FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 34, 35, 36  Następny
  Spadające Niebo (Quest)
Wersja do druku
Mazoku Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 20 Lut 2003
Skąd: znienacka ;)
Status: offline
PostWysłany: 28-03-2004, 02:04   

Doktor Archie popatrzył uważnie na swojego gościa. Widział w życiu wielu dziwnych ludzi. W końcu osobnicy, którzy wydają miliony na spleśniałe książki, zjedzone przez mole obrazy, popękane rzeźby i inne "dzieła sztuki" zasługują na miano co najmniej ekscentrycznych. Ale ktoś, kto nie dość że najwyraźniej kolekcjonuje kawałki rzadkich skał, to jeszcze ubiera się jakby dla niego paleta kolorów zaczynała się od czarnego, a kończyła na fioletowym według doktora był "wyjątkowo dziwny"... Lecz najważniejsze, że miał dużo pieniędzy.
Kolekcjoner kamieni wszedł do namiotu i ukłonił się uprzejmie, po czym nie czekając na przywitanie podszedł do stolika, na którym spoczywały najnowsze znaleziska.
- Er... Te znaleźliśmy dzisiaj... - zaczął doktor, ale przybysz dał mu znak ręką, więc zamilkł.
Kolekcjoner obrzucił znaleziska uważnym spojrzeniem, a Archie już wiedział, co za chwilę powie... Ten jednak najpierw wyjął z kieszeni spore, jubilerskie szkło powiększające i zaczął uważnie oglądać fragmenty skał. Doktor patrzył na niego bezwiednie, zastanawiając się czemu jego oczy również są fioletowe.
- To wszystko? - powiedział Kolekcjoner nieco chłodno.
- Tak. Pracowałem... To znaczy ja i moi ludzie pracowaliśmy razem cały dzień... Nie znaleźliśmy... To nie moja wina... Tam już po prostu nie ma nic więcej...
- Jest pan pewien?
- To naprawdę wszystko... Ale proszę popatrzeć uważnie na te skamieliny - doktor postanowił nagle zmienić taktykę. - Wybuch odsłonił te... warstwy sprzed milionów lat... Niektóre z nich... nie występują...
Zamilkł. Czemu zaczął się nagle cały trząść? Chwycił z krzesła ścierkę służącą przeważnie do czyszczenia narzędzi i otarł sobie twarz z zimnego potu, pozostawiając przy tym brązową smugę.
- Nie, dziękuję panu. Pan... i pańscy ludzie otrzymacie zakontraktowane wynagrodzenie. Proszę się skontaktować w tej sprawie z moim sługą...
Przerwał i wyciągnął z kieszeni niewielką wizytówkę. Doktor chwycił ją drżącymi palcami.
- A... A ta dotacja, o której rozmawialiśmy? - spróbował niepewnie.
- Dotacja? Wydaje mi się, że miałem jej udzielić gdyby znalazł pan to, czego szukam. Jednak w tym przypadku... Zawiodłem się nieco na panu.
To ostatnie zdanie zabrzmiało jak wyrok.
- M... Może zechcie pan zostać w obozie na noc?
- Nie dziękuję. Mam wiele ważnych spraw do załatwienia. Życzę miłej nocy - powiedział Kolekcjoner i wyszedł nie czekając na odpowiedź.
Doktor Archie opadł ciężko na fotel. Siedział tak dość długo. Nagle zorientował się, że wciąż ściska w ręku niewielką karteczkę. Podniósł ją na wysokość oczu i ze zdzwieniem stwierdził, że pokryta jest dziwnymi znakami, które przywodziły na myśl długie macki wijące się w jakimś okropnym tańcu. Runy zabłysły oślepiającym światłem, a potem nastała ciemność...
Nastęnego ranka nikt nie umiał wyjaśnić przyczyn nagłego pożaru, który doszczętnie zniszczył obóz namiotów nad Kraterem.

_________________
You should never challenge mazoku for battle. There's nothing more reckless than trying to beat one ^-^
Przejdź na dół
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
 
Numer Gadu-Gadu
5003069
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 28-03-2004, 13:57   

