FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 59, 60, 61 ... 90, 91, 92  Następny
  Czarna Twierdza Lewitującej We Mgle
Wersja do druku
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 29-12-2007, 18:10   

Slova otworzył okno wpuszczając mroźny wicher do pokoju.
- Czego sie dże!? - krzyknął prubujac przezwyciężyć wycie wiatru, a potem chwycił z tależa kanapkę, założył na odlew marynarkę, wziął Drowusia pod rekę i huknął drzwiami na odchodne.

Z kanapką w zębach, krzywo zapiętą i pomiatą marynarką oraz z dziwnym stworem - pomiotem chaosu jak mniemał - ściskanym kurczowo pod ręką chłopak otworzył z impetem drzwi do pokoju Pana B i nie zwracając uwagi na lokatora, zaczął nerwowo przetrzasac szafki w poszukiwaniu suhhhhhharów (tak, po to co znalazł, nie było suche, było zuhe!), a gdy w końcu dopadł obiekt swojego porzadania, powiedział tylko na porzegnanie
- Dzięki! Nastepnym razem nie chowaj ich tak głęboko!
I szybko pobiegł w strone labolatorium Shini. Biednego Drowusia aż zemdliło od wstrząsów.

Drzwi do labolatorium otworzyły się z takim impetem, że aż probówki podskoczyły w stojakach.
- Czeeeeego? I tak mam juz kupe zmartwień - powiedział wskazując na niczego nie świadomego stworka.

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 29-12-2007, 18:32   

- Drowuś to nie zmartwienie, daj mi to biedactwo - mówiac to wzięłam Drowusia na ręcxze i rpzytuliłam go - a problem mam tkai ze chce zorbić roślinkę która będzie zjadać odpadki domowe, zlizywac kurz i tkaie tam ale zamiast kwitnacej roślinki chodzącej wychodzi mi koza oO. Masz na to jakiś pomysł? służę pomocna księgą i labolatorium

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 29-12-2007, 18:33   

Wszystko zaczęło się dobrze układać...
Najpierw odzyskałem zdrowy wygląd.(hura!)
Mały stworek poszedł nie w moje ręce.(hura!)
Udało mi się znaleźć swój pokój.(hura!)
...do czasu.
Ktoś zakosił moje suchary.(łeeee!)

Byłem tak pochłonięty przyszywaniem guzika do kamizelki iż nie zuważyłem jak ktoś wywrócił mój pokój do góry nogami i zabrał co zabrał.
- Nie daruje.... złapię tego #@%*&#@^&#$@#%^&#*@# i zamienię w ....(tu chwilę się zastanowiłem: no bo w niby co? nic konkretnego nie potrafię.) ....w co mi się uda.
Słowa te ociekały żądzą zemsty.

Wsadziłem czape na łeb, poprawiłem spodnie, przeliczyłem suchary, załadowałem różdżkę i ruszyłem na szukanie złodzieja.

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 29-12-2007, 18:49   

Slova spojrzał fachowym okiem na zielona kozę, która własnie zaczęła podgryzać preparaty naukowe. Kiedy dotknął sierści dziwnego zwierzęcia, te zaczęło wcinac poły marynarki.
- W formalinę ją...
Jak pomyślał, tak zrobił i po chwili zielona koza pływała już w stu litrowym baniaku wypełnionym 5% roztworem formaliny.
- Nią się później zajmę, ale sądze, że w tym wynalzaku mogą pomóc drzewa rosnące na Tanith. A właściwie, to tylko to, co przechowało się w banku genów, bo zarówno drzew jak i mojej planety już nie ma... Cóż, chyba trzeba by w jakis sposób spowodować symbiozę rośliny z grzybem, albo glonem, który by w zamian za transport pożerał organiczne odpadki... Ale do tego elu potrzeba ingerencji magii, albo innej siły, chociażby alchemii, by spleść w jakiś sposób wiązania łancuchów DNA Tanithańskich drzew z rosiczka, a potem znaleźć odpowiedni gatunek grzyba, który by przerabiał materię organiczną na związki, które będzie mogła wchłaniac roślina. Może to być też jakas bakteria, mam tutaj na myśli jakieś zmutowane bakterie glebowe występujące na żyznych, pruchnicznych glebach. jakieś pomysły?
Shini, wyraźnie podekscytowana wiedzą Slovy, stała się coś wymyslić.

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 29-12-2007, 19:09   

- Hmmm chyba mam - mówiąc to sięgnęłam do wielkiej szafy i wyciągnęłam z niej malutki słoiczek - Bakterie które zjadają dosłownie wszystko. Nie ejstem pewna czy się nadadzą. Tylko to o bakteraich zrozumiełam bo w botanice to ja kompletny głąb jestem ^^. To co, bedziesz ze mną nad tym kwiatkiem pracował? - zapytałam po czym podałam Slovie słoiczek do oberjzenia.

