FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 84, 85, 86 ... 90, 91, 92  Następny
  Czarna Twierdza Lewitującej We Mgle
Wersja do druku
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 21-08-2008, 19:42   

Miałam wrażenie, że Twierdza nie obraziłaby się, gdybym rozmasowała obolałe miejsce. Miast tego jednak spojrzałam w ścianę, na której pojawiło się trudne do zidentyfikowania i opisania zniekształcenie aby zaraz zniknąć.
- No, chyba trochę - rzekłam podążając wzrokiem za zniekształceniem.
Wtedy ciszę przerwał najpierw rzut, potem długie "NIEEE!" następnie bieg i żałosne nawoływania w kierunku Leny. Dopiero gdy usłyszałam "jesteś dobrą wróżką" zrezygnowałam z poszukiwań swojej, wyparowanej dawno już zapewne gdzieś córki.
- Avi, a ty przypadkiem nie masz dobrego kontaktu z Leną? - Po tym zdaniu mój ton głosu przeszedł z pytającego w podszyty irytacją. - Cisza bywa męcząca, ale takie hałasy jeszcze bardziej.
Usłyszałam chrapnięcie, które z łatwością przenikało przez ściany pokoju męża. Czasem naprawdę się dziwiłam, że Twierdza jeszcze nie wypluła domowników i nie odleciała w kierunku grzybka w Szczerym Polu. Chociaż może by się tak nie zmieściła.
- Kurczę.
To słowo wyrażające dezaprobatę bądź w nieco innej formie słownej kurczaka wydobyło się z moich ust kiedy wlepiłam wzrok w podłogę. Twierdza spała. Mieszkańcy mieli chyba dość gwaru. Sala eA i Tonego zapewne przystrojona, acz pary młodej brak. To dość problematyczne.
Zeszłam na dół w kierunku sali i dokonałam próby otwarcia jej wrót. Nie powiodło się, czego właściwie się już wcześniej domyśliłam. Westchnęłam ciężko.
- Wszyscy...?

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 21-08-2008, 20:14   

Ponieważ Mara gdzieś poszła, a Avalie dobiegł znany jej krzyk, przywołała do siebie Kyotka z śpiącym Totchim i przeniosła sie do kuchni. Była tam Yumi-chan i Lena która właśnie kończyła zdanie:
- ...i pewno Avalia go znajdzie.
- Tego szukasz? - Avi zwróciła się w stronę siostry pokazując jej Kyotka i z wychylającym się z niego zaspanym Totchim, przecierającym swoje małe oczka. Mruczał przy tym coś w stylu "Mama głodny jestem". Yumiko rzuciła się na Kyotka aby go uściskać, na szczęście szybko sobie przypomniała o maleńkim basiście, którego wzięła na rączke i go pogłaskała po główce.
- Mama głodny jestem, ja chce ramen - teraz już bardziej ożywione maleństwo zwróciło się do swojej właścicielki z lekko naburmuszoną miną.
Avalia stuknęła bardzo delikatnie różdżką w podłogę i dzięki temu na rączce gdzie siedział Toshiya w swojej uroczej piżamce pojawił się malutki ramen.
- Uważaj bardziej na niego, moja droga - mruknęła Avi do siostry która pokiwała głowa, prawdo podobnie jej nie słuchając i przyglądając się maleństwu na swojej ręce.
- Ehhh....Lena zrób mi kawy, dużo mocnej kawy...coś mnie na sen bierze - mruknęła dziewczyna siadając przy stoliku.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 26-08-2008, 17:42   

Ymiko spojrzała na siostrę wykrzywiając twarz na samą myśl o kawie.
- Totchi skarbie... powiedz cioci Avalii że kawa jest niezdrowa... Malutki Toshiya tylko pomachał pałeczką w stronę cioci, nie przerywając nawet spożywania posiłku. Dziewczyna nie mogła przestać wpatrywać się w prezent od siostry, serce nadal waliło jej jak ogłupiałe. Nagle Avalia doznała ogromnego szoku. W momencie w którym najmniej się tego spodziewała dostała gorącego buziaka w policzek od młodszej siostry. Avi zakrztusiła się kawą, a kiedy już "wypluła swoje płuca", spojrzała wręcz przerażonym wzrokiem na zaczerwienioną siostrę, która spokojnie popijała herbatkę.
-... No nie patrz się na mnie jakbym próbowała zgładzić Cię bronią chemiczną! Yumiko starając się zejść z tematu zaczęła coś ględzić na temat śpiącej twierdzy i uroczystości ślubnej Tonberrego i eAtheny.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 27-08-2008, 14:48   

