FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 66, 67, 68 ... 90, 91, 92  Następny
  Czarna Twierdza Lewitującej We Mgle
Wersja do druku
Yumiko Płeć:Kobieta
Child Prey


Dołączyła: 08 Maj 2006
Skąd: Crystal Ship
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Lisia Federacja
PostWysłany: 05-01-2008, 17:17   

Yumiko była zażenowana całą tą przygodą z entami, to wszystko wydawało jej się być dziecinnie głupim, beznadziejnym i kompletnie bez sensu. Jednak jedna z jej wewnętrznych komórek ciała cieszyła się z tego że coś się dzieje. Jednak wolała kiedy coś dotyczyło się jej....lubiła być w centrum uwagi. Mówiła coś do siebie, to brzmiało jak modlitwa próbowała skontaktować się z Leną...nigdy jej to nie wychodziło, ponieważ nigdy tego nie próbowała.
Gdy jednak usłyszała w głowie słodziutki głos wróżki zapytała.
- Co tam się u diabła dzieje? Komu znowu się nudziło? Palnęła dość ironicznie.
-Wydaje mi się że to Slova coś wykombinował...Avalia jest wściekła...wiesz że nikomu nie wolno tam wchodzić bez pozwolenia, a co dopiero siać w domu las. Odpowiedziała Lena.
- Tak, coś w stylu świętego miejsca.
W pewnej chwili Lena sobie o czymś przypomniała.
- Właśnie Yumiko. Ten dziwny Zetsubou Billy się już wprowadził, mieszka z nami na 3 piętrze. Coś o Tobie wspominał tak więc pomyślałam że może go znasz.
Yumiko uśmiechnęła się szeroko. - Przekaż mu...a może lepiej najpierw Avi, że chce się z nim spotkać na 4 piętrze, tak...on bardzo lubi ciastka.
- Ok załatwione.
- Btw. Jak ja to zrobiłam?...nie posiadam z byt wielu umiejętności....z resztą nieważne.
Yumiś ucieszyła się że pierwszy raz rozmawiała z kimś poprzez telepatię. Nagle poczuła patetyczny głód na zakochanie się w zakochaniu. Wzięła swojego Drowusia na ręce, założyła słuchawki na uszy i poszła na zwiady do labolatorium Shini, w nadziei że dowie się co próbują wynaleźć, a przy okazji troszkę posprzątać.

_________________
"Zniszczenie,
Słodki nektar zakazanego przez Boga grzechu pierworodnego,
Otwarte przez szalony sabat drzwi ku wiecznej rozkoszy(...)"
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1496242
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 05-01-2008, 18:07   

Myślałem szybko, naprawdę szybko , jak tu się wymigać z wyprawy za barierę.
Amaranth patrzyła na mnie wyczekując odpowiedzi.
-A więc. Slova i Shini są po drugiej stronie bo nasiona Slovy wykiełkowały i powstał tam las entów ( dźwięk piły mechanicznej z korytarza za barierą) yyy....które raczej nie są zbyt mile nastawione Mara jest po drugiej stronie jak widzisz a Radgers i ja staramy się do niej jakoś dołączyć aby jakoś ochronić Slove i Shini ale nie przed entami lecz przed Avi która jest %$@^@#$@ na nich.
Ręce mi opadły i starałem się złapać oddech. Radgers lekko klepał mnie po plecach .
-Spokojnie wujaszku. A twój pokój jest ( i resztę przesłał telepatycznie).
A później wprost do mojej głowy:
-Trzymaj się wujaszku i proszę miej oko na moją żonę martwię się o nią. Ja muszę coś sprawdzić. Bywaj! (nie cierpię jak krzyczy komuś do umysłu, aż mnie trochę zgięło)
Po czym pożegnał się ruchem dłoni i pobiegł w cholerę. Dlaczego teraz? Dlaczego?!
-Aleeee....->Zdążyłem powiedzieć do jego pleców. Spojrzałem niepewnie na Amaranth i rzekłem:
-Poczekajmy. Może mój zwój nie będzie potrzebny.
Po czym obróciłem głowę w stronę bariery za którą stała Mara i jakoś nic nie robiła.

