Ogłoszenie |
Forum archiwalne, nie można zakładać nowych kont.
|
W co w tej chwili gracie? |
Wersja do druku |
Virgil
Dołączył: 30 Kwi 2008 Status: offline
|
Wysłany: 31-01-2014, 11:53
|
|
|
Może nie jest to najśmieszniejsze, ale co w tym niesmacznego albo świadczącego o izolacjonizmie? Wrzucanie angielskich słów zamiast ich odpowiedników w języku ojczystym często kończy się nieporozumieniem. U nas też jakbyś do kogoś podszedł i spytał czy jest Chrystian, odpowiedź byłaby coś w stylu: nie, jestem Kuba, Krystian to ten wysoki w okularach. |
|
|
|
|
|
shugohakke
Najstarszy Grzyb
Dołączył: 15 Gru 2011 Status: offline
Grupy: Samotnia złośliwych Trolli
|
Wysłany: 31-01-2014, 12:35
|
|
|
Przecież to jest przekład dialogu.
Jak ty to sobie wyobrażasz? Arcueid porozumiewająca się łamaną, gaijińską japońszczyzną? W oryginale gra słów jest taka sama, nie mówię po japońsku, ale o ile się orientuję to tak właśnie się po ichniemu nazywają chrześcijanie - to nie świadczy o nieporozumieniu, tylko o tym, że Shiki nie zna znaczenia tego słowa (albo był tak zamulony/zanemizowany/zmaltretowany, że nie ogarnął - to jest w miarę sensowne wyjaśnienie, każdemu się czasem zdarzy małe "eee, co?"), co byłoby dość... niepokojące.
Choć po dniu zastanowienia dochodzę do wniosku, że intencją autora był tu gag polegający na nieogarnięciu, a nie epatowanie nieznajomością współczesnego świata u młodych rodaków. |
_________________ I crossed the mountain and I climbed the river... |
|
|
|
|
JJ
po prostu bisz
Dołączył: 27 Sie 2008 Skąd: Zewsząd Status: offline
Grupy: Alijenoty Fanklub Lacus Clyne
|
Wysłany: 09-02-2014, 00:58
|
|
|
Mass Effect 2
W zasadzie 1 też, naszło mnie na przejście całej trylogii pod rząd (wcześniej skończyłem tylko 1, zaraz po premierze). Jedynka wciąż przyjemna, pomijając cienkie wątki rhomantyczne, ale o tym zaraz. Przeskok do 2 był dość bolesny, chciałbym spotkać tfurcę odpowiedzialnego za system walki i rozłupać mu czaszkę. Nie z sadyzmu, dla celów badawczych. Naprawdę ciekawi mnie, w jakim mózgu mogła zrodzić się myśl: "wiecie co? te psioniczno-technologiczne supermoce był taaakie nudne, zredukujmy ich liczbę do dwóch na postać, sprawmy, że staną się bezużyteczne wobec połowy przeciwników i pokażmy, co oznacza prawdziwa zabawa! prawdziwa zabawa to: chowanie się za Skrzynkami Sięgającymi Do Pasa i czekanie aż zregeneruje się zdrowie! tak! to jest fun! nie jakieś czary-mary, Skrzynki Sięgające Do Pasa to nasza recepta na sukces!"
O_o
Rozumiem, że pierwsza część była pod tym względem daleka od ideału, ale digimorfowanie w Gears of War 1.5 z trzema nudnymi karabinami na krzyż na całą grę to nie jest rozwiązanie. Tym bardziej bolesne, że pierwszą część przeszedłem Vanguardem, preferując zdecydowanie bardziej "in your face" styl walki niż to w ogóle możliwe w ME2. W dwójce wyraźnie widać, że poziomy zaprojektowane są tak, żeby karcić tych którzy wychodzą przed szereg (co tak jakby jest istotą grania Vanguardem :/) - tu masz linię Skrzynek Sięgających Do Pasa, za następną spawnują się mobki, siedź, strzelaj, nie wychylaj się dopóki nie skończy się fala przeciwników. No dobra, po odblokowaniu Bariery w misji lojalnosciowej Jacoba można się trochę powygłupiać, ale wtedy z kolei przeszkadza kretyński pomysł z wspólnym cooldownem na wszystkich umiejętnościach. Meh. No ale w myśl zasady "nie będziesz mi mówił jak mam grać" moim docelowym oddziałem tak czy siak był Shep-Tali-Jack - trzy shotguny i duże ilości mediżelu na wskrzeszanie :D Jakoś poszło.