Tymaczasem w gospodzie. Xellas siedziała nadal z bladą twarzą i niewidzącym wzrokiem, kiwając się na krześle.
Nastel: czy z nią jest wszystko w porządku?
Ariel prychneła: a kogo to obchodzi!
Zegis: Xellas kim był ten facet?
Xellas chwyciła się za medalion wiszący na szyji: Potwór! Najgorszy z możliwych, bestia w ludzkim ciele!
Zegis wyjął z kieszeni biały kamień i podał Xellas: masz może ci to poprawi humor^^
Xellas wzieła runę i dziwnie spojrzała się na Zegisa.
Zegis: przecież mówiłem, że oddam^^ schowaj ją dobrze runy to silne artefakty^^
Xellas: nie bój się mam swoją skrytkę<Zegis spojrzał na torbę>nie, nie tam znacznie lepszą
Nagle do gospody wpadł Monk.
Monk: mamy problem na targu słyszałem, że wczoraj spłonął obóz poszukiwaczy nad kraterem, nikt nie wie jak to się stało, ale widziano w tamtych okolicach tajemniczego mężczyzne jednak nikt nie wie nic dokładnie
Nastel: faktycznie to podejrzane, musimy mieć się na baczności!

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 28-03-2004, 23:02   

Zegis popatrzył po towarzyszach, od dłuższego czasu kogoś mu brakowało jednak nie wiedział kogo... nagle olśniło go. Miejsce które zajmowała Ariel zwykle zajmował kto inny.
-Arbas, widzieliście go może? - spytał po chwili. Ciągle jednak nie wiedział dlaczego dopiero teraz zauważył brak 2 metrowego atletycznie zbudowanego rycerza.
Monk obrócił się za siebie, nikogo nie było:
- Był tuż za mną, gdzieś zniknął - W jego głosie czuć było lekki strach.
- Wróci... zawsze wraca... - Nastel nawet nie patrzył na swoich rozmówców, zbytnio zajęty był przypatrywaniem się czystym runą które wyjął z kieszeni.
- Schowaj to... - syknął Shinma rozglądając sie, jakby spodziewał się że nagle ktoś wyrwie runę z rąk Nastela.
- Jest inna... zupełnie inna... budowa... działanie... - Czarnoksiężnyk wyszeptał kilka słów zupełnie ignorując Shinmę.
- Nie czytamy w twoich myślach, więc postaraj się kończyć zdania - Mon był najwyraźniej zirytowany.
- Ta runa... ta którą przyniosła Xellas, była jakaś inna, teraz gdy porównać ją do tej którą mam - Nastel położył na stoliku runę. - Różnią się budową, dodatkowo ta wydziela trochę inne wiązki magii.
-Pokaż - Monk wziął runę do ręki. - Adori Flam - runa zalśniła przyjmując szkarłatny kolor, na grzbiecie pojawił się znak runiczny, jakby napisany niewidzialną ręką. - Zwykła runa, runa Xellas rozprasza zaklęcie, tak jakby już przechowywała jakieś...
-Ech... nie zapełniaj cudzych run... - Nastel wetschnął, odbierając od Monka "pełną" runę. - Teraz najważniejsze to ustalenie co zrównało z ziemią taki duży obszar.
-Na początku myślałem że zrobiła to "Strefa Zniszczenia" ale obszar jest za duży... - Monk popatrzył na Shinme jakby czekał tylko na słowa "to było tak...", w których wszystkiego się dowiedzą.
-To było żadne zaklęcie znanę człowiekowi. Smocza magia też tego nie zrobiła, szamanizm orków czy minosów jest zdecydowanie zasłaby. Chyba żeby użyć naturalne żródło energii. Kiedyś słyszałem że Minotaury posiadają ograniczone możliwości władzy nad ziemią, gdyby wzmocnić zaklęcie energią z jakiegoś potężnego źródła...
Wypowiedź Nastela brutalnie przerwał Arbas, który wpadł przez drzwi. Był cały pokrwawiony i poraniony. Jego zbroja była silnie powyginana jekby od udeżeń ciężkiego młota bojowego, w kilku miejscach była nad topiona. Gdy wpadł Monk i Zegis zaczeli go leczyć. Kożystając z zamieszania Ariel uciekła nieświadoma że Nastel podążą jej śladem...

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 05:43   

W czasie kiedy Zegis i Monk leczyli Arbasa, Xellas oglądała jego zbroje.
Zegis: nawet nie próbój jej ukraść!
Xellas: nie, nie tym razem^_^ popatrz jakie uszkodzenia, ta zbroja jest naprawdę wytrzymała, co mogło spowodować takie uszkodzenia? Arbas zderzyłeś się ze smokiem czy jak??
Shinma i Monk skończyli leczyć rycerza. I zaczeli zadawać mu pytania.
Xellas zauwarzyła brak dwójki towarzyszy. Nie przejeła by się gdyby to była sama Ariel, ale brakowało również Nastela. Zaczeła skupiać energię i w końcu namierzyła dwójkę, lecz dlaczego byli osobno. Teleportowała się do Nastela...