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Sakura_chan Płeć:Kobieta
Pure Angel


Dołączyła: 28 Lut 2007
Skąd: 3-wieś
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 05-01-2008, 20:05   

Po namyśle Sakura postanowiła również dołączyć do wyprawy za barierę. Nie była pewna czego może się spodziewać, więc na wszelki wypadek zabrała ze sobą szczęśliwy amulet ochronny, miksturę regeneracyjną i wzmacniacz telepatyczny.

Dołączyła do Mary, po czym spojrzała na drugą stronę na Pana B.

- Nie ociągaj się. I zwój też zabierz. Moja intuicja, telepatia i parę innych zdolności mówią mi że się przyda

_________________
To add colour to your boring today
To put magic into your melancholic tomorrow
I have come to change those nonchalant times you spent
Into precious memories

Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
2919192
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 05-01-2008, 20:35   

Avi nagle pojawiła się za cała ekipą.
-Sakura-chan ale ty możesz przechodzić na trzecie piętro...jesteś moją córką i masz tam wstęp, Shinie też może sobie przez nią przechodzić, każde moje dziecko...Nie mniej taka Mara, Slova, Be itd. Nie mają prawa wstępu - po czym zwróciła się do swojego syna - Jak chcesz możesz tam przejść, do swojej żony, przyda jej się małe wsparcie. A resztę towarzystwa proszę się nie mieszać do tej drzewnej afery, Slova ją rozpoczą i on ją skończy...cała reszta jest tam nie mile widziana, no może Mara mi tam nie przeszkadza - powiedziała Avalia trochę zmęczonym głosem, jej wygląd też się zmienił, na typowy Boutusiowy. Przeszła przez barierę na trzecie piętro, zaczęła iść jednym korytarzem. Po drodze wpadła na Lene która przekazała jej wiadomość od Yumiko. Avalia wywróciła oczami i wraz z Leną na ramieniu udała się do pokoju Zetsu, idąc coraz głośniej słyszała odgłosy piły, widząc Slove męczącego się z tymi jego drzewkami wzruszyła ramionami i szła dalej.
- O hej mamo - powiedziała Shini, z drobnym strachem w oczach
- Hej, hej...kończcie to szybko, bo te drzewka są nie wygodne - mruknęła Avi i weszła w ten cały las nie robiąc sobie wiele z ran zadawanych przez drzewa. W sumie jak wyszła z tego lasu nie miała żadnego skaleczenia tylko kilka liści we włosach. Poszła dalej, omijając pokój Die z którego promieniowało aż czarną magią, zapukała do kolejnego pokoju i weszła do niego trochę nie pewnie. Zetsu leżał i czytał sobie książkę *co wcale Avali nie zdziwiło*.
-Zetsu, Yumiko zaprasza cię na ciasto w herbaciarni, to piętro wyżej i emm...mogę cie zaprowadzić jak chcesz.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 05-01-2008, 21:33   

I wtedy się okazało, że Bi jest po drugiej stronie bariery. O ja głupia miałam nadzieję, że pójdę z kimś.
-Be, wiesz, tymi ścieżkami co ja w astralu może przechodzić jeszcze Avalia(z tym, że musiałaby sobie na gwałt zaklęcie wymyślać) i moja siostra, aczkolwiek tej drugiej już dawno nie widziałam...
Westchnęłam ciężko spoglądając na córkę.
-Amarth, twój pokój... możesz wziąć sobie jakiś pusty u mnie na piętrze, a, i nie myśl, że nietoperze sztuczki kogokolwiek by tutaj zdziwiły.
Uśmiechnęłam sie z lekką perfidią i zaśmiałam z własnego żartu, aby znów spoważnieć.
-Sory, jestem ostatnio za miła. A mąż zostawił włączone żelazko, będzie za tydzień.
Be i Amarth spojrzeli na siebie dziwnie. Nie chciałam wiedzieć, co w tej chwili o mnie pomyśleli, zaraz więc wróciłam do monologu:
- Właściwie jakiej struktury magicznej jest ta bariera? Bo jeśli ma podobne lub sprzeczne bieguny do mojej magii, mogłabym zrobić portal. A, i wątpię, żeby przekopywanie się by wam coś dało...
Skończyłam w końcu monolog i zakręciłam lekko palcem, po czym uderzyłam o barierę i wytworzyłam własne pole siłowe. Mój plan żeby je połączyć i zyskać panowanie nad barierą niestety spalił na panewce jako, że nagle dostałam histerycznego ataku śmiechu z powodu przypomnienia sobie niektórych, dawnych niepowodzeń w mojej czarnoksięskiej karierze.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Slova Płeć:Mężczyzna
Panzer Panzer~