Fabularnie jest średnio, zdecydowanie brakuje tu konkretnego villaina i sensowniejszego powiązania drużyny z wątkiem głównym - nie oczekuję personalnego zaangażowania na poziomie Liary z jedynki, ale jednak coś więcej niż "Collectors? A, tak, czytałem kiedyś artykuł na wiki. Zło. K, jestem cały twój, Shep" byłoby na miejscu. No i finałowa decyzja jakaś taka... Meh. Nie czuje się tej wagi co przy posłaniu rady w niebyt. Przyznaję się do wczytania sejwa sprzed samobójczej misji dokładnie raz, gdyby nie to, do piachu poszliby Jacob i Jack. Ten pierwszy w absolutnie pięknym stylu, dostając headshota rakietą przez szparę w drzwiach. Co w połączeniu z ogólnym patosem i smutną muzyczką sprawiło że spełzłem z krzesła. Ktoś w BioWare obejrzał tę scenę, klepnął, powiedział "już jest okej, odpowiednio dramatyczne, to wcale nie wygląda zabawnie!". Nie wiem co o tym myśleć. Przy drugim podejściu wszyscy żyli długo i szczęśliwie, nawet nielojalna Miranda.
Największa zmiana na plus to chyba system moralności, a dokładniej te awesome blizny i czerwone oczka które dostałem za bycie renegatem :D Mimo wszystko mniej radykalnym niż w jedynce, bo tym razem dużo punktów paragona można dostać w wątkach pobocznych załogi, a dla swojej załogi zawsze mam dobre serduszko.
Co do romansu - bo, jak powszechnie wiadomo, prawdziwą istotą ME zawsze był międzygatunkowy seks - na początku mały wtf, jako że okazało się, że mam już zromansowaną Liarę. Spoko, dziewczyno, uderzałem do ciebie w jedynce w trzech rozmowach na krzyż, ale ten moment w którym dosłownie wygoniłem cię z sypialni mogłabyś odebrać jako sygnał :D Nope, nie ma tak dobrze. Fotka Liary na biurku, buzi przy pierwszym spotkaniu, nie wiadomo skąd w sumie. Dobrze, że mogłem to zupełnie olać i iść sprawdzać, co kryje się za szybką quariańskiego hełmu. Wątek romansowy Tali jest... dziwny. Rozumiem potrzebę moefikacji, jasne, bardzo kjut itepe, ale momentami miałem wrażenie, że oglądam mangową licealistkę. Kyaa, nie mogę uwierzyć że Sempai mnie wybrał~! i te sprawy. Well, Liara w zasadzie też była moeblobem, robi sens. |
_________________
|
|
|
|
|
shugohakke
Najstarszy Grzyb
Dołączył: 15 Gru 2011 Status: offline
Grupy: Samotnia złośliwych Trolli
|
Wysłany: 09-02-2014, 02:06
|
|
|
Nie zgodziłbym się, że ME2 wyłącza moce z sensownego użytku... Overload i Warp (uroczo zwany Odkształceniem) najlepszymi przyjaciółmi komandor Shepheard. A jak się swarmi dużo tałatajstwa to smażyć już czymkolwiek (Push, Pull, Slam i czy inne metody rzucania frajerami we wszystkie strony zalecane).
Jakoś nie miałem problemu z przetoczeniem się przez ME2 sentinelem z dość małym zużyciem amunicji.
A, że ME2 nie ma plota, tylko wiązankę wesołych subplotów to insza racja. |
_________________ I crossed the mountain and I climbed the river... |
|
|
|
|
JJ
po prostu bisz
Dołączył: 27 Sie 2008 Skąd: Zewsząd Status: offline
Grupy: Alijenoty Fanklub Lacus Clyne
|
Wysłany: 09-02-2014, 08:53
|
|
|
Sensowny użytek, owszem, jest. Tylko zabawa gdzieś się ulatnia, kiedy z wachlarza kilkunastu mocy zostaje napierdzielanie co sześć sekund tym samym.