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 08:55   

Do gospody weszła sztywnym krokiem zwęglona osóbka. Była cała w popiele. Ponieważ nie wzbudziła większego zainteresowania podeszła do lady i poprosiła >wydusiła prośbę<o szklankę wody przy okazji wypuszczając z ust kłąb czarnej pary.
Sprzedawca:2,50
Osóbka: Nie mam... nie widać, że coś ze mną nie tak?><
S;Nic mnie to nie obchodzi obwiesiu.
O:Nie dasz mi się napić???? Wiesz ile przeszłam????Ten wybuch pod kraterem...*sztuczne łzy*
-Pod kraterem? -zaiteresował się jeden z gości gospody i uważnie przyjrzał sie tajemniczej osobie. Na szyji zawieszony miała runopodobny naszyjnik.
S:Dawaj kasę rozumiesz??!?!!?!?!?!?!?*chwyta ją za długie włosy podciąga do góry*
O:Nie...dotykaj...moich... WŁOSÓW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wściekła skacze na głowę sprzedawcy i tłucze go dzbankiem po głowie. Po chwili chwyta za nóż i wtopiłaby go w szyję nieszczęśnika gdyby ktoś jej w tym nie przeszkodził...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 12:03   

-Opanuj się! - wrzasnął Monk łapiąc ją za rękę w której trzymała nóż.
-Odczep się! - słyszał w odpowiedzi, po czym dostał celny cios w twarz.
- Człowieku, ekhem Chimero to że ktoś nie chce byś zrobiła krzywdę temu... czemuś nie znaczy że musisz go bić - Shinma mówiąc to co chwilę robił przerwy, nie chciał rozpocząć dnia od kłótni z kimś kogo widzi pierwszy raz na oczy. Rzucił barmanowi 2,50 i powiedział. - Wypchaj się tym ale dawaj wodę!
Nie chcąc podpaść barman rzucił wodę. Shinma rozejżał się za Nastelem.
-No nie znów wsiąkł...
-Taa, brakuje jeszcze Xellas i Ariel... - Powiedział Monk kładąc dziwny nacisk na imiona dziewczyn. - Ten to ma branie... a taki stary, muszę z niego wydusić jak on to robi.
-Z taką buźką to nawet eliksir miłości nic nie pomoże... - widać że Rycerzowi wróciły siły równierz na złośliwości. - No ale co się dziwisz, z jednej strony człowiek z poligonem wojskowym zamiast twarzy, z drugiej Shinma o dziwnych zwyczajach, na drugim biegunie przystojny rycerz który ślubował wierność jednej, z drugiej strony potężny mag wyglądający znośnie. Chyba wiadomo czemu ta ostatnia osoba ma największe branie...
-...dziwne... zwycz... zwyczaj.... zwyczaje? - Shinma z trudem łapał oddech tak zaczął się śmiać. - Co... mas... masz... na myśli?
- Nie pytaj... a za ten poligon to jeszcze się odgryzę, aha Exura Vita -
niedoszła morderczyny zupełnie wyzdrowiała po dwóch ostatnich słowach Monka.
Tymczasem Xellas przeteleportowała się tuż przed Nastelem który niechcący nie zdążył wychamować i przewrócił siebie i ją.
- *&^% kto śmie mi przeszkadzać? - syknął zdenerwowany cień za którym podążął czarnoksiężnik zatrzymał się.
- Witaj byłam ciekawa co rob...mmnmnmn - Nastel zakneblował szybko Xellas kawałkiem peleryny który oddarł z swojego stroju.
-Możecie wyjść, wiem że tam jesteście... - cień odwrócił się, przez półmrok tworzony przez korony drzew nie było widać twarzy tej osoby jednak jej głos był znajomy. - Dosyć tych gierek wyłazić Adori Gran Flam w krzaki poleciała ogromna ognista kula większa od czarnoksiężnika. Ten odbił zaklęcie wierzchem dłoni i wyjął z kieszeni runę którą kiedyś stworzył Monk. Ścisnął ją w lewej ręce, wtedy w prawej pojawiła mu się kula ognia o przeciątnych rozmiarach rzucił w stronę wroga. Obrzucał wszystko kulami ognia póki runa którą trzymał nie zmieniła się w proszek, wtedy chwycił Xellas za rękę i zaczął uciekać w stronę miasta.

