FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 41, 42, 43 ... 90, 91, 92  Następny
  Czarna Twierdza Lewitującej We Mgle
Wersja do druku
Hayate Płeć:Mężczyzna
Haunted Towell


Dołączył: 12 Lis 2007
Skąd: Mendoberanzzan
Status: offline
PostWysłany: 13-11-2007, 21:42   

-Więcej królisiów w lochach? Mrrrr dobra, od dzisiaj ja tu mieszkam XD, chodź Kochanie, poszukamy mi jakiejś mrocznej celi ;D- wchodzę w mroki lochu ciągnąc za sobą Yumisie ;D

_________________
Z cienia na cieniu spiętrzony
Przeklęty i opuszczony
Obleczony martwymi duchami
Zamieszkany tylko echami
Dom z obłędu i jęków ściany
Zamczyskiem Drowa nazwany....
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
533352
Amarth Płeć:Kobieta


Dołączyła: 05 Maj 2007
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
PostWysłany: 13-11-2007, 21:45   

Im bardziej Amarth zbliżał się do Twierdzy, tym głośniejsze stawały się krzyki. Nie dało się jednak usłyszeć, co konkretnie było krzyczane, gdyż głosy dobiegały z gdzieś z dołu w towarzystwie potężnego echa. Po jakimś czasie głosy ucichły, ale pozostała jakaś taka niezbyt przyjemna atmosfera. Zupełnie, jakby ktoś tu umarł. Amarth rozejrzał się bezradnie.
- Co to jest za miejsce?
Po raz kolejny tego dnia odpowiedziała mu cisza. Wyimaginowany, którego postanowił chwilowo nazywać 'On' zdrzemnął się wisząc w powietrzu.
Z westchnieniem Amarth wybrał najodpowiedniejsze schody i wczołgał się pod nie. Z przytroczonej do paska małej torby wyjął kocyk i poduszkę. Cokolwiek się działo, mogło poczekać do jutra, a Amarth miał zamiar przespać się porządnie. Sen dopadł go szybko, nie zauważył więc, że atmosfera w Twierdzy zmieniła się.[/i]


Ostatnio zmieniony przez Amarth dnia 13-11-2007, 21:47, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora
Lena100 Płeć:Kobieta
Pani Cogito


Dołączyła: 15 Gru 2006
Skąd: Ze wsi, z dżungli, z lasu
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 13-11-2007, 21:46   

Żuciłam wdzięczne spojrzenie Kusoku.
- Dzięki - stwierdziłam z ulgą. Od razy łatwiej było oddychać.
- Tuptuś... - wymruczałam pod nosem lekko wsciekła.
- A ty kto? - spytałam gościa, który aktualnie był pocieszany przez Yumiko. - Tuptuś... To krwiożercze tróchło? Proszę je sobie powiesić na ścianie... phii.
Zamaszystym krokiem wymaszerowałam z lochów, próbując jak najprostszą ściszką wyjść z gmatwaniny korytarzy

_________________
ようやく君は気がついたのさ。。。
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 13-11-2007, 21:47   

- Kochanie? czy nie uważasz że ta z tym przedziwnym panem przybitym do sufitu będzie w sam raz? x3. Chyba że wolisz więcej prywatności...^^'. Z resztą nie ważne, tęskniłam x3.I mam nadzieję że będzie Ci dobrze w Twierdzy ^^.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Hayate Płeć:Mężczyzna
Haunted Towell


Dołączył: 12 Lis 2007
Skąd: Mendoberanzzan
Status: offline
PostWysłany: 13-11-2007, 21:55   

-Mrrrr doskonała ;D, Ty zawsze wiesz co dla mnie najlepsze ^^ też tęęęęskniłem, a z Tobą będzie mi wszędzie dobrze - całuję Yumisie w policzek
-Ale chyba nie wszyscy mnie tu polubią hehehe :P-

_________________
Z cienia na cieniu spiętrzony
Przeklęty i opuszczony
Obleczony martwymi duchami
Zamieszkany tylko echami
Dom z obłędu i jęków ściany
Zamczyskiem Drowa nazwany....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
533352
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 13-11-2007, 22:13   

- Myślę że już się do Ciebie przyzwyczaili, czego nie mozna powiedzieć o Amarth. Właściwie, ciekawe co się z nią stało...

