FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  Galeria AvatarówGaleria Avatarów  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
  Novissima Verba
Wersja do druku
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 22-09-2004, 20:18   

Gdy Daerian wyszedł sobowtór Grimsona wyciągnął krótkofalówkę i wystukał numer Ysena.

- Dobrze jest szefie. Kupił to^^. Mam nadzieję, że pan się nie gniewa o tę zbroję.
- Skądże, przecież naprawa pójdzie z twojej pensji>].
- Ech:/. No nic, bez odbioru.

Jakim cudem Ysen mógł gadać? Otóż udało mu się wyciągnąć miecz który natychmiast zlikwidował czar, po czym odjechał.

((I kto tu nie czyta:>? Ja już dawno stamtąd odjechałem, ale niech wam będzie:P))

Co do adamantytu: nie znam się, nie czytuję tego typu literatury, jedyną książką o świecie mającym związek z grą jaką czytałem to "Władca Klanów" w świacie Warcrafta. O książkach Salvatore czytałem wystarczająco wiele by sobie darować:P. Dlatego przepraszam, już poprawiam.

UPDATE: Daerian wylał mi na łeb kubeł zimnej wody. Spróbuję spasować, bo się robi z tego Teatrzyk Zielona Gąska. Wszystkich przepraszam, dziecko pierwszy raz wyszło do ludzi więc normalne, że język pokazuje:P.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Przejdź na dół Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 23-09-2004, 12:16   

W innej części Multiświata, a konkretnie Mistycznej Krainie plany Ysena zaczęły przynosić częściowy skutek...
Daer! - End był wyraźnie wzburzony, co jak na niego było wręcz niezwykłe - Daerian prędzej by oczekiwał że odezwie się kameiń polny niż Endarion straci zimną krew - broń wykonana przez Grimsona jest nic nie warta... rozpadła się podczas dzisiejszego treningu!
D: CO? Grimson zapewniał, że... chyba że... być może wywiad Ysena nas jednak oszukał... trzeba to sprawdzić. A tym czasem - wracamy do mithrilu.
E: Ech...
D: Tylko nic nie mów Grimsonowi... sam z porozmawiam. Jeśli się mylę, to nie należy go ranić... on tylko udaje takiego gruboskórnego.
E: MI nie musisz mówić o charakterze człowieka czy krasnoluda....
D: Tak, wiem.... idę to załatwić.

Daerian udał się do niewielkiej komnaty na szczycie swojej wieży i poprosił Grimsona aby ten udał się tam razem z nim... gdy szli po schodach użył delikatnej telekinezy aby przesunąć gałkę uaktywniającą topór... który wskoczył do ręki fałszywego Grimsona.
D: O, nadal mechanizm zawodzi od kiedy ten głupiec Virgil go uszkodził? Co to był za wariat...
FG: O tak... nawet nie wiesz jak mi to przeszkadza...
Daerian zostawił to bez komentarza.
W końcu dotarli do komnaty... Daerian wszedł przodem, za nim Grimson... gdy tylko przekroczył próg, drogę odcięła mu ściana ognia. Daerian stanął przed nim i stwierdził: teraz możemy porozmawiać w spokoju... ta ściana uniemożliwi ci ucieczkę, a aura pokoju uniemożliwia jakikolwiek podsłuch czy obserwację.. zarówno magiczną, jak i techniczną. A teraz będziesz mówił?
FG: Jak się domyśliłeś!?
D: To proste. Grimson nie dałby wadliwego produktu... po drugie wiedziałby że w zbroi nic normalnie nie szwankuje. Po trzecie: nie pozwoliłby obrażać pamięci Virgila, który oddał za niego życie. A teraz... będziesz mówił... czy mam użyć tego <wyciąga Pustkę> nie wiem, czy wasz wywiad doniósł ci co to za ostrze, ale możesz mi wierzyć – jeśli nie, nie chcesz wiedzieć...
Rycerzowi nie można było odmówić odwagi, gdyż dobył miecza i zaatakował. Nie można mu także odmówić inteligencji, gdyż gdy jego błogosławiony na ołtarzu w świątyni miecz został przecięty jak powietrze przez Pustkę, poddał się i rzucił coś, co kiedyś było bronią... i zaczął mówić... Daerian wysłuchał historii porwania i podmiany, po czym dostał namiary fałszywej świątyni...
D: Cóż... akurat tak się składa że ta świątynka jest już spalona... a badania wykazują że nie była prawdziwa....Więc wybacz. Nie wiem czy to będzie bolało... ale Inai przeskanuje ci podświadomość... tam nie mogli podmienić informacji... można powiedzieć że to miejsce tylko do odczytu :-)
Badanie podświadomości trwało... od czasu do czasu tylko Inai wołała Daera...
I: Daer, zobacz co on tam ma... ciekawy ten ich celibat w czasie nauki...
I: O, a popatrz tu... raju, ten na górze to chyba jakiś kapłan...
D: INAI! Jakbym chciał popatrzeć na coś takiego, to bym sobie jakieś Yaoi kupił!!!!!!
I: dobrze, już dobrze... ej, popatrz kto jest jego miłością młodopolską... nie odwzajemniającą uczuć...
D:?
I: Yesen XD
D: A on nie był Ysen? Mniejsza o to... dopilnuję aby ta informacja do niego dotarła... już nigdy nie zaśnie w spokoju w wspólnej sali. Buhaahhahahahhaha :-) a znalazłaś już te namiary...?
I: Tak... oto koordynaty... ale mają silne zabezpieczenia przed teleportacją...
D: W takim razie zaczekam na powrót drowów wysłanych na szkolenie... powinni być za jakieś 2 dni... dziękuję ci :-)
I: Drobiazg.. dobrze się ubawiłam :-)

