FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 74, 75, 76 ... 90, 91, 92  Następny
  Czarna Twierdza Lewitującej We Mgle
Wersja do druku
Skaman Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 02 Maj 2007
Status: offline
PostWysłany: 12-02-2008, 12:23   

- Wole kawe ale czemu nie. Przy okazji opowiem gdzie i co robiłem. BTW kto teraz jest "najsilniejszy" bądź to się teraz najbardziej udziela, bo nigdy nie miałem przetestować moich cukierków na kimś innym niż ja - następnie udałem się wraz z Avalią na herbatkę.

_________________
[URL="http://www.theotaku.com/quizzes/view/1611/what_akatsuki_member_are_you%3F"]http://www.theotaku.com/guru_results/1611_Tobi.jpg[/URL]
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
6497930
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 12-02-2008, 15:20   

W tym samym momencie Shini patrzyła z zarogu jaj jej wiewiórki podkałają ładunki wybuchowe pod ścianami twierdzy. Włąściwie to nie tyle wybuchowe bo przecież nie chciała rozwlaić domku ale jak zorbią bum to będzie huk i dym łzawiacy... może gdzieś się wypusci troszke helu zeby się rpzyjemnie rozmawiało. Nagle wampirzyca usłyszała głos mamy i Skamana które zblizały się w jej stronę. "Oj będzie źle" mruknęła po czym ulotniła się gdyż do wybuchu pozostały 3s. Po chwili było słychać donośne bum, a Shini siedziała w szafie i obgryzała paznokcie ze strachu rpzed mamą

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Orenei Płeć:Kobieta


Dołączyła: 24 Lis 2007
Status: offline
PostWysłany: 12-02-2008, 15:39   

I tak oto w ten okropnie wredny sposób zostałam porzucona i osamotniona przed głównymi drzwiami. Czułam się taka samotna...nawet nie zdążyłam się przedstawić a już Avi zabrała mi gościa z przed nosa.
Spojrzałam za nimi moim przygnębiającym i smutnym wzrokiem. Oczy gwałtownie mi się powiększyły, zrobiłam słodziutką minkę i złapałam się za obie ręce stojąc jak mała sierota.
- A ja...? - zapytałam głosem tak miękkim jakbym miała zaraz zacząć płakać.
Wtem zauważyłam sporo wiewiórek które biegną w stronę Avi i nieznanego mi gościa.
Chciałam pomóc więc pobiegłam w ich stronę i zaczęłam gonić jednego z gryzoni.
Walczyłam jak lew, biegałam za nim chyba po całej Twierdzy niszcząc i przewracając wszystko co stanęło mi na drodze. Przeklęty zwierz był ode mnie szybszy !
Przez tą całą gonitwę nie zauważyłam zbliżającej się do mnie postaci (o ile się nie mylę to mógł być Hayate) i zahaczyłam o nią przewracając na podłogę. Biegłam dalej krzyknęłam tylko "przepraszam !".

_________________
"Coś tam, coś tam number one!
Sharingan for everyone~"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 12-02-2008, 17:40   

Avalia nie przejęła się wybuchem, znała na tyle możliwości twierdzy, że zawsze wolała mieć jakąś tarcze nałożoną na sobie. Orenei, jak ona sobie z tym poradziła nie wiedziała, już się oddaliła goniąc jakąś wiewiórkę, a Skaman miał to szczęście stać koło dziewczyny na tyle blisko aby i jego tarcza objęła i nie zrobiła większej krzywdy.
- Już nie wiem, co mam z nią zrobić...ehh - mruknęła białogłowa, załamana.
- No to proste, wydziedziczysz ją i nie będziesz musiała się nią już tak martwić, ne? - powiedziała Lena która pojawiła się w różowym dymie.
- Chyba, rzeczywiście będę musiała tak zrobić - powiedziała załamana i ruszyła w stronę herbaciarni - No Skaman rusz się. A co do tego kto się najbardziej udziela...uwierz ciężko stwierdzić.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 12-02-2008, 17:56   