- Ona chyba chce mnie zabić... - mruknęła cichutko do siebie Avalia z jeszcze lekka przerażoną miną spoglądając na Yumiko, której też było trochę niezręcznie bo mamrotała pod nosem Bóg-jedne-raczy-wiedzieć-co. Swoją drogą Avi nie przeszkadzał nazbyt ten nagły atak czułości ze strony siostry, zwłaszcza po swoich ostatnich załamaniach nerwowych. Na pewno atmosfera w kuchni zrobiła się cieplejsza kiedy tak sobie siedzieli w śpiącej twierdzy rozmawiając o byle czym w dość małej kuchni jak na standardy twierdzy.
Yumiko to właściwie wdała się w kolejną kłótnie z Leną, Avalia przyglądała się temu z rozbawieniem, popijając swoją mega-ultra-mocną kawę, a Totchi zaczął brzdąkać coś na swoim mikro basie.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
DeadJoker Płeć:Kobieta
Soul Loser


Dołączyła: 02 Lut 2007
Skąd: Prosto od krowy!
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 29-08-2008, 12:51   

Mama! Tata! Skaman, synku! Gdzie jesteścież?
DeadJ. wkroczyła tryumfalnie do Twierdzy. Obecni wybauszyli oczy. Białe kiedyś włosy dziewczyny były ufarbowane na czarno i uczesane w sztywną trwałą. DJoker miała na sobie białą bluzkę i o zgrozo! gorset. Na nogach zaś szare pumpy, pasiaste podkolanówki i za duże buty. Miała na sobie pelerynę i wielki kapelusz z piórem. W jednej ręce trzymała wyładowaną walizkę, w drugiej klatkę z pokaźnych rozmiarów papugą.
Avalio, zechcesz przedstawić mnie nowym członkom rodziny?

_________________
Za czasów rycerstwa, smoków i komuny
Nim łamanie kołem całkiem wyszło z mody
Gdy inkwizytorzy nosili shotguny
Autor tego posta przeżywał przygody


Ostatnio zmieniony przez DeadJoker dnia 29-08-2008, 23:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 29-08-2008, 15:27   

Obejrzałam się do tyłu, przecierając oczy.
- O jasny gwint... Albo nie nie, ciemny. DJ! Powtórka z rozrywki, dzień dobry!
Nie, nie przytuliłam jej, ba, właściwie moja reakcja daleka była od oczekiwanej, bowiem odwróciłam się i pomachałam. I Rzuciłam czekoladkę. Znaczy, rzuciłam w jej stronę...
Nie czekając na mój rozkaz, czarny jak smoła motylek, po poprawieniu okularów, poleciał w stronę mojego męża, na którym zastosował technikę wybudzającą numer 3:
- Jak się nie obudzisz, Mara zjawi się osobiście.
Po OCZYWISTYM obudzeniu męża motylek leciał po kolei do wszystkich pokoi, aby powiadomić o przybyciu DJ i organizowanym z tej okazji pikniku. Ja tymczasem spoglądałam na zegarek i odmierzałam minuty(godziny, dni...) do pierwszej reakcji. Wiedziałam, że Avi zapewne też zorganizuje podobną akcję, pewnie nawet skuteczniej, ale... Nieważne.
Zajrzałam do sali. Przystrojone, brakowało potraw i ludzi. eA przepadła, więc to chyba traciło ważność... Westchnęłam ciężko. Byle było chociaż tych pięć osób, to będzie nieźle...