A, jeszcze zapomniałem w poprzednim poście wspomnieć o natężeniu fazowych bugów w ME2. W jedynce tylko raz zdarzyło mi się, że Shepard na piechotę myślał że jest Mako (zrzucam to na PTSD), w dwójce już regularnie lewituje po wejściu na jakąś nieistniejącą obecnie skrzynkę, a na pokładzie Normandii dosłownie wchodzi na głowy swojej załodze i odmawia zejścia. Że nie wspomnę o tym chamie z C-Secu, który, kiedy wyciągnąłem do niego rękę, obrócił się do mnie plecami i uścisnął dłoń niewidzialnego człowieka który najwyraźniej za nim stał. Pff :D |
_________________
|
|
|
|
|
Mai_chan
Spirit of joy
Dołączyła: 18 Maj 2004 Skąd: Bóg jeden raczy wiedzieć... Status: offline
Grupy: Fanklub Lacus Clyne Tajna Loża Knujów WIP
|
Wysłany: 09-02-2014, 10:35
|
|
|
A ja z kolei dopiero w dwójce zaczęłam się na poważnie bawić mocami, w jedynce połowa z nich się nie nadawała do użytku, a druga połowa była na innych klasach...
A wesołe bugi to będą dopiero w DLC do trójki. Te poskręcane karki, głowy obracające się o 180 stopni... Brrrr. |
_________________ Na Wielką Encyklopedię Larousse’a w dwudziestu trzech tomach!!!
Jestem Zramolałą Biurokratką i dobrze mi z tym!
O męcę twórczej:
[23] <Mai_chan> Siedzenie poki co skończyło się na tym, że trzy razy napisałam "W ciemności" i skreśliłam i narysowałam kuleczkę XD
|
|
|
|
|
JJ
po prostu bisz
Dołączył: 27 Sie 2008 Skąd: Zewsząd Status: offline
Grupy: Alijenoty Fanklub Lacus Clyne
|
Wysłany: 09-02-2014, 11:12
|
|
|
Jaką klasą grałaś, tak z ciekawości?
Mai_chan napisał/a: | w jedynce połowa z nich się nie nadawała do użytku |
Hmm. Pomijając jedną misję w wątku głównym (Rachni, gdzie tech-moce ssały) nie widzę, które konkretnie można uznać za bezużyteczne. Damping był mocno sytuacyjny, ale okazjonalnie przydatny. Hacking miał ograniczone zastosowanie, ale przynajmniej syntetyków do przejmowania można było spotkać regularnie w głównym wątku.
Mai_chan napisał/a: | a druga połowa była na innych klasach... |
Po to mieliśmy trzyosobowy oddział, z postaciami mającymi możliwości rozwoju porównywalne z Shep (minus Unity). W dwójce postać niebędąca Shepardem ma trzy moce do wyboru. Dwie, jeśli potrafi sensownie obsługiwać broń. Wszystkie na wspólnym cooldownie. |
_________________
|
|
|
|
|
Mai_chan
Spirit of joy
Dołączyła: 18 Maj 2004 Skąd: Bóg jeden raczy wiedzieć... Status: offline
Grupy: Fanklub Lacus Clyne Tajna Loża Knujów WIP
|
Wysłany: 09-02-2014, 11:34
|
|
|
Inżynier. I przyznaję, że w jedynkę grałam dość dawno i słabo już pamiętam te wszystkie moce, ale generalnie przy w dwójce przy odpowiednio dobranej broni (znaczy: lekkiej) i składzie drużyny można było nawet jednego naboju nie wystrzelić... |
_________________ Na Wielką Encyklopedię Larousse’a w dwudziestu trzech tomach!!!
Jestem Zramolałą Biurokratką i dobrze mi z tym!
O męcę twórczej:
[23] <Mai_chan> Siedzenie poki co skończyło się na tym, że trzy razy napisałam "W ciemności" i skreśliłam i narysowałam kuleczkę XD
|
|
|
|
|
Daerian
Wędrowiec Astralny
Dołączył: 25 Lut 2004 Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa) Status: offline
Grupy: Tajna Loża Knujów
|
Wysłany: 09-02-2014, 21:34
|
|
|
JJ napisał/a: |
Hmm. Pomijając jedną misję w wątku głównym (Rachni, gdzie tech-moce ssały) nie widzę, które konkretnie można uznać za bezużyteczne. Damping był mocno sytuacyjny, ale okazjonalnie przydatny. Hacking miał ograniczone zastosowanie, ale przynajmniej syntetyków do przejmowania można było spotkać regularnie w głównym wątku. |
Jedynkę przeszedłem Infiltratorem. Nie ukrywajmy, moce były w zasadzie całkowicie zbędne w sytuacji, gdy złożyłem sobie postać mającą całkowicie nieprzegrzewający się pistolet i po prostu szedłem do przodu zmiatając watahy wrogów.
