FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 44, 45, 46 ... 90, 91, 92  Następny
  Czarna Twierdza Lewitującej We Mgle
Wersja do druku
eAthena Płeć:Kobieta
Przyszła Artystka


Dołączyła: 31 Maj 2007
Skąd: ???????
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 16-11-2007, 22:47   

Po chwili odzyskałam przytomność. Nie widziałam zbyt dobrze, ale za to doskonale słyszałam śmiech mojego rozbawionego rodzeństwa. Bardzo bolała mnie głowa, przez co nie potrafiłam się podnieść z miejsca. Na szczęście nie było takiej potrzeby, Kusoku był przecież silny i z łatwością nosił mnie na rękach.
Wędrowaliśmy już tak przez pół dnia, kiedy w końcu mogłam stać na nogach o własnych siłach.
- Tyle chodzenia i nie zobaczyliśmy jeszcze ani jednego zwierzątka ! - burknęła Lena.
Wiadomo, iż były w tym lesie zwierzęta. Przecież słyszałyśmy je razem z siostrą przed wypadkiem.
Nagle, zupełnie niespodziewanie i jak na zawołanie drogę przebiegło nam jakieś zwierze.
- To pewnie była sarna ! - krzyknęła podniecona Lena.
Sarna zatrzymała się na chwilę między drzewami, więc mogliśmy przyjrzeć się jej z bliska. Była troszkę mało widoczna, ponieważ stała w miejscu, gdzie przysłaniały ją drzewa, paprocie i inne rośliny z lasem związane. Kusoku odważył się i podszedł bliżej a wraz z nim Lena i ja.
Przyglądając się jej uważnie, doszliśmy do wniosku, że ta sarna wcale nie jest normalna (jak większość mieszkańców Twierdzy).
- Ona ma język jak kameleon... - szepnęłam po cichu.
- I łózki...i....i rękę wydostającą się jej z d..dolnej części ciała !! - wrzasnął Kusoku.
W tej samej chwili cała nasza trójka spojrzała na siebie znaczącym wzrokiem - Shinigami. - powiedzieliśmy wszyscy na raz.

_________________

"W cudzym oku drzazgę dojrzycie, a w swoim belki nie dostrzegacie"
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
983433
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 17-11-2007, 00:22   

- Może znałem a może i nie. - powiedział Radgers patrząc zasmucony na pusty już talerz. Wstał, zajrzał do gara i po stwierdzeniu, że Rosołu jest jeszcze sporo dolał sobie jeszcze i znowu zaczął jeść. Tym razem jednak nie pochłaniał jej a jadł spokojnie aczkolwiek z apetytem.
- Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Kiedy tyś taki żarłoczny się zrobił co? Od kiedy pamiętam to jadłeś zazwyczaj tyle ile każdy zwykły człowiek, którym notabene jesteś przynajmniej fizycznie, a teraz... - zauważyła Mara patrząc z zadowoleniem jak mąż wcina zupę.
- Nie byłbym taki pewien tego czy jestem już takim zwykłym człowiekiem. - odrzekł Radgers w zamyśleniu jedząc.
- Co masz na myśli? - zapytała zaciekawiona Mara.
- Hmm, kiedy indziej ci powiem. Widziałaś może dokąd nasze kochane córuchny się udały kochanie? - zmienił temat.
Jemu naprawdę coś nie daje spokoju, pomyślała zmartwiona półdemonica. Była jednak na tyle cierpliwa, że stwierdziła aby poczekać. W końcu sie dowie o co chodzi.
- Wszystkie chyba buszują po Twierdzy jak mniemam.
- Och, doprawdy? Mam nadzieję, że nie otworzą jakiegoś zakazanego pokoju czy coś w tym stylu. - zachichotał pod nosem. Kierując się kaprysem spróbował poznajdywać ich umysły. Rzeczywiście Amarth była w Twierdzy jednak eAthena i Lena... były dalej, poza Twierdzą razem z Kusoku. Poza tym wyczuwał ciemna plamę przemieszczającą się w ich kierunku. Najpewniej Shinigami bo była chyba jedynym nieumarłym na chodzie w tej Twierdzy(psioni potrafią wyczuwać umysły nieumarłych jeśli takowe posiadają ale nie mogą w nie ingerować). Powiedział o tym Marze.
- Idziemy sprawdzić co to? Żeby Shinigami czegoś nie nabroiła przypadkiem.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-11-2007, 00:29   