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 29-08-2008, 16:26   

Avi dość dziwnym sposobem przetarła twarz dłonią starając się nie zrobić głupiego. Kiedy w końcu sobie wszystko poukładać zwróciła się do Leny, z nietypową dla niej radością w głosie:
- Leć do Skamana i Sieki, bo wiem co najmniej, że oni jeszcze żyją i powiadom ich co i jak, dobrze? - z lekka zaskoczona Lena zniknęła w różowym dymie. Wtedy dopiero Avalia odeszła od stolika aby przywitać się z DJ. W sumie to nic szczególnego poszła i przytuliła ją na powitanie, a zaraz za nią przyleciała Yumiko z Kyotkiem i Totchim, w odmiennym stylu żucając się na przybyłą. W ten czas Avalia podeszła do Mary.
- Posłałaś już motylka z informacją czyż nie? Ja posłałam Lene, może coś z tego będzie.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
DeadJoker Płeć:Kobieta
Soul Loser


Dołączyła: 02 Lut 2007
Skąd: Prosto od krowy!
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 29-08-2008, 18:02   

Cieszę się, że mnie jeszcze pamiętacie. Mam nadzieję, że tym razem uda mi się znowu zadomowić na dobre w Twierdzy.

_________________
Za czasów rycerstwa, smoków i komuny
Nim łamanie kołem całkiem wyszło z mody
Gdy inkwizytorzy nosili shotguny
Autor tego posta przeżywał przygody
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 29-08-2008, 22:52   

- Jak się nie obudzisz, Mara zjawi się osobiście. - te słowa wystarczyły by momentalnie wybudzić Radgersa z... dosyć głębokiego snu. Chociaż widok żony przeważnie poprawiał humor psiona jednak bywały momenty kiedy lepiej schodzić jej z drogi... Kurde dopiero co się obudziłem i znów zasnąłem masakra, pomyślał ziewając. Wstał, pstryknął palcami doprowadzając się do porządku po czym po prostu przeleciał przez parę ścian wyłaniając się koło DJ.
- Witam i o zdrowie pytam, me imię brzmi Radgers. Jak się zdaje jestem twoim... kuzynem, czy coś w ten deseń. No, w każdym razie miło mi. - ukłonił się z galanterią zamiatając swoim kapeluszem podłogę po czym doskoczył do matki i uściskał ją niemal unosząc z podłogi. - Mamuśka! Wybacz, zasnąłem zanim zdążyłem się przywitać poprzednim razem więc czynię to teraz. - powiedział nieco zakłopotany drapiąc się w tył głowy prawie tak samo jak Goku. - Ciebie też miło znów widzieć Ciociu. - tu zwrócił się do Yumiko. - O tobie nie wspominając moja droga. - ze swoim rozbrajającym uśmiechem odwrócił się w stronę Mary.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
DeadJoker Płeć:Kobieta
Soul Loser


Dołączyła: 02 Lut 2007
Skąd: Prosto od krowy!
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 05-09-2008, 17:27   