Wampirzyca wylazła z szafy po czym cichutko rozejrzała się po korytarzu. Wyjęła z za płaszcza wielkie-coś-co-używała-do--pryzwolania-stada-bizonów po czym przylepiła to do sciany, zpaukała 4 razy i powiedziała "rzeka bitej śmietany!". Drzwi się otworzyły przydniatając Shini do ściany a na korytarze teirdzy wylała się góóóóra bitej śmietany. Miała się wylewać dopuki, doputy nie zapęłni całego domu. "będzie wesoło" pomyślałą Shini próbując się wydostać zza drzwi i przy okazji zjadając troszke bitej śmietany

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 12-02-2008, 18:52   

Yumiko leżała na łóżku i czytała Biblie, gdy nagle coś...sama nie wiedziała jak to nazwać...przecisnęło się przez szczelinę pod drzwiami.
- WIEWIÓRKA! Tylko tyle zrozumiała i usłyszała, gdy Orenei wpadła do jej pokoju wraz z drzwiami.
~ Hmmm...czy ona mnie aby zauważyła? ~ Zadała sobie pytanie Yumiko patrząc na Orenei, mamroczącej coś do...wiewiórki?
~ Może poczekam na jej reakcje ~ pomyślała i zaczęła bacznie przyglądać się Orenei.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Orenei Płeć:Kobieta


Dołączyła: 24 Lis 2007
Status: offline
PostWysłany: 12-02-2008, 22:01   

- Aaaaa... mam CIĘ ty PRZEKLĘTA WIEWIÓRO! - wykrzyczała trzymając zwierze za szyję i dusząc. Nagle usłyszała chrząknięcie. To była Yumiko przyglądająca się idiotycznemu wygłupowi Orenei.
- eee..to znaczy...eh.
Yumiko zaśmiała się i złapała dziewczynę za rękę pomagając jej wstać. Wiewiórka wyrwała się i uciekła z pokoju.
- widać, że już zaczynasz rozrabiać - powiedziała patrząc na przerażone oczka elfki.
Dziewczyna zaczęła sie tłumaczyć, że chciała tylko pomóc Avi i że nic złego nie zrobiła.
Yamcia wychyliła sie z wnętrza pokoju i spojrzała wzdłuż korytarza, gdzie zobaczyła mnóstwo poprzewracanych przedmiotów.
- Nic nie zrobiłaś? To lepiej posprzątaj to wszystko zanim ktokolwiek to zobaczy - powiedziała śmiejąc się lekko z głupoty Orenei.
Elfka szybko wybiegła i zaczęła ostrożnie podnosić z ziemi porozrzucane przedmioty.

_________________
"Coś tam, coś tam number one!
Sharingan for everyone~"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Sakura_chan Płeć:Kobieta
Pure Angel


Dołączyła: 28 Lut 2007
Skąd: 3-wieś
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 14-02-2008, 12:31   

- No to opowiadaj, Skaman - Sakura sączyła waniliową herbatkę, w powietrzu unosiły się resztki niebieskawego dymu, śladu jej przybycia. - Uwielbiam opowieści. Co zaś do tego, kto tu rządzi, to jest to Mara, zawsze też jest w pogotowiu różowy młoteczek mamusi. Poza tym po staremu w twierdzy, czy raczej poligonie doświadczalnym Shini. Ostatnio wyczarowała jakieś wiewióry - po czym wymamrotała pod nosem zaklęcie przywołujące niewidzialną tarczę ochronną, zapobiegającą ewentualnemu wtargnięciu owych stworzeń do kawiarni. - Jak odpoczniesz, możesz je znaleźć i wypróbować na nich swoje cukierki

_________________
To add colour to your boring today
To put magic into your melancholic tomorrow
I have come to change those nonchalant times you spent
Into precious memories

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
2919192
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 14-02-2008, 16:07   