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 14-11-2007, 00:05   

Po pożegnaniu z Marą Radgers wałęsał się po przeróżnych zakamarkach Twierdzy gdy nagle dosłyszał a właściwie wyczuł jakiś umysłowy rozgardiasz emocjonalny poniżej. Hmm, jeszcze tam na dole nie byłem. Pewnie jakieś lochy czy pozafraktalna L-przestrzeń, pomyślał zaciekawiony, po czym skupił się aby przybrać eteryczną formę i przeniknął przez podłogę na dół następnie się materializując.
- O ja cię kręcę. To jakaś ważna narada rodzinna? - rozejrzał sie po twarzach wszystkich wokoło zadziwionych nagłym pojawieniem się lekko "podchmielonego" Psiona.
- Nie tato żadnej narady nie było ale i tak dużo do się działo. No i witaj tak od razu. W końcu któryś z rodziców się pokazał. - wyjaśniła Lena dygając.
- Witaj moja droga witaj. Miło cię znów widzieć. - poczochrał ją po włosach. - Ciebie też miło widzieć w naszych (nie)skromnych progach Kusoku. - ukłonił się przed młodzieńcem.
- Cześć wujku. - odpowiedział Kusoku po czym szepnął mu na ucho "Jak tam z twoją...przypadłością? Da sie wyżyć?"(chcę tu wtrącić, iż Radgers spotykał Kusoku nie raz i nie dwa na swej drodze podczas swych podróży i często mu towarzyszył przez jakiś czas).
- No cóż, jakoś daję radę nie jest najgorzej. Za 3 dni pełnia ponoć więc wiesz. - dodał mrugając do niego po czym podjął teraz już głośno. - A tam dalej z ciocią Yumi... wujek Hayate? Jeszcze jego tu brakowało. - zachichotał pod nosem. Przywitał się z nim unoszać lekko rondo kapelusza. Zwrócił się do Leny. - Jeśli chodzi o twoją mamę to aktualnie śpi choć informacja o waszym przybyciu powinna postawić ją na nogi. Z pewnością się ucieszy więc lecę do niej i się zmywam. - już chciał wznieść się w powietrze gdy nagle zatrzymał się. - Och, Amart też tu zawędrowała? Tak, to z pewnością jej umysł. Fajowo nie ma co. Musze się z nią przywitać później. Tymczasem znikam. - przybrał znowu eteryczną formę i wzleciał do góry przenikając przez sufit.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Hayate Płeć:Mężczyzna
Haunted Towell


Dołączył: 12 Lis 2007
Skąd: Mendoberanzzan
Status: offline
PostWysłany: 14-11-2007, 16:20   

-Ah Ci młodzi... tylko by przelatywali.... przez ściany oczywiście ;3 Ah ja niepoprawny xD-

_________________
Z cienia na cieniu spiętrzony
Przeklęty i opuszczony
Obleczony martwymi duchami
Zamieszkany tylko echami
Dom z obłędu i jęków ściany
Zamczyskiem Drowa nazwany....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
533352
Amarth Płeć:Kobieta


Dołączyła: 05 Maj 2007
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
PostWysłany: 14-11-2007, 17:03   

Amarth obudziła się i gwałtownie zerwała się do pozycji pinowej. Zaklęła siarczyście pod nosem, kiedy jej czoło zkolidowało ze schodami, pod którymi spała. Rozmasowując czoło sprawdziła, czy wszystko było na swoim miejscu, Ręce, sztuk dwie - są, nogi, sztuk dwie - są, torba bez dna, sztuk jedna - jest. Wystarczy. Spakowała kocyk i poduszkę do torby przytroczonej do paska i wypęzła spod schodów.
- No pięknie - mruknęła, gdy zobaczyła przez najbliższe okno, że na zewnątrz było juz ciemno. Przespała cały dzień.
- Czemu mnie nie obudziłes? - warknęła do swojego wyimaginowanego przyjaciela, który wzruszył tylko ramionami i zaczął rozglądać się z zacikawieniem po wnętrzu Twierdzy.
Amarth nie bardzo wiedziała, co robić. Powoli ruszyła więc przed siebie. Po chwili usłyszała jakieś głosy. Skierowała się w ich stronę.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 14-11-2007, 17:48   