Gdzie się wszyscy podziali? DeadJ. wysunęła głowę ze swego pokoju. Skończyła już ścieranie metrowej warstwy kurzu ze swoich rzeczy, znalazła miejsce dla papugi i zaczęła się zastanawiać gdzie są wszyscy członkowie rodziny.
-Widzę, że mamy do czynienia ze skończonymi nudziarzami. Nic nie robią, tylko siedzą i rozmyślają o przeznaczeniu. Nikt nic nie powiedział chyba od tygodnia. Trzeba jakoś rozruszać to towarzystwo-rozległ się piskliwy, nieprzyjemny głos z kieszeni.
-Nie są nudni. Są zmęczeni. Skończyły się wakacje i urlopy, mają ochotę odpocząć. Poza tym nie podoba mi się, że obrażasz wszystkich moich krewnych i znajomych. Radziłabym ci siedzieć cicho. I niech ci nie przyjdzie do głowy odzywać się podczas pikniku-odparła DJoker.
-Zrobię, co zechcę.
-Nie zapominaj, że DeadJoker może się uciec do środka ostetecznego-tu rozległ się drugi głos, nieco poważniejszy.
-Nie zrobi tego. Możesz być pewna. Nawiasem mówiąc, wy dwie też jesteście nudne
-Zamknij buzię, Himeo, żebym nie powiedziała inaczej.
DeadJ. udała się do kuchni. Stwierdziła, że przygotowania do pikniku utknęły w martwym punkcie, a konkretnie w punkcie wyjścia. Postanowiła zająć się czymś pożytecznym. Otworzyła spiżarnię i wyjęła z niej wszystko, co nadawało się do przerobienia na coś jadalnego. Zaczęła od panierowania wątpliwej jakości udek kurczaka. To znaczy, tak sądziła, że były to udka kurczaka, bo równie dobrze mógł to być miniaturowy smok. Po obtoczeniu w jajku i bułce tartej i wrzuceniu udek do garnka postawionego na gazie zajęła się przyprawianiem, wyglądało to mniej więcej tak:
-Trochę tego, trochę tamtego, tego też, to...nie wiem, co to jest, ale też można dać trochę...ups, może trochę za dużo. No dobrze, to będą alternatywne udka.
Potem DJoker zajęła się ciastem, do którego dodała wszystkie składniki, które uznała za ciastogenne, włączając w to sos salsa. Później zrobiła krem czekoladowy, galaretkę o smaku bananowym i dodała do tego świeże borówki. Wkrótce pojawiły się też kanapki z bukietem serowym, sałatka owocowa i kruche ciasteczka.
No dobrze, wiem, że nie powinnam się szarogęsić w kuchni, skoro dopiero co wróciłam do Twierdzy, ale czy ktoś pomoże mi to przenieść na miejsce przeznaczenia?

_________________
Za czasów rycerstwa, smoków i komuny
Nim łamanie kołem całkiem wyszło z mody
Gdy inkwizytorzy nosili shotguny
Autor tego posta przeżywał przygody
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 10-09-2008, 22:37   

'Na wszystkie bóstwa co tu się dzieje?' Spytałem się w myślach i odpowiedziałem 'nic'. Dookoła ciemno i cicho. 'Siedzie w jakiejś szafie?! Co się w ogóle działo przez te miesiące? Ehhh... nieważne. Pożyjemy zobaczymy....hmm.... pożyjemy? Heee...hehe..heh.......'

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 11-09-2008, 23:12   

Tyc, tyc, tyc.
Mój umysł sprawiał wrażenie zupełnie wypompowanego Motylek, zdyszany nieco powrócił z niepokojącą wiadomością, że pokoje pozamykane na trzy do pięciu magicznych spustów, z których żaden niczym nie strzelał. Na domiar złego mnie ciągnęło do Grzybka w Szczerym Polu.
Ale była DJ i domniemany piknik, no chyba nie można jej zostawić!
Można?
Obejrzałam się tęsknie w kierunku mojej, powiedzmy, dalszej ciotki i zostałam świadkiem panoszenia się w kuchni połączonego z daleko posuniętym konfliktem osobowości. Typowe. W takich sytuacjach nabierałam wrażenia, że moich dziesięć jaźni to straszna rutyna i należałoby się ich jakoś pozbyć, coby być w tym zbiorowisku(uśpionym "chwilowo") oryginalną. Westchnęłam ciężko po czym zdałam sobie sprawę, że obok mnie stoi jeszcze jeden żywy organizm, ba, on jest moim mężem! I się obudził, co było dosyć podejrzane.
- Ty spałeś czy nie? Fakt, że tu stoisz budzi moje podejrzenia, co trochę rozmija się z konwencją małżeństwa. Wypadałoby dołączyć do DJ, chociaż jej dialog z samą sobą jest dość uroczy... Że też ja nie mam kogoś typu skarpetkowego przyjaciela.
Obojętnie jakie nie byłoby, byłam pewna, że spojrzenie mojego męża jest co najmniej dziwne. Żebym się jeszcze tym przejmowała... Ruszyłam jedynie w kierunku kuchni, aby wtrącić, zdawałoby się, ironiczną uwagę:
- W obliczu organizacji pikniku obiad to całkiem niezły pomysł.
Pomyślałam chwilę, zreflektowałam się.
- Szczerze. Tutaj większe inicjatywy niż"zorganizujmy sobie piętnastą maskotkę" nie ma szans na realizację, no, chyba, że to gwiazdka bądź dzień powrotu na stare... Śmieci? Tak to sie chyba mówiło...