Daerian udał się na spoczynek... od 3 dni nie sypiał, więc jego 2 cześć organizmu domagała się drzemki... zmienił postać i ułożył się w swoim własnym wymiarze na kupce klejnotów... pozostawało jedynie czekać na powrót drowów... ale jeśli Ysen myślał że pozostawi w jego rękach jednego z kilku przyjaciół jakich miał zanim trafił do Multiświata... to grubo się mylił. Nie znał go widać jeszcze dobrze...

(Ysen, każdemu się zdarza :-) Zresztą ja też trochę przedobrzałem :-) Ważne że wszystko się wyjaśniło i teraz będzie dobrze :-))
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 24-09-2004, 16:05   

((Tamta spalona świątynia nie była fałszywa, ona była po prostu nie moja:P.))

Ysen czytał liścik który dostał, masując jednocześnie głowę w którą oberwał doczepioną do niego cegłą. Oczywiście treść listu niespecjalnie mu się spodobała, ale nie był też specjalnie zaskoczony. Zakon zawsze wybierał do misji samobójczych największe fujary i prawdę mówiąc zastanawiał się, co było nie tak z tym. Teraz wiedział. Jak również rozumiał, czemu był on jedynym krasnoludem, który wstąpił do zakonu.

Mniejsza o treść listu. Między wierszami były zapisane o wiele ważniejsze informacje. Po pierwsze capnęli go i przeskanowali mózg. Po drugie, skoro wydobyli nawet taki kretyński strzęp informacji to mogli wydobyć coś ważniejszego, przede wszystkim miejsce, gdzie była komandoria i twierdza Swaroga, a nawet tajny program szkoleń. To zaś nie tylko znaczyło, że na przyszłość trzeba wymyśleć skuteczniejsze czyszczenie pamięci(albo umieszczać im w mózgach mikrobombki, do aktywacji w chwili schwytania), ale również, że potrzebne jest przeciwdziałanie.

Przede wszystkim jednak oznaczało jedno: tony papierkowej roboty, którą on musi wykonać, by którakolwiek z rzeczy poprzednich weszła w życia przynajmniej w ciągu przyszłych stu lat. Zdążył zrobić dwie rzeczy: poinformować Zega, że póki co musi odpuścić NV gdyż ma urwanie głowy oraz rozkazać likwidację fałszywego Grimsona, by przypadkiem nie okazało się, że może jeszcze bardziej nabruździć.

Jakiś czas później na terenie komturii ZSB, w której więziony był Grimson wybuchł hałas. Przez krótką chwilę słychać było odgłosy walki i okrzyki, po czym było słychać tylko wściekły. Po chwili dwóch rycerzy wyprowadziło, a raczej wyniosło z halli produkcyjnej trzymając za łokcie związanego i zakneblowanego krasnala(dodajmy do tego że szarpiącego się).

- Panie Grimson, panie Grimson - uśmiechnął się z lekkim politowaniem wysoki, chudy i pomarszczony starzec, karzący się nazywać komturem. - Czy pan nas ma za idiotów? Naprawdę pan myślał, że tak łatwo nas pan wykiwa?
- Żebyś wiedział głupi dziadu - powiedziało spojrzenie krasnoluda.
- Cóż, obawiam się więc, że nas pan nie docenił. Czuję, że będę zmuszony znowu pana ukarać. Ale przed tym mam pytanie: naprawdę pan myślał, że zdoła uciec? Za przeproszeniem, ale z choinki się pan urwałeś? Z tej twierdzy jeszcze nikt nie uciekł. Nikt jej również jeszcze nie zdobył, ani nie zdołał wykonać operacji odbicia kogokolwiek. Dlatego też nalegałbym, żeby pan przestał zachowywać się jak dziecko i zaczął współpracować. Daliśmy panu słowo, że go wypuścimy, a my go nigdy nie łamiemy. No ale wystarczy już, pora na pańską karę.