-Nie ma sensu- stwierdziłam w miarę pogodnie pomimo narastającej irytacji z powodu że nie dość że mąż miał jakąś tajemnicę, wywnioskowała szybko że to ważne i na nią prawdopodobnie wpływ także będzie miało, no i jeszcze tak chętnie do tego wraca. Aby ją poddenerwować.
-Shini ma w sobie nieco umiaru, a wchodząc jej ciągle w drogę tylko ją doprowadzimy do szewskiej pasji nic przy tym nie osiągając. Córki sobie poradzą, o ile nie spanikują, a mają jeszcze kogoś przy sobie więc źle być nie powinno. Jak chcesz, możesz z którąś na przykład nawiązać kontakt telepatyczny.
-No dobra, nie będę się wykłócał- odrzekł wzruszając ramionami. eAthena usłyszała w myślach "tu ojciec. Jak coś by się działo i potrzebowalibyście pomocy, po prostu mnie wołaj, to się zjawimy, bo tym razem z odszukaniem żony nie mam problemów. Bez odbioru."

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 17-11-2007, 14:09   

- W sumie to masz rację, niepotrzebnie się martwię. Mają przy sobie Kusoku więc nie powinno być rewelacji. Bądź co bądź chłopak ma łeb na karku. - powiedziałem nieco bardziej rozchmurzony.
- To wy się już znacie? - spytała Mara nieco zdziwiona.
- Trochę bardziej niż "nieco" moja droga. - odrzekłem z uśmieszkiem. - Wpadaliśmy na siebie nie raz i nie dwa w czasie naszych... wędrówek i przygód że tak powiem. Stąd się znamy. - znowu się zamyślił jakby coś wspominał. Coś niemiłego.
- O co ci chodzi? - mara była już wyraźnie poirytowana. - Nietrudno zauważyć, że coś cię trapi i nie daje ci spokoju. A ty wciąż nie chcesz mi powiedzieć co to choć często do tego nawiązujesz. Trochę mnie to denerwuje szczerze powiedziawszy.
Radgers ściągnął kapelusz, przeczesał palcami włosy i spojrzał jej w oczy. - Przepraszam cię kochanie. Nie miałem zamiaru cię denerwować. Tylko, że za każdym razem kiedy chcę ci to powiedzieć to... tchórzę. Wstydzę się tego.
- Ale czego? - drążyła temat Mara.
- Heh, aż tak bardzo chcesz wiedzieć to proszę bardzo. - odrzekł rozgoryczony nie powiedział jednak niczego a odezwał się w jej myślach i powiedział o wszystkim.
Mara przez chwilę milczała jakby trawiła tą informację. Radgers intensywnie się w nią wpatrywał oczekując reakcji. Żona odezwała się po dłuższej chwili. - No, toś mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Ale nie martw się mężu drogi świat się na tym nie kończy. Dasz sobie radę. Na pewno znajdziemy jakiś sposób żeby cię... tego pozbawić. - powiedziała cieplejszym już tonem.
- O nie raczej nie ma już sposobu chyba, że chodzi o jakąś boską ingerencję. Jak zostałem tym czym zostałem nie wiedziałem zbytnio co począć. Dowiedziałem się jak się to leczy dopiero po 2 miesiącach ale już było za późno. Przekroczyłem już granicę. Z drugiej strony za to wiesz, że byłem łasy na każda okazję która może mnie uczynić potężniejszym więc jakoś sie z tym oswoję bo nie zaprzeczysz, że daje mi to moc? Wszak jestem wprawnym psionem mam więc nad tym jakąś kontrolę.
- No, poniekąd z pewnością. Nie martw się kochanie damy sobie radę. - pocałowała go lekko.
Psion tylko się uśmiechnął. - Uff, i wszystko ze mnie spłynęło. Oprócz ciebie tylko Kusoku o tym wie. Nie wiem jak reszta zareaguje więc na razie niczego im nie mów. Nie chcę żeby sobie pomyśleli, że mogę im wyrządzić krzywdę dobra? - zapytałem żonę
- Jasne. Jeśli się dowiedzą to nie ode mnie.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Lena100 Płeć:Kobieta
Pani Cogito


Dołączyła: 15 Gru 2006
Skąd: Ze wsi, z dżungli, z lasu
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-11-2007, 15:35   