Dołączył: 15 Gru 2007
Skąd: Hajnówka
Status: offline

Grupy:
Samotnia złośliwych Trolli
PostWysłany: 05-01-2008, 21:55   

Ent padł, kiedy Slova rozpłatał pilarką jego pień na kilka części. Chłopak spojrzał na prowadnicę. Ograniczniki na łańcuchu praktycznie nie istniały, a zęby tnące były tak tempe, że miałyby problem z cięciem zimnego masła. Leśnik usiadł na kawałku zabitego drzewa i zaczął rozkręcać piłę przy pomocy zestawu podręcznych narzędzi, które zawsze przy sobie nosił.
- Co teraz zamierzasz zrobić? - zapytała Shini.
Slova otarł pot z czoła i zdjął marynarkę, ukazując biały podkoszulek i wojskowe szelki, oraz dziwny naszyjnik, którego centrum stanowił oblany bursztynem złoty listek, otoczony kłami zwierząt. Chłopak zdjął obudowę piły i odkręcił prowadnicę, po czym odrzucił na bok gorący łancuch i założył nowy, który wyciągnął z kieszeni.
- Idziemy dalej, mam złe przeczucia. Widziałaś, jak Avi przeszła sobie obok nas? - odpowiedział leśnik spowrotem skręcając piłę.
- Nie zauważyłam jej - odparła ze zdziwieniem Shini.
Chłopak wstał i zarzucił piłę na ramię.
Nie zaszli za daleko, a już pod ich nogami zaczęły wić się pędy i korzenie drzew, a z sufitu zwisały liany i opadały płaty gęstego, mokrego niczym nasiąknięta gąbka mchu.
Moementalnie, jakby spod ziemi wyrusł przed nimi las, a własciwie aleja rosnących po bokach korytaża grubych, sędziwych drzew.
Wnet chłopak upadł na ziemię, a jego ciało i umysł ogarnął agonalny boł.
- Co się stało?!
- Drzewa... One tez są... Złe! szepczą do mnie, chcą mojej duszy! - Slova zdołał na chwilę się opanować - ty ich nie słyszysz, ale ja rozumiem drzewa. Ach, kusiły mnie, opowiadały brednie, aby tylko zawładnąc moim umysłem!
Chłopak jeszcze raz nawiązał kontakt z drzewami. Czuł otaczającą ją negatywną energię. Czuł, jak wysysają życie z otaczających je organizmów. Poczuł, jak żywią się eneryczną energią twierdzy...
- To pasożyty! Ich korzenie sięgają daleko wgłąb twierdzy! Nie wiem dokładnie gdzie, ale wydaje mi się, że do źródła mocy całego kompleksu! One rosną w siłę i niedługo zabiją zamek! Powiedziały mi to, chciały, żebym do nich dołaczył i spróbował prawdziwej mocy. Cholera! Nie wiem co robić!

_________________
Mam przywilej [nie] być Człowiekiem
But nvidia cards don't melt, they just melt everything within 50 meters.

Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 05-01-2008, 22:53   

- Ja proponuje zawołać mame i Caladana i iść spać. Nie dizeja się tutaj zadne niezywkłosci - mruknełam ziewajac potężnie - iwesz spoedziewałam się czegoś abrdizje strasznego niż kupka drzewek które można przerobić na wykałaczki - dodałam ze znuzeniem

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Hayate Płeć:Mężczyzna
Haunted Towell


Dołączył: 12 Lis 2007
Skąd: Mendoberanzzan
Status: offline
PostWysłany: 06-01-2008, 01:46   