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
DeadJoker Płeć:Kobieta
Soul Loser


Dołączyła: 02 Lut 2007
Skąd: Prosto od krowy!
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 12-09-2008, 18:09   

-O co chodzi z tą maskotką? Nieważne. Zaraz, mój kurczak! Kompletnie o nim zapomniałam! No dobrze, to będą bardzo alternatywne udka. I nie przejmujcie się nią.-Tu DeadJ. wymownie poklepała się po kieszeni. Nie jest groźna.
-A co będzie, jak powiem o ninjach z torfowiska, zamaskowanym mścicielu i człowieku widmie? Hę? Naprawdę uważasz, że nie jestem groźna?
-Mogłabyś przestać, zaczynasz się powtarzać. Chyba nawet ty nie chcesz, żeby stało się to, co się stało ostatnim razem.
-Nie musicie ogarniać tego, co one mówią. Naprawdę. A teraz mówię do was-robicie mi obciach przed rodziną, której nie widziałam od roku, czy to ładnie? (Rozumiem, że tutaj co druga osoba ma problemy z integralnością osobowości, ale to oznacza tylko, że jesteście mało oryginalne i mam kolejny powód, żeby się was pozbyć.) Zostawiłam ich jako normalna dziewczyna z lekkim świrem, a wracam z roztrojeniem jaźni. Porównanie mnie do takiego Hulka byłoby tu dla niego niesprawiedliwe. Nieważne, jeśli padło już zdanie o obiedzie, możecie się częstować-było to co prawda przygotowane na piknik, ale co tam. Alternatywne udka zjem sama. Jeszcze ktoś się pochoruje i będzie na mnie. I tak, mam problemy ze słowotokiem.

_________________
Za czasów rycerstwa, smoków i komuny
Nim łamanie kołem całkiem wyszło z mody
Gdy inkwizytorzy nosili shotguny
Autor tego posta przeżywał przygody
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 21-09-2008, 13:51   

Materializacja trwała długo. Zdaniem Slovy o te jedno długo za długo. Dziwnie było czuć spowrotem wszystkie mięśnie. Mało istotne było to, że chłopak nie odzyskał jeszcze w pełni swojej garderoby, kiedy wyszedł na zewnątrz, na balkon.
Była noc i wiatr ciskał śniegiem we wszystkie strony, zakręcając go w spirale, świszcząc przy tym złowieszczo.
Slova jeszcze nie czuł zimna, ale podświadomie wiedział, że nabawi się tak tylko przeziębienia. Mimo to dalej cieszył się, że znów może oddychać rześkim powietrzem i czuć, jak mróz drażni mu nozdrza.
Takie chwile przywołują wspomnienia. Doskonale pamiętał, że podobne obrazki widywał często w swojej ojczyźnie. Tylko śnieg był bardziej czerwony, a nie biały, jak tutaj no i pachniał pyłkami drzew naal. Bo trzeba wam wiedzieć, że drzewa naal, poza zdolnością niezauważonego przemieszczania się, pyliły zimą. Nikt nie wiedział dla czego tak się dzieje, ale pod koniec zimy potrafiły po prostu zasypywać okolicę różowym pyłkiem, który potrafił czekać do roztopów, by wraz z topniejącym śniegiem spłynąć po gałęziach wprost do żeńskich kwiatostanów.
Tak oto wspominając, chłopak zaczął w końcu czuć, jak krew zamarza mu w piętach. Spojrzał w dół i zorientował się, że śniegu zawiało mu już po kolana. No i jego gustowne slipki w jelenie się zmaterializowały.
Spowrotem wszedł do środka. Długi, ciemny korytarz rozświetlał nieco blask dziwnych, wbudowanych w kamienne ściany kryształów. Był jednostajny i zimny, jakby pozbawiony siły. Slova kroczył dalej orientując się, że z jego ubrania brakuje już tylko zielonego kapelusza. Nie wiedział też, skąd na jego plecach wziął się maskujący przeciwdeszczowy płaszcz z głębokim kapturem, ale czuł, że wygląda w nim świetnie.
Pociągnął paznokciami po ścianie, dając ujście nadmiarowi energii, która wzbierała się w nim przez tyle czasu. Prawdę mówiąc, to Slova nie czuł sie sobą. Miał wrażenie, jakby podczas dematerializacji zgubił gdzieś część siebie. Czegoś mu brakowało, nie wiedział tylko czego. W dodatku w głowie miał mętlik. Widział rzeczy, których nie pamiętał, jakich świadkiem nie był. To były bardzo wyraźne obrazy...
Musiał odnowić dawne znajomości. A może ktoś nowy przybył do twierdzy? Krok za krokiem zagłębiał się w labirynt korytarzy, szukając myślami czyjejś obecności, kompletnie nie zwracając uwagi na to, że z obdrapanej przez niego ściany zaczęła piąć się we wszystkich kierunkach winorośl.