Staliśmy w trójkę i wpatrywaliśmy się w coś co tylko z pozoru przypominało sarnę. Po chwili zrobiło mi się niedobrze i uciekłam w krzaki. Obraz zdeformowanego zwierzęcią kołatał mi się w głowie. Za chwilę dobiegli do mnie eA i Kusoku.
- Rany, ale ochydne - wymsknęło mi się. - Czy ona musi eksperymentować na wszystkim co się rusza?!
Kusoku wzruszył obojętnie ramionami. Zdawałam sobie sprawę z tego, że jestem całkiem zielona. Pozostała dwójka też nie wyglądała za dobrze.
- O! wiadomość od taty! - wykrzyknęła nagle eA.
- I co?
- Nic, tylko, że gdyby coś się działo to mamy go zawołać, to przyjdzie razem z mamą.
- No, przynajmniej tyle dobrze. - stwierdziłam - Ale raczje sobie poradzimy. Dalej nie znamy drogi spowrotem do Twierdzy, ale co z tego. Miejmy tylko nadzieję, że nie ma tu czegoś bardziej zmutowanego niż to COŚ. Wiesz, po incydencie z krwiożerczym królikiem zaczynam się trochę bać o zdrowie psychiczne Shini...
Kusoku wpatrzył się w niebo i stwierdził: - Za chwilę będzie zmrok.
- Już? - odrzekłam zdziwiona. - No tak, już dawno po przesileniu letnim, więc dni są coraz krótsze... Chyba będziemy musieli tu nocować. Co wy na to? Czy wołamy rodziców? Ja bym wolała zostać... (hihihi)

_________________
ようやく君は気がついたのさ。。。
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 17-11-2007, 16:28   

Seidziałam w fotelu i paskudnie nudziałm sie pilnujac tego typka. Wstałam i odrzekłam - na razie masz spokój... wychodzę, ale pamietaj i tak będę jak twój cień - mówiac to wyszłąm trzeskając drzwiami. Postanowiłam zobacyzć co tam robi Kusoku. Aż mnie korciło żeby poobrywać nóżki jego pupilowi. Rozprostowałam skrzydła i kulturalnie wyleciałam rpzez ścianę. Gdzie on moze być - myślałam lecąc dośc wysoko. Nagle w dole ujrzałam nie co innego jak... moje kochane maleństwa! moje króliczki! Wyglądały jakby robiły jakiś zamach na kogoś. Heh, postanowiłam śledzic je z góry. Zmeirzały w stornę jakiejś grupki ludzi. Obniżyłam trochę loty żeby zobaczyć co się bedzie działo z ofiarami. Nagel usłyszałam wrzask Kusoku "dziewczyny w nogi!". W tym samym momencie grupka zacżeła się rpzmeiszczeć lecz króliczki bardoz szybko ich doganiały.
- No tak jak sie impreza rozkręca to akurat ktoś to musi popsuć - mruknęłam i poszybowałam do grupki. Manewrujac między drzewami zaleciałam ich od tyłu i cap!. Po Chwili lecieli już ze mną ponad drzewami. Wzbijałam się wyżej i wyżej. Postanowiłam skierować się do Twierdzy jako ze wieczorem lepiej nie ladaować na tych terenach. Obróciłam się za siebie i co zobaczyłam? Latajace nietoperzo-króliki! "o żesz" pomyślałam
- No drużyno - zaśmiałąm się okrutnie - teraz sie módlcie żeby szybko trafić do domu. - mówiac to poszybowałam najszybciej jak sie da. Króliki dosc szyb dość szybko wymiękły i pospadały na ziemię. Za to ja nie wyrobiłam przed ścianą i kulturalnie wpakowałam się do czyjegoś pokoju.

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Skaman Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 02 Maj 2007
Status: offline
PostWysłany: 17-11-2007, 17:47   

Siedziałem cały czas w swoim pokoju i myślałem co uczynić aby nigdy więcej nie wkurzać na tą wampirzyce. Zajrzałem do swojej starej pułki z "cukierkami", no tak długo mnie nie było i muszę wszystkie wyrzucić bo przeterminowane - Ale co ja widzę? - powiedziałem sam do siebie - Nie sądziłem że ta jeszcze będzie "jadalna" - był to mój drugi co do ważniejszych dzieł, zmieniający kolor cukierek czerwonego na czarny i na odwrót - A gdyby tak. Nie to jest zbyt... A co mi tam - Podrzuciłem cukierek do góry, popatrzałem w tym samym kierunku i otworzyłem usta. W efekcie cukierek błyskawicznie trafił do żołądka - no teraz tylko czekać na... - w tym momencie poczułem jak dreszcze zaczął mi chodzić po plecach. Koło mnie zaczęła się pojawiać czarna mgła - Zapomniałem że to ma piorunująco szybkie działanie - w kolejnych etapach zaczęła ta mgła otaczać mnie całego. Była tak gęsta że nic nie widziałem, a także mnie nie było widać. Mgła zaczęła się skupiać na moich plecach odsłaniając moją twarz i tors. Twarz była bardziej smukła i i troszeczkę bladsza, posiadałem także kły wystające z moich ust. a tors bardziej umięśniony. I w końcowym etapie stałem na środku pokoju ubrany w skórzane spodnie i kurtkę, a mgła zagęściła się na moich plecach przybierając wygląd mglistej płachty - Czas zejść na duł i powitać jeszcze raz Shinigami-san.