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 29-12-2007, 19:24   

Buchając gniewem podążałem za śladem okruszków.
Doprowadziły mnie do drzwi za którymi słyszałem coś jakby wykład naukowy.
-Aha! Mam was.
Po czym kopnąłem drzwi które nic. Z nogą w powietrzu przewróciłem się na plecy.
-No taaaaaak.(wiązanka przekleństw pod nosem)
Druga próba się udała gdyż użyłem ręki i klamki.
Otwierając drzwi przygotowałem zaklęcie przemiany.
W środku zobaczyłem strasznie zasyfione laboratorium, mnóstwo zasyfionych probówek i słoików w tym wielki owłosiony ogórek w jeszcze większym słoiku, a także 2 osoby ognistowłosą i leśnika byli wpatrzeni w słoik trzymany przez leśnika.
Mój wzrok przeszukując pomieszczenie natrafił na porzucone beztrosko suchary na jednym ze stołów, popękane, brudne i takie nikomu nie przydatne.

Obecni popatrzyli na mnie.
-Czego? -> Rzuciła ognistowłosa.
Leśnik chciał coś powiedzieć ale przerwał mu wystrzał energii z mej "broni".
Oczywiście wymigiwanie się od lekcji celności u Mistrza Grata dają efekt.
Strumień odbił się od jakiegoś szkiełka obok leśnika, później szyby w oknie i trafiła w słój z ogórkiem. Z kłębów pary wyłonił się dziwny stwór.
-O...oooooo...(narobiłem bigosu).

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 29-12-2007, 19:51   

- OMGWTFLMAOROFL! WTF this shit!? - powiedział Slova w swoim ojczystym języku i spoglądał na szybka przemiane kozy w zielone, obślizgłe monstrum wchłaniające formalinę w swój organizm. Obraz ewolucji, a raczej deformacji był przerażający. Potwór najpierw obryzgał otoczenie przeźroczystą, tłusta posoką i wnętrzościami, które nie były dalej potrzebne. Potem kości z ewnątrz zaczęły wynurzać się z półpłynnej konsystencji ciała i utworzyły zewnętrzny, poskręcany szkielet. Istota nie miała wyraźnie zaznaczonej głowy i tylko wykręcone i pokrzywione rogi mogły wskazywać jej domniemane położenie. Na torsie dwunożnego teraz montrum widniały głębokie dziury, z głębi których zerkały ciągle obracające się, lazurowe gałki oczne. trzymetrowy potwór stąpał na potężnych, zginających się nienaturalnie do tyłu nogach zakończonych masywnymi, włochatymi kopytami, a zamiast przednich łap miał dwa ociekające czarną, smolistą robą kolce.
Slova zlękł się. Widział już kiedyś podobne monstra. Pomioty chaosu. Oprawcy, Demony!

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 29-12-2007, 19:57   

- Słodziutki! - wykrzyknęłam po czym zaczęłam oglądać monstrum ze wszytskich stron i się do niego przytulac. najpeirw to coś próbowało mnie zjeść ale później zaczęło się chyba bać. W każdym razie uciekło z mojego labolatorium a ja sama zaczęłam płakać
- Jesteście okropni! przestraszyliscie moje nowe zwierzątkoooo! |Jak tak można?! - beczałam - za kare obudwaj pójdziecie ze mną i go złapiecie - mówiac to wstałam i spojrzałam groźnie na Pana B i na Slove - Czy wyraziąłm się dostatecznie jasno?

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 29-12-2007, 20:34   

Be i solva stali obok siebie sparaliżowani wzrokiem Shinigami-san.
-Uciekamy?
Powiedział cicho zasłaniając się dłonią Pan B do ucha Solvy.

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
radgers Płeć:Mężczyzna
Merill J. Fernando


Dołączył: 08 Sie 2007
Skąd: Leszno/Sfery
Status: offline
PostWysłany: 29-12-2007, 20:43   

- No i opuściła nas moja luba. - powiedziałem po czym schowałem swój prezent do przenośnej dziury i zwróciłem się do Kusoku. - No cóż siostrzeńcu drogi ja chyba też pójdę się przejść i pooddychać świeżym powietrzem. Trzymaj się. - pożegnałem się z Kusoku i zacząłem spacerować korytarzami Twierdzy(który to już raz z kolei?) gdy nieświadomie doszedłem do laboratorium Shini i zobaczyłem uciekającego z niego cthulhowatego potworka. Skłoniłem się przed Slovą i Panem B. - Witka, Radgers jestem. Wasz... eee, za bardzo to nawet nie wiem ale wy chyba jesteście moimi wujkami. - po czym zwróciłem się do Shini. - Siostrzyczko powiedz no mi co to za cthulhuowate stworzonko które przed chwilą stąd wyszło? Wygląda jak jakiś pomiot Dagona. To twój kolejny eksperyment? - spytałem ją zaciekawiony.