Do krasnala jakby dopiero teraz dotarła groza syttuacji, gdyż zaczął się jeszcze bardziej wyrywać i skomleć przez knebel. Starzec nie zwracał już na niego uwagi. Nie spiesząc się wyszedł na najwyższą wieżę i zaczął podziwiać system umocnień. Była to jedna z największych twierdz zakonu, całkowicie niemal odporna na magię i ataki fizyczne. Z wieży rozciągał się widok na bunkry, stanowiska artylerii i pola minowe. Twierdza odpierała już ataki smoków i wampirów. Trochę wstyd, że teraz przyjdzie jej bronić przed plugawymi podziemnymi karzełkami, ale cóż zrobić?

Tymczasem Grimson został przykuty do specjalnego krzesła. Nie mógł się w nim ruszyć, nawet palcem nie mógł kiwnąć. Specjalne urządzenie na twarzy sprawiało, że nie mógł zamknąć oczu. Mógł się tylko patrzeć przed siebie, a przed nim działy się dantejskie. Maraton "Przygód Sindbada Żeglarza", najstraszliwszej broni zakonu, stworzonej w tajnych laboratoriach, pracujących nad bronią masowego rażenia.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 02-10-2004, 21:17   

-Shit!! Gdzie Matka Opiekunka?!?-Xellas dopadła jakąś drowke
-Na randce*_*
-==''' daj spokój, pytam poważnie
-Poszła z tatą^^
-Znaczy się Velem tak?
Drowka pokiwała głową i pogrążyła się w meślach.
-No to mam problem...Arii nie ma, reszta się bawi...tfu...bije hmmm...to może popatrzymy na Poszukiwaczy.....-teleportowała się do siedziby PP.
Na widok Ini zawołała.
-Witam szanowną dziedziczkę ATAK'u^^
-Czego wazeliniarzu?>]
-Pragnę zameldować, że jeszcze bardziej wielce szanowną Matkę Opiekunkę...yyy tego no ...wcięło-_-''
-Wiiii!!!!! ATAK jest mój!! XDDD
-...==''
-yyy..znaczy trzeba odnaleźć Matkę OpieunkęXD
-...jaaasne...Me się chciała zgłosić na ochotnika do odbicia krasnoluda!! Jestem uodporniona na okrutną broń ZSB oraz przyzwyczajona do wysadzania w powietrze^^ I chętnie dokopie pewnemu rycerzowi>]

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Aria Płeć:Kobieta
Matka Opiekunka


Dołączyła: 25 Paź 2003
Skąd: piąta cela po lewej ^^
Status: offline
PostWysłany: 02-10-2004, 22:59   

- My też! my też! - odezwał sie chórek drowów.
- co wy też?- zapytała z byka na drowów, wygladały na zbyt chetne do pracy.
- my też chcemy szukać mamy!- odpowiedziały entuzjastycznie.
- coś mi tu nie pasuje- mruczała pod nosem Inai.
- czy mozecie wyjaśnic swój entuzjazm?
- Oni są razem!
- i co z tego?!
- Aria i Vel! rodzice! mama i tata! dzieci!
- I CO Z TEGO?!
- HENTAIIIII!*___________* - zapiszczały Drowy i Drowki, po czym rozbiegły sie szukając broni i prowiantu na podróż, i jak przypuszczały, u celu podróży ciekawe widowisko.
- zabierzcie kamere!- krzyknął jeden
-to jest PORWANIE! UPROWADZENIE! przez podłe NOM! - krzyczała Xellas starając sie zachować honor Arii.
-ja biore aparat cyfowy ^^v
- INAI! jak możesz?! T_T


Masz Vel za swoje, nie trza było mnie porywać ;P

_________________
http://niziolek.deviantart.com/
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
 
Numer Gadu-Gadu
2496391
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 03-10-2004, 16:57   

