Ogłoszenie |
Forum archiwalne, nie można zakładać nowych kont.
|
Spadające Niebo (Quest) |
Wersja do druku |
Chimeria
Wiedźma co nie wygląda
Dołączyła: 12 Lut 2004 Skąd: z grzbietu smoka Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 16:45
|
|
|
Ch: Spokojna głowa.^^
X:No to idziemy.
Xellas jako pierwsza podchodzi do strażników i pyta o godzinę. Zaintresowani strażnicy nie zauważyli Chimi schowanej pod płaszczem Xellas. Chimi przemknęła się do środka. Szła ciemnym korytarzem, który śmierdział stęchlizną. Doszła do miejsca gdzie siedzieli nasi znajomi^^
CH:Siema!^^ Prawdopodobnie sami byście się wydostali ale jakoś mnie i Xellas wena wzięła^_____^ Wychodzimy. No, już!!! Zegis! nie patrz tak na mnie!!!!!!!!!!!!
A jak Xellas zajęła strazników to już sama ona wam opowie.^^ |
|
|
|
|
|
xellas
Kolekcjonerka Wampirzyca
Dołączyła: 09 Lut 2004 Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 16:56
|
|
|
<bardzo śmieszne>_<>
W tym czasie pod murami więzienia. Strażnicy ślinią się na widok Xellas w mini. Ona stara się ich trzymać z daleka od siebie.
Xellas: ojej i naprawdę pokonał Pan tego potwora?
Strażnik1: jeszcze się pytasz mała, szans ze mną nie mieli!
Strażnik2: a może chcesz usłyszeć, jak ja pojmałem dzisiaj grupę niebezpiecznych magów
Xellas: oczywiście, że chcę<w myślach: Chimi pośpiesz się za chwilę zmiana!>niech Pan mówi!
Tymczasem w lochach. Kiedy wszyscy zamierzali opuścić celę nadszedł oddział żołnieży z magami.
dowódca: co jest?!? oni uciekają brać ich!!!!!!! |
_________________ Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
|
|
|
|
|
Zegis Black Priest
Szary Wędrowiec
Dołączył: 04 Lut 2003 Skąd: z swoich opowiadań... Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 19:53
|
|
|
<Nie żebym coś wytykał ale w więzieniu zamknęli tylko mnie i Arbasa>
Zegis pokazał palcem na sufit wtedy wszyscy jak jeden mąż dotknęli jego ramion. Błysnęło i w więzienu została tylko Chimi. Jakieś 2 km od miasta.
- Kurdę nikt nie złapał Chimi?
- Czemu mamy ratować kogoś kto się nawet nam nie przedstawił? - wszyscy byli zgodni w tej kwestii więc Zegis sam wrócił do więzienia, w celi w której sam siedział już dwókrotnie. Teraz siedziały w nim jego niedoszłe ratowniczki. Zrobił wielkie oczy na widok sukni Xellas i powiedział:
- O zmieniłaś styl? Zresztą nie ważne dotknijcie mnie, tylko nie na plecach. - Obydwie złapały go za rękę. Wtedy przeteleportował się do Nastela i reszty. - Czy nie wiecie że sam sobie poradzę? |
_________________ Wróciłem, nie cieszycie się? :]
"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..." |
|
|
|
|
xellas
Kolekcjonerka Wampirzyca
Dołączyła: 09 Lut 2004 Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 19:59
|
|
|
Xellas<wściekła>: wiemy, ale jakbyśmy tego nie zrobiły to pewnie byście nas zostawili!! i nie zmieniłam stylu!!! Chimi daj moją torbę!
Chimi<nie patrząc Xellas w oczy>: No wiesz kiedy mnie złapali...
Xellas: nie mów że zabrali ci torbę?!?
Chimi<cicho>:No taak
Xellas: Zegis muszę po nią wrócić, tam są wszystkie moje rzeczy i peleryna zamarznę bez niej. Wróćmy po torbę, proszę. |
_________________ Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
|
|
|
|
|
Zegis Black Priest
Szary Wędrowiec
Dołączył: 04 Lut 2003 Skąd: z swoich opowiadań... Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 20:05
|
|
|
Zegis odwrócił się plecami kryjąc szeroooki uśmiech i znikł w tym czasie reszta "Strażników" zaczęła głośno uskarżać się że Shinma zawsze znika bez słowa, i że jest uprzejmy... |
_________________ Wróciłem, nie cieszycie się? :]
"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..." |
|
|
|
|
xellas
Kolekcjonerka Wampirzyca
Dołączyła: 09 Lut 2004 Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 20:14
|
|
|
Xellas: no dobra ponieważ go nie ma to może na razie rozpalimy ogień jest wieczór, a tu nie jest ciepło...O_o @!#$@$
Chimi: co się stało?