A w międzyczasie, zapomniany przez wszystkich Hayate (wszystko według planu XD), myślał nad kolejnym szatańskim i dopracowanym w najmniejszym szczególe planem podkouczania Marze... Po godzinie grając samemu w Monopoly jako 4 graczy, zarzucił plany z zamiarem spacerku po twierdzy... Wychodząc minął za dużo nowych osób, co jak zwykle mi sie nie spodobało... zawróciłem więc do swego (nie)przytulnego lokum z myślą "Taaa twierdza robi sie o wiele za tłoczna, oj tak za wiele" i z prychnięciem walnąłem sie na swoją kanapę ze skór tygromackosłoni, otworzyłem księgę 1000 i jeden koszmarów i zacząłem czytać jedną z bajek, tj. Alibebok i 40 tortur, czekając aż odwiedzi mnie wreszcie Yumisia, inna interesująca osoba, bądź umre z nudów.... "Ehhh to ostatnie najbardziej prawdopodobne..." po czym przekląłem pod nosem, ponieważ po raz kolejny zgubiłem wątek baśni...

_________________
Z cienia na cieniu spiętrzony
Przeklęty i opuszczony
Obleczony martwymi duchami
Zamieszkany tylko echami
Dom z obłędu i jęków ściany
Zamczyskiem Drowa nazwany....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
533352
Amarth Płeć:Kobieta


Dołączyła: 05 Maj 2007
Status: offline

Grupy:
Alijenoty
PostWysłany: 06-01-2008, 09:25   

Amarth patrzyła na mamę Marę przez dłuższą chwilę. Fakt, miło było się dowiedzieć, że co do wyboru pokoju ma wolną rękę, ale zastanawiający był ten nagły wybuch śmiechu. Nie żeby to ją bardzo dziwiło - sama też tak czasem miała. To, co ją zastanawiało to czy to z niej się mama Mara śmieje.
W końcu Amarth potrząsnęła głową i zwróciła się do Be:
- Nie ma co czekać. Przeprowadzę cię na drugą stronę, ale zapamiętaj jedno - nazywam się Amarth. A-M-A-R-T-H, ok?
Be pokiwał tylko głową, a Amarth nie czekając ponownie wcisnęła zwój do torby, po czym złapała Be za rękaw.
- No to idziemy.
Be wrzasnął rozdzierająco, kiedy zanurzyli się po kolana w podłodze.
- O żesz...! Co u licha?!
- No wiesz, podłoga jest z kamienia. Wystarczy użyć magii elementalnej, żeby się swobodnie w tym kamieniu poruszać.
Amarth i Be całkiem znikneli i zaraz wynurzyli się po drugiej stronie bariery.
- I po sprawie - powiedziała Amarth - Co dalej?
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź blog autora Odwiedź galerię autora
Pan B Płeć:Mężczyzna
hmm....


Dołączył: 16 Gru 2007
Skąd: ehhhh...szkoda gadać
Status: offline
PostWysłany: 06-01-2008, 10:07   

Stojąc i wskazując palcem raz na podłogę to drugi raz na Amarth:
-Skąd ty....to znaczy dlaczego...no i ........nieważne.
Zrezygnowałem z dociekania skąd oni mają taki moce? Ja jakoś nic szczególnego nie potrafię. No nic będę się po prostu trzymał blisko nich i nic złego (chyba) mi się nie stanie.
Panie były pochłonięte konwersacją, a ja mogłem przeładować różdżkę i poprawić w
niej uchwyt który był dotychczas zbyt sztywny. Podczas podczas odkręcania uwytu od części packającej różdżka wystrzeliła.
-No tjaaaaaa.......->dostałem w stopę.
-Co się stało.-> zapytała różowowłosa która niedawno dołączyła.
-Eeeee... nic takiego. Naprawdę.-> powiedziałem starając się ukryć za nogą (zginając prawą i stojąc na lewej) pantofla = pluszowego zajączka który w żaden sposób nie pasował do reszty ubioru a najbardziej do drugiego buta. Że też teraz do #@^$#@&$#@.