Zgłoszenie Xellas mogłoby zostać rozpatrzone.. gdyby nie fakt że Grimson był jednym z największych przyjaciół Daeriana... i zamierzał się zająć tym osobiście...
Zaczął przede wszystkim od teleportacji tak blisko fortecy na ile pozwalała bariera... a następnie wysłał przez kuriera list do Ysena, w którym stało...
„Ysen! NIE WYSYŁAJ raportów pocztą ani listem!!!! Przecież Poszukiwacze lub NV mogą je przechwycić! Stąd jest blisko do naszej tajnej bazy, możesz przyjechać i złożyć raport OSOBIŚCIE!
Zegarmistrz”
Tak... blisko – pomyślał Ysen – 6 godzin jazdy w jedną stronę... Cóż, trudna dola wiernego wojownika... i wyruszył.
Daerian obserwował go z odległości przy pomocy smoczego wzroku.. gdy Ysen oddalił się na ponad 50 km ruszył do akcji... tzn. wypił miksturę niewidzialności i przy pomocy lewitacji przekroczył mury fortecy... i zaryzykował. Zakładał, że wewnątrz magia teleportacyjna blokowana nie będzie... w końcu umożliwiała błyskawiczną i perfekcyjną obronę, no i kapłani byli już raczej zbyt starzy by chodzić na duże odległości...
Na szczęście miał rację... bo od tego zależało powodzenia planu.
Pojawił się w cieniu za ołtarzem w świątyni Peruna... akurat trwało nabożeństwo... Daer uśmiechnął się złośliwie i lekko poprawił swój wygląd... na plecach wyrosły mu skrzydła, odpowiednie soczewki zmieniły mu kolor oczu na głęboką, krwistą czerwień... Nie był niestety w stanie kontrolować świętego ognia Peruna.. ale mógł stworzyć tam własny. i tak uczynił...
Z świętego ognia buchnął nagle olbrzymi słup ognisty... a z niego wyłoniła się Istota... była wyższa niż ktokolwiek z zebranych... z jej pleców wyrastały skrzydła, a oczy jarzyły się płomieniem... jej skóra była niczym najczarniejszy węgiel... a całą sylwetkę spowijały płomienie, których żar aż odrzucał zebranych... (nie ma to jak charakteryzacja :-)) A gdy przemówiła, jej głos był jak dzwon (i smocze struny głosowe :-))
D: Wasze ofiary są niewystarczające... od dawna nie złożyliście żywej ofiary! Perun się na was gniewa... aby przebłagać mego pana, powinniście złożyć mu krwawą ofiarę... najlepiej jakąś dowodzącą celowości istnienia waszego zakonu... ofiarę z jeńca wojennego... jest tu taki krasnolud – dajcie mi go!
Kapłani nie byli w ciemię bici... próbowali testować Daeriana na prawdy wiary, ale ten zaopatrzony w wiedzę wydartą z jeńca (w końcu od biednego krasnoluda wymagano dogłębnej wiedzy, a nie tylko podstawowej... jak od innych... typowy rasizm, ale tym razem okazał się korzystny dla Poszukiwaczy) bez problemu odpowiedział na najtrudniejsze pytania... a potem udał straszliwy gniew na ich niewiarę, co skończyło próby testowania... no i doprowadziło do sprowadzenia Grimsona...
Daerian otoczył go magicznym ogniem.. tak gorącym że stopiłby stal... ale równocześnie osłaniał go swoją magią... po czym razem z nim uniósł się do pułapu i przeniknął przez niego... słup ognia zniknął, a potężna kula ognia z awatarem i ofiarą w środku uniosła się ku niebu, by w końcu zniknąć z pola widzenia...
Wtedy Daerian zamienił się w smoka i odleciał na tyle daleko aby móc otworzyć bramę, po czym razem z Grimsonem wrócili do domu...
Po krótkim teście, który potwierdził prawdziwość Grimsona, uczcie z powodu jego odbicia oraz sprawozdaniu i przyjacielskiej pogawędce Grimson wrócił do pracy nad stopem.. oraz tajemniczym urządzeniem, które nazywał Ysenołapką...
A tymczasem Ysen wracał jak najszybciej do fortecy... obawiając się co może zastać na miejscu i wściekając się że nie kazał zatrzymać posłańca...

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 03-10-2004, 17:16   

1. Daerian, smok był przeciwnikiem Peruna. Chrześcijaństwo przeniosło to na św. Jerzego. Szczerze wątpię, by kapłani Peruna uznali kogoś ze smoczymi skrzydłami za jego posłańca:>. Żeby cię posłuchali musiałbyć być... białym koniemXD.
2. Zapomniałem podać, że w komturii gdzie trzyma się Grimsona była i owszem świątynia, ale Swaroga. Mea culpa. Chyba więc porwałeś nie tego Krasnala co trzeba.
3. Co prawda tego nie napisałem wprost(mea maxima culpa), ale ja wcale nie znajdowałem się w owej komturii. Potwierdzałoby to tezę, że porwałeś kogoś innego:>.
4. Gdy piszę bariera antymagiczna to mam na myśli KAŻDĄ magię, w tym niewidzialność.
5. ZSB nie używa teleportacji. Nie chce wchodzić w dziedzinę właściwą bogom.
6. W ZSB nie ma bardzo starych kapłanów. Odchodzą oni na emeryturę(było nie było jest to organizacja wojskowa).
7. Muszę chyba zamieścić gdzieś opis ZSB bo wszyscy mają inne wyobrażenie i trudno im się dziwić:>.

To tyle:P. Jak będę miał wenę to napiszę coś fabularnego.