_________________
Duk said (czy coś takiego) - spróbuj i Ty xD
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
8123446
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 29-12-2007, 20:45   

- Słyszałam! - wrzasnęłam. W koło mnie zaczęły unosić się kłęby czarnego dymu (oznaka bardzo dużego zdenerwowania) - Jeżeli uciekniecie przemienie was w kozy i dam mojemu smoku na pożarcie - mówiac to powolutku zbliżałam się do Pana B i Slovy w ręku trzymając długi czerwony wykonany z gumny, kij. - Jakieś obiekcje?

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 29-12-2007, 20:49   

Wracając do twojego pytania braciszku - to byłą koza, Pan B ją zmutował, później razem z Slova mi go wystraszyli i teraz chcą się wymigac od odpoweidzialności - wytłumaczyłam krótko i treściwie mojemu bratu

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 29-12-2007, 21:25   

O nie, tak to nie będzie! - wykrzyczał Slova i wyciągnął zza pazuchy kostur na demony oraz Księge Wielkiego Oczyszczenia słuząca do odprawiania egzorcyzmów.
Jak dobrze, że dziadek przed opuszczeniem tanith dał mi te bajery - rzekł chłopak i ruszym za sladem potwora, który czaił się gdzieś tam w ciemności.
Zawsze czekałem na moment, by móc się wykazać!

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Lena100 Płeć:Kobieta
Pani Cogito


Dołączyła: 15 Gru 2006
Skąd: Ze wsi, z dżungli, z lasu
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
PostWysłany: 30-12-2007, 00:08   

Wpadłam do labolatorium Shini akurat w momencie kiedy ktoś w stroju leśnika, z wyrazem zapału na twarzy z niego wyleciał goniąc coś, na co nawet nie chciało mi się patrzeć. bleee... Zastanawiało mnie trochę co to za nowy gość, ale póki co postanowiłam go nie gonić. Niech unicestwi to COŚ to wtedy pogadamy.
Tupnęłam nogą, podleciałam do Shini i pokazałam jej mojego kota. Z jego rudej sierści na łopatkach wyrastały dwa błoniaste skrzydła. Teraz wyglądał jak owłosiony nietoperz.
- To twoja wina?! - wrzasnęłam jej do ucha, bo grzmot przetaczający się po Twierdzy był nie do zniesienia. Moje oczy ze złości i niepokoju przybrały zwierzęcą formę i teraz zamiast zwykłych źrenic miałam dwie pionowe kreski. Włosy zazwyczaj zaplecione w schludny warkocz teraz skudloną kaskadą opadały na ramiona.
- Cześć tato!!! - zwróciłam się do Radgersa uśmiechając się prominiście i tarmosząc kota, który zaczął przeraźliwie miauczeć, wpatrując się w oczy Shini.
- A ty kto? - zdziwiłam się na widok jakiegoś człowieka (bądź nieczłowieka - tutaj nigdy nic nie wiadomo), którego widziałam tutaj pierwszy raz. Wyglądał na nieco speszonego...

_________________
ようやく君は気がついたのさ。。。
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź galerię autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 30-12-2007, 09:13   

Kostur Slovy nie był zwykłym narzedziem do sadzenia drzewek w warunkach polowych, o nie! Własciwie, to on bardziej przypominał skróconą laskę, zakończoną ostrym kolcem, a zamiast głowni mającą wyżeźbioną z magnetycznego stopu pokraczną czaszkę o wąskich i skośnych oczodołach i zębach ciękich niczym igły chirurgiczne. Ze środka czerepa strzelały na zewnątrz wiązki wyładowań elektrycznych, które wypełniały powietrze wokół leśnika. Kostur ów był antyczną bronią na demony, która była w stanie odesłać je tam, skąd przybyły - do spaczonej przestrzeni Immaterium!
Chłopak podąrzał śladem monstra Chaosu, które bujając dla równowagi długim, szczurzym ogonem poobijało kamienne ściany korytarza. Juz blisko, trzeba przygotowac umysł do starcia.
Nagle Slova wzdrygnął się. Był juz na schodach prowadzacych na - jak się niedawno dowiedział - zakazane dla domowników trzecie piętro twierdzy, ale własnie tam poszedł demon. Nie ma wyboru, Slova ruszył w ślad za nim...

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 60 z 92 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 59, 60, 61 ... 90, 91, 92  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group