwieńczył rozmowę zupełni, gdyż zaraz w moim ręku pojawiła się mała skórzana walizeczka- dokładnie taka, jaką miałam kiedy wchodziłam do Twierdzy.
-Żegnaj, mężu- powiedziałam obcym nawet dla siebie głosem i otworzyłam okno na oścież, po czym podpierając się ręką wyskoczyłam i rozłożyłam skrzydła, aby po chwili zniknąć w chmurach które wyjątkowo zasnuły całą Twierdzę. Nie widzialam zbyt wiele, ale wiedziałam, dokąd chcę lecieć.
Grzybek w Szczerym Polu.
Mój cel, dość niesprecyzowany, aczkolwiek wtajemniczeni trafiali z zamkniętymi oczami. A lot w takiej mgle bardzo to przypominał... Jednakże kiedy w końcu sie znalazłam gdzie chciałam, wiedziałam to i wszystko pozostało za mną.
Już nie było mroku. Był Mhok.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"


Ostatnio zmieniony przez Mara dnia 19-01-2008, 11:17, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 19-01-2008, 09:45   

Po tym jak Avalia zabrała "Drowusia" poczułem jak coś łazi mi po butach. Patrzę a tu wiewiórki szperają łapkami tak jakby chciały coś zawiązać.
-Aha....i wszystko jasne....
Wiewiórki pobiegły dalej jakby zasmucone.
-Dobrze że mam buty na rzepy.
Ruszyłem poszukać w kierunku z którego przybiegły. Ktoś musi mieć nieźle @#$^$@$# w głowie aby stworzyć wiewiórki który zawiązują sznurówki.
-Jak go znajdę to wyperswaduje mu że nie ingeruje się w naturę.
Coś sobie przypomniałem. Hayate mówił coś jakby "uważaj na wiewiórki". Czy chodziło mu o to? Przysypał mnie śniegiem. Czy to jego dzieło? A może Shini? Wiele pytań bez odpowiedzi zagościło w mojej głowie gdy szedłem korytarzem.

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 73 z 92 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 72, 73, 74 ... 90, 91, 92  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group