Update = 8. Przypomniało mi się:>. Członkowie mojego zakonu wyczuwają aurę wszystkich istot żywych. Dlatego też nic nie dadzą czary niewidzialności i na pewno nie pomylą smoka z posłańcem Peruna. Postaram się najszybciej jak się da opisać mój zkon żeby na przyszłość nie było takich nieporozumień. Jeszcze raz przepraszam:>.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 03-10-2004, 19:33   

Ok :-) ale teraz juz za późno, nie che mi się wymyślać nic innego :-P
A tak poważnie daj opis bo ciężko coś wymyślać :-P
Ale ile ty masz tych krasnali pojmanych z Poszukiwaczy :-P? Bo che wiedzieć ile jeszce wymyślać metod uwolnienia :-P I napisz wprost czy nie zgadzasz na tę metodę, a nie krąż dookoła :-P

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 03-10-2004, 19:38   

Cytat:
I napisz wprost czy nie zgadzasz na tę metodę, a nie krąż dookoła :-P


OK:>. Taki już jestem, że rzadko mówię coś, co mogłoby kogoś urazić:P. Opis już powstaje, be patient.

UPDATE = Opis już jest. w opisach NPCów, lokacji, artefktów i innego śmiecia. Enjoy.

Update zwei = żeby nie siać paniki uspokajam, że nie miałem i nie mam zamiaru wykorzystywać całej tej masy narodu którą podałęm w opisie:P. To by było zwyczajnie dziecinne(nie mówiąc o tym że kilku rycerzy i tak pokonałoby wszystich drowów:>).

_________________
I can survive in the vacuum of Space


Ostatnio zmieniony przez Ysengrinn dnia 04-10-2004, 11:10, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 03-10-2004, 20:08   

Ok, ja to rozumię że się zgadzasz :-) Czyli krasnolud wraca do nas :-) Czekam na opis - wtedy wszystko będzie jasne i nie będą się trafiać takie pomyłki ^^ Powodzenia w ojnie :-) (byle nie w tej z Poszukiwaczami XD) A i kończmy oftop bo nas zabiją XD
Daerian

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
Zegarmistrz Płeć:Mężczyzna


Dołączył: 31 Lip 2002
Skąd: sanok
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
PostWysłany: 04-10-2004, 07:44   

Tymczasem w Zakopanem na Gubałówce...

Satsuki z odpowiednim makijeżam, w peruczce i we właściwym kostiumie wyglądała wyglądała całkiem jak Aria... No dobrze - prawie całkiem jak Aria... Zgoda, trochę podobnie... Jakby się nad tym zastanowić, to ktoś, kto Arie znał słabo, albo tylko ze zdjęcia mógł widząc ją z odległości pomyśleć, że to prawdziwa, jesli światło byłoby odpowiednie.

Nie mniej jednak duża ilość sznurów, łańcucha i kajdan, którymi przykuto Sat do skały i które zakrywały całe ciało prócz peruczki oraz tabliczka z napisem ,,Aria" powinny rozwiązać sprawę.

Pozostał jeszcze problem strażnika... To powinien być smok!

- Leshem! Waruj! - rzucił Zeg odchodząc.
- Ale... Ale jak idioto! Ja mam 20 centymetrów wzrostu i świat do podbicia!!!!!

_________________
Czas Waśni darmowy system RPG dla fanów Fantasy. Prosta, rozbudowana mechanika, duży świat, walka społeczna.
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora Odwiedź blog autora Odwiedź listę obejrzanych anime / przeczytanych mang
 
Numer Gadu-Gadu
1271088
Ysengrinn Płeć:Mężczyzna
Alan Tudyk Droid


Dołączył: 11 Maj 2003
Skąd: дикая охота
Status: offline

Grupy:
AntyWiP
Tajna Loża Knujów
WOM
PostWysłany: 04-10-2004, 13:23   

- Pijany? Kto jest pijany?
- No chyba nie ja.
- Jak możesz twierdzić, że twój własny nauczyciel pije na służbie?
- Jedyne czego mnie uczyłeś, to metody podkradania wódki z piwnicy.
- A no tak, racja.
- Podsumujmy - westchnął Ysen przecierając ręką oczy. - Pokazał się facet ze smoczymi skrzydłami, zażądał dla Peruna ofiary z Krasnala, a wy jak dzieci daliście się podejść? O tym, że przez waszą głupotę padła bariera, mury były niestrzeżone oraz że składaliście ofiary nie dość że po pijaku to jeszcze Perunowi w świątyni Swaroga nie wspomnę.
- Ale... on znał wszystkie prawdy wiary...
- Każde dziecko może poznać prawdy wiary, po co niby drukujemy i kolportujemy nasze święte księgi?
- No tego, nie pomyśleliśmy... Co teraz?
- Jak komtur wróci zobaczy mój raport i to on postanowi co z wami zrobić. Tymczasem ja muszę się na serio wziąć za tego Daeriana, bo on mi na nerwy zaczyna działać. Trzeba ogłosić pogotowie wojenne w oddziale zabójców smoków.