Xellas: nie powiedziałam mu, żeby nie grzebał w kieszeniach!
Monk: no i co z tego??
Xellas: jak zacznie grzebać to go przeniesie do innego wymiaru i nie wiem czy wróci! |
_________________ Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
|
|
|
|
|
Zegis Black Priest
Szary Wędrowiec
Dołączył: 04 Lut 2003 Skąd: z swoich opowiadań... Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 20:17
|
|
|
Po słowach Xellas liście drzewa koło obozu lekko zaszeleściły, z korony drzewa spadł istny deszcz złota. Po chwili zeskakuje Zegis z torbą Xellas i mówi:
- Wiesz to nieładnie, trzymać w torbie cudzy skarb i nawet się nie podzielić z właścicielem... chyba nie zasługujesz na torbę. - Zegis popatrzył na wszystkich po czym schował torbę do kieszeni i znikł wiedząc że i tak wszyscy byli zbyt zajęci złotem gy zwrócić na niego uwagę... |
_________________ Wróciłem, nie cieszycie się? :]
"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..." |
|
|
|
|
xellas
Kolekcjonerka Wampirzyca
Dołączyła: 09 Lut 2004 Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 20:27
|
|
|
-Zegis ty szczurze!!Sam pozwoliłeś mi zatrzymać tę część złota co jest w torbie,nie mów że nie wiedziałeś ile tego tam jest.. O_o zajrzałeś do środka!?! |
_________________ Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
|
|
|
|
|
Zegis Black Priest
Szary Wędrowiec
Dołączył: 04 Lut 2003 Skąd: z swoich opowiadań... Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 20:37
|
|
|
Jednakże mimo iż Xellas wydzierała się tak że ochrypła Zegis jej nie słyszał poniewarz siedział na drugim końcu miasta na moście i puszczał kaczki. W pewnej chwili ktoś zdzielił go po głowie...
Tym czasem w obozie gdy wreszcie wszyscy podzielili się złotem w prporcji wszystko dla pań wielkie zero dla panów :) zaczęto rozbijać namioty po czym żarliwie dyskutować kto gdzie będzie spał, w końcu po lekkich zamieszkach panowie doszli do wniostku że dzisiaj w ogóle nie będą spać. Usiedli sobie przy ognisku i zaczęli opowiadać różne hisorię zaczynając na słynnej legendzie o nekromantach śłońca a kończąc na historiach Starożytnych smoków... |
_________________ Wróciłem, nie cieszycie się? :]
"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..." |
|
|
|
|
xellas
Kolekcjonerka Wampirzyca
Dołączyła: 09 Lut 2004 Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 20:46
|
|
|
Chimeria smacznie spała. Xellas wyszła z namiotu(nadal w tej kiecce) podeszła do ogniska i usiadła patrząc się smutnym wzrokiem w ogień. Po chwili spytała:
-nadal nie wrócił?
-nie, ale on zawsze daje sobie radę - Nastel dorzucił do ognia
-jeśli ktoś chce może się przespać w "moim" namiocie, ja i tak nie chcę spać - dalej patrzyła w ogień |
_________________ Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
|
|
|
|
|
Chimeria
Wiedźma co nie wygląda
Dołączyła: 12 Lut 2004 Skąd: z grzbietu smoka Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 20:59
|
|
|
*Tak to jest gdy zostawia się dziewczynę w więzieniu na pastwę losu!!!:/*
Ch: Zieeew...co się dzieje?*wychodzi z namiotu i patrzy na zgromadzonych. Obrzuca lekko niechetnym spojrzeniem wszystkich prócz Xellas>w końcu mnie zostawili!<* Więc?
N: Zegis coś długo nie wraca.
Ch:O. *podchodzi do ogniska* A gdzie on się w ogóle podział??? Brr... jak zimno...
Nagle coś zaszeleściło w krzakach. |
|
|
|
|
|
Zegis Black Priest
Szary Wędrowiec
Dołączył: 04 Lut 2003 Skąd: z swoich opowiadań... Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 20:59
|
|
|
Arbas odwrócił wzrok od księżyca.
-W twoim namiocie? Nie ten świat staje na głowie...
Nastel dorzucił znów do ognia.
-Jesteś zbytnim materialistą, popatrz na nią - wskazał na Xellas. - W jednej chwili wszystko straciła...
-Bezczelni jesteście, wiecie prawda? - Monk popatrzył na nich znad góry strzał które właśnie wyczarował. - Obgadujecie ją nie dbając o to że tu siedzi...
