FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 36, 37, 38 ... 90, 91, 92  Następny
  Czarna Twierdza Lewitującej We Mgle
Wersja do druku
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 03-11-2007, 11:21   

Na początek bym chciała wskazać, że jestem dość wysoka.
-W czym maczałam?- w moim głosie wyraźnie wyczuwalna była irytacja- widzisz synku, ja się nie szlajam po okolicach aby ratować biedne dzieci które i tak sobie poradzą.
Dizi skamieniał, ja zaś spoglądałam na niego(tak trochę z góry) poirytowana.
-Gdybyś raczył trochę więcej czasu przebywać ze swoją zoną, może by się kruk do niej nie przystawiał. I wątpię żeby ona to uznała za romans...
W tym momencie jak znikąd zjawił się mój mąż i odgrywając rolę piorunochrona szybko powiedział, żebym się cieszyła wieczorem i zaciągnął mnie do stołu. Westchnęłam ciężko.
-Czuję sie staro- powiedziałam siadając na krześle, na co radgers parsknął lekko.
-Jesteś młodsza od własnego syna. Pamiętaj o tym, kiedy poczujesz się staro następnym razem.
-Dziękuję ci bardzo, ale mnie nie pocieszyłeś. To jest telenowela. Albo jej parodia. Nie wiem, nie oglądam. Kochanie, podałbyś mi ciasta?
Tego wieczora miałam niesamowitą wręcz ochotę na wszelkie ciasta. Oczywiście nie posiadające bakalii.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 03-11-2007, 11:32   

- Wytłumaczę ci coś raz na zawsze - odrzekłam do Rophusa przybitego do sciany i podłączonego do jakegoś dziwnego urządzenia - nie mam zamairu z tobą romansować, mam meża. Jeżeli tego nie zrozumiem masz dwa wyjścia, albo sie nadal do mnei rpzystawiać, wtedy cię w pewnym momencie napewno zabiję, albo dać mi spokój i zachowywac sie w maire normlanie. Nie rozumiem po co ciągle za mną łazisz. wiesz dobrze że mam męża...
- Ale...
- Nie rpzerywaj kiedy mówię! - wrzasnęłam - rpzez ciebie moge sie wpakować w niezłe bagno, mój maż może mnie zostawić. Jesteś winny całemu złu! Chociaż trzeba przyznać że jest rpzynajmniej ciekawie. Tak więc, dajesz spokój czy mam cie torturować?
- Ależ słonce, zniosę wszystko byle być blisko ciebie - odpowiedział Rophus wisząc na ścianie i z lekka krzywiąc się z bólu.
- Ty świnio! - wrzasnęłam i wyszłam z pokoju trzaskając drzwiami, zostawiając Rophusa przyczepionego do sciany. Sama udałam się na dach najwyższej wierzy, usiadłam i zaczęłam rozmyślać o swoim małżeństwie

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
DiziXagi Płeć:Mężczyzna
Zettai Ryouiki


Dołączył: 06 Sie 2007
Skąd: Kraków
Status: offline
PostWysłany: 03-11-2007, 11:36   

- Koniec!!! KONIEC MOWIE!!! - Krzyknąłem sam do siebie i wybiegłem z sali - Gdzie oni są... znajdę go a jak znajdę to zabije... oj.... żeby mi własna matka kazania prawiła przez tego tego..... - aż mi brakło słów.
Biegnąc przez twierdze ujrzałem uchylone drzwi... - a wiec to tam - wykrzyknąłem - MAM CIĘ!!!... ROPHUSIE CIESZ SIĘ OSTATNIMI CHWILAMI ŻYCIA........