Zabójcy smoków to jedna z elitarnych jednostek zakonu. Ponieważ wykorzystywani są tylko do walki ze smokami nastąpiła u nich niemal pełna specjalizacja w tej dziedzinie. Odbywają rytualne kąpiele w smoczej krwi by zyskać niewrażliwość na ciosy i odporność na magię, dodatkowo na całym ciele noszą pancerz ze smoczej łuski, który pokrywa również ich wierzchowce-pegazy. Oprócz tego znają się na magii znacznie lepiej od pozostałych rycerzy, dysponują też najlepszą bronią anty-smokową jaka kiedykolwiek trafiła w ludzkie ręce. Niestety w wyniku zbyt długiego kontaktu ze smoczą krwią zachodzą w ich ciałach i umysłach niepokojące zmiany. Czerwono-rdzawa barwa skóry nie jest najdziwniejszą.

- Wołaliście nas, bracie - powiedział dowódca oddziału, mierząc Ysengrinna rozgorączkowanym, spojrzeniem swych żmijowych oczu. Wyglądał trochę jak narkoman na głodzie, co zresztą było aż nadto trafnym porównaniem. - Czy plugawe dzieci Czarnoboga ponownie się pojawiły i zasłoniły słońce swymi świętokradczymi skrzydłami?
"Za każdym razem to samo" jęknął Ysen w duchu, patrząc w niebo z wyrzutem. Na głos zaś powiedział - Można tak powiedzieć. Pojawił się jeden czerwony smok.
- Czerwony smok! Parszywy, gadzi piromanta, który podłymi sztuczkami przedrzeźnia święty i wspaniały płomień boży! Najbardziej przebrzydły z synów żmii.
- W zasadzie to półsmok-półdrow.
- Ach! Żałosny twór występnego obcowania gadziego nasienia z podziemnym stworem, obrzydłym naszemu panu i ojcu Swarogowi i ginący natychmiast od jego promieni. Samo jego istnienie jest obrazą dla naszych ojców i tym samym musi zostać zniszczony. Gdzie jest ten nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego?
- Zaraz dam wam lokalizację. Wpierw jednak muszę przekazać, że macie go schwytać żywcem
- Na miły bóg! Na cóż to? Przecież zostawianie przy życiu tych plugawych tworów otchłani to śmiertelny grzech, na każdym kroku należy deptać to oślizgłe robactwo, toczące korzenie drzewa życia!
- Kończą się zapasy smoczej posoki - Ysen miał szczerą chęć zabić swojego rozmówcę. Wiedział jednak, że to by nic nie dało, gdyż już kilka razy próbował i zawsze kończyło się to dla niego boleśnie. - Zabijecie go w rytuale i wykąpiecie się w jego krwi, żeby odnowić waszą moc. Ale nie wcześniej niż ja z nim zamienię kilka słów - Ysen udał że nie widzi ich rozwartych szeroko oczu i nie słyszy przełykania śliny.
- Tako rzecze pierwszy spośród swarogowych dzieci! - ryknął dowódca do swoich ludzi. - Boskie słońce spuściło nas, swe krwi łaknące ogary, byśmy uchwycili nieprzyjaciela całej pobożnej ludzkości! Dalej więc, niech schwytają go nasze sieci, niech spętają go boskie łańcuchy, niech serce jego przebiją niechybiające włócznie, niech jego krew paląca zabulgoce w naszych kielichach! Idziemy w bój ze złem wcielonym, ale serca nasze nie znają lęku gdyż sam Swaróg wykuł je ze lwiego ryku! Ruszajmy bracia i niech płomień pana świata wypali w nas litość i miłosierdzie dla zbrukanego nasienia płazowego!

Tymczasem Ysen stał i słuchał. Czuł, że zaczyna boleć go głowa. Strumień wymowy wodza smokobójców był coraz głośniejszy i coraz bardziej pozbawiony sensu, a każde jego zdanie kontrpunktował okrzyk pozostałych "SŁAWA SWAROGU!!!". Oczywiście nie wypadało po prostu odejść. Na szczęście nadbiegł ktoś z ważną wiadomością więc mógl się usprawiedliwić i zostawić ich samych.

- O co chodzi?
- Podobno wampirzyca Xellas ma dołączyć do sił naszych wrogów. Czy mam zawiadomić łowców wampirów?
- Ani mi się waż. Już wystarczy mi jeden oddział "specjalistów", nie potrzeba mi więcej psycholi. Zresztą z Xellas rozprawi się pierwszy lepszy rycerz, nie potrzebne nam posiłki.
- Tak jest.
- Aha i przygotować ten wielki kocioł w który zbieramy smoczą krew. Sądzę że nam się przyda.

Jakiś czas później w kwaterze głównej PP...

- Na honor kto idzie? - spytał strażnik, jeden z młodych wanna-be bohaterów. - Mówcie!
- Czy to tu ukrywa się przebrzydły i oślizgły płaz, parszywy czerw toczący prześwięty dąb istnienia, krwawą łuską pokryty twór Chaosu? - zapytała postać okryta od stóp do głów czarnym płaszczem. Głos brzmiał jakby mówił zza jakiejś zasłony.
- Co!?!
- To znaczy ten, no... - postać spojrzała na karteczkę. - ...Daerian.
- A tak, jest teraz w swoim gabinecie. Tamten budynek, piąte drzwi na lewo.
- Dziękuję, plugawy pachołku czarnego boga.
- Nie ma za co.