- Ej... rycerzu w srebrnej zbroi pokaż jedną strzałę - Nastel wyciągnął rękę nad ogniem, wziął strzałę i zaczął uważnie oglądać. - Niezła, wprawiasz się jak widzę... - przeciął sobie lekko rękę w łokciu, na ogień chlapnęła kropla krwi. Popatrzył w ogień i powiedział. - Coś się święci.
To były ostatnie słowa jekie dziś wciągleli od niego, zawarł wpatrując się w ogień od czasu do czasu dokładając drew do ognia. Wreszcie podszedł do pniaczka który słóżył im za ławkę do kolacji, wyciągnął się jak długi i zasnął nie tłumacząc się ani słowem. Monk wyciągnął flet i zaczął cicho przygrywać jakąś smutną melodię, Arbas położył się na własnym płaszczu który położył na ziemi i usnął, przy ognisku zostali tylko grający Monk i cicha Xellas. W końcu monk przestał grać i popatrzył na Xellas:
-Co tak patrzysz? Zakochałaś się?
Zanim się zorientował dostał strzała w twarz.
-No dobrze... spytać się nie mogę? - Odszedł gdy skończył udowadniając że mówił tylko dla zasady, poszedł spać oparłwszy się o jakieś drzewo. Xellas została sama przy ognisku... |
_________________ Wróciłem, nie cieszycie się? :]
"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..." |
|
|
|
|
xellas
Kolekcjonerka Wampirzyca
Dołączyła: 09 Lut 2004 Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 21:19
|
|
|
Coś zaszeleściło w krzakach "coś" wypadło z krzaków i natarło na nie, Chimi nawet niezdąrzyła się ruszyć, Xellas odskoczyła. Potwór szarżował na Chimi lecz w ostatniej chwili Monk ją odepchnął(uwielbiam takie sceny^^). Bestia ugodziła go w ramię. Wszyscy byli już na nogach. Potwór przypominał dzika i niedźwiedzia razem. Nastel rzucił czar, dzik uskoczył. Arbas wyciągnął miecz nie zdąrzył jednak zaatakować gdy Xellas skoczyła na zwierza, gryząc go w szyję. Reszta bała się atakować w obawie przed zranieniem Xellas. Dzik ryknął wściekły i chciał się wyrwać, lecz wtedy paznokcie Xellas wydłużyły się i przebiła mu serce. Bestia upadła, Xellas potoczyła się dalej. Pierwsza ockneła się Chimeria podbiegła do leżącej.
Chimi: nic ci nie jest??
Xellas<nie swoim głosem,niepatrząc na nią >: Chimi odsuń się teraz ode mnie!! |
_________________ Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Ostatnio zmieniony przez xellas dnia 12-04-2004, 09:31, w całości zmieniany 1 raz |
|
|
|
|
Zegis Black Priest
Szary Wędrowiec
Dołączył: 04 Lut 2003 Skąd: z swoich opowiadań... Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 21:49
|
|
|
Nastel popatrzył na Xellas po czym spytał się Chimi lekko odsuwając od Xellas:
- Ona chyba nie jest wilkołakiem?
- Nnnn.... nnnn.... nie... wiem... - w oczach Chimi gościł strach.
- To chyba jasnę w nogi! - wrzasnął Monk po czym wszyscy jak jeden mąż rzucili się do ucieczki.
Tymczasem Zegis obudził się w ciemnym pomieszczeniu. Zaklął pod nosem i spróbował się teleportnąć do towarzyszy. Nieudało mu się pojawił się 2 metry nad ziemią w tym samym pomieszczeniu w skótek czego wymienił jednostronną umowę krwi z ziemią. Zaklął jeszcze raz, jego sytuacja nie wyglądała najlepiej, sam, lekko głodny w pomieszczeniu z którego nie można się wyteleportować... ale chwila jest jeszcze wyjście, już miał przeniknąć w spektral gdy naglę drzwi się otworzyły i stanęła w nich... |
_________________ Wróciłem, nie cieszycie się? :]
"Do not fear in the face of your enemies, speak the truth always, even if it leads to your death, save helpless and do no wrong..." |
|
|
|
|
Mazoku
Dołączył: 20 Lut 2003 Skąd: znienacka ;) Status: offline
|
Wysłany: 29-03-2004, 21:56
|
|
|
- Pana godność? - zapytał strażnik przy bramie posterunku, usiłując przebić wzrokiem ciemność.
- Nefeh, Czerwony Kapłan - odpowiedział mrok. - Przychodzę w sprawie morderstwa, które zaszło dzisiaj po południu. Otóż zabici wyznawali naszą religię. Chciałbym, jeśli to możliwe, odprawić niezbędne ceremoniały nad ich ciałami, żeby ich dusze mogły dostąpić Łaski Świętego... no... Ognia.