_________________
There is a god between the over knee socks and miniskirt.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 03-11-2007, 11:45   

Siedząc spokojnie na wierzy usłyszałam wrzaski mojego męża. Po raz peirwszy miałam rpzeczucie że może stać się coś niedobrego nie tyle co z moim meżem co z Rophusem. Postanowiłąm jako mgła szybko przeniknąć do pokoju. Gdy się tam znalazłam ujrzałam mojego meża zbliżającego sie z mordem w oczaach do Rophusa.
- Stać!! Dizi ani kroku dalej, jeżeli się ruszysz rozwodzę się! - błagałam żeby to poskutkowało. o dziwno Dizi zatrzymał się w pół kroku i popatrzył na mnie spode łab. - Jeżeli tak bardzo chcesz Dizi go zabić to proszę bardzo ale zrób to jak mężczyzna a nie jak ciota! Nie tak łatwo zabić umarlaka to raz, a dwa jako facet mógłbyś sie zachować honorowo. Mówiac to odczepiłam Rophusa ze ściany i dałam mu tabletkę powodującą mały rpzyrost krwi aby szybko odzyskał siły. - Teraz róbcie co chcecie, nie obchodzi mie to! Możecie sie obydwaj pozabijać! - wrzasnęłam i ze łazami w oczach opuscilam pokój.

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
DiziXagi Płeć:Mężczyzna
Zettai Ryouiki


Dołączył: 06 Sie 2007
Skąd: Kraków
Status: offline
PostWysłany: 03-11-2007, 11:57   

- Przyznam... ma dziewczyna klasę.... a co ja to miałem... a no tak byłem w trakcie berserku.
W tym momencie wyciągałem z kieszeni amulet - Używamy ich w pracy do eksterminacji złych duchów i pomiotów piekieł... na Ciebie też powinien podziałać.
To powiedziawszy zacząłem szeptać pod nosem skomplikowaną łacińską inkantację.....
Rophus wiedział że musi coś zrobić.... postanowił rzucić się na mnie, na nic jego trud, amulet chroni mnie przed takimi jak on.....
Pokój wypełniło oślepiające światło....

.....

Gdy zniknęło, na ziemi leżała kupka popiołu a ja klęcząc z rozciętą brwią wypowiedziałem z uśmiechem na twarzy: "Not enough mana" po czym zemdlałem.....

_________________
There is a god between the over knee socks and miniskirt.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 03-11-2007, 13:46   

-Coś się musiało zepsuć, żeby nie powiedzieć inaczej- mruknęłam cicho dokańczając kawałek tortu. Znów stworzyłam czarnego motylka, któremu kazałam zobaczyć, jak się ma sytuacja. Owad wleciał do pokoju i trafił na oślepiające białe światło.
-Error 404, situation not found. Please enter again the password- zawiesił się w powietrzu, wstrząsnęło nim i po chwili poleciał w stronę Diziego, którego dokładnie obadał.
-Loading data, please wait...- latał wokół nieprzytomnego i po chwili opuścił pokój, zabierając niewielką próbkę popiołu.
Kiedy zobaczyłam nieco zataczającego sie motylka westchnęłam ciężko.
-Kochanie, syn będzie chyba potrzebował miksturki na odnowienie many a to prędzej twoja działka niż moja. Ja idę wziąć troszkę tego popiołu, którego próbkę mi motylek dostarczył- puknęłam lekko palcem w owada który jak najęty zaczął opisywać informacje... po angielsku.
-Przełącz język domyślny na polski- powiedziałam spokojnie, motylek zatrzeszczał i zaczął od nowa wywód, który w zasadzie trudno było usłyszeć przy odgłosach z zewnątrz. Po wychwyceniu tego, co byłam w stanie usłyszeć wstałam.
-Potwierdzone. Shinigami w wielkim stylu gdzieś wywiało, Dizi nieprzytomny, kruk jest popiołem ale znając życie wróci w formie np. wilkołaka. Idziesz, czy sama mam się tym zająć?
-Bardzo opiekuńcza z ciebie matka...- powiedział radgers nieco ironicznie. Puknęłam go lekko łokciem i wstałam.
W pokoju znalazłam sie dość szybko. Popiół zmiotłam do sporej wielkości butelki ze srebra(gdzieś było napisane że lepiej sie zabezpieczyć przez powstaniem ponownym wampira właśnie przez srebrną fiolkę) i zaniosłam syna do jego pokoju, cicho marudząc pod nosem że wieczór będzie aż za długi. Shinigami nie chciałam szukać. Niech pobędzie sama, przed stworzeniem armii nieumarłych jej nie powstrzymam...
Na salę wróciłam z lekka pobrudzona popiołem, mąż zaś... przysnął. Obudziłam go szturchnięciem i powiedziałam że jeśli może to niech miksturkę przygotuje.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 03-11-2007, 19:21   