JJ napisał/a: |
Sensowny użytek, owszem, jest. Tylko zabawa gdzieś się ulatnia, kiedy z wachlarza kilkunastu mocy zostaje napierdzielanie co sześć sekund tym samym. |
Problem tkwi w tym, że niestety w jedynce moce były mało wygodne i użyteczne. W dwójce natomiast ich używanie jest szybkie i sprawne, można naprawdę dobrze ich używać, w tym stosując genialne comba.
Żeby nie było - dwójkę przechodziłem biotykiem i naprawdę uważam, że było znacznie więcej możliwego kombinowania z mocami niż w jedynce - wliczając w to szczególnie potężne eksplozje biotyczne powstające z komb.
JJ napisał/a: | W dwójce wyraźnie widać, że poziomy zaprojektowane są tak, żeby karcić tych którzy wychodzą przed szereg (co tak jakby jest istotą grania Vanguardem :/) |
Mam dziwne wrażenie, że problem tkwi w tym, że niestety grałeś Vanguardem tak jak należy grać Infiltratorem albo Biotykiem :P
Vanguard w 2 ma właśnie morderczą zdolność do walki na krótki i średni dystans - Charge, czyli instant dash do wroga połączony ze wzmocnieniem i regeneracją tarcz oraz obrażeniami i knockbackiem dla przeciwnika. Po nim zaś ma się na krótki dystans shotguna i ataki wręcz.
W zasadzie jeśli nie grałeś na Hardcore, to nie wiem jaki miałeś problem z szarżowaniem, ja na niższych poziomach trudności robiłem szarże na stanowiska wroga Biotykiem ;P |
_________________
|
|
|
|
|
Smk
Dołączył: 28 Sie 2011 Status: offline
Grupy: Syndykat
|
Wysłany: 09-02-2014, 21:54
|
|
|
Dark Souls. Przegryzienie się przez Blighttown było bolesne, ale zaowocowało boobsami i fajnymi itemami. Now, to the forest, kill noobs! |
_________________ There is no "good" or "bad". There is only "fun" and "boring". |
|
|
|
|
fleischman
Dołączył: 26 Gru 2006 Status: offline
|
Wysłany: 09-02-2014, 22:33
|
|
|
O, widzę, że ponowne przechodzenie Mass Effectów to ostatnio jakaś zaraza, bo teraz jestem w trakcie przechodzenia trójki, po tym jak przeszedłem 1 i 2 w 100% na najwyższych poziomach trudności.
Dwójkę przechodziłem Vanguardem i to był straszny ból i tu się zgadzam z JJ, że poziomy są zaprojektowane w sposób nie pasujący do tej profki i przed załatwieniem sobie bariery od Jacoba poszaleć to za bardzo tam nie można, szczególnie na najwyższym poziomie trudności gdzie wszystko jest opancerzone, obarierowane i zdejmuje cię na serię. Dlatego w trójce zrezygnowałem z Vanguarda i teraz żałuję, bo w tej części walka i umiejętności są zrobione sensowniej, nie wszyscy przeciwnicy są opancerzeni i Vanguardem już można by było fajnie pobrykać...
W trójce za to irytuje mnie jeszcze mocniejsze uproszczenie dialogów i to, że w wielu sytuacjach już nawet nie silili się na kółka wyboru tylko po prostu się spacjuje postać i konwersacja sobie leci. No i te bugi wszędzie. Za każdym razem, gdy idę do kabiny mam stresa, bo gdy chcę pogadać z EDI to w 75% przypadków się gdzieś blokuję i muszę wczytywać sejwa :D Ale i tak jest lepiej niż w dwójce, która była jeszcze gorzej zbugowana (choć przynajmniej postaciom nie obracały się głowy o 180).
Denerwuje mnie jeszcze to, że tak naprawdę wszystkie DLC to są na chama wycięte fragmenty gry, za które dodatkowo trzeba płacić. No cóż.