Amarth usłyszała świst. I szum. I łomot kiedy demonica niewiadomego pochodzenia usiłowała wyhamować na szczeblu schodów, co poskutkowało jego urwaniem zaś ona odbiła się na scianie i wylądowała zgrabnie na ziemi. Szczebelek w pięknym stylu wbił się w ścianę.
-córko moja!- krzyknęłam dość entuzjastycznie aby wywołać zdziwienie u córki, na które odpowiedziałam już mniej oficjalnie i mniej "w moim stylu":
-Witamy w skromnych naszych progach, rozgość się i nie śpij proszę pod schodami. Tam trochę mało miejsca jest i... sporo kurzu- rzekłam spoglądając na szarawe wręcz ubranie Amarth- widziałas gdzieś swoją siostrę? Jej chyba też nie powitałam...
-Chyba się w lochach jeszcze gubi- odrzekła mi córka spokojnie jak na osobę na którą chwilę temu mało się matka nie rzuciła. Podziękowałam, dałam paczuszkę dobrych belgijskich czekoladek i poszłam w stronę lochów.
-LEEEENAA!- krzyknęłam od razu donośnie, co w głównym pomieszczeniu lochów poskutkowało zatrzęsieniem się butelek- JESTEŚ TU?!
Usłyszałam przytłumione "jestem" i klasnęłam w ręce, po czym uderzyłam dłońmi w scianę w której otworzyło się przejście. Ujrzałam córkę, przywitałam się w moim stylu i poszłyśmy razem na zewnątrz tj.... wylądowałyśmy w końcu na parterze, na głównym korytarzu.
-Co tam robiłaś?- spytałam jej także podając belgijskie czekoladki.
-Konferencja rodzinna- odparła biorąc prezent.
-No dobrze... skoro już się zapoznałaś z rodziną i Shinigami najbardziej, mogę być spokojna o twoje bezpieczeństwo bo wiesz przed czym w razie czego musisz się bronić... ide córki drugiej szukać. Pewnie się włóczy po domu... AMARTH!
Ostatnie krzyknęłam dość donośnie. Znowu.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 14-11-2007, 18:45   

Wylądowałam gdzieś w najgłębszych partiach lochów. Matko, tu nigdy chyba niekogo nie było - pomyslałam. Postanowiłam dalej szukac królików gdy nagle potrknęłam się o coś. Jak długa poleciałam na gobelin. W tym samym momencie poczułam że podłoga się zaczyna ruszać. Nagle spadł gobelin... a ja razem z nim. Upadłam z donośnym hukeim na coś... wygladała jak posadzka... I to nie byle jaka. Zaczęły się pojawiać pochodnie. Jedna zapalała się za drugą. Teraz widziałam dokładnie salę. Piękna i marmurowa. Jakoś nie bardoz do niej pasowałam. Po środku stała a włąściwie latała dziwna kula. Podeszłam nie zastanawiajac się zbytnio co może się stać. Gdy zbliżałam się do kuli zobaczyłam jakiś szkielet... a na nim duży medalion. Pomyślałam - fajny - i bez zastanowienia założyłam go na siebie. Coz było na nim napisane ale nie wiedziałam co. Podeszłam do kuli... I łup - odrzuciło mnie na 20m.
- Boli... mruknęłam. No cóż, warto by to innym pokazać. - mówiac to znów wytworzyłam skrzydłą i poleciałam do góry. I znowu łup - mimo dosc duzej siły nie rpzeszłam przez ścianę - Co ejst... Ja chce do mamy! - wrzasnęłam. Nagle z niewiadomych przyczyn przede mną powstało coś na kształt portalu i wciagnęło mnie do środka. Po chwili wylądowałam z niewiadomych rpzyczyn przed mamą która dosc dziwnie na mnie spoglądała...
- Co jest... - mruknęłam