- Hmm, jasne nie ma problemu. Dla synalka wszystko. Ale pamiętaj moja droga: ja nie param się magią tylko psioniką taka jest różnica. Choć trochę alchemii liznąłem więc z miksturą nie powinno być problemu. - odrzekł nieco sennie Radgers po czym wskazał palcem na podłogę obok swojego krzesła. Marze wydawało się jakby w powietrze w miejscu wskazanym przez męża pojawił się trudno dostrzegalny zarys ludzkiej postaci który zaczął sunąć nad ziemią do korytarza i skręcił w stronę pokoju Radgersa.
- A to co było? - spytała zaciekawiona Mara.
- Niewidoczny służący. Bardzo przydatna rzecz. Zajmie się przygotowaniem mikstury a jak skończy da mi znać. Sam mu ją zaniosę. - odppowiedział psion z uśmiechem.
- Choć zdarza ci się czasami przysnąć to można na tobie polegać. - rzekła rozchmurzona już Mara.
- Zawsze i wszędzie moja droga. Zawsze i wszędzie - odparł Radgers. Oprócz pełni księżyca, pomyślał rozgoryczony.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 03-11-2007, 20:08   

- Po co ja za niego wyszłam, teraz się pewnie leje - marudziłam siedząc w najciemniejszym koncu domu i rycząc ile wlezie - nigdy mnie nie słucha, nie wie jak zbaijać wampiry, a jeżeli mu się coś stanie? Zostanę wdową... Chociaż może bogatą wdową - odrzekąłm sama do siebie z uśmiechem - nie nie wolno mi tak myśleć - pomyślałam - nie po to wyszłam za diziego. Ech no i co teraz. Oby mu się nic nie stało. Jeszcze ten bal. Ten dom jest zatłoczony, za dużo tu ludzi. Ech i żeby tylko mnie nikt nie znalazł. Kto wie co się moze czaić w kącie. - to mówiac wstałam i podeszłam do okna. Zaczynało wschodzić słońce, a ze mną nic się nei działo. - Tak, teraz ejstem naj i nic mi się nie może stać... - burknęłam -Same nudy. Czemy ja nie mogę spłoną... - nie dokończyłam zdania gdyż upadłąm na podłogę. Zaczęłam pluć krwią. I moje plecy zaczęły się wybrzuszać. Poczułam strasnzy ból w kolicy kręgosłupa. Niewyobrażalny ból. Ale nie mogłam krzyczeć gdyż nei chciałam nikogo straszyć. Ból zdawał się przewyższać ludzka świadomość gdy nagle minął i usłyszałam dzwięk darcia materiału. Poczułam coś cięzkiego na plecach. Obróciłam moją głowę i to co zobacyzłam zamurowało mnie.
- O matko.. a ale jak.. Skrzydła?! Nietoperze?! Chciałam je dotknąć gdy ujrzałam coś strasznego. Na moich dłoniach wyrosły paznokcie długie na 30 cm... CZerwone tak jak i skrzydła. Pierwsza myśl "złąmać". Próbowałam je połamać na palu podtrzymującym dach w wierzy. Wzięłam zamach i uderzyłam. Moje paznokcie jak przez masło rpzesżły przez twarde drewno. Tego mó umysł nie był w stnaie wytrzymać. Osunęłam się na ziemię.