- Wara od moich wiewiórów! - wrzasnęłam wkraczajac do kawiarni. - Cappuciono i kremówkę! - wrzasnęłam po czym usiadłąm przy stole i spojrzałąm na Skamana - Jeżlei spróbujesz zrobić coś moim maleństwom osobiście urządzę ci piekło w tym domu... A tak poza tym to co u ciebie słychać ciekawego? - dodałąm po chwili z miłym uśmieszkiem

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 14-02-2008, 18:55   

Yumiko pomagała Orenei sprzątać cały ten bałagan. Dziewczyny się nakręciły i nie mogły przestać plotkować i rozmawiać ze sobą, a śmiech ich dało się słyszeć w najciemniejszych zakamarkach twierdzy.
- Orenei!....Zrobimy sobie herbatke. powiedziała Yumiko i zabrała Orenei do kuchni.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 19-02-2008, 20:40   

Róż.
Rusz.
Roosh!
Wizyta u Momo raczej nie zrobiła dobrze na moją szarość. Zaróżowiła sie ona na moment, zazieleniła, po czym przybrała barwę ciemnej, nieco przybrudzonej purpury.
Za to moja psychika miała się świetnie. Nie mam zamiaru sie rozwodzić nad technikami relaksacyjnymi, gdyż pogrzebałoby to na dobre opinię o tym, że jako półdemon jestem mroczna. Ale minął dokładnie miesiąc od mojego wyjazdu, doszłam więc do wniosku, że czas aby powrócić do Twierdzy i może dopracować zaklęcie teleportacji?
Ale chyba przez inny kanał, chociaż dawna, powracająca huśtawka nastrojów pomagała mi nawet kiedy byłam na wychodnym. Nie uważałam nawet tego za dziwne.
Do Twierdzy przybyłam z powrotem całkowicie konwencjonalnie- przyleciałam. Wylądowałam przed bramą główną, biedaczka od dawna nie używana, kiedy ją otworzyłam zaczęła przeraźliwie skrzypieć. Skrzywiłam się lekko i weszłam po otwarciu jej tylko na tyle, abym się zmieściła bez zabrudzania ubrania rdzą.
Mówiąc o ubraniu warto wspomnieć słówkiem o moim wyglądzie. Otóż Momo pozostawiła mi prezent, który był... no cóż. Trzepałam ubranie przez godzinę a i tak kiedy w końcu opuściłam wspomniane miejsce mojego niedawnego pobytu moje ubranie, mimo że czarne, mieniło się na różowo za sprawą Samoprzylepnego Brokatu. Nie muszę chyba mówić jakie moja była gospodyni powzięła środki zaradcze, abym się nie zjawiła przypadkiem w Twierdzy w ubraniach bez brokatu i co sie stało z moją walizką? Przyłapałam ją na gorącym uczynku... Walizeczka niestety padła ofiarą swoistej bitwy... Już pewnie skończyła się palić. A taka mała była, praktyczna...