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 12:12   

Chimeria rozejrzała się po gospodzie.
Ch: Zegis!!!!!! Co za spotkanie!!!! Nie udawaj, że mnie pierwszy raz widzisz.= ="""" Znaczy się, że się do mnie nie przyznajesz???? A może mnie nie poznajesz???? *Chimi otrzepuje się z popiołu. Widać długi ciemny płaszcz, na który spadają białe >nie, nie jestem siwa!!!!!< długie włosy >moja miłość*_*=>włosy< Co ty tu robisz?????
Z: Dopiero mnie zauważyła.= ="""" A... to ty...znaczy kto?
GLEBA
Ch:Chimeria nooooo!!!!!! *dodaje szeptem*Moje prawdziwe imię jest owiane tajemnicą....buehehehehe....
Z: Co ty gadałaś o tym wybuchu pod Kraterem?
Ch:yyy....*rozglada sie nerwowo* nic...nic... a tak sobie... wiesz jak to jest...^______________^""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""
Do gospody wpada Nastel z zakneblowaną Xellas.
Ch: Cześć Xellas!!! *macha do niej* Co wy jej zrobiliście???????
N: musimy uciekać zaraz tu będą...
nie zdążył dokończyć gdyż drzwi wyleciały z impetem. Ognista kula wleciała do środka i eksplodowała. Strop się zawalił.
Gdy kurz z grubsza opadł spod belek wygrzebywali się ludzie shinmy, mazoki i chimery.^_^
Ch: No nieeee!!!!!!!!! Mam dość!!!!!!!!!!!!!! Za dużo wybuchów jak na jedną małą i bezbronną kobietę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Usłyszała nad nimi głos...
-hy hy hy.... he he he....
N:To oni!!!!!!!!!!!!!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
Zegis Black Priest Płeć:Mężczyzna
Szary Wędrowiec


Dołączył: 04 Lut 2003
Skąd: z swoich opowiadań...
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 12:36   

Gdy dym opadł w drzwiach zobaczyli Ariel i jakiegoś typka w Niebieskiej zbroi.
- Weatcher co za miłe spotkanie... - na twarzy Arbasa zagościł szaleńczy uśmiech, dobył miecza. - Stęskniłem się za tobą. - Rzucił się na rycerza w niebieskiej zbroi, ten zablokował byłyskawicznym ruchem broni cios wyprowadzony przez Arbasa.
Zegis strzepnął kurz z swojego płaszcza i ściągnął atramętową chustę którą zasłaniał sobie twarz, zaczął kierować się w stronę Ariel która miotała teraz w niego błyskawicę, jednakże każdy cios zadany Zegisowi, odbijał się na atakującego. Gdy Shinma podszedł na wyciągnięcie ręki do Ariel złapał ją za szyję i powiedział:
- Naprawdę jesteś taka głupa? Naprawdę myślałaś że nie przejżę twojej gierki?
-Nie kłam... nic nie wiedziałeś. - Ariel szarpnęła się,.
- Możliwę to jednak teraz nic nie zmienia, teraz cię...
-Zabiję? Zawsze każdę wyjścię twoje to zabić! Niezależnie od wszystkiego, tylko to potrafisz? - Na jej twarzy pojawił się drwiący uśmiech.
-To nie jest debata, a niemasz już nic co mogło by być kartą przetargową - mówiąc to zatopiłem widmowę ostrze w jej ciele.
- Proszę bardzo...jednak... mój mistrz...i tak da... nowę życie - wyszeptała ostatkiem sił po czym wyzionęła ducha.
Tymczasem Arbas nadal nacierał na Weather'a, z każdym ciosem coraz wścieklej atakując, nie po to by wygrać... tylko zabić, jedynie to się teraz liczyło zabić przeciwnika, nieważny był sposób, nieważne było to że Weratcher przebił sztyletem zbroję w nadtopionym miejscu przebijając um lewą rękę. Jedyne o czym tersaz myślał Rycerz to zgładzenie wroga. Wreszcie... jednym cudownym cięciem Weather stracił głowę. Za nimi rozległo się głośne pojedyńcze klaskanie.
- Cudownie panowie - usłyszeli za sobą czyjś głos. - Jednak to nie miejsce na takie bójki wy dwaj... ty rycerzu i ty kapłanie jesteście aresztowani!
Zegis odwrócił się po mału, jego oczom ukazał się legion doborowych łuczników i jakiś szermierz.
- To nie jest rozsądne... - wyszeptał Shinma, jednak piwnął głową na Arbasa i poszedł razem z strażnikami do więcienia...