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 03-11-2007, 23:47   

-Widzę mężu, że coś cię gryzie ale mi nie powiesz bo zapewne się niedługo dowiem- objęłam go lekko ramieniem- spokojnie, ciesz się życiem i tańcz Polkę.
-Mam tanczyć Polkę?
-Nie, to mi się wymsknęło- rzekłam spokojnie i wstałam ponownie.
-Wiesz, chyba pójdę się przejść, tutaj jest duszno. Idziesz?
-Ależ oczywiście, żony chyba samej nie zostawię.
-Zastanawiam się, czy syn ma po tobie jakieś cechy.
-Może senność?
-Oby nie- zaśmiałam się wychodząc. Po chwili zamarłam.
-Ciemna energia przeszła przez ten dom- powiedziałam głosem robiącym mroczną atmosferę- chyba Shinigami przechodzi jakieś mutacje... albo nasz kruk powrócił a mój popiół jest bezużyteczny.
Kto jak kto ale moja synowa umiała sobie poradzić... z reguły. Teraz też się o jej zdrowie nie obawiałam, jednakże jezeli przy takiej energii by dostała żądzę mordu... czemu wszystko spada mi właśnie na głowę?
Shinigami zastałam w formie wpółnietoperzej, czyli idealne wyobrazenie demona przez copo niektórych bajarzy. Westchnęłam ciężko, użyłam prostego zaklęcia które zabrało jej nadmiar energii i od razu odleciałam żeby mnie nie zauważyła. Wróciłam do męża i poprosiłam, żebyśmy wyszli na zewnątrz. Wszędzie było szalenie wręcz duszno.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 04-11-2007, 09:49   

Avi już dawno nie zauważona wyszła z imprezy ulatniając się gdzieś z twierdzy. Kąpletnie wyczerpana po dalekiej podróży, wleciała przez okno do swojego pokoju, nie bardzo się na coś rozglądając. Z wolna i chwiejnie podeszła do szafy, aby się przebrać - szlag by cię wziął złoty za tą kule - wymruczała ubierając zieloną piżamkę z czarnymi owieczkami; chwyciła pluszowego białego pieska i ułożyła się spać. Zanim zasnęła poczuła coś dziwnego, ale nie miała na to sił...po prostu poszła spać i zasnęła nie codziennie twardym snem.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Sakura_chan Płeć:Kobieta
Pure Angel


Dołączyła: 28 Lut 2007
Skąd: 3-wieś
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 07-11-2007, 11:21   

Sakura miała przeczucie że dzieje się coś dziwnego, ale nie bardzo wiedziała co. Może to przez zmęczenie jej intuicja została uśpiona, może stało się to specjalnie poprzez magię. Ale wyczuwała jakieś dziwne wibracje, wydawało się jej że w powietrzu unosiło się coś ciemnego. Wyleciała na dwór i odetchnęła głęboko. Poczuła że energia do niej wraca. Po jakichś 20 minutach wróciła do sali balowej z jasnym umysłem.

- Czy ktoś widział Shinigami ? Mam złe przeczucia

_________________
To add colour to your boring today
To put magic into your melancholic tomorrow
I have come to change those nonchalant times you spent
Into precious memories

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
2919192
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 07-11-2007, 16:47   