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Amarth Płeć:Kobieta


Dołączyła: 05 Maj 2007
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
PostWysłany: 14-11-2007, 18:48   

Amarth aż odrzuciło do tyłu. A myślała, że to ona głośno mówi. Próbowała nie upuścić czekoladek, kiedy sięgnęła do kieszeni zakurzonych spodni po pomiętą kartkę. Przeczytała i porównala opis ze zjawiskiem, które przed momentem ujrzała. Kobieta o donośnym głosie musiała być jej matką (przez adopcję, co prawda, ale mimo wszystko matką), nie było wątpliwości. Kartkę wcisnęła na powrót do kieszeni, a czekoladki schowała do torby. Mama zniknęła jej już z oczu, ruszyła więc przed siebie w nadziei, że następne głosy, które usłyszy również będą należały do kogoś z rodziny. On powlókł się za nią, roztropnie nie komentując sytuacji.
Idąc korytarzem rozglądała się zafascynowana. Dopiero po jakimś czasie coś usłyszała. Odgłos stóp. Odgłos, który zbliżał się niepokojąco szybko.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora
eAthena Płeć:Kobieta
Przyszła Artystka


Dołączyła: 31 Maj 2007
Skąd: ???????
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 14-11-2007, 22:06   

Tymczasem już od kilku tygodni, pod bramą Twierdzy siedziała zmarznięta,
blada, o wielkich oczach istotka. Czekała, aż w końcu ukochana mamusia otworzy jej wrota i zaprosi do środka. Czekając myślała tylko o tym, jak ją powitają i czy ją w ogóle polubią. Czy w końcu będzie miała własne łóżko? A może znowu będzie spać w stajni z końmi.
- *Czy nie pomyliłam czasem adresu?* - myślała, wyciągając ze swoich włosów piasek i kamienie z ziemi, na której od tych tygodni spała.
Powoli zaczęła jednak tracić nadzieję i jej oczy napełniły się łzami.
- MAMUUUSIUUUU! Ja jestem TUTAJ ! TUTAJ słyszysz..!? ;_;

_________________

"W cudzym oku drzazgę dojrzycie, a w swoim belki nie dostrzegacie"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
983433
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 14-11-2007, 22:21   

- Wydawało mi się czy słyszałam czyjeś wołanie? Coś jak...mamusiu? ^^'
- Możliwe. Odparł Hayate zajadając się kocimi chrupkami.- Pewnie następna sierota. Coś ich ostatnio sporo, myślę ze Shinigami zdążyła się nią zająć, dlatego te wołania brzmią niczym "Pomocy to coś chce mnie zjeść"...Nieważne teraz mam przy sobie Ciebie ^^. Odparła Yumiś zupełnie olewając krzyki zza okna.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 14-11-2007, 22:21   

-Słyszę, ale trzeba było wejść samej!- krzyknęłam donośniej niż eA, której otworzyłam drzwi z rozmachem. Na zmarzniętą dziewczynę powiało ciepłe powietrze od razu wywołując u niej rumieńce. Z lekkim rozczuleniem na twarzy wniosłam ją do środka i zaniosłam do kuchni, gdzie przygotowałam gorącej czekolady.
-Masz. Rozgrzeje cię i poprawi nieco humor- powiedziałam podając ciepły napój. Cóż, tutaj czekolada w nieco innej formie... miałam już czwórkę dzieci. Czwórkę. Właśnie sobie zdałam z tego sprawę. Dziwnie sie poczułam.
-Wypijesz, pożywisz się i poszukamy ci pokoju. Przepraszam, dawno nikt drzwiami frontowymi nie wchodził...- powiedziałam ze skruchą w głosie- gdzie chciałabyś mieć pokój?- spytałam po chwili pauzy.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 42 z 92 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 41, 42, 43 ... 90, 91, 92  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group