Ale rozmachu jednak odmówić im nie można. |
|
|
|
|
|
JJ
po prostu bisz
Dołączył: 27 Sie 2008 Skąd: Zewsząd Status: offline
Grupy: Alijenoty Fanklub Lacus Clyne
|
Wysłany: 09-02-2014, 22:37
|
|
|
Daerian napisał/a: | w jedynce moce były mało wygodne i użyteczne |
Za pierwszym razem przechodziłem kombinacją biotyk-biotyk-inżynier, bzdura.
Daerian napisał/a: | Mam dziwne wrażenie, że problem tkwi w tym, że niestety grałeś Vanguardem tak jak należy grać Infiltratorem albo Biotykiem :P |
Mam dziwne wrażenie że nie przeczytałeś posta ze zrozumieniem.
Daerian napisał/a: | W zasadzie jeśli nie grałeś na Hardcore |
Grałem na najwyższym którego nie trzeba odblokowywać, którykolwiek by to był. Szarży używałem for fun, ale w praktyce sprawdzała się o wiele gorzej niż spamowanie jednej wylevelowanej mocy biotycznej (lub czegokolwiek, co zdejmuje osłony/zbroję/barierę w zależności od tego jakich cięższych przeciwników spotykam w danej misji), bez żadnego kombinowania... |
_________________
|
|
|
|
|
Daerian
Wędrowiec Astralny
Dołączył: 25 Lut 2004 Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa) Status: offline
Grupy: Tajna Loża Knujów
|
Wysłany: 10-02-2014, 23:33
|
|
|
JJ napisał/a: | Mam dziwne wrażenie że nie przeczytałeś posta ze zrozumieniem. |
W porządku, grałeś na shotguny, wybacz. Jednakże biorąc pod uwagę szarże biotykiem na pozycje wroga z karabinem i ciężkim pistoletem w łapie uważam, że przesadzasz mówiąc o słabości i niedostosowaniu Vanguarda do poziomów ;-)
JJ napisał/a: | Za pierwszym razem przechodziłem kombinacją biotyk-biotyk-inżynier, bzdura. |
W porządku, "użyteczne" było niepotrzebne. Moce były niewygodne w użyciu, a do tego albo zbędne, albo totalnie OP ;-)
JJ napisał/a: | Szarży używałem for fun, ale w praktyce sprawdzała się o wiele gorzej niż spamowanie jednej wylevelowanej mocy biotycznej |
Na serio powinieneś był grać Biotykiem z Shotgunami :P |
_________________
|
|
|
|
|
shugohakke
Najstarszy Grzyb
Dołączył: 15 Gru 2011 Status: offline
Grupy: Samotnia złośliwych Trolli
|
Wysłany: 12-02-2014, 02:01
|
|
|
Ciel true ending przeczytany (jakoś ciężko mi inaczej opisywać przechodzenie VN), nie mam dziś siły zgłębiać good'a.
Ścieżka całkiem mi się podobała, choć to pewnie głównie zasługa mojej gatunkinistycznej niechęci do Arcueid.
- Spoiler: pokaż / ukryj
- Nie mówiąc już o tym, że True Ancestors kojarzą mi się głównie z Kapitanem Planetą... No w każdym razie są w opisie strasznie hipisowscy.
Ale, żeby zwrócić bohaterce tytułowej honor, choćbym za nią nie przepadał z powodu rasy, to twarda baba jest. Nie ma żadnego obcyndalania się, że to nie mój rout, to będę siedziała cicho. Że trzeba być neutralnym itp. "Ja ciem tego chłopca to go sobie weźmiem." I to mi się w niej zdecydowanie podoba ^^
No i wielka, błogosławiona, anyty-reinkarnacyjna armata sceptycyzmu +5! My mind exploded. |
_________________ I crossed the mountain and I climbed the river... |
|
|
|
|
Daerian
Wędrowiec Astralny
Dołączył: 25 Lut 2004 Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa) Status: offline
Grupy: Tajna Loża Knujów
|
Wysłany: 12-02-2014, 13:10
|
|
|
shugohakke napisał/a: |
- Spoiler: pokaż / ukryj
- Nie ma żadnego obcyndalania się, że to nie mój rout, to będę siedziała cicho. Że trzeba być neutralnym itp. "Ja ciem tego chłopca to go sobie weźmiem."
|
Zaczekaj jeszcze co będzie w Good Endzie Ciel ;)
Osobiście mam na odwrót, Arcuied bardzo lubię, a za Ciel nie przepadam. |
_________________
|
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików Możesz ściągać załączniki
|
Dodaj temat do Ulubionych
|
|
|
|