_________________
[URL="http://www.theotaku.com/quizzes/view/1611/what_akatsuki_member_are_you%3F"]http://www.theotaku.com/guru_results/1611_Tobi.jpg[/URL]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
6497930
Tonberry Płeć:Mężczyzna
I keel u


Dołączył: 15 Lis 2007
Skąd: z Fajnala
Status: offline
PostWysłany: 17-11-2007, 17:47   

Tonberry nie zwracał już uwagi na wampirzycę. Usłyszał trzask drzwi i uśmiechnął się do siebie.
- Żałosna - powiedział nie chciał marnować czasu na konwersację. Zamknął oczy i pogrążył się we wspomnieniach. Łza, która pojawiła się w jego oku znikła równie szybko jak się pojawiła.

Minęło tyle lat pomyślał. Pamiętał ich krzyki. Najpierw ojciec, potem reszta rodziny, przyjaciele. Nie miał nikogo a lek na dręcząca go klątwę był gdzieś w tej twierdzy. Praktycznie stąd pochodził więc lekarstwo też mogło się tutaj znajdować.
Pierścień zalśnił a Tonberry znów dręczył się wspomnieniami.
Naprawdę był dziwną istotą no ba... jest chyba jedynym człowiekiem, który ma tylko część swojej duszy.

Tonberry starał się przypomnieć od czego wszystko się zaczęło.
- A tak... - powiedział - Pierścień - dotknął zawieszonego na swojej szyi pierścienia. Pamiętał tą noc. Kiedy jego ojciec zostawił go i nianie i wszedł do starego zamczyska. Tonberry wiedział, że gdyby to on znalazł skarb i podarował go ojcu ten byłby szczęśliwy i może.... może wtedy spędziłby z nim trochę czasu. Wszedł do zamczyska zaraz za ojcem, chował sie i unikał taty. A gdy dotarł do sali tronowej nie znalazł ojca. Wyjrzał za drzwi zobaczył go idącego do sali tronowej. Pewnie dotrze tu lada moment pomyślał i szybko pobiegł do tronu. To co pozostało z ciała króla wciąż tutaj było.. chłopiec omal nie zwymiotował zapach był okropny. Spojrzał na dłonie trupa i zobaczył go... pierścień.
Chwycił dłoń, która ... pokruszyła się teraz Tonberry czuł się jeszcze dziwniej niż chwilę temu. Palec się urwał! Co ma teraz zrobić ojciec zaraz tu będzie.. założył pierścień na palec i.... stracił wszystko.

Nie chciał przypominać sobie reszty tej historii, tej nocy Tony stracił wszystko co miał w zamian za co? Za to żeby teraz byle jaki zmutowany demon mógł nim pomiatać o nie!
Nie czuł strachu od trzynastu lat jak i nie czuł radości, bólu, smutku czy czegokolwiek innego prócz gniewu, nienawiści i chęci mordu. To pozostawiła mu Śmierć.
- Muszę się czegoś napić - powiedział i wyszedł z pokoju. Zatrzymał się przy ogromnym lustrze - Nienawidzę cię - powiedział do lustrzanego odbicia, które o dziwo tym razem nie zaśmiało mu się w twarz. Wiedział, że Kostucha jest blisko.Lustrzane odbicie pomachało mu szklanką czegoś co wyglądało jak herbata a Tony wiedział, że musi rozwalić te lustro tak też zrobił i poszedł na dół po herbatę.

_________________
Deny my wisdom for anger
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1337
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 17-11-2007, 18:03   

- atatataaa... przepraszam wszytskich - mruknęłam z głupią miną patrząc jak Lena, eA i Kuso siedzą na podłodze i masują obolełe częsci ciała - ja naprawdę rpzepraszam ale to ejst chyba lepsze niż spadniecie z 40m prawda?
- NIE! - wrzasnęli na mnie chórkiem. Widać że byli bardoz źli. No cóż nie codziennie sie wpada przez ścianę. Przynajmneij nie mili zandych ran.
- To ja moze już pójdę... Pa! - krzyknęłam i migiem zniknęłam za drzwiami. W życiu szybciej nie szłam. Ba ja prawie biegłam. Bo kto wie co mogą zrobić dzieciaki w odwecie. Szłam sobie spokojnie korytarzem gdy nagle zobaczyłąm schodzącego na dół Tonberrego. "To teraz pośledizmy chwilę tego osobnika" mruknęłam i zamieniłam się w abrdzo żadka czarną mgłę