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 28-09-2008, 11:26   

- Za tłoczno tu - mruknęła Avalia kończąc picie kawy po czym wychodząc z kuchni - ale to wcale nie jest złe, każda oznaka życia tutaj jest stanowczo na plus. Yumiko pochłonęła się i tak zabawą z małym Totchim więc nie było po co siedzieć. Mara odkryła, że jej męża jednak łatwo można obudzić - w sumie, chyba sama twierdza by się obudziła po takiej wiadomości od Mary - powiedziała do siebie dziewczyna, wchodząc w jakiś mały korytarz nie wiadomego pochodzenia, a takich w twierdzy nie brakuje. Idąc chyba z pięć minut, rozmyślanie przerwało bolesne zetknięcie z dość solidnymi drzwiami.
- Kuuuuu....rcze blade i na wszystkie mroczne siły tego świata kto postawił tutaj te drzwi!
- Em....no chyba...ty - wymruczała nie pewnie Lena która od kuchni leciała cały czas nie zauważona za panią.
- Nie musiałaś mi przypominać - stwierdziła sucho Avi sprawdzając, czy nos ma na swoim miejscu.
Głęboki wdech...i wydech no i trzeba było się podnieść aby sprawdzić czy ej biedny pokoik jeszcze żyje. Z wolna otworzyła drzwi i o dziwo nie została przygnieciona warstwą kurzu.
- Dzięki twierdzo, że chociaż ty o nim pamiętałaś - stwierdziła z uśmiechem dziewczyna i usiadła na swoim łóżku a na jej nogach ułożyło się wielkie miękkie towarzystwo - Toru! - uradowana dziewczyna zaczęła głaskać swojego kochanego wilka.
Ponieważ pupil spał głębokim snem Avalia postanowiła wsiąść długa pianistą kąpiel, która zajęła jej co najmniej dwie godziny. A teraz w co się ubrać - ta myśl chodziła jej długo po głowie kiedy stała owinięta ręcznikiem przed szafką z ubraniami - Hmmm...niech będzie to, a do tego to...hmmm...to też może pasować...a to skąd mam... - dziesięciominutowy monolog został przerwany przez pierwsze większe oznaki życia Toru
- Dobra już się ubieram - stwierdziła dziewczyna zabierając wszystkie, rzeczy do łazienki i po godzinie wychodząc z niej. W głowie wilka zagościła tylko jedna sensowna myśl: "kobiety są niemożliwe".
Avalia wyszła w klasycznym japońskim mundurku szkolnym *na styl marynarza, tyle że z pomarańczowymi, a nie niebieskimi dodatkami* z prostymi rudymi włosami sięgającymi do pasa.
- No chyba może być - mruknęła do siebie przeglądając się w lustrze. Uśmiechnęła się do Toru i wyszła z pokoju. Wyskakując z małego korytarz padła na kogoś i oboje przewalili się na podłogę. Chłopak widocznie jej nie poznał i patrzył się trochę dziwnie kiedy dziewczyna wstała, otrzepała się i wyciagnęła ku niemu rękę aby pomóc mu wstać. Zanim chłopak zdążył wyciągnąć rękę doznał większego szoku, słysząc znajomy głos, chociaż bardziej słodki i miły:
- Hej Slova, dawno cię tu nie widziałam.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 85 z 92 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 84, 85, 86 ... 90, 91, 92  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group