_________________
Życie to takie czary-mary. Rzadziej czary częściej mary.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
11631847
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 06-01-2008, 11:13   

Avalia wywróciła oczami. Machnęła Zetsu i zniknęła w różowym dymie, po czym pojawiła się koło Amarth, Sakury i Be:
-Czy ja nie wyraziłam się dostatecznie jasno nie ma cie tu wstępu, gdzie mam to wam jeszcze wyryć abyście wiedzieli, ze nie jesteście mile widziani na trzecim pietrze...nie ty Sakura możesz zostać...ale wy - wycelowała kosą która właśnie się koło niej zmaterializowała, wynocha mi z stąd, to jest mój "pokój" ja tu mieszkam, a ja po waszych pokojach nie chodzę, JASNE! - nie czekając na odpowiedź tej dwójki wysłała ich do lochów w innej części twierdzy - co za...uh....do nich mówić jak do ściany - Avi zaczęła mruczeć coś złowieszczo pod nosem idąc korytarzem, zostawiając zdziwwioną Sakurę samą na tym pietrze. Avi po niespełna 5 minutach mruczenia czegoś pod nosem - LENA! - wrzasnęła na cały głos, który rozszedł się po całym III pietrze. Nie długo trzeba było czeka cna małą wróżką, która ze strachem popatrzyła na Avalie:
- Polecisz do Hayato i zaprosisz go na herbatę i ciasto w herbaciarni, po czym polecisz do Yumiko i powiesz, że ja i Hayato wpraszamy się na to ciastko na które zaprosiła Zetsu, jasne?
- T...TAK! - pisknęła ze strachem Lena i zniknęła w różowym dymie.
- Nie no...to się już nawet pod patologie nie zalicza - mruknęła Avi idąc w stronę herbaciarni.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 06-01-2008, 11:38   

Przerwałam śmiech. Córka spojrzała na mnie mniej więcej jakby ukrywała wyrzuty wobec mnie, co błyskawicznie wychwyciłam i jakoś sie powstrzymałam, aczkolwiek łatwe to nie było. Na moment spoważniałam a słysząc krzyk Be z powodu zapadnięcia sie w podłodze znów ryknęłam śmiechem. Zjawili się obok mnie, powiedziałam coś w stylu "brawo", aczkolwiek nie było to zbyt wyraźne z powodu duszenia śmiechu. Bo on tak śmiesznie się zapadał...
W końcu spoważniałam. Całkiem. Cała radość, jaką przed chwilą emanowałam nagle prysnęła ustępując głębokiemu zażenowaniu.
-Mam nadzieję, że to nie jest długotrwałe...- roztarłam dłonią czoło i westchnęłam ciężko- mam rozstrojony charakter. Tylko czekać aż zacznę się użalać nad sobą.
Amarth na moje szczęście pytań nie miała. Większym problemem był fakt, że pojawiła się Avalia. Wściekła Avalia. Ich przetransportowała, mnie to jakimś cudem ominęło, może dzięki testowi najnowszej tarczy na zaklęcia anielskie, która po odparowaniu zaklęcia zaczęła zapuszczać korzenie w podłodze. Westchnęłam ciężko i odwołałam zaklęcie, które skuliło się w sobie i zniknęło, jakby go nigdy nie miało być, nawet te ślady w podłodze były niewidoczne.
-Avi...- zaczęłam spokojnie, aczkolwiek czułam, że tym razem dopada mnie melancholia- Shini trzeba pomóc, coś jej grozi. Jeżeli szybko czegoś nie zrobię, to... to... POWINIEN CIĘ CHYBA OBCHODZIĆ LOS TWOJEJ CÓRKI!
Zaniosłam się płaczem. Był aż nader szczery chociaż gdybym była w swoim... normalniejszym stanie spytałabym, czy mogę sie wprosić na herbatę i jej ewentualnie wytłumaczyć, albo po prostu nie testowałabym aury, która mnie obroniła. A nie, przepraszam- nie ruszałabym sprawy zawiadamiając jedynie kogoś, kto jest bardziej wszechmogący niż ja...
Ale tym razem płakałam. Zwiesiłam głowę i zakryłam twarz dłońmi czując, że łzy płyną bardzo obficie, burząc mi opinię.
-T-To moja synooowaaa! Jeśli jej się coś stanie nigdy ci nie wybaczę!- krzyknęłam i zakrywając tym razem łokciem twarz pobiegłam w stronę jakiegoś tam pokoju. Natrafiłam- i broń mnie teraz łaskawy losie- do pokoju Avi, kjtóry obłożyłam zaraz swoimi osłonami znajdując się w agonii bólu i cierpienia z powodu sama nie wiedziałam czego- ale czegoś złego dziejącego sie z Shinigami i jakimś głupim leśnikiem. Avi zza drzwi usłyszała mój głośny ryk który przeszedł w ciche łkanie.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Avalia Płeć:Kobieta
Love & Roll