W normalnych warunkach strażnik wszczął by alarm i zaatakował, ale postać zwyczajnie podeszła i na swój sposób uprzejmie spytała, zamiast próbowac się przekraść czy przejść po jego trupie. Ponieważ był on młody zbiło go to z pantałyku.

Tymczasem postać dotarła pod drzwi Daeriana. Grzecznie zapukała i wyrecytowała z kartki:

- Herbata dla pana Daeriana.
- Och! Już idę, już!

Gdy postać wyczuła, że Daerian jest tuż za drzwiami przebiła pięścią drzwi i znokautowała go. Następnie przez dziurę otworzyła drzwi od wewnątrz i weszła do środka. Związała Daeriana magicznym łańcuchem(vide mit o Fenrisie i legenda o Lucyferze spętanym łańcuchem; chodzi o taki sam łańcuch=)) po czym wrzuciła go do worka bez dna i wyszła.

- Był zajęty - rzuciła przechodząc obok strażnika. Ten pokiwał ze zrozumieniem głową.

_________________
I can survive in the vacuum of Space
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź galerię autora
Daerian Płeć:Mężczyzna
Wędrowiec Astralny


Dołączył: 25 Lut 2004
Skąd: Przestrzeń Astralna (Warszawa)
Status: offline

Grupy:
Tajna Loża Knujów
PostWysłany: 04-10-2004, 20:44   

Mimo lotu pegazem droga do warowni Ysena była długa... bardzo długa. A przynajmniej wystarczająca aby Daerian zdążył dojść do siebie... jako tako, to znaczy ocknąć się...
D: Matko... moja głowa.. na spalone drzewa! Co ja piłem... przecież jestem abstynentem... Cóż, wypróbujemy na sobie zaklęcie z eliksirów...
Czar jednak nie podziałał... co skłoniło go do użycia nieco innych środków... aż w końcu zadziałało zwykłe proste recovery... albo raczej, pozwoliło mu choć trochę się skupić i zorientować że ciągle spada... i to raczej od dłuższego już czasu...
D: Co to może być... interesujące zjawisko... trzeba to zbadać... wygląda na zakrzywienie przestrzeni... (ech, ci badacze... nawet w sytuacji prawdopodobnego zagrożenie życia nie potrafią sobie odpuścić badań XD)
Fascynujące... przestrzeń jest minimalna, ale rozciągnięta praktycznie w nieskończoność... mniej więcej w formie spirali o połączonych końcach.... gdzie ja o tym słyszałem... a tak w teorii podróży było coś o tym... taki wymiar może istnieć tylko w magicznym przedmiocie, bez ogniskowania by nie przetrwał... trzeba by zbadać tę rzecz... jak tylko.... (właśnie do niego dotarło, że jest w środku oraz raczej nie z własnej woli XD) zaraz... skąd ja się tu wziąłem ^^’? Tak... herbata... a potem ciemność... ktoś mnie uprowadził z własnej bazy... no, to teraz się z nim policzę... co jak co, ale zamykanie Wędrowca w przestrzeni międzywymiarowej to czysty idiotyzm ^^
Tak <rozpoczął przeszukiwanie książek, które kiedyś przyswoił w magiczny sposób przez połknięcie...> Encyclopedia Necromantick... nie... Encyclopedia Demonologicus nie... Grimuare... nie... Wielka Księga Hen... Herezji ^^’ nie.... o jest... Encyclopedia Dimensione... gdzie to było... o tak... nie należy rzucać zaklęć międzywymiarowych lub używać międzywymiarowości na/w artefaktach o mocy międzywymiarowej.... może to spowodować niebezpieczne skutki uboczne... o tak, o to chodzi ^^ auł, moja głowa... już ja odpłacę temu porywaczowi... kimkolwiek by nie był, a stawiam na jakiegoś idiotę od Ysena...
Tak... Daerian zdecydował się poczekać aż do miejsca przeznaczenia... dzięki zorientowaniu się w przestrzeni wymiaru mógł jak tako wyczuwać co dzieje się na zewnątrz... a jak już będą blisko to się zabawi... w końcu wewnątrz worka nie zadziała blokada magiczna... to niezależny podwymiar :-) a w ostateczności.... cóż, ostateczność to ostateczność.... wykorzysta barierę antymagiczną na swoją korzyść buhahahahahhahaha :-)

_________________
Powrót do góry Zobacz profil autora
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
 
Numer Gadu-Gadu
3291361
xellas Płeć:Kobieta
Kolekcjonerka Wampirzyca


Dołączyła: 09 Lut 2004
Skąd: Gdańsk-tu smoki chodzą koło Fontanny Neptuna
Status: offline
PostWysłany: 04-10-2004, 21:24   