_________________
Wróciłem, nie cieszycie się? :]

"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..."
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3314312
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 15:02   

Xellas chwyciła Chimerię i przytrzymała w cieniu tak że nikt ich nie zauwarzył.
Xellas: Chimi nie ruszaj się! Tak im nie pomożemy!
Odczekały, aż żołnierze wyprowadzą Zega i reszte.
Chimi: Co, co tu się dzieje?
Xellas: To długa historia, później Ci wyjaśnię, narazie musimy ich jakoś wydostać z więzienia. A wogóle to co Ty tu robisz? Wspominałaś coś o kraterze, zanim wyruszymy opowiedz mi wszystko

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 15:30   

Mój dziadek miał przyjaciela, którego córka znała chłopaka, którego siostra chodziła z facetem, który był najlepszym przyjacielem dalekiej ciotki najlepszej przyjaciólki doktora Archiego. Więc czasami wpadałam do niego. Miał on bowiem w piwnicy kolekcję runów, którymi lubiłam się bawić. Czasami wynosiłam niektóre tak jak ten na przykład *pokazuje zawieszony na sznurku kamień runiczny* Ostatnio jak do niego poszłam w ogóle mnie nie wpóścił do domu. Powiedział, że jest chory i nie chce żebym się zaraziła. Ja głupia uwierzyłam i postanowiłam wrócić do domu. Jak odchodziłam minęłam się z człowiekiem w długim płaszczu. Nie zdziwiłam się ponieważ doktor miał wielu klijentów. Po jakimś czasie, będąc juz daleko od willi doktora usłyszałam wybuch. Odwróciłam się i zobaczyłam, że w miejscu gdzie jeszcze przed chwilą był dom dr Archiego płonie ogień. Słup ognia był bardzo wysoki. Chciałam wrócić, ale dopiero doszła fala uderzeniowa. Drzewa płonęły >wracałam lasem< i ubranko mi się sfajczyło.-powiedziała jednym tchem Chimi.
X:A....cha...... masz więcej tych artefaktów?
Ch: Oczywiście. Ale co teraz zrobimy???
Xellas uśmiechnęła się....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 15:37   

Xellas: zrobimy szturm na więzienie^^
Chimi: -_-'
Xellas: żartowałam^^ zrobimy tak: któraś z nas odwróci uwagę żołnierzy, a druga wślizgnie się i wypuści ich
Chimi: a jak odwrócić uwagę żołnierzy?
Xellas: no jak to jak? jesteśmy babkami to nie będzie trudne^^
Chimi: a która z nas to zrobi?
Xellas: no jak nie chcesz, to rzucamy monetą<wyciągneła jedną z kieszeni>orzeł czy reszka?

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 15:43   

Ch:Orzeł^^ Niech zgadnę co wypadło....
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 15:57   

Moneta leci i upada na ziemię obie się w nią wpatrują jak w wyrocznię.
Xellas:Reszka?!? Nie! Źle rzuciłam powtarzamy!
Chimi: no dobrze sprubój jeszcze raz^^
Po 40 razie.
-nie mam wyboru -_- mam tylko nadzieję, że to nie była jakaś twoja sztuczka prawda??
-nie! moja, a z kąd!
-no dobra trzeba ustalić szczegóły planu, czy masz jakieś wytrychy, czy bedziesz umiała się bronić, jak długą będzie to trwało, możesz podać jakieś propozycje jeśli masz...

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Chimeria Płeć:Kobieta
Wiedźma co nie wygląda


Dołączyła: 12 Lut 2004
Skąd: z grzbietu smoka
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 16:15   

Xellas jesteś za dobra!!!^^
Więc może ty ich odciągniesz >masz ne to swoje sposoby, w końcu jesteś maniopulantką z krwi i kości^^<, a ja się przemknę do więzienia i ich jakoś uwolnie. Przy okazji zwędzę klucz^^
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
5342274
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 29-03-2004, 16:35   

Xellas: jeśli chodzi o klucz ^___________^ to proszę<podaje Chimerii klucz>nie patrz tak na mnie, jak byś robiła to co ja to też byś miała klucze do większości więzień^__________________^
Chimi: _-_
Xellas: tylko jest poblem musisz mi skombinować odpowiednie ciuchy
Chimi: nie ma sprawy się załatwi^^
Pod murami więzienia w ciemnym zaułku. Xellas i Chimeria przypominają plan. Xellas ubrana w czarną obcisłą sukienkę mini z dużym dekoltem, wysokie buty na obcasie.
Xellas: nie mogłaś znaleźć czegoś innego???
Chimi: nie narzekaj wyglądasz dobrze, na pewno odciągniesz ich uwagę^^
Xellas: Dobra, ty ich wyciągasz z kitla i spływamy trzymaj moją torbę i pelerynę. Acha radzę nie grzebać w kieszeniach bo możesz wylądować w innym wymiarze^^

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 2 z 36 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, ... 34, 35, 36  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group