Zbrokacona, aczkolwiek ustatkowana humorystycznie(co było nie lada osiągnięciem) oraz wypoczęta(w miarę- bitwa o walizkę była bolesna) weszłam do Twierdzy. Główne wrota skrzypiały nieco ciszej, jednak i tu słychać było, że ludzie wolą okna i podziemne tunele.
- WRÓ...- powstrzymałam się. Nie mogli mnie taką zobaczyć, nie mogli! Zaczęłam gorączkowo myśleć. Wiedziałam, że po drodze do pokoju ktoś mnie zobaczy, a przecież... no tak! Twierdza dostosowuje się do woli jej mieszkańców. Stare, zapomniane prawo, które mogłam wykorzystać przy okazji przygotowań do balu... Oj, Avi należały się dwie duże tabliczki czekolady. Pstryknęłam palcami i obok pojawiła się mini przebieralnia, do której wskoczyłam i przebrałam się jeszcze bardziej na czarno i na mrocznie. Nie zabrakło nawet małej pelerynki półprzezroczystej. A wszystko co oczywista na czarno. Pstryknęłam i przebieralnia zniknęła pozostawiając mi tylko stare wdzianko zapakowane w torbę jakby dopiero wyszło z pralni, ba, nawet poczułam lekki fiołkowy zapach.
- Nie lubię fiołków- mruknęłam pod nosem i krzyknęłam donośnie:- WRÓCIŁAM!
Tym razem mogłam. Nie zważając na to czy ktoś zareaguje czy nie rozejrzałam się po głównym holu i uniosłam palec do góry. Pojawiła się na nim czarna mgiełka z której wyłonił się motylek tegoż koloru.
- Witam Pan... Masz jakiś różowy pomponik we włosach.
Reakcja moja była spontaniczna. Wydałam z siebie zduszony okrzyk, motylek ledwie wzbił się w powietrze a miejsce w którym wcześniej się znajdował smagnęła moja dłoń zdążająca ku włosom. Zrobiła mi kitkę. Chyba za bardzo jej wtedy zaufałam!
- Jest coś jeszcze?- spytałam zdejmując spinkę.
- Jeszcze dwie po prawej stronie.
- Mam nadzieję, że nie mają tu kamer- powiedziałam zdejmując pozostałe spinki. Brew zadrżała mi niebezpiecznie kiedy rozglądałam się, czy nikt przypadkiem nie ogląda mojego prywatnego przedstawienia. W kuchni ktoś sie kręcił ale to nic, nic...
- To skoro już jestem całkiem jak powinnam być... Chyba, to przekaż Radgersowi, że wróciłam. Znając życie zapadł w zbyt twardy sen abym nawet ja zdołała go obudzić, a tobie sie to jakoś zazwyczaj udaje.
Udawało mu się, bo wyposażyłam go w szpilkę kiedy tworzyłam zmyślnego posłańca. Ten zasalutował i poleciał na górę, po chwili ja także powolnym, spacerowym krokiem poszłam w tamtą stronę. Grzybek w Szczerym Polu zrobił jedną rzecz: byłam tak rozleniwiona, że nie chciało mi się nawet skrzydeł rozkładać. A nóż widelec ktoś sie zainteresuje...