Dołączyła: 25 Mar 2007
Skąd: mam wiedzieć?
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 06-01-2008, 12:22   

- Przerażasz mnie, gdybym nie wiedziała, że eksperymentujesz z czarami bym straciła o tobie dobre zdanie - warknęła Avalia chwytając Mare za rękę i prowadząc w stronę Shini i Slovy. W połowie drogi puściła Mare bo wiedziała, ze już sama pójdzie. Kosa automatycznie zamieniał się na różdżkę a przy tym jej wygląd zmienił się na najbardziej początkowy - Mara ciebie nie odesłałam, bo ty mi akurat nie przeszkadzasz, za to wszelka nowa zgraja w tym domu już tak - wymruczała na tyle głośno aby towarzyszka mogła to usłyszeć. Nie trzeba było iść specjalnie długo aby zobaczyć Slove jakby na skraju załamania i Shini już ziewająca z nudów.
-Tak Mara jedyne co może jej się stać to umrzeć z nudów - warknęła Avalia, przy okazji przenosząc różdżką Slove i Shini obok siebie i celując różdżką w sufit.
- Chwilo która minęłaś przybądź aby radować nasze serca - zaczęła Avi po czym pod nią zaczęła rysować się czerwono-czarna pieczęć a nad nią identyczna biało-niebiesko-różowa *koło z gwiazdą pięcioramienną w środku, i z dziwnymi napisami w środku tworzącymi kręgi* - dalsza część formułki była stanowczo w nieznanych językach dla reszty. Po chyba minucie wypowiadanie tych formułek Avalia stuknęła różdżką trzy razy o podłogę a oba symbole zaczęły lgnąć ku sobie. Slova najwidoczniej chciał już coś mówić, o tym, ze czary i takie tam nie działają na te drzewa, ale Shini subtelnie go uciszyła. Kręgi się rozpadły i wyglądało na koniec czaru, który jak wszyscy mniemali nie przyniósł rezultatu bo nic się nie stało, las nadal se był na tym trzecim pietrze.
- To chyba nie za wiele dało - mruknęła Mara, starając się na odrobinę powagi po czym wybuchła śmiechem.
Avalia stuknęła ponownie różdżką o podłogę i wtedy Shini-chan i Slovie szczęki opadły, zobaczyli samych siebie, koło lasu tylko robili wszystko w "odwrotną stronę" po chwili zaczęło to wyglądać tak jak przyśpieszone przewijanie filmu do tyłu na sam jego początek. Zobaczyli ponownie Avi przechodzącą przez las, całe to zamieszanie. Po momencie kiedy to Slova rozprawił się z roślinką, a właściwie, zanim jeszcze wraz z nią trafili na trzecie piętro Avi stuknęła ponownie laską o podłogę.
- Dobra teraz posłuchajcie mnie uważnie powinniście być teraz w laboratorium a ta wasza zielona owca, czy coś się moczy w czymś tam. Wiec wy możecie tam wrócić, jedynie las zmienił swoje położenie i jest w laboratorium przed momentem wykiełkowania czy czegoś tam. Spokojnie nie spotkacie samych siebie, bo was zostawiłam tam gdzieście byli te dwie minuty temu, jasne? No to proszę opuścić mi to piętro - dodała stukając różdżką a Slova i Shni przenieśli się do laboratorium.
-Mara no to my może wpadniemy na herbatę do kawiarni, co ty na to?
Dziewczyna kiwnęła głowa między jednym a drugim atakiem śmiechu i razem udały się do herbaciarni.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Shinigami-san Płeć:Kobieta
Straszny Pan Morderca


Dołączyła: 03 Maj 2007
Skąd: Poznań/Inowrocław
Status: offline

Grupy:
Lisia Federacja
Omertà
PostWysłany: 06-01-2008, 12:31   

- No i skończyło się rumakowanie - odrzekąłm szczężac zęby do podłamanego Slovy i machając nnóżkami jak piecioletnie dziecko które właśnie dostało zabawke - to ja proponuje powrót do produkcji moich roślinek lub przejadżkę Fedorą do Strasznego Lasu i pochwytnie troche małyhc i niewinnych ziwerząte. Co ty na TO?