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-11-2007, 18:10   

-Na razie od robienia krzywdy jest Shinigami- odrzekłam beznamiętnie- więc nie wiem co cię tak blokuje. Moim zdaniem trochę przesadzasz z tym przerażeniem.
Oparłam się wygodniej na krześle. Zastanawiające... On nie ma trzech pręg na policzku ani stanu furii przy silnej dawce mocy, a zachowuje się jakby włosy sobie na żółto pomalował. Shinigami się ze swoją innością obnosi, chociaż w tym niech bierze z niej przykład...

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Kusoku Płeć:Mężczyzna
Zaatakowany pierunem!


Dołączył: 14 Kwi 2007
Skąd: z zaskoczenia
Status: offline
PostWysłany: 17-11-2007, 19:21   

-Shinigami- wrzasną za uciekinierką -ehhh jednak może powinniśmy być wdzięczni- powiedziałem do reszty. eAthena i Lena lekko przytaknęły chociaż niezbyt pewnie.
-No to może pora wrócić do siebie- powiedziała Lena. -Racja lepiej idźmy stąd bo jeszcze nas oskarżą o włamanie- i wybiegliśmy z pokoju, który okazał się własnością Mary(zauważył tabliczkę) -Ups trzeba się pośpieszyć zanim ciocia się zorientuje- reszta te słowa usłyszała
-O nie pokój mamusi- powiedziały razem. -Jakby co to wina Shini, a teraz sza!- i uciekłem do swojego pokoju, po czym położyłem się na dywanie.

_________________
If you want to know the truth,
you got to have the courage to accept it.

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
11500019
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 17-11-2007, 19:31   

-Wina Shini, powiadasz?- złapałam Kusoku i podciągnęłam do pozostałych.
-Mój pokój wyróżnia się: bałaganem, tym że jest mój, ziołowym zapachem, tym że jest mój i specyficznym ogólnie wystrojem. Wy, jako moje córki powinnyście zauważyć to i wyjść. Ty powinieneś zamiast uciekać iść i się przyznać.
Spjrzałam na nich z nieco groźną miną. Po chwili się uśmiechnęłam i rzekłam już normalnym tonem:
-W zasadzie to nic się nie stało, bo mnie tam nie było. Ale zamykajcie za sobą...
eAthena zdała sobie nagle sprawę, że przy klamce drzwi do mojego pokoju fruwa niewielki, czarny motylek. Wartownik mojego pokoju, czyli pilnuje czy może ktoś się nie wdarł kiedy mnie nie ma a jak się tak staje, po prostu dostaję wiadomość przez innego motylka.
-Idę zobaczyć ileście zdewastowali- powiedziałam ignorując ich nieco dziwne miny i weszłam do pokoju. Dziura w ścianie... Klasnęłam w rece i dotknęłam podłogi. Po chwili sladu nie było.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 17-11-2007, 19:38   

Ni z stąd ni zowąd, Shini nagle przybrała swoją normalna postać upadając tym samym o dziwo bezszelestnie na podłogę. Stała za nią...no właśnie, nie kto inny jak jej kochana matka, z niemiłym wyrazem twarzy, ubrana w czarny golf, spodnie, glany, z różowym szalikiem owiniętym wokół szyi i trzymając w ręku to czego Shini najbardziej się obawiała różowego, gumowego, oczojebnego młotka
- Kochana ty moja masz może ochotę na filiżankę kawy, czy może jesteś czymś niezwykle zajęta?
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Skaman Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 02 Maj 2007
Status: offline
PostWysłany: 17-11-2007, 19:53   

- Ja sie z tobą napije kawy moja dawna koleżanko. Tylko dla mnie bez cukru - Powiedziałem te słowa tak że na ich dźwięk Avalia lekko osłupiała - A tak poza tym mówię ci cześć!

_________________
[URL="http://www.theotaku.com/quizzes/view/1611/what_akatsuki_member_are_you%3F"]http://www.theotaku.com/guru_results/1611_Tobi.jpg[/URL]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
6497930
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 17-11-2007, 19:57   

- Aaaa mama no eee więc yyyy nooo wiesz wkurza mnie ten typek! - krzyknęłam do mamy odsuwajac się powolutku do tyłu. - a kawa nie... ja nie pijam

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 45 z 92 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 44, 45, 46 ... 90, 91, 92  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group