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 19-02-2008, 22:14   

- No i ten schabowy....~TRZASK~ - ups, chyba zepsułam filiżankę, wolę nie pytać do czyjej porcelanowej wystawki ona należała. Orenei śmiała się kładąc głowę na stole i mocząc swoje włosy w herbacie.
- Ale, potem to Ty ją wypijesz. Dodała zbierając z ziemi pozostałości po filiżance. Orenei złapała za swoje kudełki i zaczęła w nie dmuchać. Wybiegła z kuchni....i już nie wróciła.
- Nie no...super. Powiedziała do siebie Yumiko, gdy usłyszała że ktoś wszedł do twierdzy.
Wychyliła się zza kolumny i ujrzała Marę. (na jej szczęście już przebraną). wypadało by się przywitać.
- Yamcia~! Już jestem! Yumiko odwróciła się w stronę Orenei (od razu wiedziała że to ona) i ujrzała elfke z ręcznikiem zawiniętym na głowie. - No to teraz idziemy na ciacho. Powiedziała Orenei i pociągnęła Yumiko w stronę ciastkarni.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 20-02-2008, 00:09   

Zgodnie z przypuszczeniami Mary, Radgers spał sobie smacznie. Spał sobie spał, gdy nagle poczuł nieco bolesne ukłucie w... tyłek. Psion natychmiast zerwał się z miejsca ze słowem "Auć!" na ustach.
- En garde! - krzyknął wymachując swoim rapierem, który nie wiadomo skąd pojawił się w jego dłoni, na lewo i prawo. - Walcz tchórzu!
- Eee, ale ja nie... - próbował powiedzieć nieszczęsny motylek który był zmuszony unikać szalonych pchnięć psiona. Po chwili jednak Radgers opamiętał się.
- Tej, przecież ty jesteś jednym z tych motylków mojej lubej, co nie? - spytał Radgers chowając rapier i drapiąc się po głowie.
- W końcu raczyłeś się opamiętać. Pani kazała ci przekazać, że właśnie przed chwilą wróciła do Twierdzy...
- Och, doprawdy? - psion zaśmiał się głośno. - Dzięki stary... eee, chociaż może i młody... no, w każdym razie dzięki wielkie. - rzekł psion i zapadł się pod ziemię. To znaczy tak to wyglądało. Jednak tak naprawdę tylko wtopił się w podłogę aby zaraz wyłonić, albo raczej wyskoczyć tuż obok Mary.
- Słońce moje! - tak ją uściskał, że aż poderwał ją z ziemi.
- Drogi mężu, nie spodziewałam się aż tak ciepłego powitania. Nie było mnie przecież tylko miesiąc. Choć nie powiedziałabym żeby mi to specjalnie przeszkadzało. - odpowiedziała z uśmiechem(i niemałym wysiłkiem) Mara.
- Tylko miesiąc? Dla mnie minęły całe eony moja droga...
- Eee, no dobrze już dobrze rozumiem. Chyba. Mógłbyś postawić mnie na ziemi? - poprosiła półdemonica.
- A, jasne już się robi. - jako powiedział taki uczynił. - Byłaś pewnie u Momoko? Co tam słychać u babci? Wciąż różowo i mhrocznie?

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Skaman Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 02 Maj 2007
Status: offline
PostWysłany: 21-02-2008, 21:19   

- A to dobre pytanie Shinigami-san. U mnie wszystko w porządku, zmieniłem nieco swój wizerunek. Jak widzisz nosze typowe luźne ciuchy i ten gustowny płaszcz. Lecz posiadam więcej zdolności i umiejętności. Jedną z najlepszych jest ta iż moje "cukierki są teraz leprze niż kiedykolwiek" i moje umiejętności kucharskie także są jeszcze lepsze. To tylko 10% moich nowych umiejętności - Nachylając się do Shinigami-san mówiąc szeptem - Wiewiórkom nic nie zrobię o ile im za bardzo nie odbije - mówiąc już normalnym głosem - Avalio i Sakuro_chan jak tam wasze herbatki bo moja kawa jest wyborna. :]

_________________
[URL="http://www.theotaku.com/quizzes/view/1611/what_akatsuki_member_are_you%3F"]http://www.theotaku.com/guru_results/1611_Tobi.jpg[/URL]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
6497930
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 23-02-2008, 12:25   

- To jest chyba oczywiste- odrzekła mu i wyciągnęła jedną ze spineczek którą Momoko podrzuciła jej po kryjomu. -- takiego mhroku byś u Vodha nie uświadczył.
- A byłaś u niego kiedyś?
- Nie. Ale patrząc na jego wejścia i umiejscowienie pewnie jest tam bardziej mrocznie niż w tym budynku. Może przejdziemy w jakieś miejsce bardziej zdatne do rozmów?
- A, no tak. Wybacz kochana, zaspany jestem chociaż dość gwałtownie mnie dziś ze snu...
- Dopracowałam go niemal do perfekcji- Na mojej twarzy pojawił się nieco perfidny uśmieszek. Mąż spojrzał na mnie z lekką obawą po czym zaśmiał się.
- Chodźmy już- powiedział w końcu i ruszyliśmy w stronę herbaciarni. W Twierdzy cisza jak makiem zasiał, co było dość dziwne. Szczególnie zważywszy na to, że Radgers był ponoć jedynym pilnującym porządku przez ostatni miesiąc a szczerze mówiąc wątpiłam w jego aspiracje ku odgrywaniu Chucka Norrisa twierdzowego.
W herbaciarni pustki. Poczułam się jakbym niekoniecznie wróciła tam gdzie powinnam. Jedynie błoga mina męża świadcząca o tym, że jak usiądziemy to znów przyśnie utwierdzała mnie w przekonaniu, że to jednak jest to miejsce.
- Kawy? Herbaty? Chociaż tobie lepiej kawę, żebyś sie rozbudził.
- Zasadniczo wolałbym...- Zanim dokończył, ja już włączałam express.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 75 z 92 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 74, 75, 76 ... 90, 91, 92  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group