Tymczasem Xellas, Ini i drowy obmyślali plan uratowania Arii.
-Więc najpierw trzeba mniej więcej zlokalizować jej miejsce pobytu
-Jest z tatą*_*-zapiszczał drow
-W łóżku*___*-powiedziała drowka
-*___*HENTAI!!!!!-zaczęły piszczeć wszystkie naraz
Ini usiadła za biurkiem i surfowała po kanałach.
-=='' dalibyście spokój on ją porwał...
-Tak porwał...-zaczęła drowka
-...na romantyczną wyprawę*_*-dokończyła inna
->.<** Nie na roman...
-EJ!!! Patrzcie O.o - przerwała im Inai
Wszyscy odwrócili się w jej stronę.
All:O.O
-To...
-...jest...
-...mama?
-...Aria?
-...w Zakopanem?
-Co ona tam...
-Cisza!!!
-...witamy Państwa oto relacja na żywo z Góbałówki w Zakopanem gdzie przerażająca bestia-tutaj zbliżenie na smoka siedzącego pod skałą z niemrawą miną i co chwila puszczającego z pyska kłąb dymu
-...==''' bu jestem smokiem...
-...jak widzicie Państwo ta krwiożercza bestia więzi niewinną dziewicę!!-słabe zbliżenie na skały i związaną Sat-o ile dobrze wydedukowałam<facia trzyma w ręku lunete> to zwie się ona yyy...Aria:D
-To nudne zmieńcie kanał -zawołał jeden drow, ale ucichł gdy wszyscy zgromadzeni spojrzeli na niego wzrokiem zabójcy
-...nie wiadomo czego żąda okrótna bestia, ale nikt nie odważył się tam podejść, na razie przerywamy relację na żywo i obiecujemy powró...-Ini wyłączyła TV
-Przykuta do skały...
-...jak w książce*_*
-WIII!!!!!
-==''' Trzeba wam ograniczyć dostęp do książek i to jak najszybciej...
-Eee... to co robimy? To na pewno była Aria??
-Jasne!! Mama!! Przypięta do...
-Tak, tak to już wiemy^^''' Przynieść herbatę i poczekamy na dalsze relacje z Zakopca
-Poczekamy, aż się ściemni, wezmę kilka drowów i zrobię rozeznanie w sytuacji, no na razie jest słońce, więc ani ja, ani one nie wyjdziemy na dwór. Co z tą herbatą!?!

_________________
Wampiry stworzenia nocy, przeklęte przez Boga za grzechy ojca, wyklęte przez ludzi za grzechy własne. Jam jedną z nich, z cienia zrodzona, na rękach mych krew, na ustach śmierć, w spojrzeniu zagłada.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Inai Nerse Płeć:Kobieta


Dołączyła: 22 Wrz 2003
Skąd: Cytadela
Status: offline

Grupy:
House of Joy
WIP
PostWysłany: 05-10-2004, 12:22   

Inai zastanowiła się chwilę sącząc herbatę, po czym doszła do wniosku że już jej naprawdę odbija... Zaczyna o sobie myśleć jak o drowce... Tak jakby słońce było czymś szkodliwym ;P Wyszła z Podmroku na Nadmrok, a potem na powierzchnię. Prosto w ulewę...
I: HEJ, TAM NA DOLE! JAZDA MI TU! NIE MA SŁOŃCA! I nie zapomnijcie o parasolu dla mnie =='
Kiedy drowy z ociąganiem wreszcie przylazły, Inai była już całkiem mokra XD
I: No to zasuwamy pod te Gubałówkę...
Jakaś drowka: Podglądać mamę i tatę! *____*
I: ==' Powiedzmy... Hej, kto mnie poniesie dostaje kasetę z nagraniem mamy i taty! ;P <zmienia sie w kotke i wskakuje jednej z piszczących przeraźliwie drowek na ramię> No... dobra. Dostaniesz te kasete :P
Drowka: *_________*
Doszli pod Gubałówkę i przypatrywali się "Arii"
I: EJ, ARIA! TO TYYYYYYYYYY?!
Rzekoma Aria: Jak śmiesz podnosić na mnie głos?! >< <szarpie się w łańcuchach>
I: .... pomyłka, to babcia, nie mama... XD
Drowy: bu. <w myślach> YEEEEEEEEEEEEEEEEEEAAAAAAAAAAAAAAAAAH!
Drowki: Czyli nie bedzie nagrania? T.T
I: cóż, nie moja wina... mścijcie się na... na... na smoku który jej pilnuje! to jego wina!
Drowki: <kierują się w strone Leshema> nie będzie filmu z mamą i tatą... przez to małe skrzydlate coś... ==
Leshem: <widząc hordę drowek kierującą się wprost na niego> ups...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Strona 3 z 7 Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następny
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików
Nie możesz ściągać załączników
Dodaj temat do Ulubionych


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group