Przebudziłam się z bolącą głową. Czułam się jak na kacu. Z nienadowoleniem stwierdziłam że nadal wyglądam jak niewiadomoco.
- Jeżeli Dizi nie zabił Rophusa ja to zrobię - warknęlam. - Ciekawe czemu mi nie poweidział ze bycie wampirem grozi taką mutacją? - uspokoiłam się i usiadłam na ziemi. W sumie skrzydła mogąłm zniesc ale te paznokcie. Pomyślałam ze można by spróbować je skrócić jeszcze raz... i ku mojemu zdziwieniu same sie zmniejszyły do ludzkich rozmiarów. Przeżyłam lekki szok. Ale skoro to stało się z paznokciami to moze ze skrzydłami również to się stanie. Wyobraziłąm sobie siebie, bez skrzydeł i nagle znów poczułam ból w plecach. Już całe szczęście nie taki wieki. Skrzydła zaczęły się zmniejszać aż w koncu zupełnie zniknęły. Postanowiłąm sprawdzic czy da rade jeszcze raz w drugą stronę tak zorbić... wyobraziłąm sobie dlugie paznokcie i oto stały sie one znowu. Z zadowoleniem wstałam i odrzekłam
- No to teraz będzie impreza...

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Lena100 Płeć:Kobieta
Pani Cogito


Dołączyła: 15 Gru 2006
Skąd: Ze wsi, z dżungli, z lasu
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 09-11-2007, 19:37   

Otworzyłam lekkim kopniakiem drzwi i rozglądałam się po wnętrzu. Marszcząc lekko nos, strzepuję grzywkę na oczy i (w miarę) dziarskim krokiem weszłam do środka. W ręcę miałam całkiem malutką walizkę.
Wpadłam w sam środek imprezy, potknęłam się na dywanie. Rozglądnęłam się za jakąś znajomą twarzą, ale nikt nie zwracał na mnie uwagi. Czułam, że coś dziwnego się tutaj dzieje, ale ze swoimi marnymi umiejętnościami nie mogłam określić kto, co, ani tym bardziej gdzie. Zrobiłam demonstracyjną, poirytowaną minę i stanęłam w kącie przygladając się, miejscami lekko pijanemu, tłumowi.
"Poczekam" - pomyślałam, łapiąc beret za antenkę i zdejmując go z głowy - "Niech wytrzeźwiją i wrócą do realnego świata. Może wtedy ktoś się mną zainteresuje"

_________________
ようやく君は気がついたのさ。。。
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 09-11-2007, 20:22   

- hejka - głośne ziewnięcie i pojawienie się całkowicie zaspanej Avi nie wiedzieć skąd zaraz koło Leny - jakieś problemy? W czymś pomóc? Jak co to mów póki przytomna jestem i wiem co gdzie jest? - obejżałam dziewczynę z góry na dół - jeszcze nie masz pokoju? chodź ze mną zaraz coś znajdziemy - mruknęła i powoli zaczęła wychodzić z sali machając ręką na Lene aby się ruszyła.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 09-11-2007, 20:37   

Czułam się jak nabuzowana. Z moimi nowymi mutacjami mogłam zrobić naprawdę dużo. Postanowiłam się trochę zabawić. Zeszłam na dół i zobaczyłam kogoś obcego. Ha pewnie jakiś nowy cżłonek zwariowanej rodzinki. Zaszłam najciszej jak mogłam nową postać od tyłu. Akurat stała z mamą która jakimś cudem nie zauważyła czarnej mgły snującej się przyziemi. Gdy byłam dostatecznie blisko nowej lokatorki zaczełam się zmainiać w człowieka. Powoli wydłużyłam swoje ostre jak brzytwa paznokcie i z zaskoczenia przyłożyłam je do szyji nowej lokatorki. Jak się bawić to na całego
- A któż to sie do nas wprowadza - odrzekłam nowej lokatorce do ucha,stajac za nią, i zaśmiałam się szyderczo. Czułam jak oblewa ją zimny pod a serce drastycznie rpzyśpiesza. Nagle zmieniłam swój wyraz twarzy, schowałam pazanokcie i stanęłam przed postacią. - Witam - uśmiechnęłam się - Mów mi Shini. To moja mama - mówiac to zarzuciłam mamie rękę na ramię - A ty kto jesteś?

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 37 z 92 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 36, 37, 38 ... 90, 91, 92  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group