- Zaraz, chwileczkę... Skąd wiesz, że ktoś został dzisiaj zabity?
- W naszej świątyni odebrano proroctwo dotyczące ich tragicznego zgonu.
- I przysłaliście kapłana specjalnie dla nich?
- Płacili wysokie składki... Mam nadzieję, że macie jeszcze gdzieś ich ciała?
- Tak. Przetrzymujemy je do wschodu słońca. Rankiem miały być wrzucone do rzeki, ale skoro ktoś się po nie zgłosił... Proszę wejść...
Kapłan wszedł do oświetlonej strażnicy i teraz można było dokładnie mu się przyjrzeć. Wydawało się, że miał na sobie zwykłą, krwistoczerwoną kapłańską szatę. Jednak z bliska okazywało się, że wykonana była z dziwnego materiału. Przypominał on smocze łuski...
- Sierżancie! - zawołał strażnik. - Niufeh, jakiś Kapłan od Sztywnych przyszedł zobaczyć te ciała!
Nefeh spojrzał krzywo na wartownika i chciał coś powiedzieć, ale nagle stanął przed potężnym mężczyzną z błyszczącą odznaką na piersiach. Kapłan mógł jej się dobrze przyjrzeć, gdyż znajdowała się akurat na wysokości jego oczu.
- "Sie ża t Mi es?" - przeczytał niepewnie. - To pan?
- Tak jest, sir! - zagrzmiał ten w odpowiedzi. - Sierżant Miles, do pańskich usług, sir!
- Świetnie... To mógłby mi pan powiedzieć, gdzie są te zwłoki? I nie musi pan tak głośno krzyczeć ^^"
- Dobrze, sir! - krzyknął nieco ciszej sierżant. - Martwi leżą tam, sir!
Nefeh wykonał błyskawiczny unik przed ramieniem rozmówcy i podszedł we wskazanym kierunku do jakiejś małej celi. Na stole leżały dwa ciała. Jedno, zakute w błękitną zbroję, było ewidentnie martwe - miało odciętą głowę. Na drugim natomiast, należącym do kobiety, nie widać było żadnej rany. Kapłan pochylił się nad nim i przyjrzał uważnie.
- Do tego jest jeszcze głowa, sir! - Nef aż podskoczył na dźwięk tego głosu.
Miles wręczył mu odciętą głowę rycerza. Kapłan z wyrazem lekkiego obrzydzenia na twarzy odłożył ją na bok.
- Er... Dziękuję...
- Do usług, sir!
Sierżant wyprężył się i stał nieruchomo.
- Czy mógłbym zostać przez chwilę sam? Muszę odprawić ceremonię...
- Oczywiście, sir!
Miles nie poruszył się nawet o centymetr. Nefeh westchnął i położył dłonie na martwej piersi dziewczyny.
- O Duchy Ziemi, Wody, Powietrza i Ognia... Zmiłujcie się... Nad duszą...
Zaczął przesuwać ręce po ubraniu Ariel. Trzeba było być idiotą, żeby nie zauważyć, że ją przeszukuje. Sierżant Miles był idiotą.
- ...tej zmarłej Niewiasty... której Niewinności ni człowiek, ni zwierz nie skalał... (^^")
Zabrał się do ciała rycerza. Tutaj jego zbroja stanowiła pewien problem...
- ...oraz tego wspaniałego i dzielnego męża... Otwórzcie... Otwórzcie serca... Otwwwórz...
Spróbował rozgiąć powyginane płyty metalu...
- ...Szlag by to... Niechaj Światłość Wiekuista świeci im w nocy, kiedy będą szli do Niebiańskiego Wychodka...
W końcu mu się udało. Niestety nie znalazł tego, czego szukał.
- ...Albowiem mówił przez proroków... Miałeś, chamie złoty... uoo... pięćdziesiąt...
Schował monety do kieszeni.
- ...W chwale kogośtam, Amen!
Skończył w końcu i ciężko dysząc opadł na ławę. Po chwili z zamyślenia wyrwało go głośne smarknięcie, przypominające wycie syreny alarmowej.
- To było piękne, sir! - załkał Miles w chusteczkę. - Jeszcze nigdy... nigdy nie byłem taki... no... wyzuruszony!
Drzwi celi otworzyły się gwałtownie i wpadł do niej ów strażnik spod drzwi.
- Sierżancie, proszę natychmiast przyjść! Złapaliśmy jednego z nich, kiedy stał na moście i próbował zatruć wodę w rzece! |
_________________ You should never challenge mazoku for battle. There's nothing more reckless than trying to beat one ^-^ |
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików Możesz ściągać załączniki
|
Dodaj temat do Ulubionych
|
|
|
|