_________________
"Nie jesteś zły. Jesteś po prostu źle ubrany"
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
1097863
Mara Płeć:Kobieta
High


Dołączyła: 05 Maj 2007
Skąd: spod łóżka
Status: offline

Grupy:
House of Joy
Lisia Federacja
PostWysłany: 06-01-2008, 14:34   

Po kwestii Avalii na jej szczęście(inaczej by kompletnie utraciła panowanie) moja melancholia się skończyła ustępując przepotężnemu atakowi zadowolenia z siebie połączonego z dziecinną podnietą. Kiedy pociągnęła mnie za rękę złapałam i biegłam w podskokach jak pięciolatka. Zapewne dlatego mnie puściła, wtedy też więź się przerwała a ja poczułam sie niekochana. Pociągnęłam nosem i otarłam chusteczką już napływające łzy.
W końcu znaleźliśmy się przy Shini. Wtedy weszłam w stan gniewu i zmierzyłam Slovę wzrokiem tak groźnym, jak gdyby poczynił ciężkie krzywdy mojej rodzinie. Avalia zaczęła czarować, ja zacisnęłam pięści, gdy leśnik usiłował coś powiedzieć. Odetchnęłam z ulgą i wróciłam do rozradowania w chwili, gdy Shini go uciszyła. Och, jaka ona fajna!

Zaklęcie Avalii jakoś tak zdawało się nie wypalić. To było całkiem śmieszne, bo jak ktoś taki jak Avi może źle skonstruować magiczną formułę? Wypaliłam coś o tym, że nie zadziałało i na tym sę moja względna powaga skończyła. Wybuchnęłam śmiechem tak głośnym, że Shini spojrzała na mnie jak na wariatkę. Wysapałam coś w stylu "przepraszam" i znów zaczęłam się śmiać, jednak było to nieco cichsze ze względu na fakt, iż zaklęcie jednak zaczęło działać. Zrobiłam głośne "Uoooo...' i zaniosłam się śmiechem tym razem z powodu własnego uoania. Potem westchnęłam ciężko.
-Przepraszam- powiedziałam z irytacją w głosie- chyba będę musiała się uśpić.
Zaciekawiło mnie, że białowłosa cały, calutki czas ze mną wytrzymuje. Osobiście sama nie mogłam znieść swojego zachowania, więc kiedy powróciłam do względnej normalności mój umysł ostro mnie zbeształ. To był jeden z najgorszych skutków eksperymentów z zaklęciami, teraz czekało mnie dobrych parę dni w opracowywaniu cofnięcia...
-Mara no to my może wpadniemy na herbatę do kawiarni, co ty na to? - spytała Avi, ja zaś znów zaczęłam się śmiać i chyba przez pomyłkę kiwnęłam głową. Czy to jednak szczęście, czy pech, ale przeszłam w melancholię.
-Avi, ja... ja nie mogę- powiedziałam nagle łamiącym się głosem- przy tych zaburzeniach charakteru mogę kogoś zranić, a tego nie chcę!
Boże, cóż za dobroć się we mnie odezwała. Powoli zaczynałam bać sie samej siebie... tak, zdecydowanie musiałam cofnąć skutki.
-Może znasz jakieś zaklęcie które cofa skrzywienie charakteru?- spytałam tym razem rzeczowym tonem i naszła mnie straszliwa złość, że muszę kogoś o radę pytać. Ta bezradność...! Powstrzymałam jednak nerwy i szłam posłusznie obok Avi.

_________________
"Shut up and keep up squeezing the monkeys!"
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
5928978
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 67 z 92 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 66, 67, 68 ... 90, 91, 92  Następny
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Możesz ściągać załączniki
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group